Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

Girion

Gracz
  • Postów

    370
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    15

Treść opublikowana przez Girion

  1. **Agenci FIB po przejęciu C. Fincha podjęli się przesłuchania jego oraz jego partnerki. Na pytania odpowiedzieć musiał również menadżer artysty. W toku rozmowy trafili oni na poszlakę związaną z linkiem w który wszedł poszkodowany - natychmiast wszelkie urządzenia, które były w posiadaniu Fincha, a na których by on zalogowany, zostało poddane ścisłej kontroli. Federalni działając początkowo po omacku podjęli się także kontaktu z administracją Lifeinvadera oraz firmą remontującą dom Fincha (w związku z czym sprawdzono także ewentualne ślady bezpośredniego włamania do posiadłości, a także całą elektronikę użytkową budynku).** **Technicy FIB po podjęciu wszelkich niezbędnych czynności na zabezpieczonych od C. Fincha urządzeniach - telefonie komórkowym oraz laptopie, podjęli próby odszukania w sieci ewentualnych śladów pozostawionych w niej przez hakerów. Czy członkowie zespołu zajmującego się cyberbezpieczeństwem w sieci mogli na coś trafić?**
  2. **FIB wszczęło śledztwo w sprawie.**
  3. BLACK LIVES MATTER, CZYLI O PROBLEMATYCE SYSTEMOWEGO RASIZMU (Daily Globe) W Night American Discussions dzisiaj o „Black lives matter”, czyli o tym jak systemowy rasizm musi zostać wykorzeniony z USA i samego Los Santos. Czy departament policji nadużywa siły, emanując brutalnością? Jak do tego wszystko odnosi się agencja federalna? Czy młodość mieszkańców Davis przepełniona jest stygmatyzmem i co z tego wynoszą? Dziś w rozmowie Nicholasa Conella jasne zdanie młodego rapera S3VEN na temat działań służb porządkowych, klarowne stanowisko FIB i absolutny blamaż przedstawiciela LSPD. *** NC: Dobry wieczór Los Santos! Night American Discussion wraca do Państwa w trzecim już programie serii. Czas biegnie nieubłaganie, a my wcale nie zatrzymujemy się w podejmowaniu tematów, które są ważne dla naszej społeczności. Moimi i Państwa gośćmi są dzisiaj Rene Jimenez, Spokesman FIB w Los Santos Field Office. Na służbie od zdaje się dziesięciu lat, prawda? RJ: Ponad dziesięć lat, w istocie... NC: Walter Davenport, sierżant LSPD oraz Officer In-Charge of Media Relation Division. Doświadczenie piętnastoletnie. To prawie tyle ile na tym świecie chodzi ostatni, a zarazem najmłodszy z naszych gości - Tyler Lapointe, szerzej znany jako S3VEN - raper, który wychował się na przedmieściach Los Santos, a dzisiaj rozwija swoją karierę w prawdziwie zastraszającym tempie. Panowie, pierwsze pytanie - uważacie, że Stany Zjednoczone Ameryki mają problem z brutalnością policji? Wszyscy pamiętamy sprawę z 25 maja 2020: w Minneapolis, w amerykańskim stanie Minnesota, śmierć poniósł 46-letni Afroamerykanin George Floyd. Tyler, zacznij proszę. TL: Mają i to dosyć spory, przede wszystkim dzięki za zaproszenie. Departament pozwala sobie na zbyt dużo w dzisiejszym świecie, wydaje mi się że cały czas żyją w czasach gdy czarni byli gnębieni. Zauważyłeś jak zachowują się w stosunku do białych a jak do czarnoskórych? Zresztą sam doświadczyłem kilka razy rasizmu z ich strony jak i nadużycia uprawnień. NC: Panie Davenport, został Pan chyba wezwany do tablicy. Czy faktycznie departament policji stosuje podwójne standardy? WD: Uważam, ze nie. Departament ma swoje procedury. Odnosząc się do sytuacji z George Floyd, w zasadzie... każdy departament ma inne procedury. Nie wiem jakie procedury są w miejskim departamencie w Minneapolis, dlatego do tego się nie odniosę. Co do naszego departamentu, to służę już od piętnastu lat dla departamentu. Osobiście nie spotkałem się z sytuacjami dotyczącymi rasizmu, miejski miasta Los Santos ma tez swoje procedury, które każdy z oficerów powinien przestrzegać. Do tej pory nie spotkałem się, żeby ktoś naginał bądź łamał procedury wewnątrz departamentowe. Właściwie to nie, wróć - osobiście się nie spotkałem z takim czymś, jednak mogło mi się parę razy obić to o uszy, jednak nie daje gwarancji, że takie coś miało miejsce w stu procentach. NC: A jednak trudno zaprzeczyć obrazkom, które obiegły cały kraj w momencie, gdy protest Black Lives Matter rozlał się na wiele z naszych miast. Agencie Jimenez - zawiódł czynnik ludzki czy procedury? RJ: Dobry wieczór państwu, przede wszystkim na wstępnie pragnę podkreślić iż Federal Investigation Bureau to instytucja, która od lat wspiera i inicjuje programy, mające na celu wspieranie różnorodności nie tylko w pracy - w stosunku do agentów i pracowników cywilnych, ale także jako instytucja wspierająca organizacje oraz osoby, które zmierzają do jakże istotnej dla nas kwestii jaką jest różnorodność. I w tym właśnie momencie panie redaktorze, pozwolę sobie na komentarz do pytania - nie brałem udziału w wydarzeniach związanych z osobą Pana Floyda, a także nie jestem osobą która dobrze i kompleksowo zna tę sytuację - zapewne podobnie jak Pan, bazujemy na przekazach i informacjach oficjalnych - w związku z czym należy podkreślić, iż niezależnie od tego co się stało, sprawcy zostali skazani prawomocnym wyrokiem sądu - myślę że to nie pozostawia wątpliwości, iż wszystkie procedury w tym przypadku, związane ze sprawdzaniem działań funkcjonariuszy sprawdziły się. Co do samego zatrzymania i jego przeprowadzenia nie odniosę się, z przyczyn oczywistych - nie jestem funkcjonariuszem policji. NC: Raport Amnesty International po protestach wskazuje na 125 przypadków użycia przez policję siły wobec pokojowo protestujących, dziennikarzy i osób postronnych w 40 stanach. Tyler, odniesiesz się do wypowiedzi swoich przedmówców? TL: Z przyjemnością... Jak mawiał tupac "nie widzę zmian", od tych słów minęło już coś koło dwudziestu lat i niestety mają odniesienie w dzisiejszych czasach. Prosty przykład zamieszki dwa lata temu nie wzięły się znikąd - departament nadal stosuje rasizm w stosunku do nas. Prosty przykład z mojego życia... Zostałem zatrzymany za to, że przebywałem na swojej posesji, bo zostałem podejrzany o włamanie do własnego domu, rozumiesz to? A jak chciałem pokazać papiery dowodzące, że posesja należy do mnie, nawet nie chcieli słuchać. Za wszelką cenę chcieli mnie wsadzić do więzienia. W ogóle powiedz mi ilu widziałeś czarnoskórych funkcjonariuszy w Santos? Ich mała liczba o ile w ogóle chyba o czymś świadczy. WD: Skąd wziąłeś te pytanie? Zachowujesz się strasznie dziwnie, nie chce robić trzody, nie chce zrobić przed publicznością z siebie nie wiadomo kogo. Poza tym, nie ja umieszczam ludzi w stanowym. TL: Ale twoi koledzy robią to... Poza tym przykład podałem ci już wcześniej, a nawet i dwa. Założę się, że departament w Santos nie postąpił tylko wobec mnie rasistowsko nadużywając swoich uprawnień, ale powiem w ich imieniu, że departament w Santos powinien przejść sporę zmiany. To jest chore, że żyjemy w dwudziestym pierwszym wieku, a funkcjonariusze nadal nie tolerują czarnoskórych. WD: Dlaczego nie postawisz swojego kroku w tym kierunku, hę? Uważasz, ze departament powinien przejść spore zmiany, a nic nie robisz w tym kierunku? Jest to co najmniej dziwne, tak uważam. TL: Mylisz się, działam, ale po swojemu jako artysta. Przed następną rozmową z kimś radzę zgłębić temat na osobę z którą będziesz rozmawiać. W ostatnim ze swoich singli odniosłem się do wszystkiego co teraz tutaj słyszysz. Do rasizmu, do waszych nadużyć w stosunku do nas. Wciąż nie odniosłeś się do kwestii mojego aresztowania jakbyś celowo pominął ten temat. WD: Powtórz co chcesz usłyszeć, nie skupiłem się na tym. TL: I to jest właśnie działanie departamentu... Jak odniesiesz się do tego, że twoi kumple chcieli mnie zamknąć tylko za to, że przebywałem na mojej posesji. WD: Dlaczego poruszasz temat o tym, ze chcieli Cię aresztować za to ze przebywałeś na swojej posesji? Nie uważasz, ze powinieneś w takiej sytuacji złożyć skargę na oficera na najbliższej stacji departamentu? Wydaje mi się, ze ten temat został wyczerpany i nie ma sensu dalszej dyskusji. Nie przyszliśmy tutaj na sprzeczki słowne tylko porozmawiać z redaktorem na temat nadużywania przemocy, a nie na temat aresztowań. Możesz to odbierać jakkolwiek, ja to odbieram jako sprzeczki słowne. Osobiście nie chce Ci dokuczać, dlatego po prostu staram się być spokojny. TL: Założę się, że departament i tak nic by z tym nie zrobił, ale to aresztowanie ma związek z dzisiejszym tematem, a ty się po prostu od tego wykręcasz. Starasz się być spokojny? Czyli wnioskując z twojej wypowiedzi jeżeli nie byłoby tutaj kamer byłbym przez ciebie wyzywany - widzisz sam przeczysz swoim słowom. WD: Na Twoim miejscu nie odnosiłbym się do sytuacji "jakby nie było kamer", z tego co widzę, to Ty nawet nic nie robisz sobie z tych kamer. Wnioskuje to chociażby po Twoim wyglądzie, przecież wiedziałeś, że będą kamery, no nie? Każdy z nas się ubrał galowo - oprócz Ciebie. Skończmy ten temat i przejdźmy do kolejnych pytań, które przygotował dla nas redaktor. NC: 58 lat temu w USA przyjęto ustawę o prawach obywatelskich, będącą kamieniem milowym w walce o równouprawnienie czarnoskórych. Dopiero 100 lat po zniesieniu niewolnictwa zakazano podziałów rasowych w szkołach, barach i pracy. Ale problem rasizmu Zdaje się nie zniknął. W USA utrzymuje się segregacja na bogatsze osiedla zamieszkane przez białych i biedniejsze, gdzie upychane są mniejszości etniczne. Czy Davis jest takim miejscem, które dzisiaj możemy nazwać współczesnym gettem? Agencie Jimenez, następnie Tyler. RJ: My jako przedstawicielstwo federalnego biura, zdajemy sobie sprawę z różnorodności etnicznej i językowej, jaka panuje w mieście. Widzimy w tym ogromny potencjał dla lokalnej społeczności, a także jako element wyróżniający nas pozytywnie... TL: Zaraz, zaraz czyli teraz właśnie ubliżyłeś mi mówiąc, że wyglądam nieschludnie... Ale może lepiej, nie będę poruszać tej kwestii... Co do twojego pytania Nicholas uważam, że Davis można nazwać dzisiejszym ghettem. RJ: ...jak w każdym miejscu, instytucji czy społeczności - zdarzają się zaniedbania. FIB stoi na straży przestrzegania prawa, podobnie jak lokalny jak i każdy inny departament policji. Działamy wspólnie wraz z każdą agencją, która ma na celu poprawę bytu i godności każdej osoby, w tym osób czarnoskórych wymienionych dzisiaj w wywiadzie. Dzielnice takie jak Davis to kolejny punkt na mapie, w którym biuro federalne realizuje swoje zadania - jak w każdym innym. NC: Chciałbym zapytać czy Waszym zdaniem istnieje jakiś wspólny mianownik, który byłby wstanie dzisiaj połączyć Wasze jakże zgoła odmienne stanowiska. Dzisiaj statystycznie największe szanse bycia potencjalną ofiarą napadu mamy właśnie na Davis. Jak temu zapobiec? Czy istnieje rozwiązanie wobec którego bylibyście zgodni? Problemem jest edukacja czy może majętność mieszkańców? Panie Davenport? WD: Zależy od osoby, niektórzy i to i to, niektórzy edukacja, niektórzy co innego, osoby w Davis są naprawdę różne. Raczej nie zapobiegniemy temu szybko, ludzie przełamują swoje stresy i dokonują rabunków, napadów, dokonują przestępstw. Nie jesteśmy w stanie temu zapobiec, często jest tak ze akurat zdążymy przyjechać na miejsce zdarzenia, gdy ludzie są podczas realizacji rabunku czy innego napadu, wtedy najczęściej jest przemienia się to w pościg pieszy bądź zmotoryzowany, zależnie od sytuacji i tego jak odważni są ludzie. Jak nie uda się złapać akurat sprawcy, to mamy tez swoich detektywów, którzy za każdym razem po ucieczce sprawców badają cala sprawę i wystawione są poszukiwania. Jeśli widzimy dana osobę, to po prostu realizujemy aresztowanie takiej osoby, właściwie to tyle na temat przestępstw w Davis. Podsumowując, ludzie są rożni, nawet Ci którzy żyją dobrze to może im coś odbić i mogą dokonać rabunku, w Santos nie da się przewidzieć tego co się stanie za 5 minut, może się stać wszystko. NC: Mam wrażenie, że nie odpowiada Pan na moje pytanie, oficerze. Pytałem w jaki sposób można przestępczości zapobiec, a nie czy widząc Państwo daną osobę realizujecie aresztowanie. Agencie Jimenez, proszę o odpowiedź na to samo pytanie. RJ: Wyrażam głębokie ubolewanie, związane z sytuacją bytową niektórych osób, z dzielnic o mniejszym statusie majątkowym, w tym wymienione tutaj Davis. Jednocześnie jesteśmy świadomi zagrożeń, płynących z chęci zapewnienia sobie minimum bytowego dla swojej rodziny, co przecież często bywa najprostszym motywem przestępstwa. Biuro Federalne wraz z lokalnym departamentem policji, a także departamentem szeryfa - prowadzi pełną obserwacje skali zjawiska, związanego ze wzrostem przestępczość w rejonie, które jednak zgodnie z danymi, nie wybija się ponad skalę w ujęciu ostatniej dekady. Naszą misją w tym zakresie, jest wspieranie lokalnych organów policyjnych w działaniach, mające na celu zapewnienie każdemu obywatelowi bezpieczeństwa oraz praw, wynikających z norm i regulacji stanu San Andreas, a także Stanów Zjednoczonych. NC: Zatem czy wprost można postawić tezę, że biedniejsze dzielnice Los Santos są swoistą wylęgarnią gangów ulicznych, bądź idąc dalej zorganizowanych grup przestępczych? RJ: Panie redaktorze, jest to bardzo poważna teza, która powinna w mojej skromnej opinii być podmiotem badań specjalistów - ja oraz siedzący obok oficer jako osoby działające w terenie, bezpośrednio raczej nie jesteśmy w stanie określić tego jednoznacznie. Z drugiej jednak strony - każdy mieszkaniec ma dostęp do oficjalnych statystyk policyjnych, z którym można we własnym zakresie samemu wyciągnąć odpowiednie wnioski co do wskaźnika przestępczości. WD: Zgadzam się z wypowiedzą agenta, wracając do poprzedniego pytania na temat zwalczanie przestępczości w Davis. Głównie też staramy się postawić tam na większą ilość patroli zarówno od strony departamentu policji jak i departamentu szeryfa. Dla niektórych osób może to być czymś innym, może im to dać więcej do myślenia, do racjonalnego myślenia. Po prostu staramy się zniwelować liczbę przestępstw głownie w Davis, tam najczęściej się to wszystko dzieje. Dlatego tez tak jak wspomniałem stawiamy na większą ilość patroli w tych okolicach, mam nadzieje ze teraz jest okay, ough... TL: Przede wszystkim nie jestem za napadami rabunkowymi, a także sprzedażą dragów małoletnim co jest świństwem dla mnie, ale jak osoba, która załóżmy ma schorowanego członka rodziny ma inaczej zdobyć pieniądze - bank nie zawsze da ci pożyczkę, więc w jaki sposób ma zdobyć inaczej te pieniądze. Pozwolilibyście umrzeć członkowi rodziny czy posunęlibyście się nawet do takich czynów, by jakkolwiek jej pomóc? RJ: Pozwolę, Panie Lapointe. Jeśli dobrze pamiętam, stawia Pan owszem bardzo poważne zapytania, które jednak jak dobrze Pan widzi pozostają bez odpowiedzi. Dlaczego? Pytanie nie powinno brzmieć, czy pozwoli Pan umrzeć, a czy jest Pan gotów na poświęcenie mienia, zdrowia a nawet życia postronnej osoby, dla ratowania kogoś z własnej rodziny. Wielokrotnie mieliśmy do czynienia z sytuacją, gdzie chociażby w napadzie rabunkowym - z założenia sytuacja bez ofiar - nagle dochodzi do wymiany ognia i giną ludzie - a potem taka osoba pytana, dlaczego - odpowiada - bo rodzina. I ja wtedy zadaję takiej osobie pytanie - okej, masz swoją rodzinę w całości, ale czyjąś właśnie zmniejszyłeś. Pomyślcie tak może Państwo czasami, z tej strony. Dziękuję. TL: Nie mówię o postrzałach agencie, nie jestem za eskalacja przemocy. Ale byłbyś w stanie poświęcić członka swojej rodziny gdyby nastąpiła taka sytuacja? Ja nie potrafiłbym żyć z faktem, iż nic nie zrobiłem w kierunku jakiejkolwiek próby ratowania. NC: I z tym pytaniem pozostawmy naszych widzów. Każdy człowiek – człowiekiem. Nie – białym, czarnym, śniadym czy czerwonym, a procedura procedurą. Życzę miłej nocy i widzimy się już wkrótce! *retransmisja programu dostępna już teraz. Daily Globe || Nicholas Conell
  4. NIE MÓW DO MNIE, GDY NIE POTRAFISZ MNIE ZROZUMIEĆ (Daily Globe) "Ludzie nie stają się gejami, lesbijkami czy biseksualistami. Ludzie po prostu zakochują się w ludziach" - napisał kiedyś Calum Hood, wokalista australijskiego 5 Seconds of Summer. W dzisiejszym Night American Discussions o środowisku LGBT i jego sytuacji w amerykańskim społeczeństwie, często niełatwej i usianej kłodami. O omawianej problematyce z Nicholasem Conellem rozmawiała Astrid Nillson oraz Roger Kelly. NC: Dobry wieczór mieszkańcy Los Santos! Night American Discussions wraz do Państwa z kolejnym, jakże niezwykle ciekawym tematem oraz gośćmi, których interesującym się lokalną polityką przedstawiać nie muszę. Jednak dla spełnienia formalności: Astrid Nillson, pochodząca ze Szwecji polityk, która swoje życie zarówno prywatne jak i zawodowe związała ze stanem San Andreas. Była senator, obecnie co-CEO Rady Nadzorczej Hrabstwa Los Santos. Przewodnicząca Struktur Partii Demokratycznej, a także wykładowczyni na ULSA. Nauki społeczne i politologia, zgadza się? AN: Dobry wieczór, witam wszystkich słuchaczy, gości, jak i prowadzącego tego programu. Zgadza się, politologia oraz nauki społeczne. Dobrze Pan pamięta, mieliśmy okazję wspólnie współpracować na uczelni. NC: Drugim gościem jest zaś producent domowej whiskey, fan łucznictwa i strzelectwa sportowego, a zawodowo CEO hrabstwa Los Santos z ramienia Partii Libertariańskiej. Pochodzący z San Francisco polityk jest także doktorem nauk prawnych. Niczego nie Pomyliłem, Panie Kelly? RK: Niczego Nicholasie, proszę mów mi po imieniu. Witam cię serdecznie tak samo jak i wszystkich słuchaczy dzisiejszego show. Miło mi być u ciebie gościem. NC: Chciałoby się przywitać także przedstawiciela prawej strony sceny politycznej, jednakże Partia Republikańska wciąż nie oblizała jeszcze ran po ostatniej aferze korupcyjnej, a jej przedstawiciele nie odpowiedzieli na zaproszenie. Nim przejdziemy do naszego tematu, chciałbym jeszcze życzyć szybkiego powrotu do zdrowia wszystkim tym, którzy ucierpieli w dzisiejszym incydencie w stacji metra Brooklyn, w Nowym Yorku. Draniu, któryś to zrobił *Tutaj prowadzący wskazał palcem wprost obiektyw kamery.* Odpowiesz za to! Roger, Astrid - chciałbym zapytać o Wasz stosunek do szeroko rozumianego środowiska LGBT. Są tacy, którzy stawiają nawet tezę, szczególnie w Teksasie, że to tak naprawdę nie są ludzie, a ideologia. Zacznijmy może od centrum - Panie Kelly? Ludzie czy ideologia? RK: Zdecydowanie Ludzie Nicholasie, nie powinniśmy traktować inaczej ludzi z tego środowiska przez pryzmat tego, że są innej orientacji seksualnej czy tożsamości płciowej - według prawa wszyscy powinni byśmy być sobie równi w każdej sferze. Każdy czuć się dobrze we własnej skórze, z własnymi wyborami. Teksas jest stanem o wyjątkowych poglądach konserwatywnych, i atakując tych ludzi, wspomaga coraz większy podział naszego narodu. AN: Zgodzę się w stu procentach z moim przedmówcą. LGBT to nie jest jakaś ideologia, pogląd polityczny, jak próbują wmówić to osoby z środowisk prawicowych. Zobaczmy na sam skrót - LGBT+: ludzie reprezentujący orientacje homoseksualną, biseksualną... transseksualną, czy też osoby nie identyfikujące się z żadną płcią. Są to po prostu osoby innej orientacji, lecz również obywatele Stanów Zjednoczonych, wyborcy, płatnicy podatków. To są po prostu ludzie, nie oceniajmy ich za orientacje czy też tożsamość płciową. Odnośnie polityków z Teksasu - są to populiści, którzy gadają głupoty ku uciesze swoich bardzo konserwatywnych wyborców. Tworzą sztuczne podziały i dokonują jeszcze większej polaryzacji społeczeństwa. NC: Poparcie w Stanach Zjednoczonych dla małżeństw jednopłciowych waha się - w zależności od instytutu prowadzącego sondaż - od siedemdziesięciu do osiemdziesięciu procent. W zeszłym roku po raz pierwszy w historii wskaźnik "za" wśród wyborców Partii Republikańskiej przekroczył pięćdziesiąt procent. Co ciekawe od 1987 roku poparcie dla tego typu rozwiązania stopniowo rosło, aż po decyzji Sądu Najwyższego USA z 2015 r., który objął te małżeństwa ochroną prawną, gwałtownie wystrzeliło w górę. Aby nie być gołosłownym podobna sytuacja miała miejsce także w Wielkiej Brytanii, gdzie poparcie kształtuje się na poziomie około siedemdziesięciu procent. Uważacie, że ludzie boją się nieznanego? Że to na swój sposób trochę ucieczka przed naszymi lękami, obawami? Astrid. AN: Jak wspomniałeś, Nicholas - poparcie dla małżeństw jednopłciowych ciągle wzrasta. Myślę, że jest to naturalna kolej rzeczy - obecnie społeczeństwo jest bardzo dobrze wyedukowane w tym zakresie, dlatego też uważają że nie jest to coś, o co mieliby się obawiać. A jeśli chodzi o ten odsetek osób, które dalej nie popierają związków jednopłciowych, to uważam, że posiadają syndrom "oblężonej twierdzy". Są zmanipulowani przez polityków, media reprezentujące skrajne "coś", o co mieliby się obawiać. NC: Mimo to Donald Trump poszedł w 2020 roku na światopoglądowe zderzenie w Joe Bidenem właśnie w tej materii. Z marnym skutkiem. AN: Ja uważam, że Donald Trump w 2020 roku się przeliczył. Uważał, że ma tak dużą grupę osób o skrajnych poglądach - zapomniał o grupie osób, które są bliżej centrum, będące również głosem "za" we wcześniej wspomnianej ankiecie. Twierdził, że ma większą ilość osób o skrajnych poglądach niż w rzeczywistości. Zapomniał, że wyborcami Partii Republikańskiej były osoby o poglądach bliżej centrum. Dlatego też przegrał. NC: A mimo wszystko liczba składanych aktów prawnych, które są przeciwko temu środowisku systematycznie rośnie. Jak podają koledzy z NBC w 2018 było ich 41, a zaledwie w trzech pierwszych miesiącach tego roku jest ich już 238. Skąd się to bierze, Roger? RK: Nie da się też zapomnieć Astrid, że głównie kampania Trumpa w 2016 urosła w siłę dzięki wsparciu sieci społecznościowych, głównie osób robiących memy z Trumpem pochodzącymi z różnych stron typu chan, jak 4chan. W kampanii 2020 sieci te wspomagały kampanię, ale już nie z taką siłą jak wcześniej. Plus wielu wyborców odwróciło się od niego, tak jak wspomniałaś. Cóż, nie da się ukryć iż w naszym kraju, największym prowodyrem takich działań są media. Odpowiednia perswazja, dobranie - często kłamliwie, odpowiednich materiałów sprawia, że coraz większa społeczność naszego kraju wyraża pewnego rodzaju strach, przed tym iż własne dziecko, może zbuntować się przeciwko rodzicom. Poniekąd człowiek chce, by jego potomstwo interesowało się i zachowywało tak jak on sam, bądź jego partner. Nie da się ukryć, nasz kraj jest pełny takich dziwactw, i najbardziej obawiam się iż nasz rząd zacznie zbyt drastycznie ingerować w strefy, które powinny być dobrowolne dla każdego obywatela. AN: Odnośnie tego pytania, to najłatwiej byłoby się spytać dzisiaj nieobecnych polityków Partii Republikańskiej, bo głównie dotyczy ich problem. Szkoda, bo chętnie usłyszałabym odpowiedź. Uważam, że politycy tej partii nie potrafią dostosować się do obecnych czasów, są osobami które zatrzymały się w czasie i przez to nie potrafią dostosować się do obecnych potrzeb obywateli, tracąc poparcie poprzez działania wcześniej wspomniane przez Ciebie, Nicholas. Przykład: dość skandaliczny program partii, który pojawił się kilka miesięcy temu na ich stronie internetowej, promowany przez ich byłego, skorumpowanego przewodniczącego. To przykład na to, że wyborcy partii poszli z duchem czasu, a politycy dalej stoją w tym samym miejscu. NC: Proponował on wtedy nawet penalizację NGOsów wspierających środowisko LGBT. RK: Cóż, mamy przykład na własnej skórze - partia republikańska z naszego hrabstwa kompletnie zanika, a ich wyborcy przeszli na inne strony kompasu politycznego. NC: Powiedzcie, jest coś co Was na tej płaszczyźnie różni? RK: Na płaszczyźnie środowiska LGBT? Myślę, że poglądy nie dość że osobiste, to i partyjne są dosyć do siebie zbliżone. Są różnice, oczywiście - lecz bardziej w kwestii legislacyjnej. AN: Ja uważam podobnie. Niestety albo stety dla Ciebie, Nicholas - nie ma w tej kwestii żadnej większej kontrowersji. Ciężko aby klikał się ten wywiad. Nasze partie często współpracowały ze sobą odnośnie tej kwestii i dalej mają zamiar współpracować. A jeśli chodzi o różnice, to drobnostki w zakresie legislacyjnym. NC: Cieszy mnie tym bardziej, że dzisiejsza rozmowa przebiegła ponad partyjnymi podziałami. Jest ważna - decyduje bowiem o naszym człowieczeństwie. Moim i Państwa gościem byli: Astrid Nillson i Roger Kelly. Miłej nocy i do zobaczenia już wkrótce! *retransmisja programu dostępna już teraz. Daily Globe || Nicholas Conell
  5. ŚMIERĆ CZY DOBRA ZABAWA? RAVE (Źródło: LI, VAMPEER) Całonocna impreza, podczas której DJ-e i inni artyści wykonują muzykę elektroniczną. Narkotyki, alkohol i niekończąca się zabawa. Jedni określają ją jako najlepszy możliwy sposób spędzenia imprezy. Drudzy zaś jako najniebezpieczniejszą subkulturę na świecie. Jak jest naprawdę? O RAVE rozmawiam z przedstawicielem tego środowiska w Los Santos - VAMPEEREM, który choć sam nie określa się mianem celebryty (i nim nie jest), to i tak nie ma zamiaru do tego statusu (oficjalnie) dążyć. NC: Moim i Państwa gościem jest dzisiaj VAMPEER - przedstawiciel subkultury, którą jedni najchętniej by spenalizowali, a drudzy wynieśli na ołtarze. Witamy serdecznie. Powiedz, dlaczego RAVE? V: RAVE to happy dance, nienawidzę muzyki która nuży, przyprawia o smutek - o ile takowa jest również potrzebna, by skłonić do refleksji, to rzeczywiście moje podejście życiowe mówi nieco w innym stylu, z RAVE obyłem się od najmniejszych lat, od czasów kiedy RAVE był zakazany, poprzez popieranie założeń RAVE, aż do teraz, kiedy jestem częścią tej muzyki. NC: Powiesz nam coś więcej o tym jakie są założenia RAVE? V: RAVE jako subkultura nie określa nikogo żadnym mianem z powodu wyglądu, zachowania czy wyznań, RAVE łączy ludzi przez swoją muzykę, styl i szybkie uderzenia, w trakcie słuchania RAVE każdy konflikt się kończy a zaczyna się jedność w słuchaniu basu który nam daje. NC: Mówisz, że RAVE nikogo nie określa - czy zatem możliwym jest dla Ciebie, aby było odpowiednie zarówno dla grup wspierających „białą Amerykę” i dla częstokroć skrajnie lewicowych środowisk LGBT? V: Podpinanie subkultury RAVE i tego gatunku muzyki pod wydarzenia na świecie i ruchy polityczne nie ma najmniejszego sensu, nie wiem czy mnie zrozumiesz, ale chcę Ci to powiedzieć. RAVE to gatunek łączący ludzi siłą a nie słabościami, słabością ludzkości natomiast są wszelkie konflikty. RAVE nie określa nikogo dlatego że po prostu w tym nie uczestniczy, bo w swoim założeniu ma dać dobrą zabawę i imprezę do rana każdemu z osobna, nie jest ważnym jaki jest. NC: Mijają dwa miesiące od wypuszczenia przez Ciebie ostatniego utworu. Kiedy możemy spodziewać się czegoś nowego? Wielu fanów zawiedzionych jest w końcu Twoją małą aktywnością w ostatnim czasie. V: Rozumiem to jak najbardziej, aczkolwiek mogę zwrócić się do fanów bezpośrednio. tak jak zrobiłem to przed wypuszczeniem pierwszego utworu. Czekajcie, powstaje coś wielkiego, zwalimy z muzycznej sceny każdego kto choć spróbuje na niej stanąć, przed nami wielki RAVE, wielki Album którego nazwę zdradza drugi wydany przeze mnie utwór, GOD SAVE THE RAVE. Po to tu jesteśmy, damy czadu. NC: Jesteś indywidualistą, prawda? Nie masz zamiaru wchodzić w żadne mariaże zarówno z agencjami jak i innymi artystami? V: Nie widzę sensu wchodzenia w współprace z innymi artystami póki co, RAVE łączy ludzi, dzięki czemu moją wielką współpracą jest mój wielki tłum kochających mnie i moją muzykę ludzi, to nas łączy, a ja z nikim na siłę i dla sławy łączyć się nie zamierzam, chcę dać ludziom prawdziwy niezależny RAVE i muzę do 4 AM. NC: Śmierć Avy Velerez i Kate Rose była dla Ciebie wstrząsem? Pytam Cię jako człowieka z tego środowiska. V: Totalnie nie jestem z tego środowiska. Źle mnie określasz - może i jestem w oczach wielu celebrytą, ale wiele osób przez ostatni czas nazwę 'celebryta' zniekształciło i zniesmaczyło swoimi zachowaniami. Nie znałem ich, nie miałem okazji poznać. Śmierć jak śmierć, codziennie ktoś umiera i ktoś się rodzi. Ale niech im ziemia będzie lekką. NC: Odpowiada Ci to jak wygląda rynek muzyczny w Los Santos? V: Oczywiście że nie, o ile nie mam nic do nikogo, bo takiej subkultury człowiekiem jestem - to wydaje mi się, iż Los Santos potrzebuje sporo dobrej muzy i niezłego RAVE ode mnie, lub kogoś kto tworzy podobny gatunek - dlaczego smutny zapytasz? Na każdym rogu masz rapera śpiewającego o zawinięciu jego kumpla z osiedla, to smutne i niepożądane w czasach muzyki w których ja się wychowałem i muzyki której osobiście potrzebuję, ale każdy ma swoje zachcianki. NC: Jest ktokolwiek spoza Twojej subkultury, którego jakość mógłbyś docenić? Mówię oczywiście o muzycznej scenie. V: Yeah, spójrz ten ostatni DJ któy shake'ował dla mnie moją muzę na Music Festival jest zajebisty, słucham jego mixów i kawałków, gość robi zajebistą robotę, chciałbym takiego gościa z konsolą w moim zespole, podbilibyśmy scenę całego świata. NC: Chciałbyś coś dodać? V: Tak, w ostatnim czasie pojawiły się komentarze pod moim adresem, że nie powinienem śpiewać, że jestem słabym wokalistą - ludzie, kocham Was i nie zmieniajcie się, ale.. na Boga, nie jestem wokalistą, nie jestem nikim innym od Was, robię RAVE - tu chodzi o muzykę, a nie słowa, chodzi o taniec a nie śpiew. Jeśli chcecie pośpiewać o nudnym życiu - idźcie do opery, ja robię muzę dla prawdziwych żądnych przygód. Tu chodzi o skakanie pod sceną do zajebistego basu. Ale i tak - jesteście zajebiści i pamiętajcie, VAMPEER to człowiek tworzący muzę, a nie ją śpiewający, bliżej mi do shakera i DJa, niż śpiewaka. *retransmisja programu dostępna już teraz. Daily Globe || Nicholas Conell
  6. Pozwolę odnieść się do rzeczy fundamentalnej dla mnie, czyli realnego blokowania rozgrywki osobom z branży. Kiedy cztery miesiące temu dołączyłem do gry na serwerze postawiłem sobie za cel, by dzięki jakościowym artykułom, profesjonalnemu podejściu do rozgrywki i tworzeniu przestrzeni dla graczy do gry IC, zdywersyfikować serwerowy rynek mediów. Wiele osób narzekało na to, że nie ma alternatywy dla Daily Globe. Postanowiłem więc tę alternatywę stworzyć. Dzisiaj po czterech miesiącach natomiast czuję się, jakby mnie ktoś po prostu opluł, niwecząc tyle czasu włożonego w grę. Wszyscy, którzy mnie znają wiedzą, że jestem osobą niekonfliktową, która woli załatwiać sprawy spokojnym dialogiem, a niżeli chamstwem czy wyzwiskami. Dzisiaj jednak mnie to po prostu ubodło, bo po raz pierwszy rozgrywka została mi w sposób absurdalny ograniczona - nie mogłem kontynuować działań postaci, które powinny być naturalnym następstwem tego co napisało Celebrity Preview - pozwu i to grubego. Naturalnie, że w Stanach Zjednoczonych panuje wolność słowa, ale w artykule MP moja postać została wprost zniesławiona (pomówienie o znęcanie się nad partnerką). Nigdy nie miałem najmniejszych problemów z funkcjonowaniem tego projektu, sam podsyłałem tematy, czerpałem przyjemność z możliwości wspierania tym swojej rozgrywki. Chcąc nie chcąc dzisiejsza decyzja mająca charakter wyłącznie OOC naruszyła grę wielu osób IC. Nie potrafię wymyślić narracji, która mogłaby odpowiadać temu dlaczego pozew nie miałby zostać złożony. Wyszedłem do branży z wyciągniętą ręką - wielu graczy mogło liczyć na moje wsparcie, nigdy nie pojawiały się "bany" z pobudek innych niż rozgrywka. Jest mi zwyczajnie przykro, że ktoś w taki sposób jest w stanie traktować moją grę i włożoną w nią pracę. Tyle z mojej strony, dziękuję.
  7. **Nicholas Conell wysłał do Kulture smska w którym wyraźnie podkreśla, że jest zachwycony jej twórczością.**
  8. **Nicholas Conell po otrzymaniu swojego egzemplarza już wcześniej, postanowił domówić jeszcze piętnaście sztuk w twardej okładce, chcąc podzielić się nimi na zbliżającym się sympozjum. **
  9. **Nicholas Conell w miarę możliwości postara się wziąć udział w wydarzeniu.**
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin