Ranking
Popularna zawartość
Wyświetla najczęściej polubioną zawartość od 13.06.2026 uwzględniając wszystkie działy
-
RageMP: Przyszłość serwera
prada i 113 innych polubił temat przez Toyer
Cześć, Wracam do Was z obiecanym follow-upem w sprawie przyszłości serwera po ogłoszeniu RAGE:MP o wygaszaniu wsparcia platformy dnia 31 sierpnia 2026 roku. Wiem, że ostatni czas był dla wielu z Was nerwowy - dla mnie również. Tym razem nie piszę pod presją chwili, tylko po wykonanym researchu i wielu godzinach spędzonych na analizowaniu sytuacji. I mam dla Was dobre wiadomości. W mojej pierwszej wypowiedzi napisałem, że serwer będzie działał tak długo, jak działa RAGE. Było to najuczciwsze, co mogłem wtedy powiedzieć - ale wyraźnie zaznaczyłem, że jest za wcześnie, by cokolwiek przekreślać. Niestety wiadomość została odebrała jako pożegnanie i tak zaczęła ona żyć własnym życiem, rozchodząc się dalej, niż kiedykolwiek zakładałem. To absolutnie nie był mój cel. Prawda jest taka, że ogłoszenie RAGE:MP nie oznacza automatycznie końca. Poruszyło ono całą społeczność platformy do działania. W ostatnim czasie community RAGE wykonało ogromną pracę, szukając rozwiązań, które pozwolą utrzymać serwery przy życiu niezależnie od decyzji Take-Two. Ta mobilizacja ludzi pokazuje, jak silne i zdeterminowane jest to środowisko i jak wiele realnych dróg wyjścia faktycznie istnieje. Jednym z efektów tej pracy jest własny launcher umożliwiający direct connect do serwerów z pominięciem launchera RAGE, wraz z możliwością całkowitego wyłączenia updatera, który po zamknięciu infrastruktury RAGE blokowałby uruchomienie gry. To bardzo solidny fundament, który realnie pokazuje, że da się utrzymać rozgrywkę przy życiu nawet po wygaszeniu wsparcia platformy. Dodatkowo powstał launcher, który przy aktualizacji GTA V downgraduje pliki gry do działającej wersji - co oznacza, że potencjalnie nawet po wydaniu nowego update'u rozgrywka na takim launcherze będzie nadal możliwa. Traktuję to jako jedno z mocnych rozwiązań na stole - dające nam zarówno bezpieczeństwo, że serwer może funkcjonować bez przerwy, jak i komfortową przestrzeń, by równolegle, bez pośpiechu, dopracować inny kierunek rozwoju Vibe. I tu dochodzę do tematu, który wielu z Was samych poruszyło. Dostałem od Was naprawdę sporo wiadomości z sugestią, by przy tej okazji rozważyć przeniesienie Vibe na platformę FiveM. Czytam je wszystkie i chcę powiedzieć wprost - po zastanowieniu nie wykluczam takiej opcji. FiveM jest dziś jedyną autoryzowaną platformą do GTA V multiplayer, ma stabilne wsparcie, a przeniesienie naszego skryptu jest technicznie wykonalne. To poważny kierunek, który traktujemy z pełną uwagą, choć wiąże się on z dużą ilością pracy i decyzji, których nie chcę podejmować pochopnie. Dlatego świadomie zostawiamy wszystkie opcje na stole - czy to pozostanie na bazie RAGE z własnym launcherem, czy migracja na FiveM. Każda z tych dróg ma swoje plusy i minusy, swoje wyzwania i ryzyka i nie chcę dziś niczego przesądzać. Zależy mi na wyborze tej, która zapewni Vibe najbardziej stabilną i długoterminową przyszłość, a nie tylko prowizoryczną łatkę na kilka tygodni. Chcę, żebyście wyszli z tego wpisu z jednym przekonaniem: nie składamy broni. Robimy dokładnie odwrotnie - robimy wszystko, co w naszej mocy, by serwer przetrwał i dalej funkcjonował. Sytuacja jest dynamiczna i wiele może się jeszcze wydarzyć, ale możecie być pewni, że będę się starał aby serwer dalej istniał. Do zobaczenia w grze.114 polubień -
Los Malvados de Motocicletas - należący do grona ‘wyjętych spod prawa’ klub, którego początki sięgają końcówki lat 60’ oraz miasta Mexicali, stolicy stanu Baja California w północnym Meksyku. Sytuacja kraju w tych czasach była niezwykle trudna dla jego mieszkańców, a pogłębiający się kryzys polityczny i gospodarczy spowodował radykalizację nastrojów, po tym jak rządzący zdecydowali się na coraz częstsze używanie siły przeciwko protestującym czego efektem ubocznym owych działań był między innymi znaczący wzrost przestępczości zorganizowanej. Zdaniem służb porządkowych to właśnie wtedy można było doszukiwać się zalążków Los Malvados, gdy w rozwijającym się bezprawiu nawet ze strony warstw rządzących, policyjnej korupcji i przy szalejącym bezrobociu w społeczeństwie pojawiła się tendencja do jednoczenia w gangi, czy też kluby motocyklowe - początkowo by chronić małe, lokalne społeczności i swoje rodziny stawiając na pierwszym miejscu sąsiedzką solidarność i braterstwo między ich członkami. Los Malvados powstało pośród robotniczych ulic Mexicali, miasta o silnie rozwiniętym przemyśle metalurgicznym, który mocno podupadł w czasie kryzysu, a jego pierwszymi członkami byli nękani przez bezprawnie przemycających do Stanów Zjednoczonych narkotyki członków kartelu. Mieszkańcy tamtejszej społeczności i bezrobotni hutnicy jednoczący się w grupy których znakiem rozpoznawczym stały się jeżdżące nocą po ulicach formacje motocykli typu Road King o charakterystycznych wysokich i długich ramionach kierownicy. Wzmożona aktywność motocyklowych grup nie umknęła uwadze karteli pilnujących swoich szczelnych szlaków przemytu heroiny i kokainy do Stanów, co w stosunkowo krótkim czasie doprowadziło do konfliktu interesów i nieustających miesiącami krwawych rozpraw między grupami. Malvados aby skutecznie rozszerzyć swoją działalność, a także by pozyskać niezbędną do walki broń z lokalnymi kartelami, z czasem przejęli część rynku narkotykowego w mieście, a pieniądze które zaczęły płynąć z dochodowego interesu okazały się kluczowe dla przyszłości chapteru. Malvados szybko zaczęło zwiększać swoje szeregi i zakładać kolejne oddziały, w Meksyku czy w Stanach, sięgając po latach aktywności na południu do granic Kalifornii, Stanu San Andreas i miasta Los Santos. Część dawnych zatargów i wojen poszła w niepamięć, a część trwała dalej, ze względu na protekcjonalne podejście klubu do swoich korzeni i pierwotnych społeczności z których się wywodził. Zwiększoną aktywność Malvados w Los Santos można odnotować od początku stycznia 2023, kiedy to grupka facetów z oddziału w Meksyku poprzez decyzję kongresu wyjechała za oddzielający oba kraje mur i uformowała pierwszy w historii klubu oddział w Stanach Zjednoczonych. Oddział Los Malvados Motorcycle Club tymczasowo “osiedlił” się na jednej z najbiedniejszych dzielnic w Los Santos - El Burro. Wyjęci spod prawa motocykliści zamieszkiwali na parku przyczep w którym największa przyczepa służyła jako ich clubhouse. To właśnie tam organizowali cotygodniowe spotkania i analizowali wszystkie klubowe sprawy. Motocykliści spod loga LMMC mieli na celu zwiększenie wpływów klubu w mieście, oraz służyli jako łącznik narkotykowy między Mexicali - Los Santos, Los Santos - Mexicali. Głównym ich dochodem był handel brudnym towarem takim jak; metamfetamina, crack, oraz różnego rodzaju MDMA. Mniej postawieni gangsterzy na motocyklach oprócz legalnej pracy zajmowali się również detalem narkotykowym. To właśnie oni obsługiwali zombie-ćpunów najgorszej jakości towarem. Większość towaru pozyskiwali z Meksyku, który brudzili w jednej z przyczep na El Burro. W niedalekiej przyszłości klub przeniósł się z przyczep do normalnej dzielnicy, którą sobie upatrzyli. Większość bikersów ma swoje rodziny i dzieci, których stawiali zawsze na pierwszym miejscu. Każdy z klubowiczów traktuje się jak członek rodziny, obdarzają się wzajemnym szacunkiem i lojalnością. Kierują się zasadą “jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”. W przeciwieństwie do innych jednoprocentowych klubów Malvados nie posiadają swojego sklepu z merchem i strony internetowej - ograniczają się jedynie na zapalniczki z wygrawerowanym logiem klubu, które są dostępne tylko dla jego pełnoprawnych członków. Główną ikoną klubu (poza logiem) jest Mezcal - pewien rodzaj tequili, który uwielbiają. Większość tych sukinsynów popala metę zapijając to właśnie tym napojem. Głównym pomysłodawcą uformowania oddziału w Los Santos był niejaki Paquito Ramirez i Nuno Montes - jedni z najbardziej szanowanych i zaufanych motocyklistów w Meksyku. Przyjeżdżając do Los Santos z resztą swoich braci uformowali oddział i poszerazli swoje kontakty co każdy dzień. Los Malvados nie jest klubem z dobrą opinią cywilów, większość z nich uważa ich za typową patologię i bandyterkę. Oficjalnie klub sra na wszystkie pomówienia. Członkowie klubu poruszają się ogromnymi motocyklami, które posiadają sporą ilość chromowanych elementów, oraz gigantyczny widelec, przez co jeżdżąc mają ręce na wysokości głowy. Osoba, która chce wkręcić się w szeregi Malvados MC musi zgłosić swoją kandydaturę do któregoś z obszytych członków klubu, później ta kandydatura jest omawiana przy stole i głosowana. Jeśli osoba aspirująca się na członka oddziału zostanie przez klub pozytywnie przegłosowana, dostaje ona kamizelkę z dolnym rockerem PROSPECT. Jest to okres próbny, który trwa dwa lata - przez ten czas rekrut staje się własnością klubu i jest wielokrotnie sprawdzany przez wszystkich klubowiczów. Kandydat przechodzi przez wiele sytuacji w których jest wrzucany na głęboką wodę - w większości jest zmuszony do wykonywania różnego rodzaju przestępstw, a czasem do zażywania narkotyków w celu sprawdzenia, czy ochotnik nie jest z departamentu. Malvados pochodzą z biedniejszych rodzin co można zauważyć po stylu ich ubioru. Nie noszą złotych sygnetów, ani drogich butów - wyglądają na typowych ludzi bez forsy. Większości klubowiczów nie kieruje pasja do motocykli i mechaniki, a pogoń za forsą, znajomościami i wpływami. Ich głównym celem jest wejście w bogatsze życie niczym gwiazdy z Los Santos. Członkowie są agresywni wobec innych klubów motocyklowych - nie boją się wejść w konflikt. Wzięli sobie głęboko do serca tekst "jeżeli ktoś szuka chuja do dupy to u nas go znajdzie". Oddział w Los Santos okazał się strzałem w dziesiątkę. Mimo ciężkich początków i raczej małych nadziei na sukces - udało im się zdominować El Burro Heights, finalnie przejmując narko-interesy lokalnego gangu. Przybysze z Meksyku nie uwinęli się bez strat, stracili ludzi, stracili forsę, stracili część siebie - dokonując brutalnych egzekucji, które miały pokazać całej okolicy, z kim mają do czynienia. Ten okres był okresem który znaczył wiele, a nawet bardzo wiele. Pozyskiwanie wtyczek, kontaktów, mnożenie kapitału, budowanie wizerunku poszczególnych figur w gangu, zdobywanie street credit na ulicach South Central i całego miasta Los Santos. To właśnie ten okres czasu wykreował ikony takie jak Paquito PACO Ramirez czy Mario UNCLE ROSE Rosales, którzy rozdawali wtedy karty w gangu. Pewnie wielu zapyta czym wybiła się ta dwójka? Odpowiedź jest prosta - mieli dryg do zarabiania forsy, zdolności przywódcze i okazywali totalny brak skrupułów, który przekonał resztę składu, że tym kolesiom lepiej ustąpić miejsca. Już w pierwszych miesiącach działania chapteru na terenie USA, doszło do absurdalnych sytuacji, takich jak: morderstwo poprzez strzał w głowę pod jednym ze strip-clubs na Davis, kilka brutalnych egzekucji na kolesiach, którzy wybrali złe podwórko by skroić kilku dilerów. W miasto szybko poszła fama, że Ci kolesie nie mają zamiaru się cackać, dobrze wiedzą po co tu przybyli. Opcje są dwie: biorą co swoje lub wracają do domu z podkulonym ogonem, ewentualnie w czarnych workach. Klub motocyklowy z Meksyku kontrolował całe miasto Davis. Położyli łapę na każdej możliwej branży, generując maksymalne zyski, jak to mówią na ulicy 'wyciskając z dziwki ile się da'. Całkowicie przejęli narkotykowy hurt w okolicy, położyli łapę na wszystkich przedsiębiorstwach które generują zyski, wprowadzili w obrót broń palną od pistoletów bojowych po karabiny szturmowe, a Rosales Gym było istnym marketem sterydowym, gdzie zbiry z całego miasta mogły jak papierosy w monopolowym - kupić sterydy anaboliczne najcięższego kalibru. Co cechowało tych kolesi? Na pewno postawa, wielu z ikon oddziału z Los Santos to kolesie którzy nie mają zamiaru oddać nawet okruszka swojego kawałka ciasta, za to chętnie zabraliby wszystkich innych dookoła. Respektują niepisane, gangsterskie zasady, o które coraz ciężej w obecnych czasach na ulicach Los Santos. Są pewni siebie, zdecydowani, poruszają się dumnie, a konflikty rozwiązują szybko i bardzo głośno, co odstrasza potencjalnych 'mącicieli' którzy lubią prowokować i zarabiać na beefach danych organizacji przestępczych. Dbają o formę, wiecznie zapędzani przez starszą gwardię do roboty na sali. Bez wahania paradują z dużymi spluwami na oczach innych, mniejszych przestępców - utwierdzając ich w przekonaniu że nie warto grać przeciwko nim, za to warto razem z nimi. Byli aktywni na każdym polu, prowadzili kilka pralni pieniędzy, opierając o nie swoje biznesy: Lombard - paserka, siłownia - sterydy, strip-club - narkotyki, warsztat - kradzieże fur. Gang prowadzi obojętną politykę co do konfliktów gangów ulicznych w okolicy, mają jeden warunek - to nie może dotykać gospodarki w mieście. Przedsiębiorcy mają być zadowoleni, ludzie mają mieć forsę, a tą forsę spieniężać tu na miejscu, napędzając tym samym wszystko w koło. Niektórzy członkowie Los Malvados MC mocno kibicują lokalnej młodzieży, widząc w nich potencjalnych gangsterów - którzy gdy troszeczkę podrosną, zaczną generować dużo większe zyski, które finalnie mają trafić do sejfu klubu.58 polubień
-
Czytając tę zabawną skargę, przypomina mi się amerykański duet reżyserów Braci Peter i Bobbiego Farrellya, a konkretnie ich film pod tytułem "Głupi i Głupszy", użytkownik "Salvatrucha" bardzo kojarzy mi się z postacią w tym filmie która grana jest przez Jima Carreya. To tak słowami dygresji. Jedynie co to współczuje członkom ekipy którzy będą musieli czytać ten twój śmieszny tekst z chata gpt o długości elaboratu. Myślisz, że oni nie mają nic innego do roboty tylko czytać twój płacz o gre ic? Ten cały tekst jest na siłe przedłużony za pomocą chata gpt aby jak nabardziej zagmatwać sprawę i zmylić administratorów natłokiem zbędnych, nieistotnych informacji i innych bzdur. Jest to z twojej strony zwykła manipulacja i tani chwyt erystyczny wykonany dość żałośnie i niezbyt inteligentnie, innymi słowy: błazenada. Musze jednak przyznać, że twoja głupota sprawiła, że śmiałem się niemożebnie czytając twoje frustracje... „Spójrz na jego kolor skóry.” „Myślałem, że jak jest czarny, to zniesie więcej.” Do tego dochodziły groźby wobec rodziny, sugestie odwiedzenia matki postaci, rozbieranie jej przed pozorowaną egzekucją, ograbienie z przedmiotów oraz rozważanie, czy lepiej ją zastrzelić, czy zatłuc na śmierć. W pewnym momencie jeden z graczy zapytał również na czacie OOC: „Wyrażasz zgodę na gwałt?” Zgody oczywiście nie wyraziłem i sam gwałt nie został odegrany. Zgody oczywiście nie wyraziłem i sam gwałt nie został odegrany. Nie zmienia to jednak faktu, że już samo proponowanie rozszerzenia tej sceny o taki motyw dobrze pokazuje kierunek, w którym gracze chcieli prowadzić porwanie. Nie był to kierunek oparty na sensownej narracji przestępczej, tylko na poszukiwaniu kolejnej, jeszcze bardziej skrajnej formy poniżenia ofiary. Jeszcze bardziej problematyczne stało się to w momencie, gdy brutalność zaczęła wywoływać naturalne konsekwencje. Po wielokrotnych uderzeniach w głowę i żebra odegrałem utratę przytomności oraz objawy poważnego urazu. Zamiast zaakceptować rezultat własnych działań, gracze zaczęli traktować stan mojej postaci jak przeszkodę techniczną, którą należy jak najszybciej usunąć. Na czacie i w dialogach pojawiały się między innymi teksty: Jednocześnie próbowano „przywrócić” nieprzytomną postać poprzez polewanie jej wodą, szarpanie, klepanie po twarzy, uciskanie nosa, a ostatecznie przez wsypywanie metamfetaminy do ust i wcieranie jej do gardła. Jeden z graczy stwierdził nawet OOC: Jeśli masz problem do tego, że wroga ci organizacja przestępcza po porwaniu twojej osoby stosuje wobec ciebie przemoc to może powinieneś iść pograć kelnera w moca caffee, tam napewno twoja dusza byłaby nieskalana przemocowymi doświadczeniami. Nie widze logicznego powodu ani ustalonych zasad które zabraniałby mi grać postać sadysty czy homofoba. Cel porwania twojej osoby był silnie uwarunkowany w grze ic i zlecony przez wyższe stopniem głowy organizacji przestępczej do której należymy, poniżanie cie na tle rasowym tego nie zmienia. Według mnie powinieneś zostać dożywotnio zbanowany na gre w strefie przestępczej za tworzenie bezsensownych skarg w których oskarżasz kogoś o granie bandyty ic. Robisz sobie żarty z sektora i administracji. To wszystko tworzy bardzo konkretny obraz sposobu myślenia tych graczy podczas porwań. Ich postacie mogą bez żadnego ograniczenia torturować, bić po głowie, pozorować egzekucję, grozić gwałtem, poniżać rasowo i grozić podłączaniem człowieka do akumulatora, ale kiedy ofiara zaczyna odgrywać konsekwencje tej przemocy, pojawia się zniecierpliwienie, presja OOC i żądanie, żeby natychmiast „wstała i grała”. Innymi słowy: brutalność ma być efektowna, ale nie może mieć trwałych skutków, ponieważ skutki przeszkadzają sprawcom w realizowaniu ich scenariusza. Na tym etapie nie miałbym jeszcze problemu z samym faktem porwania ani nawet z brutalnym charakterem sceny. Roleplay przestępczy siłą rzeczy może obejmować przemoc, groźby i ciężkie motywy Tutaj w dalszym ciągu skarżysz się o to, że ktoś odgrywa postacie sadystów ic (in character), a na końcu piszesz, że jednak nie masz z tym problemów? To co ty nie wiesz co piszesz? Może ty tak bardzo wczuleś sie w tą swoja postać karykaturalnego murzyna (wyjętego z filmów mafijnych z lat 80, który nie gra strachu) i cierpisz na efekty pourazowe rażenia prądem i wsypywania gieta mety do gardła? Udowodnij mi śmieszny człowieczku, że wykorzystuję porwanie jako pole do sadsytycznego epatowania mocniejszmy zachowaniami. Nie masz na to żadnych dowodów 🙂 . Pokaż mi gdzię dokładnie " nie są gotowi zaakceptować naturalnej reakcji postaci na tortury, które sami jej zadają." Mówisz teraz o mnie jako graczu, czy o mojej postaci ic? Bo chyba sam nie do końca rozróżniasz te 2 pojęcia jakim jest "ic" i "ooc". W tej samej rozmowie, kiedy opisałem wcześniejszą sytuację, w której zostałem porwany przez przedstawicieli włoskiej organizacji, mimo że po zapytaniu o zgodę otrzymałem odpowiedź, że nie jest ona wymagana, v4kk4 stwierdził: „No to stary, to już nie do mnie, skoro regulaminu nie znasz.” Skoro więc osoba zarządzająca strefą crime jednoznacznie wskazuje, że porwanie wymaga wniosku, proszę administrację o sprawdzenie, czy gracze uczestniczący w porwaniu Trayvona Rowlanda posiadali wówczas zaakceptowany wniosek obejmujący moją postać. Przy akcji porwania uczestniczyło 2 członkow adminsitracji z którymi wchodziłeś w interakcje, w żadnym momencie całej akcji nie miałeś żadnego problemu z byciem porwanym aż do samego jej końca. Nawet wielokrotnie wydałeś na nią zgode ooc: I uwaga: Nikt tu nie będzie plakac o gierke? haha a to dobre salvatruszko. Akurat sie o nia rozplakales miesiac pozniej jak dostales ck, ciekawe. Xdd To nie jest zachowanie przeciętnego przestępcy, który przypadkiem pomógł usunąć ciało po źle zakończonej akcji. To jest chłodne i zadaniowe podejście człowieka, dla którego cięcie zwłok piłą stanowi zwyczajny element wieczoru. Jeżeli Thomas Torri jest właśnie taką postacią, powinno to stanowić podstawę jego kreacji, a nie funkcję włączaną tylko wtedy, gdy na stole pojawia się ciało. Człowiek zdolny bez emocji przygotować worki i pakować odcięte kończyny nie wraca następnego dnia psychicznie do ustawień fabrycznych tylko dlatego, że tym razem trzeba odegrać wymuszanie pieniędzy w sklepie. Gdzie są następstwa? Gdzie jest stopniowa utrata zahamowań? Gdzie jest paranoja, problemy ze snem, nadmierna ostrożność, poczucie bezkarności albo narastająca agresja? Gdzie jest choćby świadomość tego, że postać dokonała czegoś skrajnego? W materiałach tego nie widać. Jest za to płynne przechodzenie od piły i worków na ciało do kolejnej wizyty u przedsiębiorcy, jakby Thomas poprzedniego dnia nie rozczłonkowywał człowieka, tylko wymieniał opony. To nie jest subtelna, wielowarstwowa osobowość. To jest narracyjne wyczyszczenie pamięci postaci po każdej scenie. Bradley Stango - leniwy robotnik, domowy nieudacznik, kochanek i sadystyczny kolekcjoner trofeów W przypadku Bradleya Stango rozjazd jest jeszcze większy. Materiały przedstawiają go początkowo jako człowieka żyjącego na marginesie. Pracuje fizycznie, unika obowiązków, pali papierosy i marihuanę, zajmuje się drobnymi interesami oraz kradzionymi samochodami. Wraca do domu, kłóci się z młodszą partnerką, pije piwo, ogląda telewizję, spotyka się z kochanką i narzeka na swoje życie. Jest więc kreowany na człowieka przeciętnego, nieporadnego, leniwego i podatnego na wpływ silniejszych osób. Nagle ten sam Bradley bez żadnego widocznego procesu psychologicznego staje się człowiekiem, który: robi zdjęcia odciętej głowie, traktuje zwłoki jak przedmiot do zabawy, wyrywa ofierze złoty ząb, zabiera biżuterię i inne elementy jako pamiątki, spokojnie operuje piłą przy ludzkim ciele, rozważa, jak przeciąć klatkę piersiową, żeby zmieściła się w worku, nuci podczas rozczłonkowywania, uczestniczy w torturach i pozorowanych egzekucjach, czerpie widoczną satysfakcję z cierpienia ofiary. Padają z jego strony wypowiedzi takie jak: „Ja sobie zatrzymam. Na pamiątkę.” „Jego klata zmieści się do wora? Czy przeciąć na dwie części?” „Pierdolony dupek musiał zdechnąć, ominęła go prawdziwa zabawa.” To nie są teksty zwykłego „mafijnego mięśniaka”. Nie jest to również człowiek, który z obrzydzeniem wykonuje polecenie organizacji, bo obawia się konsekwencji odmowy. Bradley jest pokazywany jako ktoś, kto odnajduje w tym osobistą przyjemność. Zabieranie zęba i biżuterii na pamiątkę jest zachowaniem trofeistycznym. Fotografowanie odciętej głowy i traktowanie jej jak zabawnego materiału nie wynika z interesu organizacji. Nucenie podczas rozczłonkowywania również nie ma żadnej funkcji przestępczej. To nie są działania mające zastraszyć kolejną osobę albo zabezpieczyć dochód. To oznaki postaci, która przejawia skrajne sadystyczne i psychopatyczne zachowania. I tutaj pojawia się zasadnicze pytanie: czy Bradley Stango jest oficjalnie prowadzony jako postać psychopatyczna? Jeżeli tak, to na jakiej podstawie? Jeżeli zgodnie z punktem [należy wpisać numer punktu regulaminu] granie postaci psychopatycznej wymaga wcześniejszej zgody Game Mastera, proszę o zweryfikowanie, czy taka zgoda rzeczywiście została udzielona. Nie chodzi jednak o odpowiedź w rodzaju: „Hej, mogę grać psychopatę?” „Tak, możesz.” Zgoda na tego rodzaju kreację nie powinna przecież działać jak licencja na wrzucanie do scen dowolnej tortury, dowolnego okaleczenia i dowolnego sadystycznego zachowania, które akurat przyjdzie graczowi do głowy. Postać psychopatyczna nadal musi być postacią. Powinna posiadać określone motywy, sposób działania, mechanizmy kontroli, ograniczenia, cele i charakterystyczne zachowania. Wniosek powinien pozwalać ustalić, dlaczego ta osoba jest taka, jak się to przejawia oraz jakich elementów gracz powinien konsekwentnie przestrzegać. Dlatego proszę o sprawdzenie: na jakich motywach został oparty wniosek Bradleya Stango, jakie cechy i zachowania zostały zaakceptowane przez Game Mastera, czy zgoda obejmowała sadystyczne tortury, kolekcjonowanie trofeów oraz rozczłonkowywanie zwłok, czy gracz rzeczywiście trzyma się założeń, na podstawie których zgodę otrzymał, oraz czy administracja rozpatrująca tę skargę posiada dostęp do tego wniosku. Bo jeżeli zgoda istnieje, ale postać zachowuje się zgodnie z jej założeniami wyłącznie w wybranych scenach, natomiast w pozostałych jest zwyczajnym, leniwym i emocjonalnie przeciętnym człowiekiem, to nadal pozostaje problem spójności. Zgoda na postać psychopatyczną nie może służyć jako przycisk: „Aktywuj psychopatę”, gdy pojawia się związana ofiara. A co z Thomasem Torrim? Jeszcze ważniejsze pytanie dotyczy Thomasa Torriego. Rozumiem, że jeden z graczy - jak wskazano - może posiadać zgodę na prowadzenie postaci psychopatycznej. Nie rozwiązuje to jednak problemu drugiego uczestnika. Czy Thomas Torri również posiada odrębną zgodę Game Mastera na podobną kreację? Bo spokojne przyglądanie się rozczłonkowywaniu człowieka, organizowanie narzędzi, przygotowywanie worków, wydawanie poleceń i osobiste uczestnictwo w cięciu ciała nie jest normalną reakcją człowieka tylko dlatego, że nosi włoskie nazwisko i należy do organizacji przestępczej. Przynależność do mafii nie wyłącza psychiki. Nie każdy przestępca jest zdolny do rozczłonkowania człowieka. Nie każdy zabójca jest zdolny do spokojnego cięcia ciała piłą. Nie każdy egzekutor bawi się odciętymi częściami. Nie każdy człowiek zaangażowany w przestępczość czerpie przyjemność z obserwowania tortur. Jeśli Thomas Torri nie jest postacią psychopatyczną, to w jaki sposób uzasadniono jego zachowanie? Czy była to pierwsza taka sytuacja? Jeżeli tak, dlaczego nie wywołała żadnej reakcji? Czy robił to już wcześniej? Jeżeli tak, gdzie znajduje się rozwój postaci, który doprowadził go do takiego etapu? Czy działał pod przymusem? Materiał tego nie pokazuje. Czy był przerażony Bradleyem? Wręcz przeciwnie - sam nim kieruje. Czy chciał tylko szybko pozbyć się dowodów? W takim razie skąd pojawiają się żarty, brutalne komentarze i pełne zaangażowanie w cały proces? Thomas nie zachowuje się jak człowiek zmuszony do uczestnictwa. Zachowuje się jak osoba, która dokładnie wie, co robi, i nie widzi w tym nic nadzwyczajnego. Jeżeli więc jedna postać ma zgodę na psychopatyczną kreację, a druga bez takiej zgody zachowuje się praktycznie tak samo, to jaka jest rzeczywista wartość tego wymogu regulaminowego? Czy zgoda dotyczy postaci, czy całej grupy znajomych przebywających w jednym pomieszczeniu? Czy obecność jednego zatwierdzonego psychopaty sprawia, że każdy stojący obok automatycznie może bez emocji kroić ludzi piłą? Włoska mafia czy objazdowa grupa seryjnych morderców? Gracze przedstawiają tę organizację jako włoską mafię działającą w Los Angeles. Tymczasem włoskość tych postaci sprowadza się głównie do nazwisk, powoływania się na przełożonych, przekazywania kopert i okazjonalnych odniesień do hierarchii. Ich faktyczna działalność wygląda jak losowa składanka wszystkiego, co stereotypowo „przestępcze”: jednego dnia haracze, drugiego kradzież samochodu, trzeciego podpalenie, czwartego porwanie, piątego tortury, szóstego rozczłonkowanie zwłok, a pomiędzy tym wycieczka do pracy na kolei, kłótnia z partnerką i kąpiel w morzu. Oczywiście zorganizowana przestępczość może zajmować się wieloma dziedzinami. Problem polega na tym, że w strukturach zorganizowanych istnieje podział ról, hierarchia, logika ekonomiczna i konkretne cele. Przemoc ma czemuś służyć. Tutaj Thomas i Bradley nie wyglądają jak osoby posiadające funkcję w organizacji. Wyglądają jak dwa awatary gotowe obsłużyć każdą możliwą aktywność crime. Kiedy trzeba wymusić pieniądze - są haraczownikami. Kiedy trzeba odzyskać dług - są windykatorami. Kiedy trzeba zastraszyć przedsiębiorcę - są egzekutorami. Kiedy trzeba ukraść samochód - są złodziejami i mechanikami. Kiedy trzeba zniszczyć lokal - są wandalami. Kiedy trzeba podpalić budynek - są podpalaczami. Kiedy trzeba porwać człowieka - są profesjonalnymi porywaczami. Kiedy trzeba go torturować - są sadystami. Kiedy trzeba usunąć ciało - okazuje się, że mają pomieszczenie, sprzęt, piłę, worki i pełen zestaw umiejętności jak z zakładu przetwórstwa mięsnego. To już nie jest organizacja. To dwóch ludzi wykonujących pracę całego przestępczego przedsiębiorstwa. Mafijność nie polega na tym, że do każdej sceny można dodać przemoc, włoskie nazwisko i przełożonego, któremu później przekaże się pieniądze. Największy problem: brak trwałych konsekwencji Najbardziej rażące nie jest nawet to, ile rzeczy te postacie robią. Najbardziej rażące jest to, że żadna z tych rzeczy realnie ich nie zmienia. Jednego dnia Thomas i Bradley uczestniczą w torturowaniu oraz rozczłonkowywaniu czarnoskórej postaci. Bradley wyrywa złoty ząb, zabiera pamiątki i nuci przy cięciu ciała. Thomas przygotowuje worki i koordynuje rozbiór zwłok. Następnego dnia obaj mogą dziarsko udać się do firmy, żeby wymusić kolejną płatność, pokłócić się o papierosy albo ponarzekać na pracę. O co właściwie chodzi? Czy te sceny wydarzyły się w psychice tych postaci, czy tylko na forum w galerii screenshotów? Czy Thomas pamięta, że pakował człowieka do worków? Czy Bradley pamięta, że trzymał elementy ofiary jako pamiątkę? Czy są to dla nich normalne czynności? Jeżeli tak, to obaj są prowadzeni jako jednostki głęboko zaburzone i powinno to wpływać na każdą część ich życia. Jeżeli nie, to dlaczego zachowywali się w ten sposób? Nie można jednocześnie odgrywać zwykłego, emocjonalnego człowieka z partnerką, problemami finansowymi i codziennym stresem, a później na czas jednej akcji całkowicie wyłączać ludzkie reakcje, żeby odegrać estetykę brutalnego serialu kryminalnego. Wielowymiarowość polega na tym, że różne strony postaci wpływają na siebie. Tutaj każda strona znajduje się w osobnej szufladzie. Szuflada „pracownik kolei”. Szuflada „mafioso”. Szuflada „kochający partner”. Szuflada „leniwy ćpun”. Szuflada „biznesmen”. Szuflada „sadystyczny rzeźnik”. Gracz otwiera tę, która jest aktualnie potrzebna, a pozostałe przestają istnieć. To jest właśnie nijaczenie postaci. Nie dlatego, że postacie robią dużo, lecz dlatego, że ich charakter nie nakłada na nie żadnych ograniczeń. Pytania do administracji dotyczące zgód: W związku z powyższym proszę administrację o zweryfikowanie nie tylko samego faktu istnienia ewentualnej zgody na prowadzenie postaci psychopatycznej, ale również jej rzeczywistego zakresu. W szczególności proszę ustalić: Czy Bradley Stango i Thomas Morri posiadali zgodę Game Mastera na grę postaci psychopatycznej przed rozpoczęciem przedstawionych scen? Czy zgoda została udzielona na podstawie konkretnego, opisanego konceptu, czy ograniczała się do ogólnego pozwolenia na „grę psychopatą”? Jakie motywy, ograniczenia i zasady zachowania przedstawiono we wniosku? Czy administracja rozpatrująca skargę ma dostęp do tej zgody i może ocenić, czy gracz przestrzega jej warunków? Czy Thomas Torri posiadał osobną zgodę na prowadzenie postaci o podobnych cechach? Jeżeli Thomas takiej zgody nie posiadał, jak administracja ocenia jego spokojne i aktywne uczestnictwo w torturach, rozczłonkowywaniu i pakowaniu ludzkiego ciała? Czy zgoda jednego gracza na psychopatyczną kreację może w praktyce legitymizować identyczne zachowania pozostałych uczestników sceny? Czy Game Master, wydając ewentualną zgodę, kontrolował później spójność tej kreacji, czy pozwolenie stało się bezterminowym immunitetem na każdą skrajną akcję? Czy postacie po tak brutalnych wydarzeniach wykazywały jakiekolwiek trwałe następstwa, czy też po zakończeniu sceny wracały do zwykłego funkcjonowania bez najmniejszego wpływu na dalszą grę? Podsumowanie Nie twierdzę, że postać przestępcza ma być jednowymiarowa. Twierdzę coś dokładnie odwrotnego: Thomas Torri i Bradley Stango są nijaczeni właśnie dlatego, że ich osobowości nie tworzą żadnych granic. Mogą być jednocześnie zwyczajnymi robotnikami, drobnymi cwaniakami, haraczownikami, negocjatorami, podpalaczami, złodziejami samochodów, porywaczami, katami, mordercami i rzeźnikami od rozczłonkowywania zwłok. Nie wymaga to procesu, przygotowania ani konsekwencji. Wystarczy, że kolejna scena tego potrzebuje. Thomas Torri ma być rozsądny, dopóki potrzebna jest rozmowa biznesowa. Kiedy pojawia się piła, bez problemu staje się chłodnym specjalistą od pakowania ludzkich kończyn. Bradley Stango ma być nieporadnym i leniwym robotnikiem, dopóki trzeba pokazać codzienność. Kiedy pojawia się ofiara, zmienia się w sadystycznego trofeistę, który zabiera zęby na pamiątkę i żałuje, że człowiek umarł zbyt szybko, bo „ominęła go prawdziwa zabawa”. Następnie obaj wracają do wcześniejszych ról, jakby pomiędzy scenami ktoś nacisnął przycisk reset. Dlatego proszę nie sprowadzać tego problemu do argumentu, że „przecież przestępcy robią różne rzeczy”. Tak, robią. Ale nadal pozostają tymi samymi ludźmi. Tutaj nie mamy ludzi, tylko dwa zestawy funkcji przypisanych do modeli postaci. Najkrócej ujmując: Nie są to dwie konsekwentnie prowadzone postacie włoskiej mafii. Są to dwa uniwersalne narzędzia do generowania dowolnej rozgrywki crime ; od pobierania dziesięciu dolarów za papierosy po rozcinanie człowieka piłą ; przy czym żadna z tych czynności nie pozostawia w ich kreacji trwałego śladu. A jeżeli odpowiedzią na wszystkie te wątpliwości ma być stwierdzenie, że Bradley posiada zgodę na psychopatę, to nadal pozostaje Thomas, pozostaje zakres tej zgody i pozostaje pytanie, dlaczego „psychopata” na tym serwerze ma najwyraźniej oznaczać nie przemyślany koncept postaci, lecz dostęp do pełnego katalogu najbardziej skrajnych zachowań bez obowiązku budowania ich motywów, rozwoju i konsekwencji. Do tego nawet się nie będę odnosił bo jest to bezsensowny slop wypluty przez ai. Śmieszy mnie, że moją gre krytykuje ktoś taki jakj ty xD wystarczy tylko spojrzeć na twoje ssy i twoją smieszną org. Jeśli administrator będzie miał jakiekolwiek pytania odnośnie mojej gry z chęcią odpowiem. Kilka dni później pojawiło się ostrzeżenie za: „Bezsensowne wcinanie OOC w trakcie gry IC, uciążliwą grę.” Następnie odnotowano wyjście z gry podczas aktywnej rozgrywki prowadzonej przez LEA oraz ciągłe prowokowanie funkcjonariuszy. Administrator zakończył wpis słowami: „Zastanów się, czy gra tutaj w ogóle ci służy.” Ta kara została później zdjęta, podobnie jak kolejne bany. W październiku 2024 roku Charon ponownie prowokował LEA, wielokrotnie pojawiając się przy tym samym wydarzeniu w masce i próbując sztucznie wywoływać poczucie zagrożenia. W listopadzie administrator opisał jego zachowanie w następujący sposób: „Bardzo kiepska rozgrywka na serwerze. Widząc bezdomną na Vespucci, od razu do niej podbiegasz i ją kopiesz, finalnie kończysz to strzałami do zastępcy szeryfa.” Co interesujące, ten sam wpis pojawia się również przy wcześniejszym banie, który później został dezaktywowany. Następnie na konto trafił kolejny ban za całokształt rozgrywki oraz zachowanie OOC. W uzasadnieniu napisano wprost, że gracz nie potrafi się dogadać, prowokuje innych i forsuje własne, niezrozumiałe punkty widzenia. W styczniu 2025 roku administracja określiła go już jednoznacznie: „Konfliktowy gracz, prowokator. To ostatnie ostrzeżenie przed permanentną banicją.” Miesiąc później pojawiło się ostrzeżenie za niski poziom immersji podczas odgrywania ataku nożem. Po kilku dniach gracz otrzymał dwugodzinny admin jail za wykorzystanie skryptu wezwania taksówki do zwabienia ofiary i dokonania napadu rabunkowego. Następnie, 27 lutego 2025 roku, systemowy wpis zawiera wyjątkowo dosadne podsumowanie: „Jesteś utrapieniem tego serwera, każdą otrzymaną szansę podcierasz sobie tyłek, by potem prezentować patologiczne zachowania. Twój poziom żenada to dno nie nadajesz się do gry, więc nie apeluj więcej od kary.” Ban ten również został później dezaktywowany. W sierpniu 2025 roku dochodzi jeszcze blokada postaci za pomoc w przerzucie majątku dla osoby opisanej w samym uzasadnieniu jako „dobry kolega Charona”. Nie przywołuję tego, żeby udowodnić, że Charon nie ma prawa nigdy więcej wejść na serwer. Przywołuję to, ponieważ trudno zrozumieć proces decyzyjny, w którym gracz wielokrotnie opisywany jako konfliktowy, prowokujący, uciążliwy, prezentujący niski poziom immersji i niewłaściwe podejście do przemocy otrzymuje następnie zgodę na kreację wymagającą wyjątkowego wyczucia, dojrzałości i samokontroli. Postać psychopatyczna nie powinna być nagrodą za to, że ktoś lubi eskalować sceny. To nie jest licencja na robienie dokładnie tego, za co wcześniej zwracano mu uwagę tylko tym razem pod przykrywką zatwierdzonego konceptu. Jeżeli ktoś wcześniej kopie losową bezdomną, prowokuje LEA, prezentuje niską immersję podczas ataku nożem i wykorzystuje skrypt do zwabienia przypadkowej ofiary, to przed udzieleniem mu zgody na postać czerpiącą przyjemność z tortur należałoby chyba szczególnie dokładnie sprawdzić, czy potrafi odróżnić przemyślaną kreację od zwykłego zamiłowania do szokowej przemocy. A tutaj najwyraźniej uznano, że człowiekowi z takim wykazem należy dać do ręki piłę, związane ofiary i administracyjne potwierdzenie, że może grać psychopatę. Naprawdę: co mogło pójść nie tak? Historia kar SK8 W przypadku SK8 również nie mamy do czynienia z całkowicie czystą kartą. Nie wszystkie wpisy znajdujące się w historii należy oczywiście traktować jako przewinienia - śmierć postaci, deportacja IC czy automatyczne wpisy anti-cheata nie stanowią same w sobie dowodu niewłaściwej gry. Nie ma potrzeby sztucznego pompowania zarzutów, skoro pozostałe pozycje i tak dają wystarczająco dużo powodów do pytań. W styczniu 2025 roku jedna z postaci SK8 została zablokowana za rozgrywkę określoną przez administratora jako: „Lootgrab z ekipą ubraną w garnitury i outfity rodem z FiveM, wjeżdżając Buffalo na publiczną siłownię.” W lutym otrzymał tę samą karę za wykorzystanie skryptu taksówki do zwabienia ofiary i przeprowadzenia napadu. Następnie został ukarany za wyjęcie noża oraz dźgnięcie innej postaci bez odpowiedniego odegrania narracyjnego. W marcu pojawiło się ostrzeżenie za niewłaściwe zachowanie podczas interwencji członka ekipy. W sierpniu zablokowano dwie jego postacie za przerzucanie majątku w jednym przypadku pomiędzy własnymi postaciami, w drugim na inną postać. Kolejna blokada dotyczyła kradzieży samochodu praktycznie w centrum Vespucci i niedopełnienia wymogu zgłoszenia przestępstwa w wyznaczonym czasie. Najbardziej aktualne wpisy również nie sugerują szczególnej przemiany podejścia. Pojawia się ostrzeżenie za obrażanie administracji na wiadomości prywatnej po próbie wyjaśnienia mu, co było nieprawidłowe w jego rozgrywce. Następnie na postaci Thomas Torri administrator zastosował kick z uzasadnieniem: „Ochłoń i wróć.” Czyli również w czasie prowadzenia postaci będącej przedmiotem tej skargi administracja musiała już interweniować z powodu zachowania gracza. I ponownie: jedna kara nie przekreśla człowieka. Tyle że tutaj mamy wcześniejsze problemy z immersją przemocy, omijaniem narracji, zachowaniem wobec administracji, przerzutami majątku, blokadami postaci i scenami przypominającymi typowy, efektowny chaos z publicznego serwera FiveM. Następnie ten sam gracz prowadzi Thomasa Torriego jako człowieka zdolnego bez emocji pomagać w torturach, cięciu ciała piłą, pakowaniu kończyn do worków i zakopywaniu szczątków. Czy Thomas również posiada zgodę na postać psychopatyczną? Jeżeli nie, to dlaczego zachowuje się praktycznie identycznie jak Bradley? Jeżeli tak, to mamy rozumieć, że dwóm graczom z bogatą historią problematycznej gry powierzono równocześnie dwie psychopatyczne postacie i możliwość wspólnego eskalowania scen bez wyraźnego nadzoru? To brzmi mniej jak kontrolowany koncept, a bardziej jak eksperyment pod tytułem: „zobaczymy, kiedy przestaną odróżniać roleplay od konkursu na najbardziej obrzydliwy screenshot”. Unban nie powinien oznaczać amnezji administracyjnej Najważniejsze pytanie dotyczy jednak kolejnych unbanów. W historii Charona znajdują się bany, które były później zdejmowane, nawet po wyjątkowo jednoznacznych wpisach administracji. Jeden administrator stwierdził, że gracz otrzymuje ostatnie ostrzeżenie przed permanentną banicją. Kolejny napisał, że gracz jest utrapieniem serwera, nie nadaje się do gry i nie powinien już apelować od kary. A mimo tego nastąpił kolejny powrót. Sam unban nie jest problemem. Serwer może dawać drugie szanse. Ale druga szansa powinna mieć treść. Powinna oznaczać konkretne warunki, okres obserwacji i jasną informację, czego gracz nie może więcej powtórzyć. Nie może wyglądać to tak, że administracja pisze: „To ostatnia szansa.” Następnie: „Nie nadajesz się do gry.” A po kolejnym unbanie wszystko zostaje wyzerowane, jakby wcześniejsze wpisy były elementem dekoracyjnym panelu. Unban nie jest wymazaniem historii. To warunkowe przywrócenie zaufania. Zwłaszcza gdy później gracz ubiega się o dostęp do rozgrywki wymagającej szczególnego zaufania. Dlatego należałoby ustalić, czy poprzednie powroty Charona i SK8 odbywały się na jakichkolwiek zasadach. Czy otrzymali jasne wytyczne? Czy zabroniono im określonych typów kreacji? Czy byli objęci okresem próbnym? Czy ich dalsza gra crime miała podlegać kontroli? Czy może po zdjęciu bana administracja uznała, że wszystkie wcześniejsze zarzuty automatycznie przestały istnieć? Bo jeżeli kolejne unbany miały być ostatnimi szansami, to zgoda na skrajnie brutalne postacie wygląda jak dokładne przeciwieństwo ostrożności. To tak, jakby po serii problemów z niewłaściwym używaniem samochodu nie tylko oddać komuś kluczyki, ale od razu posadzić go za kierownicą cysterny. Czy ktoś rzeczywiście przeanalizował zgodę na psychopatę? W przypadku Bradleya Stango słyszymy, że gracz posiada zgodę na prowadzenie postaci psychopatycznej. Dobrze. W takim razie proszę o zweryfikowanie, czym ta zgoda właściwie była. Czy gracz przedstawił Game Masterowi konkretny koncept? Czy opisał źródła zachowania postaci, jej motywacje, metody działania, ograniczenia i sposób ukrywania swoich skłonności? Czy wskazał, w jakich okolicznościach Bradley traci kontrolę? Czy przedstawił relację pomiędzy jego codziennym funkcjonowaniem a sadystycznymi zachowaniami? Czy też wniosek wyglądał mniej więcej tak: „Hej, mogę grać psychopatę?” „Możesz.” Bo patrząc na efekty, zgoda zdaje się być traktowana jak szerokie administracyjne pozwolenie na każdą obrzydliwość, jaką gracz potrafi zmieścić w narracji. Fotografowanie odciętej głowy. Wyrywanie złotych zębów. Zabieranie biżuterii jako trofeum. Nucenie podczas rozczłonkowywania. Żałowanie, że ofiara umarła zbyt szybko, bo „ominęła ją prawdziwa zabawa”. Rozważanie, na ile części przeciąć tors, aby zmieścił się w worku. Czy wszystkie te elementy były częścią zaakceptowanego konceptu? Czy Game Master widział je wcześniej we wniosku? Czy gracz otrzymał zgodę na określony profil postaci, czy zwyczajnie przyznano mu kartę „psychopata”, którą teraz może wykładać na stół przy każdej wątpliwej scenie? I najważniejsze: czy ktoś później sprawdzał, czy Bradley nadal trzyma się motywów, na podstawie których otrzymał zgodę? Bo zgoda wydana kilka miesięcy wcześniej nie powinna być immunitetem. Jeżeli postać miała działać w określony sposób, administracja powinna być w stanie porównać założenia z rzeczywistą grą. Dlaczego Thomas Torri robi dokładnie to samo? Nawet pełne potwierdzenie zgody Bradleya nie odpowiada na pytanie dotyczące Thomasa. Thomas nie jest wyłącznie świadkiem. Nie trafia przypadkiem do pomieszczenia i nie odwraca wzroku. Przygotowuje sprzęt, organizuje worki, bierze udział w cięciu, pakowaniu i ukrywaniu ciała. W trakcie tortur nie okazuje szoku, oporu, obrzydzenia ani konfliktu moralnego. Wydaje krótkie, rzeczowe polecenia, jakby wykonywał standardową usługę: „Tnij, będę pakował worki.” Jeżeli Thomas nie jest prowadzony jako postać psychopatyczna, to jego reakcja jest całkowicie niewiarygodna. Nawet członek mafii, nawet zabójca i nawet brutalny egzekutor nadal posiada określone granice. Rozczłonkowanie człowieka piłą nie staje się zwykłym zajęciem tylko dlatego, że akcja dzieje się w organizacji przestępczej. Jeżeli natomiast Thomas również ma zgodę na podobną kreację, administracja powinna jasno to potwierdzić i wyjaśnić, dlaczego kolejny gracz z historią problemów z immersją, narracją przemocy oraz zachowaniem wobec ekipy otrzymał taki zakres zaufania. Czy zgoda Charona rozlała się na całą ekipę? Czy kiedy w pomieszczeniu znajduje się jeden zatwierdzony psychopata, pozostali automatycznie również mogą zachowywać się jak psychopaci? Czy Game Master zatwierdził postać Bradleya, czy nieformalnie zatwierdził cały krąg jego znajomych jako grupę rzeźników? Bo w praktyce różnica pomiędzy Bradleyem a Thomasem w takich scenach niemal przestaje istnieć. Dostęp do crime nie powinien być programem pomocowym Rozgrywka crime, szczególnie oparta na porwaniach, torturach i ingerowaniu w życie innych postaci, wymaga zaufania. Gracz otrzymuje możliwość wpływania na cudzą historię, wymuszania poważnych konsekwencji i prowadzenia scen, które łatwo mogą stać się toksyczne albo jednostronne. To nie jest obszar, do którego powinno dopuszczać się każdego tylko dlatego, że aktualnie brakuje aktywnych organizacji. Rozumiem, że sytuacja na serwerze przez pewien czas mogła wyglądać źle. Rozumiem spadek liczby graczy, potrzebę podtrzymywania sektora crime i chęć utrzymania jakiejkolwiek aktywnej rozgrywki. Tyle że kryzys serwera nie może oznaczać całkowitego zawieszenia standardów. Fakt, że miejsce zaczyna pustoszeć, nie jest argumentem za oddaniem najbardziej ryzykownych typów rozgrywki osobom, które wcześniej były wielokrotnie karane właśnie za brak immersji, prowokacje, uciążliwe zachowanie oraz niewłaściwe odgrywanie przemocy. To byłoby gaszenie pożaru benzyną, a następnie chwalenie się, że przynajmniej coś się dzieje. Serwer nie jest ratowany przez liczbę brutalnych screenshotów. Nie jest również ratowany przez organizację, która jednego dnia wymusza haracz, drugiego kradnie samochody, trzeciego podpala budynki, a czwartego urządza amatorski zakład rozbioru ludzkich zwłok. Aktywność nie jest synonimem jakości. W związku z przedstawioną historią proszę administrację o odniesienie się do następujących kwestii: Po pierwsze: kto podjął decyzję o dopuszczeniu Charona do prowadzenia postaci psychopatycznej i czy przed wydaniem zgody przeanalizowano pełną historię jego kar, banów i wcześniejszych unbanów? Po drugie: na jakich konkretnych założeniach wydano zgodę? Czy administracja może potwierdzić, że aktualne zachowania Bradleya Stango są zgodne z opisem przedstawionym Game Masterowi? Po trzecie: czy wniosek obejmował sadystyczne tortury, kolekcjonowanie trofeów po ofiarach, fotografowanie zwłok, wyrywanie zębów oraz czerpanie widocznej satysfakcji z rozczłonkowywania ludzi? Po czwarte: czy SK8 posiada analogiczną zgodę dla Thomasa Torriego? Jeśli nie, dlaczego jego postać zachowuje się w tych scenach praktycznie tak samo jak oficjalnie zatwierdzony psychopata? Po piąte: jakie warunki otrzymali gracze przy poprzednich unbanach? Czy zostały one gdziekolwiek zapisane i czy były później egzekwowane? Po szóste: jak należy rozumieć wcześniejsze wpisy typu „ostatnie ostrzeżenie przed permanentną banicją” oraz „nie nadajesz się do gry”, skoro po kolejnych powrotach gracz otrzymuje dostęp do jednego z najbardziej wymagających i podatnych na nadużycia rodzajów kreacji? Po siódme: czy przed dopuszczeniem tych osób do sektora crime oceniono ich wcześniejsze problemy z immersją, prowokowaniem, zachowaniem OOC, obrażaniem administracji i nieprawidłowym odgrywaniem przemocy? Po ósme: kto nadzorował realizację zgody na postać psychopatyczną i kiedy ostatni raz sprawdzono, czy gracz trzyma się zatwierdzonych założeń? Po dziewiąte: czy zgoda na psychopatę jest na tym serwerze konkretnym zobowiązaniem do prowadzenia spójnej postaci, czy jedynie administracyjnym alibi używanym po fakcie, gdy ktoś zapyta, dlaczego gracz urządza sobie zabawę ludzkimi zwłokami? Po dziesiąte: czy obecna polityka sektora crime zakłada realną selekcję graczy, czy wystarczy mieć aktywną ekipę i znajomości, aby wcześniejsze bany, blokady postaci oraz ostrzeżenia straciły jakiekolwiek znaczenie? Podsumowanie Charon był wielokrotnie opisywany przez administrację jako gracz konfliktowy, prowokujący, uciążliwy i prezentujący niski poziom immersji. Otrzymywał bany, kolejne ostrzeżenia i kolejne „ostatnie szanse”. Mimo tego został dopuszczony do gry postacią, która pozwala mu niemal bez ograniczeń eskalować brutalność. SK8 również posiada historię blokad postaci, problemów z narracją przemocy, przerzutów majątku, niewłaściwego zachowania podczas interwencji oraz obrażania administracji. Już na Thomasie Torrim musiał zostać wyrzucony z serwera poleceniem: „Ochłoń i wróć.” A jednak obaj otrzymali dostęp do rozgrywki, w której mogą decydować o losach innych postaci, prowadzić porwania, tortury i egzekucje. Trudno więc nie zapytać wprost: Dlaczego, do cholery, osoby z taką historią dostały dostęp akurat do najbardziej skrajnej części sektora crime? Nie do spokojnego budowania organizacji. Nie do prowadzenia interesów i odbudowywania zaufania. Nie do kontrolowanej gry pod obserwacją. Do postaci psychopatycznych, pił tarczowych, porwań i rozczłonkowywania ludzi. Serwer mógł przechodzić kryzys. Mógł potrzebować organizacji i aktywnych graczy. Ale desperacja kadrowa nie może usprawiedliwiać zrezygnowania z jakichkolwiek standardów. Unban nie jest amnezją. Zgoda Game Mastera nie jest immunitetem. A dostęp do sektora crime nie powinien być nagrodą pocieszenia za sam fakt powrotu na serwer. Pierwszą kare na tym serwerze dostałem zanim ty jeszcze napisałeś egzamin ósmo klasisty. Popatrz sobie kiedy dołączyłem na serwer a kiedy ty. Moja lista kar nie ma w tej chwili znaczenia bo nie zrobiłem nic złego. Radziłbym ci nie wtykać nosa w rzeczy o których nie masz pojęcia, nie znasz histori moich kar i faktu, że osoby które mi je nadawały robiły to niesłusznie przez co między innymi zostali usunięci z serwera. Co do reszty bełkotu powyżej nie widze sensu sie do niego odnosić, to co piszesz nie ma sensu i przypomina bardziej lament niezrównoważonej psychicznie osoby.30 polubień
-
25 polubień
-
[SKARGA/charon i sk8zawodnik] Salvatrucha
bieluu i 23 innych polubił temat przez sk8zawodnik
Przeczytałem to, z wielkim trudem i tak szczerze to aż przykro się na to patrzy bo cała skarga o ile to jest skarga? zażalenie? czy cokolwiek innego, jakkolwiek chcesz to sobie nazywać. Cała sprawa jest stosunkowo śmieszna bo zaczynając od początku - tylko sobie papierosa odpale, czekaj.. dobra jedziemy.. 1. Jakiś zarzut odnośnie pierwszego porwania, rozumiem, że w momencie gdzie Twój wafelek zakręcił się i wykonał moment typu rambo 1vs4, na dobrą sprawę 5 ale to szczegół. Wtedy jakoś nie miałeś do nas żadnego problemu, prosiłeś tylko na localu byśmy przeszli do gry dalej i tak się stało, nie zachowywałeś się jakby w tamtej chwili coś Ci przeszkadzało ale dobra, no rozumiem.. nie byłeś świadomy jak to wygląda z porwaniami, tylko z tego co widzę w ten sam dzień co doszło do porwania już wypisywałeś zaalarmowany do V4kiego z pytaniami, znakami zapytania co się dzieje.. dlaczego ktoś może porwać Rollanda, przecież on trzęsie miastem i rozstawia murzynów po kątach. Zadaje sobie jedno pytanie teraz, dlaczego dopiero po miechu wyciągasz to na stolik? Czyżby fakt, że LEA nie zdołało nic z tym zrobić Cię rozgniewał? Może podejrzewasz, że układamy się z Naughtym? Może zagrało tutaj ego? Nie wiem, ale ciekawi mnie to, nie wiem nawet co mam Ci odpowiadać w tej kwestii bo dla mnie cała ta skarga o ile można to skargą nazwać jest śmieszna i mam niezły polew czytając to, dosłownie jakiś czas temu puściliście na mnie GMa z zarzutami, że wrzuciłem w waszym kierunku rasistowską narracje, co było jedną wielką abstrakcją samą w sobie. Dosłownie facet, Twoje argumenty niepoprawności tej sytuacji to fakt, że ktoś Cię obrażał przy całej sytuacji na tle tam rasistowskim czy homofobicznym, to jest jeden wielki żart, dodatkowo piszesz, że cała sytuacja miała na celu upokorzenie Ciebie zamiast wyciągnięcie z Ciebie informacji czy tam cokolwiek innego. Jakby..? Co? To wygląda dosłownie jakbyś złapał GMa za rękę jako ojca i poskarżył się do niego, że ktoś obraża jego syna w tym przypadku Ciebie, że ktoś Cię upokarza a nie ma prawa, przecież jesteś liderem załogi mafio-podobnej. No nie wiem co mam Ci więcej odpowiedzieć bo nic innego niż śmiech mi nie przychodzi na myśl, myślę, że osoby z crime sektora będą to czytać zrozumieją jasno jaki to ma wydźwięk, awantura o ego postaci i pytania jakim cudem ktoś mógł mu tak zrobić? 2. Drugi zarzut pozwolę sobie tutaj opisać w jednym akapicie bez rozbijania go na każdy poszczególny bo i tak przez połowę tego zażalenia powtarzasz to samo, że nie wiesz czym się zajmują nasze postacie i kto dopuścił do tego. Wrzucę tutaj na tablice naszego lidera czyli @Rjeck bo gramy z nim, przy nim w tej organizacji od samego początku i dobrze wiedział jak nasze postacie się poruszają i jak je kreowaliśmy od samego początku. To co widzisz na SSach w temacie to wierzchołek góry lodowej, od samego od samego samiucieńtego początku gramy dwójkę ludzi od brudnej roboty, jeżeli wiesz jak działa i jak wygląda LCN to pewnie to skumasz jeżeli nie wiesz to Ci objaśnię jak to jest.. jasne, że są postacie poszczególne, które zajmują się tylko jednym tematem jak hazard, przekręty white collar czy cokolwiek podobnego ale w naszym przypadku jest to coś innego, jesteśmy ludźmi od brudnej roboty, tej najbrudniejszej.. nie wiem też do końca co masz na myśli z jakimś pozwoleniem na gre psychopaty czy coś takiego XD bo nic takiego nie ma miejsca, to nie jest komuna prlowska i kagańce by trzeba było do weryfikacji w ticket administracyjnym wrzucać SSy do tematu i czekać na zielone światło czy nadaje się czy jest zakaz. Też nie wiem co więcej powiedzieć bo po prostu gramy tak od pół roku praktycznie, odkąd ta organizacja stoi nasze postacie rozwijały się w tym kierunku bez przerwy, nic nie stało się z dnia na dzień jak opisujesz, że ktoś nagle stał się psychopatą bez psychicznego kręgosłupa i drugim Ramirezem czy innym Dexterem Morganem. Gramy to z głową i każdy krok ma odcisk na naszych postaciach co może być losowym z brzegu przykładem fakt, że po pierwszym porwaniu Ciebie praktycznie oboje nie graliśmy z dobry miesiąc z narracją ukrywania się, obawiając się wszelakich konsekwencji. Ale tego nie widzisz, łapiesz się jak dziecko na nasze ragebaitowe zagrywki, owijamy Cię koło palucha i wchodzimy Ci z Charonem do głowy wrzucając ośmieszające Cię SSy w temat, jakieś rasistowskie narracje i wyzwiska IC w Twoim kierunku, czy nawet ten edit, który tutaj wrzuciłeś jako jakieś białkoXD. Wszystko jest pstryczkiem w nos a Ty jak dziecko z wyjebanym ego w kosmos łapiesz się na każdy haczyk. Przy okazji pozwolę sobie już przy okazji odpowiedzieć na drugą część tego samego akapitu z Twojej strony - czyli wywleczanie tutaj moich logów, stawiasz mnie w świetle jakbym był odwalaczem mówiąc to wprost, jakbym miał 18 banów i 14 klątw czy innego chujostwa rodem z serwerów RPG, człowieku. Gram na serwisie od 6 lat prawie.. przeliderowałem masę projektów, czy gangów ulicznych czy siadając w organizacjach charakteru ZGP mówiąc w skrócie, siedziałem w ekipie Crime Supportu z logami. Nie wiem co ma tutaj do rzeczy, próbujesz mnie wjebać na mine i postawić się w świetle ofiary a nas jako oprawcy, którzy się uwzięli na biednego Salve, którzy go gnębią i rozbijają mu psychike w gierce komputerowej. Przez całą moją kariere te sześć lat nigdy nie było na mnie żadnej skargi, nigdy nie musiałem się z niczym tłumaczyć - poza jednym przypadkiem gdzie wylądowałem w szpitalu i miałem obsuwe z napisaniem przestępstwa, napisze to już lepiej na zaś byś zaraz mnie za słówka nie złapał i nie wypunktował tego w kolejnej narracji Twojej jakże, byś zaraz mi jeszcze łatki hipokryty i kłamcy nie dojebał 3. Wracając jeszcze do pierwszej sprawy, czyli pierwszego porwania jakiego dokonaliśmy na Tobie, rzekomo, które teraz po oficjalnym zakończeniu Twojego żywota jest drzazgą w paluchu i nie możesz z tym wytrzymać.. to jak to jest, że w samej grze w trakcie tego.. nie widzisz problemu gdy Twój ziomek odpierdala szopke i zostaje za to ukarany to chowasz głowę w piasek i mówisz, że mamy grać to dalej.. jeszcze tej samej nocy piszesz do opiekuna sektora z pytaniem jakim cudem to się stało.. po czym kontynuujesz ten wątek w grze nadal i piszesz jakieś narracje, że teraz przetrwałeś napad jak z edita Get rich or die Tryin jak Fifty, teraz jesteś wielki boss i nikt Ci nie podskoczy i masz zamiar rozjebać całą makaroniarską mafie.. taa.. No tylko przeliczyłeś się bo wpadłeś jak śliwka w sperme bo wiedzieliśmy jakie kroki wykonasz, byliśmy cały czas dwa kroki przed Tobą i poszła podstawka bo wiedzieliśmy dobrze, że będziesz polować na Rjecka i chciał się zemścić.. ale zaś ten sprytny Charon i Sk8 musieli Ci rozjebać cały piękny plan. Sumując to bo nie chcę lać wody o i tak koperkowej sprawie i koperkowym temacie - w momencie gdy robiłeś na nas DM w 8 osób włam na chate do naszego gracza to wszystko było cacy, miałeś wyjebane do oporu w to czy Thomas Torri to morderca bez serca.. czy jakiś haraczownik.. czy inny kurwa złodziejaszek z Warszawy, miałeś wbite w wszystko bo przecież plansza kręciła się pod Twoje rzuty kośćmi i wszystko Ci szło jak po maśle. To wtedy było kurwa wręcz w deszke, wtedy Salva nie widział problemów z porwaniami.. nie widział problemu z rzekomymi źle granymi postaciami w włoskiej mafii.. nie widział problemu w niczym, dopiero gdy przelałeś sobie piwska i trzeba było je spijać sam to już się krzywo zaczęło robić i wszędzie widzisz wady przy każdej interakcji z nami. Śmiech - na - jebanej - sali Nie mam chyba już do czego się odnosić, dziwnie się czuje robiąc to, że ktoś serio napisał skargę z powodem, ze jego ego nie potrafiło przełknąć, że ktoś mógł mu wylać kubeł zimnej wody na banie i to w taki brutalny sposób, może zrobiliśmy to za mocno.. mogłeś nas ostrzec, że nie jesteś gotowy na to.. byś dostał strzykawe, wtedy by Cię to mniej zabolało zapewne. Dosłownie przeczytałem te Twoje wypociny już trzeci raz z łapanki i przez łeb mi nie może przejść, że ktoś może być tak mentalnie zepsuty, tak nie czuć dystansu i luzu w grze, gdzie to jest priorytetowe.. by się bawić i czuć fun, gdzie tak może ego brać górę i nie pogodzić się z faktem, że da się na serio przegrać. Zaakceptowaliśmy Twoją grę, wjebałeś się w tą grę z brudnymi butami i chciałeś bawić się w heroesa pomimo tego, że na linii naszych organizacji był nie mały spór i dostałeś od nas jasne wskazówki, że masz zbastować bo trochę za bardzo się rozpędziłeś ale olałeś to, wyjechałeś na majorke grać 14 sklejek SSów, że się kurujesz i sterujesz grupą z innego kontynentu czy gdzie Ty tam się zaszyłeś, zaakceptowaliśmy to i pozwoliliśmy Ci powarczeć ale nie spodziewałeś się chyba, że ktoś Cię ugryzie na poważnie. Sumując to już naprawdę w ostatnich słowach bo za dużo powtarzania i obracania się koło tych samych dwóch/trzech tematów bo reszta to jakieś Twoje poetyckie wysrywy - nie wiem czy dało się bardziej skompromitować, jak mam być szczery. Wyglądasz teraz w tej skardze jak spłakany małolat co go na podwórku zaczepiali i ojciec musi stawać w jego obronie, przysięgam, że tak to wygląda a rzekomo nie jesteś wcale małolatem i masz poukładane w berecie, no jak widać masz.. że tańczyłeś według naszych prowokacji, szpilek i zaczepek i finalnym dowodem na to, że działały tak jak miały właśnie działać jest fakt, że teraz rozmawiamy tutaj. Połowa tej skargi to hipokryzja z Twojej strony i wywlekanie problemów i wad gdy nagle nie było Ci to na rękę, wrzucanie jakiś randomowych białek w stylu logów profilowych co ma podważyć naszą autentyczność, wiarygodność i dobre imie. Szukanie dziury w tym, że ktoś IC Cię poniżył, upokorzył czy nazwał p-wordem czy cokolwiek innym, czy to, że robiliśmy z Tobą sklejki jak to nazwałeś dodając kolejne zdjęcia w galerii do naszych odcinków czy, że ktoś zrobił prowokacyjny i pstryczkowy edit.. Ludzie.. bądźmy poważni..24 polubień -
24 polubień
-
@Toyer trzymam kciuki, jak uda się zrobić laucher to w sumie najlepsza opcja. Pytanie jak widzisz kwestie z administracją i ekipą oraz ruszaniem gry na serwerze? Skargi nie są ruszane od miesiąca, a finalnie spora część ludzi z branży otrzymała archiwum za "brak aktywności IC" gdzie obecni "opiekunowie" (bo nie ma formalnie prawdziwego, mamy GM i dwóch supportów) dali obowiązek dać podsumowań, które weszly. Mimo obietnic, brak rozruszania sektora (sami sobie dali deadline na danie nowych rzeczy jak FAQ czy odświeżenie regulaminu co też się nie pojawiło), czy zmiany, które były jedynie ułatwieniem dla osób z ich poziomem postaci. Dodatkowo rzucanie, że problem tego, że gracze nie mają miejsca do sensownej rozgrywki ich sektora to nie ich problem (no tak, bo działają tylko jak trzeba wywalić kogoś poza nimi). Finalnie, dali do archiwum sporo ludzi i projektów, mimo, że szok - projekt xyda, który jest GM nie ma ruchów od dawien dawna, ale wisi, tak jak kilkoro innych, zabijając resztki chęci powrotu ludzi, którzy czekali na tak mocno zapowiadane przez nich zmiany i ruchy, a finalnie dostając na twarz, że oni mają gdzies co ktoś kiedyś robił. Niektórzy grali spory czas w branży, poświęcili spory czas na swoje postacie, finalnie musząc szarpać się z osobami, które o sektorze nie mają totalnie żadnej wiedzy i wymagając.. gdy do ściany? Sam jako właściciel wiesz ile było eventów na serwerze, ile się działo i mimo, że można mnie mieć za dyskutanta, jestem ciekawa jako osoba, która jako jedna z kilku od dłuższego czasu nie może się doinformować sensownie - co dalej? Bo w momencie, gdy były opcje by ściągnąć graczy, obecny skład wolał promować kolegów i koleżanki.24 polubień
-
[SKARGA/charon i sk8zawodnik] Salvatrucha
Brother i 22 innych polubił temat przez sk8zawodnik
Po pierwsze: fakt, że nie przerwałem sceny OOC, nie oznacza, że uznałem ją za prawidłową. Zamiast urządzać dyskusję w środku akcji, poprosiłem o kontynuowanie gry, a jeszcze tej samej nocy zapytałem opiekuna sektora o zasady porwania. Sam to potwierdziłeś. Trudno więc jednocześnie twierdzić, że problem wymyśliłem po miesiącu, i przyznawać, że zgłaszałem wątpliwości od razu. To nie jest drobna nieścisłość, tylko wzajemne wykluczenie dwóch głównych tez twojej odpowiedzi. - A mogłeś wyjść z tym z twarzą i pogodzić się, przyjąć na klatę, że ktoś jednak pochylił się do Ciebie z góry na dół i chciał z Tobą zagrać coś więcej niż od razu puszczać wnioski by Cię ujebać doszczętnie, nie wiem co to jest za argument skoro GM był przy całej sytuacji, spectował to i wiedział, że coś takiego ma miejsce. Skoro dla Ciebie to było coś niezgodnego, nie padło ani razu pytanie tam czy mamy jakiekolwiek zgody, czy ktoś coś o tym wie.. po prostu grałeś to nadal a nie musiałeś jakbyś tylko spytał. Po drugie: skarga nie dotyczy tego, że moja postać „przegrała”. Nie domagam się jej przywrócenia, anulowania śmierci ani cofnięcia konfliktu IC. Pytam o zgodę na porwanie, sposób prowadzenia sceny, nacisk OOC oraz spójność waszych postaci. Odpowiadanie historią o tym, że byliście „dwa kroki przede mną”, może dobrze wyglądać w opowiadaniu o waszym zwycięstwie, ale nie stanowi odpowiedzi na żadne z tych pytań. Skuteczna zasadzka nie nadaje automatycznie poprawności każdej czynności wykonanej później. - Jaki znów nacisk OOC, człowieku.. przecież my OOC jedyne co z Tobą mieliśmy wspólnego to po ostatnim Twoim zabiciu 2 odpowiedzi w Twoim temacie, co było pod beczke pisane bo po prostu oboje mamy z Ciebie lekki polew ale nigdy wcześniej nie robiliśmy żadnych rzeczy które by przekraczały granice jak to nazywasz toksyczności OOC lub IC, poza tymi sytuacjami trzema w zasadzie czyli 1 porwanie, 2 Twój odwet na wystawke, 3 zabicie Cię - to nie mieliśmy żadnych interakcji razem. Zgody nie było bo uznaliśmy, że skoro w to brniesz i zgodziłeś się na coś więcej IC niż DM, plus przy całej sytuacji był GM nawet nie jestem pewny czy w momencie nie było ich dwójka, nie pamiętam. Ale no to samo w sobie już coś mówi, skoro osoby wyżej od nas nie widziały żadnego problemu, Ty się na to zgodziłeś i byliśmy spectowani od A do Z no to gdzie minus? Po trzecie: „jesteśmy ludźmi od brudnej roboty” nie jest opisem charakteru, tylko etykietą pozwalającą przykryć każdą aktywność. Haracze, kradzieże samochodów, podpalenia, porwania, tortury, zabójstwa, rozczłonkowywanie zwłok wszystko mieści się najwyraźniej w jednym magicznym stanowisku. Czekam jeszcze na księgowość, przemyt morski i fałszowanie obligacji, bo przecież również bywają „brudną robotą”. Sednem zarzutu nie jest to, że postać robi więcej niż jedną rzecz. Sednem jest to, że robi wszystko, czego akurat potrzebuje scena, bez widocznych ograniczeń, specjalizacji i konsekwencji. Hasło „od brudnej roboty” nie wyjaśnia również, dlaczego dwie rzekomo różne postacie podczas skrajnej przemocy stają się praktycznie wymienne. - No to Ty chyba upadłeś troszkę na główkę albo masz dwie lewe ręce za monitorem i nie wiesz jak wygląda życie bo jeśli dla Ciebie - dla blisko 4dziesto letniej postaci, która od smarka obraca się na ulicy i która jednak przeżyła trochę na świecie odpalenie auta za pomocą walizki, czy na kable czy wymontowanie z samochodu opon przy pomocy klucza dynamometrycznego i użycie lewarka podchodzi pod bycie w każdej scenie to jesteś asior jakich mało, co do podpaleń i jakiegoś wandalizmu to rzucasz farmazon bo nie robiliśmy nigdy nic takiego, jasne, że kierowaliśmy akcjami i zlecaliśmy ludziom innym, że mają zdemolować lokal lub go podpalić ale nigdy nie wykonywaliśmy wszystkiego ręcznie. Tak na dobrą sprawę przez pół roku gry we dwóch tylko graliśmy nacisk na haracz i wykonywanie brudnej roboty jak to nazwałem czyli utylizacji Ciebie i Twojej załogi, jeżeli podpinasz pod to wszystko 2 samochody skradzione plus nawet nie skradzione bo jedno ukradłem ja drugie mój serdeczny przyjaciel @szwedzkakatastrofa, który grał bardziej mechaniczno-samochodowego wariata i byliśmy przy nim w momencie kradzieży i jeśli to jest dla Ciebie nijaczenie postaci to trochę jesteś dziwny gość i po prostu widzisz to co pozwalamy Ci widzieć, to co jest tylko na screenach i po tym sobie dopisujesz całą resztę wymyślonej historyjki o nas. Po czwarte: miesiąc ukrywania się jest konsekwencją logistyczną, nie psychologiczną. Obawa przed policją albo zemstą nie tłumaczy, jak zwyczajny człowiek bez emocji kroi ciało piłą, pakuje kończyny i następnie wraca do codziennego funkcjonowania. Można przez miesiąc siedzieć w ukryciu i nadal nie pokazać ani grama rozwoju charakteru. To nie jest „odcisk na postaci”, tylko unikanie ewentualnej reakcji przeciwników. - No tylko, że tu też puszczasz farmazon który jest po prostu Twoim przypuszczeniem, gramy oboje skutki wszystkiego i po pierwszej akcji i każdym innym ofensywnym spotkaniu z Tobą jest odciskane na nas piętno i przestajemy na moment grać cokolwiek związanego z Crime by czasami właśnie jak to mówisz - psychicznie się nie wykoleić na głowę ale to, że znowu tego nie widzisz na screenach bo nie chcemy Ci dawać ewentualnej przewagi przez metagaming jaki mógłbyś na naszych postaciach wykonać to mówisz tylko to co widzisz, Salvatruczku. To jedynie wiedzą osoby z kręgu naszej organizacji i to jest normalne, nie będziemy w obecnych czasach gdzie machlojki discordowe czy pomocniczo ekipowe są na porządku dziennym lub jak napisałem przed chwilą brane z screenów narracje i granie koło nich nie mając zielonego pojęcia w świecie gry czy to fakt. Tyle. Po piąte: temat zgody na psychopatyczną kreację nie został obalony przez porównanie go do PRL-u. Albo regulamin i praktyka administracji przewidują taką weryfikację, albo nie. Nie ustalisz tego żartem o kagańcach i ticketach. To pytanie powinien rozstrzygnąć Game Master, a nie gracz, którego kreacja jest właśnie przedmiotem oceny. Zresztą nawet gdyby formalna zgoda nie była wymagana, nadal pozostaje pytanie o spójność postaci. Pozwolenie regulaminowe i jakość kreacji to dwie różne sprawy. - No dobra tylko od momentu tej sytuacji jaką tutaj wrzucasz na bęben i do której pijesz minęło ile? cztery? pięć dni? nie mam pojęcia bo tego nie liczę jakbyś był trochę bardziej kumaty to byś pomyślał, że może dopiero zaczniemy coś w tym kierunku grać, to brzmi jakbyś siedział w temacie naszym i tylko czekał z lupą jak detektyw na weryfikacje Twoich założeń, gdzie są screeny z grania psychozy, gdzie jest to i tamto, nie wszystko będziemy Ci podstawiać pod nos by na pewno zaspokoić Twoje zmartwienia, człowieku.. się opanuj, zresztą sprawa jest świeża, od tamtej sytuacji raz byłem w grze na godzinę może i się otrząśnij facet.. bo to jest aż chore, nie? Przed tą sytuacją nie było żadnych innych psychodelicznych czy morderczych zapędów do cięcia ludzi piłami, więc skoro teraz się zdarzyła ta jedna sytuacja może ona przechylić szale postaci i może ona się zabić? uciec? załamać? pęknąć? nie poradzić sobie z tym? tylko minęło kilka dni raptem a Ty już do tego pijesz, że nic nie jest zrobione. Ja wiem, że dla Ciebie najlepiej to jakbyśmy w trakcie zabijania Cię poddali się sami i zadzwonili na 911, że jednak nie damy rady i tu leży pocięty facet. Druga sprawa też śmieszna, charon, który ma większe zapędy psychodeliczne Cię ciął, ja byłem osobą, która tylko pomaga mu pozbyć się dowodów i ciała bo jednak zabiliśmy Cię wspólnie to mi tutaj łatki nie naginaj i rzeczywistości na swoją strone bo to kolejny farmazon z rzędu jaki puszczasz Po szóste: sam przyznałeś, że razem z Charonem celowo stosowaliście ragebait, publikowaliście ośmieszające materiały i próbowaliście „wejść mi do głowy”. Następnie wyśmiewasz zarzut, że działaliście wobec mnie prowokacyjnie i toksycznie. To dość osobliwa linia obrony: najpierw chwalić się celową prowokacją, a potem twierdzić, że wskazanie jej w skardze wynika z mojego ego. To, że ktoś reaguje na prowokację, nie dowodzi, że prowokacja była właściwa. Dowodzi wyłącznie, że sam trafnie ją nazwałeś. - Ale co to ma do rzeczy? Ty jesteś urojony? ja się tym będę chwalić do dzisiaj i mieć z tego polewke a wiesz czemu? Bo wszystko wrzucaliśmy do swojego tematu przez cały czas, każdy ten prowokacyjny screen, edit czy inne ragebaity wrzucaliśmy do Ciebie, wychodzi na to, że to Ty wchodziłeś do nas sprawdzać te rzeczy z własnej woli i sam się gotowałeś, człowieku Ty się otrząśnij jakbym chciał to bym mógł wrzucać do tematu sobie zdjęcie Twojej mordy postaci i pod tym link do piosenki Patrzcie idzie frajer i to jedynie Twój problem, że wchodzisz to sprawdzać. W Twoim temacie Charon napisał prześmiewczą wiadomość, którą każdy kto ma trochę więcej punktów inteligencji wyłapie, że to zwałka i pod beczke pisane a Ty jak dzieciak się tłumaczysz nam akapitami na milion argumentów, powodów i dowodów dlaczego tak a dlaczego akurat nie, na prawdę człowieku Ty powinnieneś jak mówi Charon mieć zabrany dostęp do sektora Crime bo nie kumasz atmosfery tutaj, ja skwitkowałem Twój wywód o jakiś tam powodach dlaczego nie chciałeś tortur bla bla - tak samo prześmiewczym tekstem "my sprawiamy, że to wygląda na łatwe" i to była beczka rozumiesz? Mogłeś poprosić kogoś z moderacji forum by Ci to usunęli z tematu i byłoby po krzyku, po prostu. Tak, mówię tu otwarcie, że wszystkie screeny, edity, sklejki czy cokolwiek z Tobą były zamieszczane w naszym prywatnym temacie organizacji i tak, były robione tak by pokazać Cię publicznie jako osobę przegraną, by pokazać, że to My jesteśmy nad Tobą ale to było w naszym temacie podkreślam, nigdy nie wrzucaliśmy nic do Ciebie - wchodziłeś tam na własną odpowiedzialność i z własnej woli to oglądałeś, nie zabronisz nam postować u siebie nawet jak to rzeczy, które Ci ubliżają i poniżają Cie. Po siódme: rasistowskie i homofobiczne wyzwiska nie są jedynym zarzutem, choć wygodnie sprowadziłeś do nich cały punkt. Skarga obejmuje również pytanie o gwałt, wsypywanie metamfetaminy nieprzytomnej postaci, ignorowanie skutków urazu głowy oraz komunikaty typu „wstawaj, nie udawaj” i „graj kurwa”. Odpowiadanie, że bandyci mogą obrażać, jest więc obroną przed zarzutem, którego w tej uproszczonej formie nikt nie postawił. - Cały ten punkt jest dla mnie jednym wielkim XD, czyli Ty nam zarzucasz to, że ignorowaliśmy w świecie gry fakt, że masz BW i Twoja postać nie odpowiada, składasz tutaj zażalenie, że ktoś Twojej postaci na przymus wsypał mete do ryja? Przecież to jest, no słów mi brakuje bo ze śmiechu nie mogę, jeszcze jakby to było disgusting RP na zasadzie, że ktoś Ci szcza na morde to nawet bym się tutaj nie kłócił, no krzywizna jak sam skurwysyn ale, że Ty potrafisz jako argument w skardze pisać, że ktoś Ci nieprzytomnie do ryja wsypuje narkotyki czy ignoruje fakt, że masz BW i jesteś nieprzytomny, czy fakt, że ktoś Ci obraża postać przez inną postać? Człowieku, to jest chore już z Twojej strony, przysięgam. Jedyne co tutaj widzę niepoprawnego to tekst "graj kurwa", którego sobie totalnie nie przypominam bo sam w sobie brzmi dziwnie jeżeli nadal mówimy o tym, że został napisany na czacie In Character ale domyślam się, że o to Ci chodzi, bo raczej nie jesteś aż takim łbem by zgłaszać tutaj wiadomości z czatu OOC to zapewne i na milion procent zwyczajny missclick.. nic dodać nic ująć. Po ósme: historia kar nie została pokazana po to, by zrobić z ciebie „odwalacza”, tylko dlatego, że sam przedstawiasz się jako doświadczony i wiarygodny uczestnik sektora crime. Skoro sześć lat gry, liderowanie projektom i dawna obecność w Crime Support mają działać na twoją korzyść, to interwencje administracji i blokady postaci nie mogą być nagle całkowicie pozbawione znaczenia. Nie da się wybierać z własnej historii wyłącznie medali, a reszty uznawać za nieistotne. Twierdzenie, że „nigdy nie było na mnie skargi”, również niczego nie rozstrzyga. Skarga forumowa i kara administracyjna to dwa różne zjawiska. Brak jednego nie usuwa drugiego. - No jasne, że nie ale nie patrzysz chyba na daty, bo jeśli dla Ciebie logi sprzed roku, dwóch, trzech, czy pięciu są argumentem w sprawie, która dzieje się dnia dzisiejszego to trochę wygląda jak desperacka próba łapania się za brzytwę, no nie? Ja wiem, że dla Ciebie fakt, że mamy logi jest tak samo wygodny i możesz się koło tego kręcić by nas stawiać w gorszym świetle, że przecież to i tak szkodnicy to z góry już można założyć, że odpierdalali cały czas ale no gdzie.. no facet.. Czy istniał wniosek na porwanie? Czy obejmował moją postać? Dlaczego naciskano OOC na odzyskanie przytomności? Dlaczego „człowiek od brudnej roboty” jest jednocześnie haraczownikiem, złodziejem, podpalaczem, porywaczem, sadystą i rzeźnikiem? Jakie realne, trwałe konsekwencje pozostawiły te czyny na waszych postaciach? 1. Nie istniał, sprawa wydarzyła się miesiąc temu i sam wydałeś nam pozwolenie by grać to dalej będąc zakładam bo tak to wygląda świadomy jak to jest bo napisałeś z tym od razu do V4kiego, czyli opiekuna Crime, który sam Ci wprost napisał, że wychodzi Twoja nieznajomość regulaminu a mogłeś go znać i powiedzieć, że bez kwitka czy tam zgody możemy Cię w dupe pocałować 2. ??? w/w 3. No chyba logiczne, że nie porwaliśmy Cię by Cię trochę pokopać i zostawić w środku lasu, szczał każdy na to - logiczne, że skoro Cię porwaliśmy żywego to chcieliśmy z Tobą zamienić kilka słów??? Jaja jak skurwysyn 4. Człowiek od "brudnej roboty" jest i wyłącznie haraczkownikiem i mi tu nie farmazoń, sadystą może być każdy bo to cecha może nie naturalna ale dosyć codzienna, chyba nie do końca rozumiesz dwa terminy, które odróżniają od siebie socjopate i sadystę, bo raczej o socjopate Ci chodziło tak zakładam tutaj, jakbym był socjopatą to bym miał nickname Charon i wtedy mógłbyś do mnie coś mówić. Sadysta to co innego i moge sobie go odgrywać bez problemu, na dobrą sprawe jak już mamy się czepiać słówek to sadystą jest każda postać w sektorze Crime ale no dobra.. olać w to. Podpalenia wykonywał za mnie ktoś inny, wandalizm to samo.. rzeźnikiem jest Charon, złodziejem Szwedzkakatastrofa - to, że jestem przy każdej tej scenie nie znaczy, że wykonuje ją ręcznie, o czym Ty bredzisz? 5. Urazy na psychice, mniejsza aktywność na tle moralnym, wyrzuty sumienia, mniejsza aktywność społeczna i unikanie jakichkolwiek interakcji między ludzkich. Ament, daruj sobie już te swoje bajki bo Cię tu punktujemy jak należy.23 polubień -
[SKARGA/charon i sk8zawodnik] Salvatrucha
gaszokRdm i 22 innych polubił temat przez Salvatrucha
Link do Twojego konta: https://forum.v-rp.pl/profile/24017-salvatrucha/ Link do konta oskarżonego: https://forum.v-rp.pl/profile/2748-sk8zawodnik/ i https://forum.v-rp.pl/profile/11176-charon/ Powód składania skargi: brak zgody na porwanie, niewłaściwa kreacja postaci, toksyczne zachowanie OOC, wymuszanie przebiegu rozgrywki, nierealistyczne odgrywanie obrażeń, nadużywanie skrajnych motywów w grze, naruszenie zasad rozgrywki crime 1. Porwanie z 7 czerwca 2026 roku LINK DO SCENY PORWANIA Do porwania mojej postaci, Trayvona Rowlanda, doszło 7 czerwca 2026 roku, około godziny 01:32. Cała przedstawiona część sceny trwała do około 02:16. Od momentu wyciągnięcia postaci z bagażnika gra z mojej strony przebiegała płynnie. Nie prowadziłem zbędnych dyskusji na czacie OOC, nie blokowałem akcji, nie próbowałem wymuszać korzystnego dla siebie wyniku i regularnie odpowiadałem na narracje oraz działania porywaczy. Materiał jasno pokazuje, że przez znaczną większość sceny nie ingerowałem OOC w jej przebieg. Już sam sposób prowadzenia porwania pokazuje jednak, że postacie graczy były kreowane nie jako ludzie wykonujący konkretną akcję przestępczą, lecz jako grupa wręcz sadystycznych oprawców, dla których głównym celem nie było przesłuchanie, uzyskanie informacji ani osiągnięcie logicznego celu IC, tylko stopniowe przekraczanie kolejnych granic przemocy i upokorzenia. Moja postać została zmuszona do kopania własnego grobu, była regularnie kopana, popychana, bita po głowie i żebrach, poniżana na tle rasowym oraz zasypywana homofobicznymi wyzwiskami. Padały między innymi komentarze bezpośrednio odnoszące się do koloru skóry postaci: „Daj mu kopać, jego kolor skóry obowiązuje.” „Spójrz na jego kolor skóry.” „Myślałem, że jak jest czarny, to zniesie więcej.” Do tego dochodziły groźby wobec rodziny, sugestie odwiedzenia matki postaci, rozbieranie jej przed pozorowaną egzekucją, ograbienie z przedmiotów oraz rozważanie, czy lepiej ją zastrzelić, czy zatłuc na śmierć. W pewnym momencie jeden z graczy zapytał również na czacie OOC: „Wyrażasz zgodę na gwałt?” Zgody oczywiście nie wyraziłem i sam gwałt nie został odegrany. Nie zmienia to jednak faktu, że już samo proponowanie rozszerzenia tej sceny o taki motyw dobrze pokazuje kierunek, w którym gracze chcieli prowadzić porwanie. Nie był to kierunek oparty na sensownej narracji przestępczej, tylko na poszukiwaniu kolejnej, jeszcze bardziej skrajnej formy poniżenia ofiary. Jeszcze bardziej problematyczne stało się to w momencie, gdy brutalność zaczęła wywoływać naturalne konsekwencje. Po wielokrotnych uderzeniach w głowę i żebra odegrałem utratę przytomności oraz objawy poważnego urazu. Zamiast zaakceptować rezultat własnych działań, gracze zaczęli traktować stan mojej postaci jak przeszkodę techniczną, którą należy jak najszybciej usunąć. Na czacie i w dialogach pojawiały się między innymi teksty: „Budź tego pierdolonego murzyna.” „Wstawaj, nie udawaj.” „GRAJ KURWA.” „Co to wklejka z ChatGPT.” „Ile jeszcze mamy tu czekać na ciebie?!” Jednocześnie próbowano „przywrócić” nieprzytomną postać poprzez polewanie jej wodą, szarpanie, klepanie po twarzy, uciskanie nosa, a ostatecznie przez wsypywanie metamfetaminy do ust i wcieranie jej do gardła. Jeden z graczy stwierdził nawet OOC: „Co ty typie, ja tak robiłem w realu.” Trudno potraktować takie podejście jako poważne prowadzenie sceny. Metamfetamina nie jest magicznym przedmiotem anulującym uraz głowy, wstrząśnienie mózgu, utratę przytomności czy krwawienie wewnętrzne. Jeżeli gracze decydują się przez kilkadziesiąt minut kopać postać po głowie i żebrach, muszą również liczyć się z tym, że postać nie będzie po chwili gotowa do dalszej rozmowy tylko dlatego, że sprawcom zaczęło się spieszyć. W pewnym momencie pojawia się nawet groźba, że jeżeli postać nie wstanie, zostanie podłączona do akumulatora samochodowego: „Bo jak nie wstaniesz, to zaraz ci rudy podepnie akumulator pod suty.” To wszystko tworzy bardzo konkretny obraz sposobu myślenia tych graczy podczas porwań. Ich postacie mogą bez żadnego ograniczenia torturować, bić po głowie, pozorować egzekucję, grozić gwałtem, poniżać rasowo i grozić podłączaniem człowieka do akumulatora, ale kiedy ofiara zaczyna odgrywać konsekwencje tej przemocy, pojawia się zniecierpliwienie, presja OOC i żądanie, żeby natychmiast „wstała i grała”. Innymi słowy: brutalność ma być efektowna, ale nie może mieć trwałych skutków, ponieważ skutki przeszkadzają sprawcom w realizowaniu ich scenariusza. Na tym etapie nie miałbym jeszcze problemu z samym faktem porwania ani nawet z brutalnym charakterem sceny. Roleplay przestępczy siłą rzeczy może obejmować przemoc, groźby i ciężkie motywy. Problem zaczyna się wtedy, gdy gracze wykorzystują porwanie jako pole do sadystycznego epatowania coraz mocniejszymi zachowaniami, a jednocześnie nie są gotowi zaakceptować naturalnej reakcji postaci na tortury, które sami jej zadają. Materiał budzi więc poważne wątpliwości, czy osoby te potrafią prowadzić porwania w sposób odpowiedzialny i spójny. Samo wrzucenie do sceny akumulatora, metamfetaminy, gróźb gwałtu, rasistowskich obelg oraz bezustannego kopania nie tworzy jeszcze wartościowej kreacji. Bez konsekwencji, logiki i umiejętności reagowania na narrację drugiej strony staje się to jedynie katalogiem skrajności, których jedynym celem jest szokowanie i upokarzanie. Wątpliwość dotycząca zgody na porwanie Chciałbym również uzyskać jasną odpowiedź, czy w momencie rozpoczęcia tej akcji gracze posiadali wymaganą zgodę na porwanie mojej postaci. Z moich ustaleń wynika, że V4Kk4 nie posiadał wiedzy o takiej zgodzie, mimo że scena była obserwowana przez administratora, który nic na temat tej zgody nie wiedział. Jeżeli regulamin wymaga wcześniejszego uzyskania zgody na porwanie postaci, proszę o zweryfikowanie: czy taka zgoda rzeczywiście została wydana, kiedy została wydana, Nie stawiam tutaj z góry zarzutu, że zgody nie było. Zadaję konkretne pytanie, ponieważ przy tak rozbudowanej i brutalnej akcji powinno być możliwe jednoznaczne wykazanie, że gracze mieli prawo ją rozpocząć. Jeżeli administrator obserwujący scenę również nie posiadał wiedzy o wymaganej zgodzie, tym bardziej zasadne jest sprawdzenie tego przez administrację. chciałbym poruszyć jeszcze jedną, niezależną kwestię formalną. Z przedstawionego materiału wynika, że do porwania Trayvona Rowlanda doszło 7 czerwca 2026 roku około godziny 01:32. Według regulaminu porwania znajdują się w punkcie dotyczącym akcji wymagających wniosku. Nie jest to przy tym wyłącznie moja własna interpretacja. W późniejszej rozmowie główny Community Manager odpowiedzialny za strefę crime, v4kk4, napisał wprost: „W regulaminie jest oddzielny punkt na wnioski FCK, FCJ, stałe okaleczenie postaci, porwania, więc porwanie jest na wniosek.” W tej samej rozmowie, kiedy opisałem wcześniejszą sytuację, w której zostałem porwany przez przedstawicieli włoskiej organizacji, mimo że po zapytaniu o zgodę otrzymałem odpowiedź, że nie jest ona wymagana, v4kk4 stwierdził: „No to stary, to już nie do mnie, skoro regulaminu nie znasz.” Skoro więc osoba zarządzająca strefą crime jednoznacznie wskazuje, że porwanie wymaga wniosku, proszę administrację o sprawdzenie, czy gracze uczestniczący w porwaniu Trayvona Rowlanda posiadali wówczas zaakceptowany wniosek obejmujący moją postać. 2. Thomas Torri i Bradley Stango - dwie postacie czy dwa szwajcarskie scyzoryki do każdej możliwej odmiany przestępczości? MATERIAŁ DOWODY TO APLIKACJA ORGANIZACJI Po zapoznaniu się z materiałami dotyczącymi Thomasa Torriego i Bradleya Stango trudno nie odnieść wrażenia, że nie obserwujemy rozwoju dwóch konkretnych postaci, lecz stopniowe odblokowywanie kolejnych funkcji w jakimś pakiecie „przestępczość all inclusive”. Na jednym materiale są zwykłymi robotnikami fizycznymi: unikają pracy, palą papierosy, narzekają na przełożonych, próbują dorobić i rozmawiają o codziennych problemach. Za chwilę wymuszają haracze od lokalnych przedsiębiorców. Następnie egzekwują należności, przejmują interesy, zajmują się ochroną lokali, kradzieżą samochodów, rozbieraniem pojazdów, podpalaniem budynków, niszczeniem mienia, porwaniami, przesłuchaniami, torturami, strzelaninami, zabójstwami, rozczłonkowywaniem zwłok i usuwaniem ciał. Do tego dochodzi prowadzenie interesów w klubie, pośrednictwo finansowe, wykonywanie poleceń organizacji, nadzorowanie innych osób, zastraszanie rodzin przedsiębiorców, zacieranie śladów, usuwanie monitoringu i kolekcjonowanie pamiątek po ofiarach. Rozumiem, że postać przestępcza nie musi wykonywać przez całe życie jednej czynności. Nie oczekuję, że człowiek pobierający haracze nie może ukraść samochodu albo uczestniczyć w pobiciu. Istnieje jednak różnica między postacią, która stopniowo rozwija się w strukturach przestępczych, a postacią, która posiada automatyczną kompetencję do wykonania dokładnie każdej czynności, jakiej wymaga kolejny screenshot. W przypadku Thomasa Torriego i Bradleya Stango nie widać specjalizacji, ograniczeń ani nawet wyraźnej hierarchii ich działalności. Nie wiadomo, kim oni właściwie są. Robotnikami, którzy weszli w drobną przestępczość? Haraczownikami lokalnej organizacji? Złodziejami samochodów? Egzekutorami? Podpalaczami? Porywaczami? Specjalistami od tortur? Ludźmi zajmującymi się utylizacją zwłok? A może psychopatycznymi seryjnymi oprawcami, którzy przy okazji dorabiają na kolei i pobierają opłaty od sklepikarzy? Odpowiedź wynikająca z materiałów brzmi najwyraźniej: wszystkim naraz, zależnie od tego, jaka akurat scena ma powstać. To nie jest wszechstronna kreacja. To brak decyzji, kogo właściwie się gra. Thomas Torri - rozsądny haraczownik, impulsywny wandal i spokojny rzeźnik w jednej osobie Thomas Torri jest przedstawiany jako bardziej rozsądny i dominujący z tej dwójki. To on najczęściej prowadzi rozmowy, przedstawia warunki, pilnuje płatności i zleca Bradleyowi określone działania. W scenach z przedsiębiorcami potrafi używać języka pozornie biznesowego: oferuje „ochronę”, zapowiada cotygodniowe wpłaty, rozmawia o procentach, przekazuje pieniądze wyżej postawionym osobom i próbuje kreować się na człowieka, który rozumie interes organizacji. Chwilę później ten sam człowiek demoluje młotkiem luksusowy samochód na oczach otoczenia, ponieważ właściciel jakiegoś lokalu go zdenerwował. Innym razem zachowuje ostrożność i nakazuje Bradleyowi usunąć zdjęcie zmasakrowanego człowieka, ponieważ nie chce pozostawiania dowodów. Następnie sam uczestniczy w krojeniu zwłok piłą, otwiera szafę z narzędziami, przygotowuje worki, pakuje odcięte części ciała i spokojnie nadzoruje cały proces. W jednej scenie ma być człowiekiem chłodnym, dyskretnym i świadomym zagrożeń. W kolejnej angażuje się w czynności, które nie mają już nic wspólnego z rozsądnym zabezpieczaniem interesu, lecz przypominają rytuał dwóch sadystów bawiących się ciałem ofiary. Nie jest również biernym obserwatorem, który znalazł się w sytuacji przekraczającej jego granice. Nie stoi z boku w szoku. Nie próbuje ograniczać Bradleya. Nie reaguje obrzydzeniem ani strachem. Nie zastanawia się, czy właśnie przekroczył punkt, z którego nie ma odwrotu. Sam przygotowuje sprzęt, wydaje polecenia i uczestniczy w rozczłonkowywaniu. W materiale pada między innymi: „Tnij, będę pakował worki.” To nie jest zachowanie przeciętnego przestępcy, który przypadkiem pomógł usunąć ciało po źle zakończonej akcji. To jest chłodne i zadaniowe podejście człowieka, dla którego cięcie zwłok piłą stanowi zwyczajny element wieczoru. Jeżeli Thomas Torri jest właśnie taką postacią, powinno to stanowić podstawę jego kreacji, a nie funkcję włączaną tylko wtedy, gdy na stole pojawia się ciało. Człowiek zdolny bez emocji przygotować worki i pakować odcięte kończyny nie wraca następnego dnia psychicznie do ustawień fabrycznych tylko dlatego, że tym razem trzeba odegrać wymuszanie pieniędzy w sklepie. Gdzie są następstwa? Gdzie jest stopniowa utrata zahamowań? Gdzie jest paranoja, problemy ze snem, nadmierna ostrożność, poczucie bezkarności albo narastająca agresja? Gdzie jest choćby świadomość tego, że postać dokonała czegoś skrajnego? W materiałach tego nie widać. Jest za to płynne przechodzenie od piły i worków na ciało do kolejnej wizyty u przedsiębiorcy, jakby Thomas poprzedniego dnia nie rozczłonkowywał człowieka, tylko wymieniał opony. To nie jest subtelna, wielowarstwowa osobowość. To jest narracyjne wyczyszczenie pamięci postaci po każdej scenie. Bradley Stango - leniwy robotnik, domowy nieudacznik, kochanek i sadystyczny kolekcjoner trofeów W przypadku Bradleya Stango rozjazd jest jeszcze większy. Materiały przedstawiają go początkowo jako człowieka żyjącego na marginesie. Pracuje fizycznie, unika obowiązków, pali papierosy i marihuanę, zajmuje się drobnymi interesami oraz kradzionymi samochodami. Wraca do domu, kłóci się z młodszą partnerką, pije piwo, ogląda telewizję, spotyka się z kochanką i narzeka na swoje życie. Jest więc kreowany na człowieka przeciętnego, nieporadnego, leniwego i podatnego na wpływ silniejszych osób. Nagle ten sam Bradley bez żadnego widocznego procesu psychologicznego staje się człowiekiem, który: robi zdjęcia odciętej głowie, traktuje zwłoki jak przedmiot do zabawy, wyrywa ofierze złoty ząb, zabiera biżuterię i inne elementy jako pamiątki, spokojnie operuje piłą przy ludzkim ciele, rozważa, jak przeciąć klatkę piersiową, żeby zmieściła się w worku, nuci podczas rozczłonkowywania, uczestniczy w torturach i pozorowanych egzekucjach, czerpie widoczną satysfakcję z cierpienia ofiary. Padają z jego strony wypowiedzi takie jak: „Ja sobie zatrzymam. Na pamiątkę.” „Jego klata zmieści się do wora? Czy przeciąć na dwie części?” „Pierdolony dupek musiał zdechnąć, ominęła go prawdziwa zabawa.” To nie są teksty zwykłego „mafijnego mięśniaka”. Nie jest to również człowiek, który z obrzydzeniem wykonuje polecenie organizacji, bo obawia się konsekwencji odmowy. Bradley jest pokazywany jako ktoś, kto odnajduje w tym osobistą przyjemność. Zabieranie zęba i biżuterii na pamiątkę jest zachowaniem trofeistycznym. Fotografowanie odciętej głowy i traktowanie jej jak zabawnego materiału nie wynika z interesu organizacji. Nucenie podczas rozczłonkowywania również nie ma żadnej funkcji przestępczej. To nie są działania mające zastraszyć kolejną osobę albo zabezpieczyć dochód. To oznaki postaci, która przejawia skrajne sadystyczne i psychopatyczne zachowania. I tutaj pojawia się zasadnicze pytanie: czy Bradley Stango jest oficjalnie prowadzony jako postać psychopatyczna? Jeżeli tak, to na jakiej podstawie? Jeżeli zgodnie z punktem [należy wpisać numer punktu regulaminu] granie postaci psychopatycznej wymaga wcześniejszej zgody Game Mastera, proszę o zweryfikowanie, czy taka zgoda rzeczywiście została udzielona. Nie chodzi jednak o odpowiedź w rodzaju: „Hej, mogę grać psychopatę?” „Tak, możesz.” Zgoda na tego rodzaju kreację nie powinna przecież działać jak licencja na wrzucanie do scen dowolnej tortury, dowolnego okaleczenia i dowolnego sadystycznego zachowania, które akurat przyjdzie graczowi do głowy. Postać psychopatyczna nadal musi być postacią. Powinna posiadać określone motywy, sposób działania, mechanizmy kontroli, ograniczenia, cele i charakterystyczne zachowania. Wniosek powinien pozwalać ustalić, dlaczego ta osoba jest taka, jak się to przejawia oraz jakich elementów gracz powinien konsekwentnie przestrzegać. Dlatego proszę o sprawdzenie: na jakich motywach został oparty wniosek Bradleya Stango, jakie cechy i zachowania zostały zaakceptowane przez Game Mastera, czy zgoda obejmowała sadystyczne tortury, kolekcjonowanie trofeów oraz rozczłonkowywanie zwłok, czy gracz rzeczywiście trzyma się założeń, na podstawie których zgodę otrzymał, oraz czy administracja rozpatrująca tę skargę posiada dostęp do tego wniosku. Bo jeżeli zgoda istnieje, ale postać zachowuje się zgodnie z jej założeniami wyłącznie w wybranych scenach, natomiast w pozostałych jest zwyczajnym, leniwym i emocjonalnie przeciętnym człowiekiem, to nadal pozostaje problem spójności. Zgoda na postać psychopatyczną nie może służyć jako przycisk: „Aktywuj psychopatę”, gdy pojawia się związana ofiara. A co z Thomasem Torrim? Jeszcze ważniejsze pytanie dotyczy Thomasa Torriego. Rozumiem, że jeden z graczy - jak wskazano - może posiadać zgodę na prowadzenie postaci psychopatycznej. Nie rozwiązuje to jednak problemu drugiego uczestnika. Czy Thomas Torri również posiada odrębną zgodę Game Mastera na podobną kreację? Bo spokojne przyglądanie się rozczłonkowywaniu człowieka, organizowanie narzędzi, przygotowywanie worków, wydawanie poleceń i osobiste uczestnictwo w cięciu ciała nie jest normalną reakcją człowieka tylko dlatego, że nosi włoskie nazwisko i należy do organizacji przestępczej. Przynależność do mafii nie wyłącza psychiki. Nie każdy przestępca jest zdolny do rozczłonkowania człowieka. Nie każdy zabójca jest zdolny do spokojnego cięcia ciała piłą. Nie każdy egzekutor bawi się odciętymi częściami. Nie każdy człowiek zaangażowany w przestępczość czerpie przyjemność z obserwowania tortur. Jeśli Thomas Torri nie jest postacią psychopatyczną, to w jaki sposób uzasadniono jego zachowanie? Czy była to pierwsza taka sytuacja? Jeżeli tak, dlaczego nie wywołała żadnej reakcji? Czy robił to już wcześniej? Jeżeli tak, gdzie znajduje się rozwój postaci, który doprowadził go do takiego etapu? Czy działał pod przymusem? Materiał tego nie pokazuje. Czy był przerażony Bradleyem? Wręcz przeciwnie - sam nim kieruje. Czy chciał tylko szybko pozbyć się dowodów? W takim razie skąd pojawiają się żarty, brutalne komentarze i pełne zaangażowanie w cały proces? Thomas nie zachowuje się jak człowiek zmuszony do uczestnictwa. Zachowuje się jak osoba, która dokładnie wie, co robi, i nie widzi w tym nic nadzwyczajnego. Jeżeli więc jedna postać ma zgodę na psychopatyczną kreację, a druga bez takiej zgody zachowuje się praktycznie tak samo, to jaka jest rzeczywista wartość tego wymogu regulaminowego? Czy zgoda dotyczy postaci, czy całej grupy znajomych przebywających w jednym pomieszczeniu? Czy obecność jednego zatwierdzonego psychopaty sprawia, że każdy stojący obok automatycznie może bez emocji kroić ludzi piłą? Włoska mafia czy objazdowa grupa seryjnych morderców? Gracze przedstawiają tę organizację jako włoską mafię działającą w Los Angeles. Tymczasem włoskość tych postaci sprowadza się głównie do nazwisk, powoływania się na przełożonych, przekazywania kopert i okazjonalnych odniesień do hierarchii. Ich faktyczna działalność wygląda jak losowa składanka wszystkiego, co stereotypowo „przestępcze”: jednego dnia haracze, drugiego kradzież samochodu, trzeciego podpalenie, czwartego porwanie, piątego tortury, szóstego rozczłonkowanie zwłok, a pomiędzy tym wycieczka do pracy na kolei, kłótnia z partnerką i kąpiel w morzu. Oczywiście zorganizowana przestępczość może zajmować się wieloma dziedzinami. Problem polega na tym, że w strukturach zorganizowanych istnieje podział ról, hierarchia, logika ekonomiczna i konkretne cele. Przemoc ma czemuś służyć. Tutaj Thomas i Bradley nie wyglądają jak osoby posiadające funkcję w organizacji. Wyglądają jak dwa awatary gotowe obsłużyć każdą możliwą aktywność crime. Kiedy trzeba wymusić pieniądze - są haraczownikami. Kiedy trzeba odzyskać dług - są windykatorami. Kiedy trzeba zastraszyć przedsiębiorcę - są egzekutorami. Kiedy trzeba ukraść samochód - są złodziejami i mechanikami. Kiedy trzeba zniszczyć lokal - są wandalami. Kiedy trzeba podpalić budynek - są podpalaczami. Kiedy trzeba porwać człowieka - są profesjonalnymi porywaczami. Kiedy trzeba go torturować - są sadystami. Kiedy trzeba usunąć ciało - okazuje się, że mają pomieszczenie, sprzęt, piłę, worki i pełen zestaw umiejętności jak z zakładu przetwórstwa mięsnego. To już nie jest organizacja. To dwóch ludzi wykonujących pracę całego przestępczego przedsiębiorstwa. Mafijność nie polega na tym, że do każdej sceny można dodać przemoc, włoskie nazwisko i przełożonego, któremu później przekaże się pieniądze. Największy problem: brak trwałych konsekwencji Najbardziej rażące nie jest nawet to, ile rzeczy te postacie robią. Najbardziej rażące jest to, że żadna z tych rzeczy realnie ich nie zmienia. Jednego dnia Thomas i Bradley uczestniczą w torturowaniu oraz rozczłonkowywaniu czarnoskórej postaci. Bradley wyrywa złoty ząb, zabiera pamiątki i nuci przy cięciu ciała. Thomas przygotowuje worki i koordynuje rozbiór zwłok. Następnego dnia obaj mogą dziarsko udać się do firmy, żeby wymusić kolejną płatność, pokłócić się o papierosy albo ponarzekać na pracę. O co właściwie chodzi? Czy te sceny wydarzyły się w psychice tych postaci, czy tylko na forum w galerii screenshotów? Czy Thomas pamięta, że pakował człowieka do worków? Czy Bradley pamięta, że trzymał elementy ofiary jako pamiątkę? Czy są to dla nich normalne czynności? Jeżeli tak, to obaj są prowadzeni jako jednostki głęboko zaburzone i powinno to wpływać na każdą część ich życia. Jeżeli nie, to dlaczego zachowywali się w ten sposób? Nie można jednocześnie odgrywać zwykłego, emocjonalnego człowieka z partnerką, problemami finansowymi i codziennym stresem, a później na czas jednej akcji całkowicie wyłączać ludzkie reakcje, żeby odegrać estetykę brutalnego serialu kryminalnego. Wielowymiarowość polega na tym, że różne strony postaci wpływają na siebie. Tutaj każda strona znajduje się w osobnej szufladzie. Szuflada „pracownik kolei”. Szuflada „mafioso”. Szuflada „kochający partner”. Szuflada „leniwy ćpun”. Szuflada „biznesmen”. Szuflada „sadystyczny rzeźnik”. Gracz otwiera tę, która jest aktualnie potrzebna, a pozostałe przestają istnieć. To jest właśnie nijaczenie postaci. Nie dlatego, że postacie robią dużo, lecz dlatego, że ich charakter nie nakłada na nie żadnych ograniczeń. Pytania do administracji dotyczące zgód: W związku z powyższym proszę administrację o zweryfikowanie nie tylko samego faktu istnienia ewentualnej zgody na prowadzenie postaci psychopatycznej, ale również jej rzeczywistego zakresu. W szczególności proszę ustalić: Czy Bradley Stango i Thomas Morri posiadali zgodę Game Mastera na grę postaci psychopatycznej przed rozpoczęciem przedstawionych scen? Czy zgoda została udzielona na podstawie konkretnego, opisanego konceptu, czy ograniczała się do ogólnego pozwolenia na „grę psychopatą”? Jakie motywy, ograniczenia i zasady zachowania przedstawiono we wniosku? Czy administracja rozpatrująca skargę ma dostęp do tej zgody i może ocenić, czy gracz przestrzega jej warunków? Czy Thomas Torri posiadał osobną zgodę na prowadzenie postaci o podobnych cechach? Jeżeli Thomas takiej zgody nie posiadał, jak administracja ocenia jego spokojne i aktywne uczestnictwo w torturach, rozczłonkowywaniu i pakowaniu ludzkiego ciała? Czy zgoda jednego gracza na psychopatyczną kreację może w praktyce legitymizować identyczne zachowania pozostałych uczestników sceny? Czy Game Master, wydając ewentualną zgodę, kontrolował później spójność tej kreacji, czy pozwolenie stało się bezterminowym immunitetem na każdą skrajną akcję? Czy postacie po tak brutalnych wydarzeniach wykazywały jakiekolwiek trwałe następstwa, czy też po zakończeniu sceny wracały do zwykłego funkcjonowania bez najmniejszego wpływu na dalszą grę? Podsumowanie Nie twierdzę, że postać przestępcza ma być jednowymiarowa. Twierdzę coś dokładnie odwrotnego: Thomas Torri i Bradley Stango są nijaczeni właśnie dlatego, że ich osobowości nie tworzą żadnych granic. Mogą być jednocześnie zwyczajnymi robotnikami, drobnymi cwaniakami, haraczownikami, negocjatorami, podpalaczami, złodziejami samochodów, porywaczami, katami, mordercami i rzeźnikami od rozczłonkowywania zwłok. Nie wymaga to procesu, przygotowania ani konsekwencji. Wystarczy, że kolejna scena tego potrzebuje. Thomas Torri ma być rozsądny, dopóki potrzebna jest rozmowa biznesowa. Kiedy pojawia się piła, bez problemu staje się chłodnym specjalistą od pakowania ludzkich kończyn. Bradley Stango ma być nieporadnym i leniwym robotnikiem, dopóki trzeba pokazać codzienność. Kiedy pojawia się ofiara, zmienia się w sadystycznego trofeistę, który zabiera zęby na pamiątkę i żałuje, że człowiek umarł zbyt szybko, bo „ominęła go prawdziwa zabawa”. Następnie obaj wracają do wcześniejszych ról, jakby pomiędzy scenami ktoś nacisnął przycisk reset. Dlatego proszę nie sprowadzać tego problemu do argumentu, że „przecież przestępcy robią różne rzeczy”. Tak, robią. Ale nadal pozostają tymi samymi ludźmi. Tutaj nie mamy ludzi, tylko dwa zestawy funkcji przypisanych do modeli postaci. Najkrócej ujmując: Nie są to dwie konsekwentnie prowadzone postacie włoskiej mafii. Są to dwa uniwersalne narzędzia do generowania dowolnej rozgrywki crime ; od pobierania dziesięciu dolarów za papierosy po rozcinanie człowieka piłą ; przy czym żadna z tych czynności nie pozostawia w ich kreacji trwałego śladu. A jeżeli odpowiedzią na wszystkie te wątpliwości ma być stwierdzenie, że Bradley posiada zgodę na psychopatę, to nadal pozostaje Thomas, pozostaje zakres tej zgody i pozostaje pytanie, dlaczego „psychopata” na tym serwerze ma najwyraźniej oznaczać nie przemyślany koncept postaci, lecz dostęp do pełnego katalogu najbardziej skrajnych zachowań bez obowiązku budowania ich motywów, rozwoju i konsekwencji. 3. Historia kar graczy SK8 i CHARON - JAK COŚ JEST DO WSZYSTKIEGO, TO JEST DO NICZEGO. W tym miejscu należy odejść na chwilę od samych postaci i przyjrzeć się graczom, którym administracja powierzyła możliwość prowadzenia tak skrajnej rozgrywki. Pierwszy przedstawiony wykaz kar dotyczy Charona, gracza odpowiedzialnego za Bradleya Stango. Drugi dotyczy SK8, gracza Thomasa Torriego. Historia kar sama w sobie nie powinna być dożywotnim wyrokiem. Gracz może popełnić błąd, wyciągnąć wnioski i realnie poprawić swoją grę. Nie zamierzam więc budować argumentu, że jedna kara sprzed dwóch lat automatycznie odbiera komuś prawo do dalszej rozgrywki. Problem polega na tym, że przedstawione wykazy nie pokazują jednego błędu, jednego gorszego dnia ani pojedynczego nieporozumienia z administracją. Pokazują powtarzający się schemat problemów z immersją, przemocą, zachowaniem OOC, prowokowaniem innych, respektowaniem decyzji administracji oraz korzystaniem z kolejnych otrzymywanych szans. A następnie właśnie tym osobom powierzono prowadzenie postaci, które porywają ludzi, torturują ich, rozczłonkowują zwłoki, kolekcjonują trofea po ofiarach i uczestniczą w najbardziej skrajnych scenach dostępnych w sektorze crime. Tu naprawdę wypada zapytać: na jakiej podstawie uznano, że są to odpowiednie osoby do otrzymania tak dużego kredytu zaufania? Historia kar Charona W przypadku Charona nie mówimy o krótkim wykazie technicznych przewinień. Już w 2024 roku administracja wielokrotnie zwracała uwagę na jego podejście do gry oraz zachowanie wobec innych osób. W maju 2024 roku otrzymał karę za wjechanie rowerem BMX w grupę ludzi na Vespucci, po czym administrator dopisał: „Dostajesz tyle kar, to może pora ogarnąć grę?” Kilka dni później pojawiło się ostrzeżenie za: „Bezsensowne wcinanie OOC w trakcie gry IC, uciążliwą grę.” Następnie odnotowano wyjście z gry podczas aktywnej rozgrywki prowadzonej przez LEA oraz ciągłe prowokowanie funkcjonariuszy. Administrator zakończył wpis słowami: „Zastanów się, czy gra tutaj w ogóle ci służy.” Ta kara została później zdjęta, podobnie jak kolejne bany. W październiku 2024 roku Charon ponownie prowokował LEA, wielokrotnie pojawiając się przy tym samym wydarzeniu w masce i próbując sztucznie wywoływać poczucie zagrożenia. W listopadzie administrator opisał jego zachowanie w następujący sposób: „Bardzo kiepska rozgrywka na serwerze. Widząc bezdomną na Vespucci, od razu do niej podbiegasz i ją kopiesz, finalnie kończysz to strzałami do zastępcy szeryfa.” Co interesujące, ten sam wpis pojawia się również przy wcześniejszym banie, który później został dezaktywowany. Następnie na konto trafił kolejny ban za całokształt rozgrywki oraz zachowanie OOC. W uzasadnieniu napisano wprost, że gracz nie potrafi się dogadać, prowokuje innych i forsuje własne, niezrozumiałe punkty widzenia. W styczniu 2025 roku administracja określiła go już jednoznacznie: „Konfliktowy gracz, prowokator. To ostatnie ostrzeżenie przed permanentną banicją.” Miesiąc później pojawiło się ostrzeżenie za niski poziom immersji podczas odgrywania ataku nożem. Po kilku dniach gracz otrzymał dwugodzinny admin jail za wykorzystanie skryptu wezwania taksówki do zwabienia ofiary i dokonania napadu rabunkowego. Następnie, 27 lutego 2025 roku, systemowy wpis zawiera wyjątkowo dosadne podsumowanie: „Jesteś utrapieniem tego serwera, każdą otrzymaną szansę podcierasz sobie tyłek, by potem prezentować patologiczne zachowania. Twój poziom żenada to dno nie nadajesz się do gry, więc nie apeluj więcej od kary.” Ban ten również został później dezaktywowany. W sierpniu 2025 roku dochodzi jeszcze blokada postaci za pomoc w przerzucie majątku dla osoby opisanej w samym uzasadnieniu jako „dobry kolega Charona”. Nie przywołuję tego, żeby udowodnić, że Charon nie ma prawa nigdy więcej wejść na serwer. Przywołuję to, ponieważ trudno zrozumieć proces decyzyjny, w którym gracz wielokrotnie opisywany jako konfliktowy, prowokujący, uciążliwy, prezentujący niski poziom immersji i niewłaściwe podejście do przemocy otrzymuje następnie zgodę na kreację wymagającą wyjątkowego wyczucia, dojrzałości i samokontroli. Postać psychopatyczna nie powinna być nagrodą za to, że ktoś lubi eskalować sceny. To nie jest licencja na robienie dokładnie tego, za co wcześniej zwracano mu uwagę tylko tym razem pod przykrywką zatwierdzonego konceptu. Jeżeli ktoś wcześniej kopie losową bezdomną, prowokuje LEA, prezentuje niską immersję podczas ataku nożem i wykorzystuje skrypt do zwabienia przypadkowej ofiary, to przed udzieleniem mu zgody na postać czerpiącą przyjemność z tortur należałoby chyba szczególnie dokładnie sprawdzić, czy potrafi odróżnić przemyślaną kreację od zwykłego zamiłowania do szokowej przemocy. A tutaj najwyraźniej uznano, że człowiekowi z takim wykazem należy dać do ręki piłę, związane ofiary i administracyjne potwierdzenie, że może grać psychopatę. Naprawdę: co mogło pójść nie tak? Historia kar SK8 W przypadku SK8 również nie mamy do czynienia z całkowicie czystą kartą. Nie wszystkie wpisy znajdujące się w historii należy oczywiście traktować jako przewinienia - śmierć postaci, deportacja IC czy automatyczne wpisy anti-cheata nie stanowią same w sobie dowodu niewłaściwej gry. Nie ma potrzeby sztucznego pompowania zarzutów, skoro pozostałe pozycje i tak dają wystarczająco dużo powodów do pytań. W styczniu 2025 roku jedna z postaci SK8 została zablokowana za rozgrywkę określoną przez administratora jako: „Lootgrab z ekipą ubraną w garnitury i outfity rodem z FiveM, wjeżdżając Buffalo na publiczną siłownię.” W lutym otrzymał tę samą karę za wykorzystanie skryptu taksówki do zwabienia ofiary i przeprowadzenia napadu. Następnie został ukarany za wyjęcie noża oraz dźgnięcie innej postaci bez odpowiedniego odegrania narracyjnego. W marcu pojawiło się ostrzeżenie za niewłaściwe zachowanie podczas interwencji członka ekipy. W sierpniu zablokowano dwie jego postacie za przerzucanie majątku w jednym przypadku pomiędzy własnymi postaciami, w drugim na inną postać. Kolejna blokada dotyczyła kradzieży samochodu praktycznie w centrum Vespucci i niedopełnienia wymogu zgłoszenia przestępstwa w wyznaczonym czasie. Najbardziej aktualne wpisy również nie sugerują szczególnej przemiany podejścia. Pojawia się ostrzeżenie za obrażanie administracji na wiadomości prywatnej po próbie wyjaśnienia mu, co było nieprawidłowe w jego rozgrywce. Następnie na postaci Thomas Torri administrator zastosował kick z uzasadnieniem: „Ochłoń i wróć.” Czyli również w czasie prowadzenia postaci będącej przedmiotem tej skargi administracja musiała już interweniować z powodu zachowania gracza. I ponownie: jedna kara nie przekreśla człowieka. Tyle że tutaj mamy wcześniejsze problemy z immersją przemocy, omijaniem narracji, zachowaniem wobec administracji, przerzutami majątku, blokadami postaci i scenami przypominającymi typowy, efektowny chaos z publicznego serwera FiveM. Następnie ten sam gracz prowadzi Thomasa Torriego jako człowieka zdolnego bez emocji pomagać w torturach, cięciu ciała piłą, pakowaniu kończyn do worków i zakopywaniu szczątków. Czy Thomas również posiada zgodę na postać psychopatyczną? Jeżeli nie, to dlaczego zachowuje się praktycznie identycznie jak Bradley? Jeżeli tak, to mamy rozumieć, że dwóm graczom z bogatą historią problematycznej gry powierzono równocześnie dwie psychopatyczne postacie i możliwość wspólnego eskalowania scen bez wyraźnego nadzoru? To brzmi mniej jak kontrolowany koncept, a bardziej jak eksperyment pod tytułem: „zobaczymy, kiedy przestaną odróżniać roleplay od konkursu na najbardziej obrzydliwy screenshot”. Unban nie powinien oznaczać amnezji administracyjnej Najważniejsze pytanie dotyczy jednak kolejnych unbanów. W historii Charona znajdują się bany, które były później zdejmowane, nawet po wyjątkowo jednoznacznych wpisach administracji. Jeden administrator stwierdził, że gracz otrzymuje ostatnie ostrzeżenie przed permanentną banicją. Kolejny napisał, że gracz jest utrapieniem serwera, nie nadaje się do gry i nie powinien już apelować od kary. A mimo tego nastąpił kolejny powrót. Sam unban nie jest problemem. Serwer może dawać drugie szanse. Ale druga szansa powinna mieć treść. Powinna oznaczać konkretne warunki, okres obserwacji i jasną informację, czego gracz nie może więcej powtórzyć. Nie może wyglądać to tak, że administracja pisze: „To ostatnia szansa.” Następnie: „Nie nadajesz się do gry.” A po kolejnym unbanie wszystko zostaje wyzerowane, jakby wcześniejsze wpisy były elementem dekoracyjnym panelu. Unban nie jest wymazaniem historii. To warunkowe przywrócenie zaufania. Zwłaszcza gdy później gracz ubiega się o dostęp do rozgrywki wymagającej szczególnego zaufania. Dlatego należałoby ustalić, czy poprzednie powroty Charona i SK8 odbywały się na jakichkolwiek zasadach. Czy otrzymali jasne wytyczne? Czy zabroniono im określonych typów kreacji? Czy byli objęci okresem próbnym? Czy ich dalsza gra crime miała podlegać kontroli? Czy może po zdjęciu bana administracja uznała, że wszystkie wcześniejsze zarzuty automatycznie przestały istnieć? Bo jeżeli kolejne unbany miały być ostatnimi szansami, to zgoda na skrajnie brutalne postacie wygląda jak dokładne przeciwieństwo ostrożności. To tak, jakby po serii problemów z niewłaściwym używaniem samochodu nie tylko oddać komuś kluczyki, ale od razu posadzić go za kierownicą cysterny. Czy ktoś rzeczywiście przeanalizował zgodę na psychopatę? W przypadku Bradleya Stango słyszymy, że gracz posiada zgodę na prowadzenie postaci psychopatycznej. Dobrze. W takim razie proszę o zweryfikowanie, czym ta zgoda właściwie była. Czy gracz przedstawił Game Masterowi konkretny koncept? Czy opisał źródła zachowania postaci, jej motywacje, metody działania, ograniczenia i sposób ukrywania swoich skłonności? Czy wskazał, w jakich okolicznościach Bradley traci kontrolę? Czy przedstawił relację pomiędzy jego codziennym funkcjonowaniem a sadystycznymi zachowaniami? Czy też wniosek wyglądał mniej więcej tak: „Hej, mogę grać psychopatę?” „Możesz.” Bo patrząc na efekty, zgoda zdaje się być traktowana jak szerokie administracyjne pozwolenie na każdą obrzydliwość, jaką gracz potrafi zmieścić w narracji. Fotografowanie odciętej głowy. Wyrywanie złotych zębów. Zabieranie biżuterii jako trofeum. Nucenie podczas rozczłonkowywania. Żałowanie, że ofiara umarła zbyt szybko, bo „ominęła ją prawdziwa zabawa”. Rozważanie, na ile części przeciąć tors, aby zmieścił się w worku. Czy wszystkie te elementy były częścią zaakceptowanego konceptu? Czy Game Master widział je wcześniej we wniosku? Czy gracz otrzymał zgodę na określony profil postaci, czy zwyczajnie przyznano mu kartę „psychopata”, którą teraz może wykładać na stół przy każdej wątpliwej scenie? I najważniejsze: czy ktoś później sprawdzał, czy Bradley nadal trzyma się motywów, na podstawie których otrzymał zgodę? Bo zgoda wydana kilka miesięcy wcześniej nie powinna być immunitetem. Jeżeli postać miała działać w określony sposób, administracja powinna być w stanie porównać założenia z rzeczywistą grą. Dlaczego Thomas Torri robi dokładnie to samo? Nawet pełne potwierdzenie zgody Bradleya nie odpowiada na pytanie dotyczące Thomasa. Thomas nie jest wyłącznie świadkiem. Nie trafia przypadkiem do pomieszczenia i nie odwraca wzroku. Przygotowuje sprzęt, organizuje worki, bierze udział w cięciu, pakowaniu i ukrywaniu ciała. W trakcie tortur nie okazuje szoku, oporu, obrzydzenia ani konfliktu moralnego. Wydaje krótkie, rzeczowe polecenia, jakby wykonywał standardową usługę: „Tnij, będę pakował worki.” Jeżeli Thomas nie jest prowadzony jako postać psychopatyczna, to jego reakcja jest całkowicie niewiarygodna. Nawet członek mafii, nawet zabójca i nawet brutalny egzekutor nadal posiada określone granice. Rozczłonkowanie człowieka piłą nie staje się zwykłym zajęciem tylko dlatego, że akcja dzieje się w organizacji przestępczej. Jeżeli natomiast Thomas również ma zgodę na podobną kreację, administracja powinna jasno to potwierdzić i wyjaśnić, dlaczego kolejny gracz z historią problemów z immersją, narracją przemocy oraz zachowaniem wobec ekipy otrzymał taki zakres zaufania. Czy zgoda Charona rozlała się na całą ekipę? Czy kiedy w pomieszczeniu znajduje się jeden zatwierdzony psychopata, pozostali automatycznie również mogą zachowywać się jak psychopaci? Czy Game Master zatwierdził postać Bradleya, czy nieformalnie zatwierdził cały krąg jego znajomych jako grupę rzeźników? Bo w praktyce różnica pomiędzy Bradleyem a Thomasem w takich scenach niemal przestaje istnieć. Dostęp do crime nie powinien być programem pomocowym Rozgrywka crime, szczególnie oparta na porwaniach, torturach i ingerowaniu w życie innych postaci, wymaga zaufania. Gracz otrzymuje możliwość wpływania na cudzą historię, wymuszania poważnych konsekwencji i prowadzenia scen, które łatwo mogą stać się toksyczne albo jednostronne. To nie jest obszar, do którego powinno dopuszczać się każdego tylko dlatego, że aktualnie brakuje aktywnych organizacji. Rozumiem, że sytuacja na serwerze przez pewien czas mogła wyglądać źle. Rozumiem spadek liczby graczy, potrzebę podtrzymywania sektora crime i chęć utrzymania jakiejkolwiek aktywnej rozgrywki. Tyle że kryzys serwera nie może oznaczać całkowitego zawieszenia standardów. Fakt, że miejsce zaczyna pustoszeć, nie jest argumentem za oddaniem najbardziej ryzykownych typów rozgrywki osobom, które wcześniej były wielokrotnie karane właśnie za brak immersji, prowokacje, uciążliwe zachowanie oraz niewłaściwe odgrywanie przemocy. To byłoby gaszenie pożaru benzyną, a następnie chwalenie się, że przynajmniej coś się dzieje. Serwer nie jest ratowany przez liczbę brutalnych screenshotów. Nie jest również ratowany przez organizację, która jednego dnia wymusza haracz, drugiego kradnie samochody, trzeciego podpala budynki, a czwartego urządza amatorski zakład rozbioru ludzkich zwłok. Aktywność nie jest synonimem jakości. W związku z przedstawioną historią proszę administrację o odniesienie się do następujących kwestii: Po pierwsze: kto podjął decyzję o dopuszczeniu Charona do prowadzenia postaci psychopatycznej i czy przed wydaniem zgody przeanalizowano pełną historię jego kar, banów i wcześniejszych unbanów? Po drugie: na jakich konkretnych założeniach wydano zgodę? Czy administracja może potwierdzić, że aktualne zachowania Bradleya Stango są zgodne z opisem przedstawionym Game Masterowi? Po trzecie: czy wniosek obejmował sadystyczne tortury, kolekcjonowanie trofeów po ofiarach, fotografowanie zwłok, wyrywanie zębów oraz czerpanie widocznej satysfakcji z rozczłonkowywania ludzi? Po czwarte: czy SK8 posiada analogiczną zgodę dla Thomasa Torriego? Jeśli nie, dlaczego jego postać zachowuje się w tych scenach praktycznie tak samo jak oficjalnie zatwierdzony psychopata? Po piąte: jakie warunki otrzymali gracze przy poprzednich unbanach? Czy zostały one gdziekolwiek zapisane i czy były później egzekwowane? Po szóste: jak należy rozumieć wcześniejsze wpisy typu „ostatnie ostrzeżenie przed permanentną banicją” oraz „nie nadajesz się do gry”, skoro po kolejnych powrotach gracz otrzymuje dostęp do jednego z najbardziej wymagających i podatnych na nadużycia rodzajów kreacji? Po siódme: czy przed dopuszczeniem tych osób do sektora crime oceniono ich wcześniejsze problemy z immersją, prowokowaniem, zachowaniem OOC, obrażaniem administracji i nieprawidłowym odgrywaniem przemocy? Po ósme: kto nadzorował realizację zgody na postać psychopatyczną i kiedy ostatni raz sprawdzono, czy gracz trzyma się zatwierdzonych założeń? Po dziewiąte: czy zgoda na psychopatę jest na tym serwerze konkretnym zobowiązaniem do prowadzenia spójnej postaci, czy jedynie administracyjnym alibi używanym po fakcie, gdy ktoś zapyta, dlaczego gracz urządza sobie zabawę ludzkimi zwłokami? Po dziesiąte: czy obecna polityka sektora crime zakłada realną selekcję graczy, czy wystarczy mieć aktywną ekipę i znajomości, aby wcześniejsze bany, blokady postaci oraz ostrzeżenia straciły jakiekolwiek znaczenie? Podsumowanie Charon był wielokrotnie opisywany przez administrację jako gracz konfliktowy, prowokujący, uciążliwy i prezentujący niski poziom immersji. Otrzymywał bany, kolejne ostrzeżenia i kolejne „ostatnie szanse”. Mimo tego został dopuszczony do gry postacią, która pozwala mu niemal bez ograniczeń eskalować brutalność. SK8 również posiada historię blokad postaci, problemów z narracją przemocy, przerzutów majątku, niewłaściwego zachowania podczas interwencji oraz obrażania administracji. Już na Thomasie Torrim musiał zostać wyrzucony z serwera poleceniem: „Ochłoń i wróć.” A jednak obaj otrzymali dostęp do rozgrywki, w której mogą decydować o losach innych postaci, prowadzić porwania, tortury i egzekucje. Trudno więc nie zapytać wprost: Dlaczego, do cholery, osoby z taką historią dostały dostęp akurat do najbardziej skrajnej części sektora crime? Nie do spokojnego budowania organizacji. Nie do prowadzenia interesów i odbudowywania zaufania. Nie do kontrolowanej gry pod obserwacją. Do postaci psychopatycznych, pił tarczowych, porwań i rozczłonkowywania ludzi. Serwer mógł przechodzić kryzys. Mógł potrzebować organizacji i aktywnych graczy. Ale desperacja kadrowa nie może usprawiedliwiać zrezygnowania z jakichkolwiek standardów. Unban nie jest amnezją. Zgoda Game Mastera nie jest immunitetem. A dostęp do sektora crime nie powinien być nagrodą pocieszenia za sam fakt powrotu na serwer. Zachowanie graczy na forum Na sam koniec warto odnotować również sposób, w jaki gracze sami opisali tę sytuację już poza grą. Charon napisał wprost, że porwali moją postać, aby: „zabawić się z nim w sadystyczny sposób” oraz zarzucił mi, że przez utratę przytomności i późniejszą śmierć postaci miałem rzekomo uniknąć: „atrakcji, które dla niego przygotowaliśmy”. Trudno o bardziej wymowne podsumowanie całej kreacji. Porwanie drugiego gracza nie zostało przedstawione jako konsekwencja konfliktu IC ani narzędzie realizacji celu organizacji, lecz jako przygotowany przez nich pakiet atrakcji, z którego ofiara miała obowiązek skorzystać do końca. Następnie Charon zapowiedział publikację materiałów z przecinania postaci piłą tarczową i zakopywania jej w dole, kończąc to reklamowym: „Polecam obserwować mój profil.” SK8 odpowiedział natomiast: „My sprawiamy, że to wygląda na łatwe.” Nie jest to próba merytorycznego odniesienia się do zarzutów, lecz zwyczajne przechwalanie się rozgrywką, której największym osiągnięciem miało być najwyraźniej efektowne torturowanie cudzej postaci.W swojej odpowiedzi wskazałem, że nie uśmierciłem postaci celowo, nie blokowałem sceny i nie unikałem gry. Przeciwnie, przez cały czas odpowiadałem na narracje, odgrywałem obrażenia i przyjąłem wynik sceny. Problem zaczął się dopiero wtedy, kiedy gracze nie chcieli zaakceptować konsekwencji własnych działań i uznali, że po wielokrotnym kopaniu po głowie nieprzytomna postać powinna natychmiast się obudzić po polaniu wodą i wsypaniu metamfetaminy do ust.Ich wypowiedzi na forum nie osłabiają więc przedstawionych zarzutów. One je wręcz potwierdzają. Pokazują, że gracze nie traktowali tej sceny jako wspólnie prowadzonego roleplayu, lecz jako własne widowisko, w którym druga strona miała grzecznie dotrwać do wszystkich przygotowanych „atrakcji”, a później jeszcze pozwolić wykorzystać swoją postać jako materiał promocyjny do galerii.23 polubień -
[Biznes/Warsztat] SpeedShift Workshop🔧🚗
Centurion i 19 innych polubił temat przez wiewiorkaaa
** Na oficjalnej stronie warsztatu SpeedShift Workshop na Lifeinvader pojawiła się grafika, na której widać, że w ofercie warsztatu pojawiły się nowe komponenty wizualne jak i mechaniczne do pojazdów typu SUV. Jest to kolejny krok w rozwoju marki wymierzony w klientów którzy są miłośnikami kompromisu pomiędzy samochodami mającymi charakter terenowy jak i ten typowo casualowy ** Tworzymy przyszłość Waszym wozom!20 polubień -
20 polubień
-
Operacja "Power Outage" została przeprowadzona w lutym 2011 roku przez specjalną jednostkę ds. przestępczości eurazjatyckiej (Eurasian Organized Crime Task Force) w której skład wchodziło m.in FBI, Secret Service oraz lokalna LAPD. Celem tej akcji było bezpośrednie uderzenie w potężną strukturę gangu Armenian Power, który zaczynał w latach 80's jako uliczny gang imigrantów w East Hollywood, a z czasem przekształcił się w międzynarodową siatkę przestępczą powiązaną z rosyjską mafią. W masowej obławie wzięło udział ponad dziewięćset funkcjonariuszy. Postawiono zarzuty blisko stu osobom pacyfikując kierownictwo gangu. Członkowie grupy odpowiedzieli za ogromne wyłudzenia finansowe w tym kradzieże tożsamości, instalowanie skimmerów w bankomatach ATM/terminalach sklepowych, handel narkotykami, wymuszenia oraz porwania. Walka służb z tym środowiskiem w Kalifornii trwa nieprzerwanie - w maju 2025 roku miała miejsce kolejna głośna, wieloagencyjna akcja koordynowana przez ICE i FBI, wymierzająca w rywalizujące ze sobą syndykaty armeńskich liderów, które zajmowały się między innymi kradzieżami transportów e-commerce oraz próbami zabójstw. - LITTLE ARMENIA/SPANISH AVENUE To, co dziś rozumiane jest pod pojęciem Little Armenia, ukształtowało się na przełomie lat 70. i 80. Był to czas potężnych wstrząsów geopolitycznych na Bliskim Wschodzie i w Europie Wschodniej. Do East Hollywood napłynęły wtedy masowe fale migrantów z Libanu i Iranu. Wojna domowa zmusiły tamtejsze, niezwykle zamożne i wykształcone jednostki do ucieczki. Gwałtowny napływ tak dużej liczby ludzi w krótkim czasie przyniósł wyzwania integracyjno-adaptacyjne. Imigranci Armenii, często nieznający języka angielskiego zderzyli się z brutalną rzeczywistością ubogich rejonów Hollywood. To właśnie w tym okresie napięć społecznych narodziło się Armenian Power. Dla większości młodzieży była to brutalna próba adaptacji i ochrony własnego terytorium. Z perspektywy całej społeczności był to jednak margines społeczny - zdecydowana większość Ormian koncentrowała się na ciężkiej pracy, edukacji dzieci i budowanie "złotego środka". W ciągu niespełna dwóch dekad Hollywood zapełniło się ormiańskimi aptekami, warsztatami samochodowymi i agencjami nieruchomości. Język ormiański stał się głównym językiem słyszanym na ulicach takich jak Sunset Boulevard czy Santa Monica Boulevard. Przełomowym momentem była data 6 października 2000 roku. To wtedy dzięki wysiłkom lokalnych liderów i organizacji takich jak ANCA, Rada Miasta Los Angeles oficjalnie nazwała ten rejon Little Armenia. Był to hołd dla wkładu Ormian w rozwój miasta. Dzielnica stała się wtedy sercem kulturowym diaspory. - HYE MAFIA/MOB Armenian Power 13 to organizacja przestępcza z Los Angeles, która przeszła unikalną ewolucję: od klasycznego gangu ulicznego broniącego imigrantów do wysoce wyspecjalizowanej, międzynarodowej struktury mafijnej. Grupa powstała pod koniec lat 80. XX wieku. W tym czasie do East Hollywood napłynęła fala imigrantów z Armenii. Młodzi Ormianie padali ofiarą dominujących w tej okolicy znacznie większych latynoskich gangów. AP-13 pierwotnie powstało jako sojusz obronny mający chronić ormiańską społeczność. Z czasem grupa zaczęła przejmować lokalne terytoria i sama zajęła się wymuszeniami oraz zastrzaszeniem. Idealnym ruchem upewniającym Armenian Power w swoich przestępczych działaniach było związanie się z La eMe czyli meksykańską mafią. Skutkiem tej "współpracy" jest liczba 13, pod którą członkowie działają po dziś dzień. Latynoskie gangi w zamian za dzielenie się zyskami z nielegalnych interesów i pośrednictwo w handlu narkotykami gwarantują ormiańskim przestępcom ochronę za więziennymi murami. Przez ten sojusz wielu młodszych członków AP13 przejęło styl bycia, ubiór oraz kulturę tatuaży od gangów latynoskich. Najbardziej wyróżniającym elementem struktury przestępczej Armenian Power jest przejście w stronę przestępczości tzw. białych kołnierzyków (White collars). Federalne śledztwa wykazały, że AP13 to potężna machina finansowa w której końca nie widać. Specjalizują się w kradzieżach tożsamości, oszustwach bankowych na dużą skalę i szeroko przez wszystkich postrzeganym skimmingu. Głośnym echem odbiła się sprawa zainstalowania nakładek na terminale płatnicze w sieci sklepów 99 Cents Only w południowej Kalifornii, co pozwoliło im ukraść ponad 2 miliony dolarów z kont zwykłych klientów. AP DANGER, AP GHOST, AP SOUL - axpers One of the most popular words in gang slang. In Armenian, it literally means "brother." It is used both as a friendly greeting and as an expression of loyalty within the organization's structure. Aharon Yerevanian, Vahan Galstanyan, Sarkis Galstanyan to reprezentanci drugiej generacji armenian-americans urodzeni i wychowani na Little Armenia. Sprawiają wrażenie drobnych przestępców, którzy głęboko zakorzenili się w Armenian Power zaraz po swoich put-in. Swoją przestępczą karierę uliczną zaczęli od zastraszeń i wymuszeń od lokalnych przedsiębiorców na East Hollywood. Sprawnie łączyli to z handlem narkotykami na boku, rozprzestrzenianiem hodowli marihuany po wielu mieszkaniach lub garażach. Kluczowym momentem w ich przestępczej karierze były wyroki z 2011 roku, w których wielu ich "większych ziomków" straciło znaczące wpływy. Od tego momentu trójka młodych Ormian musiała wziąć sprawy w swoje ręce i podziałać w kierunku swojego "złotego środka" pośród wydarzeń związanych z operacją Power Outage.19 polubień
-
19 polubień
-
[29.06] BABYYANK x Seren - Lost in Summer
el primo i 18 innych polubił temat przez never broke again
**Około godziny 22;30 na wszystkich platformach stramingowych pojawił się długo zapowiadany kawałek "Lost in Summer". Młody davarius połączył swoje siły z utalentowaną wokalistką czyli Seren Larsen( @_carl0s), tworząc utwór, który już od pierwszych sekund wprowadza słuchacza w prawdziwie wakcyjny klimat. "Lost in Summer" to lekka, pełna emocji i letniej energii kompocyzja, która idealnie oddaje atmosferę gorących wieczorów, zachodów słońca i chwil spędzonych z bliskimi. To kawałek stworzony z myślą o wszystkich, którzy chcą przeżyć tegoroczne lato w wyjątkowy jak i magiczny sposób.** GRA IC DANE IC PROMOCJA WYDATKI19 polubień -
Kolejne miesiące działalności Hawick Undercode okazały się momentem, w którym organizacja ostatecznie przestała funkcjonować wyłącznie jako grupa ludzi zebranych wokół motelu przy Hawick Avenue. To, co jeszcze niedawno było improwizowanym układem opartym na kontaktach, ulicznym zaufaniu i krótkich łańcuchach dystrybucji, zaczęło przeradzać się w znacznie bardziej dochodową i trudniejszą do uchwycenia strukturę. Coraz większe pieniądze, coraz szersze kontakty i coraz poważniejsze konflikty sprawiły, że Hawick musiało przestać działać jak zwykła uliczna szajka, a zacząć myśleć jak organizacja, która chce przetrwać dłużej niż kilka głośnych tygodni. Jednym z najważniejszych źródeł pieniędzy stała się sieć nielegalnych plantacji marihuany, z czasem rejestrowanych, przepisywanych i zabezpieczanych przez podstawione osoby oraz pozornie legalne przedsięwzięcia. Towar bardzo szybko przyjął się na rynku, głównie ze względu na stałą jakość, dostępność i niski poziom ekspozycji samego procesu dystrybucji. Zioło zaczęło dostarczać do obrotu ogromne ilości brudnej gotówki, a dobrze prowadzone plantacje potrafiły przynosić nawet do dziesięciu kilogramów gotowego suszu tygodniowo. Dla grupy z Hawick był to moment przełomowy, bo problemem przestało być samo zarabianie pieniędzy. Problemem stało się ich ukrywanie, przerzucanie i zabezpieczanie przed ludźmi, którzy zbyt szybko zaczęli interesować się tym, dlaczego środowisko spod motelu obraca kwotami, które nie pasowały już do zwykłego ulicznego handlu. Gotówka przepływała przez mieszkania, samochody, zaplecza lokali, podstawione osoby i drobne biznesy, które z zewnątrz wyglądały jak normalne próby legalnego życia. W praktyce były kolejnymi warstwami oddzielającymi ulicę od właściwych decyzji. To właśnie w tym okresie Hawick Undercode zaczęło rozumieć, że dalsze przetrwanie wymaga nie tylko ludzi zdolnych sprzedawać towar na rogu, ale też osób potrafiących myśleć kilka ruchów do przodu. Ulica dawała pieniądze i ludzi, ale nie dawała bezpieczeństwa. A im większe stawały się zyski, tym wyraźniej było widać, że sama lojalność i strach nie wystarczą do utrzymania kontroli. Wraz z rosnącymi pieniędzmi przyszły konflikty. Pierwsze poważniejsze zatargi wybuchły w rejonie Devis, gdzie część środowiska powiązanego z Avalon Crips weszła w otwarty konflikt z grupą z Hawick. Spór nie trwał długo. Już po pierwszych tygodniach napięć obecność Avalonu zaczęła znikać z ulicy, a sama grupa wycofała się z części aktywności, które wcześniej prowadziła z dużo większą pewnością siebie. Mówiło się, że wpływ miały na to nie tylko działania ludzi z Hawick, ale także równoległe problemy i zatargi, które Avalon prowadził w innych częściach miasta. Dla Hawick Undercode był to jednak jasny sygnał, że organizacja zaczyna być traktowana poważniej niż dotychczas. Równocześnie grupa zaczęła zabezpieczać swoje interesy poprzez kontakty z innymi gangami ulicznymi, szczególnie tam, gdzie przecinały się szlaki narkotykowe, handel bronią i dostęp do klientów z South Central. Sojusze te nie miały charakteru braterstwa ani ulicznej romantyki. Były oparte na interesie, chłodnej kalkulacji i wzajemnej korzyści. Hawick dostarczało towar, broń, dojścia i gotówkę. Ulica dawała ochronę, zasięg oraz ludzi zdolnych utrzymać przepływ pieniędzy w miejscach, gdzie sama obecność grupy z Hawick mogłaby ściągnąć zbyt dużo uwagi. W tym układzie każda nieterminowość, każde pogrywanie i każdy brak szacunku do ustaleń zaczynał być traktowany nie jak błąd, ale jak zagrożenie. Najgłośniejszym cieniem tego okresu pozostaje śmierć Gervonty “Slugera” Malarkeya, jednego z wyżej postawionych przedstawicieli 112th Hoover Criminals. Oficjalnie nikt nie potrafił wskazać sprawców, a sama sprawa szybko obrosła plotkami. Nieoficjalnie mówiło się jednak, że Sluger zapłacił cenę za przeciąganie ustaleń, nieterminowość oraz próbę rozgrywania ludzi z Hawick na własnych warunkach. Nikt nie wiedział, kto dokładnie usunął go z ulicy, ale w środowisku przestępczym nie było większych wątpliwości, że motel przy Hawick Avenue miał przy tej sprawie przynajmniej pośredni udział. Od tamtej chwili część rozmów z grupą zaczęła wyglądać inaczej. Mniej ludzi testowało cierpliwość Hawick, a więcej zaczęło rozumieć, że za pozornie chaotycznym low-mobem stoi coś znacznie bardziej niebezpiecznego. Największy wstrząs przyszedł jednak wtedy, gdy porwany został Treyvon “Rolla” Rowland. Do zdarzenia doszło przy jednej z ulic Vinewood, gdy jechał na uliczną wymianę i wpadł w przygotowaną wcześniej pułapkę. Zniknięcie Rolli wywołało natychmiastowy chaos wewnątrz organizacji. Ludzie przestali odbierać telefony, część kontaktów została zamrożona, a ci, którzy jeszcze dzień wcześniej trzymali się blisko motelu, nagle zaczęli znikać z ulicy. Przez krótki czas wydawało się, że cała konstrukcja, budowana miesiącami na ostrożności, gotówce i ograniczonym zaufaniu, może runąć w kilka dni. Rolla wrócił ledwo żywy, poturbowany i wyraźnie świadomy tego, że od tamtej chwili każdy kolejny ruch może być ostatnim błędem. Po porwaniu grupa zeszła z widoku. Wielu ludzi powiązanych z ulicznym zapleczem Hawick ukryło się w mieszkaniach, odcięło telefony i zaczęło spotykać się wyłącznie w wyznaczonych miejscach. Motel, który wcześniej był sercem codziennego ruchu, na pewien czas stał się bardziej punktem obserwacji niż otwartym centrum aktywności. Dla zewnętrznych obserwatorów mogło wyglądać to jak strach, paraliż albo początek rozpadu. W rzeczywistości właśnie wtedy zaczęto porządkować rzeczy, które wcześniej działały tylko dlatego, że nikt jeszcze nie uderzył w sam środek organizacji. Zniknięcie Rolli pokazało, kto potrafi zachować zimną krew, kto jest jedynie dzieciakiem z ulicy, a kto rozumie, że przestępczość zorganizowana nie wybacza emocjonalnych decyzji. Z czasem zaczęły wychodzić na jaw informacje wskazujące, że za porwaniem stała włoska społeczność z Del Perro, skupiona wokół zorganizowanej grupy przestępczej kierowanej przez Randy’ego Coppolę. Wcześniejsze relacje między Hawick a Coppolą miały wyłącznie biznesowy charakter. Nie łączyła ich lojalność, wspólna historia ani głębsze koneksje. Były rozmowy, interesy i pieniądze, nic więcej. Dlatego decyzja o uderzeniu w Rollę do dziś pozostaje dla ludzi z Hawick czymś nie do końca zrozumiałym. Nikt nie miał pewności, czy chodziło o pieniądze, kontrolę nad kanałami dystrybucji, próbę zastraszenia, czy zwykłe włoskie przekonanie, że ludzi z motelu można ustawić w szeregu. Pewne było tylko jedno, po tym porwaniu nie dało się już wrócić do dawnego układu. W czasie gdy ludzie z Hawick trzymali się z dala od ulicy, wewnątrz organizacji dojrzewał plan odwetu. Nie chodziło o szybką zemstę, która dobrze wyglądałaby w oczach najmłodszych, ale mogłaby ściągnąć na nich kolejną falę problemów. Rolla, mimo skutków porwania, po czasie ponownie odezwał się do Randy’ego Coppoli. Nie zrobił tego z pokory ani potrzeby zażegnania konfliktu. Zrobił to świadomie, fałszywie się ukłaniając i pozwalając Włochowi uwierzyć, że porwanie osiągnęło swój cel. Relacja między Hawick a Del Perro zaczęła na zewnątrz wracać do dawnego, biznesowego rytmu. Pojawiły się rozmowy, ostrożne transakcje i pozorny spokój, który miał odbudować podstawowe zaufanie po obu stronach. W rzeczywistości był to fałszywy pakt, budowany wyłącznie po to, by uśpić podejrzenia Coppoli. Hawick pozwoliło Włochom uwierzyć, że grupa z motelu przyjęła porwanie jako ostrzeżenie i nie ma siły albo odwagi, by odpowiedzieć. Przez kolejne tygodnie czarnoskórzy z Hawick obserwowali, jak Del Perro stopniowo traci ostrożność. Każda rozmowa, każda wymiana i każdy pozorny ukłon miały jeden cel, doprowadzić Randy’ego do momentu, w którym uzna, że najgorsze już minęło. Dopiero wtedy ludzie Rolli zdecydowali, że nadszedł czas, by wrócić do gry nie jako ofiary, ale jako strona gotowa rozpocząć wojnę na własnych zasadach. Po około miesiącu od zejścia z ulicy Hawick wykonało ruch, który ostatecznie przeciął relacje z włoską społecznością. Podczas transakcji zorganizowanej w podobnym schemacie do tej, która wcześniej doprowadziła do porwania Rolli, ludzie z Hawick przejęli towar należący do Włochów. Łupem padło pięć tysięcy tabletek ecstasy, zabranych nie tylko dla zysku, ale przede wszystkim jako jasny komunikat. To nie była zwykła kradzież. To był odwet za porwanie, publiczne zerwanie pozornego spokoju i decyzja o wejściu w otwarty konflikt z grupą Randy’ego Coppoli. Od tamtej chwili wojna między włoską społecznością z Del Perro a czarnoskórą grupą z Hawick stała się faktem. Konflikt nie przybrał formy jednej wielkiej strzelaniny ani prostego starcia dwóch ekip na jednej ulicy. Zaczął rozlewać się po mieście w formie porwań, zasadzek, strzelanin, wzajemnego eliminowania ludzi oraz utrudniania sobie ruchów na ulicy. Każda ze stron zaczęła uderzać tam, gdzie mogła wyrządzić realną stratę, w ludzi, transport, kontakty, interesy i reputację. Dla Hawick był to moment, w którym porwanie Rolli przestało być traumą, a stało się paliwem do przebudowania całej organizacji. Dla Del Perro był to sygnał, że motel przy Hawick Avenue nie tylko przetrwał uderzenie, ale wyszedł z ukrycia z gotowością do wojny. Wewnętrzne napięcie dodatkowo pogłębiła sprawa Coreya “Slima” Simmonsa. Człowiek, który od początku stanowił jeden z fundamentów całej historii, został uznany za zdrajcę grupy. Jego kontakty, dojścia i resztki wpływów zostały przejęte przez ludzi, którzy pozostali przy organizacji. Dla wielu był to symboliczny koniec starego Hawick Undercode, tego zbudowanego na przyjaźni ze Skid Row, dawnych obietnicach i przekonaniu, że wspólna historia wystarczy, by utrzymać lojalność. Siostra Slima, Cassandra Simmons, nadal oczekiwała na możliwy dożywotni wyrok, pozostając odcięta od świata zewnętrznego przez izolację procesową, ryzyko dalszych zarzutów i ciszę, która stała się dla niej jedyną formą przetrwania. Jej brak obecności tylko wzmocnił poczucie, że dawny rdzeń organizacji został nieodwracalnie rozbity. To właśnie te wydarzenia, pieniądze z plantacji, konflikt z Avalon, śmierć Slugera, porwanie Rolli, fałszywy pakt z Randym Coppolą, kradzież pięciu tysięcy tabletek, wojna z Włochami, zdrada Slima i milczenie Cassandry, zmusiły Hawick Undercode do przebudowania samego siebie. Organizacja zrozumiała, że dalsze funkcjonowanie w jednej, luźnej formie jest zbyt ryzykowne. Ulica potrzebowała widoczności, ludzi, ruchu i codziennej obecności. Przestępczość zorganizowana potrzebowała ciszy, dystansu, legalnych przykrywek i decyzji podejmowanych poza zasięgiem przypadkowych oczu. Z tego powodu struktura zaczęła dzielić się na dwa wyraźne filary, które wywodziły się z tego samego miejsca, ale miały działać na zupełnie innych zasadach. Pierwszym filarem pozostała ulica, skupiona wokół motelu przy Hawick Avenue. To tam nadal funkcjonował codzienny ekosystem dilerów, kmłodych dzieciaków uciekających przed domem, problemami i biedą, ludzi szukających przynależności oraz tych, którzy chcieli szybko zarobić bez pytania, jak długo da się tak żyć. Motel stał się miejscem, w którym ulica oddychała własnym rytmem. Przez parking, pokoje, klatki schodowe i zaplecza przewijali się ludzie od drobnych zleceń, handlu, obserwacji, kradzieży i pilnowania lokalnego ruchu. Nad tym chaotycznym środowiskiem zaczęły czuwać wyznaczone osoby, mające trzymać najmłodszych blisko, ale nie dopuszczać ich do informacji, które mogłyby pogrążyć całość. Drugi filar zaczął funkcjonować jako Hellwick, grupa wywodząca się z motelowego środowiska, ale świadomie odchodząca od typowego ulicznego funkcjonowania. Jej celem nie było stanie pod motelem, pokazywanie twarzy ani budowanie reputacji przez hałas. Hellwick zaczęło odpowiadać za dystrybucję, zabezpieczanie pieniędzy, kontakty z większymi odbiorcami, legalne biznesy oraz tworzenie przykrywek, które miały oddzielić realne zyski od ulicznego brudu. Na czele tego kierunku stanął Treyvon “Rolla” Rowland, który po porwaniu nie wrócił już do roli zwykłego człowieka od rozmów i produktu. Stał się kimś, kto rozumiał, że przetrwanie organizacji zależy od tego, czy uda się utrzymać ulicę przy życiu, jednocześnie nie pozwalając jej decydować o wszystkim. Od tej chwili Hawick Undercode zaczęło funkcjonować jako struktura o dwóch twarzach. Jedna była widoczna, głośna, młoda i uliczna, przywiązana do motelu, codziennego handlu i lokalnych problemów. Druga była cichsza, ostrożniejsza i bardziej uporządkowana, oparta na pieniądzach, kontaktach oraz biznesach, które z zewnątrz nie musiały zdradzać swojego prawdziwego znaczenia. Aktualizacja ekipy: @Salvatrucha @13TERROR37 @Trzeżwy @WJTKdesign @Karola1203 @raszejski oprawca @Wantedd_ @xmaver @gaszokRdm @Platynovxd @bbbb. @9mjleaa @Mat_225 @Kapixxo @GEBI @lownee @n3kiri @OGdziadzia @wojtekshawty @icytwin19 polubień
-
18 polubień
-
Rekrutacja | Supporter
Sesh i 16 innych polubił temat przez Szymek_Se_Jestem
REKRUTACJA Otwarta Supporter zrzeszony z Strefą Przestępczą do Ekipy Vibe Roleplay W związku ze zmianami, jakie zaszły w naszej ekipie oraz zapotrzebowaniem, otwieramy nabór na Supporterów zrzeszonych ze Strefą Przestępczą Przyjmowane będą wyłącznie poprawnie wypełnione podania. Zachęcamy do zgłaszania się wszystkie osoby, które chcą aktywnie wspierać rozwój strefy i mieć w niej swój wkład. Damy znać w zmianie statusu, że rekrutacja jest zamknięta, gdy nadejdzie odpowiedni moment. Powodzenia! Administracja Vibe Roleplay~17 polubień -
**Cher Belair wyjęła swój telefon i wystawiła go przed siebie, uruchamiając bardzo spontanicznie live na social mediach. Pomachała do kamery i odgarnęła włosy wolną dłonią, tak, by nie zasłaniały jej twarzy. Wzięła głębszy wdech i zaraz się odezwała z francuskim akcentem.** Bonsoir, jeśli jeszcze nie śpicie - ci którzy oglądają we Francji, bonjour, w końcu u was jasno! Dawno się nie pokazywałam publicznie, a to wszystko wyłącznie dlatego, że potrzebowałam złapać oddech. Znacie to uczucie, kiedy wasz świat wpada w rollercoaster i tracicie nad nim kontrolę? No... **krótki śmiech** To właśnie u mnie się coś takiego zdarzyło. Teraz jest wiele lżej - stąd ten śmiech, ale nigdy nie będę żałować danego sobie wytchnienia. Wiem, że nie wzięłam za dużo na swoje barki - bo wszystkie projekty, które miałam w planach, pokończyły się zgodnie z oczekiwaniami. Oh, prócz z Jadenem - wiem, że nasz finał kampanii się nie odbył, mowa o koncercie, ale już teraz wiecie - oboje zniknęliśmy. Czy będę chciała wam to wynagrodzić? Na pewno, ale w jaki sposób, to jeszcze nie wiem. Chciałabym być bliżej was, i na pewno zorganizuję jakieś spotkanie, na które będziecie mogli przyjść - a co więcej, to się dowiecie później. **Cher Belair zrobiła krótką pauzę, żeby przeczytać to, co dzieje się na ekranie telefonu, przytaknęła na kilka komentarzy w milczeniu, zamruczała pod nosem jakby sama do siebie i potem w końcu się odezwała.** Heeey, Ace... Miło, że wpadłeś! Jak Kansas, huh? Szkoda, że nie udało mi się wpaść na mecz, ALE... Opowiesz mi później! Pytacie mnie też na czacie co się działo ze mną przez te pół roku - zacznijmy od ostatnich nowinek. Przygotowywałam coś nowego, współpracowałam z jedną makijażystką - bardzo skromną, ale zdolną. Niebawem realizuję zdjęcia, do których potrzebowałam fotografa, a potem wszystko się wam rozjaśni. Jak widzicie moje otoczenie **obróciła nieco telefon, żeby pokazać swój salon** nieco zmieniłam - przeprowadziłam się do nowego domu, który kupiłam jakiś czas temu. Uwierzcie mi, jestem cholernie niezdecydowana. Ile to razy ja układ zmieniałam, to mój projektant sam chyba cierpliwość stracił. **Cher Belair roześmiała się, zasłaniając dłonią usta. Doczytała zaraz kolejne wiadomości, ale chwilowo na nie nie odpowiedziała.** Daaamn, niestety Rene tu nie ma ze mną, ale przesyłam mu mnóstwo przytulasów... **zmrużyła oczy, uśmiechnęła się kącikiem ust** Ummm, huh, lubię niespodzianki... Ogarniemy to, Ace. Ale pozwólcie że dokończę temat Rene... Od dłuższego czasu nie spotykamy się, przynajmniej nie tak, jak dawniej. Utrzymujemy kontakt, to fakt, mamy mniej czasu by się widywać. Rozstaliśmy się parę miesięcy temu, ale to głównie z mojego powodu. Jak mówiłam na początku, kilka filarów w moim życiu zrobiło fikołka i musiałam je poskładać do kupy. Taaak, tu wchodzi w grę zdrowie psychiczne. Już od dawna widziałam sygnały, które mi mówiły - zobacz to, zobacz tamto. Czasami w biegu nie jesteśmy w stanie wszystkiego dostrzec, choć powinniśmy byli skupić się na znakach jadąc autostradą życia. Czy żałuję, że tak wyszło? Niczego nie żałuję, prócz rozstania z Rene. Ale w tamtym momencie nasze drogi się rozeszły, patrzyliśmy w innym kierunku. I to też jest okej, byleby... byleby nie krzywdzić siebie nawzajem. A co dalej? Nie planuję wprzód swoich relacji, z resztą nie o nich chcę gadać. **chrząknęła pod nosem** Chcę się dowiedzieć - co u was, co? Brakowało mi tych naszych rozmów. Powiedzcie co się działo w waszym życiu, może macie pytania? Chętnie też odpowiem. (( Można pisać pytania / komentarze ))16 polubień
-
16 polubień
-
**Od 2 tygodni w sieci można było natknąć się na różne zdjęcia czy filmiki od królika, w których pojawiały się m.in. jakieś krótsze urywki jego nadchodzącego singla czy najzwyczajniejsze informacje typu okładka czy data pojawienia się numeru w sieci. 2 lipca na oficjalnym kanale RRichBunny na YouTube pojawił się minutowy filmik, w którym można było usłyszeć w/w singiel, a w drugiej połowie filmu ujrzeć właśnie okładkę oraz datę singla - oprócz tego piosenka użyta w filmie się zmieniła na zapowiadany od jakiegoś czasu numer w kolaboracji z takim raperem jak BabyYank, który jak już wiadomo pojawić ma się zaledwie 3 dni po "MONEY TALK". Krążek jest przepełniony gadką o pieniądzach, drogich samochodach, przemocy oraz seksualizowaniu kobiet puszczając m.in. takie wersy jak "Wyłożę na to całą fierrę, tylko podłóż dwie poduszki". Jest to drugi utwór od powrotu królika do miasta i widać, że tematyka zmienia się wraz z jego wiekiem i stanem konta, które zapewne osiąga niemałe liczby patrząc na styl życia rapera czy to jakimi samochodami się wozi jako jeden z nielicznych w branży na jego poziomie - skąd te pieniądze są? Nie wiadomo, jednak odnosząc się ponownie do tekstu, padają takie wersy jak "Sponsoruje to miasteczko, to przeze mnie te dziewiątki" - mówiąc miasteczko raper ma na myśli tzw. Rabbit Town, czyli terytorium Playboys 13, które zamieszkiwał od kołyski. Artysta oficjalnie mówi o tym, że pomimo braku fizycznej ingerencji w to co się dzieje na ulicy wciąż ma tam swoje wpływy wykładając zarobioną forsę na asortyment dla przedstawicieli tego gangu chcąc wspomóc ich w taki sposób, w jaki pozwala mu na to kariera. Całość jest mocno przemyślana i co najważniejsze to bardzo dobrze wyprodukowana, ponieważ jest to już drugi utwór stworzony pod okiem raczkującego studia nagrywkowego HAVOC RECORDS i został on wyprodukowany prosto przez jego założyciela, czyli Avery'ego.** PROMOCJA GRA + WYDATKI INNE16 polubień
-
16 polubień
-
**Członkowie klubu motocyklowego z Sandy Shores mogli ujrzeć ogromną grupę bikersów z Meksyku, która perfidnie przejeżdżała przez ich ścisłe terytorium. Byli to członkowie klubu Los Malvados MC - pojawili się bez uprzedzenia w kamizelkach. Kolesie wiedzieli co robią i stwierdzili, że nie mają zamiaru kontaktować się z lokalnym klubem co automatycznie wrzuca dissrespect w ich kierunku.**16 polubień
-
**Jakiś czas po godzinie dwudziestej drugiej, 12 lipca 2026 roku na wszystkie platformy streamingowe wokalistki Seren Larsen pojawił się nowy utwór. Jest to pierwsze wydanie czegoś spod dłoni kobiety, po miesiącach ciszy. Po nie pokazaniu się na Colour Festival, gdzie była zapowiadana, jako jedna z dwóch głównych artystek Larsen odcięła się od świata muzyki, w tym poniekąd również show-biznesu pozostając dalej aktywna na swoich social mediach. Mijały miesiące braku twórczości artystycznej, aż do momentu pokazania się na feat'cie u artysty babyyank. Utwór nosi nazwę ''Lost in Summer'' i jest skupiony na wakacyjnym klimacie. 12 lipca, a na platformach wokalisty pojawia się ''Your Breath'', nowy singiel, który nie był szczególnie promowany, czy też zapowiadany. Część z jej bacznie śledzących obserwatorów, którzy szukają ukrytych przekazów w opisach, relacjach na social mediach mogła domyśleć się, że dziewczyna coś planuje. Dwa jej poprzednie posty na social mediach nosiły praktycznie ten sam przekaż, wraz z powtarzającymi się słowami. Singiel jest oficjalnym i pełnoprawnym powrotem do muzyki i twórczości wokalistki.**15 polubień
-
❀ Poszukuję modelki do autorskiego projektu beauty i sesji zdjęciowej! ❀ Y2K • Dollcore • Pink glam • Platinum blonde • Editorial makeup • Spider lashes • Pink eyeshadow • Star freckles • Dreamy aesthetic ❀ Niebo, soczysta trawa i spokojna tafla wody 💙💚 To właśnie natura zainspirowała tę kolorową serię makijaży. ❀ Rude włosy? Są. Zielony makijaż? Jest 💚 ❀ A gdyby zamknąć kolory nieba w makijażu...? 🌇15 polubień
-
— Casa Mascarenas Casa Mascarenas to kameralny dom marek luksusowych działający w Los Santos. Został stworzony przez Alejandro Mascarenas jako oczywiste rozwinięcie jego dotychczasowych działań w mieście oraz doświadczeń z branży rozrywkowej, usługowej i świata high-end lifestyle. Zamysł działania firmy nie obejmuje produkcji ani dystrybucji w klasycznym tego słowa znaczeniu, a jest to bardziej “curated house”, który opiera się na selekcji, współpracy z zewnętrznymi producentami oraz budowaniu własnej, limitowanej linii produktów sygnowanych nazwiskiem Mascarenas. Celem działalności nie jest masowa sprzedaż ani budowanie szerokiej sieci klientów, ponieważ rdzeniem całości jest tworzenie obecności marki w wybranych miejscach Los Santos poprzez relacje biznesowe, współpracę i kontrolowaną dystrybucje. Struktura działania Casa Mascarenas opiera się na trzech głównych filarach: · Casa Mascarenas Cigars Linia cygar tworzona poprzez selekcje legalnych źródeł i producentów. Marka nie prowadzi własnej plantacji ani nie zajmuje się bezpośrednią produkcją tytoniu. Model działania opiera się na współpracy z legalnymi producentami z Ameryki Środkowej i Południowej - głównie Nikaragua, Dominikana oraz Honduras. Producenci zapewniają marce dostawy premiowanych serii cygar, które są wybierane przez samego Alejandro Mascarenas. Główna rola Casa Mascarenas w tym aspekcie to selekcja blendów, kontrola jakości, ewentualny proces leżakowania w Los Santos, a na końcu branding i przygotowanie limitowanych edycji. Efektem działalności są cygara sygnowane nazwą Casa Mascarenas, które są wypuszczane w niewielkich seriach. · Casa Mascarenas Reserve Spirits Linia alkoholi premium tworzona w oparciu o legalną współpracę z destylarniami. Casa Mascarenas również w tym przypadku nie zajmuje się produkcją alkoholu, a cały model działania opiera się na selekcji alkoholu, współpracując z licencjonowanymi producentami z Meksyku oraz Stanów Zjednoczonych. Cały proces obejmuje wybór bazowanych destylatów (tequila, mezcal, rum), selekcje beczek i profili starzenia, kontrolę finalnego blendu, a na koniec butelkowanie tego pod marką Casa Mascarenas. Każda edycja jest limitowana i tworzona jako produkt sytuacyjny, który powiązany jest z konkretnymi miejscami, wydarzeniami lub współpracami w mieście. · Casa Mascarenas Atelier Linia akcesoriów i elementów lifestyle, która obejmuje głównie humidory, szkło barowe, zapalniczki, etui i elementy skórzane, świece i elementy zapachowe. W tym przypadku Casa Mascarenas działa głównie jako partner projektowy podczas współprac z zewnętrznymi designerami i manufakturami. Linia jest traktowana jako dodatek dla całej marki i małe uzupełnienie, gdzie buduje się estetykę marki i jej obecność w przestrzeniach prywatnych oraz lokalach współpracujących. — Model dystrybucji Casa Mascarenas Marka opiera się na trzech kanałach dystrybucji i nie działa jako klasyczny sklep ani otwarty system sprzedaży. · Selektywna dystrybucja w wybranych lokalach Produkty trafiają do wybranych lokali w Los Santos. Współprace często są indywidualne i oparte na relacjach biznesowych, a nie na systemowej sprzedaży. · Casa Mascarenas Boutique Prywatny butik marki w Los Santos, który działa jako showroom produktów, miejsce spotkań biznesowych, przestrzeń degustacyjna i punkt negocjacji współprac. Nie jest to klasyczny sklep detaliczny, a ruch jest ograniczony i oparty na zaproszeniach lub wcześniej ustalonych spotkaniach. · Ambasadorzy i współprace Marka celuje w utworzenie sieci ambasadorów oraz współprac, gdzie między innymi są to właściciele lokali, persony związane z nocnym życiem, artyści i muzycy oraz osoby bardziej wpływowe. Ambasadorzy pełnią funkcję osób reprezentacyjnych marki poprzez styl życia, samą obecność i relacje biznesowe.15 polubień
-
Co słychać w branży rozrywkowej? Seren Larsen @_carl0s Choć Seren przypomniała o sobie udanym gościnnym udziałem w „Lost in Summer” Babyyanka, wśród fanów coraz częściej pojawiają się głosy, że muzyka zeszła u niej na drugi plan. Wokalistka od dłuższego czasu nie prowadzi regularnej działalności artystycznej, a jej kolejne występy ograniczają się głównie do pojedynczych featów. Mimo bardzo pozytywnego odbioru najnowszego singla wielu słuchaczy odebrało go bardziej jako próbę zaznaczenia swojej obecności na scenie niż zapowiedź pełnoprawnego powrotu. Na taki odbiór wpływa również jej aktywność poza muzyką. Seren znacznie częściej widywana jest u boku narzeczonego, Jacka McCarthy'ego, niż na wydarzeniach związanych z branżą. Jednocześnie jej nieobecność na Colour Festival, mimo wcześniejszego pojawienia się na materiałach promocyjnych, ponownie wywołała pytania o to, jak naprawdę wygląda jej sytuacja i czy zamierza wrócić do regularnej działalności scenicznej. Fani byli zawiedzeni i po tym wydarzeniu pozostał u nich znaczny niesmak. Ci, którzy liczyli na zobaczenie początkującej artystki na żywo, po prostu się zawiedli. W efekcie kolejne muzyczne ruchy wokalistki wywołują mieszane reakcje - jedni wierzą, że powoli wraca na scenę, inni odnoszą wrażenie, że pojedynczymi featami stara się jedynie pokazać, iż wciąż jest częścią lokalnego undergroundu. W środowisku coraz częściej mówi się, że Seren znajduje się w momencie, w którym pojedyncze featy przestają wystarczać. Choć każda jej muzyczna aktywność spotyka się z pozytywnym odbiorem, fani oczekują konkretnego kroku naprzód. Czy to autorskiego singla, serii występów lub zapowiedzi większego projektu. Dopiero wtedy, zdaniem wielu obserwatorów, będzie można mówić o prawdziwym powrocie artystki, a nie jedynie okazjonalnym przypominaniu o swojej obecności na scenie. Suzanna "Suzy" Zabadevya @Zazi Czerwiec był kolejnym miesiącem wyciszonej obecności Suzy w mediach. Od publikacji noworocznego wpisu towarzyszącego premierze "The Night's Daughter" artystka praktycznie zrezygnowała z komunikowania swoich planów, ograniczając aktywność w mediach społecznościowych do pojedynczych zdjęć na lifeinvaderze. Brak zapowiedzi nowych projektów czy komentarzy dotyczących kariery sprawił, że wokół jej osoby ponownie narosła aura tajemniczości. Mimo muzycznej ciszy Suzy nie daje o sobie zapomnieć. Fani zwracają uwagę, że konsekwentnie rozwija własną markę opartą na słowiańskiej kulturze i projekcie Slavic Witch, a jej oszczędna obecność w sieci wydaje się świadomym elementem wizerunku, a nie oznaką wycofania się z życia publicznego. Jednocześnie coraz częściej pojawiają się głosy, że nadszedł odpowiedni moment na kolejny muzyczny krok. Wielu słuchaczy liczy, że miesiące ciszy zaowocują świeżym materiałem i nowym rozdziałem w twórczości artystki, który połączy jej charakterystyczny styl z doświadczeniami zdobytymi podczas ostatniej przerwy. Riley "White Lady" Storm @Wireczka Czerwiec upłynął White Lady pod znakiem wyczekiwania. Choć artystka nie opublikowała żadnego nowego utworu, pozostawała aktywna w mediach społecznościowych, publikując głównie swoje własne zdjęcia oraz proste ankiety angażujące obserwatorów. Taka forma komunikacji szybko stała się pożywką dla spekulacji - część fanów zaczęła doszukiwać się w niej subtelnych zapowiedzi nadchodzącego projektu. Równocześnie sporo uwagi przyciągało jej życie prywatne. W mediach szeroko komentowano zaręczyny White Lady z Adonisem - jednym z najbardziej rozpoznawalnych raperów na scenie muzycznej San Andreas - co sprawiło, że para stała się jednym z częściej omawianych muzycznych duetów poza sceną. Mimo rosnącego zainteresowania White Lady nie zdradzała szczegółów dotyczących swojej przyszłości ani planów zawodowych, pozostawiając fanów wyłącznie z domysłami. Po serii dobrze przyjętych utworów White Lady wypracowała sobie wierne grono słuchaczy, którzy z dużym zainteresowaniem śledzą każdy jej ruch. Wśród obserwatorów coraz częściej pojawiały się głosy, że cisza jest jedynie elementem większego planu, a kolejne tygodnie przyniosą nowy materiał. Wielu fanów liczy, że następny kawałek pokaże inne, jeszcze bardziej dojrzałe oblicze artystki i potwierdzi, że konsekwentnie rozwija własny kierunek muzyczny, mimo długiej nieobecności na scenie muzycznej Los Santos. Avery Banks @dzvkss Czerwiec był dla Avery'ego Banks'a kolejnym miesiącem intensywnego rozwoju zarówno jako artysty, producenta, jak i właściciela Havoc Records. Młody twórca nie zwolnił tempa, regularnie angażując się w kolejne projekty muzyczne oraz konsekwentnie rozbudowując działalność swojej wytwórni. Coraz więcej osób zaczyna postrzegać Havoc Records nie jako zwykłe studio nagraniowe, lecz miejsce, które realnie wspiera rozwój lokalnego undergroundu i daje szansę młodym wykonawcom na zaistnienie w wielkim Los Santos. Dużym zainteresowaniem spotkał się również start projektu HAVOC PERFORMANCE, którego celem jest prezentowanie artystów w surowej formule śpiewu. Zarówno premierowy odcinek, jak i kolejna odsłona z udziałem Chukky'ego RRich'a zostały bardzo dobrze przyjęte przez słuchaczy, którzy docenili wysoką jakość realizacji oraz samą ideę otwarcia przestrzeni dla twórców niezależnie od ich rozpoznawalności. W środowisku coraz częściej mówi się, że Avery nie chce budować marki wyłącznie wokół własnej osoby, lecz wokół całej społeczności skupionej wokół Havoc Records. Dzięki regularnej aktywności i kolejnym inicjatywom Banks umacnia swoją pozycję jako jednej z najbardziej obiecujących postaci lokalnej sceny undergroundowej. Fani z dużym zainteresowaniem śledzą rozwój zarówno jego własnej kariery, jak i projektów realizowanych pod szyldem Havoc Records, licząc, że kolejne miesiące przyniosą następnych wykonawców i jeszcze odważniejsze muzyczne inicjatywy. Wiemy jedno - wedle głosów słuchaczy wielu artystów, którzy wypuszczają spod szyldu Havoc, Avery to jedna z najbardziej ambitnych i obiecujących postaci lokalnego underground'u. Kelsey "Vex" Hartman @spark Czerwiec upłynął pod znakiem niemal całkowitego wycofania się Kelsey Hartman z życia publicznego. Po premierze „Fairy Tales” oraz głośnej współpracy z marką Royal Geneve artystka praktycznie zniknęła z przestrzeni medialnej, ograniczając swoją aktywność w mediach społecznościowych do minimum. Ostatnie bardziej znaczące publikacje pojawiły się kilka tygodni temu, a brak kolejnych informacji sprawił, że wokół wokalistki zaczęło narastać coraz więcej spekulacji. Część fanów wiąże jej nieobecność z kontrowersjami wywołanymi publikacją portalu Celebrity Preview, inni są przekonani, że Hartman po prostu zamknęła się w studiu, przygotowując kolejny materiał. Nie brakuje również głosów, że świadomie odcięła się od medialnego szumu, chcąc przeczekać burzę wokół swojej osoby i wrócić dopiero z nową muzyką. Niezależnie od powodów, cisza wokół Kelsey zaczyna powoli wpływać na zainteresowanie jej postacią. Wśród obserwatorów pojawia się pytanie nie czy, ale kiedy artystka ponownie zabierze głos i czy jej powrót w ogóle nastanie. The Blue Whale @xydhc @Kamikaze Po wielu miesiącach niemal całkowitej ciszy The Blue Whale ponownie dało o sobie znać. W połowie czerwca członkowie zespołu wrócili do sali prób, a niedługo później ogłosili koncert w The Endless Breeze, co wielu fanów odebrało jako sygnał, że formacja wreszcie wychodzi z najtrudniejszego okresu swojej działalności. Sam powrót wywołał sporo pozytywnych reakcji, szczególnie wśród osób, które od miesięcy czekały na jakikolwiek ruch ze strony zespołu. Powrót nie uciszył jednak wszystkich głosów krytyki. Wśród słuchaczy coraz częściej pojawiają się opinie, że zespół od dłuższego czasu działa zbyt zachowawczo, ograniczając swoją aktywność do pojedynczych koncertów, najczęściej organizowanych właśnie w The Endless Breeze. Część fanów zaczyna zwracać uwagę na pewną monotonię - muzycy pojawiają się na scenie raz na jakiś czas, po czym ponownie znikają z życia publicznego na wiele tygodni, nie rozwijając zapowiadanych wcześniej projektów ani nie wychodząc z ofertą do szerszej publiczności. Mimo tych uwag większość sympatyków zespołu wciąż wierzy, że czerwcowy koncert jest początkiem nowego rozdziału. Po miesiącach osobistych problemów i przestoju oczekiwania wobec The Blue Whale są dziś większe niż kiedykolwiek. Fani liczą, że zespół nie poprzestanie na sporadycznych występach, lecz w końcu przełoży zapowiadany od dawna nowy etap działalności na regularne koncerty i premierę długo wyczekiwanego materiału. Nate Tucker @Czokleet Po premierze utworu "Open Up" w muzycznym życiu Nate'a zapanował relatywny spokój, a artysta nie rozpieszczał fanów nowościami. Głośniejszym echem odbiło się jedynie ogłoszenie go ambasadorem marki Mirage Reserve, co miało miejsce jeszcze przed nadejściem lata. Czerwiec przyniósł kolejny rozdział w burzliwej relacji Nate'a z mediami. Słuchacze coraz głośniej zwracają uwagę na brak realnej, bezpośredniej interakcji ze strony artysty. Zamiast medialnych zagadek, społeczność zgromadzona wokół muzyka oczekuje jasnych deklaracji i przede wszystkim powrotu na scenę. Wygląda na to, że po miesiącach zawirowań fani najbardziej wyczekują ogłoszenia koncertów, które pozwoliłyby zweryfikować, w jakiej formie artystycznej znajduje się obecnie countryman. Zagadkowe pozostaje jednak to, że Nate zamiast skupić się na czynnym rozwijaniu swojej kariery, bardzo często jest widziany publicznie - w barach, restauracjach, a najczęściej można go spotkać na parkingu przy deptaku Vespucci Beach. W to miejsce przyjeżdża sam, często rozmawiając z przypadkowymi osobami. Fani nie tyle niepokoją się o stan psychiczny countrymana, co obawiaja się, że przez swoją lekkomyślną decyzję o pojawianiu się w takich miejscach, naraża swoje własne bezpieczeństwo, biorąc pod uwagę kontrowersje związane z jego alter ego i fakt, że ostatnio widziany był w towarzystwie Penny Trait, czyli równie kontrowersyjnej gwiazdy filmów dla dorosłych. RRich Bunny @nygus Ostatni miesiąc upłynął pod znakiem głośnego powrotu RRichBunny'ego na lokalną scenę muzyczną. Po nieudanym etapie kariery w San Francisco raper oficjalnie wrócił do Los Santos, prezentując singiel „WHAT'S THE WORD?”, który dla wielu fanów stał się symbolicznym rozpoczęciem nowego rozdziału. Dodatkowe emocje wywołał niespodziewany występ podczas Stargazer Race, gdzie wspólnie z ChukkyRRichem zaprezentował zarówno dobrze znane utwory, jak i przedpremierowo nowy materiał. W środowisku sporo mówiło się również o zmianie pseudonimu z Easside Bunny na RRichBunny, którą wielu odebrało jako podkreślenie nowego etapu kariery oraz jeszcze silniejszego związku z marką Rich Rabbits i własnym środowiskiem. Pozostaje on aktywny w mediach społecznościowych, regularnie publikując nowe zdjęcia i utrzymując kontakt ze swoimi obserwatorami. Wśród fanów dominuje przekonanie, że czerwcowy powrót był dopiero początkiem większego planu. Jednocześnie nie brakuje pytań o kolejne muzyczne ruchy artysty - po mocnym wejściu wielu liczy, że RRichBunny wykorzysta odzyskany rozgłos i utrzyma tempo, zamiast ponownie zniknąć z pierwszego planu. Równolegle wśród części obserwatorów pojawiają się spekulacje dotyczące jego życia prywatnego, jednak sam raper konsekwentnie nie odnosi się do plotek, skupiając uwagę przede wszystkim na swoim wizerunku i muzyce, co w tym przypadku wydaje się być dla niego najważniejsze. Pod koniec miesiąca oraz na początku lipca RRichBunny zaczął otwarcie zapowiadać kolejne premiery, potwierdzając wydanie „MONEY TALK” zaplanowane na 4 lipca oraz „BITCH STFU” z gościnnym udziałem Babyyanka, undergroundowego artysty znanego z występu na LS City Pulse, którego premiera została wyznaczona na 7 lipca. Zapowiedzi wywołały spore poruszenie wśród fanów, którzy odebrali je jako dowód, że powrót rapera do Los Santos nie jest jednorazowym epizodem, a początkiem regularnej aktywności i kolejnych muzycznych projektów. Gabriella DJ "Gabby" Morgan @Szymek_Se_Jestem Zarówno Maj jak i Czerwiec były dla Gabby wyjątkowo intensywnym okresem, który upłynął pod znakiem występów za konsoletami i budowania więzi ze słuchaczami. DJ-ka stała się jedną z najbardziej aktywnych postaci na scenie klubowej Los Santos, regularnie dostarczając emocji podczas wydarzeń. Jej kalendarz pękał w szwach. Rozkręcała wielogodzinne imprezy w Bahamas, SkyScraper, a także zadbała o unikalną oprawę muzyczną podczas letniego kina. Swoją techniczną precyzją i selekcją utworów rozgrzewała publiczność również przy LS City Pulse, w Singleton Club oraz podczas pełnego energii Festiwalu Kolorów. Każdy kolejny set i udany event przekładają się na widoczny wzrost rozpoznawalności jej marki oraz sukcesywne umacnianie pozycji na scenie muzyki elektronicznej. Wszystko wskazuje na to, że artystka dopiero nabiera rozpędu, a jej klubowa ofensywa przyciąga nowych fanów. Isaiah "Paries" Johansson @Analny Terminator W ostatnich tygodniach wokół Pariesa zrobiło się wyjątkowo cicho. Producent, który jeszcze niedawno regularnie pojawiał się przy kolejnych singlach i był jednym z najczęściej wymienianych producentów na lokalnej, niszowej scenie, dziś sprawia wrażenie osoby świadomie trzymającej się z dala od medialnego zgiełku. Poza krótkim występem podczas Stargazer Race oraz pojedynczymi wzmiankami o trwających pracach trudno wskazać jego większą obecność w przestrzeni publicznej. Tymczasem lokalna scena Los Santos wyraźnie przyspieszyła. Coraz częściej uwagę słuchaczy przyciągają nowe inicjatywy, młodzi producenci i świeże projekty, przez co ksywka Johanssona nie pojawia się w dyskusjach tak regularnie jak jeszcze kilka miesięcy temu. Dla wielu fanów nie oznacza to jednak końca jego wpływu na branżę, a jedynie okres przejściowy. Wśród obserwatorów dominuje przekonanie, że Isaiah nadal pracuje nad muzyką, ale po prostu zwolnił, o czym świadczą pojedyncze pojawienia się w nowych wydaniach lokalnych artystów. Jednocześnie coraz więcej osób oczekuje wyraźniejszego sygnału, że producent jest gotowy ponownie odegrać jedną z głównych ról na rozwijającej się scenie muzycznej, która w ostatnim czasie nie zwalnia tempa, a jedynie go nabiera. Czy Paries za nią nadąży? Adonijah "Adonis" Rhodes @bieluu W ostatnich miesiącach wokół Adonisa zdecydowanie więcej mówiło się o jego życiu prywatnym i tajemniczych projektach niż o samej muzyce. Największym zainteresowaniem cieszyły się medialne doniesienia dotyczące zaręczyn z White Lady, które przez długi czas pozostawały jednym z najgłośniejszych tematów na lokalnej scenie. Równie wiele emocji wzbudził projekt SLAW, którego znaczenie do dziś pozostaje niejasne, skutecznie podsycając kolejne teorie wśród fanów. Jednocześnie część obserwatorów zaczęła zwracać uwagę na sposób prowadzenia przez rapera mediów społecznościowych. Zamiast zapowiedzi muzycznych czy informacji dotyczących długo wyczekiwanego albumu, na jego profilach coraz częściej pojawiają się luźne, humorystyczne wpisy z codziennego życia. Choć dla jednych jest to dowód autentyczności i dystansu do własnego wizerunku, inni przyznają, że oczekiwaliby znacznie większego skupienia na twórczości, która przed kilkoma miesiącami przyciągnęła ich do jego osoby. Mimo ograniczonej aktywności muzycznej Adonis pozostaje jednym z najważniejszych nazwisk lokalnej sceny, a każda jego publikacja wciąż wywołuje szerokie dyskusje. Wśród fanów coraz częściej pojawia się jednak pytanie, kiedy tajemnicze zapowiedzi i medialne spekulacje ustąpią miejsca konkretnym premierom. Czy SLAW było jedynym, co Adonis miał w rękawie? Po miesiącach budowania napięcia wielu liczy, że kolejnym krokiem będzie wreszcie długo wyczekiwany album, który potwierdzi, że okres ciszy był jedynie elementem większego planu. Lainey Mascarenas @Vigdis Ostatnie tygodnie dla Lainey były kolejnym krokiem w konsekwentnym budowaniu własnej marki w branży beauty. Początkująca makijażystka coraz śmielej promuje swoje usługi w mediach społecznościowych, regularnie publikując zdjęcia wykonanych stylizacji oraz zachęcając obserwujących do rezerwowania wizyt. Widać, że nie traktuje makijażu wyłącznie jako pracy, lecz przede wszystkim jako pasję, którą chce dzielić się z innymi. Ważnym momentem okazał się również debiut na platformie V-Tube, gdzie na kanale LAEN GLAM opublikowała swój pierwszy tutorial makijażowy. Materiał spotkał się z pozytywnym odbiorem, a widzowie docenili przystępną formę oraz estetyczne wykonanie filmu. Wielu obserwatorów zauważyło, że zamiast ślepo podążać za krótkotrwałymi trendami, Lainey stawia na spokojne budowanie społeczności i dzielenie się praktyczną wiedzą. Choć jej działalność wciąż znajduje się na wczesnym etapie rozwoju, coraz więcej osób dostrzega konsekwencję i zaangażowanie, z jakim rozwija swoją markę. Fani liczą, że debiut na V-Tube nie okaże się jednorazową inicjatywą, a kanał będzie regularnie wzbogacany o kolejne tutoriale, metamorfozy oraz materiały pokazujące kulisy pracy makijażystki. Mimo widocznego zaangażowania na lifeinvaderze, część obserwatorów zwraca uwagę, że samo publikowanie reklam swoich usług może nie wystarczyć, by zbudować większą społeczność wokół marki. Coraz częściej pojawiają się głosy, że warto byłoby pokazać odbiorcom coś więcej - regularne poradniki, kulisy pracy, metamorfozy klientek czy nawet otwarte, darmowe warsztaty makijażu dla początkujących. To właśnie takie inicjatywy mogłyby sprawić, że internauci zaczęliby śledzić Lainey nie tylko z myślą o umówieniu wizyty, ale również dla wartościowych i inspirujących treści. Kto wie - być może to właśnie taki krok okaże się przełomem w rozwoju jej rozpoznawalności. Davarius "Babyyank" Jordan @never broke again Niespodziewany powrót Babyyanka, a właściwie Davariusa po absolutnej ciszy wywołał poruszenie wśród zgromadzonej grupy fanów. Poprzez systematyczną, bezpośrednią interakcję z ludźmi, rozmowy o swojej twórczości i powolne przypominanie o sobie na Lifeinvaderze, zdołał na nowo rozpalić ciekawość odbiorców. Maj okazał się niezwykle produktywnym miesiącem. Światło dzienne ujrzały wtedy dwa single: "Demons Coming Out" oraz "Haunted Confessions". Idąc za ciosem, artysta udowodnił, że scena wciąż jest jego żywiołem. Przyjmując zaproszenie od Department of Arts and Culture, zagrał swój debiutancki koncert jako support podczas festiwalu LS Pulse, co okazało się sukcesem i potwierdziło jego świetną formę sceniczną. Davarius nie zamierzał zwalniać tempa. Czerwiec przyniósł kolejną nowość w postaci utworu "Lost in Summer", nagranego we współpracy z Seren Larsen. Melodyjny, letni klimat i lekki wokal ostatecznie przypieczętowały jego nowy kierunek artystyczny, który spotkał się z bardzo ciepłym przyjęciem. Fani zadają sobie pytanie - czy ten niewątpliwie owocny powrót to narodziny nowej gwiazdy, czy jedynie chwilowy zryw przed kolejnym kryzysem, który zmusi go do ucieczki z branży? Sloppy Toppy @Furious @Fussbodenmaschinen @tracy @DeadHTTP Ostatnie miesiące nie były dla Sloppy Toppy zbyt łaskawe. Wewnętrzne konflikty, problemy z prawem frontmana zespołu czy zaprzepaszczony wątek miłosny basisty - to tylko wierzchołek góry lodowej, z jaką skład spotkał się w momencie ich peaku rozpoznawalności i skutecznie przygasił żywo tlący się płomień. Po tym jak grupa zaczęła coraz rzadziej pojawiać się publicznie, fani pozostawali zmieszani zaistniałą sytuacją i licząc na krótką przerwę, wyczekiwali bacznie ruchów ich idoli. Z dnia na dzień, z mesiąca na miesiąc coraz bardziej zaczynało być jasne dla wielu z nich, że Sloppy byc może za chwilę podzieli los Dick 'n' Dixie, umierając w ciszy, a potem ktoś postanowi nakręcić o tym film dokumentalny. Tak się jednak nie stało i wkrótce po tym, jak Hunter odrzucił piłeczki, które go zafascynowały i zaczęły się pojawiać nowe ślady działalności - głównie za pośrednictwem konta frontmana, który zamieszczał na swoim profilu zdjęcia w niepokojącej, do złudzenia przypominajacej backroomsy scenerii. Dla jednych to usprawiedliwienie - bo w końcu gwiazdy wylądowały w backroomsach, skoro nic nie wypuszczają (logiczne), a dla tych, którzy moczą się w nocy pod kołdrą na myśl o tym, co wysmaży Rizzy G i jego ekipa, w końcu ożywili się i przykleili na powrót do ekranów smarfonów i komputerów, wyczekując produkcji zawierającej nadmiar wybuchów, pościgów. To ten czas, by skorzystać z szumu i pozdrowić Los Santos strzałem "z liścia", wypuszczając coś fajnego po czasie nieobecności. Fani mają nadzieję, że stare-nowe-lepsze Sloppy Toppy będzie jeszcze bardziej zwariowane i obsceniczne, niż do tej pory. Albo znowu wytrą interes w skarpetkę i położą się spać po wieczornym pacierzu, marząc o czasach, w których ich idole byli najlepszą wersją samych siebie. Aurora Kincaid @Xeest Początek muzycznej drogi Aurory Kincaid zapowiadał się niezwykle obiecująco, a jej naturalna charyzma błyskawicznie zjednała jej sympatię otoczenia. Jeszcze przed oficjalnym debiutem dała się poznać jako pełna pozytywnej energii dziewczyna podczas Los Santos City Pulse, gdzie bawiła się z uczestnikami i chętnie pozowała do pamiątkowych zdjęć. Niedługo później postawiła pierwszy krok w branży, wypuszczając amatorski, nagrany w domowych warunkach singiel "Bad Glass". Mimo prostego wykonania, surowe brzmienie spotkało się z ciepłym przyjęciem i rozbudziło apetyty słuchaczy. Sceniczny chrzest bojowy Aurora przeszła podczas Colour Festival, gdzie zaprezentowała się przed liczną publicznością u boku DJ-ki Gabby. Choć debiut wiązał się z ogromnymi emocjami, pozwolił jej zdobyć cenne doświadczenie, które zaprocentowało już podczas kolejnego koncertu w Singleton Club. Artystyczny rozwój przypieczętowała premiera jej drugiego singla, "Told Me Lies". Utwór, nagrany w profesjonalnym studiu Havoc Records. Kawałek obnażył progres wokalny i brzmieniowy Aurory, udowadniając, że ma ona zadatki na prawdziwą artystkę. Tym większe zaniepokojenie budzi fakt, że po tak widowiskowym i dynamicznym starcie, w ostatnim czasie Aurora zaczęła wyraźnie wycofywać się z życia publicznego. Fani, którzy z zachwytem śledzili jej pierwsze sukcesy i mocno wierzyli w nagły wystrzał kariery, nie kryją dziś obaw o przyszłość swojej idolki. Czy ta nagła cisza to jedynie chwila na złapanie oddechu przed kolejnym profesjonalnym krokiem, czy zapowiedź przedwczesnego rozbratu z branżą muzyczną? Franco "ChukkyRRich" Duarte Jr. @straightouttala Powrót Chukky’ego do miasta i na scenę muzyczną stał się faktem po kilku miesiącach wydawniczej ciszy. Czas ten raper spędził na podróżach i odpoczynku, czym chętnie chwalił się w sieci, publikując rolki z luksusowymi, wypożyczanymi. Przełom nastąpił jednak w Maju wraz z premierą singla "Rollies & ThesePateks". Utwór spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem stęsknionych fanów, którzy nadal byli spragnieni występów na żywo. I tak też się stało. Potężnym zastrzykiem energii dla lojalnej bazy fanów był koncert na scenie przy obserwatorium podczas wydarzenia "Stargazer Race". To właśnie tam fani po raz pierwszy usłyszeli przedpremierowo utwór "Guaranteed". Po okresie intensywnej promocji w mediach społecznościowych, singiel oficjalnie trafił na platformy streamingowe 5 Lipca. Klimat utworu udowodnił, że Chukky lubi bawić się nowym flow. Choć zapowiadany album wciąż nie ujrzał światła dziennego, Chukky udowadnia, że jego kariera nabiera zupełnie nowej, dojrzałej dynamiki, czy utrzyma to na takim poziomie? Primal Combat Federation @Creativ Po wielu miesiącach ciszy Primal Combat Federation ponownie zaczyna zaznaczać swoją obecność w Los Santos. Choć organizacja wciąż nie ujawniła pełnej karty walk ani nazwisk zawodników, widać, że trwają intensywne przygotowania do pierwszej gali. Rozwijana jest własna strona internetowa z systemem sprzedaży biletów i transmisji PPV, prowadzone są działania rekrutacyjne, a materiały promocyjne z odliczaniem do wydarzenia budują zainteresowanie wśród fanów sportów walki. W środowisku coraz częściej mówi się jednak o tym, że samo budowanie napięcia w końcu będzie musiało ustąpić konkretom. Widzowie z niecierpliwością czekają przede wszystkim na ogłoszenie pierwszych zawodników oraz zestawień, które pozwolą ocenić poziom nadchodzącej gali. To właśnie od jakości pierwszego wydarzenia będzie zależeć, czy Primal Combat Federation na stałe wpisze się w sportową historię Los Santos. Organizacja zebrała już uwagę wielu osób, ale teraz najważniejsze będzie utrzymanie regularnej komunikacji z fanami poprzez lifeinvader i pozostałe kanały oraz dostarczenie widowiska, które spełni oczekiwania zbudowane przez kolejne tygodnie promocji. Jeśli debiutancka gala okaże się sukcesem, PCF ma szansę stać się jednym z najciekawszych projektów sportowych w stanie San Andreas. Havoc Records @dzvkss Trudno znaleźć drugie przedsiębiorstwo muzyczne, które w ostatnich tygodniach rozwijałoby się równie dynamicznie jak Havoc Records. Marka w krótkim czasie przestała być postrzegana wyłącznie jako nowe studio nagraniowe, a zaczęła funkcjonować jako jedno z najciekawszych miejsc dla rozwijających się artystów lokalnej sceny. Kolejne realizacje, rosnąca liczba współprac oraz regularna obecność w mediach społecznościowych sprawiły, że nazwa Havoc coraz częściej przewija się w rozmowach dotyczących nowych premier i undergroundowej sceny muzycznej. Szczególnie pozytywnie odebrano projekt HAVOC PERFORMANCE, który od pierwszych odsłon pokazał, że marka chce oferować coś więcej niż samo wynajmowanie studia. Cykl występów został uznany za ciekawą inicjatywę promującą zarówno młodych wykonawców, jak i bardziej rozpoznawalnych artystów, dając im przestrzeń do zaprezentowania swoich umiejętności w studyjnej formule. Wielu odbiorców liczy, że projekt będzie rozwijany o kolejne odcinki i z czasem stanie się jednym z rozpoznawalnych formatów muzycznych w Los Santos. Nie bez znaczenia pozostaje również sposób prowadzenia samej marki. Havoc Records regularnie informuje o swoich działaniach, pokazuje kulisy pracy oraz aktywnie promuje zarówno własne projekty, jak i współpracujących artystów. Dzięki temu sprawia wrażenie przedsiębiorstwa, które nie stoi w miejscu i ciągle buduje swoją pozycję na rynku. Choć Havoc Records wciąż pozostaje stosunkowo świeżą marką, coraz częściej wymieniane jest jako jedno z najbardziej perspektywicznych miejsc na niezależnej scenie muzycznej. Jeśli utrzyma obecne tempo rozwoju i dalej będzie przyciągać zarówno nowe twarze, jak i znanych wykonawców, niewykluczone, że w najbliższych miesiącach stanie się jednym z najważniejszych punktów na muzycznej mapie Los Santos, a może nawet San Andreas. La Cielo @phenoman Ostatnie tygodnie pokazują, że La Cielo Lounge konsekwentnie odbudowuje swoją pozycję po okresie zawirowań organizacyjnych. Po powrocie Alejandro Mascarenasa lokal wyraźnie zmienił kierunek, stawiając przede wszystkim na kameralną atmosferę, regularność oraz budowanie społeczności skupionej wokół marki. Kolejne wydarzenia, takie jak Cuban Night, After Dark czy Return to Eden, pokazują, że La Cielo nie chce rywalizować z głośnymi klubami, lecz stworzyć własną niszę dla osób szukających spokojniejszego, bardziej ekskluzywnego sposobu spędzania wieczorów. Równie zauważalna jest aktywność marki w mediach społecznościowych. Profil lokalu żyje praktycznie przez cały czas - nie ogranicza się wyłącznie do publikowania plakatów wydarzeń, ale buduje charakter miejsca poprzez przemyślenia właściciela, relacje z organizowanych wieczorów oraz angażowanie społeczności w rozmowy o przyszłości lounge. Dzięki temu wielu obserwatorów ma wrażenie, że uczestniczy w rozwoju marki, a nie jedynie śledzi kolejne reklamy. Wśród gości coraz częściej pojawiają się opinie, że La Cielo zaczyna wyróżniać się na tle innych lokali właśnie konsekwencją w budowaniu własnej tożsamości. Zamiast organizować przypadkowe imprezy, stawia na wydarzenia wpisujące się w filozofię miejsca i spójną estetykę. Jeżeli utrzyma obecne tempo działania, regularność oraz pomysłowość, wszystko wskazuje na to, że druga połowa roku może okazać się dla La Cielo okresem, w którym marka na dobre stworzy swoją mocną pozycję na mapie nocnego życia Los Santos.15 polubień
-
-> Wiedźma wypuszczona z klatki, wolność i początek przygotowania do żniw. Suzanna rozpoczyna letnią przerwę po ukończeniu drugiego roku studiów na ULSA, zamykając kolejny etap swojej edukacji i zdobywając nowe umiejętności, które w przyszłości mają znaleźć odzwierciedlenie w twórczości folk-metalowej artystki. Opuszczając mury kampusu po raz pierwszy od wielu miesięcy ma ten czas by zmierzyć się z rzeczywistością... - którą dotąd skutecznie zagłuszała natłokiem obowiązków, nauką oraz ciągłym nadrabianiem zaległości. Za nią trudny okres. Związek z Denisem wydaje się definitywnie należeć do przeszłości, podobnie jak znaczna część jej majątku który został utracony wskutek niefortunnych zdarzeń losowych lub sprzedany, by umożliwić dalsze finansowanie studiów. Mimo tego ta wciąż pozostaje osobą która zamiast rozpamiętywać straty, skupia się na budowaniu swojej przyszłości od nowa - a to? Nie jest takie łatwe stąpając w zgliszczach przeszłości. Lipiec staje się miesiącem ponownej aktywności w mediach społecznościowych. Publikacje Suzy pokazują, że ta nie zamierza porzucać swojej niepoprawnej i przepełnionej rytuałami pogan ścieżki muzycznej. Wręcz przeciwnie... artystka zapowiada nowy projekt jednocześnie ta stara się odejść od długich, wymuszonych przerw między premierami i zostawić bardziej regularny system wydawniczy. Na profilach Slavic Witch pojawia się obszerny wpis poświęcony słowiańskim wierzeniom. Suzanna przypomina, że lipiec w tradycji ludowej wiązano z Perunem; jednym z najważniejszych bóstw panteonu słowiańskiego... - władcą burz, piorunów, wojowników oraz opiekunem porządku. W wierzeniach dawnych Słowian Perun pozostawał odwiecznym rywalem Welesa boga podziemi, magii, bogactwa i świata zmarłych. Cykliczna walka obu bóstw miała symbolizować odwieczny konflikt między niebem a ziemią, ładem a chaosem, którego echem były letnie burze przetaczające się nad lasami i polami. Towarzyszący wpisowi szkic gwiazdy heksapentalnej jednego z motywów często pojawiających się w słowiańskiej symbolice ochronnej oraz powracające relacje na lifeinvader mogą sugerować że nadchodzący projekt będzie rosyjskojęzycznym wydaniem poświęconym właśnie Perunowi. Dokładna data premiery nie została jeszcze ujawniona, mimo to wiele wskazuje na to że nowe wydawnictwo ukaże się jeszcze w lipcu.... trwa stopniowa kampania promocyjna - kolejne grafiki, fragmenty tekstów oraz materiały publikowane przez artystkę. Poza życiem w przestrzeni muzycznej Suzka stara się na nowo ułożyć swoją codzienność. Czas sprawił że większość jej dotychczasowych znajomych opuściła miasto, wracając do rodzinnych domów lub wyjeżdżając na nowe obce miejsca. Dziewczyna coraz częściej poznaje więc nowe miejsca i nowych ludzi zaprzyjaźniając sie chociażby z lokalną piosenkarką Seren Larsen @_carl0s, a stare twarze spotyka już znacznie rzadziej. Niezmiennie rozwija się również jej zielarnia Slavic Witch. Lokal stopniowo otwiera się na sprzedaż stacjonarną, wnętrze zostało powiększone o dodatkowe pomieszczenie przygotowane z myślą o dalszym rozwoju działalności. W planach znajduje się rozszerzenie oferty o kolejne usługi związane z zielarstwem i kulturą ludową. Suzy nawiązała współpracę z kilkoma lokalami i przedsiębiorstwami wśród których znajduje się także Jewish Tavern gdzie produkty Slavic Witch zaczynają pojawiać w daniach serwowanych przez żydowskiego karczmarza. Poza działalnością muzyczną i biznesową artystka coraz częściej pojawia się również publicznie. Można ją spotkać podczas większych wydarzeń organizowanych w mieście, chętnie przyjmuje zaproszenia do udziału w koncertach, festiwalach, spotkaniach tematycznych czy wydarzeniach kulturalnych. Obecnie nie nakreślając swojej przyszłości, poświęca czas temu co zostało zaniedbane - chociaż w cieniu przeszłości, nie jest łatwo ponownie wstać na nogi. ✰ ✰ ✰ ✰ ✰ _________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________ _________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________15 polubień
-
HOUSING PROJECT | HAWICK UNDERCODE UNDERCODE Cześć, wrzucamy post dla osób, które chciałyby zakręcić się przy naszej grze i wejść w klimat ulicznego środowiska budowanego wokół Hawick. Szukamy graczy, którzy chcą grać konsekwentnie, naturalnie i bez pośpiechu, niezależnie od tego, czy mają już doświadczenie w crime, czy dopiero chcą spróbować takiego kierunku. Nie zamykamy się wyłącznie na jeden typ postaci. Możesz grać dzieciaka z okolicy, mieszkańca motelu, osobę z biedniejszego środowiska, drobnego hustlera, kogoś świeżo po wyjściu z problemów, człowieka szukającego pieniędzy, szacunku albo zwyczajnie miejsca dla siebie. Interesują nas postacie, które mają powód, żeby być na dole, wśród ludzi, ulicy, presji i codziennych problemów, a nie takie, które po kilku dniach chcą od razu być wielkimi gangsterami z miasta. CO TAK WŁAŚCIWIE GRAMY? Nasza rozgrywka dzieli się na dwa główne kierunki, które wzajemnie się uzupełniają, ale nie są tym samym. Pierwsza część to bardziej uliczna strona projektu. To ludzie z dołu, młodsze osoby, mieszkańcy okolicy, dzieciaki z motelu, ziomki kręcące się po Hawick i postacie, które dopiero budują swoją pozycję. To właśnie tutaj pojawia się najwięcej codziennej gry związanej z ulicą: handel narkotykami, drobne zlecenia, kradzieże samochodów, włamania, napady, konflikty z innymi ludźmi, pilnowanie terenu, wożenie towaru, załatwianie prostych spraw i robienie rzeczy, które mają pokazać, że postać faktycznie chce być częścią tego środowiska. To nie jest etap głupiego stania na hoodzie. Wręcz przeciwnie, to fundament całego projektu. Bez ludzi na dole nie ma klimatu, presji, ruchu ani ulicznego życia. Postać zaczynająca w tej części nie musi być od razu pewna siebie, groźna i gotowa na wszystko. Może być młoda, chaotyczna, głupia, ambitna, przestraszona, agresywna albo po prostu zagubiona. Ważne, żeby miała powód do działania i żeby jej rozwój wynikał z gry, a nie z samej chęci szybkiego awansu. Druga część projektu to bardziej strukturalna strona - "Hellwick". To już nie jest poziom zwykłego dzieciaka z ulicy, który łapie pierwsze zlecenia i próbuje zarobić na cornerze. Ta część opiera się na osobach, które mają większą odpowiedzialność, szersze kontakty i zajmują się sprawami wykraczającymi poza prostą uliczną aktywność. W grze oznacza to bardziej poukładane interesy, wpływy, decyzje dotyczące kierunku organizacji, kontakt z biznesami, kontrolę nad przepływem pieniędzy, układami i tym, co dzieje się za plecami zwykłej ulicy. Nie będziemy publicznie rozpisywać wszystkich szczegółów tej strony projektu, bo część rzeczy powinna zostać odkryta dopiero w grze. JAKIE POSTACIE PASUJĄ DO PROJEKTU Najlepiej odnajdą się u nas postacie, które mają jakiś związek z ulicą, biedniejszym środowiskiem, motelem, Hawick albo ludźmi kręcącymi się wokół tej okolicy. Nie musi to być od razu gangster. Może to być ktoś, kto szuka pieniędzy, ucieka przed problemami, wraca po odsiadce, próbuje się ustawić, chce coś udowodnić, żyje z dnia na dzień albo po prostu dorasta w miejscu, gdzie przestępczość jest częścią codzienności. Nie zamykamy się tylko na Afroamerykanów, ale projekt bazuje głównie na czarnoskórym, ulicznym środowisku Los Santos. DISCORD HP15 polubień
-
15 polubień
-
**29 czerwca 2026 roku, około godziny 18:45, na parkingu zlokalizowanym przy skrzyżowaniu Adam’s Apple Boulevard i Strawberry Avenue, w rejonie Mission Row, doszło do gwałtownej strzelaniny z użyciem broni palnej. Według wstępnych ustaleń, przed zdarzeniem na miejscu znajdowała się grupa trzech osób, w skład której wchodziło dwóch mężczyzn oraz jedna kobieta. Pomiędzy nimi a inną grupą młodych osób miała trwać słowna sprzeczka. Sytuacja miała charakter napięty, jednak do momentu przyjazdu motocyklisty nie odnotowano bezpośredniej eskalacji fizycznej. W trakcie wymiany zdań na parking od strony Adam’s Apple Boulevard wjechał czarnoskóry mężczyzna poruszający się czerwonym motocyklem. Krótko po zatrzymaniu pojazdu grupa trzech osób wyciągnęła broń palną i otworzyła ogień w jego kierunku, oddając serię strzałów. Całe zdarzenie trwało zaledwie kilka sekund. Po ostrzale napastnicy oddalili się z miejsca w kierunku Vinewood, pozostawiając na parkingu liczne łuski oraz ślady po pociskach widoczne w nawierzchni, elementach otoczenia i okolicznych pojazdach. Na ten moment nie wyklucza się, że zdarzenie mogło zostać zarejestrowane przez monitoring obejmujący skrzyżowanie Adam’s Apple Boulevard i Strawberry Avenue, a także kamery znajdujące się na pobliskich budynkach oraz przy parkingu. Charakter zdarzenia wskazuje na zorganizowany, szybki ostrzał wymierzony w konkretną osobę, przy czym dokładny motyw ataku pozostaje przedmiotem dalszych ustaleń.**15 polubień
-
czy ktos wkoncu zablokuje mozliwosc pisania temu dziecku ktore przekleja bezsensowne odpowiedzi z chata gpt? Przeciez on powinien byc ukarany za zmuszanie nas do odpowiadania na te pozbawione logiki teksty wygenerowane przez ai. dosłownie 50% twojej skargi to płacz o traktowanie ic twojej postaci przez nasze postacie. Nie potrzeba zgody na granie przemocy czy sadysty. Tekst o graniu kelnerem jest jak najbardziej trafny, tam wlasnie pasujesz. Cala nasza gra w stostunku do ciebie byla zgodna z regulaminem. Nie ma nigdzie w regulaminie zakazu wsypywania ci metamfetaminy do mordy. oraz przygotowaliście dla niego: „atrakcje”. Gdzie pytalem o dowody na sadystyczne prowadzenie sceny? ty czytasz wogole co ci ten czat gpt wypluwa?? cv wyslales do iglotexu? Nie mozna zapowiadac publikacji skrinow? Masz problem, że postepuje zgodnie z regulaminem pytajac cie czy wyrazasz zgode na gwalt? Twoje wiadomosci "grajmy dalej, pakujcie mnie do bagaznika, chce to grac" byly przed znecaniem sie nad toba, nie manipuluj. Wyraziles zgode na porwanie wyraznie co potwierdzaja logi, po prostu dostales ck i napisales skarge o rzeczy ktore wydarzyly sie miesiac temu. Gm spectujacy akcje wyraznie widzial ze zaakceptowales akcje i porwanie ciebie, wiec wniosek byl niepotrzebny.14 polubień
-
14 polubień
-
14 polubień
-
14 polubień
-
V-Wood Syndicate; 028 Block
Rjeck i 12 innych polubił temat przez siwysoprano
Błyski neonów, drogie samochody i wszechobecny luksus, to wszystkim znana twarz Vinewood, która przyciąga miliony. Pod grubą warstwą jej prestiżu, skrywa się przeciwieństwo, na temat który lokalne media wolą milczeć, a do którego lokalna społeczność musiała przywyknąć. Vinewood dzielnica w której miesza się luksus, wraz z klasą robotniczą, która zdaje się być przyćmiona przez blaski fleszy. Z jednej strony luksusowe samochody, z drugiej wygrzane ćpuny leżące po zaułkach, wyszukujące ostatkiem sił niedopałka na ziemi, chcąc przeżyć do rana. Przepływ narkotyków na tej dzielnicy płynie jak szalony, zarobione snoby wiedzą do kogo przedzwonić po działkę wypełniającą część ich próżnego ego, a wygrzane ćpuny wiedzą dokładnie u kogo zapożyczyć się na chwilę która da im ukojenie. Vinewood to osiedle, na którym spotkasz ludzi każdego pochodzenia. Bujając się po chodniku, nigdy nie masz pewności, czy gościu przed Tobą pyta o szluga, chcę Ci wcisnąć jakieś gówno wyprodukowane w piwnicy, czy zawinąć Ci portfel. Dwa światy z których składa się V-Wood, idealnie się przenikają; z jednej strony bijący luksus, ego wystrzelone w kosmos, poczucie mocnej wyższości, a z drugiej biedniejsza bezwzględna strona, marząca sięgnąć, chociaż raz w życiu to, w czym te bogate snoby rozbijają się po mieście, dorzucając kolejne dopiski w aktach departamentu na swój temat, próbując w ten sposób dogonić to, co dla snobów jest normalnością. Media w swoich nagłówkach stale wrzucają piękne postacie, z powiększonymi źrenicami, pozujące na czerwonych dywanach Vinewood, rzadko kiedy próbują pokazać tę drugą stronę - wyjątkiem są skandale, które wypływają na światło dzienne, gdy któryś ze snobów, straci coś potencjonalnie dla niego ważnego, czy spowoduje wypadek pod silnym wpływem syfu z ulic. Wtedy ich uwaga uderza w zaułki V-Wood, które wrzucają dumnie na swoje nagłówki, jako największe zło świata, wciskające siłą syf lepszym ludziom. Vinewood nie wybacza naiwności, każdy uśmiech tutaj jest wyrachowany, każda przysługa ma swoją cenę, a lojalność kończy się tam gdzie pojawia się większa forsa. Nie jest to taka sama dzielnica jak większość na mapie Los Santos, przez głęboko przenikający się luksus i biedote otwiera się tam wiele możliwości. To miejsce, w którym jedni budują swoją pozycję na kontaktach, wpływach i nazwisku, a inni na strachu i przemocy. Tutaj jedna zła decyzja może pierdolnąć wszystkimi latami, w których budowałeś swoją ksywkę, a równie dobrze jedna dobra może wybić Cię na sam szczyt tej chorej układanki. Tutaj nie liczy się to kim byłeś wczoraj i co robiłeś, liczy się tylko to kim jesteś dzisiaj i ile dasz radę na tym ugrać. W bogatszej części dobijają się interesy o których nigdy nie przeczytasz w artykułach. Kilka ulic dalej w obdrapanych motelach i zaułkach, wywiązują się konflikty, które następnego dnia kończą się taśmą policyjną na chodniku. To miejsce w którym marzenie o bogactwie jest bliżej niż kiedykolwiek, a jednocześnie zderza Cię z realną rzeczywistością. Vinewood nigdy nie zasypia, za dnia błyszczy w obiektywach aparatów, przyciąga tłumy turystów, chcących zobaczyć czerwone dywany. Wieczorami robi za miejsce spotkań dla lokalnej społeczności, imprezy i bieganie z najgorszym syfem. Tutaj każdy czegoś szuka, sławy, forsy, zapomnienia albo kolejnego dnia swojego skurwiałego życia. Pytanie tylko co Vinewood zabiera w zamian. V-Wood Syndicate; grupa przestępcza stojąca od długich lat, za zorganizowaną przestępczością w okolicach Vinewood. Nie posiada ona sztywnej nazwy, która oznaczała by cokolwiek dla ich członków, raz mówią o sobie po prostu V-Wood, a innym razem 028, z czego obie te nazwy oznaczają miejsce pochodzenia. Jednoczą oni w swoich szeregach osoby różnych kultur, bez podziałów na kolor skóry czy wyznania, wszystkich łączy wspólne miejsce pochodzenia. Obecnie grupa nie ma sztywnych struktur, przypominających korporacje, a bardziej gównianie zarządzaną lokalną firmę, w której panuje chaos, nie będący świadomym wyborem. Chaos przejawiający się pomiędzy bandziorami, wywołany został przez bieg wydarzeń, który postawił ich pod ścianą, którą próbują przeskoczyć. Wiele razy w artykułach przewijały się wzmianki o bandziorach z Vinewood, w których dziennikarze pośrednio kreowali ich jako najgorsze zło tego świata, niszczące lokalną społeczność i świat fleszy aparatów - wszystko na wskutek narkotyków, które wciskają ćpunom i dzieciakom z okolicy, ale i zarozumiałym snobom z czerwonych dywanów. Rzeczywistość i relacje z lokalną społecznością, są jednak bardziej popieprzone. Dla jednych bandziory, są niczym rak zjadający społeczność - ludzie mają im za złe niszczenie życia nastolatków, sprowadzania na dzielnice syren krążowników przez dragi które wciskają lokalsom. Przebija się też druga strona społeczności, która szanuje tych wykolejeńców, i jest im wdzięczna za 'dbanie' o porządek i pomoc w razie kłopotów. Relacje z bogatymi snobami wyrwanymi z czerwonych dywanów, są wyparte pieprzonych sentymentów, czysty biznes i krojenie nabitych forsą skurwysynów, szukających mocnych wrażeń bez względu na cenę. Narkotyki rozprowadzają oni na szeroką skalę, oddając temu większość swojej uwagi, ze względu na pozornie łatwą forsę, wiecznie rosnące zapotrzebowanie na ulicach Los Santos, na każdego rodzaju narkotyk, ale i niski próg wejścia w interes. Temat wychodzący z ich rąk ciężko sklasyfikować, można trafić na naprawdę dobre jakościowo gówno, a można trafić na totalny syf, gotowany w śmierdzących piwnicach w warunkach temu nie sprzyjających. Zarabiana forsa, to wspólny temat który napędza każdego z nich, przez co szeroko pojęty półświatek przestępczy nie jest im obcy, od włamań po kradzieże i jeszcze dalej, jednak nie odnajdują się w tym tak dobrze, jak w narkotykowym biznesie, który zdaje się nigdy nie wyczerpać. Bandziory nie cierpią na manie wielkości. W przeciwieństwie do innych ekip kręcących po Los Santos, chłopaki z 028 nie mają ciśnienia na dominacje miasta i przejęcie całego rynku, przez robienie syfu w innych dzielnicach miasta. Doskonale zdają sobie sprawę, ze swojej gównianej obecnie pozycji. Przez co, jeśli wyskakuje im opcja zarobienia wspólnie forsy z innymi graczami, chowają swoje wielkie jak jaja ego do kieszeni, widząc jedynie zielone dolary. Lata mijały, a na Vinewood ta cała pierdolona karuzela kręciła się swoim stałym, brudnym rytmem. Jedni trzepali ciężką forsę i rozbijali się nowymi wózkami, drudzy lądowali w piachu albo kończyli z długami, przez które musieli oddawać własne nerki. Chłopaki z 028 jakoś tam żyli. I mimo że wokół kręciło się pełno bogatych skurwieli w furach z aniołami na maskach, ich codzienność to nie była żadna pierdolona sielanka. To była czysta, codzienna walka o przetrwanie, szarpanie każdego dolara z chodnika i modlenie się, żeby jutro nie przyniósł kulki w łeb. Cały ten burdel trzymał w garści Majestic. Twardy, bezwzględny skurwiel, którego słowo na Vinewood znaczył więcej niż jakikolwiek kodeks czy prawo pisane przez te jebane garnitury z ratusza. Nikt nawet nie próbował z nim dyskutować. To był, kurwa, taki chory skurwiel jak z filmów - totalny, nieobliczalny pojeb, który podciąłby gardło własnej starej, gdyby stanęła mu na drodze do zgarnięcia dolarów. Ale to właśnie dzięki jego twardej i bezwzględnej ręce ekipa miała stałe dojścia, szacunek na mieście i temat, na którym można było zarobić, kilka martwych prezydentów na papierku. Ten układ trwał latami. Majestic rozdawał karty, zbierał śmietankę, a z każdym rokiem czuł się coraz bardziej nietykalny, jakby był pierdolonym bogiem Vinewood. Skurwysyn naoglądał się za dużo filmów, czuł się nieśmiertelny. W lipcu, całe to eldorado strzeliło w pizdu. To był pierdolony wieczór jak każdy inny, nic nadzwyczajnego. Majestic uderzał właśnie do klubu z rurkami, żeby się rozerwać, jak to miał w swoim zwyczaju. Nagle, jeb. Zza każdego rogu, z każdej pierdolonej strony rozbłysły niebieskie światła, a ryk syren departamentu ogłuszył całą ulicę. Wszystko potoczyło się dosłownie w chwilę, jak w pierdolonym filmie. Chwilę później ten potężny skurwiel skończył na plecach, centralnie na brudnym betonie, z policyjną klamką przystawioną do głowy. Znaleźli przy nim tyle syfu, broni i nielegalnego towaru, że nie było czego zbierać. Ziomek próbował się jeszcze jakoś wykręcić, szukać gówna departamentu, ale chuja to dało. Tam nawet najdroższy papuga nic by nie zrobił, ziomuś był skazany od początku, gdy zipy zatrzasnęły na jego nadgarstkach. W ten sposób całe Vinewood po prostu pierdolneło z hukiem. Majestic trafił do stanowego, gdzie teraz grzeje długie, ciężkie lata, a na ulicy po jego zatrzymaniu zrobił się syf. Kurwewski syf i totalny chaos. Telefon milczy, a na 028 wielu bandziorów złapało srogą paranoję jak na ciężkim zwale, żyjąc w potężnym strachu. Ziomek obcina ziomka, dziwnym spojrzeniem - zrobiło się jakoś.. Kurewsko podejrzliwie. Z drugiej strony - na 028 zaczeło się wielkie kminienie, jak wbić się na miejsce Majestica i zacząć obracać forsą, jaką wczęśniej kręcił ten skurwiel. Z cienia wyskakują jakieś małe skurwiele, które jeszcze parę tygodni temu lizały mu buty i prosiły o resztki z jego pierdolonego talerza. Dzisiaj te cioty myślą, że nagle urosły im jaja, i na siłę próbują się pokazać, chcąc zagrzać jego miejsce. Chłopaki z V-Wood stoją przed ścianą - muszą szybko przeskoczyć to szambo, ogarnąć ten burdel i utrzymać się na rynku, nie ladując w kulką w głowie, albo w stanowym. Gramy lokalną grupę przestępczą z vinewood, której trzon został ścięty, zmuszając ich tym samym do walczenia o to by wstać z kolan Nie gramy turbo zorganizowanej grupy, latającej w maskach, rękawiczkach lateksowych i z kondomem na kutasie 24/7, przez wydarzenia fabularne w grupie panuje obecnie chaos i zamieszanie Mimo że gramy na Vinewood, nasze postacie nie mają nic wspólnego z luksusem tej dzielnicy. To czysta ulica, dilerka i codzienna walka o przetrwanie w cieniu drogich willi i drogich samochodów, na które nas nie stać. Jesteśmy tymi dzieciakami z bocznych, ciemniejszych alejek, które widzą bogactwo przez szybę, a sami muszą kombinować żeby zarobić forsę Nie wychodzimy z żadnym planem przejęcia półświatka i rzucaniu kart na stół, jesteśmy małą lokalną grupą, trzymamy się mocno schematu i założeń u góry, dopóki nie wstaniemy z kolan i nie wyprostujemy biegu wydarzeń, nie planujemy żadnych większych ruchów w pólświatku. Przez co stawiamy też na powolny rozwój Stawiamy mocno na jakość i prowadzenie postaci, tak by rzeczywiście każda postać była prowadzona sensownie i posiadała bogate zaplecze Planujemy głęboką rozbudowę fabuły i pośrednich epizodów ciągnąc wątek historii z góry, oraz dopisywać do niej kolejne karty wydarzeń. Jesteśmy przy tym otwarci mocno na inne organizacje, czy tez frakcje publiczne, chcąc dostarczyć sobie ale i innym dobrej zabawy i ciekawych akcji W żadnym wypadku nie jesteśmy rasistami. Otoczenie i miejsce gry temu przeczy, więc nie ma znaczenia jaki masz kolor skóry, i w co wierzysz Główne ruchy będziemy robić w kierunku narkotyków, co nie oznacza, że zamykamy się na inne możliwości które oferuje półświatek. Szmal jest szmalem, ale jednak największe aktywności które będziemy przejawiać, będą w kierunku narkotyków Jesteśmy mocno otwarci na społeczność. Zdajemy sobie sprawę w jakiej kondycji jest aktualnie serwer, jak ciężko jest nakręcić grę z kimś innym niż ze ścianą, dlatego z ogromną chęcią zapraszamy ludzi chcących zostać po prostu częścią społeczności osiedla na którym toczyć będziemy rozgrywkę - nie koniecznie zostając bandziorami13 polubień -
[Biznes/Lombard] LUCKY 7 PAWN & LOAN
wiewiorkaaa i 12 innych polubił temat przez Salvatrucha
[Lucky 7: No Credit? No Problem. 🤑] Po wejściu do Lucky 7 Pawn & Loan od razu widać, że nie jest to elegancki salon jubilerski ani wystylizowany sklep dla bogatych mieszkańców Vinewood. To lombard w najprostszym, najbardziej użytkowym znaczeniu tego słowa. Surowy, praktyczny i osadzony w realiach ulicy. Metalowe kraty w oknach, ciężka lada, stare gabloty ze szkłem noszącym ślady lat użytkowania, monitoring nad wejściem i tablice z prostymi zasadami skupu tworzą miejsce, które nie próbuje udawać niczego ponad to, czym jest naprawdę. Lucky 7 powstało z myślą o ludziach, którzy potrzebują konkretu. Ktoś chce sprzedać telefon, zastawić zegarek, pozbyć się starego sprzętu, znaleźć używaną konsolę w dobrej cenie albo wyjść z gotówką jeszcze tego samego dnia. Na półkach można znaleźć elektronikę, telefony, aparaty, laptopy, głośniki, sprzęt audio, gitary, wzmacniacze, winyle, narzędzia, sneakersy, zegarki, łańcuchy, pierścionki, monety i przedmioty, które dla jednych są tylko towarem, a dla innych ostatnim kawałkiem poprzedniego życia. Za ladą nie ma sztucznej elegancji ani traktowania klientów z góry. Jest szybka wycena, prosta rozmowa i zasada, że jeśli coś ma realną wartość, można się dogadać. Motto lokalu brzmi: „Bring it in. Walk out paid.” To krótkie hasło dobrze oddaje charakter Lucky 7, bo ten biznes nie sprzedaje marzeń. Daje ludziom drugą opcję wtedy, kiedy potrzebują pieniędzy tu i teraz. Lokal celuje przede wszystkim w mieszkańców Hawick, Central Vinewood i okolicznych ulic. W ludzi, którzy nie zawsze mają czas, cierpliwość albo możliwość chodzić po bankach, tłumaczyć się z prywatnych spraw i czekać na decyzję. Lucky 7 jest miejscem dla robotników, muzyków, artystów, osób pracujących nocami, drobnych przedsiębiorców, ludzi z ulicy i tych, którzy po prostu wolą prostą transakcję bez zbędnego teatru. Prowadzenie lokalu przez Treyvona Rowlanda nadaje mu właściwy ciężar. To nie właściciel oderwany od rzeczywistości, tylko czarnoskóry mężczyzna znający rytm miasta, wartość szybkiej gotówki i ludzi, którzy poruszają się między codziennym życiem a trudniejszą stroną Los Santos. Treyvon rozumie, że czasem ktoś przynosi rodzinny przedmiot nie dlatego, że chce się go pozbyć, ale dlatego, że sytuacja zmusiła go do wyboru. Rozumie też, że lombard musi być dostępny, ale nie naiwny. Lucky 7 działa na prostych zasadach. Przedmiot, rozmowa, wycena i decyzja. Klient nie musi opowiadać całego życia, żeby zostać obsłużonym, ale lokal nie bierze wszystkiego bezmyślnie. Reputacja jest tu ważniejsza niż szybki zarobek na jednym podejrzanym przedmiocie. To miejsce ma być dyskretne, konkretne i przydatne dla okolicy, ale jednocześnie prowadzone z własnymi regułami. Atmosfera Lucky 7 jest cięższa, codzienna i prawdziwa. Trochę jak połączenie sklepu z używanym sprzętem, punktu szybkiej gotówki i miejsca, gdzie ludzie z okolicy wpadają nie tylko po transakcję, ale też po krótką rozmowę, plotkę albo kontakt. To nie lokal budowany pod klientów szukających elegancji. To miejsce dla ludzi, którzy chcą wejść, załatwić sprawę i wyjść z pieniędzmi w kieszeni. [Clinton Avenue: From $F.T to Lucky 7⏳] Lokal przy Clinton Avenue, położony na granicy Central Vinewood i bezpośrednio sąsiadującego Hawick, przez pewien czas funkcjonował pod nazwą $F.T Pawnshop. Sama lokalizacja od początku była jednym z jego największych atutów. Z jednej strony znajdował się blisko bardziej reprezentacyjnych części miasta, z drugiej dotykał rejonu, gdzie od lat mieszały się różne środowiska Los Santos. Artyści, mieszkańcy okolicznych ulic, ludzie związani z nocnym życiem, drobni przedsiębiorcy i osoby poruszające się na granicy legalnego obrotu tworzyli specyficzny klimat tego miejsca. Oficjalnie $F.T Pawnshop zajmował się klasyczną działalnością lombardową. Skupem, sprzedażą oraz zastawem elektroniki, instrumentów, biżuterii, kolekcjonerskich przedmiotów i rzeczy posiadających wartość sentymentalną. Z czasem jednak lokal przestał być postrzegany wyłącznie jako zwykły punkt handlowy. Dla jednych był miejscem, gdzie można było szybko pozbyć się niepotrzebnego sprzętu. Dla innych sposobem na zdobycie gotówki bez formalności. Jeszcze inni traktowali go jako punkt, w którym czasem trafiały się rzeczy niemożliwe do znalezienia w normalnym sklepie. Położenie na styku Vinewood i Hawick sprawiało, że przez drzwi lombardu przewijały się osoby z bardzo różnych warstw miasta. To właśnie ta mieszanka budowała jego reputację. $F.T Pawnshop kojarzył się z dyskrecją, prostym podejściem i rozmową bardziej ludzką niż formalną. Ta sama opinia była jednak jednocześnie jego siłą i ciężarem. W Los Santos miejsca obracające gotówką, zastawem i używanym towarem zawsze niosą za sobą pewien cień, szczególnie kiedy działają w okolicy, gdzie legalny handel regularnie spotyka się z szarą codziennością miasta. Po nagłym zniknięciu poprzednich właścicieli nieruchomość wraz z działającym lokalem trafiła na sprzedaż. Dla wielu osób był to po prostu kolejny zmęczony biznes wymagający remontu, pieniędzy i nowego zarządzania. Treyvon Rowland zobaczył w nim jednak coś więcej. Nie pusty lokal, ale miejsce z historią, ruchem, rozpoznawalnością i adresem, którego nie trzeba było uczyć miasta od zera. Lucky 7 Pawn & Loan powstało jako nowy rozdział tego punktu. Nie chodziło o wymazanie przeszłości $F.T Pawnshop, tylko o przejęcie tego, co już działało, odcięcie się od tego, co mogło ciążyć na nazwie, i nadanie lokalowi własnej tożsamości. Clinton Avenue pozostało tym samym adresem, ale zmieniła się energia za ladą. Zamiast lokalu żyjącego wyłącznie starą opinią, Lucky 7 miało stać się miejscem opartym na jasnych zasadach, reputacji i relacji z ludźmi z okolicy. Dla Treyvona Lucky 7 nie było kolejnym przypadkowym biznesem na mapie Los Santos. Było szansą na stworzenie punktu, który łączy różne strony miasta. Vinewood, Hawick, nocne życie, codzienną biedę, okazje, sentymenty i szybkie decyzje. Lokal miał zachować uliczny charakter Clinton Avenue, ale zbudować nową reputację. Nie przez udawanie luksusu, tylko przez konkret, dyskrecję i zasadę, że w tym miejscu człowiek może wejść z problemem, a wyjść z rozwiązaniem. [Cash, Trust & Second Chances: The Pawn Business in Los Santos📀] Lombard w Los Santos nie jest tylko sklepem z używanymi rzeczami. W mieście pełnym kontrastów, drogich dzielnic, ulicznej presji i ludzi żyjących od wypłaty do wypłaty pełni dużo bardziej praktyczną funkcję. Pozwala szybko zamienić wartość przedmiotu na gotówkę, bez banku, długiej procedury i tłumaczenia się z prywatnych problemów. Dla jednych klientów oznacza to opłacenie rachunku. Dla innych przeczekanie kilku trudnych dni. Dla kolejnych okazję, żeby kupić coś taniej niż w oficjalnym obiegu. Taki biznes działa tam, gdzie formalna ekonomia często nie nadąża za tempem miasta. Lombard obsługuje ludzi, którzy myślą prostymi kategoriami: czynsz, paliwo, dług, wypłata, krótka pożyczka, szybka sprzedaż albo rzecz, której nie da się znaleźć gdzie indziej. Nie wymaga idealnej historii kredytowej ani rozmowy z doradcą w koszuli. Liczy się przedmiot, jego realna wartość, decyzja właściciela i zaufanie do wyceny. Właśnie dlatego dobry lombard nie opiera się wyłącznie na gotówce. Opiera się na reputacji. Jeśli ludzie wiedzą, że mogą wrócić, dogadać się i nie zostać potraktowani jak ktoś gorszy, lokal zaczyna funkcjonować jako stały element dzielnicy. Nie jest już tylko punktem sprzedaży, ale miejscem, przez które przechodzą codzienne historie miasta. Desperacja, sentyment, okazja, strata, potrzeba i czasem zwykły przypadek. Branża lombardowa naturalnie niesie ze sobą pewien cień. Obraca używanymi przedmiotami, szybką gotówką i klientami, którzy często wolą prostą rozmowę od formalnych procedur. W Los Santos nie jest to niczym wyjątkowym. Właśnie tak działa wiele małych interesów stojących między legalnym handlem a trudniejszą rzeczywistością ulicy. Różnica polega na tym, czy właściciel pozwala, żeby chaos przejął kontrolę nad lokalem, czy potrafi utrzymać własne zasady. Lombard musi być dostępny, ale nie głupi. Dyskretny, ale nie ślepy. Szybki, ale nie desperacki. Musi umieć zarabiać na obrocie towarem, jednocześnie wiedząc, że jedna zła decyzja może uderzyć w jego nazwę, klientów i pozycję w okolicy. W takim mieście jak Los Santos reputacja potrafi być cenniejsza niż najdroższy zegarek w gablocie. Dlatego prowadzenie lombardu wymaga bardziej wyczucia niż elegancji. Nie wystarczy znać ceny katalogowe. Trzeba rozumieć ludzi, presję czasu, wartość szybkiej gotówki, sezonowość towaru i różnicę między klientem w potrzebie a kimś, kto próbuje przerzucić własny problem na lokal. Właśnie tutaj pojawia się sens Lucky 7 Pawn & Loan. Nie jako wystawnej marki, tylko praktycznego punktu wpisanego w rytm okolicy. Lucky 7 rozumie, że Los Santos codziennie produkuje ludzi potrzebujących drugiej opcji. Czasem jest to pożyczka pod zastaw. Czasem sprzedaż rzeczy, która straciła znaczenie. Czasem zakup czegoś, na co normalnie nie byłoby pieniędzy. Ten biznes nie udaje, że zmienia ludziom życie. Daje im chwilę oddechu, gotówkę w ręce i możliwość wykonania następnego ruchu.13 polubień -
13 polubień
-
13 polubień
