Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

snowman

Gracz
  • Postów

    36
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez snowman

  1. Mexican Syndicate Community MEXICAN MAFIA, LA EME FROM THE BEGINNING Mexican Mafia znana pod nazwą La eMe, czy określana również "The Black Hand" to silny syndykat więzienny, kontrolujący przede wszystkim całą latynoską furę tzw. Sureno-Car w więzieniach stanowych, oraz w wielu przypadkach poza nimi. Oznacza to, że wszystkie kliki działające na ulicy, będące spod szyldu 13 podporządkowane są pewnym normom które wyznaczane są przez pełnoprawnych członków La eMe tj. EMEROS. Uformowanie tego gangu/syndykatu było odpowiedzią na silne, brutalne działania innych grup w więzieniach. W latach 50 XX wieku, latynoska społeczonść więzienna była rozproszona i brakowało jej jednolitej reprezentacji, przez co często stawali się celem dla przedstawicieli innych "fur". Ciekawym jest, że formacja nie przyjmuje doktryny w pełni rasistowskiej, natomiast została zmuszona historycznie do podziału na grupę etniczną - w odróżnieniu do poglądów tzw. białej supermacji. Stąd konflikty międzyrasowe nie wynikały w głównej mierze z poglądów a raczej z efektu więziennych podziałów na nacje. Tłumacząc to najprościej, rasowym wrogiem określa się konkurencję innej "fury" mającą realne wpływy na rzeczy typu yard, przetrwanie, kontrola a nie kwestia ideologiczna. La eMe wprowadziło przede wszystkim coś na zasadzie kodeksu lojalnościowego dla latynosów, dając im przy tym ochronę i solidarność. Emeros to osoby które są kimś na zasadzie strategów, oraz jedyną jawną strukturą w syndykacie, na której opiera się autorytet i reputacja. Większość z nich to osoby skazane na dożywocia, przesiadujące większość doby w zamknięciu, w izolatkach i na SHU. Wszyscy inni to osoby ściśle współpracujące, jednak nie pełnoprawni członkowie - na ten status zasługują tylko najważniejsi, i najbardziej szanowani, którzy od wielu lat służą dla czarnej łapy. SURENOS CONTROLLING & CARNALES Kontrolowanie południowców odbywa się głównie przez TAXING - czyli najłatwiej tłumacząc podatek od działalności przestępczej w różnych sektorach. Najczęściej tyczy się to narkotyków, wymuszeń oraz w jakimś procencie broni palnej. Kliki uliczne kontrolowane są przez shotcallerów/carnals wyznaczonych przez starszyznę, robiąc również czasem za dostawców kontrabandy tzw. Eme Wallet. Mimo, że jest to organizacja stricte więzienna to uświadczyć można zarówno Emeros na wolności co jest bardzo rzadkie, jak i współpracujących wyżej wymienionych shotcallerów. Carnal to osoba która ma kilka ważnych funkcji, to ktoś na zasadzie pośrednika łączącego dwa światy, więzienny i ten na wolności. W więzieniach mają również stołek "mediatora" oraz "filtra społecznego" - kto jest zaufany, kto problematyczny. Rozwiązują spory między latynosami, ograniczając eskalację która mogłaby zaszkodzić całej sieci, tłumaczą linie polityki na bardziej zrozumiały kontekst lokalny pilnując przy tym wszystkim dyscypliny. To bardziej funkcja stabilizacyjna, posiadająca jednak moc sprawczą. Gangom na wolności odpowiada to ze względu na to, że podczas jakiejś wywrotki z prawem, mają zapewnioną ochronę w więzieniu. Zresztą, nawet gdyby się im to niezbyt podobało to konsekwencje odmowy współpracy wiążą się często z wieloma nieprzyjemnościami - kończącymi się nawet śmiercią i powołaniem kolejnego /OG/ w strukturach gangów - bardziej potulnego. TATTOOS CULTURE W kulturze La eMe wyróżnia się kilka motywów tatuaży które nawiązują do przynależności. Wbrew ogólnej opinii znany wszystkim tatuaż czarnego łapska (La Mano Negra) nie był nigdy motywem przewodnim w Mexican Mafia. Tak naprawdę został zaczerpnięty z włoskiej przestępczości symbolizując wszelaką nielegalną aktywność. W eMe królującymi wzorami są te minimalistyczne, w przeciwieństwie do ulicznych oznaczeń Surenos gdzie symbolika jest pewnego rodzaju flexem i tożsamością. Dużo wysoko postawionych rangą członków nie ma jawnych tatuaży, niektórzy nie mają ich wcale, bądź w takich miejscach, że wiedzą o nich tylko oni sami i osoba tatuująca. Są jednak pewne schematy którymi posiłkują się emmes: M Odniesienie do Mexican Mafia - 13 litera alfabetu (stąd cały kult Sureno13). EMERO Jak sama nazwa wskazuje - pełnoprawny Emero Spider Web Odniesienie do sieci wpływów, kontroli i cierpliwości (jedna z najważniejszych metafor, również najstarsza). 13 Jest to najbardziej znany symbol powiązany z eMe, natomiast nie oznacza on członkostwa. MX Jako tożsamość etniczna, bardziej dziedzictwo chicano niż rasowa wyższość. (mex-chicano) CRIMINAL ACTIVITES & FAMOUS PLAYERS 22 kwietnia 1995 Zamach w El Monte (pięć ofiar) Atak wykonany w domu w El Monte, zginęło pięć osób (w tym dwoje dzieci). Prokuratura ustaliła, że zlecenie miało powiązania z poleceniami z sieci więziennej (Mexican Mafia). Wykonawcami strzelaniny byli m.in. członkowie Varrio Sangra. Luis „Pelon” Maciel był oskarżony o zlecenie zamachów. 1 maja 1995 Akt oskarżenia na mocy ustawy RICO Federalne ława przysięgłych oskarżyła 22 członków i współpracowników Mexican Mafia w ramach wielokrotnego śledztwa RICO, w tym o organizowanie narkotykowego handlu i współpracę z setkami gangów ulicznych w Południowej Kalifornii (federalne oskarżenie obejmowało m.in. kontrolę nad dystrybucją narkotyków). 2 czerwca 2003 Wniosek o ekstradycję Francisco Rafael Arellano Félix dotyczący przemytu narkotyków i współpracy z grupami przestępczymi W przypadku Francisco Rafael Arellano Félix (Tijuana Cartel), USA wnioskowało o ekstradycję za narkotyki i przemyt narkotyków – choć nie był formalnie członkiem La eMe, był to element szerokich sieci handlu narkotykami, w których więzienne grupy (w tym eMe -powiązane kliki Surenos) były pośrednikami lub ochraniały towar w USA. 18 listopada 2011 Valdomero “Oso” Hernandez – wyrok federalny Valdomero Hernandez Jr. (powiązany z siecią La eMe w rejonie Teksasu) został skazany na 300 miesięcy pozbawienia wolności za konspirację RICO obejmującą handel narkotykami, pranie pieniędzy i powiązane przestępstwa. Wyrok ogłoszono 18 XI 2011. 23 maja 2018 Duża akcja federalna: odtajnione akty oskarżenia (RICO) opisujące kontrolę Mexican Mafia nad kryminalnym życiem w LA County Jails DOJ / FBI odtajniły dwa obszerne akty oskarżenia (w sumie 83 oskarżonych), opisujące, jak członkowie Mexican Mafia mieli kontrolować przemyt narkotyków, pobieranie „taxów” i przemoc w Los Angeles County Jail. IN-CHARACTER LORE 1 grudnia 2025 mury Pelican Bay State Prison opuszcza 37 letni Terry /Spider/ Mercado odsiadujący wyrok piętnastu lat za morderstwo drugiego stopnia (wynik wojny gangów między Santa Monica 13 a Venice 13). Spider to świeży Emero, który przed awansem grzał stołek łącznika między kliką z Oakwood Park (Venice13) a Mexican Mafia, ze względu na to, że sam zaczynał jako gangbanger w grupie z Venice Beach. Ostatnie lata przesiadywał w celi z niejakim Rodolfo /Lobo/ Narvaez (age 32) - jednym z głównych dupków dowodzących armią innego gangu ulicznego powstałego w wyniku wojny domowej w Salwadorze, i masowych emigracji do Los Angeles - Mara Salvatrucha. Lobo podobnie jak wyżej wymieniony Spider, działał jako łącznik MS13 w Pelican Bay State Prison, sam opuścił zakład karny kilka tygodni po Mercado. Faceci od początku byli elementem w układance starszyzny z La eMe, ze względu na swoje kontakty z gangami ulicznymi, i faktyczne zasługi za murami więzienia. Krótko po opuszczeniu PBSP, Terry wrócił na stare śmieci i zaczął wdrażać z pomocą Rodolfo swój plan na kręcenie dużych obrotów z pół-martwej kliki osiedlającej Oakwood Park tj. Los Jokers 13, łącząc przy tym siły z innym setem południowców podpiętych pod Florencia 13 - 85th Street Locos. Początkowo, Lobo i Spider mieli zająć się działaniami w przemycie liści kokainy z Ameryki Środkowej (dokładniej Gwatemali - gdzie działa niezależna od eMe formacja Mara Salvatrucha jednak współpracująca z nią), oraz późniejszą obróbką już w USA, natomiast ze względu na ogromne trudności z organizacją całego szlaku przemytowego, odstąpili od tego pomysłu. Motywem przewodnim stała się dystrybucja i produkcja metamfetaminy, oraz zjednoczenie sił Sureno-Car na wolności, gdyż wiele południowych klik działających w LA miało ze sobą beefy, kończące się przelewaniem krwi. Mercado jako świeży Emero obmyślił plan łączący interesy wszystkich klik spod szyldu /13/ i wyznaczył Narvaeza na shotcallera/carnala zajmującego się głównie tym tematem. Faceci działają pod presją starszyzny z ciężkich więzień w Californii - mimo zdobytego przez lata za kratami respektu nie są głównymi osobami decyzyjnymi. Lobo nadal łączy świat więzienia z wolnością, a Spider po prostu obiera strategię w działaniu, aby cały mechanizm działał na okrągło. OOC
  2. Mała wyselekcjonowana grupa skinheadów z plaży, od pewnego czasu zaczęła rozwijać swoje macki w rabunkach na pełen etat. Podczas kiedy inni z kliki śmigają na rogach opychając towar (głównie metamfetamina własnej produkcji), kradną bryki czy rabują ważniaków którzy zapomnieli jak łatwo jest wpaść w sidła dupków z South Bay po zmroku - grupka odpowiedzialna za włamania oraz porwania dla okupu działa w najlepsze. Domy jednorodzinne, magazyny, garaże, furgonetki - opędzlują wszystko w czym widzą zysk. Grupa nie ogranicza się do klasycznych rozwiązań takich jak wytrychy - chodzą ploty, że paru łebków śmiga także w sektorze elektronicznych zabawek. Skupowane z czarnego rynku urządzenia do przechwytywania monitoringu, czy odcinania alarmów to w tych czasach pewnego rodzaju must-have. Za całym przedsięwzięciem stoi facet który nie wychyla się na pierwszą linię ognia. Dzieciaki biegają dla niego po parcelach i zawijają wszystko co ma jakąkolwiek wartość. Jeśli chodzi o porwania - sprawa się komplikuje. Nie tak łatwo wyhaczyć ofiarę do takiej akcji, nie zawiniesz pierwszego lepszego dupka z byle jakiej rodziny bo jest duża szansa na to, że po prostu nie zostaniesz wypłacony. Kluczową sprawą jest obserwacja i wytypowanie takich osób które mają czym szastać - influencerzy, raperzy czy inne ważniaki z showbiznesu. Szczególnym zainteresowaniem cieszą się Ci którzy obnoszą się w błyskotkach, złocie czy zegarkach typu Audemars, Rolex czy Patek. Jeśli obnosisz się tym, że masz flotę to prędzej czy później wpadniesz w krąg zainteresowania łysoli z South Bay a wtedy... cóż, sam możesz się domyślić co Cię czeka. Łebki cieszą się tak samo z wylansowanych chawir jak i wylansowanych ludzi - dla nich jesteś tylko kolejną pozycją z listy do odhaczenia.
  3. Przeprowadzka? allSET – wszystko gotowe. allSET Relocations to nowopowstała firma specjalizująca się w kompleksowych usługach przeprowadzkowych oraz transporcie towarów wielkogabarytowych. Pierwsze wzmianki o marce pojawiły się pod koniec 2025 roku, kiedy to na portalach ogłoszeniowych i miejskich słupach w Santos zaczęły pojawiać się charakterystyczne reklamy z minimalistycznym, nowoczesnym logiem allSET. Od samego początku działalności firma kładzie duży nacisk na profesjonalizm, terminowość oraz indywidualne podejście do każdego zlecenia. Zakres usług obejmuje teren całego południowego San Andreas - od Paleto Bay, przez Sandy Shores aż po Los Santos. Siedziba główna allSET Relocations mieści się właśnie w Los Santos, w dzielnicy Del Perro. Mimo krótkiego stażu na rynku, allSET Relocations zyskuje reputację solidnego partnera — zarówno wśród osób prywatnych planujących przeprowadzkę, jak i przedsiębiorców potrzebujących sprawnego transportu sprzętu, wyposażenia biurowego czy materiałów przemysłowych. Firma stawia na zaufanie, transparentność i bezpieczeństwo przewożonych dóbr, dzięki czemu z dnia na dzień poszerza grono zadowolonych klientów. Na temat właściciela całego przedsięwzięcia nie ma zbyt wiele informacji. Działalność zarejestrowana jest na niejaką Harper Vale, jednak w branży mówi się, że ktoś inny faktycznie trzyma rękę na interesie. Kim jest ta osoba – nie wiadomo. Plotki sugerują powiązania z lokalnym światem biznesu, inni twierdzą, że za marką stoi ktoś, kto doskonale zna logistykę od zaplecza… ale woli pozostać w cieniu. FLOTA POJAZDÓW OOC
  4. Prolog Ameryka zawsze miała dwie twarze. Jedna świeciła neonami, billboardami i hollywoodzkimi marzeniami o sukcesie: białe pick-upy, domki z trawnikiem, dzieci w college’u. Druga była mokra od deszczu, pełna klitek w motelach na obrzeżach miasta, gdzie ludzie oddychali dymem papierosów i kurzem z ulicznych dilerów. Każdy cień, każda brama i każdy parking mogły zadecydować o tym, kto przeżyje noc, a kto wyląduje w szpitalu albo w trumnie. To miejsce, w którym prawo działa tylko dla tych, którzy nie wiedzą, jak kombinować, a ci, którzy znają jego słabości, mogą zrobić z niego własny tor przeszkód. Ulice były jak ocean – pozornie spokojny, a pod powierzchnią każdy prąd ciągnął w stronę nieznanego, często śmiertelnego. Miasta pełne emigrantów, którzy przyjechali z nadzieją, i takich, którzy przyjechali po coś więcej – szybkie pieniądze, włamy, narkotyki, stal i proch. Tu nie liczyło się, ile masz papieru, tylko ile jeszcze możesz pomnożyć. Artiom Borodin dorastał w cieniu rosyjskiej diaspory Chicago. Ojciec przywiózł go z Moskwy w latach dziewięćdziesiątych z walizką pełną kontaktów, które pozwalały przewozić towary bez papierów. Zacięcie ojca do fałszerstwa wzbudzało podziw w małoletnim Artiomie. Czerpał garściami przykład z domu, i od zawsze cwaniakował - miał dużo do powiedzenia. Matka żyła w osobnym świecie - pokój bez klamek, białe ściany i siwe włosy. W szkole Artiom był obcy – ani do końca „Ruski”, ani do końca „Jankes”. Jednak wtedy sam jeszcze nie wiedział ile zyskać może taki wewnętrzny podział - potrafił zaadaptować się w każdym środowisku, i czerpać z tego korzyści. Chapter 1 - Chicago? Forget about it. Pierwsze lata działalności były na konkretnej spinie. Rusek wklejony w osiedle z czarnuchami, skinheadami i często jakimiś lokalnymi gangbangerami, musiał udowadniać często swoją wartość, jednak z czasem wyrobił sobie renomę. Zarabiał marnie, głównie pchając syf crackheadom, często brał jakieś śmieci w zastaw, z czego zwykle później wychodził na minus. Ojciec odszedł chwilę po osiemnastych urodzinach. Przepychanka słowna w barze poskutkowała szarpaniną z okolicznymi albańczykami, jeden z nich wyciągnął nóż, zaczął się odgrażać i nim wymachiwać, po chwili ładując z impetem cios w grdykę rosjanina. Widok potworny, krew lała się strumieniami. Dla Artioma nie było to zbytnio traumatyczne przeżycie, w tamtej chwili był już niezależny, a relacje z ojcem nie należały do najlepszych. Jednak widząc co dzieje się na ulicach miasta, nie chciał się narażać. To właśnie go wyróżniało - interes jego zdaniem lubił ciszę i spokój, a tego w Chicago nie mógł znaleźć. Pchanie towaru szło marnie, tereny były kontrolowane przez okoliczne gangi, więc łatwiej było dostać kulkę niż zarobić pięćdziesiąt dolców. Przełom przyszedł, gdy spotkał Maksyma „Reda” Kuzniecowa, podczas jednej z libacji w typowo rosyjskim barze - byłego rosyjskiego sapera, który pokazał mu, że prawdziwe pieniądze nie leżą w narkotykach, które niszczą ciało i umysł, ale w broni – stal i proch zawsze znajdą ręce gotowe zapłacić. Jego obawy przed zakłóceniem interesu nagle opadły. "Przecież mogę sprzedawać spokój w jednym kliknięciu". Tak zaczął się epizod i poniekąd pasja związana z bronią. Początkowo Artiom działał jako kurier Reda, dowoził paczki w określone miejsca - panowie w tamtych czasach używali już deaddropów, co dawało im mnóstwo przewagi. Wszystko zaczynało się naprawdę dobrze zapowiadać, głównie zajmowali się dystrybucją GSz-18 oraz AK-47. dopóki pewnego wieczoru sprawy nie wymknęły się spod kontroli. Red podjął się zlecenia, które wydawało się proste – odbiór broni od lokalnego dilera w północnej dzielnicy. Jednak coś poszło nie tak. Zasadzka. Strzały. Chaos. Artiom dotarł na miejsce kilka minut później, ale było już za późno – Red leżał martwy, a jego ciało bezwładnie opadało na bruk, a wokół panował tylko dym i echo wystrzałów. Ten moment zmienił wszystko. Artiom wiedział, że w Chicago nie ma dla niego miejsca, że miasto pożera tych, którzy chcą grać na własnych zasadach. Pakując najpotrzebniejsze rzeczy i zostawiając za sobą wszystko, co kojarzyło mu się z Redem i starym życiem, wsiadł do samochodu i ruszył w stronę nowego początku – Los Santos. Tam mógł liczyć na anonimowość, nowe kontakty i szansę, by odbudować to, co utracił, bez cienia przeszłości wiszącej nad każdym ruchem. Chapter 2 - Sunny Santos. Po śmierci Reda Artiom siedział w swoim starym, pordzewiałym aucie na przedmieściach Chicago, a ulice miasta pulsowały zimnym neonowym światłem, odbijającym się w kałużach po ostatnim deszczu. Każdy dźwięk, każdy krzyk z dala wydawał się groźniejszy niż wcześniej – miasto, które kiedyś było areną jego ambicji, teraz wydawało się labiryntem pułapek i cieni, w których każdy krok mógł być ostatni. Red był martwy, a Artiom został sam z zimnym uczuciem, że życie w Chicago nie oferuje już niczego poza strachem i nieustanną walką o przetrwanie. Myśl o tym, że kolejne pieniądze mogą kosztować go życie, nie dawała spokoju. Los Santos pojawiło się w jego głowie jak odległa obietnica – miasto słońca, plaż, ale i mroku w zakamarkach, gdzie rządziły nieformalne układy i siła, nie papier. Nie chciał kolejnej ulicy, gdzie każdy znał go po imieniu i każdy chciał jego końca. Potrzebował anonimowości, miejsca, gdzie mógł zacząć od nowa i gdzie przeszłość nie ścigałaby go w każdym zaułku. Samotna podróż była jak rytuał oczyszczenia – każdy kilometr oddalał go od huku strzałów i wspomnień.Dotarł do Del Perro, gdzie zapach soli i tłustych frytek z ulicznych food trucków mieszał się z zapachem morza i spalin. Motel był tani, zaniedbany, ale dawał dach nad głową. Szybko zauważył grupę Rosjan, którzy mieli coś w sobie – pewną aurę kontroli nad własnym światem, brutalnej dyscypliny i bezwzględności. To była Vostokya Rebyata. Artiom obserwował ich przez kilka tygodni, wsłuchując się w ich rozmowy, śledząc ich zwyczaje i układając w głowie plan wejścia do środka. Nie było łatwo. W Chicago nauczył się, że zaufanie zdobywa się krwią i działaniem, nie słowami. Kilka drobnych przysług – drobne paczki, obserwacja ulic, szybkie reakcje w napiętych sytuacjach – pozwoliło mu w końcu wślizgnąć się do grupy. Kapitan Aiden Gadayev zauważył jego determinację i brak wahania w trudnych sytuacjach. „Ten chłopak nie boi się brudnej roboty” – powiedział kiedyś jeden z jego ludzi, a słowa te były jak pieczęć jego wejścia do ruskiej formacji. Artiom stał się dilerem, włamywaczem i chłopakiem od brudnej roboty. Nocą dostarczał paczki, planował włamania. Dzień spędzał na motelu, zerkając przez brudne okna na miasto pełne życia i jednocześnie pełne gówna. Chapter 3 - Let's make a deal... Kilka miesięcy po wejściu do Vostokya Rebyata napięcia w grupie zaczęły narastać. Spory o terytorium, podejrzenia o zdradę, a także coraz brutalniejsze konflikty z lokalnymi gangami sprawiły, że kiedyś zgrana ekipa powoli zaczęła się kruszyć. W końcu, po serii zamachów i nagłych zniknięć kilku kluczowych członków, grupa po prostu przestała istnieć – rozpadła się jak domek z kart, Artiom nie miał złudzeń. Wiedział, że pozostanie w centrum miasta byłoby samobójstwem – zarówno dla jego bezpieczeństwa, jak i dla resztek jego planów. Postanowił zniknąć na obrzeżach Los Santos. Wynajął mały, zaniedbany dom na granicy miasta, w miejscu, gdzie ruch uliczny był minimalny, a ciekawskie oczy rzadko zaglądały. To był jego azyl – cisza, przestrzeń i czas, by przemyśleć kolejne kroki. Nie zapomniał jednak o tym, czego nauczył się w Chicago. Stare kontakty, choć dawno porzucone, wciąż istniały. Kilka telefonów, kilka spotkań w cieniu opuszczonych magazynów – i znowu Artiom miał dostęp do tego, co kiedyś było jego specjalnością: broń. Zaczynał powoli, ostrożnie, sprowadzając małe ilości, testując rynek i ludzi, którzy byli w stanie mu zaufać. Ale w tej ciszy, z dala od miejskiego chaosu, jego operacje zyskiwały nową precyzję. Każdy ruch był przemyślany, każda transakcja planowana z chirurgiczną dokładnością. Obrzeża miasta dały mu więcej niż bezpieczeństwo – dały poczucie kontroli, którego nigdy nie miał w zatłoczonych ulicach Chicago i w upadającej grupie rosyjskich półświatkowców. Tutaj, na własnych zasadach, Artiom mógł odbudować swoje imperium od podstaw, powoli przekształcając kontakty z przeszłości w realną przewagę w nowym mieście.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin