Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

one driver, one rule: don't ask - the last ride you'll ever need | Terry "Driver" Brown


WJTKdesign

Rekomendowane odpowiedzi

xesUvkL.png

he wasn't a soldier. he wasn't a boss. he was a driver.

gobG55W.pngTerry "Driver" Brown to człowiek, który przez długi czas pozostawał cieniem większych graczy. Kiedy nazwiska takie jak Gallatis, Santora, Travaglini czy Scalise rezonowały w półświatku Los Santos, on był gdzieś z tyłu – za kierownicą, za szybą, na końcu rozmowy. Nie potrzebował splendoru. Potrzebował celu. I drogi, którą można uciec.

Zaczynał w świecie, w którym zaufanie było walutą, a każda usługa miała swoją cenę. Był powiązany z taksówkarską infrastrukturą organizacji Dilanza Loyalists, obsługującą nie tylko zwykłych pasażerów, ale też przewozy, o których nie mówiło się głośno. Działał jako ich sprawdzony operator. Nigdy nie zawiódł. Zawsze na czas.

Nie był żołnierzem. Nie był głową. Był kierowcą – tym, który dowozi do celu, bez względu na to, co trzeba przewieźć i skąd trzeba uciec.

 

 

05soq8i.png

end of story

Dla Terry’ego wszystko zmieniło się w dniu, który miał wyglądać jak każdy inny. Po skończonej pracy podjechał pod zajezdnię taksówkarską, jak robił to setki razy wcześniej. Ale tym razem było inaczej. Taśma policyjna, puste hale i cisza. Ani świateł, ani głosów, ani ruchu. Tylko echo miasta, które nagle przestało go potrzebować.

t3J6j3X.png

revenge

Dopiero później wyszło na jaw, że to finał zakrojonej na szeroką skalę operacji FIB o kryptonimie "Revenge" – wymierzonej w struktury, z którymi był luźno związany. Terry nie był głównym celem, nigdy nie działał na pierwszej linii, ale uderzenie w fundamenty wystarczyło, by odciąć go od źródła zleceń, kontaktów i informacji. Z dnia na dzień wszystko ucichło.

cFsBWIn.png

he thought it was the end. turns out—it was ignition.

Od tamtej pory nigdy więcej nie woził ludzi w świetle dnia.
Kontakt z ekipą? Urwany. Rozmowy milkły szybciej niż wschodziło słońce.
Dla jednych to był koniec. Dla innych – wymówka.
Ale dla Terry’ego? Zawód. Nie przez zdradę. Nie przez strach. Przez to, że nikt nie zdążył mu powiedzieć, że to już koniec.

A przecież kiedyś wierzył, że z czasem sam stanie się kimś więcej. Że nie będzie tylko człowiekiem za kierownicą – ale graczem, który siedzi przy stole. Myślał, że kursy to początek. Że zaufanie zaprowadzi go wyżej, głębiej, bliżej źródła decyzji. Ale teraz, gdy wszystko się posypało, nie zamierzał już czekać, aż ktoś znów go zawoła.
Przestał czekać na sygnały. Zaczął być tym, który sam je daje.

VL2KrZQ.png

one car. one man. no loose ends. names fade. reputations don't.

Rozwija się sam. Powoli, bez szumu, ale konsekwentnie.
Nie szuka pozycji w strukturach – tworzy własną.
Chce być tym, o którego pytają z każdej strony miasta. Tym, którego numer zapisuje się bez nazwiska. Tym, który nie wchodzi przez drzwi, tylko pojawia się wtedy, gdy nikogo innego już nie ma.

Teraz Terry nie szuka światła reflektorów ani tytułów w strukturach. Ma własną drogę – czarną jak lakier jego auta, cichą jak silnik na jałowym biegu. Specjalizuje się w jednym: szybkim, dyskretnym transporcie. Ludzie, towary, informacje – bez zbędnych pytań, bez świadków, bez śladów. Jedno auto, fałszywe blachy, trasa z punktu A do punktu B. Jeśli ktoś potrzebuje przejazdu, którego nie można wpisać w żaden dziennik, Terry to ten, którego się szuka. Profesjonalista. Lojalny wobec zasad, nie ludzi. Nie miesza się w cudze konflikty – chyba że siedzą na tylnym siedzeniu.
Nie potrzebuje rozgłosu. Wystarczy, że w mieście krąży jedno pytanie: „Masz kontakt do tego kierowcy?”

8BcJBH3.png

 

Spoiler

Witaj. Powyższa postać jest już niektórym znana w półświatku. Plan na aktualną grę również. Od kiedy historia Dilanzy Loyalists została umieszczona w archiwum moja wizja dalszej kreacji nie zatrzymała się. Chcę kontynuować tą historię jako kierowcy do zadań specjalnych - bez świadków, tam gdzie inni mają obawy ruszyć się gdziekolwiek. Chcę wyjść jednak szerzej z inicjatywą również do innych organizacji czy freelancerów. Kolejnym wątkiem odnośnie legalnych przychodów będzie korporacja taksówkarska wg mojego zamysłu. Podobnie jak to wyglądało w Downtown Cab - za czasów Dilanzy. Nie zamierzam brudzić sobie rąk (?), zamierzam skierować postać w wątek motoryzacyjny - może kradzieże? - o tym wkrótce. 

 

nygus i rodeo lubią to
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin