Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

007. UNDERGROUND TALKS - Nie dla księżniczek; życie w trasie Taliyah Holloway.


Botekk

Rekomendowane odpowiedzi

Y9xUqzp.png

By Timothy Clinard - DAILY GLOBE, 04/26/2025


 

image.png.ea6eeec775608f1c2b4474dc83d4a0b4.png

UNDERGROUND TALKS - Program Daily Talk Show

Wyjątkowy program typu Daily Talk Show, który przyciąga uwagę widzów swoją autentycznością i wrażliwością. W centrum uwagi są ludzie, którzy stawili czoła najtrudniejszym wyzwaniom życiowym, często sięgającym dna, aby następnie odbudować swoje życie i odnaleźć siłę, by iść naprzód. Każdy odcinek programu to intymna podróż przez historie osób, które doświadczyły zarówno bólu, jak i wyzwolenia - opowieści o walce, przetrwaniu i nadziei.

W "Underground Talks" nie chodzi o sensację, lecz o stworzenie przestrzeni w której zapraszani do studia goście - czują się bezpiecznie i dzięki temu mogą otworzyć się przed innymi. Prowadzący pozostający w cieniu historii swoich rozmówców, zadają pytania, które zachęcają do refleksji i umożliwiają odbiorcom wgląd w prawdziwe emocje bohaterów. 

Program stworzony przez dwóch dziennikarzy Daily Globe - Timothy Clinard oraz Antonio Williams, koncentruje się na ludziach, których historie rzadko przebijają się do głównego nurtu mediów. Są to osoby, które mierzyły się z problemami takimi jak uzależnienia, utrata pracy, problemy psychiczne, samotność, a także wykluczenia społeczne. Dzięki ich odwadze, szczerym rozmowom i otwartości - widzowie mają szansę zrozumieć, że życie mimo trudnych chwil, daje możliwości do przemiany i powrotu na prostą.

Wolność śmierdzi ropą i smakuje kawą o 4 rano. Gośćmi w dzisiejszym odcinku są Taliyah Holloway Bruno Antosiewicz. Są to ludzie, którzy codziennie są królami autostrad jadąc swoim 18-tonowym truckiem. Tam z kolei, gdzie wjeżdżają inni zawracają, Przedstawią oni tajniki pracy kierowcy ciężarówki, trudy tego zawodu i dobre strony. Szykuję się ciekawy odcinek, a o tym sami się przekonacie.


**Wieczorem 16 kwietnia na stronie Daily Globe pojawił się zapis audio oraz transkrypcja z kolejnego odcinku podcastu - UNDERGROUND TALKS prowadzonego przez dziennikarzy Daily Globe - Timothy Clinard. Spotkanie zostało przeprowadzone w nowo powstałym studiu - specjalnie dedykowanym pod owy program. Po kliknięciu w odnośnik przenoszący do zapisu z wywiadu, wyświetla się komunikat z potwierdzeniem swojego wieku.**

💬💬💬🎵🎵🎵

b3ZKFyd.jpeg

Timothy Clinard: Dobry wieczór Los Santos! Mówi do was Timothy Clinard w programie Underground Talks. Program stworzony, by pokazać silne i ciekawe charaktery naszego miasta. Dziś mam przed osobą dwie osoby, które na co dzień pokazują jak wielkie mają jaja. Oczywiście w przenośni. Są tu osoby, które na co dzień prowadzą wielkie kilkunastutonowe ciężarówki wożąc różne przedmioty po naszym stanie... i nie tylko. Jest z nami kobieta, Taliyah Holloway, która ma większe umiejętności w prowadzeniu niż nie jeden facet - wliczając w to mnie. Jest z nami jej bliski przyjaciel, Bruno Anto-sie-wski! Tak, dziś witamy truckerów!

Taliyah Holloway: No cześć, Taliyah Holloway, rodowita mieszkanka Los Santos County, od przeszło pięciu lat pracuję w transporcie jako kierowca komercyjny klasy A. Bardzo mi miło, że mogę dzisiaj tu być z wami.

Bruno Antosiewicz: Cześć, Bruno Antosiewicz, mam 35 lat, pochodzę z Katowic, Polski. Od szesnastego roku życia siedzę w temacie ciężarówek, a od osiemnastki już pełną parą – najpierw w warsztacie, potem za kółkiem. Przejechałem całą Europę, od fińskich śniegów po hiszpańskie upały, a od pięciu lat jeżdżę po Stanach. 

Timothy Clinard: Niby lubicie to samo - jeżdżenie wielkim truckiem. Ale mimo to każdy różny... każdy ma inne doświadczenia. Jak się poznaliście? Czyżby wykręcaliście razem pauzę na jakimś ruchliwym parkingu? Często razem wyjeżdżacie?

Taliyah Holloway: Powiem tak... poznaliśmy się przez to, że odeszłam z mojej pierwszej firmy gdzie pracowałam przy dowozie paliw na stacje benzynowej jednej z sieci. Szukałam nowej pracy w branży, czegoś ciekawszego niż jeżdżenia cały czas po tych samych stacjach benzynowych na terenie hrabstw LS i Blaine, a Bruno akurat wtedy zaczął rozwijać swoją jeszcze jednoosobową działalność. Zbiegło się to w czasie, umówił się ze mną autentycznie na stacji benzynowej w Santos, po krótkiej rozmowie zatrudniłam się u niego, potem się zaprzyjaźniliśmy, a teraz... jesteśmy parą i mamy adoptowaną córkę.

Timothy Clinard: Historia godna ekranizacji... myślę, że każdy z naszych słuchaczy marzyłby o takiej relacji. Bruno, opowiedziałeś, że zaczynałeś w warsztacie i jako kierowca w Europie. Jak oceniasz, gdzie branża transportowa jest lepiej rozwinięta? Gdzie lepsze drogi, gdzie więcej prostytutek przy drogach?

Bruno Antosiewicz: Gdzie lepiej? Powiem tak - w USA wszystko jest większe: dystanse, ciężarówki i... przydrożne pokusy też. Ale Europa ma swój klimat - więcej zasad, mniej luzu, ale za to więcej kultury w trasie. A jeśli chodzi o panie lekkich obyczajów? W Europie są, w Ameryce też, ale ja zawsze mówiłem, że najlepsze, co możesz złapać na parkingu, to dobry sen i gorącą kawę. Reszta to już kwestia gustu i sumienia... a ja? Nigdy nie narzekałem. Kobiet było i tak nadmiar, a czasem za dużo żeby też dobrze zapamiętać.

Timothy Clinard: Widać, że przemyślałeś tę odpowiedź w domu *śmiech*. Taliyah, jesteś truckerką. Raczej ten zawód nadal jest zdominowany przez facetów. Skąd pokusa, by pójść w to? Jak zareagowali twoi rodzice? Jak reagują inni kierowcy, gdy widzą Ciebie za kółkiem? Pewnie dostajesz dużo komplementów na CB radio.

Taliyah Holloway: Powiem tak - ja zawsze, dosłownie od dziecka byłam lekką chłopczycą nazwijmy to w ten sposób - oboje z moich rodziców pracowało w Porcie, ale tylko tata miał na tyle ciekawą robotę, by móc mnie tam zabrać i pokazać mi co i jak. Co mi się tam najbardziej wtedy spodobało? Ciężarówki odbierające ładunki ze statków. Były wielkie i głośne, podobało mi się to... po High School najpierw twierdziłam, że wolę być na miejscu zamiast jeździć po kontynencie, więc skręciłam w kierunku półtorarocznego programu nauki zawodowej mechaników w Community College w Cypress Flats. O ile nauka była ciekawa i fajna, o tyle praca w praktyce już mi się nie spodobała tak bardzo. Pewna sieć stacji benzynowych wystosowała w tym czasie ogłoszenie, że szukają kierowców na dowozy paliw i są w stanie sfinansować uprawnienia za umowę lojalnościową na okres trzech lat. Poszłam na ten deal. Tata? Był dumny. Mama nie komentowała sprawy, po prostu to zaakceptowała. Jeśli chodzi o obecne czasy, to CB Radio jest prawie martwe współcześnie. Ludzie przeszli na informowanie się przez aplikacje na smartfony pokroju Waze. Ludzie ogólnie są pełni podziwu, że sobie radzę w tym, że... potrafię "okiełznać te bestie", że tak to ujmę... manewrowanie po ciasnych uliczkach i innych nietypowych miejscach wiele osób by przerosło, ale ja... jakoś sobie radzę. Są tacy co nie dowierzają i wydaje im się, że mam jakiś inteligentnych asystentów parkowania, ale nie ma tak łatwo, hah!

Timothy Clinard: No wiadomo - większość facetów owszem podjęła, by się tego, ale przy okazji urwali lusterka, rozdarli plandekę. Zostając przy Tobie, Taliyah. Syntetycznie, co jest dla Ciebie największą trudnością w tej pracy? Napewno jakieś występują... ciężkie palety?

Taliyah Holloway: Powiem tak - współcześnie kierowca w większości firm tylko jeździ i nie musi się bawić w targanie przy załadunkach, rozładunkach. Otwieram tylne drzwi i nic innego się dla mnie nie liczy, ten czas jest dla mnie. Jeśli chodzi o trudności w zawodzie, to wiadomo - czas pracy, przy którym mamy masę obwarowań prawnych, które musimy sobie sami ogarnąć, przez co czasami jest tak, że przez nie wiem... głupie pomylenie zjazdu czy stłuczkę na autostradzie i konieczność stania w korku jesteśmy uziemieni na parę ładnych godzin dajmy na to dwa, trzy kilometry przed rozładunkiem bo braknie czasu i koniec. Jest to czasami trochę frustrujące... czasami też ludzie na drogach zwyczajnie głupieją widząc dziewczynę w tak wielkim aucie w jakimś nietypowym miejscu. Powiem przykładowo - jakiś czas temu woziłam regularnie transporty na lotnisko, przez co musiałam przepchać się przez terminal. Ludzie dosłownie potrafią zgłupieć widząc tak wielkie auto w takim miejscu, zapatrzeć się i nie myśleć totalnie co robią - a w starciu z moim autem statystycznie nie mają żadnych szans i moja odpowiedzialność zawsze, ale to absolutnie zawsze jest olbrzymia i zawsze muszę być w tak zwanym high-alert. Cokolwiek się nie stanie, to potencjalnie może być moja wina, mogę odebrać komuś życie nie tylko przez to, że on nie pomyślał, ale także, że ja nie zauważyłam, a mogłam zrobić coś inaczej.

Timothy Clinard: No tak, odpowiedzialność i godziny pracy. Bruno, a ty jakie trudności widzisz w tym zawodzie? Może problem ze spedytorami, firmami transportowymi. A może... no właśnie. Samotność. Zdarza Ci się zatęsknić za domem w trakcie długiej trasy... nie wstydź się, Bruno. Ja płaczę na królu lwie.

Bruno Antosiewicz: Problemy? Gówno zarobki na początku, wieczne kombinowanie z papierami, kontrole jakbyś woził złoto, i klienci, co myślą, że kierowca to ich chłopiec na posyłki i bezwartościowy człowiek. A najgorzej? Jak ktoś z biura, co w życiu nie siedział w kabinie, mówi ci, jak masz jechać co robić i cię poucza... na każdym twoim kroku. A samotność? Jasne, że się zdarza. Ale ja potrafię się wyłączyć. Radio, asfalt, silnik - i jadę. Nie muszę mieć ludzi obok, żeby być spokojny. Zbyt długo robię w tym otoczeniu by lamentować za domem... a jeszcze lepiej jak się mijam czasem na trasie z Taliyah.

Timothy Clinard: Uh, widzę, że branża transportowa wymaga poprawek. Mówisz, że się spotykacie na trasie. I co, jak się pozdrawiacie? Zjeżdzacie razem do burger kinga? No właśnie, jaki jest twój i Taliyah ulubiony fastfood. Taliyah, nie podpowiadaj, niech się wykaże.

Bruno Antosiewicz: Jak się mijam z moją kobietą na trasie? No to różnie bywa… Czasem to człowiek tylko pomacha przez szybę, czasem zrobimy wspólną pauzę - wiadomo, te 9 godzin można dobrze wykorzystać, nie tylko na spanie. Jak się kocha, to trzeba być kreatywnym. A fastfoody? Powiem tak - jak już muszę, to biorę klasyka: podwójny burger i fryty z najgorszej stacji. Ale prawda jest taka, że ja wolę sam coś ogarnąć. Mam w kabinie kuchenkę, garnek, przyprawy, składniki - jak zrobię gulasz albo jajecznicę z kiełbasą, to się żaden fastfood się nie umywa.

Timothy Clinard: Romantyczna randka na postoju, jedzenie domowej roboty. Muszę przyznać, że Polacy są naprawdę pracowici i kreatywni. Taliyah, jakiego fastfooda najbardziej lubisz, bo Bruno wymiękł. Musi Cię częściej zabierać do restauracji.

Taliyah Holloway: Powiem tak - gdy jestem na trasach na skalę krajową - a obecnie po zmianie firmy przy o dziwo lepszych zarobkach zdarzają nam się takie o wiele rzadziej - to wtedy zdecydowanie wybieram klasyczny kubełek z Cluckin' Bell. Na miejscu? Z reguły Ocean's Bounty Bar albo WigWam.

Timothy Clinard: Świetnie się z wami rozmawia. W każdej pracy są chwile, które zapamiętujemy na całe życie. Są to chwile śmieszne lub związane z jakimiś negatywnymi emocjami. Chcecie się podzielić taką historią? Taliyah? Bruno?

YN3KiC4.jpeg

Taliyah Holloway: Ja zacznę. Mam tego parę, do jednej się już nawet odwołałam się wcześniej... ale od początku. Same początki mojej kariery - Taliyah lat wtedy 23, woziłam sobie te paliwa po stacjach benzynowych. Stacja dobrze znana każdemu mieszkańcowi LS, Little Seoul - jak wiemy, podjazd dla ciężarówek pod pompę stacyjną tam jest stosunkowo wąski, ciasny dla pełnowymiarowego zestawu, a dodatkowo blokuje się wtedy wyjazd ze stacji oraz ładowarek EV. Był to mój drugi raz na tej stacji, wjechałam za pierwszym idealnie... i wyskoczył zaskoczony placowy, że jak to, że dziewczyna dała radę za pierwszym, że niemożliwe, że gdzie jest drugi kierowca, że na pewno porwałam kierowcę i tak dalej... no szurnięty typ po prostu! Wkręciłam go, że mam autopilota w ciężarówce, chyba dalej w to wierzy... jak to słucha, to pozdrawiam! A druga taka pomniejsza historia to jest rzecz relatywnie świeża, już jak pracowałam u Bruno. Otóż ja ostatnimi czasy często wożę paliwa na lotnisko jak już wspominałam. Bardzo często. Jadę sobie spokojnie, osiemdziesiąt kilometrów... droga nieopodal warsztatu SPIRITS... zatrzymuje mnie Sheriff's, mówię sobie no dobrze, może to rutynowa kontrola z sekcji transportu komercyjnego, zdarza się... otóż nie tym razem! Wysiadło dwóch naprawdę WIELKICH zastępców, takich po dwa metry... i uwaga... rzekomo załadowaną pod sam korek wybuchowym paliwem ciężarówką skręciłam w lewo na skrzyżowaniu mając 110 na liczniku. TAK, rzekomo tyle pokazał im miernik, jakkolwiek absurdalnie to nie brzmi. Jaki był finał? Taki, że po propozycji sprawdzenia prędkości w naszej nazwijmy to czarnej skrzynce zastępcy się spłoszyli i mnie puścili. Dlaczego tak to wyglądało? Nie wiem. Może szukali łatwej ofiary.

Timothy Clinard: Pewnie dlatego, że jesteś kobietą o blond włosach. Niestety stereotypy są krzywdzące. Ale ty je łamiesz, zdecydowanie Taliyah! Bruno, Taliya - zbliżyliśmy do końca. Tradycją naszego programu jest to, że każdy gość mówi kilka słów do widzów. To może być mowa motywacyjna, cytat lub suchar.

Taliyah Holloway: wtedy jeszcze miałam czarne... no ale dobra. Powiem krótko - dziewczyny, tu szybkie słowo do was. Nie dajcie sobie wmówić, że w czymś nie podołacie, w czymś jesteście gorsze od facetów, że to nie wasza rola... to nie te czasy, wierzymy w siebie i do przodu!

Bruno Antosiewicz: Pamiętajcie jedno: życie to nie rondo - nie kręci się w kółko. Czasem trzeba docisnąć gaz i pojechać przed siebie. A jak ktoś wam mówi, że trucker to nie zawód z przyszłością - to powiedzcie mu, żeby sam nosił swoje zakupy z Chin na plecach... a jak chcecie dobrą robotę? Wiecie gdzie uderza.

Timothy Clinard: No raczej, że wiemy. To wszystko na dziś. Dziękuję moim gościom za rozmowę. W tym Underground Talks zobaczyliśmy świat zza kierownicy trucka – tam, gdzie granica między snem a rzeczywistością to linia na asfalcie, a radio CB to twoje jedyne social media. Jeśli kiedykolwiek myślałeś, że życie jest nudne – to znaczy, że nie przesiedziałeś 12 godzin w kabinie z widokiem na nic... i wszystko jednocześnie. Dzięki dla Bruno i Taliyah za autentyczność, za silnik w duszy i za to, że nie boicie się jechać pod prąd – i to nie tylko na drodze. A ty słuchaczu, pamiętaj - nie ważne czym jedziesz! Ważne, że nie stoisz w miejscu! Pamiętajcie te słowa, drodzy słuchacze. Do zobaczenie w następnym odcinku Underground Talks. Byli z wami Bruno Antosiewski, Taliyah Holloway i ja, Timothy Clinard! Dobranoc!


SZYLD-DZIA-W-DG-POD-ARTYKU-Y

 

 

Edytowane przez Botekk
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin