-
Postów
9 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez MaryMaddie
-
[V-TUBE] Nicholas Harmon - Change Means Nothing
MaryMaddie odpowiedział(a) na Zakrzok temat w V-Tube
**Clara wspomina w myślach, dalekie już wydarzenia z przeszłości. Utwór, który zaprezentował Nicholas, utrwalił ją jedynie w przekonaniu, iż niewiele wysiłku trzeba, aby skrzywdzić drugiego człowieka.. Za to o wiele trudniej jest przeprosić kogoś, kogo się skrzywdziło. Materiał, który odsłuchała, zmotywował ją do przesłania paru ciepłych słów dla artysty i udostępnienia go dalej.** -
Daily Talk Show by Clara Marigold: Wywiad z francuską modelką Cher Belair
MaryMaddie opublikował(a) temat w Daily Talk Shows
Written by Clara Marigold 08.17.2025 Spontaniczność często bywa nieprzewidywalna, a jej scenariusze mogą odmienić nasze dotychczasowe życie. Zaproszona przeze mnie, zawodowa modelka Cher Belair, była i jest osobą z bagażem doświadczeń. Nutka francuskiej kurtuazji, oraz wieloletni staż w zawodzie, pośród francuskich wybiegów i eventów z jej udziałem, pozwolił mi przygotować wiele ciekawych pytań i jeszcze ciekawszych odpowiedzi. Zapraszam serdecznie na zapoznanie się z wieczorną rozmową, na której to możemy posłuchać jeszcze raz o przeszłości modelki, wraz z jej punktem widzenia na sprawy doczesne. Zachęcam szczególnie osoby, które wiążą swoją przyszłość z tym zawodem, ponieważ część poniższego wywiadu przedstawia kulisy tego trendy zawodu. Transkrypcja audio z wywiadu: -
Written by Clara Marigold 07.22.2025 Prezentuję przed Państwem artykuł poświęcony młodocianemu artyście, którego wybrany gatunek muzyczny niegdyś podbijał Amerykańską scenę. Młode serce, poprzedzone szczerą chęcią kultywowania rodzinnej tradycji, pragnie być może na stałe, zagościć w naszym mieście. Chociaż jego twórczość, póki co jest dosyć skromna, zdołał swoim głosem oczarować niejednego słuchacza, dlatego też poświęćmy te kilka minut lektury, celem przybliżenia Państwu sylwetki dzisiejszego, gościa. Nate Tucker, czyli chłopak z prowincji, pewnego dnia postanowił, że podniesie rękawicę rzuconą przez jego ojca i za jej sprawczością, nie porzuci tradycji rodzinnej, którą była pasja do gitary i śpiewu. Jak to bywa w przypadku regionalnych tradycji Amerykanów, również i On, poprzedzony swoistą dumą i potrzebą udowodnienia swojego pochodzenia, pochwycił pewnego dnia gitarę i obwieścił światu, że rzuca mu wyzwanie. Nie patrzy jednak na to, czy jego misja znajdzie swój pozytywny rezultat w sławie, jaka być może przed nim czeka, ponieważ jak to sam określa "i tak będe to robił.. choćbym miał śpiewać dla jednej osoby. Po prostu to kocham." Czy przypadek Nate'a stanie się inspiracją, by spełniać swoje marzenia, niezależnie od efektu swojej pracy? Możemy mówić o zapowiedzi przebudzenia w naszym regionie, dawnej popularności muzyki Country? Odpowiedzi na te pytania, przyjdą z czasem, kiedy muzyk zagości na dobre w naszym regionie, a jego śpiew z przebiegiem jego kariery, dotrze do szerszego grona odbiorców. W zamieszczonej poniżej transkrypcji wywiadu na żywo, w którym to udział brał wyżej wymieniony artysta, dowiecie się Państwo, czym właściwie sugerował się muzyk, ogłaszając światu start swojej kariery. Przekonamy się również czy przeszkody, których widmo widnieje na horyzoncie, stanowią dla jego ambicji i nastawienia, barierę nie do sforsowania. Transkrypcja wywiadu na żywo: Clara Marigold: Witam serdecznie, z tej strony Clara Marigold. - Dzisiejszego wieczoru goszczę naprzeciw siebie młodego artystę, którego dorobek być może nie jest jeszcze wybitnie okazały, lecz rodzaj muzyki, w której się obraca, wyzwolić może nutkę zaciekawienia. Nate Tucker, witam Cię serdecznie. Nate Tucker: Cześć! Witam cię! Witam też wszystkich słuchaczy! Clara Marigold: Muzyka Country.. - Jak sama nazwa wskazuje, sugerować może nieco prowincjonalny i odległy od wielkomiejskich zdarzeń, klimat. - Ta kwestia nurtuje mnie od samego początku, kiedy natknęłam się na Twoją twórczość i fakt, że swoją karierę postanowiłeś rozpocząć tutaj, w Los Santos. Powiedz, czy nie myślałeś o tym, że być może napotkasz przed sobą swoistą blokadę? Zdawać by się mogło, iż muzyka country nie zagrzeje swojego miejsca w otaczającym nas gronie popularnych gwiazd, których gatunki muzyczne wysoce odbiegają od kultowych brzmień utworów, których stajesz się częścią. Nate Tucker: Wiesz.. Decydując się na taki ruch, jak rozpoczęcie działalności muzycznej w takim mieście jak Santos, miałem w głowie tysiąc myśli.. - Na pewno byłem świadomy, że może mi zwyczajnie.. nie wyjść? Kwestia jest taka, że nie traktuje muzyki tylko jako plan na zarobek.. Jak wiesz - jak źródła dochodu, czy pracy. Muzyka to dla mnie odskocznia - więc nawet jeżeli takie blokady by się trafiły, nie przebije się przez tyle gwiazd i popularniejszych gatunków, to i tak będe to robił. Choćbym miał śpiewać dla jednej osoby - po prostu to kocham. Więc w skrócie, myślałem o tym, ale nie przejmowałem, o! Clara Marigold: Kariera artysty idzie w parze, a w zasadzie zależna jest od rozpoznawalności i aktywności w miejskim życiu. - Tak gwoli krótkiego komentarza, przejdźmy jednak teraz do Twoich początków. - Jesteś stosunkowo bardzo młodym mężczyzną, dlatego też podziel się z nami, proszę.. Co było dla ciebie, Twoją pierwszą inspiracją? Co spowodowało, że obrałeś ten kierunek kariery i pomimo niezgody z przyjętym stereotypem, dotyczącym artysty grającego muzykę country i wiekiem, w jakim to pojawił się po raz pierwszy na scenie, zdecydowałeś się pokazać światu, jako świeżość na rynku muzycznym? Bo być może się mylę, lecz tak prywatnie, jestem fanką dobrych, nieco starszego wykonania, utworów muzycznych z tego gatunku, lecz przy dosłownie każdym z nich, dostrzec mogę nieco starszych wykonawców, jakby nie mówić, osoby w kwiecie wieku. Nate Tucker: Wiesz.. Moją największą inspiracją był mój ojciec. W rodzinnych stronach każdy go znał z tego, że kocha country.. Znaczy kochał. - Grał na gitarze, śpiewał.. - zabawiał ludzi. Na naszym rancho country, to była codzienność. Dorastając w tym klimacie sam poczułem, że ten gatunek do mnie przemawia.. Dostrzegłem w nim siebie? Tak, można tak to ująć. Wiek nie gra tu roli. Country trafi zarówno do młodego jak i do starszego odbiorcy. Ja chce być tym, który to udowodni.. stąd wziąłem się pierwszy raz na scenie! Clara Marigold: Czy w trakcie Twoich początków.. Twojego budowania w sobie potrzeby pójścia śladem Twojego ojca, znalazły się również jakieś inspiracje, związane z istniejącymi już ikonami muzyki Country? Czy jesteś w stanie tu i teraz wskazać, którego artysty najczęściej słuchałeś? - Jeżeli nie artysty, to może któryś z tytułów, przypadł ci najmocniej do serca? Nate Tucker: Hmm.. Może to zabrzmi sztampowo. Wiadomo, pierwsze co przyjdzie mi na myśl, to "Country Roads" fenomenalnego Johna Denvera, ale tak samo świetny był Johnny Cash! Clara Marigold: Wspomniałeś najczęściej słyszalne ikony muzyki Country, które w latach swojej świetności, faktycznie skradły serca Amerykanów. - Czy Twoja twórczość, w takim razie bazuje, bądź uszczypliwie pożycza styl i treść pisanych i śpiewanych przez Ciebie, utworów? Czy też może inspiracja zamyka się w jedynie dla obranej przez Ciebie, drogi życiowej? Nate Tucker: Powiem szczerze, że nie.. Nie inspiruje się jakoś mocno - muzyka którą robię, często odbiega od stereotypowych tematów country.. Moje dwa ostatnie utwory bazują dookoła tematu miłości.. Nieudanej miłości - wiadomo, mam w rękawie sporo innych tematów do przekazania. Clara Marigold: Temat miłości i nostalgii często gości w utworach znanych osobistości. Wraz z nim, kultowym zwyczajem jest, aby treść utworów współgrała ze szklanką wybornego whisky, oraz dobrej jakości cygarem. - Sugerując się Twoimi zdjęciami w mediach społecznościowych, łatwo odnieść się wrażeniu, że unikasz tego typu szkodliwych używek? Nate Tucker: Powiem tak, nie pogardzę dobrym whisky.. Jak spora część ludzi - co do palenia.. pale, tak zgadza się. Ani tego, ani tego, nie traktuje jako elementu muzyki jaką tworze. Nie nadużywam też ani alkoholu, ani papierosów, czy cygar, po prostu gdybym powiedział, że czasem się nie napije - skłamałbym. Clara Marigold: Twoja sylwetka, którą jednak często prezentujesz w pełni okazałości, wskazywać by mogła, że stronisz od szkodliwych nawyków. - W trakcie naszej rozmowy często podkreślasz, że symbolika muzyki country, w przeróżnym jej wydaniu, nie definiuje Twojego podejścia do granej przez Ciebie muzyki. Czy zatem słusznie podejrzewam, że celowo pragniesz walczyć ze stereotypami? Czy też może twoje podejście jest zwyczajnie neutralne względem słuchaczy, którzy przekonani są, że siwizna na głowie, zniszczona skóra od papierosów i alkoholu, oraz chrypliwy i niski ton głosu, to wyznacznik tego naturalnego, grającego od serca artysty z doświadczeniem życiowym? Nate Tucker: Walczyć? Niee... Każdy ma prawo postrzegać wszystko tak jak chce. Jeżeli z tym kojarzy mu się country - niech i tak będzie. Ma poniekąd racje.. Bardziej chodzi mi o to, żeby zobaczył oprócz jego często słusznego zauważenia, że są jeszcze inne kreacje artystów Country. Clara Marigold: Pomówmy teraz o Twojej twórczości. - Za sobą masz dwa utwory, których stylistyka obcuje w nieco smutniejszych klimatach. Wspomniałeś wcześniej, że miłość była Twoją inspiracją. - Czy można zatem uznać, że pozostaniesz w melancholijnej stylistyce, czy też w przyszłości usłyszymy nieco weselsze utwory, przy których niejedna osoba wejdzie na parkiet z partnerem, bądź partnerką? Nate Tucker: Zawsze pisze o tym co mi w duszy gra. Ale jednego drodzy słuchacze, możecie być pewni! Jeszcze nie raz zaskoczę was skocznym, tanecznym country! To właśnie jest piękne w tej muzyce - przekrojowość emocjonalna! Clara Marigold: Zdecydowanie, muzyka country otwiera przed artystą i słuchaczem, szeroki wachlarz zastosowania. - Zbliżamy się powoli do końca naszej rozmowy, dlatego też chciałabym zapytać się na koniec.. - Jaką masz strategię, by zdobyć na nowo serca Amerykanów? Kiedy możemy spodziewać się nowych utworów Twojego wykonania, a co za nimi idzie.. czy masz już pomysł na swój powiedzmy, dziewiczy koncert? Ciekawi mnie twój plan na przyszłe miesiące. Nate Tucker: Co do planów.. Na pewno nie raz Was zaskoczę, ale nie mogę wszystkiego zdradzić. Pierwszy koncert? To już mogę powiedzieć, że na dniach ogłoszę coś, na co sam długi czas czekam! Musicie być cierpliwi, kochani! - Podbicie serc.. myślę, że autentyczność sama się obroni! Clara Marigold: Pozostaje nam w takim razie czekać i z zaciekawieniem śledzić Twoje poczynania. - Bardzo Ci dziękuje za obecność. Ciesze się, że udało mi się porozmawiać z artystą, który wraca pamięcią do chluby naszej Amerykańskiej sceny muzycznej. Życzę szczęścia i powodzenia w dalszym etapie Twojej kariery, a naszym słuchaczom, dziękuje za obecność i za to, że mogłam spędzić z Państwem niedzielny wieczór. Zapraszam do śledzenia poczynań dzisiejszego gościa i życzę miłej i spokojnej nocy. Nate Tucker: Dziękuje ci serdecznie, dziękuje wszystkim słuchaczom! Pamiętajcie, by koniecznie sprawdzić mój ostatni numer "I wanted her". Życzę wam spokojnej nocy i wszystkiego dobrego! Clara Marigold: Do zobaczenia.
-
Written by Clara Marigold - DAILY GLOBE 07/06/2025 Wywiad na żywo, powstały na skutek opublikowanego nieco wcześniej artykułu, opisującego zespół muzyczny "The Rearview Lovers". Osoba, którą gościłam, była jednocześnie założycielem omawianych "Kochanków", jak i również jednym z głównych przeciwników kariery muzycznej Nicholasa Harmona. Z racji na niedawne wydarzenia, których skutkiem czego zaproszony gość walczył o życie w szpitalu, swój głos w poruszonym temacie, z własnej inicjatywy wyraził dopiero po powrocie do zwykłej codzienności. Podczas audycji na żywo, zaproszony uczestnik rozmowy nie stronił od negatywnych komentarzy, w tym nie powstrzymywał się od wybitnie ciężkich zarzutów, wycelowanych w stronę wokalisty zespołu. Zachęcam Państwa, do zapoznania się z poniższą transkrypcją wywiadu, włącznie z odpowiedzią Nicholasa Harmona. Transkrypcja audycji na żywo: Sugerując się treścią wywiadu, przed naszymi oczami rodzi się jeszcze więcej pytań. Dlaczego tak poważne przewinienia, były przez świadka wydarzeń ignorowane? Czy przyjaźń to usprawiedliwiona i uzasadniona przyczyna bierności w przypadku kiedy nasz przyjaciel robi krzywdę drugiej osobie? Czy za każdym z argumentów, stać może faktyczny i niepodważalny dowód, który potwierdzi słowa zarówno Yadiry Gwon, jak i Arona Kovacs'a? Krótko po zakończeniu audycji, skontaktował się ze mną atakowany przez byłego przyjaciela, Nicholas Harmon. Artysta poprosił mnie, abym w ramach odpowiedzi na tezy stawiane podczas audycji, dołączyła nagranie audio, odpowiadające na bądź, co bądź poważne oskarżenia, które nawet nie potwierdzone, mogłyby w formie plotek zaszkodzić jego karierze. Z racji na charakter stawianych zarzutów, włącznie z prawem do obrony swojego dobrego imienia, zgodziłam się z nim spotkać i nagrać jego osobistą odpowiedź. Zachęcam Państwa do zapoznania się z nią, w materiale poniżej. Zapis audio: Jest mi niezmiernie miło podziękować Państwu za ciepły odbiór mojej pierwszej części pracy, opisującej zespół The Rearview Lovers. Druga jej część, miała za zadanie uzupełnić brakujące wypowiedzi jednego z byłych założycieli, oraz wieloletniego przyjaciela, którego los zadecydował o odseparowaniu, od pozostałych członków Loversów. Mam nadzieje, że pomimo faktu, jakoby czas nieco przygasił burzliwą historię, przybliżyłam Państwu w szerszym spektrum, głównych aktorów owej historii. Zachęcam do własnej interpretacji wypowiedzianych słów przez zaproszonych przeze mnie gości, tym samym własnej oceny całości sytuacji. Pomimo burzliwych fragmentów historii, wierzę, że rozłam między dwoma obozami, złączy piękno muzyki i jej treść śpiewana w klubach i na koncertach. Życzę miłego dnia, bądź wieczoru i dziękuje za poświęcony czas. Clara Marigold.
-
044. Melancholia, gorycz i siła przyjaźni. - The Rearview Lovers
MaryMaddie opublikował(a) temat w What in Music Industry
Written by Clara Marigold - DAILY GLOBE 06/29/2025 Zapraszam serdecznie do przeczytania artykułu, w którym przybliżę Państwu, historię zespołu "The Rearview Lovers". Zawartość poniższej prezentacji, uzależniona jest od wiedzy z ogólnodostępnych, medialnych przesłanek, wraz ze szczegółowym i wielogodzinnym wywiadem z jego założycielami. Geneza powstania owego zespołu, wraz z zagadnieniami poznanymi spoza ram czasowych, opiewających czasy jego założenia i funkcjonowania, będzie trzymana w porządku chronologicznym. W przedstawionym artykule, dowiecie się Państwo również o znanych w szerszym stopniu, bądź mniejszym, afer i kryzysów wewnętrznych w samym zespole. Mam nadzieję, że dzięki mojej pracy rzucę ciepłe, a zarazem obiektywne światło na bohaterów dzisiejszego artykułu. Czterech przyjaciół. Czterech pionierów, którzy pewnego dnia zapragnęli sięgnąć gwiazd... Nicholas Harmon, czyli główny pomysłodawca i realizator projektu "Kochanków", już od najmłodszych lat przejawiał zalążki talentu muzycznego. Pasję i opanowanie sztuki gry na gitarze, odziedziczył i wyszlifował pod czujnym i wspierającym okiem jego rodziców, oraz dziadka. W bardzo młodym wieku, zdołał skutecznie opanować podstawowe chwyty i tym samym, sprawić dumę w oczach jego rodzinnych opiekunów. Aron Kovacs, grający u początków istnienia grupy jako zawodowy perkusista. Jego przeszłość bywa niejasna, z uwagi na prawdopodobne, choć niepotwierdzone, trudne dzieciństwo. W stosunkowo młodym wieku wyemigrował z Europy i osiadł w domu swoich dziadków. Jakiś czas temu opuścił zespół z przyczyn osobistych. Przynajmniej tak twierdzą jego przyjaciele, z którymi miałam przyjemność porozmawiać. Jonas Ward główny, a zarazem jedyny basista w zespole. Współtworzy kapelę od samego początku, wplatając w ostatnim czasie swoje eksperymentalne praktyki z użyciem również innych instrumentów, takich jak chociażby harmonijka, bądź nawet pianino. Multiinstrumentalista z sercem do muzyki. Jeremy Charrington, jako główna gitara w zespole, zasłynął dzięki swoim wyjątkowym i chwytającym za serca fanów, solówkom. Udało mi się ustalić fakt, iż Jeremy wspólnie z Nicholasem, stworzył fundamenty dla późniejszych, pierwszych konceptów zespołu. "Gatunek muzyki.. Dla nas nie ma jednego gatunku muzycznego, z którym się utożsamiamy. Tego jest tak dużo, że średnio co można już je zliczyć. Alternatywny, Indie.. Garage, Folk.. Czy odbiegamy od mainstreamu? Nie wiem. Nie nam to oceniać, prawda? To już musi sobie wyjaśnić każda osoba, która postanowi nas posłuchać.." ~ Nicholas Harmon. Można przypuszczać, że początki formowania się pomysłu na karierę sceniczną, nadają się aby zakwalifikować je do roli części scenariusza, jednego z wielu filmów o nastolatkach z ambicjami i marzeniami. Talent muzyczny, niesamowita energia i nietypowy, indywidualny styl. Te wymienione cechy połączyły początkową czwórkę i niczym wicher, wzburzyły, dodając wiatru w żagle młodym i ambitnym artystom. Tylko co dalej? Co było na samym początku? W jaki sposób młody jeszcze zespół, który jak wiele innych, nie miał z początku lekko, a mimo to zdołał wybić się na powierzchnię i zarazić szerszą publikę swoim łagodnym, choć czasami z nutką ostrości, brzmieniem? Odpowiedź przyjdzie, kiedy zapoznamy się z historią o pewnym lokalu.. Który chociaż stylem odróżnia się znacząco, niemniej otworzył swoje przysłowiowe serce na początkujących i potrzebujących przestrzeni i szansy, artystów. Świąteczny występ "Kochanków" na scenie lokalu Distortion. W zastępstwie za Jeremy'ego wystąpiła dobra znajoma Nicholasa Harmona. Po koncercie, opinia publiczna została poinformowana, iż właśnie Jeremy Charrington postanowił odejść z zespołu. W ramach tłumaczenia dla jego odejścia, artyści podali przyczynę wyboru kształcenia się, nad karierą muzyczną.. Czy to była stuprocentowa prawda? Tego nie wiemy i raczej się nie dowiemy. Był to również pierwszy z etapów rozłamu, wewnątrz zespołu. Chociaż w tamtym okresie, nie można było przypuszczać, że sytuacja jeszcze bardziej się pogorszy. Wyżej wymieniony lokal, był dla młodych artystów swoistą ostoją. Nie często młode kapele spotyka możliwość swobodnego szlifowania rzemiosła, przy jednoczesnej akceptacji i wsparciu ze strony właścicieli przybytku. Zapytałam zaproszonych przeze mnie gości, tj. Nicholasa, Jonasa i Gracie, którym zadałam pytanie "Czy jest to wciąż aktualne? Czy jednak mowa o przeszłości, kiedy mowa o waszej sympatii względem dawnego lokalu? Jest coś, co szczególnie mogło zapaść wam w pamięć? Klientela? Pracownicy? Może wystrój i klimat panujący wewnątrz?" "Distortion to był lokal, w którym wszystko się zaczęło w mieście. To tam jeszcze były właściciel dał nam możliwości robienia prób, gdy jeszcze nie mieliśmy sali. Miło wspominam to miejsce, jednak.. Po czasie trzeba przyznać, że to już przeszłość. Raczej.. Nie spędzamy tam już tak dużo czasu. Sympatia do niego i tak zostanie, przez to wszystko co dla nas zrobił. Tam poznawaliśmy pierwszych znajomych, których mamy do dzisiaj. Tam, jak wspominałem graliśmy pierwsze próby. Klimat.. był specyficzny." ~ Nicholas Harmon "Sympatia do lokalu zawsze zostanie. Dużo wspomnień to pewne, ale w samym miejscu byłem bardzo dawno temu i podejrzewam, że nie zmieni się to w najbliższym czasie. " ~ Jonas Ward Od tego momentu, kariera młodej kapeli nabrała tempa. Dzięki przychylności lokalu, zyskali możliwość i okazję, by rozwinąć skrzydła. Tym samym, w niedalekiej przyszłości pasmo miłych wspomnień, przybrało formę realną. Trasa koncertowa, całe dnie spędzone na szlifowaniu i poszerzaniu swojego repertuaru, świadczyły o tym, że The Rearview Lovers korzysta z nadanej mu okazji.. I to w najlepszy, możliwy sposób. Młodzi artyści rozkochali w sobie publikę. Ich niecodzienny styl przyciągał coraz to nowych fanów, a sale na których grali, zaczęły przebierać w frekwencji. Jednakże, przyrost sławy, wraz z jej miłymi aspektami, zaprasza w swoje objęcia również nieprzychylną część widowni, która z przeróżnych pobudek, w mniejszym lub większym stopniu, daje upust swej niezadowolonej ekspresji. W przypadku The Rearview Lovers, nie mogło być inaczej. Życie prywatne, zwłaszcza wśród artystów, bywa wyjątkowo zawrotne. Sława, pieniądze i kontakty, bywają często furtką dla przyjemności i przygód, o których przeciętny obywatel dowiedzieć się może jedynie, czytając rozmaite artykuły prasowe. Miłość to piękne uczucie. Jej wpływ na nasze życie, potrafi przynieść nieokiełznane pokłady pozytywnych emocji i sprawić, że przyszłość mienić się będzie w rozmaitych kolorach. Potrafi też być okrutna i niesprawiedliwa, czyniąc naszą codzienność swoistym polem bitwy. Tylko, czy aby zawsze mamy wpływ na to, jak potoczy się nasza relacja z drugą połówką? Przejdźmy zatem do momentu w którym to miłosny dramat, oraz oskarżenia osób trzecich, mogą wywrzeć często nieuleczalne konsekwencje. W trakcie rozkwitu zespołu, nie w sposób odnieść wrażenie, że wszystko układa się po naszej myśli. I chociaż na pierwszy rzut oka, mogło wydawać się, jakoby życie artysty było usłane różami, tak gdyby przyjrzeć się jemu bliżej, zobaczymy obraz pola walki z samym sobą, oraz najbliższymi. Odejście Jeremy'ego odcisnęło piętno na każdym z członków zespołu, niemniej oliwy do ognia, dolała wieść o tragicznej śmierci partnerki Nicholasa Harmona, kobiety imieniem Hyeonji Min. Niedługo po śmierci partnerki Nicholasa, w internetowych mediach zawrzało. Fala krytyki wylała się po decyzji zespołu, kiedy to Kochankowie nie zrezygnowali z promocji autorskiej płyty "Where The Love Wept", włącznie z zagranym koncertem w lokalu Lucky Strike. Wśród wzburzonych w większym, bądź mniejszym stopniu, internautów, pojawiły się również gorzkie słowa z nieco szerzej znanych środowisk artystycznych. Wśród nich wytypować możemy Yadirę Gwon. Była gitarzystka zespołu As They Dream, nie szczędziła gorzkich słów względem samego Nicholasa. Udało mi się na ramach pisania artykułu, zaprosić samą Yadirę i poznać jej punkt widzenia w tej sprawie. W wywiadzie udzielonym w trakcie kompletowania najistotniejszych informacji, dotyczących sięgającej kilku miesięcy wstecz dramy, zapytana Yadira Gwon o jej komentarz w tej sprawie, udzieliła szerokiej i szczegółowej odpowiedzi na zadane przeze mnie pytania. Informacje jakich udzieliła nie są w żaden sposób potwierdzone, jako autentyczne odzwierciedlenie wydarzeń, relacji i zachowań oskarżonego artysty. Jednakże skala ataków, oraz wyczuwalny w powietrzu niesmak w stosunku do Nicholasa, pozwolą przypuszczać, że motywem przewodnim artystki, mogła być nie sama prawda, jako surowa, lecz przejrzysta wiadomość dla jego fanów, oraz bliskich i przyjaciół, a relacje na podłożu prywatnym, który poprzez nieznane mi powody, mógł skłonić Yadirę, by korzystając z okazji, dać upust własnym emocjom i złości. Zachowując obiektywizm, pozwolę i zachęcam Państwo, by każdy indywidualnie podszedł do słów, których będzie możliwość przesłuchać. Skrypt zapisu audio podczas wywiadu z Yadirą Gwon: Komentując treść wywiadu, nie w sposób zauważyć, że Nicholas Harmon był i wciąż jest, obiektem ataków. Czy mowa tu o uzasadnionej nienawiści? A może wydarzenia z przeszłości i spór o Arona, wyrobiły opinię o Nicholasie, w postrzeganiu jego osoby przez Yadirę Gwon? Czy człowiek, potrafi w skuteczny sposób, przybrać sceniczną maskę, która chowa jego oblicze przed publicznością i kreuje jego wizerunek w zupełnie przeciwnym wydaniu, niż jego rzekoma "prawdziwa natura"? Pozostawię zainteresowanemu państwu, pole do własnej interpretacji. Następnym krokiem, którego chciałam się podjąć, była chęć skontaktowania się z Aronem Kovacs'em. Jednakże, jak się w tamtej chwili okazało, wspomniany perkusista był hospitalizowany. Dlatego też, nie chcąc zakłócać porządku pracy lekarzy, zrezygnowałam z prób umówienia się na rozmowę. Jako, iż obecni przedstawiciele zespołu The Rearview Lovers, w dość przyjazny i sympatyczny sposób wspominali o dawnym przyjacielu, uszanowałam wolę Nicholasa, by za jego prośbą pozwolić Aronowi wrócić do pełni sił, bez zbędnego wysiłku. Pozostając przy Nicholasie. Co on sam, sądzi na temat wojny z Yadirą? Czy zna prawdziwy powód, którym kieruje się od wielu miesięcy, oskarżająca go, była artystka sceniczna? Chętnych zapraszam do odsłuchania skryptu audio z rozmowy, niedługo po wywiadzie z Yadirą Gwon. Poniżej zamieszczę również mój skromny komentarz. Skrypt audio z wywiadu z udziałem Nicholasa Harmona: W załączonym zapisie wywiadu, zamieszczam również zdjęcie, na życzenie Nicholasa, wraz ze sprostowaniem zarzutów, co do rzekomego powstrzymywania Arona Kovacsa przed możliwością pokazania się w pierwszym rzędzie, na scenie. Zdjęcie przedstawia Arona Kovacsa, który 5 stycznia gra na scenie swój utwór, stojąc przy tym, przy mikrofonie. U jego boku natomiast, stoi Nicholas Harmon, który grając na gitarze rytmicznej, wspiera wyżej wymienioną osobę. Tym samym wokalista, któremu zarzuca się zabieranie szansy na osobisty rozwój wśród artystów w zespole, pragnie pokazać, że zarzuty Yadiry Gwon, są bezpodstawne i kłamliwe. Po owym wywiadzie, postanowiłam skontaktować się z Ryujin Min. Niemniej mając na uwadze jej zdrowie, samopoczucie i trudny temat, który chciałabym z nią poruszyć, zrezygnowałam z uporczywego i być może przesadzonego wypytywania się o jej bliską, tragicznie zmarłą osobę. W tej decyzji kierowałam się dobrem zapraszanych przeze mnie osób, stawiając je wyżej nad ewentualną sensacją. Poruszony przeze mnie temat zespołu, nie jest warty rozdrapania zaschniętej rany. Z biegiem czasu, można odnieść wrażenie, że wyżej wymieniony spór, między dwoma środowiskami, był i wciąż jest, stosunkowo jałowy. Poza wzajemnymi interpretacjami i postrzeganiem siebie, jako tej strony właściwszej, lepszej i będącej w zgodzie z prawdą, wyżej wymienieni artyści operują tylko i wyłącznie na przesłankach, których podstawą jest zwyczajna, ludzka niechęć do siebie nawzajem. Pozostaje mieć nadzieje, że powiedzenie "Czas leczy rany", znajdzie swoje odzwierciedlenie, również i w tym przypadku. Moje pytania kierowałam w sposób taki, aby główni aktorzy w tym konflikcie, mogli w sposób merytoryczny i z pełną dozą wolności wypowiedzi, przedstawić zarówno mi, jak i Państwu, swój punkt widzenia w tej sprawie. Czy go dostrzegłam? Przypuszczam, że nie. Dlatego też pomimo faktu powstania tego artykułu, liczę na to, że dawne niesnaski pójdą w niepamięć, a między dwojga uczestnikami sporu, nadejdzie czas na pojednanie i wybaczenie, własnych błędów z przeszłości. Zarówno ze strony byłej gitarzystki As They Dream, jak i ze strony Nicholasa. Tym samym pragnę zakończyć rozdział, poświęcony dramie sprzed kilku miesięcy. Zapraszam do kolejnego, który skupia się na kolejnych etapach z życia osłabionego już zespołu. Miłość bywa przewrotna i niespodziewana. Zdarzyć się może, że związek dwójki zakochanych, może wykiełkować w zaledwie kilka chwil, od pierwszego wejrzenia. Czasem jednak, fundamentem może okazać się cierpliwość tej wspomnianej dwójki, która nawzajem powiedziała sobie.. "bądźmy cierpliwi". Niestety, bywa również tak, chociaż na szczęście, zdecydowanej mniejszości przypadków, że ów miłość kończy się w jednym z najgorszych i niespodziewanych scenariuszy. Jedno jest natomiast pewne, że jeżeli ktoś bliski, kogo znamy i zarazem lubimy, może przynieść nam zarówno dawkę szczęścia, jak i ponurą chmurę smutku i rozpaczy. Każdy z nas znał zapewne kogokolwiek nam bliskiego, kto niegdyś żył i cieszył się chwilą, lecz nadeszła jego ostatnia godzina. Śmierć bliskiego przyjaciela, przyjaciółki.. Czy nawet dziewczyny, narzeczonej, czy chłopaka.. to straszliwy cios. Nie ma znaczenia tutaj fakt, czy darzyliśmy większą, bądź mniejszą sympatią, kogoś kogo znaliśmy. Każdy, kto chociaż w skromnym stopniu, emanuje emocjonalną duszą, uroni łzę, bądź nawet we własnych myślach, nadejdzie nieubłagany czas na dłuższe chwile zadumy. Czy to jest wada? Zdecydowanie nie! Empatia jest zaiste cechą piękną. To ona pozwala nam zbliżyć się, czy to w miłości do partnera lub partnerki, czy też w zwykłej, zdrowej relacji, do przyjaciela, bądź przyjaciółki. To właśnie te pokłady myśli i zadumy, w tematach czysto emocjonalnych, pozwalają nam zbudować solidną komórkę społeczną. To czyni nas istotami rozumnymi i zarazem kochającymi bezinteresownym uczuciem. Pamiętajmy w takim przypadku o naszych bliskich znajomych, o rodzinie i o tych, którzy są dla nas całym światem. Nie zapominajmy również o tych, których z nami już nie ma, chociaż wciąż istnieją w naszym sercu i pamięci. Jak wspomniał Nicholas w social mediach, odnośnie zarzutu wysuniętego przez Fehu Skarsgard i dotyczącego wykorzystania wizerunku zmarłej osoby na jednej z powstałych płyt, "Razem z Ji, kochaliśmy muzykę, tym bardziej beatelsów, których śpiewaliśmy każdej nocy. To po prostu moje upamiętnienie w jej kierunku." - Jeżeli nie była to jeszcze wykiełkowana, prawdziwa miłość między nim, a Hyeonji, to musiała być to z całą stanowczością, prawdziwa przyjaźń. Bynajmniej ukierunkowana w jedną stronę. Przenieśmy się, nieco później w naszej historii. Okres przykrych, burzliwych wydarzeń mamy już za sobą. Zespół, chociaż w okrojonym składzie, zmęczony jednoczesnymi docinkami i odpowiadaniem na zarzuty, przeszedł na taktykę izolacji. Czy to pomogło? Zdecydowanie tak, ponieważ czas odpoczynku od scenicznej batalii, pomógł uspokoić skołatane nerwy, chociażby u obecnego przyjaciela i zarazem, członka zespołu, Jonasa Warda. Jak wspominał podczas naszej rozmowy o odejściu Arona z zespołu.. "Rozstanie było trudne dla nas wszystkich, ale rzeczywiście, dla mnie to był czas wyjątkowo wymagający. Również prywatnie. Z jednej strony przeżywałem zakończenie związku, a z drugiej zaczęło się kruszyć coś, co przez długi czas, było dla mnie jak druga rodzina. - Nasz zespół" W związku z nieco przygaszoną, acz nieustającą karierą zespołu, jego członkowie zyskali nieco swobody i odpoczynku. Nicholas zaprzestał wdawania się w dalsze dysputy z mniej, lub bardziej zagorzałymi przeciwnikami w jego karierze, a Jonas korzystając ze sposobności finansowej, zaszył się w odległej od miasta, skromnej posiadłości. Niewiele wiemy o codziennym życiu w swoistej izolacji, lecz jak możemy się domyślać, artystyczna dusza muzyka, nie pozwoliła mu przejść obojętnie wobec przeżyć, jakie miały miejsce całkiem niedawno temu. Natomiast pewnym jest, że spokojne dni i miesiące podleczyły skołatane umysły i pozwoliły, by formacja artystyczna, zyskała nowy powiew nadziei. Nicholas Harmon, pozostając w trakcie spokojnych tygodni w mieście, nie zaprzestał nieco przygaszonej, jednak wciąż, aktywności w social mediach. To za jego inicjatywą, do zespołu dołączyła między innymi, nowa perkusistka Gracie Welch, z którą nomen omen, miałam przyjemność wymienić kilka zdań podczas naszego spotkania. Oprócz perkusistki, szeregi zasilił Levi Lessier na gitarze rytmicznej. Nowa dwójka do dnia dzisiejszego, aktywnie uczestniczy w życiu codziennym zespołu. W tym czasie, utworzony projekt poboczny Nicholasa, pod nazwą "The Mirror Serenade", zastępował swoim zamysłem wygaszoną formację Kochanków. Następne trzy miesiące funkcjonowania zespołu, sprowadzały się do kilku mniejszych występów. Między innymi w Ocean's Bounty Bar, gdzie podczas wydarzenia "Hippie Party", zespół miał swoje pięć minut. Fani dawnej kapeli, która jeszcze niedawno temu wiodła szczęśliwą passę, nie zaprzestali tęsknić za poprzednią energią, więc co rusz słyszeć można było liczne prośby i pytania, "Kiedy wrócicie?" . Ci sami fani, niedługo potem doczekali się powrotu. The Mirror Serenade odeszło w przeszłość, a na jego miejscu wróciła dawna i dumna nazwa, która zapoczątkowała karierę czwórki, młodych artystów. Występ zespołu na charytatywnym evencie w Paleto Bay, był zaledwie rozgrzewką przed hucznym i udanym koncertem w lokalu "The Roof", który to przyciągnął zaskakującą, bardzo liczną widownie pod sceną. Te dwa występy, były jednoczesnym ogłoszeniem powrotu formacji na scenę muzyczną. Tym samym stajemy przed teraźniejszością, która rodzi w sercach fanów, a zwłaszcza wewnątrz rodziny Kochanków, nowy płomyk nadziei. W głosie artystów, można odczuć odnowioną determinację i ambicje, by ponownie sięgnąć w kierunku gwiazd. Na koniec pragnę przedstawić państwu, kilka słów od artystów, skierowanych w stronę ich przyjaciela, Aron'a Kovacs'a. Z mojej inicjatywy zapytałam się, czy jest coś, co chcieliby, aby znalazło się w tym artykule. Poniżej zamieszczam krótki zapis z rozmowy: Ten artykuł miał za zadanie przybliżyć Państwu historię i wydarzenia, związane z zespołem The Rearview Lovers. Jego początki, oraz dobre i przykre wspomnienia, tworzą ów zespół i nadają mu swój niecodzienny klimat. Podczas tworzenia mojej pracy, podchodziłam neutralnie względem zarówno zespołu, jak też i osób, które nie darzyły sympatią opisywanych artystów. Z uwagi na lekkie przedawnienie głównych wydarzeń, związanych z zarzutami i brakiem przedstawienia jawnych dowodów podtrzymujących zarzucane czyny, postanowiłam ograniczyć się jedynie do pani Yadiry Gwon, u której uznałam, że będzie ona "najlepszą" osobą, zdolną przedstawić swój punkt widzenia na wydarzenia sprzed kilku miesięcy. Interpretacje słów wymienionej osoby, wraz z odpowiedzią strony oskarżonej, pozostawiam Państwu, dla indywidualnej oceny. -
-
-
