Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

Mercado & Rosales | Cocaine & Break-Ins


Salvatrucha

Rekomendowane odpowiedzi

 

4ptTneZ.jpeg

 

NAZARIO & PASCUAL MERCADO

Nazario i Pascual Mercado to trzydziestoletni bliźniacy wychowani w Mission Row, funkcjonujący od lat na niskim szczeblu lokalnego półświatka. Nigdy nie nosili barw konkretnej kliki ani nie budowali pozycji na przynależności do ulicznego gangu. Trzymali się na niskim kluczu, obracając pomiędzy lombardami, warsztatami, tanimi motelami oraz ludźmi, którzy zarabiali na paserce, narkotykach i wykonywaniu brudnej roboty. Ich niezależność nie wynikała z siły. Po prostu byli wystarczająco użyteczni, żeby pracować dla różnych środowisk, ale zbyt mało znaczący, aby ktokolwiek traktował ich jak realną konkurencję. Zaczynali jako zwykli złodzieje. Kradli wyposażenie z samochodów, wynosili elektronikę z magazynów i puszczali dalej przedmioty dostarczane przez innych boosterów. Z czasem przeszli do włamań mieszkaniowych, początkowo uderzając w przypadkowe lokale na Mission Row i Strawberry. Kilku ludzi z ich otoczenia wpadło przez głupie skoki, telefony pełne wiadomości i próbę sprzedania charakterystycznych przedmiotów pierwszemu napotkanemu paserowi. Mercado wyciągnęli z tego prostą lekcję: dobra robota zaczyna się jeszcze przed wejściem do budynku, a kończy dopiero wtedy, gdy fant znika z ich rąk. Przestali brać każdy adres, który wyglądał jak łatwy lick. Informacje zaczęli kupować albo wyciągać od dostawców, pracowników budynków, ludzi od przeprowadzek, klientów nocnych lokali i zadłużonych dealerów. Interesowały ich puste mieszkania, gotówka trzymana poza systemem, biżuteria, broń, narkotyki oraz towary, których właściciel nie będzie chciał oficjalnie zgłosić. Część wejść wykonywali pod konkretne zamówienie. Innym razem zabierali wszystko, co dało się szybko przepchnąć przez pasera, warsztat albo prywatnego kupca.

Podział pomiędzy braćmi powstał naturalnie. Nazario przygotowuje robotę, sprawdza informacje i ocenia, czy potencjalny zarobek jest wart ryzyka. Nie lubi działać na gorąco i nie ufa cynkom pochodzącym z jednego źródła. To on organizuje późniejsze zejście z towarem, kontaktuje się z paserami i pilnuje, aby skradzione przedmioty nie wróciły na rynek zbyt blisko miejsca włamania. Pascual pracuje na ludziach. Zaczepia, buduje znajomości i wyciąga szczegóły z rozmów, które pozornie nie mają żadnego znaczenia. Potrafi tygodniami utrzymywać kontakt tylko po to, żeby dowiedzieć się, kiedy ktoś wyjeżdża, kto trzyma gotówkę w mieszkaniu albo który lokal służy jako stash spot. Mercado nie polują wyłącznie na bogatych mieszkańców. Z czasem bardziej opłacalne stały się dla nich miejsca należące do ludzi funkcjonujących poza prawem: drobnych dealerów, oszustów, bukmacherów i przestępców przechowujących pieniądze poza bankami. Takie cele rzadziej składały zawiadomienia, ale znacznie częściej próbowały odzyskać straty własnymi metodami. Bracia kilka razy zabrali rzeczy należące do niewłaściwych osób. Zamiast policji pojawiał się wtedy middleman z propozycją prostego układu: oddanie części fantów, spłata pieniędzy albo wykonanie pracy, której zleceniodawca nie chciał firmować własnym nazwiskiem.

Wejście w kokainę było naturalnym rozwinięciem kontaktów zdobytych przy paserce. Początkowo kupowali niewielkie ilości od lokalnych dealerów i puszczali je dalej stałym klientom z klubów, warsztatów, moteli oraz nocnej gastronomii. Nie mieli własnego pluga ani miejsca w strukturze. Zarabiali dlatego, że byli dostępni, dyskretni i przyjmowali płatność nie tylko w gotówce, ale również w fantach, przysługach oraz informacjach. Dostęp do większych ilości otrzymali przez pośrednika obsługującego kilku detalicznych sprzedawców. Kokaina trafiała do miasta kanałem kontrolowanym przez meksykańską organizację narkotykową, jednak lokalny obrót odbywał się w środowisku, w którym każdy poziom musiał oddawać swoją część. Nad częścią rynku wisiał wpływ La Eme. nie jako bezpośredniego dostawcy, lecz struktury narzucającej zasady, pobierającej street tax i udzielającej określonym ludziom prawa do prowadzenia handlu na danym terenie. Mercado nie są członkami La Eme, nie reprezentują kartelu i nie posiadają bezpośredniego dostępu do żadnego shot-callera. Znają wyłącznie swojego middlemana. Nie wiedzą, kto organizuje przerzut, kto naprawdę posiada towar ani do kogo ostatecznie trafia rent. Dostają pakiet na kreskę, ustaloną kwotę do zwrotu i termin. Dopóki pieniądze zgadzają się na czas, mogą prowadzić biznes. Brakujący towar albo opóźnienie nie oznaczają utraty punktów u dostawcy. Oznaczają dług, dodatkową robotę albo green light dla kogoś, kto ma ich zdyscyplinować.

Włamania i kokaina szybko stworzyły jeden obieg. Klienci dostarczają informacji o potencjalnych celach, skradziona elektronika i biżuteria pozwalają regulować narkotykowe zobowiązania, a kontakty ze świata paserki otwierają kolejne miejsca dystrybucji. Bracia przyjmują również roboty polegające na odzyskaniu długu, zabraniu konkretnego przedmiotu albo opróżnieniu lokalu w sposób mający wyglądać jak przypadkowy burglary. Nie są ekspertami od zaawansowanych systemów zabezpieczeń. Ich wartością jest dostęp do informacji, cierpliwość oraz gotowość do wejścia w miejsca, z którymi większe nazwiska nie chcą być później łączone. Obecnie znajdują się pomiędzy ulicznym detalem a próbą wejścia poziom wyżej. Mają dostęp do regularnych partii kokainy, ale brakuje im kapitału pozwalającego rozliczać większe pakiety bez obracania cudzymi pieniędzmi. Znają paserów, lecz żaden z nich nie przyjmie wszystkiego bez pytań. Posiadają coraz lepsze informacje o potencjalnych celach, ale coraz częściej adres prowadzi do ludzi chronionych przez większą ekipę albo płacących rent komuś, kogo Mercado nie powinni prowokować. Każda kolejna robota może zapewnić im lepszy plug, mocniejszego pasera i pozycję pozwalającą przestać wykonywać zlecenia innych ludzi. Równie dobrze może skończyć się zabraniem niewłaściwego pakietu, wejściem na cudzy rewir albo długiem, którego dwóch włamywaczy z Mission Row nie będzie w stanie odpracować.

 

Spoiler

Chcemy prowadzić duet bliźniaków funkcjonujących jako włamywacze, paserzy i handlarze kokainą wraz ze swoim młodszym crime-partnerem. Rozgrywka będzie oparta na zdobywaniu informacji o potencjalnych celach, organizowaniu włamań, szukaniu odbiorców skradzionych przedmiotów oraz budowaniu własnej sieci klientów narkotykowych. Postacie nie rozpoczynają jako członkowie dużej organizacji. Ich kontakt z przerzutami i środowiskiem La eMe odbywa się wyłącznie poprzez lokalnego pośrednika, wobec którego pozostają finansowo zależni. Zależy nam na stopniowym rozwoju poprzez relacje z innymi graczami, przyjmowane zlecenia, zadłużenie oraz konflikty wynikające z okradania niewłaściwych osób. 

@Salvatrucha @xmaver @Mat_225

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin