Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

void

Gracz
  • Postów

    12
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez void

  1. Orrin Vale ur, 05 września 1991 LA Rok 2024 - Orrin Vale otworzył oczy po śpiączce, wracając do świata, który zdążył o nim zapomnieć. Miasteczko odwiedził stary rzęch wyglądający jakby przejechał pustynie i ledwo przeżył tak samo jak kierowca. Blady, chudy i poruszający się tak, jakby wciąż wracał z tamtej strony. Dochodził do siebie u starego wuja, który nie zadawał pytań. Uczył się żyć na nowo, choć koszmary i drżenie rąk nie odpuszczały. Po kilku miesiącach wyszedł na światło dzienne robiąc za lokalnego dziwaka - faceta z blizną na skroni, ciężkim spojrzeniem i butelką zawsze zbyt blisko dłoni. Orrin Vale wyglądał na człowieka, który widział więcej, niż powinien. Łysy nie z wyboru, lecz przez lata sterydów, które żarły mu organizm i głowę, niósł się przez świat jak ktoś, kto nigdy nie miał być zwykłym obywatelem, Jego początki nie miały nic wspólnego z wojskiem czy patriotyzmem. Trafił do grupy najemników wyłącznie dzięki znajomościom jednego z ich ludzi. Nie był tam żadnym prodigium, żadnym urodzonym zabójcą. Raczej młodzikiem, którego dało się obrobić i wykorzystać do brudnych zadań, na które lepsi nie chcieli tracić energii. Najemnicy nauczyli go tyle, ile uznali za potrzebne: Jak przetrwać w syfie, jak walczyć gdy ziemia i powietrze nie są po twojej stronie, jak improwizować, gdy wszystko wokoło się sypie. Ale nigdy nie był wybitnym żołnierzem, bardziej narzędziem niż talentem, kimś, komu rzucało się pracę, a nie tajemnice. Pociągnął tak kilka lat, aż w końcu zrezygnował z własnego wyboru, ale pod telefon. Nie minęła chwila, aż trafił w środowisko motocyklistów. Nie po to, by żyć klubowym życiem, Raczej po to, by mieć gdzie zniknąć, gdzie przykleić się do tła. W MC był kimś na uboczu, człowiekiem od zadań, których inni nie chcieli ruszać, Nie szukał braterstwa, ale znalazł ludzi, którzy przynajmniej nie zadawali zbędnych pytań. Wtedy był jeszcze normalny. Wszystko skończyło się pewnego wieczoru, kiedy po prostu zniknął, Nie po akcji klubu ani po bójce, Złapali go ludzie, którzy nie powinni znać jego nazwiska, a już na pewno nie jego twarzy. Postanowił pójść gdzieś bez konkretnej sprawy. Wieczór, przypadkowy bar poza miastem, niepozorne twarze i jeden błąd. Powiedział jedno zdanie do niewłaściwej osoby, która okazała się kimś, kto od tygodni był celem grupy przestępczej - chaotycznej, niezdyscyplinowanej, kierowanej paranoją bardziej niż planem. Byli przekonani że Orrin jest kurierem informacyjnym konkurencji. Nie porwali go dla okupu, nie trzymali go dla przetrzymania. Trzymali go, bo wierzyli, że jest kimś, kogo muszą przesłuchać i uciszyć. Przesłuchania były chaotyczne, prowadzone przez ludzi, którzy mieli więcej fanatyzmu niż doświadczenia. Orrin znosił to, dopóki mógł, ale w końcu jego ciche milczenie wyglądało jak szyderstwo. Jeden z młodych na "doszkoleniu" spanikował, gdy Vale rzucił mu zimne spojrzenie. Strzelił zbyt szybko i zbyt blisko, Kula otarła się o kość czaszki, ale nie zrobiła tego, co miała zrobić, Zraniony, półprzytomny, został porzucony w skalistym wąwozie kilkanaście mil od miasta, Był to przypadek, że żył., Jeszcze większym było to, że znalazł go wędkarz wracający skrótem do samochodu. Człowiek, który do końca życia miał żałować tego skrótu. Po wyjściu ze szpitala znalazł schronienie u starego wuja, Twardego, surowego człowieka z warsztatem pełnym złomu i narzędzi, którymi można było równie dobrze naprawić silnik, jak i kogoś uciszyć. Tam dochodził do siebie powoli i chaotycznie, uczył się żyć z nową wersją własnego mózgu. Czasami słyszał echo dawnych dźwięków, odłamki rozmów, syk drzwi - przebłyski, które pojawiały się w najmniej odpowiednich momentach. Nie wiedział, czy to neurotyczny błąd po postrzale, czy mechanizm obronny, ale każde echo zwiastowało, że coś wokół niego jest nie tak. Do Los Santos wrócił jako ktoś inny, Nie jako członek MC, choć kontakty zostały, pewne więzi nie pękają nawet po latach milczenia. Orrin wiedział, że nie pasuje już do świata, który żyje hałasem, krwią i głośnymi deklaracjami lojalności. Wybrał Paleto Bay. Miasteczko na końcu wszystkiego, gdzie ludzie nie zadają pytań, jeśli widzą, że nie powinni, Tam zaczął od drobnych interesów, drobnych zleceń, przysług, które najczęściej wykonywało się nocą lub między słowami. Nie potrzebował klubu ani organizacji, Był samotnych wilkiem, który trzyma kontakt z watahą tylko dlatego, że czasem warto mieć czyjś numer w telefonie, gdy świat zaczyna się palić. Po kilku miesiącach w Paleto Bay wszystko zaczęło układać się w osobliwy rytm. Orrin, choć wciąż wygladał jak człowiek, którego ktoś złożył z części znalezionych pod stołem operacyjnym, zaczął powoli wrastać w miasteczko. Otworzył mały kiosk na rogu. Zardzewiałą budę, którą sam naprawił i przemalował. W środku było trochę piwa, trochę przynęt dla rybaków - dla miejscowych po prostu bar z piwem i pierdołami, a dla Orrina sposób, żeby codziennie mieć pretekst, by nie siedzieć sam w czterech ścianach i nie słuchać swoim myśli. Wszystko wróciło na właściwe tory dopiero wtedy, gdy odezwał się stary kontakt z półświatka, który nigdy nie mówił o sobie niczego ponad to, że ma łódkę i zbyt wiele złych znajomości. Typ pojawiał się w Paleto tylko nocą, zawsze wtedy, gdy mgła schodziła na wodę tak gęsta, że można ją było kroić. Przywoził rzeczy, których nie powinno być na łodzi tej wielkości: skrzynki z częściami do broni, surowce do przeróbek, moduły celowników zdejmowane z prototypów, nieoznaczone zamki i lufy, które nigdy nie widniały w żadnym rejestrze. Wśród towaru trafiały się bardziej egzotyczne drobiazgi, jak sygnalizatory z wojskowych dronów, przerobione detonatory wyglądające jak zabawki dla dzieci, pancerny telefon z szyfrowaniem sprzed dekady czy metalowe "pocztówki". Rzeczy które dla zwykłego człowieka były bezwartościowe, a dla odpowiednich ludzi warte każdej zachowanej tajemnicy. Ale najwięcej miejsca w skrzyniach zajmowały sterydy, mocne, nie sklepowe bzdury. Takie, które robiły z człowieka potwora na trzy miesiące, a wrak na kolejne trzy lata. Orrin wiedział, jak działały - w końcu sam swego czasu był ich chodzącą reklamą i przestrogą jednocześnie. Dostarczał je klubowi w którym kiedyś uczestniczył, czysto dla biznesu. Z czasem kiosk przestał być tylko miejscem, gdzie rybacy kupowali przynęty. Z czasem interes zaczął rosnąć, tak cicho i powili, jakby bał się zawrócić na siebie uwagę. Orrin zarabiał więcej, niż chciałby komukolwiek przyznać, a gotówka - ta brudna, ciężka i oblepiona cudzym ryzykiem musiała gdzieś zniknąć. Nie mógł po prostu wrzucić jej do banku, nie z taką przeszłością. Postawił na starocie, najpierw sprzedawał drobne, znajdowane niby przypadkiem podczas jego nocnych spacerów z wykrywaczem metalu po plaży. Później zaczął nurkować w zatoczce za molo, skąd wyciągał skorodowane elementy kutrów, stare narzędzia i metalowe bibeloty, które po odrobinie czyszczenia i odpowiedniej historii brzmiały jak artefakty z czasów gdy świat wyglądał jeszcze inaczej.
  2. void

    The Chaldean Mafia

    Klimat siadł od razu, widać że nie robione na kolanie tylko ktoś serio przysiadł i ogarnął temat z głową. Fajnie się to czyta, nie ma lania wody, wszystko ma sens i trzyma poziom. To dobrze wychodzi. Czekam aż pokażecie się w dalszej akcji, bo zapowiada się konkretny kawał RP. Powodzonka, będę zerkał co tam dalej mordeczki pozdrawiam dobrych chłopaków. ALBANIAN STVGGT PIRATES MOB EUROPEAN
  3. EARLY TIMES OF ORGANIZED CRIME IN UNITED STATES Koniec drugiej wojny światowej przyniósł względny spokój na świecie. Ludność Europy mając w pamięci dramatyczne wydarzenia oraz patrząc na totalnie zniszczony kontynent wojną zdecydowała się na emigrację za ocean - głównie do Stanów Zjednoczonych czy Wenezueli. Po przylocie zderzali się z przykrą rzeczywistością. Ameryka nie była rajem na ziemi, kraj dopiero co podnosił się z kolan po drugim największym konflikcie zbrojnym na świecie oraz Wielkim Kryzysie, który zrujnował gospodarkę światową w latach trzydziestych XX wieku. Emigrujący do stanów europejczycy często żyli na ulicy, w biedzie czy w skrajnym ubóstwie. Lata te uznaje się za szybki rozwój przestępczości zorganizowanej w całym państwie, chociaż głównie na wschodnim wybrzeżu. Mieszkańcy nie posiadający żadnych perspektyw, nie mając dokąd wracać - Europa była w ruinach, zaczynali od drobnych przestępstw czy wykroczeń. Takim powolnym krokiem formowały się powoli małe grupki przestępców, które w późniejszym czasie ewoluowały do grup, które widzimy teraz. Sytuacja na zachodnim wybrzeżu USA miała się podobnie co do wschodu. Osiedlający się tam europejczycy tworzyli mini-dzielnice zrzeszające głównie narodowość danego pochodzenia. Chociaż w Los Santos i okolicznych miastach dominują głównie gangi uliczne to obecność większych, rozbudowanych grup nikogo nie zadziwia. W głównej mierze gangi powstały dzięki większym grupom przestępczym (przykładowo gangi w Chicago powstały przez Al Capone). Grupy uliczne były dla nich “tanią siła roboczą”, po kilku latach gangi zaczęły “wyzwalać” się spod panowania grup określanych mafią i działać na własną rękę. INTERNATIONAL CRIME GROUP IN UNITED STATES W raporcie sporządzonym przez Federal Bureau of Investigation widnieje informacja o grupie zrzeszającej ludzi stricte europejskiego pochodzenia, która działa przestępczo na terenie stanu San Andreas. W dokumentach można znaleźć kilka zdjęć potencjalnych członków grupy oraz zarzuty, które agencja federalna planuje wystosować w ich stronę. Akta sprawy jasno pokazują powiązania grupy z kilkoma innymi, większymi organizacjami w Stanach Zjednoczonych na zasadzie deal-to-deal (wymianach towarem, sprowadzaniem ich od grup i rozprowadzeniem po hrabstwie LS). Korupcja publiczna, główny priorytet FBI w śledztwach kryminalnych, stanowi fundamentalne zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego i stylu życia. Może mieć wpływ na wszystko, sposób wydawania wyroków w sądach, po budowę infrastruktury publicznej, takiej jak drogi i szkoły. Wyprowadzanie dolarów z podatków ma również znaczny wpływ na portfele publiczne — szacuje się, że korupcja publiczna kosztuje rząd USA i społeczeństwo miliardy dolarów każdego roku. Agencja zakłada, że grupa europejczyków jest zaangażowana w precedens White Corner. Wydaje miesięcznie setki tysięcy dolarów na korupcję urzędników, polityków, aby uzyskać pożądane benefity. Prostytucja oraz tzw. Sex trafficking jest częstym zjawiskiem w Ameryce. Kobiety, a czasami nawet mężczyźni oraz dzieci są zmuszani do pracy w przysłowiowych domach publicznych. W zamian najczęściej otrzymują malutki procent z dziennego zysku jaki uda im się wygenerować, bywają przypadki, że nie otrzymają żadnego. Szacuje się, że ponad połowa osób pracująca w branży seksualnej jest do tego przymuszana. W największych przypadkach stoją za tym większe, zorganizowane grupy przestępcze popełniając przy tym proceder handlu ludźmi. Problem jest na tyle poważny, że agencje egzekwujące prawo powołują specjalne grupy zadaniowe do zwalczania tego procederu oraz każdego innego związanego stricte z tym. STORY OF CRIMINAL ENTERPRISE FBI definiuje criminal enterprise jako grupę osób o określonej hierarchii lub porównywalnej strukturze, zaangażowanych w znaczącą działalność przestępczą. SAC Field Office FBI w Los Santos nieoficjalnie nawiązuje do grupy europejczyków działających aktywnie w hrabstwie. Według wywiadu federalnego grupa zarządza rosjanin Spiridon Lebiediew, reszta członków jest albo pionkami, które mało interesują departament sprawiedliwości, albo jakkolwiek trudno jest ich uchwycić. Mimo, że grupa zrzesza w sobie głównie ludzi pochodzenia Europejskiego to wewnątrz można spotkać rodowitych amerykanów czy nawet afroamerykanów, jednak nie są oni w wyżej postawieni w hierarchii. Struktura organizacji odbiega w wielkim stopniu od typowej organizacji większości grup. Istnieje prosty podział na ludzi zarządzających (kapitanowie, etc) oraz działających na ulicy - zwykłych pionków, którzy pragną zarobić trochę forsy odrzucając narzucane standardy. CREATION OF ENTERPRISE Powstanie grupy nie było zbytnio spektakularne, kilku facetów, zniszczonych przez system rządu amerykańskiego podczas spotkania w podziemnym (nielegalnym) kasynie nawiązało dość bliski kontakt. Nikt nie zakładał, że durna gra o marne pieniądze przy butelce najgorszego sortu alkoholu przerodzi się w coś, co rząd będzie chciał jak najszybciej wyeliminować. Rząd początkowo nie kierował dużej uwagi na grupę, jej działania nie były zbyt spektakularne, a głośne akcje innych grup na ulicach Los Santos jeszcze mocniej utrudniały wykrycie nielegalnych procederów. Pozwoliło to grupie rozwinąć w szybszym tempie swoje skrzydła i dojść do rozmiaru, w którym jest teraz. RISE OF LUCIEN's CREW Jedną z podgrup criminal enterprise jest oddział pod przywództwem Lucien Dufour, który razem z całym swoim zespołem prowadzi działania na terenie całego stanu San Andreas, skupiając się na terenach Paleto Bay oraz miasta Los Santos. To właśnie na terenach Paleto Bay ekipa rozpuściła swoje macki koncentrując swoje siły na kontroli lokalnych prostytutek, które zazwyczaj służą przejezdnym kierowcom ciężarówek, oraz lokalnym mieszkańcom. Kobiety zazwyczaj tracą większość swoich dziennych zysków na to, by bezpiecznie móc pracować na ulicach przy miasteczku, bez większych problemów z lokalną grupą przestępczą, która w zamian za ich zyski ułatwia im dostęp do wszelakiej maści dragów, zwłaszcza mety, która jest popularna wśród lokalnych kurtyzan. Właśnie z powodu narkotyków dziewczyny z ulicy co jakiś czas muszą się zmieniać, większość z nich po paru miesiącach takiego stylu życia traci swój młody wygląd oraz jakikolwiek urok osobisty na rzecz zmarszczonej i zniszczonej skóry przez wszystko, co wprowadza w swój organizm. Lokalna społeczność Paleto Bay nie ma większych problemów z kontrolą dziwek, tak naprawdę jest im to na rękę- od kiedy ktoś trzyma je za szyje przestały sprawiać problemy lokalnym sklepikarzom oraz innym mieszkańcom, a cała okolica mimo paru gości zgarniających niezłą kasę z nierządu uchodzi za raczej spokojną. Zgrupowanie Luciena to nie tylko handlarze dragami i "alfonsi", w tej ekipie jest naprawdę sporo cwanych głów ogarniających różne dziedziny życia, a crew uchodzi za najsilniejszą podgrupę CRIMINAL ENTERPRISE. Hey wam od jakiegoś czasu mamy chęć spróbowania swoich sił w półświatku na VIBE. Myślę, że pokażemy się z dobrej strony grając ciekawe wątki i stopniowo się rozwijając - Pozdrawiam. Ekipa: @mlodyg1337 @Hetfield @rvl @GROMVL @pysio420 @ArThI @sui @mareczekkk @marcinekkk @STRXRD @GRVBYY @Mystical @Bob_Jester @loudmano @Olav @Furix @Kudlaty1337
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin