Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

who are you when nobody is watching? (Brian Lowly)


niedostepny.

Rekomendowane odpowiedzi

3SXkA0A.png

Nie wszyscy rodzą się w szczęśliwej rodzinie, nie wszystkim udaje się zagoić rany spowodowane przez brak czułości czy wsparcia, nie wszyscy mają na tyle sił by mimo upadków żyć dalej w schemacie, zgodnie z prawem czy ludzkim kodeksem. Nie skłamię mówiąc, że rozumiem, rozumiem dlaczego po tym świecie chodzą kryminaliści, czasem spotykamy ich nieświadomie, na drodze a czasem w restauracji stolik obok. Ci ludzie mają świadomość co robią, wiedzą jak sprawiana krzywda wpłynie na drugiego człowieka, rozumieją to. Ja wychowałem się bez ojca, bez męskiej dłoni w domu która mogłaby stawiać jakiekolwiek granice, granice które nakierowałyby mnie jak chce podążać albo przynajmniej co chce osiągnąć. Padłem ofiarą systemu jak większość, zjawiłem się w nieodpowiednim miejscu o niewłaściwej porze, wpadłem na nich, night bastards. Zacząłem lubić to co robią, jak żyją, ile mają pieniędzy i jakie laski się wokół nich kręcą, oni nazywali to szybkim stylem życia które nie kosztuję cię nic oprócz możliwej odsiadki jeśli wpadniesz. Byłem młody, bez świadomości jakie konsekwencje niesie takie życie, mimo że co chwile słyszałem że ktoś oberwał kulkę. To miłość oraz wolność, których Ty nigdy nie zrozumiesz i nigdy nie zaznasz, tak mi mówili. “Pieprzeni Bastardsi” - bo tak najczęściej na nich wołali byli bestiami rządnymi forsy, prochów i pięknych kobiet. Żyjesz szybko, umierasz młodo? Może, ale taki był ich styl bycia. Czy mnie to kręciło? Oczywiście, że tak. Moja matka czasem próbowała zastąpić role ojca ale tak naprawdę była upierdliwa i chcąc czy nie chcąc to przez nią tak często uciekałem z domu, finalnie lądując u ludzi którzy zniszczyli mnie bardziej. Imponowali mi że nie chcieli ofiar, nie toczyli otwartych wojen, nie chcieli rozlewu krwi. Dbali tylko o to co ich ale nawet jeśli nie chcieli krwi to ona i tak się lała. Widziałem śmierć zbyt blisko. Czułem zapach strachu w człowieku który piętnaście minut wcześniej poderżnął komuś gardło, słyszałem płacz matki która trzymała martwego dzieciaka na rękach. Znałem tego dzieciaka i zdaje sobie sprawę, że mógłbym to być ja. Gdzieś w tym wszystkim, w tym całym bagnie, doszło do mnie że nawet jeśli to ty nie trzymasz pistoletu, to ktoś będzie go trzymał wymierzonego w twoją stronę. Matka zabrała mnie stamtąd, dosłownie siłą. Widziała co się kręci, widziała że w oczach bastardsów jestem jedynie żołnierzem który przynosi szmal.  Co mogę ci powiedzieć, kolejny dzień, nowy adres i nowa szkoła. Próbowałem. Przysięgam, próbowałem. Matka robiła wszystko, żebym się nie wyróżniał, pracowała za trzech bym miał nowe ciuchy, nowy fryz, nowe zasady. Kazała mówić "dzień dobry", uśmiechać się do sąsiadów i trzymać się z dala od „kłopotliwych dzieciaków”. Ale ja przecież byłem tym kłopotliwym dzieciakiem, widziałem śmierć i rzeczy które niektórzy widzieli albo w filmach albo w grach. Nie da się tak po prostu usunąć z pamięci lat spędzonych na pograniczu prawa. W szkole czułem się jak wyrzutek, siedziałem tam między tymi dzieciakami z normalnych domów i czułem się jak obcy. Oni bali się spóźnić na lekcję. Ja znałem ludzi którzy bali się że wpadną z towarem który wzięli na kredyt. Chore gówno i zdecydowanie nie dla mnie. Nie dla mnie nauka, proszenie się o kieszonkowe czy znajomości które nie mają jakichkolwiek wartości, jakkolwiek to brzmi. Zacisnąłem zęby i przebrnąłem przez to, kreowałem normalność, bo mama się starała. Bo chciała, żebym był kimś a nie przestępcą. Nie udało się, pękłem i wróciłem do swojego starego świata który przez lata w mojej głowie został zaakceptowany jako lepszy, ciekawszy, ten "mój".  Wróciłem ale to już nie było moje miejsce, nie było żadnych bastardsów, pojawiło się Black Family Mission Row. Wszystko zmieniło się po wyjściu Barks'a, domniemany przywódca Easton zobaczył większy potencjał we własnej grupie, właśnie wtedy doszło do decyzji całkowitego zamknięcia powiązań z night bastards. Od teraz czarnuchy z ciemnego zaułka stały się cieniem pieprzonego miasta. Każdy wiedział dokładnie że w zaułku na Mission Row dostanie wszystko od dragów po strappy różnego rodzaju. Nie byłem gotowy grać w "nową grę", stałem z boku i patrzyłem jak to wszystko się zmienia, jak świat który kiedyś znałem zamienia się w coś co bardziej przypominało korporację, która chce mieć jak największe wpływy. Nie miałem siły przebicia jak kiedyś, nie patrzyli już na mnie z szacunkiem tylko z ciekawością czy wciąż mam jaja żeby coś odpierdolić, nie miałem. Byłem we mgle, w wspomnieniach i samych początkach tej grupy. Odbiłem choć w głowie miałem scenariusz, że uznają to za zdradę to prawdzie byłem nikim, nie widziałem za wiele, nie słyszałem ani nie znałem nowych nazwisk. Tego dnia złożyłem obietnice daną samemu sobie, że nigdy więcej nie będę działał w grupie która może z czasem zmienić się w coś co przerośnie mój umysł. Nie wiem kim jestem i dokąd zmierzam, nie mam bladego pojęcia gdzie się jutro obudzę, nie interesuje mnie to, ważne żebym żył zgodnie z samym sobą.

 

a9N7A6f.png

W czasach gdzie ludzie szukają miłości w sieci a samotność robi większy burdel w głowie niż dolar, emocje stają się towarem i to cholernie dobrze płatnym. Los Santos to miasto szybkich pieniędzy i popękanych serc. Tu każdy chce kogoś poznać, a jeszcze bardziej wyżalić i zanurzyć w czymś co choć przez chwilę wygląda jak bliskość. Wystarczy kilka dobrze ustawionych zdjęć, fejkowy profil, emoji w opisie i głębszych zdań o „zrozumieniu”, żeby faceci zaczęli klikać jak szczury podczas eksperymentu. A potem to już tylko spirala tych samych wydarzeń, fotki za przelew, głosowe wiadomości, „myślę o tobie” o 3:21 nad ranem. A jak się zakochają? Jeszcze lepiej. Bo wtedy przestają widzieć różnicę między wirtualnym ciałem a prawdziwym banknotem. Płacą, proszą, błagają i wtedy pojawia się propozycja numer dwa, „albo płacisz więcej, albo ktoś inny mnie dostanie”.  Biznes jak każdy inny. Emocjonalna inwestycja, szybki zwrot, zero sentymentów. Miłość? Może i ślepa. Ale w Los Santos… zawsze kosztuje.

Sextortion Softline ❤️

 

Spoiler

Czesc, uderzam z apka freelancera z mojej strony bo nieukrywajac zaciekawilem sie niektorymi charami z tego dzialu. Dlugo zastanawialem jaka postacia moglbym wgryzc sie w swiat przestepczy na serwerze, padl wybor na mlodzieniaszka z organizacji w ktorej mialem okazje byc vice liderem na drugiej postaci (do momentu night bastards, pozniej jak chlopaki "przebranzowili" sie w BMF praktycznie nie bralem udzialu w grze) Nie chcialem lac wody w aplikacji wiec zaprezentowalem wam background nad ktorym posiedzialem. Chce zagrac troche swiezych watkow ktorych nie mialem okazji bo zazwyczaj gdzie gralem to albo kogos wysoko postawionego albo starszej daty postac (rzadko kiedy mlody char) na serwerze prowadzilem organizacje, bralem czynny udzial w tym sektorze prowadzac mafia.com za co zostalem wyrozniony wpisem na profilu. Jesli chodzi o motyw gry, na razie nie bede zdradzal, chce zeby ta postac byla spontaniczna, borykala sie przez poczatek watkow jak chce isc, w jakim kierunku.

 

tematy zwiazane z moim char;

 

4B3L, cenzura, stalowy i 14 innych lubią to
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin