Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

315. Czarne życia też się liczą, czyli o tym jakie trudności przeżywają mieszkańcy południowego Los Santos


Botekk

Rekomendowane odpowiedzi

 

 

AD_4nXez9NwnS_U3R4-UCqYDLI9nfUd_VCTrKO8qB4sir5PASbenqAdFRRA-XPfy_BmF7qB8i2JUEZFGL-PxQsyotv322Ol41kcRsG-Mw2vSBI_V0fIPKS9MtoaTPBl4MfXOltKshD_7s6HQuVIRHUpJ6pBQekXf?key=fN1m2-Af82dnvHoNfjFUl3LM

By Timothy Clinard, DAILY GLOBE; 04.11.2024

W świecie pełnym napięć społecznych, nierówności i głęboko zakorzenionych stereotypów wielu młodych ludzi, zwłaszcza z mniejszości etnicznych, boryka się z wyzwaniem znalezienia swojego miejsca. Dla niektórych z nich, zwłaszcza tych pochodzących z ubogich dzielnic miejskich, perspektywa pracy w gangu staje się niemal jedyną drogą ku ekonomicznemu przetrwaniu i społecznemu uznaniu. Jednak wyjście z tego świata jest trudne — wymaga zarówno odwagi, jak i wsparcia ze strony społeczności, która często ich odrzuca

W dniu 04.11.2024, w poniedziałkowy wieczór, zaprosiliśmy do studia mojego przyjaciela właśnie z takiego świata - świata, w którym liczy się ilość zarobionych pieniędzy, najczęściej w sposób nielegalny, a nie marzenia, który każdy z nas ma. Oto Eric ‘Gibby’ Carter - dobry przyjaciel, przedsiębiorca, znawca kultowego rapu oraz wujek- dobra rada wśród społeczności czarnoskórych w okolicy Grove street, gdzie prowadzi swój klub muzyczny. Podczas audycji, którą rozpoczęliśmy tuż po godzinie 21:00 mówiliśmy o sposobach dojścia do młodych osób, którzy nie mają żadnych perspektyw na takim terenie, jak Davis. W rozmowie dyskutowaliśmy, także o obecnym hip-hop i o tym, jak się zmienił na przestrzeni lat. Poniżej zamieszczamy zapis audiowizualny ostatniej audycji.

**Pod tekstem wprowadzającym, zamieszczone zostało nagranie, w którym prowadzący - Timothy Clinard, rozmawia z Eric Carter, właścicielem klubu West Coast Classics, miejsca integracji lokalnej społeczności**

Timothy Clinard: Dobry wieczór Los Santos - tu Timothy Clinard, Daily Globe, i witam was w kolejnym programie z cyklu Night Vibes LS. Moim gościem jest Eric Carter, mój bliski przyjaciel, przedsiębiorca, znawca undergroundowego hip-hopu. Będziemy rozmawiać o tym, jak zmienił się rap na przestrzeni lat, w jaki sposób dbać o biznes, by nie tracić klientów - zwłaszcza na tak trudnym rynku, jak miasto Davis. No i poruszymy problem młodych talentów, które giną gdzieś na ulicy wśród grup przestępczych naszego miasta, czy brudnych biznesów. Eric, czy przyświecała Ci jakaś misja w tworzeniu miejsca spotkań?

 

Eric Carter: Dobry wieczór Los Santos! Z tej strony Eric, mówią na mnie Gibby, do rzeczy- Chciałem mieć miejsce, gdzie ludzie z dzielnicy mogą czuć się sobą, bez blichtru i sztuczności. Ten klub to azyl – daje ludziom przestrzeń do wyrażenia siebie, odpoczynku, a jednocześnie jest dla nich namiastką wspólnoty.  Lokalna społeczność potrzebuje takich miejsc, by oderwać się od codziennych problemów i poczuć, że są gdzieś mile widziani. Klub daje im też trochę perspektywy, wciąga artystów, tworzy miejsce, gdzie mogą się realizować.

 

Timothy Clinard: Dokładnie to samo zauważyłem przychodząc pierwszy raz do was - mówimy o klubie West Coast Classics. To wsparcie, zgoda między sobą - rzadko to widujemy w naszej kulturze, w stosunku między nami, czy do nas reszty tego świata. Eric, jak myślisz, jakie są największe wyzwania dla społeczności czarnoskórych Los Santos? Walką już nie tyle agresją, tylko jej miniaturową wersją, której wiele osób nie zauważa - a rani często mocniej, niż jej oryginalny odpowiednik.

 

Eric Carter: Największe wyzwania to brak stabilnej pracy, wsparcia i edukacji – u nas wiele osób po prostu nie ma możliwości wyjścia na prostą. System daje nam mało narzędzi, żeby realnie walczyć o swoje, i dlatego tak wielu ludzi szuka innych, czasem nielegalnych dróg. Społeczność czarnoskórych próbuje przetrwać w mieście, które za bardzo ich nie wspiera, co prowadzi do frustracji i ciągłych problemów. Wielu z nas marzy o zmianach, ale wciąż brakuje opcji.

 

Timothy Clinard: Zgadza się, wiele jeszcze musi zmienić, by społeczność czarnoskórych poczuła się komfortowo w naszym mieście. Czy według Ciebie istnieją rozwiązania lub projekty, które pomagają młodym ludziom unikać życia w gangach i znajdować alternatywne ścieżki? Jacy ludzie je prowadzą, skąd pochodzą?

 

Eric Carter: Są, ale brakuje kasy i większego wsparcia. Projekty typu warsztaty, sport, zajęcia artystyczne mogą pomóc, ale jeśli nie ma stabilnych funduszy, to giną szybciej, niż się pojawiają. Młodzi potrzebują miejsc, gdzie mogą bez presji znaleźć swoją drogę, nauczyć się nowych rzeczy, ale takich inicjatyw jest wciąż za mało, a ich wpływ jest za słaby. Jak młody człowiek nie znajdzie opcji na rozwój, to ulica prędzej czy później go wciągnie.

 

Timothy Clinard: Nasze amerykańskie społeczeństwo musi jeszcze do tego dojrzeć, nie wiem czy da się to przyspieszyć... słuchaj, prowadzisz klub z podziemnym hip-hopem, to jak oceniasz, czy dzisiejszy rap wyraża jakieś głębsze refleksje? Co się zmieniło w nim, a co zostało na przestrzeni lat?

 

 Eric Carter: Rap się zmienił- dziś jest bardziej komercyjny, pełen pieniędzy i sławy, ale stracił autentyczność i szczerość. Kiedyś rap to był głos ulicy, prawdziwy przekaz o tym, co się dzieje na blokach. Dziś dużo w nim biznesu, promocji, a mniej surowych historii. Zyskaliśmy popularność, bo teraz każdy zna rap, ale straciliśmy ten prawdziwy, mocny głos, który mówił wprost, co boli społeczność. Rap oddalił się trochę od ludzi, lecz nie chce mówić tutaj o wszystkich artystach - jest też sporo ostrych graczy, którzy pokazują Real-talk.

 

Timothy Clinard: Trochę ta rozmowa przypomina narzekanie starszych osób... ale wydaję mi się, że czasem jest to potrzebne. Słuchaj, mam do Ciebie ostatnie pytanie - jakiej rady udzieliłbyś młodym ludziom, którzy próbują odnaleźć swoje miejsce w życiu i uchronić się przed negatywnymi wpływami? Wiem, że znasz ich dużo.

 

Eric Carter: Trzymajcie się ludzi, którzy chcą dla was dobrze i patrzcie, jakie macie opcje na rozwój. Wiem, że ulica kusi, ale w dłuższej perspektywie stabilna praca, nauka i znalezienie swojej pasji opłaci się bardziej. Na zakończenie- dziękuję za zaproszenie- wpadajcie do klubu West Coast Classics! YOOO!

 

Timothy Clinard: Mądre słowa, Eric. Myślę, że padło tu wiele takich słów i każdy ze słuchaczy wziął sobie któreś do serca. Dziękuję Tobie za możliwość rozmowy, ale dziękuję też wam - drodzy słuchacze. Widzimy się w kolejnym programie - był z wami Timothy Clinard, Daily Globe.

AD_4nXdlCxt7ba-w-j4SptvM4aIi2AeAeCE0dCCXE4ctJOEsw2HMcVtmdbwgmxpHBErnphsQ1WT9QXXSbdhHTcMxJkAHnrQVccBWfz0JpjmMsQYhaqr6c1tlcirJhxCX_Pnq9meXW2Ukx-ImC824HcAXPN2TNjqX?key=fN1m2-Af82dnvHoNfjFUl3LM

Edytowane przez puvtxr
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin