Liam "LB" Bennett, urodzony 18.11.2006r. na osiedlu znali go jako "LB". Miał, zniszczone Air Maxy, słuchawki wiecznie na uszach i notatnik wypchany wersami, których jeszcze nikt nie słyszał. Urodził się i wychował w bloku z wielkiej płyty, na przedmieściach miasta, gdzie marzenia były często traktowane jak żart, a sukces – jak cud. Ojca nie było, matka harowała na dwa etaty, więc rap stał się jego sposobem na przetrwanie – terapią, ucieczką, bronią. W nocy, kiedy osiedle cichło, siadał przy otwartym oknie i pisał. O tym, co widział, co czuł, czego się bał. Chciał sławy, pieniędzy i żeby ktoś go w końcu usłyszał. Jego pierwszy występ miał miejsce na szkolnym konkursie talentów. Wszedł na scenę z drżącymi rękami i sercem walącym jak perkusja. Gdy beat poleciał z głośników, coś w nim pękło – i jednocześnie się narodziło. Tłum zamilkł. A potem… eksplodował. Od tego momentu wszystko się zmieniło. Nie od razu przyszła sława, nie od razu kontrakty. Ale pojawili się ludzie. Jedni chcieli pomóc, inni – wykorzystać. Liam musiał szybko dorosnąć, nauczyć się ufać intuicji i trzymać się swojej prawdy. Bo rap to nie tylko rymy – to życie. Po tamtym występie w szkole wszystko zaczęło się dziać szybciej, niż Liam się spodziewał. Nauczycielka, która zawsze mówiła, że rap to tylko hałas – zaczęła mu podsyłać różne konkursy muzyczne. Koledzy z klasy, którzy wcześniej go wyśmiewali, teraz dopytywali, gdzie można znaleźć jego tracki. Ale był też jeden, który tego sukcesu nie potrafił przełknąć – Loco. Mieszkał dwa bloki dalej, starszy o dwa lata, lokalna legenda freestyle'u. Nosił grube łańcuchy, kręcił klipy telefonem i rzucał punchline’y jak ciosy. Gdy usłyszał o Liam'ie, powiedział głośno: LB? To dzieciak z zeszytem, nie raper. Wieść o ich napięciu rozeszła się szybko. Osiedle zaczęło domagać się bitwy. Liam się wahał – stresował się i myślał że nie podoła. Ale nie mógł się wycofać. Na betonowym placu, między grafitti a ławkami, zebrało się pół dzielnicy. Głośnik JBL, dwóch MC i beat. Loco wszedł jak burza, rzucając linijki, które miały rozsmarować Liama na asfalcie. A Liam… milczał. Przez chwilę. A potem zrobił coś, czego nikt się nie spodziewał – wyjął telefon, puścił beat, który sam zrobił w nocy, i odpalił track, który napisał tydzień wcześniej. Swoim freestaylem zgniótł Loco, wszyscy do okoła zamilkli, po dłuższej chwili zaczęli klaskać i wykrzykiwać: Liam! Liam! Liam! - Wtedy Liam uświadomił że to jest ten moment by spróbować swoich sił z największymi raperami w Santos. Po skończeniu 18 lat, dopiął swego i szukał wytwórni która pozwoli mu rozwinąć skrzydła w świecie rapu.
Socialmedia
-N/A
Materiały
-N/A
Współprace
-N/A
Wzmianki
-N/A