Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

[WTTC?] #000, #001 - Powitanie i Wizyta w lokalu Mon Chéri - czy jest jak w Paris?


skinny

Rekomendowane odpowiedzi

**Na stronie blogu What's The Tea Cassie? Pojawił się premierowy wpis.**

rDKpF9i.jpg

Witajcie drodzy czytelnicy!
Nazywam się Cassandra Montgomery i to mój blog - What’s The Tea, Cassie?
Czego możecie się spodziewać? Dosłownie: wszystkiego. Jestem absolwentką dziennikarstwa uniwersytetu w San Fierro, a moimi specjalnościami są dziennikarstwo muzyczne i modowe. Nie będę się natomiast zamykała na te dwa tematy. Wśród nich znajdziecie również, zgodnie z obietnicami na moim profilu Lifeinvader:

  • recenzje - lokali, eventów, produktów (nie tylko kosmetyków!)
  • relacje z wyżej wymienionych rzeczy!
  • felietony, czyli podzielę się z Wami moim spojrzeniem na dany problem społeczny
  • szczere do bólu opinie
  • Absolutny brak clickbaitu, ragebaitu i bezsensownych plotek rodem z innych portali.

Na rozgrzewkę po moim powrocie do miasta weźmiemy recenzję pierwszego lokalu, który miałam okazję odwiedzić. Czy dorównali moim oczekiwaniom? Sprawdźcie poniżej!

Jeśli jesteście zainteresowani współpracą, chcecie, abym zrecenzowała jakieś miejsce, album, lub kolekcję ubrań - dajcie znać! Piszcie do mnie maila: [email protected] lub wyślijcie do mnie DM na Lifeinvader!

xoxo,
Cassie Montgomery

#001 Wizyta w lokalu Mon Chéri - czy jest jak w Paris?

Kilka dni temu podróżując po oświetlonym już latarniami Del Perro poczułam nagłą ochotę na coś słodkiego. Przeszukując appkę mapy po powrocie w rodzinne strony zauważyłam ikonkę kawiarni Mon Chéri. Zachwycona chwytliwością powyższej nazwy, postanowiłam odwiedzić lokal. Jakie były moje wrażenia? Przekonajmy się razem w pierwszym wpisie What’s The Tea, Cassie?!

Drewniane drzwi znajdują się na wzniesieniu z kilkoma schodkami do pokonania, a po prawej stronie znajduje się rampa dla osób w kryzysie niepełnosprawności ruchowej, co jest już dla mnie bardzo dużym bonusem. Okolice wejścia były czyste, jak na standardy okolic Del Perro i Vespucci, a zielone drzwi i balustrady stoją dumnie w akompaniamencie pnącego się bluszczu, palm i innych kwiatów. Bardzo klimatycznie! Cała magia natomiast delikatnie zanika po wejściu.

d2Mjhqh.jpg

Wystrój rodem z Pinteresta?

Po przekroczeniu drzwi zostałam powitana przez uroczą Panią sprzątającą, prawdopodobnie zaczynając swoją pracę, było już wtedy grubo po dwudziestej trzeciej. We wnętrzu pachniało kawą i słodkościami już od wejścia, a w głośnikach pogrywał delikatnie przyjemny dla ucha Pop z grupy kawałków nikt nie zna tytułu, ale każdemu się podoba. Wnętrze strefy dla gości jest…sterylne. Takie, borderline szpitalnie sterylne. Po lewej stronie znajduje się tablica do gry w darta przybita do drewnianych, wszechobecnych w nowoczesnym wystroju wnętrz lamelami i— to by było na tyle, jeśli chodzi o kolory rzucające się w oczy. Reszta sali dla gości jest raczej udekorowana nowoczesnym stylem, który lubię nazywać TJ Maxx Glamour. Wszędzie sporo bieli i szarości. Białe ściany, białe fotele i sofy, szklane stoły z diamentowymi dekoracjami. Właścicielka nawet pokusiła się o znalezienie doniczek w podobnym stylu, które miałyby symulować obicie materiałem. Dzięki bogu, rośliny znajdujące się w donicach i wazonach na stole były już prawdziwe. Na uboczu siedziała zakochana para na nocnej randce, a przy ladzie na hookerze siedziała bodajże jedna osoba.

Zanim usiadłam postanowiłam nie marnować czasu biednym baristkom i spojrzałam na menu, które wyświetla się nad ich głowami na wielkich monitorach. Skusiłam się na kawałek tortu Pavlova i herbatę Earl Grey. Baristka przyjęła moje zamówienie z uśmiechem. Poprosiłam o zaniesienie zamówienia do stołu, przy którym zajęłam miejsce. Fotele były wygodne, chociaż szklany stolik pozornie łatwy do wytarcia okazał się magnesem na odciski palców. Po około pięciu minutach baristka, która przyjęła moje zamówienie przyniosła je do stolika i życzyła mi smacznego.

 

Ale czy jest pysznie?


Tort był zaserwowany tradycyjnie z kremem i świeżymi malinami, które balansują swoją kwasowością onieśmielającą słodycz bezy, która niestety spędziła w piekarniku o kilka minut za długo. Wydawała się bardzo sucha i krucha. Na końcu języka pojawiały się nuty mascarpone i wanilii z aksamitnego, rozpływającego się w ustach kremu, a na koniec przeżuwania kęsa, zostałam spoliczkowana kwasowością czerwonej, dojrzewającej w letnim słońcu maliny. Jest dobrze! Chociaż gdyby nie ta beza, byłoby wprost idealnie – nic w tym dziwnego! Przygotowanie bezy to jeden z trudniejszych wyczynów cukiernictwa.

Przejdźmy zatem do herbaty. Już teraz rozczaruję wszystkich brytyjczyków i powiem od razu, że nie piłam tej herbaty z mlekiem. W zaparzaczu w przezroczystym imbryku powoli tańczyły liście herbaty ze skórką bergamotki, tradycyjnie dla herbat Earl Grey, która to w XIX wieku była sprzedawana jako herbata najgorszej klasy, a bergamotka miałaby podnosić jej jakość, aromatyzując przy tym napar. Po przelaniu herbaty do filiżanki wydobył się cudowny zapach liści czarnej herbaty z cytrusami. Profil smakowy tej herbaty był dość prosty. Lekko słodkawa z nutami cytrusów – przez tę wyżej wymienioną skórkę. Herbata była parzona w odpowiedniej temperaturze i dobrej jakości wody. Nie wyczułam żadnego metalicznego posmaku ani efektu nalotu na zębach, które mogą się pojawić, gdy liście zostaną bezczelnie utopione we wrzątku zrobionym z twardej wody. Chapeau bas! 9Q45xCZ.jpg

Po najedzeniu się stwierdziłam, że czas się odświeżyć. Łazienka dla kobiet była czysta. Utrzymana nadal w nieszczęsnym szpitalnym stylu glamour. Oprócz tego, brak jakichkolwiek zastrzeżeń. Papier był, dozownik z mydłem też był, a woda nie parzyła w ręce, ani nie była za zimna. Dzięki Bogu właścicielki postanowiły postawić na ręczniki papierowe, które są łatwe w recyklingu, a nie na suszarki do rąk, które są siedliskiem bakterii i grzybów. Po wyjściu z łazienki dopiero później zauważyłam, że między toaletami znajduje się schowany za drewnianymi płytami kosz na odpady. Jako cywilizowana zetka skorzystałam z tego przywileju. Posprzątałam po sobie, a naczynia oddałam na bar, by baristki nie musiały biegać po całej sali za jednym talerzykiem i filiżanką.

 

Werdykt?


Mon Chéri to lokal z potencjałem i uprzejmą obsługą, której obraz jest zaburzany przez nadmierną sterylność i nudę wnętrza. Dekoracje są oklepane i jakbym rzuciła kamieniem to trafiłabym w dziesięć podobnie wystrojonych lokali. Nadrabiają natomiast atmosferą. Jedzenie i napoje są bardzo dobre. Osoby, które obsługują po drugiej stronie lady są przeszkolone z zasad savoire vivre’u i nie wyglądają, jakby pracowały tam za karę. Kadra kierownicza dba również o szkolenia swoich pracowników, by Ci zminimalizowali błędy popełniane przy przygotowaniu jedzenia dla gości. Pozdrawiam całą ekipę Mon Chéri i życzę im dalszych sukcesów! Moja ocena? Jak na pierwszą recenzję, będę hojna.

 

x1mkMka.png

 

**komentarze pod postem są włączone.**

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

**Victoria, widząc ciekawą recenzję swojego lokalu, uśmiechnęła się pod nosem w swoim biurze widząc owoc szkoleń pracowniczych, które prowadzi ze swoją kadrę zarządczą bardzo zawzięcie, by uzyskać opisaną przez /Cassie/ perfekcyjną i kulturalną atmosferę. Po przeczytaniu całego artykułu przesłała go dalej swojej menadżerce, jak i współwłaścicielce lokalu.**

@Wireczka @Aleksanra

Edytowane przez Misty
skinny i Martynza lubią to

.・。.・゜✭・.・✫・゜・。. .・。.・゜✭・.・✫・゜・。. .・。.・゜✭・.・✫・゜・。. .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.  ・。. .・。.・゜✭・.・✫・゜・。. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

**Chloe przed recenzją odwiedziła omawiany lokal, w którym zjadła swój ulubiony deser lodowy. Po przeczytaniu całości, rozmyślała, dlaczego autorka tekstu, pominęła kącik dla pupila, ale finalnie w pełni zgodziła się treścią artykułu i z czystym sumieniem zostawiła polubienie**

skinny lubi to

a

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

**Liliane, zaraz po tym, jak Victoria przesłała jej artykuł na temat wspólnie prowadzonego lokalu, niezwłocznie go przeczytała. Z racji, iż chora spędza w łóżku ostatnie dni, szczególnie przeanalizowała wszelkie uwagi ze strony autorki artykułu. Standardowo, kobieta znegowała część uwag na temat wystroju, lecz zdecydowanie doceniła uznanie ze strony autorki, jak i to, że kobieta mogła pokazać właścicielkom wygląd ich lokalu ze strony /klienta/.**

Misty i skinny lubią to
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

** PP zjarana wątpliwego pochodzenia towarem, leniwiąc się na kanapie, przeczytała pierwszy lepszy tekst, który akurat wpadł jej w oko. Wciągnęła się w czytanie, a samym końcu stwierdziła, że zjadłaby taką beze na gastrofazie **

Edytowane przez diducha
skinny lubi to

fdsf(2).png.cb0cb1863a9205508b59e205d01da5eb.png

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin