Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

Joe Graber | The Homeless Rat and Scum


Rhubeno

Rekomendowane odpowiedzi

image.png.fcfc4ca6009375c2155ab7885038782c.png

      image.png.1718b38b805ab4f426020dccfd829c05.png

Projektbeznazwy(26).png.71531cfbae34738cc13729d16c37a8b7.png

image.png.ac4562a12be9017d5c2bc909625d7934.png

 

"Zyćko w tym przeklyntym kraju nie je takie proste, długi za szpitol? Upadłości? Straciło sie wszystko, co miał ale nie straciłym rozumu, choć chcieli mi go łodebrać, banda parszywców, ja jest problemem na który ten system nie mo haka ni kodu!"

 

image.png.a0a8847c7cbecf5801bcaf181eae060b.png

image.png.b2c61561dc74006cedc8130623100985.png

 

Joe Graber tak naprawdę nie urodził się jako włóczęga z problemami... Wracając do jego wspomnień z młodszych lat można było by się nie spodziewać że był bardzo cenionym fachowcem w Sandy Shores, a dokładniej... mechanikiem specjalizującym się w maszynach ciężkich, ciężarówkach oraz autobusach, nie ma co za dużo złego mówić, był pracowity i solidnie podchodził do powierzonych mu obowiązków, ludzie go lubili, był miły, czasem palnął jakimś żartem... jego pracowitość nie odstawała od innych. Po prostu, prostolinijny z umiejętnościami do naprawiania
    Jego skromny warsztat przetoczył naprawdę wiele pojazdów, krążyły legendy... "Idź do Grabera, dotknie i będzie jak nowe" choć pewnie ta legenda bazuje na szacunku do jego osoby to życie miało na niego w ogóle inny plan, mając trzydzieści osiem lat jego życie zostało poddane próbie, zwykły wydawało się wypadek przy pracy - częściowa awaria hydrauliki spowodowała poważne, wielo-odłamowe złamanie nogi i uszkodzenia miednicy... tak właśnie rozpoczęła się jego wędrówka po salach operacyjnych różnych szpitali, przechodząc w tamtym momencie ich paręnaście i nie oszukując... były one skomplikowane wydłużały jego szansę na powrót do bycia sprawnym ale jednocześnie trwoniły majątek, oszczędności na które ciężko pracował latami, mijały lata a jego długi medyczne narastały można powiedzieć w astronomicznym tempie, niemalże całkowicie wyczerpując rodzinny budżet i ubezpieczenie... Joe, fizycznie ledwo zdolny do pracy, pogrążony w bólu musiał patrzeć jak jego własna żona, nie może unieść ciężaru kryzysu, sama wpadła w nałóg alkoholowy po czasie zapijając się na śmierć...

Samotny, fizycznie i psychicznie zrujnowany Joe, obciążony gigantycznymi długami których nie był tak naprawdę w stanie spłacić więc - ogłosił upadłość, system, któremu tak uczciwie służył, odrzucił go, ludzie którzy tworzyli o nim legendy, którzy witali pogodnym uśmiechem, odwrócili się do niego plecami - czy zasłużył ? Nie wiem, ale to wydarzenie złamało jego ducha i ukształtowało całokształt tym kim jest dziś. 

 

image.png.973bb9b0d2dd4c2bd3cb4d73c315a09c.png

image.png.2372d4ef02e70f73bbecbad05031d35b.png

Od tamtej pory mija tylko... albo i Aż blisko dwadzieścia lat. Dziś Joe ma prawie sześćdziesiąt lat, kuleje i żyje na marginesie społeczeństwa, codziennie jest wyzywany od żula, najgorszego, od pijaka a nikt nie zna jego prawdziwej historii życia, wielu ocenia po prostu po wyglądzie - po tym co jest tutaj, co jest teraz ale powinni wiedzieć że kiedyś może się stać coś co również wprowadzi ich w taką sytuację a nie inną - wtedy kiedy legalna praca odpadnie, bo całą wypłatę będzie trzeba oddać na długi, przekonają się sami i Joe o tym wie...
 

Powracając do tematu. Za swoje mobilne schronienie służy mu bardzo stary, zniszczony, pordzewiały kamper którego często można zauważyć w okolicach Vespucci, którym to przemieszcza się za każdym razem budując swój ,,kąt'' obok niego - na nowo. Sam kamper jest tworem ze złomu, różnych części znalezionych na śmietnikach i wysypiskach śmieci... Bo jest majsterkowiczem, szczurem który wykorzystuje to co zostało odrzucone jak on sam, używa swojej wiedzy mechanicznej by tworzyć różnorodne przedmioty ze złomu od legalnych narzędzi po prowizoryczne naprawy... A może coś lepszego ? aparatura do destylacji ? Masz to u Joe'go sam jego Camper zamiast kuchni ma mały warsztat gdzie trzyma narzędzia, które kupił za wyżebrane pieniądze bądź znalezione na złomie i naprawione... Tak jak już pisałem utrzymuje się z żebrania, drobnych, nieformalnych zleceń czy to naprawy, czy przeróbki również, to co się wydarzyło w jego życiu zmieniło go, tworząc bardzo wielką pogardę dla państwa, świata - który go zniszczył. 

Więc jaki tak naprawdę jest Joe? Kulawy, to pewne, zachował swój chłopski rozum i zdolność do logicznego jak też technicznego myślenia - choć ma się za ,,trzeźwego'' realistę, momentami potrafi mu odbić, Pod wpływem stresu wykrzykuje i wykazuje irracjonalne zachowania, wygłasza jednocześnie absurdalne tyrady! ale trzeba go zrozumieć, tego mechanicznego geniusza, manipulującego ludźmi jak kukiełkami, balansującego na krawędzi prawa i zdrowia, to jest cały on, to jest Joe Graber, historia jego życia i poczynań które go do tego doprowadziły... 

 

image.png.5ffe0bde58422294ec8830f9aec8feef.png

Witam wszystkich tych co mnie poznali oraz tych co dopiero poznają, wychodzę z fajną perspektywą gry długoterminowej postaci kulawego, bezdomnego dziadziusia z problemami natury psychicznej jak też fizycznej, nie znajdziecie go w ekstrawaganckich wozach, nie znajdziecie w restauracji ale spotkacie go zapewne wiele razy na parkingu Vespucci bądź pod mostem, w skrócie bez dalszego rozpisywania się, zapraszam do dalszego obserwowania tematu, będę wstawiał tutaj screeny z mojej gry, pozdrawiam wszystkich którzy już mieli do czynienia z moją postacią i dziękuje community, za pozytywny jej odbiór.

 

A wasze wiadomości do mnie i pochwały znajdziecie pod spodem!
 

Spoiler


image.png.4093a481746ef66589a322f0b42d084c.png
image.png.0cc03e51be186ac82bd819ba90cf2636.png

image.png.42401d54785202e0b6b14918f0ae4cb6.png

 

 

image.png.457de5922cc01779781183c0358b47ad.png

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

 

 

text-1764260235037.png.350d01bf0174271f0c435507c9a86eca.png

text-1764260505676.png.e5aac1c63871fa4b67832e5221f90c0f.png

 

Spoiler

 

Jack McCarthy mówi: Kurcze.. Wiedziałem że to będziesz Ty dziadzia.

Joe Graber mówi: O! ko-kogo to moje oczy widzą, a.. a czego to ja spodziewać bym się mógł młodzieniaszek! *rzuca wzrok na niego następnie kobiete zaraz obok poprawiając to swe obdarte, zaniedbane okulary* Ja-jak u Ciebie?

Jack McCarthy mówi: Jest dobrze.. Można powiedzieć, że coś tam wychodzi w tym życiu.

*** Jack McCarthy zlustrował dziadka skupiając uwagę na jego ubiorze.**

Joe Graber mówi: Ch-cholernie to młodzieniaszek wszystko, drogie... ja-jak cholera! pa-paliwo drogie, u-ubrania drogie... No nie ma co! *rechocze, przeciera nochala* Po-podoba Ci się ku-kurtka?

Jack McCarthy mówi: O to się nie martw dziadzia! Coś pomożemy.. Widzę właśnie, że dostałeś chyba jakieś nowe ubrania, co?

Joe Graber mówi: Dostał że te ubrania, świe-świeże prawie a! a już u-ujebałem cholewa na złomie.

*** Jack McCarthy parsknął lekko śmiechem.**

Jack McCarthy mówi: Mam coś dla Ciebie!

Joe Graber mówi: C-co? *wyszczerzył zepsute i żółte zębiska w jego stronę, poprawił okulary na nosie swym* Zn-znowu!? Phehehe *rechocze, wyprostował się to troche i mlasnął ustami*.

*** Jack McCarthy wyciągnął zaraz ze schowka dużą paczkę papierosów wraz z kuponem zniżkowym, który otrzymał w jednym z lokalnych sklepów.**

Jack McCarthy mówi: No zobacz tylko co.. Masz tu papieroski i jakiś kupon zniżkowy, będziesz mógł sobie coś kupić.

*** Jack McCarthy podał mu papierosy i kupon.**

Joe Graber mówi: Cho-cholewa! Je-jeszcze tamtych nie wypalił! a już now-nowe wpadają! *odebrał to fajki i kupon wyrechotał dwa słowa* Dzi-dzięki bardzo! Młodzieniaszek, ty-ty to masz serducho! Nas-następnym razem jak paliwa nie be-będziesz potrzebował to też przy-przygarne! Pehehehe! *wyszczerzył zębiska ukłonił*.

*** Jack McCarthy sięgnął do kieszonki w kamizelce, jak to już w jego zwyczaju ofiarował mu trochę dolarów.**

Joe Graber mówi: I-i *poprawia okulary na nosie, dosuwa* Ty...O.o! Cholewa młody! wie-wierzyć sie nie chce, ty-tyle banknotów! *wziął to odrazu banknoty i do kieszeni schował* Prz-przyda się chłopaszek! Cholewa! Ja ta chyba wię-więcej szczęścia niż rozumu ma! Bo-bozia niech Ci wynagrodzi w czym..tam zechcesz! Phehe!

*** Sophia Anaya zerknęła na Jack'a i parsknęła śmiechem.**

*** Jack McCarthy uśmiechnął się do faceta zaraz to spojrzał na Sophie puszczając jej oczko.**

 

Joe Graber mówi: Phehehe! *rzucił wzrokiem na młodą kobietę* To-to widać!

Sophia Anaya mówi: Dzięki ? *uśmiechnęła się do dziadka i machnęła mu ręką*.

Joe Graber mówi: I-i specjalnie to zamną żeś jechał młodzieniaszek b-by mi to dać? Cze-czekaj! ino, te-też coś Ci dam bo dzisiaj dostałem!

*** Joe Graber otworzył to drzwi od campera pociągając mocniej i wszedł to do środka, mlasnął i zaczął myśleć gdzie położył butelkę whiskey którą to dostał w prezencie.**

*** Jack McCarthy zaśmiał się donośnie spoglądając na dziadka kroczącego do swojego campera.**

*** Joe Graber chwycił za butelkę whiskey spojrzał czy aby na pewno to jej nie otworzył przypadkiem z chęci i wziął do prawej dłoni.**

 

Sophia Anaya mówi: Wszystko gra... Ty mu coś dałeś on Ci coś odda *parsknęła śmiechem*.

Jack McCarthy mówi: Dziadzia.. Nie musisz mi nic dawać słowo!

Joe Graber mówi: Ma-masz chłopaszek! *podaje butelkę whiskey* Pro-prosze! cie... bo-bo głupio mi będzie!

*** Jack McCarthy spojrzał na butelkę whisky.**

** Butelka tak jak powiedział jest świeża, zaplombowana nawet kurzu na niej to nie widać. (( Joe Graber ))**

Jack McCarthy mówi: Możemy zrobić wymianę.. Wezmę od Ciebie tą whisky ale w zamian przy następnej okazji dam Ci lepszą osiemdziesięcio letnią!

Joe Graber mówi: Do-dostałem od tak-takiego.. jak to się zwie ino..*drapie się po łepetynie, myśli, zastanawia* A! tak.. no, tego Alfons! tylko emerytowany. Phehehe! *rechocze, kiwa głową po czym w rechocie tym dodaje* Wie-wiesz chłopaszek, cholewa! Ograniczam troche bo.. bo to różnie je ale osiemdziesięcio-letniej.

Joe Graber mówi: To ja żem jeszcze nawet w ręcach nie trzymał! *chrząka, po chwili dławi się śmiechem i wypluwa wydzielinę na parking obracając się do pary tyłem, przeciera chusteczką - dość zabrudzoną wyjętą z kieszonki kurtki i chowa z powrotem, rzuca na nich wzrok i się szczerzy*.

Jack McCarthy mówi: Tylko nie mów mi, ze nie lubisz młodszych czy tam starszych od siebie!

Joe Graber mówi: Phehe! A widział chłopaszek kiedyś takiego flaga co żadna pompka nie dała rady napompować? Phehehe! *rechocze, ma ubaw jak nigdy*.

* Sophia Anaya zerknęła na Jack'a jak na dziecko.**

* Jack McCarthy śmieje się kiwając głową na boki.**

** Joe Graber zawiódł próbując zobaczyć jak w jaki sposób Sophia zerka na Jacka.**

 

Jack McCarthy mówi: Zatrzymaj tą butelkę dla siebie.. Na prawdę, mam za dużo alkoholu. Ograniczam go do minimum, a butelkę ode mnie masz gwarantowaną!

Joe Graber mówi: Phehe! mia-miał kiedyś kobiete, młodzieniaszek ale po tych to wszystkich operacjach jakie miałem, długach to za-zapiła się na śmierć... Zo-zostałem sam, baba by sie-sie to przydała ale by mu-musiała polubić moje życie to by-bym pompował że hej! Phehehe! *rechocze, prostuje się na chwile*.

**Jack McCarthy roześmiał się rozbawiony do bólu tekstem dziadka.**

Joe Graber mówi: Ja-jak by mnie całowała to ca-cały departament, cholewa by się zleciał!

**Sophia Anaya średnio rozumie, co mówi dziadek ale przytakuje głową**

Sophia Anaya mówi: Oj dziadzia... Kobiety są do kochania a nie tylko do pompowania!!

Joe Graber mówi: Phehe! *rechocze, gładzi się po brodzie i głaszcze* Ja-jak je dobrze to kochają a jak sie wszy-wszystko pierdzieli młodzieniaszek to idą w cholerę. Mo-może ja tak trafił ..*myśli przez chwilę, rozgląda się* A... co mi innego w życiu zostaje, wyobraź sobie mnie chłopaszek na parkingu z jakąś panną!

Jack McCarthy mówi: Ja na szczęście nie pompuję.. *zaśmiał się dodając zaraz* Nie korzystam z dmuchanych lalek! Jesteś mega dziadzia, słowo *uśmiechnął się po czym spojrzał na zegarek*.

**** Jack McCarthy spogląda na zegarek Rolex Oyster Perpetual GMT-Master II Oystersteel.**

 

Jack McCarthy mówi: Późno już.. Nie chcę Ci przeszkadzać, sami też mamy jakieś tam plany.

Sophia Anaya mówi: Ogólnie nie korzystasz... *dogryzła mu i zaraz to się uśmiechnęła* Nooo! Paaaaa.

Joe Graber mówi: Pheheeh! Wy-wystarczy dobra opona, synek! Kto-kto tu będzie na lalki wy-wydawał jak wyobraźnia bogata *mlasnął ustami, spojrzał na chłopaszka* Dzięki młodzieniaszek jeszcze raz, za-za to całe wsparcie! pomoże, poważnie, młodzieniaszek..*przeciera dłoń o koszulę zawiniętą na biodrze, wystawia dłoń*.

Jack McCarthy mówi: Muszę zachować fason jeszcze trochę.

Sophia Anaya mówi do Joe Graber: Dziadzia... Odjedziesz na chwilę, bo zaraz dojdzie tu do morderstwa a nie chcę świadków

Joe Graber mówi: Phehehe! *rechocze, trzaska o udo otwartą łapą* Nie po-pozabijajcie sie z te-tej miłości...*machnął* Lepiej się napompować!

Jack McCarthy mówi do Joe Graber: Słyszysz dziadzia? Chyba jest zazdrosna!

*** Joe Graber powiedziawszy to rechocząc na cały głos obrócił się i udał w stronę campera, krzycząc coś tam z oddali niewyraźnie.**

Joe Graber krzyczy: Po-pompować sie nie zabijać! *rechocze, nogą to zamyka drzwi od swego campera, prawie się wywalając przy tym, opiera się o camper, przechodzi otwiera drzwi od strony kierowcy i wytyka palec wskazujący wysyłając sztucznego całusa, w stronę Jacka*

 

 

 

custom(7).png.4cd8a5850dfdf0be7635358421c716e3.png

text-1764261641554.png.fd86fccf27f8c54555ec19afd2d60790.png

Spoiler

 

*** Morgan Rosen ma cały poobijany pysk i pościeraną skórę na rękach.**

Morgan Rosen mówi: Yoo, kurwa, wiesz co się stało?

** Joe Graber spogląda na morgana, poprawia to swoje okulary...przygląda się co się do cholery chłopaszkowi przytrafiło.**

Joe Graber mówi: Ni-nie, młodzieniaszek, po-powiedz Joemu.

Morgan Rosen mówi: Kurwa.. Gliny.. Gliny.. Jedna dziwka zdechła nam w barze, teraz zamknęli nam bar.

Morgan Rosen mówi: Mnie próbowali okiełznać, ale się im nie dałem, jestem totalnie mądrym dupkiem.

*** Joe Graber chrząka, drapie sie po łepetynie i wysłuchuje słów młodzieniaszka, mlaska ustami po czym dodaje.**

Joe Graber mówi: Cholewa! Św-świnie, k-kto umarł ?

Morgan Rosen mówi: Goblin, Nerissa.

Morgan Rosen mówi: Upadła, przewróciła się.

Morgan Rosen mówi: Chodźmy na róg, Nokia tam jest, damn fuck!

Joe Graber mówi: Cholewa! Ner-nerissa? A-a taka miła dziewuszka była, u-ulica wszystko wciągnie! Cholewa! *zezłoszczony klepie to w udo z otwartej ręki* Za-zaparkuje i idę chłopaszek! Cholewa!

Morgan Rosen mówi: Tam! Tam stoi!

Morgan Rosen mówi: Shh, przyprowadziłem swojego kolegę.

Nokari Keats mówi: What's up?

Joe Graber mówi: Cholewa, si-sie odjebało żem słyszał, mocno...Tak.

Morgan Rosen mówi: Ona się po prostu przewróciła. I padła na twarz.

Nokari Keats mówi: Yee człowieku.. gówno spore się zrobiło na barze, nawet nie wiem jak do tego doszło, eye.

Nokari Keats mówi do Joe Graber: Mamy namioty, koce, jak czegoś Ci trzeba, powiedz, ye

Joe Graber mówi: Cho-cholera - ma-mam wszystko dziewuszka, zapasy zrobione! *rechocze krótką chwile a po niej to robi poważną minę, nadal nie dochodzi do niego że jego młodsza koleżanka umarła, drapie się po łysinie*.

Morgan Rosen mówi: Wysłałem warchlakom zdjęcie swojego odbytu, pierdolę ich.

Morgan Rosen mówi: Popatrz.

Nokari Keats mówi: Dobrze to słyszeć.. w razie gdybyś czegoś potrzebował, możesz do mnie uderzać, ey.. postaram Ci sie jakoś pomóc, nikt nie ma łatwo w tej okolicy.

**Morgan Rosen wyciągnął telefon, pokazał rozmowę z "zastępca Hill".**

**Zdjęcie odbytu Morgana, a poniżej odpowiedz "wrzucam na Li". (( Morgan Rosen ))**

** Nokari Keats śmieje się z tego co zrobił Vomt.**

Morgan Rosen mówi: Niech mnie chociaż oznaczy w poście.

Joe Graber mówi: Phehe! *rechocze, już nie mogąc się powstrzymać z słów o odbycie* O-odbytu? To-to już wiem czemu kto-ktoś od was na-nasrał mi na środku campera kiedy to wiadro tam mam! ale.. posprzątałem już, posprzątałem... czy-czyjegoś gówna nie be-bede woził...

Morgan Rosen mówi: Shh, ktoś Ci nasrał do auta?

Nokari Keats mówi do Joe Graber: Wcześniej sporo ludzi widziałam w okolicy, ale Ciebie jakoś nie zauważyłam, długo już się kręcisz na tych ulicach?

Morgan Rosen mówi: Joe jest w mieście od wieków, każdy go zna.

Joe Graber mówi: O! dziewuszka, dwadzieścia lat! Ty-tylko więcej młodych to odchodzi niż starych.. o-ostatnio.

Nokari Keats mówi: Damn.. to fakt. - Młodych umiera sporo, ale nie da się inaczej, towar zawsze był górną półką.

Morgan Rosen mówi: Co jest?

Joe Graber mówi: A-ano cholewa, le-lepiej wypić zawsze to mówiłem niż wci-wciągać! Ale! *macha dłonią, rzuca wzrok na Morgana i Nokari* Ja to sie tam nie mieszam!

Nokari Keats mówi: Yoo nieźle dzisiaj jeżdżą..

Joe Graber mówi: Bu-budzą wszystkich tyl-tylko nic więcej, cholewniki

Nokari Keats mówi: Chyba mają dość dzisiaj przyjeżdżania tutaj, raz dziennie to i tak za wiele na ich głowe.

Morgan Rosen mówi: Każdy ćpa, każdy. Tylko tu chodzi o robienie tego z głową. A ta dziwka miesza stymulanty z opioidami.

Nokari Keats mówi: Ta dziwka w ogóle nie powinna przychodzić do baru w takim stanie, ey..

**** Joe Graber zawiódł próbując wsłuchać się w rozmowę nie wtrącając się.**

 

Joe Graber mówi: N-neri?

Morgan Rosen mówi: Nerissa, yeah, o niej mowa, ta durna ćpunka.

Morgan Rosen mówi: Jeszcze zdradza Clinicala. I to ze skinheadami.

Morgan Rosen mówi: Znaczy, zdradzała, bo nie żyje.

Joe Graber mówi: A-a mówiłem - dziewuszka sko-skończ z tym ćpa-ćpaniem napij si-się z wujkiem, nie bo on-ona kocha, cholewa tak się słuchała ale co przeżyła to jej! mło-młodo odeszła cholewa..*gładzi się po brodzie spogląda na towarzystwo* I-ile lat to ona miała,he?

Nokari Keats mówi: Yo.. z kim ona go nie zdradzała, ey..

Nokari Keats mówi do Joe Graber: Życie jest krótkie, a taki wiek jak tutaj to rzadki okaz..

Morgan Rosen mówi: Najchętniej drugi raz bym jej wypierdolił z tego baseballa.

**** Joe Graber odniósł sukces próbując nie usłyszeć wygadania się Morgana.**

Morgan Rosen mówi: Co? Mówiłem że najchętniej drugi raz bym się z nią zajebał do zgona.

**** Joe Graber odniósł sukces próbując nie usłyszeć wygadania się Morgana za drugim razem.**

Nokari Keats mówi: Ye, ye tak myślałam.

Rhea Keats mówi: Hey.

Nokari Keats mówi: Yoo.

Joe Graber mówi: Co-co? O! ja-jaka dziewuszka przyszła.

Rhea Keats mówi do Joe Graber: Moth, staruszku. Wystarczy Moth

Morgan Rosen mówi: Nic mi nie zrobili. Facet mi dał śpiewke o tym, że mam go przeprosić, powiedziałem, że tego nie zrobie. Dał mi franklina na wyrobienie nowego ID w urzędzie i numer do siebie.

*** Joe Graber poprawia to okulary na swym nosie by po chwili stwierdzić że musi się przetrzeć o przewiniętą w pasie koszule, tak też robi i zakłada je z powrotem, dosuwa chwile zatrzymując swój wzrok na blondwłosej dziewuszce, pociąga nochalem i przeciera go rękawem kurtki.**

Joe Graber mówi: N-no to za-zapalić trzeba, cholewa...*chrząka, oklepuje się po kurtce* Gdz-gdzie ja to... a Tak! *wyciąga z kurtki pogniecioną paczkę fajek, wkłada to jednego szluga do ust i wyjmuje zapalniczkę plastikową którą to odpala szluga, zaciąga się mocniej* Ehh...*przysłuchuje się rozmową młodzieży*.

Rhea Keats mówi: Jaka jest Twoja historia, staruszku? Czemu jesteś tutaj?

Joe Graber mówi: Tu-tuaj, ma-masz na myśli dziewuszka, miasto to? *rechocze, przełyka ślinę* Historia, to mego życia dziewuszka... jest długa, kręta zawiła i górzasta jak guzy na moich płucach.. Ale! *macha ręką, wyszczerza się do niej ukazując zaniedbane uzębienie* Skoro, to pytasz... to Ci opowiem...

Joe Graber mówi: Je-jeszcze przed czterdziestoma mymi wiosnami, byłem spe-spełniającym się w sile wieku... facetem, ale pewien to los chciał! Młodzieży droga, że... pracowałem pod naczepą w Sandy Shores, miałem to taki... upodlony życiem warsztat..Phehehe! *rechocze* jak ja dobrze pamiętam to te czasy, wspominam...

Joe Graber mówi: Je każdego to swojego dnia...Tak! *chrząka, poprawia okulary, rozgląda się po młodzieży* pod tą naczepą wtedy sia-siadła hydraulika, zgniotła mi miednice...połamała...*pociągnął to mocniej szluga zaciągnął się nim ostatni raz a peta rzucił w kąt* mi.. nogę, cał-całe szczęscię blo-blokada się...

Joe Graber mówi: Za-zarzuciła! i całego m-mnie nie zgniotło.. Ale operacje! *machnął ręką* ciągnęły się o droga młodzieży... la-ta-mi, cholewnicy wybrali to cały m-mój budżet z u-ubezpieczenia i z..z swoich to płacić musiałem! *wzdycha, przeciera nochala rękawem drapie sie po łepetynie, rzucając wzrokiem na każdego*.

Joe Graber mówi: Ta-tak też sie to moje długi zaczęły, po dwóch latach, recha-rechabilitacji tra-trafiłem ino na ostatnią operację któ-która poszła nie po myśli tego chi-chirurga..Jak to on miał.. niech ino pomyśle *chwile robi przerwy myśli i bierze oddech, po chwili dodaje* Stephan! tak!

Morgan Rosen mówi: Yoo, umiesz pędzić bimber, wujku Joe?

Rhea Keats mówi: Yo, Vomt. Wujo Joe opowiada swoją historię a Ty tylko o jednym, dupku.

Morgan Rosen mówi: Clinical chce pędzić bimber, mówił mi dziś o tym.

Joe Graber mówi: I teraz, kuleje - żona to moja, ni-niech ziemia to jej lekką będzie, cholewa jedna! zapiła się na śmierć bo przecież to... Co-co? *rzuca wzrokiem na Morgana* A Bi-bimber tak! Wu-wuja mój robił, a-aparature mu-musze ze złomu wam to zespawać jaką... i.. i będziemy działać coś, pra-prawda?

Joe Graber mówi: I na czym to ja..*chrząka, myśli przez chwilę* A! tak! no... to było równe dwadzieścia lat temu, po-pochowałem żone, zabrali mi dom, warsztat! I..ten *pociąga nosem* Ta-tak od dwudziestu lat się szlajam, cholewa po-po tych ulicach, nie-niech je szlak weźmie! ALE!

Joe Graber mówi: Mam przynajmniej to teraz campera, tak.. wi-więc jeżdże, zro-zrobiłem w nim mały war-warsztat! a łóżko wy-wyjebałem bo zbędne, jak na po-podłodze miejsca starczy *bierze większy to wdech, spogląda na Rhea* To-to tak w skrócie dziewuszka historia mojego życia.

Rhea Keats mówi: Hey... na podłodze musi być cholernie niewygodne. Robimy zbiórki... wiesz... jakbyś potrzebował czegoś... koca? Ubrań? Namiotu? Burnstates służy pomocą... znaczy... może za jakiś czas. Nasza znajoma się dzisiaj przekręciła i zataśmowali.

Joe Graber mówi: A-a, wracając to do moonshine! tak! *podrapał się po łysinie, poprawił okulary, kaszlnął dwa razy i przełknął flegmę już niechcąc jej wypluwać przy młodzieży* Dro-drożdże, cukier... aparatura, to-to by sie przydało, tak... i.. co-co tam jeszcze było... A! miałem to zapytać się... w ja-jakiej...

Morgan Rosen mówi: Woda jeszcze była, chyba.

Joe Graber mówi: Ilości będziecie robić, te substancje...*chrząka, spogląda na Rhea* Wi-widziałem stolik z zbiórkami, widziałem dziewuszka, tak... cu-cudownie to wygląda.

Joe Graber mówi: Pheheehe! *chrząka, spogląda na Morgana* Prz-przecież to podstawa!

Rhea Keats mówi: To kurewsko przykre, Unc' Joe. Pieprzony system, który wydoi z człowieka wszystkie oszczędności, kiedy stanie mu się krzywda... 

Morgan Rosen mówi: Yoo, rozmawiajcie, ja muszę sprawdzić, czy zamknąłem swój skłot.

Joe Graber mówi: Chol-cholewa, to a-aparatura wię-większa będzie to potrzebna... *myśli, spogląda na Rhea, Morgana* Mie-miedziana jak będzie to... przyda, sie.. tak, tylko...*drapie się po łepetynie* Jak tu... by... No! będę potrzebował kogoś z mięśniami, na złom bo sam tachać nie bede.

Rhea Keats mówi: Mięśniami... shesh... dużo wymagasz, unc Joe. Vomt? Odpada, jest chudy jak patyk... ale... może jakby wziąć dwóch takich to by zrobił za jednego z mięśniami?

Joe Graber mówi: Phehe! *rechocze* Mo-może być dwóch a-ale takich cholewa co tu *puka się po głowie* Mają a nie tylko tam *na fujarę gentelmensko wskazał* Bo-bo to ważne je!

image.png

text-1764262437822.png.843cb58d39d9e28c609eff53e71dcadf.png

text-1764262466212.png.b08ceae6ddccfacbf1db1d70096974a6.png

image.png.91f096583f73683757bbdd0ef58fa06d.png

text-1764263523010.png.dbf509d1be3fdd49742d150256c8f23f.png

image.png.554fdec71b9d12dc7449cd13032baeef.png

Spoiler

Joe Graber mówi: Wi-witam! Chło-chłopaszków, cholewa.. ja-jasna *przetarł kinala, chrząknął i wyjął pogniecione opakowanie szlugów z spodni, wyciągnął faje włożył do ust, rozejrzał się po młodzieniaszkach*.

Kieran Cub mówi: Cześć dziadygo.

Cezar Solano mówi: Hola.

*** Joe Graber siadł na krzesło mozolnym ruchem opierając się to o blat.**

*** Joe Graber ściągnął brudny podarty kapelusz położył na blacie, westchnął, spojrzał na Cezara.**

Joe Graber mówi: Co-co słychać ? *spojrzał na cezara wytknął do niego papierocha z pogniecionej paczki*.

*** Cezar Solano odbiera papierosa.**

*** Cezar Solano rzuca plecak na ziemie, wyciąga zapalare i odpala po chwili dodając.**

Cezar Solano mówi do Joe Graber: Najebane we łbie mam...

*** Joe Graber wysuwa z opakowania plastikową starą zapalniczkę, sprawdza czy działa i po chwili to odpala sobie zaciągając się.**

Joe Graber mówi: Cze-czemu, powiedz Joe'mu - a może to tylko myśl taka dopadła cię to, he?

*** Joe Graber zaciągnął to się mocniej, spojrzał na Cezara zmęczonym swym wzrokiem, przytaknął i wsłuchał się w jego słowa, jakby czekając na koontynuację tego co ma zamiar powiedzieć.**

Cezar Solano mówi do Joe Graber: Zastanawiam się czy spowrotem się w to wpierdalać, wiesz..?

**** Nawiązał do tego w co oboje mają zostać wciągnięci. (( Cezar Solano ))**

Joe Graber mówi: Cz-czemu? W-w co?

*** Cezar Solano przybliżył się do niego.**

 

Joe Graber szepcze: Chło-chłopaszkiem już to nie jesteś, głowę to swą ma-masz, pra..prawda to ?

Cezar Solano szepcze: Clinical mówił ze masz tą całą aparature robić... si? Jedna część mnie mówi idź w to.. druga mówi aby nie wpierdalać się spowrotem w to z czego zrezygnowałem...

Joe Graber mówi do Morgan Rosen: Cze-czekam to na tego chłopaszka ta-takiego, *opisuje cyrusa* za-zastane to go może w noc tą?

Morgan Rosen mówi: Shh, Uncle Joe! Niezłe ciuchy.

Joe Graber mówi: Ro-robocze! Phehehe! *rechocze, zadowolony z znaleziska*.

Cyrus Skinner mówi: Joe, stary trutniu!

Joe Graber mówi: Phaaha! *rechocze, wyszczerza żółte i zniszczone zębiska w jego to stronę, pociąga mocniej szluga dopalając go, dociska do popielnicy i wygasza, mozolnie wstaje w krzesła jakby trochę go bujło*.

Joe Graber mówi: Je-jedziemy, chło-chłopaszka jak-jakiegoś weź! Właśnie to ja młodzieniaszek w tej sprawie to! Po-patrzał żech na złomowisku ostatnio jak drzwiki naprawiał i coś może to uda się zrobić! *poprawia swe okulary na nochalu, dosuwa*.

Cyrus Skinner mówi: Napijmy się i pokaże ci coś zajebistego.

Joe Graber mówi: Do-dobra!

*** Joe Graber chwycił za szklanę moonshine, powąchał to jego nieziemski aromat, przymknął jedno oko i przechylił szklane wlewając do siebie, zrobił charakterystyczne brzmienie krtanią odwrócił głowę i podskoczył to delikatnie zauważając szeryfa.**

Joe Graber mówi: O! Cho-cholewa! *rechocze* Ko-kogo to ja wi-widzę!

Cyrus Skinner mówi: Fuck it.

Aaron Rivas mówi: Sprawdzam, czy butelka jest zamknieta... nie martw sie, cyrus juz cos o tym wie.

.....(Ich rozmowa).....

 

Cyrus Skinner mówi: Pieprzyć to, YO CEZAR!

Cyrus Skinner mówi: C'mon Joe.

Joe Graber mówi: I-idziemy, chło-chłopaszki.

 

Pojazd Zirconium Journey (UID 164949)] [Akcja] Wsiadł do pojazdu (siedzenie 1)

 

Cyrus Skinner mówi: CHolera, smierdzi tu grzybem.

Cyrus Skinner mówi: Mówiłes ze robiłeś to nie raz, yeah?

Joe Graber mówi: A-a jak młodzieniaszek!

Cyrus Skinner mówi: Właściwie, co do tego potrzebujemy?

Cyrus Skinner mówi: Z czego robi się moonshine jebanej kukurydzy nie?

Joe Graber mówi: Cho-cholewa.

Joe Graber mówi: Młodzieniaszek, pra-prawdziwy moonshine! To potrze-potrzebuje aparatury!

*** Joe Graber rechocze jakby żartował.**

Cyrus Skinner mówi: To gówno, bedzie trzeba zaspawać nie?

Joe Graber mówi: Bedzie trzeba, bedzie.

custom(6).png.367c792e8801a72ece099ded7354b3f1.png

 

*** Joe Graber luzuje paski na swoich ogrodniczkach i zaczyna rozbierać koszule, wrzuca ją gdzieś na siedzisko kierowcy, mlaska i spogląda na Cyrusa oraz Cezara, zaciera dłonie...wyszczerza żółte zepsute zębicha.**

Joe Graber mówi: No to co! Chło-chłopaszki! *rechocze* po-poszukiwania zaczynamy, tak?

*** Cyrus Skinner zdjał swoja kamizelke wraz z koszulką.**

*** Cezar Solano rzucił szklane gdzieś na bok.**

Cyrus Skinner mówi: Mówiłes że znalazłes już wcześniej.

Joe Graber mówi: Wi-witam złomiarza!

Joe Graber mówi: A-a bo znalazł żem ale tutaj to ruchome wszystko, phehehe! Zo-zobaczymy czy jest.

Cyrus Skinner mówi: Czego właściwie szukamy?

Joe Graber mówi: Zo-zobaczy! chłopaszek! Ko-kocioł jaki to mam na myśli ba-baryłe a-abo wiadro...*drapie się po łysinie* I.. co ja to.. jeszcze! A! tak! *chrząka, wkłada szluga do ust wyciągając go z paczki, nie odpala* Rury - szu-szukejta wszystkiego naj,najlepi miedziane ale plastik te-też sie nada! Ja-jaki...

Joe Graber mówi: Karnister, no du-dużo!

Cyrus Skinner mówi: TAKIE JAK TE?!

Cyrus Skinner krzyczy: YO JOE!

Cyrus Skinner mówi: TAKIE?!

Joe Graber mówi: Zwi-zwijaj! A kto wie, przydać to i może sie! Phehehe *rechocze, drapie się po łepetynie* I-i.. tamtą baryłe!

*** Cezar Solano obraca beczke i toczy w strone wozu Joe.**

*** Cyrus Skinner znalazł stary wózek sklepowy, zacząl go pchać.**

Cyrus Skinner mówi: Przyda nam się.

Joe Graber mówi: Phehe!

**** Joe Graber zawiódł próbując rozglądając się to na boki znaleźć miedziane rurki.**

Joe Graber mówi: Cholewa, tutaj ni-nic niema z rurek, cholewa! *trzaska to dłonią o udo*.

Cezar Solano mówi: Co teraz?

Joe Graber krzyczy: Zna-znajdziemy chłopaszek!

**** Joe Graber zawiódł próbując rozglądając się to na boki znaleźć miedziane rurki.**

 

Cyrus Skinner krzyczy: JOE ZOBACZ!

Cyrus Skinner krzyczy: MAM COŚ, TAKIE?!

*** Cyrus Skinner pokazuje mu na sterte miedzianych rur.**

Joe Graber mówi: Ta-takie, to znaczy jakie? Aaa! *drapie się po łepetynie, chrząka*.

*** Joe Graber nachyla się to nad rurami, przegląda jedną z nich na oko próbując skalkulować czy do aparatury będzie to pasować.**

**** Joe Graber odniósł sukces próbując stwierdzić że rurka pasuje do aparatury.**

Cyrus Skinner mówi: Nie znam sie, ale to chyba miedz nie?

Joe Graber mówi: Ta! tak! ide-idealna! Phehehe! *rechocze* bie-bierze ją młodzieniaszek, spra-sprawdze na-następną! *chwycił za spiralną, rurke metalową opartą to o kartony, zaczął jej się przyglądać*.

Cyrus Skinner mówi: Shit... pomóz mi cezar.

Cyrus Skinner mówi: JAKIE TO GÓWNO CIĘŻKIE, PRZECIEŻ TO RURA.

**** Joe Graber odniósł sukces próbując zobaczyć że rurka spiralna metalowa, nie wymaga naprawy i się nada.**

Joe Graber mówi: O!!! cho-cholewa zobacz, młodzieniaszek, rdza jej jeszcze to nie chwyciła! I-idealna! pa-pakuj chłopaczek i tą *pociąga nosem, przeciera nochala zewnętrzną częścią dłoni*.

Cyrus Skinner mówi: Będziemy potrzebować szkła, dużych butelek szklanych co?

Joe Graber mówi: Nie-niech pomyślę! Co..ja to...*chrząka, gładzi się po brodzie* Usz-uszczelki to kupima w sklepie, po-pokrywa do beczki je, potrzeba je-jeszcze jaki zbiornik to ino... do tego, jak się to też zwało...*drapie się po łepetynie* Tego! No mówcie to ino! *przeciera palcami spogląda na nich*.

Cyrus Skinner mówi: Megamall, widziałem duże szklane butle, i plastikowe beczki.

Joe Graber mówi: Zbio-zbiornik do kondensacji! Chol-cholewa młodzieniaszek, w spo-spożywczym je, czy na złomie?

Cyrus Skinner mówi: Joe do cholery, nie mam pojęcia jak to moze wyglądać!

Joe Graber mówi: Tą baryłe bierze..*spogląda na jedną i drugą, stara się dobrać jak najlepszą*.

Cyrus Skinner mówi: NIE DAM RADY, TO GÓWNO WAZY CHYBA PÓŁ TONY!

Joe Graber krzyczy: Cho-cholewa młodzieniaszek, gło-głowy użyj nie siły!

*** Cyrus Skinner obrócił beczke, zaczyna ją turlać.**

Cyrus Skinner mówi: NADAL TO GÓWNO JEST CIEZKIE.

Cezar Solano krzyczy: Mierda.. co jest z tymi kołami...!

Cyrus Skinner mówi: HEJ JOE.

Joe Graber krzyczy: Kt-kto tam dudni!

Silvester Cleveland krzyczy: Co ci kurwa nie pasuje!

*** Joe Graber poprawia okulary spogląda na młodzieniaszka z długimi włosami.**

Cyrus Skinner krzyczy: LOST, CHODZ TUTAJ!

Silvester Cleveland mówi: Czołem starcze, szukam swoich braci, jeden wygląda jak ja.. Nie widziałeś kogoś takiego tutaj?

Joe Graber mówi: Py-pyskaty si-sie to znalazł... Ta-tak no tam zbie-zbierają! O! *palcem wskazał za siebie*.

*** Silvester Cleveland uśmiechnał się do niego szyderczo i szeroko, zwrócił uwagę na jego uzębienie.**

Joe Graber krzyczy: Cho-cholewa, stre-streszczać sie, no-nocy całej niema!

Silvester Cleveland mówi do Joe Graber: Dzięki starcze, jednak jest jeszcze szansa dla was wszystkich!

Cyrus Skinner krzyczy: JOE, PODJEDZ TYM WOZEM!

Silvester Cleveland mówi do Joe Graber: Zaczekaj w budzie, dziadu.. I tak kurwa ledwo chodzisz

Cyrus Skinner mówi: JOE, STARY PRYKU!

Cyrus Skinner mówi: Joe, Lost ma pickupa.

Cyrus Skinner mówi: Przeciez nie zmiescimy tutaj tego gówna.

Joe Graber mówi: Cz-czego!? cho-cholewa, be-beczki nie zmiescisz i paru rurek? a-a ma czym to przykryć?

Cyrus Skinner mówi: Cezar pojedzie na pace, przetrzyma to!

Silvester Cleveland krzyczy: Zawrzyj dzwi dziadu bo się urwą! Zaufaj mi na słowo!

Joe Graber mówi: Że-żeby was to nie złapali...

Cezar Solano mówi: Pierdole nie jade na pace.

** Cezar Solano opiera się o wózek zmęczony.**

Silvester Cleveland mówi: O kurwa, sporo tego jest w tym wózku.. No dobra, kolejno tak żebyśmy nie uszkodzili bardziej tego szrotu, no dalej.. - Pomoge ci.

Joe Graber mówi: Mło-młodzieniaszek jej nie unosi ty-tylko dechy weźmie i przeturla, he? *drapie się po łysinie, spogląda na to co robi młodzież z całymi tymi zbiorami*.

*** Silvester Cleveland bez chwili zwątpienia zapakował wraz z przyjaciółmi niezbędny sprzęt który udało im się zgromadzić przed jego przyjazdem.**

Cyrus Skinner mówi: Ide mu zapłacić.

Silvester Cleveland mówi do Joe Graber: Człowieku, nic ci nie powiem.. Podjade i dam skosztować! TYLKO TYLE CI POWIEM DZIADKU! - Ale będziesz z nas do chuja dumny.

** Silvester Cleveland sięgnał do kieszeni, z niej zaś wyciągnał kilka zmiętolonych banknotów, rozprostował je mniej więcej i podał starcowi w ramach podziękowania.**

Cezar Solano mówi: Mierda.. *zaśmiał się pod nosem* Nie poczuł ze coś w niej pływa?

Joe Graber mówi: Phehe! młodzieniaszek sie ta-tak nie ekscytuje to pospawać trzeba!

Cezar Solano mówi: Macie nóż albo łom? Trzeba ją opróżnić..

Silvester Cleveland mówi: Damy rade, damy rade.. Nie takie rzeczy się zespalało drogi przyjacielu.. - A jak pójdzie coś nie tak to będziemy wiedzieć gdzie cię przyjamniej szukać, prawda?

Joe Graber mówi: Młodzieniaszek! Cholewa *podchodzi pod beczke naciska na korek, przekręca i otwiera go ruchem dłoni*.

Silvester Cleveland mówi: Czuć od ciebie dziadku werwe do działania.

Cyrus Skinner mówi: Rozpakujemy to dla ciebie Joe, ogarnijcie reszte gówna.

Joe Graber mówi: Po-pojedziesz zemną, chło-chłopaszek! *spogląda na Cezara*

Cezar Solano mówi: Si.

Cyrus Skinner mówi: W KONTAKCIE, JEDZIEMY TO ROZPAKOWAĆ.

**Joe Graber oraz Cezar Solano pojechali w stronę sklepu z narzędziami zaraz obok Sandy Shores by zakupić tam dodatkowe narzędzia jak też spawarkę a to jest ich rozmowa podczas tej jazdy**

Joe Graber mówi: Ze-zepsute mia-miasto, cholewa, pełne cza-czarnych to bandytów! *rechocze, odpala to papierocha od plastikowej zapalniczki jednocześnie prowadząc*.

Cezar Solano mówi: Si.. od tego po części chciałem uciec... całe życie na davis... prawie dwa lata unikałem tej okolicy...

*** Joe Graber słucha Cezara raz po raz to zaciąga się, wsłuchując się w słowa jego.**

Cezar Solano mówi: Ciekawe jak to wszystko się skończy... z tym całym bimbrem.

Joe Graber mówi: Phehe! młodzieniaszek, nie moja głowa w tym, ja to tylko początkiem tak pomagam a później...*uchyla okno wyjmuje peta z ust i wywala gdzieś na ulice* To...*wzdycha, spogląda chwile na niego*... Róbcie co tam chcecie, jak was złapią to złapią, co poradzić.. cholewa *rechocze* Ta-takie państwo!

Cezar Solano mówi: Siedziałem już za gorsze rzeczy... *wzdycha* Czuje ze wpierdalam się po prostu w dziure z której wyjścia nie będzie, żyłem sobie spokojnie z dnia na dzień na ulicy i nagle takie coś, jak bym był dużo młodszy to bym powiedział ze okazja...

Joe Graber mówi: Phehehe! *rechocze* Ni-nie martw sie, cholewa dadzą rade, tępi nie są.

Joe Graber mówi: Do-dobra, spa-spawarke trzeba to wziąć i elektrode, re-reszte to ja mam!

Joe Graber mówi: Ja wezme!

Joe Graber mówi: I-idziemy *rechocze, spojrzał na spawarkę którą to zakupił*.

Joe Graber mówi: Pe-pędzimy! chłopaszek... *puszcza na moment kierownice, klaszcze w dłonie i zaciera, poprawia okulary jedną z nich po chwili a drugą przytrzymuje kierownice* Wie-wiesz, cholewa - nie-nie może sie nie udać, przecież to ja doświadczenie w takich rzeczach mam! Pro-proste jak strzał do kaczki!

*** Joe Graber rechocze, wyszczerza swoje żółte zniszczone zębiska w stronę Cezara, spogląda to na jego wyraz twarzy, zaraz wraca wzrokiem na drogę.**

**** Jaki wyraz twarzy ma Cezar? (( Joe Graber ))**

*** Wygląda na trochę zmartwionego. (( Cezar Solano ))**

Joe Graber mówi: Niemartwi, sie... dam Ci to rade, ale wysłuchaj mnie dobrze - nie... nie trzyma sie za blisko kiedy to robić będą, a jak by sie wydarzyło to coś to niech głupiego udaje! Phehehe! *rechocze* Be-bezdomnego zara to za asa chemii mieć nie będą, racja to?

*** Joe Graber drapie się po łepetynie, spogląda na droge.**

Cezar Solano mówi: Nie martwi mnie to ze nam to nie wyjdzie, bardziej to ze mierda oni są zbyt porywczy, wczoraj jak wyganialiśmy lokatorów z tego garażu to padł nawet strzał... Wiesz możemy mieć wszystko jak na dłoni a oni tą dłoń pogryzą..

**Zajechali na miejsce do tajnego miejsca gdzie ma powstać aparatura a tam, zaczęło się o to dalsza część, ta najważniejsza.**

Kai Young mówi: Joe, powiedzieli mi że mam ci pomagać i być na twoje zawołanie masz mój numer?

Cyrus Skinner mówi: JOE.

Joe Graber mówi: Chopaszek! Ja to nawet telefonu nie..nie mam..Phehehe! *rechocze, wyszczerza się do niego ukazując zepsute, żółte uzębienie* Po-podłącz mi to ino spawarke! *nachyla się pomału i podaje mu końcówkę kabla*.

Cyrus Skinner mówi: Masz tą liste?

Joe Graber mówi: A-A! li-lista! Tak! *drapie się pod brodą, ogląda na Cyrusa* Ku-kup kukurydze a jak to mieć nie będą! to zboże nawet i przejdzie, kup ino przyprawy, cukru i tegu wode! jak ni mota Phehee! *rechocze, zakrywa maske spawalniczą*.

Cyrus Skinner mówi: A beczki, nie potrzebujemy szklanych butli?!

Joe Graber mówi: Be-beczke jeszcze jedną! Szk-szklane butle Ta!-tak!

*** Joe Graber zdziwiony, nawet nie spojrzał, spojrzał czy spawarka jest podłączona do prądu, rozłożył to też na ziemi diody spawalnicze oraz szlifierkę, przyszykował to co jest mu potrzebne, poszedł po rurki i przytargał to je bliżej beczki.**

Morgan Rosen mówi: Fiucie, odsuń się, bo oślepniesz. Daj maestro pracować.

Joe Graber mówi: O-odczego! oślepnie jak ja to jeszcze nie spawam! Phehe! SZLIFIERKA! poprosze to *wytyka dłoń za siebie*.

**** Morgan Rosen zawiódł próbując chwycić akurat szlifierke.**

*** Morgan Rosen podał mu wiertarkę do dłoni.**

Joe Graber mówi: Cho-cholewa! TO WIERTARKA do cholewy!

*** Joe Graber po chwili starzec zdenerwowany chwyta za szlifierkę akumulatorową odchylając to ino maskę spawalniczą, sprawdza czy działa, opuszcza maskę...**

Morgan Rosen mówi: A, dobra.

*** Joe Graber załączył szlifierkę i zaczął wycinać otwór okrągły, niezbyt idealny - można rzec improwizowany, po chwili wyłącza szlifierkę i spogląda na rurkę.**

** Joe Graber z racji braku pomocy, ustawia to pokrywę i rurę w otworze pokrywy tak by nie ruszyła to mu się, zaczyna spawać na około, wykonując całkiem sprawny spaw między rurką a pokrywą.**

*** Joe Graber powstaje trzymając się za plecy, wyłącza spawarkę chwyta za pokrywę z zespawaną to już rurką, nakłada na nią drugą rurkę, dłuższą wykonaną z miedzi...rozgląda się chwytając za pewnego rodzaju drut do spawania na zimno, zaczyna go podgrzewać, kapiąc nim na około.**

*** Joe Graber powstaje umęczony, łapie równowagę, nachyla się i nakłada pokrywę na beczkę, podpina odpowiednio beczkę, wymienia elektrody upewniając się iż spawarka to je wyłączona i zaczyna spawać pokrywę beczki która ma rurki z samą to beczką, co chwile ją obraca używając siły, robiąc przerwę.**

*** Joe Graber chwyta za podwiniętą to spiralną rurkę ogląda ją, powstaje i uchyla maskę spawalnicza, łapie oddech.**

Joe Graber mówi: Ehh! *zsuwa to maske spawalniczą, chwyta za powywijany jak wąż pręt - wkłada do mniejszej, drugiej beczki tak by jej koniec wychodził to poza krawędź drugiej beczki*.

*** Joe Graber chwyta za spawarkę wymienia elektrodę, unosi stare dupsko i włącza spawarkę, mocuje kabliska przy drugiej beczce oraz rurce, spawa przy stykających się krawędziach by to nie ruszała się, rurka będzie miała za zadanie chłodzić i skraplać alkohol przechodzący przez nią.**

**** Po pewnej chwili beczki są gotowe do użycia, jedna ma zespawane wieko na około, dziure z rurką pospawaną na około dziury, nakładkę rury miedzianej pospawanej na zimno oraz połączenie z drugą beczką poprzez spiralną rurę wystającą końcem poza krawędź beczki. (( Joe Graber ))**

*** Joe Graber wyłącza spaware, odsuwa maske i przeciera pot z czoła przymierza się do końca miedzianej rurki która robi za spiralną chłodnice, nakłada na nią wężownicę z nerwami to wsuwając na nią, rozgląda się do okoła szukając zacisku.**

Joe Graber mówi: Cho-cholewa! Widzicie to zacisk ino ?

Kai Young mówi: Tam gdzieś *wskazuje na stół nad nim*.

*** Joe Graber chwyta za zacisk leżący na stole, nakłada na rurkę i wężownice, razem z sobą je zaciska, przekręcając śrube w zacisku... dokręca mocno palcami by ostatecznie sięgnąć po klucz i dokręcić, upewnia się że na pewno to trzyma.**

*** Joe Graber chwyta za taśmę, uszczelnia nią miejsca które wydają się być wrażliwe, dziurawe, problematyczne do zespawania.**

Joe Graber krzyczy: Przyjdzie dziś tu który do cholery?!

**** Może zauważyć dwie beczki, jedna robiąca za zbiornik początkowy do zacieru która posiada zespawane wieko z dziurą, w dziurze jest rurka zwykła - jej kawałek, a na nią nałożona rura miedziana... jest też druga która robi za chłodnice. (( Joe Graber ))**

Joe Graber mówi: Tera tak, kładziecie jedną na palnik - tą po lewej, a najlepiej! młodzieniaszek, palniki! bo takiego dużego nie mata to pewno, a w drugą nalewata zimny wody do pełna!

Cyrus Skinner mówi: Zobaczmy to.

Kai Young krzyczy: Pomoże mi ktoś?!

Cyrus Skinner mówi: Co jest joe?

Kai Young mówi: Beczke na palnik trzeba postawić.

Joe Graber mówi: Tera tak, kładziecie jedną na palnik - tą po lewej, a najlepiej! młodzieniaszek, palniki! bo takiego dużego nie mata to pewno, a w drugą nalewata zimny wody do pełna!

Cyrus Skinner mówi: Kupiłem, kupiłem w chuj wody.

Cyrus Skinner mówi: C'mon na trzy.

*** Cyrus Skinner przestawia beczke tak jak tego chciał Joe.**

*** Cezar Solano pomaga chłopaką wszystko ustawić.**

Joe Graber mówi: Ale nie taki! cholewa ja wam pokaże to zara, jak sie kiedyś robiło! Phehe! *rechocze, po chwili zakrztusił się to kaszlem i połknął flegme*.

Joe Graber mówi: Nie-niech ino usiąde.

Cyrus Skinner mówi: TUTAJ?!

Joe Graber krzyczy: Na palnik jedną drugą obok!

**** Zapewne ustawili beczki - główną robiącą za kocioł na palniku - druga, mniejsza robiąca za chłodnice zaraz obok, z racji że jest niższa mogą to zobaczyć, wystaje z niej też miedziana to rurka która będzie skraplała substancję wytworzoną w /kotle/. (( Joe Graber ))**

Joe Graber mówi: Tera tak, widzisz ino tą większą beczke? Tam bedziemy to zacier robili, kukurydze wrzucisz, zalejesz wodą i cukru nasypiesz... najlepiej żeby ta kukurydza to miękka była, bo chyba taką jak na popcorn żech nie kupił, he?

Cyrus Skinner mówi: SAM ZOBACZ, jest dobra.

*** Cyrus Skinner sprawdzał przed kupnem odmianę kukurydzy do bimbru, taką kupił.**

*** Joe Graber przeciera ujebane łapsko, podchodzi do kosza z kukurydzą i bierze to garstkę, zgniata w łapie, wyciera ostatecznie o skórę - torso, mlaszcze, gładzi się po brodzie.**

Joe Graber mówi: W drugą, jak ustawiliście, nalewacie zimny wody z kranu! byle jaka, schłodzić trzeba tą rurke to spiralną, miedzianą żeby skraplała nam to co będzie parowało w pierwszej beczce.

Joe Graber krzyczy: I nie polimy przy tym bo jak pierdolnie to tego garażu nie bydzie!

Cyrus Skinner mówi do Cezar Solano: Słyszałeś?

**** Zapewne po pewnym czasie do /kotła/ nalali wody, wrzucili kukurydzę i cukier w proporcjach 1:1, a do drugiej mniejszej to baryłki z spiralną rurką wewnątrz, wlali zimną wodę - rurka ta jest spięta z wężownicą która będzie skraplała "Moonshine". (( Joe Graber ))**

*** Cyrus Skinner wlał wody do beczek, zaczyna wrzucać do nich kukurydze.**

*** Cyrus Skinner rozdziera opakowania cukru, wrzuca je do beczek.**

Cyrus Skinner mówi: Dobra dupku, niech zacier zacznie pracować.

Cyrus Skinner mówi: Wtedy pokazes znam jak zrobić reszte gówna.

image.png.457de5922cc01779781183c0358b47ad.png

Edytowane przez WARBORN
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin