Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

Malakai Guthrie


Kaniaczek

Rekomendowane odpowiedzi

menyoo.png.de10993a20a683cbcfa897d5ad652e70.pngMalakai Guthrie urodził się 21 października 1998 roku w Los Santos. Jego rodzice byli imigrantami z Francji. Przyjechali do Stanów Zjednoczonych z nadzieją na lepsze życie – marzyli o tak zwanym American Dream. Mieli nadzieję, że w Los Santos uda im się zacząć od nowa, znaleźć dobrą pracę, a ich syn będzie mógł dorastać w kraju pełnym możliwości. Jednak rzeczywistość bardzo szybko zweryfikowała ich plany. Rodzina Guthrie nie zdążyła się jeszcze na dobre zaaklimatyzować, kiedy problemy zaczęły się piętrzyć. Koszty życia były wysokie, a językowa bariera utrudniała znalezienie życie codzienne jak i zawodowe rodzinie. Ojciec Malakaia próbował swoich sił w różnych zawodach – pracował jako kierowca, pomocnik na budowie, a czasem dorabiał nawet dorabiał na aplikacjach z dowozami jedzenia.. Matka głównie dorabiała jako sprzątaczka czy to w domach czy w firmach. Mimo ich wysiłków, pieniędzy wciąż brakowało. Zaledwie przed drugimi urodzinami Malakaia zapadła trudna decyzja – trzeba wracać do Francji.

Dorastanie w Marsylii nie było łatwe. Rodzina Guthrie wróciła do ojczyzny z niczym, a lokalna społeczność nie była zbyt przyjazna. Dla sąsiadów byli tymi, którym nie wyszło za oceanem. Malakai od najmłodszych lat czuł się inny – nie tylko dlatego, że urodził się w Ameryce, ale też dlatego, że jego rodzina zawsze żyła na marginesie. W szkole był często obiektem żartów. Dzieci potrafiły być brutalne. Wytykały mu jego pochodzenie, akcent matki, biedne ubrania. W domu również nie było kolorowo. Ojciec Malakaia, sfrustrowany niepowodzeniami życiowymi, często uciekał w alkohol. Matka starała się trzymać rodzinę w całości, ale samotna walka z codziennością coraz bardziej ją przerastała. Malakai dorastał w atmosferze napięcia. Już jako nastolatek czuł, że świat nie ma mu wiele do zaoferowania. W wieku trzynastu lat Malakai po raz pierwszy wszedł na złą ścieżkę. Początkowo były to drobne wybryki jak na przykład kradzież batonika ze sklepu, rozbicie szyby, bójki po szkole. Jednak z czasem granice zaczęły się przesuwać. Chłopak, który kiedyś marzył o normalnym życiu, zaczął coraz częściej obracać się w towarzystwie starszych kolegów, którzy już wtedy mieli na koncie poważniejsze przewinienia. W wieku szesnastu lat Malakai wszedł w kontakt z lokalną grupą przestępczą działającą w Marsylii. Grupa miała powiązania z organizacjami zajmującymi się handlem narkotykami i przemytami na zdecydowanie większą skalę. Początkowo jego zadania były proste, zaczęło się od przekazywana małych paczek, obserwowania miejsc, gdzie odbywały się transakcje. Jednak Malakai szybko udowodnił, ze nie jest byle dzieciakiem z francuskich ulic. Był bystry, lojalny i potrafił zachować zimną krew, kiedy było to potrzebne. Z ubiegiem czasu rola Guthrie w lokalnej grupie zaczęła rosnąć. W końcu zaczął samemu rozprowadzać narkotyki w lokalnych szkołach i klubach. Nagły zastrzyk pieniędzy jakich nie widział nigdy na oczy pozwolił mu w końcu kupić sobie lepsze ciuchy, nowy telefon czy chociażby pomóc rodzicom w opłatach. W końcu zaczął czuć się potrzebny. W wieku osiemnastu lat był już znany lokalnej policji. Jego twarz znajdowała się w kilku raportach, a nazwisko zaczęło pojawiać się w dochodzeniach dotyczących przestępczości zorganizowanej. Wszystko zaczęło się sypać tuż po jego osiemnastych urodzinach. Służby zaczęły mocniej przyglądać się organizacji, której był częścią. Jeden z członków grupy poszedł na współpracę z policją. Wkrótce potem wydano nakaz aresztowania za Malakaiem. Wiedział, że zostało mu niewiele czasu. Nie czekał – zaczął uciekać. Z pomocą znajomych i fałszywych dokumentów udało mu się opuścić Francję i ponownie wylądować tam, gdzie wszystko się zaczęło – w Los Santos. Jeszcze wtedy nie wiedział, że to będzie jego pierwsze i nie ostatnie spotkanie z fałszerstwem.

 

 

Powrót do Los Santos miał być dla Malakaia nowym początkiem. Drugą szansą. Przynajmniej tak to sobie wmawiał. Prawda była jednak inna – on wcale nie chciał się zmieniać. Głęboko w środku wiedział, że życie na granicy prawa było jedynym, które znał i chyba jedynym, w którym czuł się naprawdę sobą. Krótko po wylądowaniu w Los Santos Malakai poznał Phenoma Nadala – człowieka, który od razu wzbudził jego zaufanie. Phenom nie zadawał zbędnych pytań. Miał doświadczenie, kontakty i znał miasto jak własną kieszeń. To właśnie dzięki niemu Malakai szybko odnalazł się w nowym środowisku. W miarę upływu czasu zrozumiał, że wcale nie musi zaczynać od zera. Wystarczyło tylko dobrze wykorzystać to, co już potrafił. Wkrótce poznał Pierre’a – fałszerza, z którym od razu złapał wspólny język. Pierre był mistrzem w swoim fachu, a Malakai z czasem zaczął podpatrywać każdy jego ruch. Najpierw tylko mu pomagał – odbierał zamówienia, dostarczał materiały, pilnował, by wszystko odbywało się bez zbędnego szumu. Malakai zdecydowanie miał talent. Był dokładny, cierpliwy i myślał strategicznie. Po kilku miesiącach sam zaczął tworzyć dokumenty – umowy, fałszywe dyplomy, identyfikatory, a nawet paszporty. Ich mały warsztat fałszerzy działał jak dobrze naoliwiona maszyna. Wszystko było precyzyjne, bezpieczne i przede wszystkim – dochodowe. Z pomocą Phenoma, który dostarczał im kupców, interes szybko zaczął się rozrastać. Nie pracowali jednak z byle kim. Malakai i Pierre od początku mieli jeden cel – pracować tylko z dużymi graczami. Mniejsi przestępcy byli zbyt impulsywni, zbyt nieprzewidywalni. Duzi gracze, tacy jak bossowie gangów, skorumpowani politycy czy szemrani przedsiębiorcy, wiedzieli jak trzymać język za zębami i płacić odpowiednią cenę. Przez ponad dwa lata wszystko szło idealnie. Malakai w końcu poczuł, że żyje. Miał pieniądze, miał respekt, a przede wszystkim – miał kontrolę. Ale jak to bywa w tym świecie – nic nie trwa wiecznie. Pewnego spokojnego wieczoru wszystko się posypało. Bez ostrzeżenia, bez uprzedzenia – oddział federalny wkroczył do mieszkania Malakaia. Aresztowanie było szybkie i brutalne. Malakai początkowo myślał, że chodzi o działalność w Los Santos, ale prawda była jeszcze gorsza – to Francja się upomniała. Złożono oficjalny wniosek o ekstradycję. Chcieli, by stanął przed sądem za udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Jego przeszłość dogoniła go szybciej, niż myślał. Amerykański sen Malakaia zakończył się szarą, zimną celą francuskiego więzienia. Siedem lat. Tyle dostał. Siedem długich lat za kratami. Dla wielu to wyrok śmierci dla duszy. Ale nie dla Malakaia. Pierwsze miesiące były ciężkie. Zamknięty w ciasnym świecie betonu i żelaza, bez dostępu do ludzi, którym ufał. Bez pieniędzy, bez wolności. Z czasem jednak nauczył się oddychać tym więziennym powietrzem. Zaczął poznawać zasady, budować swoją pozycję, zdobywać szacunek. Więzienie, mimo że odebrało mu wszystko, dało mu też coś innego – siłę hart ducha, cierpliwość.  W trakcie odsiadki dostał list, którego nadawcą był jeden z nielicznych ludzi, którym ufał – Phenom. List był krótki, ale jego treść zmroziła Malakaia. Pierre został złapany. Skazany na dwadzieścia dziewięć lat w więzieniu stanowym. Jeden z najlepszych fałszerzy, jakich znał, zakończył swój żywot na wolności. Po siedmiu latach Malakai wyszedł z więzienia.

Wolny, ale bez niczego. Jego majątek został skonfiskowany. Ludzie, których znał, zniknęli. W kieszeni miał tylko nazwisko jednego człowieka – Phenoma Nadala. To właśnie on, po raz kolejny, wyciągnął do niego rękę. To dzięki niemu Malakai znów znalazł się w Los Santos. Kolejna szansa otrzymana od swojego byłego znajomego sprawiła, że ponownie po mieście zaczęła krążyć jego twarz. Tym razem nie było miejsca na żadne potknięcia, zaraz po powrocie Malakai zaczął ponownie badać swoje stare „tereny”, ale dość szybko zdał sobie sprawę z tego jak daleko w tyle został z swoimi technikami fałszerskimi, okazało się to nie do nadgonienia w krótkim czasie, a go nie miał za wiele. Powrót do przeszłości, ponowne wmieszanie się w handel narkotykami to była jedyna opcja dla Francuza. Na szczęście miał przy sobie Phenoma, który w środowisku był już bardzo znany z handlowania ketaminą. Dużo czasu nie minęło, a przez ręce Malakaia zaczęły już przechodzić pierwsze kilogramy narkotyków, mimo tego nie bał się podejmować także innych robót wykładanych przez bardziej doświadczonego kolegę. Dokładny, chłodny umysł Malakaia zdecydowanie przyczynił się do rozrostu operacji prowadzonych przez niego oraz Phenoma, w niedługim czasie dwójka zaczęła obracać dziesiątkami kilogramów narkotyków a imię Malakai dzięki jego pracy i kontaktom znajomego zaczęło wybrzmiewać na ulicach jeszcze głośniej niż za czasów współpracy z Pierre.

 

Spoiler

Cześć, wcześniej wrzucałem to w formie aplikacji ukierunkowanej na fałszerza, aczkolwiek po rozmowie z Miellie doszliśmy do wniosku, że lepiej będzie jak polece w inną strone z racji tego, że gra fałszerza może mocno ograniczać moją grę. Zmieniłem końcówkę apki, dokładniej historie po powrocie do LS i na razie przyklejam sie do innego freelancera i bede pomagac mu w handlu ketamina. Na razie w pełni będę się skupiać na robocie wykładanej przez Phenom Nadal, po czasie może odbije w swoją strone pisząc o Suppliera czy cokolwiek.

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 3 tygodnie później...
  • 3 tygodnie później...
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin