Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

Nalklyr

Gracz
  • Postów

    7
  • Rejestracja

Treść opublikowana przez Nalklyr

  1. **Emma zostawiła łapkę w górkę**
  2. BY EMMA ASHMORE | 24.06.2022 Emma Ashmore: Dobry wieczór, Los Santos. Z tej strony Emma Ashmore, a dzisiaj w naszym studiu gości dość kontrowersyjna persona - były zawodnik RSF, Hassan Massarat. Hassan Massarat: Kontrowersyjna persona? No nie wiem, czy jestem skłonny zgodzić się z tym porównaniem. To raczej to, co wydarzyło się na gali RSF 2, było dość kontrowersyjne, a ja byłem tego członkiem. EA: Zacznijmy od początku. Jak zaczęła się Twoja przygoda z federacją Ranger Street Fight? HM: Hmm, w bardzo prosty sposób. Moja przeszłość obfitowała w przeróżne sporty walki, które trochę w ostatnich latach zaniedbałem. Jakoś rok temu postanowiłem powrócić do dawnego hobby i z powrotem spróbować swoich sił na matach treningowych. Szło mi dość dobrze, więc wysłałem zgłoszenie do Ranger Street Fight, oto cała historia. EA: A jak układała się Twoja współpraca z ową federacją przed tym feralnym dniem? HM: Można powiedzieć, że nie miałem żadnych zarzutów. Nasza współpraca opierała się głównie na podpisaniu umowy i stawieniu się w wyznaczonym miejscu na odbycie pojedynku. EA: Przechodząc do sedna, w swoim poście na Lifeinvaderze piszesz, że zostałeś zaatakowany przez ekipę Twojego rywala, w wyniku czego coś przeskoczyło ci w ręcę. Dalej piszesz, że wnioskowałeś o dyskwalifikację, niestety bezskutecznie, a sama pomoc medyczna się nie pojawiła. Jak organizatorzy tłumaczyli się z tego? HM: Właściwie tłumaczyli się jedynie z pomocy medycznej, która do mnie nie dotarała i musiałem ją znaleźć na własną rękę. Tłumaczenie Jamesa, założyciela federacji, brzmiało tak, że medyk, którego zaczepiłem, akurat do mnie zmierzał i był wysłany przez niego, co nie jest prawdą, bo medyk, do którego się udałem, stał w tym samym korytarzu co ja przez jakieś dziesięć minut i prowadził sobie dyskusję z jakimś znajomym. EA: A czy na miejscu całej imprezy była jakaś ochrona lub ktokolwiek, kto czuwałby nad bezpieczeństwem gali? HM: Tak, była ochrona, to w końcu ona nas rozdzieliła, jednakże zaregowali zdecydowanie za późno. Do mojego spotkania z narożnikiem przeciwnika w ogóle nie powinno dojść. Jestem zdania, że federacja nie zapewniła mi należytego bezpieczeństwa w wyznaczonym przez nich miejscu pracy. EA: Piszesz również o tym, że włodarze kompletnie zignorowali Twój wniosek o dyskwalifikację dla dwóch innych zawodników. Taka sytuacja na gali nie powinna mieć miejsca. HM: Zgadza się. Zaraz po ataku, który miał miejsce, zgłosiłem się do organizatorów. Poinformowałem ich o całym zdarzeniu i domagałem się natychmiastowej dyskwalifikacji Fiona Warda oraz Briana Kelly'ego za złamanie regulaminu sportowego. EA: Z tego, co piszesz, wynika, że włodarze kolejny raz zignorowali sprawę. A czy próbowałeś się z nimi jakoś skontaktować? HM: No tak, opisywałem to w swoim poście. Po tym, jak na arenie rozbrzmiała moja muzyka, a do ringu wyszedł zawodnik rezerwowy, chciałem wyjaśnień od Jamesa lub Boyera. James stał zaraz obok, gdy to się działo. Zaczepiłem go i chciałem wyjaśnień. Niestety, bezskutecznie. James dosłownie się zawinął i gdzieś zaszył. Spędziłem naprawdę sporo czasu, błądząć po backstage'u, żeby porozmawiać z organizatorami. W końcu natrafiłem na Chloe, partnerkę jednego z organizatorów. To ona zmusiła Jamesa, żeby odbył ze mną rozmowę w biurze. EA: I jak przebiegała owa rozmowa? Co usłysześ od Jamesa? HM: Właściwie nic od niego nie usłyszałem. Cały czas wymigiwał się od odpowiedzi. Narracja była mniej więcej taka, że nic takiego się nie stało i ,,weź człowieku przestań truć mi tyłek''. Szalę goryczy przelało zachowanie Jamesa, który w czasie naszej rozmowy odwrócił się ode mnie plecami i zaczął sobie rozmawiać z jakimś kolesiem o kompletnie nieistotnych sprawach. Wtedy zdecydowałem się na zakończenie rozmowy i wyjście z biura. Chciałem zaznaczyć, że przygotowania do gali kosztowały mnie naprawdę sporo wysiłku, który włożyłem w obóz przygotowawczy, który był szczególnie ciężki przez mój niedawny pobyt w szpitalu. EA: Organizatorzy nie zwrócili Ci ani centa, zgadza się? HM: Na ten moment tak, ale zgodnie z warunkami umowy mają czternaście dni na zapłatę. Pytanie tylko, ile mi zapłacą i czy w ogóle zapłacą? Wynagrodzenie było zależne od zajętego miejsca w turnieju. Zwycięzca mógł wygrać nawet $100.000, lecz mi tę szansę zupełnie odebrano. Między innymi właśnie dlatego, wraz z moim prawnikiem, będziemy domagać się należytej rekompensaty od federacji RSF. EA: O jakiej kwocie mówimy? HM: Biorąc pod uwagę niezapewnienie bezpieczeństwa w miejscu pracy, zignorowanie mojego wniosku o dyskwalifikacje oraz brak zakontraktowanej walki z moim udziałem, myślę, że mówimy tu o naprawdę sporej ilości pieniędzy. Niestety, nie jestem w stanie podać konkretnego przedziału, bo moi prawnicy wciąż są we wstępnej fazie przygotowań do złożenia pozwu. EA: Rozumiem, że, w związku z zaistniałą sytuacją, oficjalnie nie jesteś już członkiem federacji? HM: Miałem podpisany kontrakt na jedną walkę, której termin wyznaczono na 19 czerwca na gali RSF 2. Co prawda walka się nie odbyła, ale kontrakt przynajmniej z mojej strony został wypełniony. Wydaje mi się, że można to oficjalnie nazwać zakończeniem współpracy. EA: A co z Fionnem i Braianem? Jak oni zachowali się po całym zajściu? HM: Fionn spokorniał, mówił, że sam był zaskoczony tym wszystkim. A Brian? Cały czas się pultał i odgrażał. Nie wiem. Szczerze mówiąc? Nie interesowało mnie to wtedy. W tamtym momencie chciałem jedynie wyjaśnień, których nie otrzymałem. EA: A czy po wyjaśnieniu tej całej zawiłej sytuacji zamierzasz wrócić na ring i walczyć dalej, na przykład pod szyldem innej federacji? HM: Jeśli pojawi się jakaś oferta, to pewnie, czemu by nie? Sporty walki to wciąż coś, co kocham i dyscyplina, w której chcę się rozwijać. EA: Czyli jednak nie zamierzasz odejść po tym zdarzeniu na przysłowiową emeryturę. A jakie relacje miałeś z innymi zawodnikami federacji? HM: Hej, mam dwadzieścia trzy lata - chyba za wcześnie na emeryturę, co? Natomiast jeśli chodzi o moje relacje z pozostałymi zawodnikami, to właściwie nie miałem żadnych. EA: Bywa i tak, że czasem i młodzi, utalentowani zawodnicy odchodzą w niepamięć, poddają się i tak dalej. Po Tobie widzę, że masz wolę walki, i to całkiem sporą. HM: Zobaczymy, co przyniesie przyszłość. Mam nadzieję, że ten sport pozwoli mi się jeszcze kiedyś z niego utrzymać. Naprawdę nienawidzę swojej normalnej pracy i nie chcę tam wracać. EA: A gdzie pracujesz, jeśli można wiedzieć? HM: Nie wiem, czy chcę poruszać takie tematy na wizji. Bardzo cenię sobie prywatność. EA: Rozumiem. W takim razie pozostaje mieć nadzieję, że ta sprawa dość szybko się skończy. HM: Oby. EA: Czy chciałbyś na zakończenie kogoś pozdrowić lub dodać coś od siebie? HM: Tak, pozdrawiam wszystkich płaskoziemców. Ludzie muszą w końcu odkryć prawdę, że ziemia jest płaska. Ten kit, który wciska nam NASA, to nieprawda. Ziemię otacza niekończący się Ocean. A wszystko to dzięki słoniom, które utrzymują naszą ziemię w przestrzeni kosmicznej. Dbajcie o zwierzęta i nie zabijajcie słoni. EA: Dziękuję Ci, że zgodziłeś się przyjąć zaproszenie i życzę Ci wszystkiego dobrego. Mówiła Emma Ashmore, a moim gościem był zawodnik Ranger Street Fight - Hassan Massarat. Dobranoc, kochani!
  3. BY EMMA ASHMORE | 22.06.2022 Emma Ashmore: Dobry wieczór Los Santos! Z tej strony Emma Ashmore, a dzisiaj mam przyjemność gościć wyjątkową osobę, współwłaściciela WigWam, Devina Owensa. Cześć, Devin. Devin Owens: Cześć, Emma. Dobry wieczór Państwu! EA: Zaczniemy od krótkiego wyjaśnienia, bo jesteś tutaj w imieniu właścicielki, zgadza się? DO: Może inaczej, jestem tutaj po prostu jako reprezentant zarządu Wigwam. Właścicielka nie była w stanie dołączyć z powodów prywatnych. EA: Zatem Devin, co mógłbyś powiedzieć o WigWamie? Jak wyglądały początki tego lokalu? DO: Historia baru zaczęła się w roku 2010, gdy założycielami były zupełnie inne osoby. Dopiero po roku 2021 nastąpiła zmiana, bowiem ówcześni właściciele zbankrutowali, a ponieważ lokal cieszył się coraz większym zainteresowaniem, szkoda było zmarnować ten potencjał. Obecna właścicielka z mężem wykupiła lokal, który lada moment mógł zniknąć. Dzięki ich przedsięwzięciu WigWam istnieje do dziś i ma się dobrze. Co najistotniejsze, nadal się rozwijamy, na co dowodem może być choćby otwarty z początkiem tego roku kolejny lokal w dzielnicy Del Perro. EA: A powiedz, jak wspominasz swoje początki w WigWamie? DO: Zaczynałem jako szeregowy pracownik, to były czasy, gdy drzwi od baru praktycznie się nie zamykały, a często samemu było trzeba ogarnąć zmianę. EA: Jednak od tego czasu sporo się zmieniło, co? DO: Nie było łatwo, ale dawałem radę, przekonałem się na własnej skórze, jak wysokie obroty człowiek jest w stanie sobie ustawić, pracując w takim zatłoczonym barze. Dziś już takiego widoku się często nie widuje. EA: Organizujecie też spotkania między innymi ze służbami porządkowymi Los Santos, zgadza się? DO: Wigwam praktycznie od zawsze był powiązany ze służbami. Samo jego umiejscowienie powoduje, że choćby lokalny departament często wpada na małą przerwę. Wracając do pytania, owszem organizujemy takie spotkania. Ostatnimi czasy mieliśmy okazję we współpracy ze służbami zorganizować dla społeczności kilka spotkań, których tematyką było głównie bezpieczeństwo, uświadomienie zagrożeń, jakie czyhają na nas każdego dnia. Mamy tę świadomość, dlatego jesteśmy też gotowi uświadamiać ludzi, organizując właśnie tego typu spotkania. Ostatnie spotkanie odbyło się niedawno ze współpracą Fire Department, gdzie wystawiono na pokaz sprzęt strażacki. Goście mogli go obejrzeć, porozmawiać na temat pracy w tym departamencie, otrzymać dawkę wiedzy, jak należy postępować w przypadku wystąpienia zagrożenia i jeszcze wiele, wiele innych tego typu tematów. EA: Poza spotkaniami z departamentem można spotkać u Was również muzyków. Jeśli się nie mylę, Uriel Wire również grał w waszym lokalu. DO: Tak, zgadza się. Uriel Wire gościł u nas w barze w charakterze muzyka, prezentując swoją twórczość Świadczyły o tym choćby liczne brawa po zakończonym występie. EA: Według mnie jest to naprawdę dobra inicjatywa i jednocześnie promocja lokalu. A przechodząc jeszcze do samego WigWama, to z pewnością jeden z najdłużej istniejących lokali w mieście, o ile nie najdłużej istniejący. DO: Myślę, że z pewnością można mu przypisać taki tytuł. EA: Więc można powiedzieć, że WigWam okazał się strzałem w dziesiątkę, o czym najlepiej świadczy otworzenie drugiego lokalu na Del Perro. Bar w stylu country jest w tym mieście czymś unikalnym, zwłaszcza jeśli popatrzymy na inne lokale, które są bardziej nowoczesne. Myślisz, że właśnie to przekonało ludzi do Was? DO: Myślę, że każdy lokal ma swój unikatowy klimat. Każdy jest zwolennikiem czegoś innego. Są i tacy, którzy chętnie do nas wracają. Wiele razy sami też słyszymy, jak bardzo podoba się sam wystrój. Trzymamy się tego i raczej nie zmienimy tu nic. EA: A czy w najbliższym czasie planujecie otworzyć WigWam w kolejnym miejscu? DO: Cóż, myślę, że nie ma to sensu, biorąc pod uwagę aktualną sytuację rynku pracy i sam fakt istnienia wielu lokali gastronomicznych. To, co mamy w zupełności nam wystarczy. EA: Osiągnęliście niemały sukces, patrząc na to, że nie każda gastronomia tak długo funkcjonuje. DO: Udaje nam się zbierać ekipę, która dobrze się trzyma. Tutaj naprawdę chciałbym z tego miejsca im za to podziękować, bo bez nich nie udałoby się tego osiągnąć. EA: W końcu zgrana ekipa to podstawa. I tym akcentem kończymy nasz wywiad. Czy chciałbyś kogoś pozdrowić na koniec lub dodać coś od siebie? DO: Oczywiście pozdrawiam całą Ekipę Wigwam oraz wszystkich słuchaczy i zapraszam do naszych lokali! EA: W takim razie ja również dołączam się do tych pozdrowień. Mówiła dla Was Emma Ashmore, a moim gościem był Devin Owens - współwłaściciel WigWam. Dzięki, że wpadłeś!
  4. BY EMMA ASHMORE | 05.06.2022 Emma Ashmore: Czołem Los Santos! Z tej strony kłania się Emma Ashmore, a dzisiaj w studiu Self Radio mam zaszczyt gościć wyjątkową osobę - Memphisa Tavaresa, rapera i inicjatora akcji HELP ORPHANAGE, której celem jest remont miejscowego sierocińca w Los Santos oraz pomoc innym sierocińcom na terenie stanu San Andreas. Witaj Memphis! Memphis Tavares: Siemasz, tak to ja - najbardziej znienawidzony raper w tym mieście. EA: Jak widzę, nie przyjechałeś do nas sam. Może zanim przejdziemy do rozmowy o sierocińcu, przedstawisz nam swojego gościa. MT: To Lexie, właścicielka jednego z klubów do którego lubię w sumie chodzić - wspiera mnie mentalnie tutaj. EA: Z doświadczenia wiem, że wsparcie przyjaciół bardzo się przydaje W takim razie zacznijmy od początku. Powiedz, skąd w ogóle wziął się pomysł owej akcji? To była spontaniczna decyzja czy raczej planowałeś to od jakiegoś czasu? MT: To był totalny spontan.. Większość moich powiedzmy decyzji w karierze to spontan. Jeżeli o czymś pomyślę, to chcę to wcielić w życie. Tak było teraz tworząc tę akcję - po prostu wpadł mi do głowy taki pomysł. Udzielam się bardzo charytatywnie, wspieram akcje. Jakiś czas temu wsparłem akcje Eugenics dotyczącą depresji wraz z Chase Love, który jest złotym dzieciakiem i też ma serce do pomocy dla innych. EA: Bardzo dużo udzielasz się charytatywnie, a powiedz, skąd się w Tobie taka siła do działania i taka motywacja? MT: Warto robić coś dobrego charytatywnie.. Nikt mnie do tego nie zmusza, robię to sam z siebie - sam wychodzę z inicjatywą wsparcia jakiejś zbiórki. EA: Myślę, że nie spodziewałeś się takiego odzewu, co? Nie da się ukryć, że był on ogromny. MT: Yeah, cieszę się z obrotu spraw i tego, że akcja jest bardzo rozgłośniona. Na moje gratulacje zasługuje była burmistrz Lucille Ferreira, która, mimo swojego wieku, potrafi się włączyć w akcje i nawet nieźle bawić. EA: Ale też myślę, że to łączenie przyjemnego z pożytecznym. Bo jednocześnie oprócz pomagania lubisz, to co robisz, czyli rapujesz. MT: Dokładnie jest tak, jak mówisz. EA: Powiem Ci szczerze , że Twoja piosenka wpadła mi w ucho i zapewne nie mi jednej. Śpiewasz o tym, że kiedyś byłeś taki sam. MT: Yeah, każdy z nas był dzieckiem - zwłaszcza, że wychowywałem się z samą matką która dała mi wszystko w życiu. EA: Mówisz, że dużo zawdzięczasz mamie. A jak z tatą? Nie brakowało Ci takiego męskiego autorytetu? MT: Nie miałem ojca, mój ojciec był totalnym tchórzem i nigdy nie chciałem go znać w swoim życiu. Jakoś dałem sobie w życiu radę. Do wszystkiego dążyłem sam ze wsparciem bliskich mi osób - mimo, że było ciężko i każdy rzucał kłody pod nogi. EA: Zrobiłeś dużo, rozpocząłeś jedną z najgłośniejszych akcji charytatywnych, chcesz, żeby dzieci pomimo przeciwności mogły spełniać własne marzenia. MT: Tak, bo mimo przeciwności losu chcę, aby te dzieciaki mogły w przyszłości być szczęśliwe i mogły robić to, co chcą robić. EA: A gdybyś spotkał w tym momencie młodszą wersję samego siebie, to co byś mu powiedział, jakie dałbyś mu rady? MT: Uhh.. Ciężkie pytanie.. Na pewno kazałbym mu dążyć do swoich postawionych celów i aby się nigdy nie poddawał tak jak ja. EA: Jak to mówią, bez pracy nie ma kołaczy. wracając do samej akcji, ma ona z pewnością wielu zwolenników, ludzie dorzucają kolejne cegiełki. Zapewne znajdą się ludzie, którzy powiedzą, że zrobiłeś to, aby uzyskać rozgłos i tak dalej. Czy zdarzyły się jakieś nieprzychylne komentarze, które były skierowane bezpośrednio w Twoją stronę? MT: Multum jest takich komentarzy. Pieprzę to i robię swoje. Pomogłem wielu dzieciakom w tym mieście czy artystom, do których wystawiłem rękę i robią to, co lubią. Po prostu czuję chęć pomocy innym. A, że to przekłada się na wyświetlenia to efekt po prostu ciężkiej pracy, jaką potrafię włożyć ja czy inni twórcy. EA: A dodatkowo robisz to, co lubisz. A przechodząc do twojej pasji, jak w ogóle zaczęła się twoja przygoda z rapowaniem? MT: Totalny przypadek. Najpierw zaczynałem być producentem, robiłem swoje pierwsze podkłady w domu dla swojego kumpla. Później poznałem Little. Zaczęliśmy współpracę i pchnął mnie do mikrofonu. Dzięki niemu rapuję tak naprawdę. EA: Można powiedzieć, że odnajdujesz się w rapowaniu, to coś dla Ciebie. MT: Kwestia zabawy wokalem, mixu i masteringu - poważnie. EA: A tak odnosząc się do samych kawałków, często mówi się, że słowa mają znaczenie. Jak to jest u Ciebie? Czy dla Ciebie też słowa w rapie mają znaczenie? MT: Muzyka to sztuka i należy się tym bawić. To od ciebie zależy, o czym będzie twój kawałek. EA: Dokładnie. A powiedz nam, tak na zakończenie, kiedy można spodziewać się Twojej płyty? MT: W tym miesiącu. Jestem na dobrej drodze do zrobienia jej w tym miesiącu. Zapewne w najbliższym czasie na koncercie pogramy trochę nowości. EA: Z pewnością wpadnę, możesz być tego pewien. W takim razie, słowem zakończenia, chcesz coś jeszcze powiedzieć naszym słuchaczom lub kogoś pozdrowić? MT: Pozdrawiam tych, którzy stale są przy mnie i mnie supportują. To dla mnie mega miłe i daje mi motywację do dalszej pracy. Nie mogę zapomnieć o Chase Love, Kulture, Princetonie czy Lexie, którzy dają mi kopa do ciągłej pracy. Bez nich byłoby ciężko. EA: Ja również dołączam się do pozdrowień i mam nadzieję, że już wkrótce będę miała okazję posłuchać Cię na żywo. MT: Też mam taką nadzieję.
  5. **Emma odsłuchała kilka utworów, zostawiła like**
  6. **Emma zostawiła łapkę w górę**
  7. Nalklyr

    S3VEN - Bad Times

    **Emma zostawiła łapkę w górę**
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin