SopriShina
Gracz-
Postów
18 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez SopriShina
-
011. UNDERGROUND TALKS - Kiedy lepsze jest bycie gorszym.
SopriShina opublikował(a) temat w Daily Talk Shows
Wyjątkowy program typu Daily Talk Show, który przyciąga uwagę widzów swoją autentycznością i wrażliwością. W centrum uwagi są ludzie, którzy stawili czoła najtrudniejszym wyzwaniom życiowym, często sięgającym dna, aby następnie odbudować swoje życie i odnaleźć siłę, by iść naprzód. Każdy odcinek programu to intymna podróż przez historie osób, które doświadczyły zarówno bólu, jak i wyzwolenia - opowieści o walce, przetrwaniu i nadziei. W "Underground Talks" nie chodzi o sensację, lecz o stworzenie przestrzeni w której zapraszani do studia goście - czują się bezpiecznie i dzięki temu mogą otworzyć się przed innymi. Prowadzący pozostający w cieniu historii swoich rozmówców, zadają pytania, które zachęcają do refleksji i umożliwiają odbiorcom wgląd w prawdziwe emocje bohaterów. Program stworzony przez dwóch dziennikarzy Daily Globe - Timothy Clinard oraz Antonio Williams, koncentruje się na ludziach, których historie rzadko przebijają się do głównego nurtu mediów. Są to osoby, które mierzyły się z problemami takimi jak uzależnienia, utrata pracy, problemy psychiczne, samotność, a także wykluczenia społeczne. Dzięki ich odwadze, szczerym rozmowom i otwartości - widzowie mają szansę zrozumieć, że życie mimo trudnych chwil, daje możliwości do przemiany i powrotu na prostą. Dzisiejszy odcinek wraca wprost na nasze amerykańskie podwórko. Przybliżymy w nim element współczesnych wymagań systemu, który najpewniej każdy zna w mniejszej lub większej formie. Natomiast to, że każdy to poczucie zna, często niestety nie oznacza, że się o tym wystarczająco często o tym rozmawia. W tym odcinku to zmieniamy. Na stronie można zobaczyć nagranie audio z przebiegu wywiadu Underground Talks. Głos zabiera Silvio Tavares, witając słuchaczy jak i puszczając znane stałym fanom programu intro Underground Talks. Przy przycisku "Play" znajduje się informacja, że transmisja obyła się czwartego marca 2026 o godzinie 21:00. Całość trwała lekko ponad półtorej godziny na pasku czasu. Silvio Tavares: Witam serdecznie Los Santos! Mam nadzieję, że się nie stęskniliście za bardzo za nami, a nawet jeśli to bez obaw, wracamy z nowym odcinkiem Underground Talks. Dziś znów bez Timothiego Clinarda, ale ja, Silvio Tavares z Madery, mam dla was dziś kolejnego gościa do wysłuchania w nowym odcinku. Underground Talks to program, w którym konfrontujemy się z trudnościami i dramatami, o których wielu nie ma odwagi powiedzieć, a inni usłyszeć powinni. Jednak to też program, gdzie przybliżamy lepiej często niedoceniane i zapominane elementy naszej codzienności. Dlatego dziś witam tu Anette Sanders! Anette Sanders: Cześć wszystkim. To dla mnie pierwszy raz dając wywiad, czy.. w ogóle będąc na wizji. Mam nadzieję, że nikogo nie zanudzę, a może i przybliżę trochę tego, jak trudne może być życie recepcjonistki i jak świat się rozleniwia i nikt nie dziękuje, tylko wymaga. Silvio Tavares: Również się cieszę, że tu jesteś i chcesz poruszyć ten temat, zwiększając świadomość innych na ten problem. A jak już przedstawiłaś czym się zajmujesz, to ułatwiłaś i moją pracę. *Śmieje się.* Nim do niej jednak przejdziemy, proszę, opowiesz trochę o sobie? Skąd jesteś i czemu wybrałaś taką pracę? Anette Sanders: W sumie to pochodzę stąd. Z Los Santos. Znam to miasto jak własną kieszeń, bo w samym domu nie spędzałam wiele czasu, a jak już spędzałam to w swoim pokoju. Moi rodzice nie wymagali wiele, prócz tego bym była grzeczna i wykonywała podstawowe obowiązki jak nauka i tak dalej. Ale za to jestem wdzięczna, bo jakby od początku wymagano ode mnie tyle co teraz, to bym chyba się rozpadła na kawałki nim dobiłabym osiemnastki. Przez to że znałam miasto dobrze to łatwiej mi było doradzać ludziom i organizować pierdoły, dlatego chciałam wybrać hotelarstwo a nie bycie robotem leni. Silvio Tavares: Technologia idzie teraz mocno do przodu. Kto wie, może za jakiś czas rzeczywiście roboty zastąpią takie formy pracy organizacyjnej. Ale diabeł zwykle tkwi w szczegółach, dlatego powiedz Anette, aby inni lepiej zrozumieli, dlaczego taka praca nie jest takim marzeniem jak myślałaś? Anette Sanders: Nigdy nie powiedziałam, że to marzenie, ale po prostu coś w czym się odnajduję. Jak jesteś grzeczna, miła, spokojna i pomocna, chcesz siedzieć na tyłki w hotelu i tyle, to czemu nie praca na recepcji? No właśnie dlatego, że jest tak jak mówisz. To w czym ja jestem dobra to załatwia aplikacja. Dlatego co ci pozostaje do robienia, gdy najprzyjemniejsze rzeczy załatwia za ciebie elektronika? No właśnie zostają ci do zrobienia te najbardziej męczące rzeczy, bo są zbyt skomplikowane jeszcze dla aplikacji, ale od początku. Na starcie to przekierowujesz rozmowy, odpowiadasz na pytania i pomagasz z prostymi problemami, ale niech cię tylko skusi, by się dobrze znać na swojej pracy. Rodzice mi mówili, że jak jesteś dobrze wykonujesz swoją pracę, to będziesz nagradzana. No dzisiaj to chyba się to źle zestarzało, bo dzisiaj to jak dobrze wykonujesz swoją pracę, to masz po prostu więcej pracy. Ludzie zaczynają ci ufać, że nic nie spieprzysz, więc na twoje barki dają coraz to bardziej prywatne sprawy, potem personalne i nim się obejrzysz, a ze swoich obowiązków nagle stajesz się życiową sekretarką każdego. Silvio Tavares: Domyślam się, że jest to frustracyjne. Spełnianie wymagań i oczekiwań innych potrafi nawet najbardziej szczerą pasję zamienić w męczarnie. Próbowałaś coś może z tym robić? Co na taką sytuację twoi rodzice? Anette Sanders: Moi rodzice? Jak mówiłam, oni nie wymagali wiele. To skromni ludzie, co lubią nudne życie, dlatego oni nie wymagaliby od nikogo tyle, co inni wymagają ode mnie czy innych mojego pokroju. A czy próbowałam coś zmienić? No oczywiście. Zmieniałam miejsca pracy. Myślałam, że takie traktowanie to po prostu problem mojej pierwszej pracy. Szybko jednak zrozumiałam, że to już norma dzisiejszego świata. *Westchnęła.* Po co masz się starać, skoro staranie jedynie ci daje innym okazje, by cię wykorzystać? Przestajesz się starać i nagle jest jakoś luźniej. Silvio Tavares: No ale czy to też nie niesie ze sobą konsekwencji? Jeśli się nie starasz, to czy w takim hotelu nie przynosi ci to więcej kłopotów niż staranie się? Jakiś złoty środek w tym wszystkim musi być, aby dało się normalnie funkcjonować. Anette Sanders: Zależy co dla kogo jest normalne do funkcjonowania. Ja się przyzwyczaiłam, że moją normą jest słyszenie narzekania i krzyczenia szefa, ale mnie to męczy mniej niż bieganie na każde zawołanie i wykonywanie czterech zawodów na raz za wynagrodzenie tylko jednej. Kiedy ci zależy, to jeszcze czujesz ekscytację, ale ta jest zabijania tym, że każdy chce wykorzystać twój entuzjazm w pracy, a kiedy ci nie zależy to wszystko staje się obojętne i nudne. Potem wychodzisz na miasto z przyjaciółmi i każdy mówi, że ich praca jest nudna. Podobno, bo sama nie wychodzę tak. Silvio Tavares: No to trochę dobijające, ale pewnie wielu naszych słuchaczy może się z tym utożsamić i się z tym zgodzić. Jednak mówisz, że tak postępują inni, ale sama nie wychodzisz. Czemu tak? Jesteś zmęczona obcowaniem z ludźmi, po tym ile robisz tego w pracy? Anette Sanders: Trochę tak, ale to nie wszystko. Kiedy twoja praca polega na pomaganiu i usługiwaniu innym, to nie czujesz stresu do spędzania z nimi czasu, nawet jeśli byłam wcześniej introwertyczką. Problem jest taki, że kiedy cały czas ci marudzą, trują i wymagają ci nad głową, to masz dość i chcesz ciszy Dlatego potem nie wychodzisz, bo nie masz po co, a nawet jak masz po co, to z kim? Jeśli się starasz to praca wykracza poza okres twojej pracy i żeruje na twoim wolnym czasie, to nie masz czasu nikogo poznać. Raz.. poznałam w pracy taką jedną wyróżniającą się osobę, ale wiesz jak to jest, gdy poznajesz wyjątkową dziewczynę i w końcu chcesz się poznać i rozwinąć swoje życie prywatne, ale wtedy zdajesz sobie sprawę, że masz tak męczące i nudne życie, że ile się nie postarasz, to i tak ci nie wyjdzie, bo w jej oczach będziesz niczym ciekawym przez twoje otoczenie? Silvio Tavares: Nigdy się nie dowiemy ile świetnych ludzi mijamy na codzień, którzy zmieniliby nasze życie czy serce na lepsze, ale nie mamy na ich poznanie czasu lub odwagi. *Zrobił moment przerwy między słowami.* I jak się z tym czujesz? Zła? Nie próbujesz tego wszystkiego rzucić i zaryzykować? Anette Sanders: Jakbym miała więcej znaków w życiu, że coś z tego wyjdzie, to może bym to zrobiła, ale czy wtedy dalej byłoby to ryzykiem? Nie wiem. To trudna kwestia. Ta ruda dziewczyna to tylko jeden z przykładów. Po prostu najnowszy. Męczysz się codziennością i ekscytujesz się wyjątkowością. Ale gdy ty chcesz być kimś wyjątkowym, to się musisz postarać, a inni chcą tylko exploitować twoje starania i wyjątkowość, a ty potem znów wracasz do nudnej codzienności i lenistwa. To taka tragiczna pętla i nic się nie zmieni, póki podejście innych się nie zmieni. Silvio Tavares: Dlatego miejmy nadzieję, że po dzisiaj trafi to do niektórych. Zarówno tych, co czują się równie zdemotywowani co ty sama, Anette, co też trafi do tych, by zrozumieli, że każdy ma ograniczony czas i powinniśmy się nauczyć sami nim lepiej zarządzać niż wykorzystywać czas innych by zaoszczędzić swój. Anette Sanders: Też na to liczę. Dziękuję za możliwość wystąpienia mi dzisiaj tutaj, bym mogła mówić w imieniu innych o tym. Wiem, że to nie jest taka tragedia, jaką niektórzy musieli przeżyć w domu lub w wypadku, ale o każdym problemie powinno się mówić bez względu na jego rozmiar i wagę, by coś z tym zrobić. Silvio Tavares: Sam bym tego lepiej nie ujął! Święte słowa, które mam nadzieję, że pozostaną nam w głowie chociaż aż do przyjścia snów. Dziękuję za twoje przemyślenia i odwagę z ich podzieleniem się Anette. Miejmy nadzieję, że się u ciebie poprawi, a tymczasem. Dziękuję naszym słuchaczom za obecność oraz życzę każdemu miłego wieczoru. Słuchaliście Underground Talks i wyczekujcie cierpliwie kolejnego odcinka, który pojawi się już niebawem. Mówił do was Silvio Tavares. Do usłyszenia! -
Wszystkie zmiany wydają się na plus, ale usuniecie kominiarek ze sklepu moim zdaniem ogranicza niektóre pomysły na rozgrywki, jak imprezy z maskaradą, stripcluby z zamaskowanymi tancerkami czy inne eventy, gdzie dobrze jest ukryć nazwę postaci. Ograniczyć można tylko rękawiczki lub dodać na miejsce kominiarek ze sklepu maski karnawałowe, które byłyby dla cywili, ale nie dawały dobrego ukrycia przestępcom w trakcie toczenia się dochodzenia.
-
002. Zapomniane Cuda - Wypoczynek w koronie przyrody.
SopriShina opublikował(a) temat w Daily Talk Shows
By Silvio Tavares - DAILY GLOBE, 23/01/2026 Zapomniane Cuda - Wypoczynek w koronie przyrody. **Na stronie Daily Globe znaleźć można poniższy materiał z drugiego odcinka Zapomniane Cuda w zapisie dźwiękom dla każdego do odsłuchania wrzucony przez Silvio Tavaresa. Nagranie jest rejestracją audycji z dnia 16.01.2026. Słychać na nim też nie tylko głos dziennikarza, ale też dźwięki innych osób z otoczenia, a także ćwierkanie ptaków, nadając całości bardzo kampingowej atmosfery w odsłuchaniu. To drugi odcinek dosyć świeżego programu Zapomniane Cuda. Programu, gdzie idąc śladem prowadzącego, Silvio Tavaresa, odkrywa się na nowo to, co San Andreas ma najlepsze do zaoferowania. To teren o ogromnym rozmachu, który skrywa wiele fascynujących budynków, zabytków i punktów przyrody. Ten program służy, by sobie o nich przypomnieć i zachęcić innych, do odwiedzenia tych miejsc, jak i lepszego zrozumienia ich historii oraz przeznaczenia. Dla każdego kto szuka pomysłu na wypad ze znajomymi czy też swoją bratnią duszą lub też ciekawi się turystyką stanu, w którym przyszło nam żyć, to pogram idealnie dla takich słuchaczy! **Po kliknięciu przycisku "PLAY" odtwarza się nagranie z transmisji programu. Wpierw słychać kilka kroków stawianych spokojnym tempem, rozlega się dźwięk ugniatanego żwiru lub kamieni. Wszystko to w akompaniamencie śpiewu ptaków oraz i słyszalnych śmiechów w oddali. Prowadzący też brzmi na trochę zdyszanego, gdy w końcu zabiera głos.** Silvio Tavares mówi: Witam serdecznie każdego słuchacza z Los Santos i okolic! Ja się nazywam Silvio Tavares z Madery i mam przyjemność powitać was w kolejnym odcinku programu "Zapomniane Cuda", gdzie poszukujemy unikatowych, wyjątkowych i często niedocenianych miejsc w stanie San Andreas! W dzisiejszym odcinku wyjechaliśmy trochę dalej z okolic wielkiego miasta Los Santos. Gdy ostatnim razem zwiedzaliśmy naturę prezerwowaną w cywilizacji, dziś jesteśmy w samym sercu przyrody, gdzie odcisk cywilizacji jest niemal jak mała szpilka na wystawie. Na Górze Gordo! Góra Gordo to część masywu górskiego znajdującego się idealnie na wschód od Góry Chilliad, gdzie odgradza je od siebie Senora Freeway. To góra o dość stromym profilu, dlatego dla każdej osoby chętnej zalecam odpowiednie przygotowanie się lub wyruszenie z przewodnikiem. Silvio Tavares mówi: Niedaleko szczytu znajduje się obozowisko przygotowane dla turystów i podróżników pod czujnym okiem San Andreas State Parks. To właśnie z tego miejsca dla Państwa nadaję. Trasa tutaj z podnóża zajmuje trochę.. Szczególnie, że większość drogi jest niemożliwa do jazdy autem. Dostać się na Górę Gordo można na dwa sposoby. Pierwszym jest zostawienie samochodu przy Union Road i stamtąd iść cały czas prosto szlakiem. Trasa ta ma wiele walorów i krajobrazów typowo leśnych i łatwo nią podążać. Druga opcja to podjechanie samochodem pod budynek administracyjny pod latarnią morską i stamtąd udanie się ścieżką przy zboczu. Trasa ta jest bardziej niebezpieczna dla niedoświadczonych wspinaczy, jednak zapewnia piękne widoki na ocean oraz na jezioro po drodze. Bez względu na to, którą drogę chętni wybiorą, na szczycie dla wytrwałych czeka to właśnie obozowisko, w którym się znajduję. *Zaśmiał się.* Znajduje się ono tuż na brzegu polodowcowego jeziora. Dzięki niemu wszystko nadaje wrażenia i klimatu górskiej oazy. Obozowisko tutaj na Górze Gordo jest miejscem odpoczynku dla każdego w okolicy. Czeka tutaj dla każdego schronienie, namioty, ciepłe ognisko, stanowiska z jedzeniem, łodzie, plaża i wiele innych atrakcji, którym się przyjrzymy w dzisiejszym programie. Zacznijmy od namiotów. Znajduje się ich tutaj kilka, gdyż regularnie to miejsce jest odwiedzane przez podróżników. Oczywiście zaleca się wziąć najlepiej własny ze sobą. Miejsc jest jeszcze kilka i wygląda na to, że każdy tutaj dzieli się zasobami jak z rodziną. Bez obaw jednak, obozowisko na Górze Gordo ma też przemyślanie wiele innych podstawowych rzeczy i warunków. Jeśli obawiacie się, że obecność ludzi i ich tworzenie obozowiska zagrozi tutaj naturze, to regularnie są tutaj wynoszone śmieci oraz sprzątane pod nadzorem. Oczywiście należy pamiętać, że pomimo nadzoru San Andreas State Parks należy mimo wszystko uważać. Jest to odizolowany teren w samym sercu natury. Nie trudno o to, by oddalając się natrafić na dzikie zwierzęta jak sarny, króliki, dziki i jelenia, jednak są też i drapieżniki. Okolica góry Gordo, na której znajduje się obozowisko, to dalej dom takich zwierząt jak pumy, kojoty, skrywające się pod ściółką węże, ale również i dumne symbole Ameryki, czyli majestatyczne orły. Dlatego proszę pamiętać, że zakazuje się tu całkowicie dokarmiać zwierzęta. Zostawiając na razie temat dzikiej przyrody w spokoju, możemy zejść na plażę. To tutaj odbywa się serce i zabawa odpoczywających turystów i miłośników przyrody. Znajdują się tutaj rozmaite leżaki, oferowane są kiełbaski, a nawet i dzieci tworzą zamki z piasku. *Parsknął*. Dla zmęczonych znajdują się tutaj też oczywiście liczne ławki, które dadzą trochę komfortu każdemu. Nadaje to całej okolicy poczucia, jakby było się w parku w centrum miasta, a tak naprawdę znajdujemy się w sercu przyrody. Dla tych, co zostaną na noc czekają kolejne opcje. Na zboczu obozu znajduje się punkt widokowy. Potrzebne jest tam użycie drobnej drabiny, dlatego zaleca się ostrożność. Prócz foteli, by móc się napawać krajobrazem wybrzeża, znajduje się również teleskop do obserwowania gwiazd, gdy już niebo zajdzie się nocnymi kolorami. Jednak raczej najbardziej rzucającą się w oczy atrakcją jest polodowcowe jezioro, na brzegu którego postawiono tutaj obóz. Znajdują się tutaj łodzie, a i wypożyczyć je można do samodzielnej podróży przez ten zbiornik wodny. Szczególnie majestatyczne o zachodzie słońca. Jezioro z obozem łączy rzucająca się prosto w oczy drewniana konstrukcja służąca tutaj jako pomoc do łatwiejszego dokowania łodzi ale też jest tutaj idealnym miejscem do zamoczenia sobie nóg, łowienia w spokoju ryb czy romantycznego obserwowania krystalicznie czystej wody. Dlatego jeśli będą Państwo w okolicy lub będą szukać jakiegoś dobrego miejsca na wyjście ze znajomymi czy swoją ukochaną, drugą połówką.. w miejsce ciekawsze niż ciągłe odwiedzanie lokali i barów, to serdecznie zapraszam, by odwiedzić tutaj obozowisko na Górze Gordo. Dziękuję każdemu go wysłuchał do końca, jak i życzę Państwu udanego początku weekendu! Usłyszymy się w kolejnym odcinku już niebawem! To były "Zapomniane Cuda" z ramienia Daily Globe. Żegna się z Państwem Silvio Taveres z Madery. Do usłyszenia! -
010. UNDERGROUND TALKS - Prawdziwe oblicze zapijania stresu i kryzysu.
SopriShina opublikował(a) temat w Daily Talk Shows
By Silvio Tavares - DAILY GLOBE, 10/12/2025 Wyjątkowy program typu Daily Talk Show, który przyciąga uwagę widzów swoją autentycznością i wrażliwością. W centrum uwagi są ludzie, którzy stawili czoła najtrudniejszym wyzwaniom życiowym, często sięgającym dna, aby następnie odbudować swoje życie i odnaleźć siłę, by iść naprzód. Każdy odcinek programu to intymna podróż przez historie osób, które doświadczyły zarówno bólu, jak i wyzwolenia - opowieści o walce, przetrwaniu i nadziei. W "Underground Talks" nie chodzi o sensację, lecz o stworzenie przestrzeni w której zapraszani do studia goście - czują się bezpiecznie i dzięki temu mogą otworzyć się przed innymi. Prowadzący pozostający w cieniu historii swoich rozmówców, zadają pytania, które zachęcają do refleksji i umożliwiają odbiorcom wgląd w prawdziwe emocje bohaterów. Program stworzony przez dwóch dziennikarzy Daily Globe - Timothy Clinard oraz Antonio Williams, koncentruje się na ludziach, których historie rzadko przebijają się do głównego nurtu mediów. Są to osoby, które mierzyły się z problemami takimi jak uzależnienia, utrata pracy, problemy psychiczne, samotność, a także wykluczenia społeczne. Dzięki ich odwadze, szczerym rozmowom i otwartości - widzowie mają szansę zrozumieć, że życie mimo trudnych chwil, daje możliwości do przemiany i powrotu na prostą. Dzisiejszy odcinek dziwi już od pierwszych sekund - Tym razem brakuje tutaj Timothiego Clinarda. W do programu wrócił asystent Silvio Tavares, który ze swoją typową niezręcznością i słyszalnym stresem zawitał do studia nagraniowego z nowym gościem, Arcadią Vinis, młodą kobietą z Grecji, która sama postanowiła być głosem łamiącym naiwne i kolorowe stereotypy swojego kraju jak i poddaje pod dyskusję tego, gdzie kończy się dobra granica radzenia sobie ze stresem. Na stronie można zobaczyć nagranie audio z przebiegu wywiadu Underground Talks. Głos zabiera Silvio Tavares, witając słuchaczy jak i puszczając znane stałym fanom programu intro Underground Talks. Przy przycisku "Play" znajduje się informacja, że transmisja obyła się 7 grudnia 2025 o godzinie 19:00. Całość trwała lekko pond półtorej godziny na pasku czasu. Silvio Tavares: Witam dziś wszystkich słuchaczy w ten mroźny, ale jakże świąteczny koniec weekendu w Los Santos! Ja się nazywam Silvio Tavares z Madery, a to jest kolejny odcinek Underground Talks! Niestety dziś bez Timothiego, jednak bez obaw, bo to nie prowadzący są gwiazdami tego programu, a nasi goście! A skoro o gościach mowa, dziś mam przyjemność witać w naszym studiu kogoś z kraju, który każdemu kojarzy się z ciepłem i lazurową wodą, a nie śniegiem, który mamy dziś za oknem. Ze mną jest Arcadia Vinis z Grecji, która odważyła się podzielić swoimi doświadczeniami z kraju i tamtejszego domu. Witamy! Arcadia Vinis: Również witam słuchaczy jak i ciebie Silvio. Dziękuję za danie mi tej szansy, bo... próbowałam już na wiele sposobów podpytać ludzi i ich też uświadomić w moich poglądach na tę sprawę, ale niestety wiele ludzi dalej jak myśli o Grecji i naszych rodzinach, to widzą tylko uśmiechy i zabawę z pocztówek, ale nie ma się co dziwić. Mój były kraj i mówię tutaj były, bo teraz uważam siebie za część Ameryki, ale wracając. Nie dziwię się, że ludzie nie są świadomi, bo wiele pieniędzy z już i tak skromnych zasobów Grecja pompuje w dobre wrażenia za granicą i turystykę ale przez go ukrywa się mroczną prawdę. Silvio Tavares: Dlatego dziękuję ci, że tutaj jesteś i możesz być głosem oraz przewodniczką tych, którzy nie byli wstanie wybić się poza stereotowy obraz który nakłada się na waszą sytuację. *Zrobił krótką przerwę.* Arcadio, powiedz proszę, tak od początku. Jak wyglądało twoje dzieciństwo? Arcadia Vinis: Urodziłam się akurat jak Grecja przyjmowała euro za swoją walutę. Wtedy jeszcze nic nie zwiastowało tragedii, a nawet jak zwiastowało, to tego nie pamiętam, bo będąc mała, liczyło się jedynie to co miałam w domu. Rodzice, obiad, zabawę na dworze. Dopiero jak dorosłam to zrozumiałam co się działo. Doszło do załamania się gospodarki. O tym na pewno każdy słyszał, że się Grecja niesamowicie zadłużyła. Ale zadłużyła się właśnie dlatego, bo przyjęcie euro wywaliło do góry nogami każde małe przedsiębiorstwo. W tym interes moich rodziców, a była to mała firma robiąca na zamówienie płytki podłogowe. Podatki się zwiększały, bo rząd próbował skądś wziąć pieniądze na spłacanie swoich długów. Myśleli, że im się to opłaci i może największe firmy przetrwały oraz te, które zajmowały się turystyką. Jednak takie mniejsze jaka nasza? Bez wsparcia nie było szans i to sprawiało, że w rodzinie stresu było bardzo, bardzo dużo, a pieniędzy z roku na rok coraz mniej. I wiesz co mój ojciec postanowił zrobić z tym? *Prychnęła pogardliwie.* Zaczął wydawać ostatnie oszczędności na alkohol. Albo był w pracy, próbując coś zarobić, albo przepijał stres z kumplami. Silvio Tavares: Rozumiem. Sytuacja gospodarcza kraju jedynie wszystko pogarszała. Jak się nie wie czy się wrzuci coś do garnka do końca tygodnia to stresu jest tyle, że trzeba coś z nim zrobić. Jednak nim doszło do tego kryzysu, to przed nim było w porządku? Czy to kryzys był tym jedynym powodem takiej sytuacji? Arcadia Vinis: Nie, nie. Źle zrozumiałeś. Ja jak się rodziłam to już zaczęło się robić nieciekawie. Okej, przyznam, że przez pierwsze lata nie było jeszcze tak źle, ale finansowo odkąd się urodziłam nie było dobrze, więc nie mogę tego określić. Pytałam parę razy mamę o to jak było nim mnie urodziła. Mówiła, że ojciec przed tym całym kryzysem bardzo mało pił. Zdarzało się tak, że nawet jak wychodził ze znajomymi, to on był tym co zostawał trzeźwy, by odwieźć resztę, by się im nic nie stało. *Westchnęła.* Ale to było dawno, a potem i teraz jest jak jest. Są lepsze sposoby na radzenie sobie z tym. Silvio Tavares: Oczywiście, że są inne metody. Poświęcanie się hobby, gry, terapie, czy też ćwiczenia. Jednak dla niektórych alkohol to najprostsze rozwiązanie, bo robi wiele za nas, ale też przez to decyduje sporo za nas. Jak się zachowywał twój ojciec po alkoholu? Próbowałaś z mamą mu przemówić do rozsądku? Arcadia Vinis: Jak się zachowywał? Jak gbur. Trochę tak jakby cały świat nie istniał poza jego kolegami i piciem. Nie zrozum mnie też źle. W tym polega cały problem. On nigdy nie pił sam. O nie, nie, nie. To nie jest przykład takiego typowego alkoholizmu. Niektórzy przypadku ojca nawet nie nazywali alkoholizmem, bo on pił tylko przy kolegach. Nigdy w domu. Nigdy sam. Ktoś mi kiedyś powiedział, że to nie alkohol jest tym, co mi go zabierało z dzieciństwa, a jego koledzy. Ale każdy mówił, że jak koledzy mogą być problemem, jak dzięki niemu on się chociaż uśmiecha w tej całej kryzysowej sytuacji i to że inni to usprawiedliwiali i nie widzieli w tym problemu, jeszcze bardziej mnie złościło. Dalej mnie złości. *Westchnęła.* Bo dla mnie to jest problem. Duży. Ogromny wręcz. Tym problemem było to, że przez to nie miałam ojca w życiu. Albo praca albo picie z kolegami. A ja i mama samotnie. A ja i mama samotnie siedziałyśmy w domu. Mama próbowała mnie wychowywać sama ile mogła, ale ile razy nie przyszłam do niej z prośbą o zabawę, zakręcenie mi warkoczy czy pomoc w nauce, to... to zawsze widziałam na jej twarzy, że ten uśmiech jest kruchy, zmęczony i samotny. To przechodziło na mnie. A jeśli pytasz o to, czy z nim rozmawiałyśmy? Próbowałyśmy. Jak byłam mała, to co zdanie dziewczynki znaczyło dla ojca, którego problemy kręcą się wokół gospodarczego kryzysu, którego dziewczynka nie rozumie? Mama z nim rozmawiała. Czasami się kłócili. Zawsze kończyło się na wyjściu ojca z domu. Wychodził po kłótni z domu i wracał o poranku. Cały zachlany, ale gotowy do pracy. Jakoś. Pracował i pracował i to był jego jedyny argument w każdej kłótni. "Że musi sobie odpocząć po pracy". *Mlasnęła* Szkoda, że sporo z tych zarobionych pieniędzy i tak przepijał. Taka to pijana logika. Silvio Tavares: Przykro mi to słyszeć. Praca potrafi zmęczyć każdego, szczególnie, gdy żyje się w momencie kryzysu. Jednak żadne okoliczności nie usprawiedliwiają zaniedbywania swojej rodziny. Szczególnie przez tak długi czas. Arcadio, czy wraz z upływem czasu coś się polepszało? Arcadia Vinis: Sytuacja w Grecji się poprawiła, można tak powiedzieć. Odrobinę. Dalej było ciężko, potrafiło brakować prądu przez kilka dni, a ponad połowa młodzieży, w tym ja, była bezrobotna. Ale naszej rodzinnej sytuacji nie poprawiało to, że moja mama zaczęła chorować. Chodziło o kręgosłup. Przez to sporo czasu spędzała w szpitalu na rehabilitacji i obserwacjach, a nie w domu. Nie poprawiało to też sytuacji, że nie wiem czy wiesz, ale był taki moment w Grecji, że nawet za publiczną medycynę trzeba było płacić, jeśli odbywało się to po czternastej. Silvio Tavares: Przykro mi to słyszeć. Pewnie wiele innych osób przeżywało podobne tragedie i trudności zdrowotne w waszym kraju. Miejmy nadzieję, że taki okres z pomocą medyczną się nie powtórzy. Jednak w tej odpowiedzi nie wspomniałaś jak zareagował na to twój ojciec. Możesz to rozwinąć? Arcadia Vinis: Sama nie wiem. Wtedy już byłam nastolatką i byłam na niego tak obojętna i zła, że prawie w ogóle z nim nie rozmawiałam. Nawet jak była okazja. *Westchnęła.* Jednak no pewnie był to dla niego kolejny stres, który przepijał ze znajomymi. A ja to co? Ja nie mogę mieć też ciężkich chwil? Bo jak jestem młodsza to nagle sprawy dorosłych się na mnie nie odbijają? *Podniosła nieco ton głosu.* Chciałam nawet pomóc jakoś, jak mama zachorowała, ale jak? Firma rodziców przestała istnieć, bo jak miała przetrwać jak rząd stawiał wszystko na turystykę, a żaden turysta nie kupi ci płytek. Silvio Tavares: Miałaś dobre chęci, ale z twoich opowieści wynika, że ojciec tego nie potrafił dostrzec, bo rozmyślał o swoich problemach i o swoich sposobach ucieczki od nich. Domyślam się też, że powód dla którego jesteś teraz tutaj w Ameryce to by zarobić w lepszym środowisku pieniądze na leczenie mamy, tak? Arcadia Vinis: Zgadza się. *Westchnęła.* Ludzie potrafią tutaj narzekać, jednak to na co narzekają tutaj to dla mnie i tak kompletne czepianie się detali w porównaniu do tego, co miałam w domu. Staram się jakoś pomóc finansowo na odległość mamie, bo jej jestem wdzięczna chociaż że tyle ile mogła być ze mną to była. Silvio Tavares: A z ojcem masz zamiar jeszcze kiedyś szczerze i otwarcie porozmawiać? Jeśli sytuacja w kraju się powoli poprawia, a ty wspierasz mamę finansowo, to może z czasem jego stres oraz uzależnienie odejdzie? Zbliża się Wigilia i Święta. Dasz mu szansę i wrócisz do Grecji by spędzić rodzinnie czas? Arcadia Vinis: Ja... sama nie wiem. *Przełknęła głośno ślinę* To nie jest takie łatwe. Jeśli mama mu wybaczy, to może ja też. Jej z pewnością łatwiej, bo go zna z czasów jak nie pił i za to go wtedy kochała, ale ja? Trudno powiedzieć. Silvio Tavares: Już tyle razy znosiłaś jego zachowania, więc może nie zaszkodzić wrócić i zobaczyć, czy twoja nieobecność coś może w nim obudziła. Jak to się mówi, czasami zaczynamy coś doceniać, gdy to stracimy. Arcadia Vinis: Może masz rację... Przemyślę to. Może raz do roku to nie jest takie straszne. A na Wigilię rodzinną chociaż jak byłam mała to zostawał z nami. Tyle dobrego chociaż. O mnie się nie martw, ja sobie poradzę. Po prostu chciałam, aby inni wiedzieli, jak to jest i nie popełnili błędów mojego ojca. Silvio Tavares: I ja również mam nadzieję, że dotarło to do co niektórych. Dziękuję ci bardzo za obecność, Arcadio i życzę ci by wszystko zaczęło się układać. Niech Święta dadzą waszej rodzinie trochę magii, a wszystkich słuchaczy zachęcam do spojrzenia na swoją rodzinę, czy aby przypadkiem się kogoś nie pomija. To było Underground Talks. Mówił do was Silvio Tavares z Madery i życzę wszystkim udanego wieczoru. Jednak to jeszcze nie koniec na dziś. Już za pół godziny usłyszą Państwo od nas relację na żywo ze Świątecznego Jarmarku. Zostańcie cierpliwie z nami i do usłyszenia! -
001. Zapomniane Cuda - Pochwycona natura w sercu Los Santos
SopriShina opublikował(a) temat w Daily Talk Shows
By Silvio Tavares - DAILY GLOBE, 11/07/2025 Zapomniane Cuda - Pochwycona natura w sercu Los Santos **Na stronie Daily Globe znaleźć można poniższy materiał z premierowego odcinka Zapomniane Cuda w zapisie dźwiękom dla każdego do odsłuchania wrzucony przez Silvio Tavaresa. Nagranie jest rejestracją audycji z dnia 6.11.2025. Słychać na nim też nie tylko głos dziennikarza, ale też dźwięki otoczenia, nadając całości nieco słuchowiskowego elementu.** Ten odcinek to wersja premierowa nowego programu Zapomniane Cuda. Programu, gdzie idąc śladem prowadzącego, Silvio Tavaresa, odkrywa się na nowo to, co San Andreas ma najlepsze do zaoferowania. To teren o ogromnym rozmachu, który skrywa wiele fascynujących budynków, zabytków i punktów przyrody. Ten program służy, by sobie o nich przypomnieć i zachęcić innych, do odwiedzenia tych miejsc, jak i lepszego zrozumienia ich historii oraz przeznaczenia. Dla każdego kto szuka pomysłu na wypad ze znajomymi czy też swoją bratnią duszą lub też ciekawi się turystyką stanu, w którym przyszło nam żyć, to pogram idealnie dla takich słuchaczy! **Po kliknięciu przycisku "PLAY" odtwarza się nagranie z transmisji programu. Wpierw słychać kilka kroków stawianych spokojnym tempem, a aż po chwili słychać głośne i poważne wciągniecie sporej porcji powietrza do ust, nim Silvio Tavares zaczął się wypowiadać.** Witam gorąco dziś Los Santos i okolice w pierwszym odcinku premierowego programu na antenie Daily Globe tylko dla was, wiercznych słuchaczy! Ja się nazywam Silvio Tavares z Madery i mam dla Państwa przyjemność zaprezentować Zapomniane Cuda naszego kochanego miasta i okolic! Zapomniane Cuda to program, gdzie wraz ze mną udajecie się w podróż po wyjątkowych miejscach na terenie San Andreas, byśmy mogli wspólnie poznać historię, ciekawostki i potencjał tych że lokacji. Zostańcie ze mną gdyż to świetna okazja aby powiększyć swoją listę miejsc na wypady a nawet randki. W ten oto premierowy odcinek znajdujemy się w Ogrodzie Botanicznym na Pillbox Hill na skrzyżowaniu Alta Street i Vespucci Boulevard. To miejsce wybrałem szczególnie na początek, ponieważ jak byłem młodszy to pomagałem w kwiaciarni mojej mamy. *Słychać westchnięcie.* Dlatego mam nadzieję, że dlatego mam nadzieję, że moja wiedza z przeszłości pozwoli dodać rzetelności do dzisiejszego botanicznego gościa programy. *Śmieje się.* Ogród ten powstawał z inicjatywy miasta i już na samym wstępnie widać tutaj, że budżet był spory. Wejście jest dobrze zabezpieczone, a obsługa profesjonalna. Ale jak się wchodzi do głównej sali, to tutaj od razu widać naprawdę rozmach oraz sam charakter tego miejsca. *Słychać fontanny w tyle* Na środku znajduje się sztuczny staw, który można przekroczyć malowniczym mostkiem i mieć idealny widok na flagę kraju. Zapytacie czemu flaga na środku stawu? Bardzo dobre pytanie. Otóż odpowiedź jest prosta. Ten oto ogród botaniczny to nie tylko pokaz ślicznych cudów natury. To miejsce, gdzie przedstawione jest to, jak historia Ameryki szła w parze z botaniką właśnie! To świetna harmonia i wymieszanie stylu muzealnego z artystycznym patriotyzmem. Przykładem tego może być właśnie ten oto staw. Nie dość, że jest tutaj flaga USA, to widnieje ona na tle wielkiego konaru sekwoi wiecznozielonej. Został tutaj przetransportowany z naszych nadwybrzerzy. Te drzewa potrafią dożyć dwóch tysięcy lat. Nie dość, że były tu jak tworzono konstytucję, to niektóre z tych drzew były tutaj nim jeszcze urodził się Jezus Chrystus. To niesamowite okazy natury i najlepsze nośniki wspomnień oraz historii wypisanych w drewnie. Z tego właśnie powodu ten oko sekwojski konar jest bijącym sercem i symbolem Ogrodu Botanicznego na Pillbox Hill. Jednak nie tylko to jest tutaj warte oglądania. O nie, nie. Tego jest znacznie więcej. *Zaśmiał się. Słychać jak dźwięk fontann zaczyna słabnąć.* Idąc dalej można też zobaczyć inne rodzaje roślin i drzew. Niektóre są tutaj jako symbol opowiedzenia historii przed Europejczykami, a niektóre to gatunki przywiezione właśnie na statkach w formie nasion, które tutaj się zadomowiły, idealnie uchylając się w stronę tego, jak przebiegała tutaj kolonizacja. Dla tych natomiast co nie szukają historii, a romantycznych widoków, są tutaj ławki i romantyczne oczko wodne z różowymi kwiatami. Całość oczka wodnego jest podświetlona i otoczona kamieniami, drogą wręcz jak z bajki. Świetne miejsce, by odetchnąć i napawać się pieknem. Szczególnie dobre miejsce wieczorem, gdy słońce już prawie zaszło, a kolorowe światła zaczynają odbijać się na tafli wody. A skoro o wodzie mowa, to dla niewtajemniczonych, pierwsze drzwi na prawo, właśnie najbliżej tego różowego oczka wodnego, to drzwi prowadzące do.. *Słychać pociągnięcie za klamkę.* ...sektora akwaryjnego. W tym miejscu niemal każda ściana to jedno wielkie akwarium z bogatą zawartością. Dla tych co tutaj przyjadą do Ogrodu Botanicznego na Pillbox Hill, w sekcji awaryjnej znajdą nie tylko rośliny wodne, ale też i ryby. Tak. Ryby w ogrodzie botanicznym, gdyż jak to miejsce uczy, rośliny zawsze żyją w symbiozie. Czy to z historią państwa, czy z rybami. Nie da się tego rozdzielić. Przechodząc do następnych drzwi, dotrzemy do sektora kwiatowego. Ten nie jest duży, tak naprawdę jest sektorem przejściowym między główną salą, a tym, co czeka nas za niedługo, jednak tutaj mimo mniejszej przestrzeni, człowiek się czuje właśnie znacznie bardziej przytulnie. Największą atrakcją tego miejsca są drzewa wiśniowe. Piękne, różowe drzewa, szczególnie wiosną, gdy mają swój najlepszy moment rozkwity, to prawdziwa uczta dla oka i.. *Słychać głośniejsze wciągnięcie powietrza.* i dla nosa. Zapachy są tutaj wspaniałe, na pewno każda kobieta się w tu zakocha. Szczególnie w nocy gdy całość jest podświetlona, robi to naprawdę ogromne wrażenie. Z pewnością nie jedna osoba się tutaj oświadczyła. *Zaśmiał się* Dla tych co zmęczą się spacerem po Ogrodzie Botanicznym na Pillbox Hill, są tutaj też ławki w urokliwej zagrodzie z fontanną i lianami na ścianie. Przechodząc natomiast kilka kroków dalej trafimy do ostatniego sektora Ogrodu Botanicznego, czyli sektora pustynnego. Od razu wchodząc tutaj możemy zauważyć, ogromne, naprawdę oooogroooomny, pustynny głaz. Jednej z największych wydobytych z Davis Quartz. Wysoki i szeroki jak dom na Mirror Park. Gdy podejdzie się bliżej tego głazu, możemy zaobserwować tabliczkę informującą o jego historii i o tym jak został odkryty w Davis Quartz oraz jak go tutaj przetransportowano, a wierzcie mi, drodzy słuchacze, że przewiezienie takiego głazu to nie lada wyczyn musiał być! Wokół tegoż wielkiego okazu widać natomiast pustynną powierzchnię. Przewiezioną tutaj w śródlądowych terenów San Andreas. Można nawet na ten piach wejść, a i ręką dotknąć, by poczuć ten klimat i atmosferę pustyni. A to wszystko w samym centrum miasta Los Santos. Wokół tej pustyni tutaj posadzone są kaktusy najróżniejszych rozmiarów. Poczuć się tu można jak na dzikim zachodzie. Prócz tego są tutaj też palmy, krzewy i trawy typowo pustynne, pokujące wszystko to, co każdy z nas pewnie kojarzy z westernów. Oczywiście tutaj też znajdują się ławki, więc jak ktoś chce tutaj odpocząć i napawać się atmosferą to jest do tego miejsce. Nawet skromna fotanna się znajduje, dlatego raczej nikt nie poczuje się tutaj jak na Saharze, a raczej na skromnej oazie. *Zaśmiał się.* I stąd też można bardzo łatwo wrócić do punktu początkowego, czyli głównej sali. Biorąc drzwi na lewo przejdzie się.. *Słychać naciskanie metalowej klamki.* .. na tył konaru sekwoi wiecznozielonej. Tej o której opowiadałem na początku programu. No i to by było na tyle z dzisiejszego obchodu. Mam nadzieję, iż kogoś zainteresowałem odwiedzeniem Ogrodu Botanicznego na Pillbox Hill w przyszłości lub zorganizowanie tutaj czegoś dla swoich znajomych, ukochanej osoby, a może jakiegoś wydarzenia. Na tym kończymy dzisiejszy premierowy odcinek Zapomniane Cuda. W następnym odcinku odwiedzimy miejsce o zupełnie innym klimacie i atmosferze. Zostańcie z nami i wyczekujcie kontynuacji w następnym tygodniu. Mówił do państwa Silvio Tavares z Madery. Życzę udanego wieczoru całemu Los Santos! -
382. Niszczycielska natura kontra wspierająca społeczność
SopriShina opublikował(a) temat w Daily News
Written by Silvio Tavares - Daily Globe 15/10/2025 10 października miał być jesiennym dniem jak każdy inny. Nie przewidywano tego dnia żadnych nadzwyczajnych wydarzeń, wszystko było ciche i spokojne, dopóki do San Andreas State Parks nie wpłynęło zawiadomienie o możliwym pożarze. Sprawdzić to pojechał Okręgowy Superintendent Lincoln Sarkisian, jadąc wzdłuż autostrady Great Ocean, to właśnie on zauważył kłęby dymu unoszące się nad kompleksem leśnym Paleto, potwierdzające wcześniejsze zgłoszenie o możliwym wybuchu pożaru w tym rejonie. Sarkisian natychmiast powiadomił State Parks Peace Officers oraz Fire Department, które błyskawicznie przystąpiły do działań zapobiegawczych. Nie był to byle jaki pożar, gdyż z uwagi na suchym wiatr i wysoką temperaturą powietrza, ogień rozprzestrzeniał się z zastraszającym tempie. Jednak dzięki szybkiej reakcji na zgłoszenie, jak i wiecznie czujnym na służbie strażaków, udało się w porę odgrodzić ogień od rozrośnięcia się do niemożliwych do kontroli rozmiarów. Następnie zarządzono natychmiastową ewakuację Lasu Paleto, a także czasowe wyłączenie z użytku pobliskiej infrastruktury rekreacyjnej, w tym kolejki górskiej oraz całego kompleksu turystycznego w tej części parku. Ruch na Great Ocean Highway został wstrzymany między zjazdem przy tartaku na przeciwko Jewish Tavern, którą każdy pewnie zna, a wjazdem do Paleto Bay. Autostradę ponownie otwierano stopniowo – w miarę postępów w gaszeniu i zabezpieczaniu terenu. Jednak zgodnie z decyzją superintendenta Sarkisiana, spalony fragment lasu został całkowicie wyłączony z użytku do odwołania. Kiedy już opanowano sytuację i potwierdzono, że na szczęście nie było żadnych ofiar, wszczęto dochodzenie w celu ustalenia kto lub co było winne pojawieniu się tego pożaru, by zapobiec dalszym tragediom. Na miejscu natychmiast rozpoczęły pracę jednostki ARSON Investigation, które nieustannie prowadziły dochodzenie prowadzone jest we współpracy z oficerami State Parks oraz ekspertami od analiz pożarowych. Na ten moment według wstępnych informacji nie można wykluczyć celowego podpalenia, które niestety, pomimo czujnej służby rangerów i surowych kar nawet więzieniem, dalej do tego dochodzi. Jak podkreślają śledczy – mimo że ślady są częściowo zatarte przez sam żywioł, zebrano już kilka materiałów dowodowych, które mogą pomóc w ustaleniu sprawcy, a kiedy się to stanie nie tylko poniesiona zostanie odpowiedzialność, poznamy także i motyw oraz ile w tym było wypadku i nieuwagi, a ile celowego niszczenia zabytków natury. Ku sprostowaniu przypominamy, że w naszym stanie San Andreas rosną unikatowe sekwoje, gdzie niektóre z nich są starsze niż same Stany Zjednoczone, więc dla wielu doprowadzenie do pożaru, które je wyniszcza równoznacznym może być z niszczeniem zabytków muzealnych. Nie wspominając o wielu roślinach i zwierzętach, które znajdują się pod ochroną, a dla których las Paleto jest jedynym domem jaki znają. W tym samym czasie co działało śledztwo State Parks Maintenance rozpoczęło działania rewitalizacyjne zniszczonego ogniem terenu. Wsparcie zaoferowali dziesiątki wolontariuszy, którzy od kilku dni nieprzerwanie pracują przy usuwaniu zgliszcz, przekopywaniu gleby i przygotowywaniu terenu pod nowe nasadzenia drzew, krzewów i roślinności niezbędnej lasowi by się odbudował. Taka odbudowa jednak zajmie wiele lat, czasem nawet pokolenia. Jedna sekunda nieuwagi może kosztować lata, albo całe życie. Na szczęście powagę tej sytuacji rozumie wielu mieszkańcom zatoki Paleto jak i całego hrabstwa, gdyż z słowami wsparcia na ustach spontanicznie zgłosili się i ruszyli do pomocy. W akcję zaangażowały się także lokalne gospodarstwa rolne, udostępniając sprzęt i pojazdy. Szczególne podziękowania należą się Foster's Winery, która przekazała traktor i wóz dostawczy, ale również i firma Green Energy, zapewniła ekologiczne zasilanie działań terenowych, dając świetny przykład tego, jak powinno się obchodzić z naturą i równowagą człowieka z lasem. Jednak jeśli śród naszych czytelników są osoby, które nie zdążyły się zgłosić na wcześniejszą pomoc lub też nie mają czasu, jechać aż do Paleto by ratować lasy, jest jeszcze okazja. W ramach odbudowy ruszyła zbiórka funduszy organizowana przez Whispering Pines Camp pod patronatem San Andreas State Parks. Zebrane środki zostaną przeznaczone na zakup sadzonek rodzimych gatunków drzew, krzewów i traw, które już niebawem mają zostać posadzone na spalonych terenach! „Lasy są naszym wspólnym dobrem. To one oczyszczają powietrze, regulują klimat i dają dom tysiącom zwierząt. Ich utrata to strata dla nas wszystkich. Ale możemy to naprawić – razem” – mówi koordynator akcji. Organizatorzy zapowiadają, że w najbliższych tygodniach ruszą społeczne akcje sadzenia drzew, do których będą zapraszani mieszkańcy, uczniowie, rolnicy oraz wszyscy, którym bliska jest idea ochrony przyrody. Dlatego jeśli chcecie zrobić coś dobrego dla świata, który pozwolił nam na swojej ziemi żyć to przyjedźcie lub w płacić może datek. Liczy się każda forma wsparcia, a my będziemy was informować o zmianach, dlatego obserwujcie zarówno Paleto, San Andreas State Parks jak i nasze artykuły. Miejmy nadzieję, że wszystko skończy się szczęśliwie i z nadzieją na lepszą, wspólną przyszłość. -
Written by Silvio Tavares - Daily Globe 30/09/2025 W poprzednią niedzielę, czyli 28 września odbyła się integracja funkcjonariuszy policji z lokalną ludnością Los Santos na parkingu pod Davis Mall. To właśnie tam zjechały się całe zastępy radiowozów i opancerzonych pojazdów, które między 18.00 a 21.00 były dostępne dla przyjezdnych widzów nie tylko do oglądania i podziwiania, a również sprawdzenia za własnymi sterami. O to właśnie chodziło w tym wydarzeniu. Każdy mógł przyjechać i przez kilka godzin wziąć do ręki sprzęt policyjny, mogąc poczuć namiastkę tego, co funkcjonariusze regularnie używają i korzystają na służbie. Atmosfera wydarzenia była niezwykle przyjazna. Mieszkańcy mogli z bliska przekonać się, że policjanci to nie tylko osoby stojące na straży porządku, ale również zwykli ludzie, otwarci na kontakt i chętni do rozmowy, których było naprawdę wiele. Przyjechali również strażacy, a nawet stoisko Wigwam, gdzie jak wiadomo więź tego lokalu ze stróżami prawa zawsze była silna i ten dzień był tego świetnym przykładem. Integracja tego typu pozwoliła na pewno na przełamanie barier i stereotypów, które często towarzyszą służbom mundurowym, szczególnie, że na miejscu rozdawano wiele upominków i prowadzono zbiórki dla potrzebujących. Taka atmosfera właśnie bardzo sprzyjała rozmową. Było wiele żartów, śmiechów i ekscytacji z korzystania z najróżniejszych gadżetów, które każdy z nas zna tylko z filmów o policjantach. Aby zadbać też o rzetelność informacji, pół godziny po rozpoczęciu wydarzenia, na antenie Los Santos mogło wraz ze mną usłyszeć głos Porucznika Ropera, który podzielił się z nami i słuchaczami wszystkimi potrzebnymi szczegółami, aby jeszcze lepiej zrozumieć ideę jak i potencjał leżący w LSDP Open House. Dla tych co przegapili relację, zamieszczamy zapiskę tuż na poniżej: Silvio Tavares: Witam serdecznie szanownych mieszkańców Los Santos i okolic! Z tej strony Silvio Taveres z Madery! Nadaję dla Państwo z dzisiejszego wydarzenia wprost w samym centrum Davis gdzie funkcjonariusze służb mundurowych integrują się ze społecznością miasta na wydarzeniu LSPD Open House. Wydarzenie trwa już od niedawna, ale nie bójcie się, nic jeszcze dla spóźnialskich nie jest stracone, bo dzisiejsza integracja trwa aż do dwudziestej pierwszej! Zapraszam serdecznie na obejrzenie tego na własne oczy, tutaj przy parkingu Davis Mall. Zbiera się tutaj coraz więcej ludzi i radiowozów. Są tutaj na miejscu przeróżne stoiska. Upominki, radiowozy do zapoznania się, ale też i budki z przekąskami, więc jak ktoś jest głodny to akurat jest okazja przekąsić coś z lokalnymi strażnikami pokoju. Nawet jeśli mnie oczy nie mylą to chyba też zjawili się strażacy. Oczywiście jak Państwo wiedzą, nawet najlepszy dziennikarz nie opowie o policji tak jak sami funkcjonariusze, dlatego dziś usłyszą Państwo nie tylko pobliskie syreny z radiowozów, którymi tutaj Państwo sami wypróbować, ale jest też ze mną Porucznik Alexander Roper z Metropolitan Division, witam Pana. Alexander Roper: Zgadza się, cześć dla wszystkich słuchających audycję oraz zapraszam na wydarzenie, ponieważ będziemy tutaj jeszcze przez kilka godzin. Bardzo chętnie opowiemy wam o naszej pracy, odpowiemy na wszelkie pytania, które zrodzą się w waszych głowach. Dziękuję za możliwość udzielenia wywiadu. Victoria Haney: *Słychać chwilowe zakłócenia mikrofonu.* Hej Santos! Z tej strony Victoria Haney. Chciałabym pozdrowić moje serdeczne psiapsi! Pracowników Lavy i Pearls! Zapraszam na to wydarzenie, jest super! Silvio Tavares: No tak, tak. Jak sami państwo słyszą *Śmieje się niezręcznie.* tutejsi uczestnicy są w bardzo.. no bardzo entuzjastycznym nastroju. Nic dziwnego, skoro tak chronicie i dbacie o nasze bezpieczeństwo, Poruczniku Roper. *Odchrząknął.* Wracając, chciałem zadać kilka pytań dla słuchaczy do Pana. Alexander Roper: Masz rację, ale to dzięki tej swobodnej oraz miłej atmosferze, która jest obeca na tym wydarzeniu. Proszę bardzo, bardzo chętnie udzielę odpowiedzi na wszelkie pytania, jakie mi zadasz dla naszych słuchaczy. Silvio Tavares: No tak wpierw dla naszych słuchawczy co może nie słyszeli o LSPD Open House które dzieje się teraz właśnie tutaj na parkingu Davis Mall, na które serdecznie zapraszamy. Co dokładnie za atrakcje przewidziano dla uczestników? Jaka jest idea tej integracji? Alexander Roper: Przede wszystkim możecie swobodnie porozmawiać z oficerami, którzy udzielą wam odpowiedzi na wszelkie pytania, jakie im zadanie. Dodatkowo możecie również zobaczyć nowoczesny sprzęt, którego używamy na codzień w naszej pracy, zaczynając na radiowozach oraz kończąc na sprzęcie SWAT... Silvio Tavares: A czy prócz oglądania będzie można też wziąć do rąk? Widziałem te takie duże, charakterystyczne tarcze balistyczne i hełmy. Czy uczestnicy będą mogli przymierzyć i chociaż przez chwilę poczuć namiastkę tego, co czują funkcjonariusze w trakcie służby? Alexander Roper: Jeszcze dodając, możecie również kupić koszulki oraz inne upominki ze sklepu fundacji. Cały dochód zostanie przekazany na wsparcie rodzin, czy też oficerów, którzy zostali ranni lub polegli podczas pełnienia. Posiadamy kilka stanowisk, zaczynając od informacyjnego na temat programu Ride Along. Udzielimy niezbędnych informacji związanych z procesem rekrutacji w nasze szeregi oraz wiele innych, a kończąc na stanowisku Metropolitan, gdzie opowiadamy o sprzęcie, dajemy możliwość poczucia się jak prawdziwy oficer SWAT, zakładając na siebie maskę przeciwgazową, hełm i kamizelkę balistyczną, a nawet wsiąść do opancerzonego wozu, którym wyjeżdzamy na akcje wysokiego ryzyka. Dodatkowo posiadamy tutaj strefę gastronomiczną, gdzie możecie zjeść najlepsze steki w mieście. Sama idea tego wydarzenia jest oparta na bliskiej relacji ze społeczeństwem, chcemy budować poczucie jedności wyjść do społeczności, budując wzajemne zaufanie do siebie oraz poprawiając poczucie bezpieczeństwa, poprzez udzielanie informacji w sposób naszego działania i tego, że jest to służba dla wszystkich w tym mieście, nawet ryzykując własnym życiem. Silvio Tavares: I to jest pomysł, który warto wspierać. Pilnujecie porządku dla miasta, ale dalej jesteście ludźmi, to i od cywili wsparcie zawsze dużo da. Zjeżdża się tutaj coraz więcej ludzi, to chyba znak, że wszystko idzie zgodnie z myślą tego wydarzenia. Jakie lokalne gastronomie dziś wspierają wydarzenie? Alexander Roper: Masz rację, jesteśmy i będziemy jego częścią już zawsze. Wsparcie od reszty społeczeństwa jest dla nas ogromną dawką motywacji do działania. Pozornie zwykłe słowa podziękowania za naszą służbę, dodają ogromu sił. Zgadza się, jest coraz więcej nas tutaj, więc zapraszamy wszystkich. Będziemy tutaj aż do godziny dwudziestej pierwszej. Nasze wydarzenie wspiera lokal Wigwam, który od wielu lat wspiera nasze wydarzenia pod kątem jedzenia za co dziękujemy z całego serca. Silvio Tavares: Tak. Pamiętam że Wigwam często i u siebie organizował i wspierał swego czasu spotkania ze służbami i lokalnymi bohaterami. Dobrze widzieć, że współpraca trwa w najlepsze, więc wszystkich miłośników posiłków Wigwama zapraszamy na LSPD Open House. Poruczniku Roper, czy takich wydarzeń będzie więcej? Alexander Roper: Współpraca oraz wsparcie ze strony Wigwam jest już swoistą tradycją, która przebiega w bardzo owocny sposób oraz bez jakichkolwiek problemów od kilku lat. Prowadziliśmy w ich lokalach wiele spotkań. Ależ oczywiście, będzie więcej takich wydarzeń w przyszłości. Cenimy sobie kontakt ze społeczeństwem, dlatego za kilka tygodni nastąpi kolejne wydarzenie tego typu, choć nieco w innej formie, lecz szczegółów na ten moment nie mogę podać, ale uwierzcie mi, że naprawdę będzie ciekawie. Silvio Tavares: Sami Państwo słyszeli. Takich wydarzeń będzie więcej i to już niedługo, więc proszę sobie szykować czas w kalendarzach, bo jak już teraz można tutaj sprawdzić sprzęt policyjny oraz SWAT, dostać darmowe upominki i przejażdżki pancernymi wozami, to co dopiero będzie takiego będzie za niedługo! Ale do tego czasu będzie można skorzystać z przyjemności i atmosfery dzisiejszego LSPD Open House. Przejdźmy może do jednego ze stanowisk i zobaczymy, co dobrego jest dla tutejszych przygotowane by mieć pamiątkę po całej dzisiejszej imprezie. Silvio Tavares: Jestem właśnie przy jednym ze stoisk tutejszych służb i organizatorów LSPD Open House. Każdy uczestnik może przyjść i podejść, nie tylko porozmawiać, zadać ciekawskie pytania, ale też pewnie nie jedną rzecz dostać do rąk. Jakie dokładnie pamiątki i gadżety przygotowano dla uczestników, Poruczniku? Alexander Roper: Dla wszystkich uczestników przygotowaliśmy możliwość zakupu pamiątkowych coin'ów, termosy, dodatkowo bluzy związane z naszym departamentem oraz wiele innych rzeczy codzinnego użytku. Przypominam, że cały dochód zostaje przeznaczony na rzecz wsparcia rodzin poległych oficerów podczas pełnienia służby Silvio Tavares: Czyli jest w czym wybierać. I coś pragmatycznego i coś na ozdobę. Drobne rzeczy, więc raczej cena dla nikogo zaporowa nie będzie, a przecież idzie to na szczytny cel. Kawałek po kawałku się uzbiera. Co jeszcze czeka na uczestników przy takich stoiskach? Jakby ktoś myślał o dołączeniu na służbę? Alexander Roper: Cel jest jak najbardziej szczytny, ponieważ chodzi tutaj o naszych niebieskich braci oraz ich rodziny. Jakby ktoś zastanawiał się nad dołączeniem w nasze szeregi, to moze podejść do stanowiska, gdzie Officer Garrido udziela niezbędnych informacji w tym temacie. Opowie o wymaganiach przebiegu poszczególnych etapów rekrutacji, benefitach płynących z pracy w departamencie. Posiadamy na stanowisku przygotowane formularze, które możecie wypełnić na miejscu wraz z officer Garrido. Jest ona niezwykle pomocna, poprowadzi was wręcz za rękę w tym temacie. Silvio Tavares: Świetnie to słyszeć. Na pewno wielu z nas chociaż raz myślało kiedyś o byciu policjantem. *Zaśmiał się.* Ale wielu pewnie przeraża test sprawnościowy. Czy dziś na LSPD Open House można z funkcjonariuszami na miejscu przeprowadzić namiastkę takiego sprawdzianu, by się lepiej przygotować na faktyczny? Alexander Roper: Na obecną chwilę nie posiadamy takiej ściśle wydzielonej strefy, gdzie moglibyśmy wykonać takowy test. Na obecnym etapie udzielamy niezbędnych informacji, jak przebiega takowy test, czego dokładnie wymaga się od kandydata do departamentu. Jednakże również dajemy praktyczne porady z tym związane. Silvio Tavares: To dla słuchaczy, którzy nie mogliby się stawić dziś tutaj na miejscu, gdzie przypominamy, jest jeszcze półtorej godziny czas na dojazd pod parking Davis Mall, ale jakby ktoś nie mógł być na miejscu, to jakie porady, Poruczniku, sądzisz że są najważniejsze dla osób myślących o pracy w departamencie? Alexander Roper: Przede wszystkim odwiedźcie naszą stronę, gdzie zawarte są wszelkie informacje na temat wstąpienia w nasze szeregi. Jeśli chodzi już o takie praktyczne rady, to przede wszystkim przygotujcie się mentalnie, zadbajcie o spokojną głowę. Potrenujcie ciało, ponieważ bez tego nie ma mowy o spokoju głowy/ Przemyślcie również swoją decyzję, ponieważ jest to wielka odpowiedzialność, gdy zostaje się pełnoprawnym członkiem naszego departamentu. Mimo wszystko pamiętajcie o jednym, odwaga, wiara w siebie oraz to, że możecie tego dokonać. Ciężka praca jest sukcesem. Może być ciężko, ale będzie warto. Silvio Tavares: Podobne rady można dać do wielu, jednakowoż nic dziwnego, iż droga do sukcesu to zawsze wytrwałość i opanowanie. A jak sprawa wygląda z radiowozami tutaj? Przejdźmy może bliżej nich. Jakie modele są dziś na miejscu? Aby miłośnicy czterech kółek mogli lepiej sobie wyobrazić tutejsze atrakcje. Alexander Roper: Obecnie jesteśmy przy dwóch wozach plutonu David, czyli potocznie nazywanego SWAT. Jest to w pełni opancerzony wóz Brute Bearcat. Możemy go porównać do wozu, którego stosuje wojsko do przemieszcznia się. W pełni opancerzony, kuloodporne szyby, pełne przystosowane do przyjmowania ostrzału z broni. Tuż obok znajdował się lżejszy, choć nadal opancerzony wóz typu SUV. Posiada specjalistyczne płozy, mające na celu szybki desant naszych oficerów do miejsca wskazanego. Regularnie jednak taki pojazd jest stosowany w przypadku zamieszek. Cechuje go wysoka liczba miejsc wewnątrz, jak i na zewnątrz. Silvio Tavares: To dla fanów ciężkiego sprzętu to coś w sam raz. Przypominam, że ci co zjawią się tutaj do dwudziestej pierwszej będą mieli okazję nie tylko zobaczyć taki sprzęt, ale nawet zasiąść za kółkiem! A jak wyglada sytuacja tutaj z znaną od jakiegoś czasu inicjatywą Ride Along? Czy dalej można skorzystać? Alexander Roper: Dokładnie, oczywiście posiadamy również zwykłe wozu patrolowe do których również możecie spokojnie wejść, zapoznać się z wnętrzem. Oczywiście, program Ride Along jest ciągle aktywny, każda chętna osoba, która chce wziąć w nim udział może zgłosić się na stację, gdzie przedstawimy całą procedurę. Silvio Tavares: A ile trwa taka przeżdżka dla zinteresowanych? Czy trasa jest długa i są jakieś wymogi, o których trzeba pamiętać i mieć na uwadzę, jeśli by się chciało zabrać w taką podróż waszym wozem u waszego boku? Alexander Roper: Takowy patrol może przebiegać od samego jego początku, aż do jego końca, czyli nawet dwanaście godzin, jeżeli osoba jest w stanie tyle wytrzymać. Kryteria są proste, czyli niekaralność, podpisanie oświadczenia, a jeżeli osoba nie jest pełnoletnia, to zgoda rodzica, czy też samego opiekuna. Silvio Tavares: Rozumiem, czyli nic takiego stresującego, jak by się mogło dla niektórych wydawać. *Zaśmiał się.* Zrobiliśmy w sumie prawie pełne kółko tutaj po okolicy, a uczestnicy dalej są na placu, więc jak ktoś nie ma zajecia to zapraszamy tutaj na parking pod Davis Mall. Tymczasem ja ci dziękuję, Poruczniku. Alexander Roper: Proces przystąpienia do programu Ride Along jest niesamowicie prosty i oferujemy pełną pomoc w sporządzeniu wniosku. Również dziękuję za rozmowę, zapraszamy jeszcze na teren wydarzenia, ponieważ będziemy jeszcze przez godzinę! Silvio Tavares: Dokładnie tak. Tutaj kończymy naszą wspólną realcję z wydarzenia LSPD Open House, jednak to nie znaczy, że wydarzenie się nie kończy. Mają Państwo jeszcze godzinę, by skorzystać z tutejszych atrakcji. Dziękuję bardzo za uwagę, mówił do Państwa Silvio Tavares i życzę każdemu miłego wieczoru!
-
371. Finał piątego sezonu American Dart Masters zakończony w rekordowym czasie!
SopriShina opublikował(a) temat w Daily News
Written by Silvio Tavares - Daily Globe 11/08/2025 Już poprzedniego wieczoru, czyli 10 Sierpnia rozpoczął się i w ekspresowym tempie zakończył się finał piątego już sezonu American Dart Masters. Tym razem odbył się nie w znanym z wcześniejszych rozgrywek Rockford Plaza, ale na plaży baru Ocean's Bounty, które było w tym sezonie wyjątkowym miejscem dla większości starć grup eliminacyjnych, jak i samego właśnie finału. To nie było jednak jedynym, co dodawało powiewu bryzy pełnej świeżości! Pierwszy półfinał został rozegrany między dobrze już znanymi w lidze zawodnikami, czyli Theo Cornero, który zdobył w tym sezonie największą ilość punktów, jak i zajął czwarte miejsce w poprzednim sezonie. Jego rywalem w tym pojedynku był Luke Young, który jest najdłużej grającym w lidzie stałym zawodnikiem do tej pory, choć dopiero w tym sezonie udało mu się zakwalifikować w końcu do finałów. Ta dwójka zmierzyła się już ze sobą dwa razy w poprzednim sezonie, gdzie oba pojedynki wygrał Theo Cornero. Tutaj skończyło się tak podobnie. Theo rozpoczął pojedynek z inicjatywą, wygrywając aż 3 do 0, nie dając w tym szansy na odzyskanie pierwszeństwa dla Luka. Dwójka wymieniła po meczu na scenie kilka motywujących słów, jednak było słychać, że Luke Young liczył zdecydowanie na bardziej wyrównany pojedynek. Drugi półfinał był zapowiadany bardziej emocjonująco. Było to starcie między ulubienicą publiczności, ale też i podpadającej zasadom, gdzie za swoje wulgarne zachowanie w fazie grupowej otrzymała karne punkty, jednak też i zwyciężczynią mini serii pojedynków "Summer Dart Challenge", czyli właśnie Aimee Levine. Naprzeciw niej stanęła Sunnia von Falkenhorst, która podobnie jak Aimee, zbudowała wokół siebie grono sympatyków jak i strach rywali, zdobywając trzecie miejsce w "Summer Dart Challange", stając na równi, a nawet i przewyższając umiejętnościami oraz opanowaniem większość stałych zawodników. Był to zdecydowanie najciekawszy pojedynek finałów. Obie kobiety rzucały raz za razem najwyższe noty, czyli dla niewtajemniczowych, to 180 na turę! Poziom jednej i drugiej był wyrównany, jednak to Aimee wyszła z tego starcia zwycięsko, zaczynając każdy z legów i kończąc go bezbłędnie od początku do końca 3 do 0. Po tych dwóch starciach wiadomym już było, że w wielkim finale zmierzą się Theo Cornero i Aimee Levine. Jednak nim to miało nastąpić, wpierw trzeba było wyłonić osobę, która zajmie najniższe miejsce na podium. W walce o trzecie miejsce stanęli Luke Young i Sunnia von Falkenhorst, gdzie to ta druga rozpoczynała rundę. Mając inicjatywę, jak i swoje niezawodne umiejętności po swojej stronie, Luke skończył tę rozgrywkę tak jak z Theo. Przegrał 0 do 3, a Sunnia w ten sposób pokazała, że trzecie miejsce w zawodach to dla niej pestka, skoro już drugi raz pod rząd je zajmuje. Kto wie, może do trzech razy sztuka i w następnym sezonie nas zaskoczy jeszcze wyższym miejscem na podium? I teraz to na co każdy czekał. Wielki finał. Starcie tytanów, którzy zmierzyli się ze sobą już dwa razy w fazie grupowej. Raz wygrał w niej Theo, raz Aimee, a więc można by przypuszczać, że dwójka stoi na wyrównanym, najwyższym poziomie. Co w takim razie miałoby zadecydować o wyniku i jaki by on mógł być? Sądzę, że mało kto się spodziewał, jak się to zakończy. Mimo iż obie strony rzucały najwyższe noty regularnie, to rozpoczęcia i inicjatywa Aimee nie dawała żadnych szans Theo, kończąc ten pojedynek również w z wynikiem 3 do 0 jak wszystkie pozostałe w ekspresowym tempie. Tak więc oto od dzisiaj zajmującym 4 miejsce w Piątym Sezonie American Dart Masters jest Luke Young! Najniższe miejsce, znów trzecie, zajęła Sunnia von Falkenhorst, na drugim miejscu uplasował się Theo Cornero, poprawiając swoją klasyfikację o dwa miejsca w tym sezonie, a mistrzynią została Aimee Levine, tak jak w poprzedniej miniserii! Gdy i już zwycięzca został wyłoniony, z widowni dało się poczuć zarówno okrzyki wiernych fanów Aimee jak i też przytyki niezadowolenia. Każdy z meczy skończył się 3 do 0 bez wyjątku, przez co rozgrywki zakończyły się w bardzo szybkim tempie, zaledwie niewiele dłużej niż jedną godzinę. To też dało niektórym z oglądających jak i byłych zawodników faz grupowych domysły, jakoby zasady starć w Lidze powinny ulec zmianie, aby nie dopuścić znów do sytuacji, gdzie mecze kończą się dominacją rozgrywającego. Mimo tego, jak i kilku kontrowersji z początku sezonu, ten piąty dla American Dart Masters zdecydowanie zaprezentował najwyższy jak do tej pory poziom zawodników. Wielu zastanawia się, czy możliwym jest podkręcenie go jeszcze trochę i gdzie znajdują się limity ludzkiego ciała w precyzji dla rzucających. Z tego też powodu było co oglądać, a i apetyt na więcej dalej nie zniknął. Czekać będziemy co przyniesie przyszłość dla Ligi i szóstego sezonu. Wyczekiwać będziemy niestrudzenie, bo i kilku zawodników już składało poważne i zobowiązujące obietnicę na kolejne rozgrywki! -
364. Renesans muzyki i życia - Wywiad z Mike'iem Broadhurst
SopriShina opublikował(a) temat w Daily News
Written by Silvio Tavares - Daily Globe 29/06/2025 Życie potrafi zaskoczyć. Ciągłe wzloty i upadki, dla wielu trudno o stabilność. Wśród tej zawieruchy wrażeń, sukcesów i porażek zawsze znajdą się osoby, co opanują ten żywioł i wyznaczą sobie nową drogą. Jedną z takich osób bezapelacyjnie jest Mike Broadhurst, którego przyjemność mieliśmy gościć w wywiadzie już w ostatni czwartek! Dla tych co przegapili jej odsłuchanie na żywo, dajemy państwu zapiski z tego wywiadu. Nie zapomnijcie śledzić naszych kolejnych wywiadów, jak samego Mike'a, bo jego historia jedynie nabiera nowego tempa w ciągłym biegu życia! Silvio Tavares: Witam serdecznie wszystkich wiernych słuchaczy w Los Santos i nie tylko! Mówi do was Silvio Tavares z Madery, ale nie jestem tutaj sam. Ze mną jest nikt inny jak Mike Boradhurst, muzyk, jubiler, ale i wiele więcej! Witam cię w naszym studiu, Mike. Mike Broadhurst: Cześć wszystkim słuchaczom i Tobie Silvio, miło Cię poznać! Jednocześnie miło mi tutaj gościć po raz kolejny w waszym studio, nic się nie zmieniło! *śmiech* Jubiler.. Muszę Ci powiedzieć Silvio, że z jubilerem już dawno nie mam nic wspólnego, ale fakt.. Kiedyś była to moja pasja, teraz tylko kupuje. Silvio Tavares: Jak już o tym wspomniałeś, to pewnie niektórych z naszych słuchaczy to zainteresuje *Śmieje się lekko nerwowo* Wielu marzy o karierze muzyka, ale czasami początkujący artyści muszą wciąż pracować w innych branżach, tak jak ty swego czasu u Winfrey. Podobno byłeś tam menadżerem i dla wielu to byłoby już wystarczającym zajęciem, by nie martwić się o swoją przyszłość. Ty jednak mimo tego nie odpuszczałeś swojej pasji do muzyki i parłeś w zaparte ze swoimi ambicjami. Jak wspominasz tamten okres i czy uważasz, że takie początki pomogły ci potem w szerszym show biznesie? Mike Broadhurst: Woah.. Menadżerem, kasjerem.. A w ostatnich tygodniach działalności Winfrey mogę powiedzieć że byłem szefem szefów, dosłownie. Gdyby nie fakt że wtedy dosłownie nastąpił "boom!" *dodał to nieco głośniej* w mojej karierze to ta spółka dalej by prężnie działała. Ale przechodząc już do Twojego pytania. Jak wspominam tamten okres? Szczerze to świetnie i od razu zaznaczę że być może gdyby nie kontakty jakie udało mi się wtedy złapać, pracując tam to mógłbym nie być w tym miejscu gdzie aktualnie jestem. To był najbardziej prestiżowy salon w mieście. Przychodziły do niego bardzo wpływowe osoby z show-businessu, chociażby tak poznałem Maxine czy Kayes. Potem oczywiście od czasu do czasu pozwalałem sobie wykorzystywać kontakt, bardzo mi pomagały pod względem merytorycznym czy psychicznym. Silvio Tavares: No tak. Niektórzy dalej pamiętają, że z Maxine Koci mieliście sporo planów, pomysłów i ambicji. Budowanie wizerunku oraz poszerzania perspektyw występów. Mimo to spora część z tego nie wypaliła, ale dziś oboje jesteście szeroko znanymi muzykami. Uważasz, że porażki budują muzyka z perspektywy czasu? Mike Broadhurst: Nie chciałbym wchodzić w strefę aż tak prywatną, ale z Maxine w tamtym czasie po prostu łączyła nas relacja na zasadzie takiej że zajmowałem się ambasadorami a ona takim była. Yeah, każda porażka to jakaś lekcja, staram się zawsze wyciągać wnioski, ale wprowadzanie zmian nie zawsze mi wychodzi. Może wyprzedzę Twoje pytanie, o ile chciałeś takowe zadać. Ale jeśli chodzi o ostatni vlog w którym chcieliśmy tylko pomóc fanowi, to mogę go podpiąć właśnie pod porażkę. Wiem że drugi raz tego nie zrobię, czuję się jakbym sobie strzelił w stopę. Z całej tej sytuacji cieszy mnie tylko uśmiech dzieciaka który ma teraz sprzęt do dalszego rozowju. A swoją działalność charytatywną, tak jak robiłem to wcześniej, tak i teraz będę dalej trzymał z dala od kamer. Silvio Tavares: Dla wielu trzymanie się od kamer jest oznaką rozsądku. Ludzie na ogół są ciekawscy, a dziennikarze czasami.. *Zaśmial się niepewnie* muszą spytać o coś prywatniejszego. Tutaj jednak zadam inne pytanie. W ostatnim czasie przeżywasz swój renesans muzyczny. Jak to się odbija na twoim życiu prywatnym? Mike Broadhurst: Phah! Jednak dziennikarzy może postawił bym na równi, w końcu z tego się utrzymują. *śmiech* Renesans.. To chyba dobre określenie. Moja narzeczona Nerina bardzo mnie wspiera, to dzięki niej głównie przechodzę ten "renesans", jest prawie ze mną za każdym razem w studio gdy coś tworzę. Po prostu czuję to wsparcie mentalnie i fizycznie, cały czas. Gdybym nie miał takiego wsparcia, uwierz mi że kolejny album mógłby być nawet i za pół roku. Ale dzięki tej zmianie formatu z bardziej rapu do R&B czy popu, widzę różnice w kontekście zaproszeń na koncerty i tak dalej - ta zmiana jest na plus. Silvio Tavares: Po tym co przeżyłeś w swoim czasie nie zdziwiłoby nikogo, jakby wydanie albumu zajęło pół roku albo i dłużej. *Zrobił nieco przerwę* Ale cieszymy się, że wszystko się u ciebie prostuje i zmierza w dobrą stronę. Teraz jesteś po koncercie w Madrycie, Diva podbija serca słuchaczy. Co planujesz dalej? Mike Broadhurst: Huh.. Przerwę.. *zaśmiał się sakrastycznie* A tak już całkowicie na serio, w najbliższym czasie planuje wydać swój album. Dokładnie to siódmego lipca, nie skłamię jeśli powiem że to będzie największy projekt tego roku, szczególnie pod względem gości których zaprosiłem do udziału. Dla moich fanów ale i też dla tych których nigdy mnie nie słyszeli, naprawdę zachęcam aby śledzić ten projekt. Projekt który będzie nazywał się "LOOK MOM, I MADE IT". Silvio Tavares: W takim razie od razu po tym wywiadzie użyjcie swoich telefonów, drodzy słuchacze, i zacznijcie śledzić aktualności o zbliżającym się hicie! *Słychać nieco głośniejsze wzięcie powietrze* A nie licząc zbliżającego się albumu, jaki swój kawałek uważasz za najważniejszy, a który za twój ulubiony? Mike Broadhurst: Ough.. Mam wiele tych "ważnych" dla siebie utworów, ale jeśli miałbym wybierać jeden spośród wszystkich to zdecydowanie "Whispers" z ostatnio wydanej przeze mnie EP'ki, to takie zwieńczenie długiego okresu mojego życia i podgląd na to jak się czułem bez przyjmowania leków. A ulubioną piosenką jest zdecydowanie "GIRLS". Starałem się wszystko dopiąć na ostatni guzik, jestem trochę pedantyczny więc cały ten kontekst zmieniał się kilkadziesiąt razy od pojawienia się pomysłu na taki utworów, ale.. Uważam że dowiozłem i na koncertach naprawdę robi robotę. Silvio Tavares: Myślę, że twoje słowa na temat swoich dzieł mogły zakończyć kilka wojen fanów właśnie w tych tematach *Zaśmiał się. Przez chwilę była przerwa, a po niej Silvio mówił trochę poważniej* Skoro o zmianach mowa. Z tego co czytałem, to nie miałeś łatwo za dzieciaka. Myślę, że to coś z czym wielu dziś się może utożsamić. Powiedzmy prawdzie w oczy, jesteś człowiekiem co pomimo trudności, zaliczasz sukcesy. Czy twoja kariera oraz muzyka pomogły ci zmienić relacje z rodziną? Ułatwiło wam to kontakt czy może wręcz przeciwnie? Mike Broadhurst: Nie chcę z siebie robić wielkiej ofiary, jest wielu ludzi którzy są lub byli w gorszej sytuacji. Mnie uratowała praca i wsparcie ze strony mamy, dosłownie. Wiesz, mam tylko mamę z którą od dzieciaka jestem bardzo zżyty, kocham ją i była w lekkim szoku jak zaczynałem z muzyką. Widziała mnie bardziej za biurkiem albo właśnie za menadżera salonu jubilerskiego. Mimo wszystko wspierała mnie, nasze relacje się nie zmieniły na gorsze a wręcz przeciwnie. Jak wspominałem o albumie, to właśnie chciałem dedykować go jej, bo od zawsze we mnie wierzyła. Jeśli chodzi o ojca, którego istnienie zaczynałem podważać tak jak i istnienie Yeti. ALE! *śmiech* Słuchaj tego Silvio, wie o tym tylko moja rodzina, ale jest na tyle zabawna i pokazuje jednocześnie przyciąganie ludzi do pieniędzy, że muszę się pochwalić. Gdy moja popularność zaczęła gwałtownie rosnąć to znalazł się i ojciec, wyszedł z nory po dwudziestu trzech latach. Oczywiście wiadomo o co chodziło i dlaczego się odezwał. A swoją początkową frustracje wylałem w utworze "PIKACHU", który będzie na albumie.. Zacytuje Ci teraz ważny dla mnie wers: "Tato, dobrze że Cię tutaj nie ma, z tchórzem nie zaszedłbym tak daleko/. Na tym temat zamykam, dla mnie ten człowiek nie istnieje." Silvio Tavares: Szkoda, że tak się stało.. *Westchnął* Jednak najważniejsze, że pamiętasz i doceniasz osobę, która była zawsze dla ciebie, czyli właśnie twoją mamę. Pozdrawiamy serdecznie szanowną rodzicielkę naszego gościa, Mike'a Boradhursta! *Zrobił chwilę przerwy* Myślę, że pozostał już czas tylko na ostatnie pytanie. Mike, jakbyś chciał powiedzieć coś z głębi serca do swoich fanów lub słuchaczy, którzy jeszcze nimi nie są, to masz teraz okazję. Mów śmiało słowa, które zostaną z nami na dłużej, gdy już wywiad się skończy. Mike Broadhurst: Ohh.. *westchnął ciszej* Oczywiście że chciałbym coś przekazać.. Nie wiem, kim jesteś, gdzie teraz jesteś ani co cię trzyma przy ziemi… ale wiem jedno.. jeśli kiedykolwiek czułeś się niezrozumiany, niepotrzebny albo po prostu zmęczony tym wszystkim, to jesteśmy bliżej siebie, niż myślisz. Muzyka była dla mnie miejscem ucieczki, potem stała się domem, a teraz drogą. I jeśli coś z moich utworów łączy się z tobą, jeśli coś poruszyło choćby jeden nerw.. To znaczy, że ta droga miała sens. Nie musisz być moim fanem, żeby coś poczuć. Po prostu bądź szczery wobec siebie. Kończąc chciałbym dalej podtrzymać swoje końcowe słowa z wywiadu SPOTLIGHT. Marzenia, nieważne jakie, to tak naprawdę Wy z przyszłości, dlatego o nich myślicie. Róbcie dalej, to co robicie. Silvio Tavares: To.. bardzo budujące słowa i mam nadzieję, że trafiły one do serca nie jednej osoby. *Odetchnął trochę pełniej po tym* Dziękuję ci za te słowa, jak i za twoją obecność. To był właśnie Mike Broadhurst. Śledźcie jego następne kawałki, a ja, Silvio Tavares się już w Państwem na dziś żegnam. Miłego! Mike Broadhurst: Dziękuję Ci Silvio za dzisiejszy wywiad i miło spędzony wieczór. Chciałbym jeszcze wszystkim naszym słuchaczom życzyć dobrej i bezpiecznej nocy! Trzymajcie się, HEY! -
356. Finał pełen rekordów - Zakończenie czwartego sezonu American Dart Masters.
SopriShina opublikował(a) temat w Daily News
Written by Silvio Tavares - Daily Globe 07/05/2025 Wieczorem 28 kwietnia rozpoczął się ciąg spotkać w rozgrywkach dartowych w samym centrum Rockford Plaza, który był właśnie finałem czwartego już sezonu dobrze każdemu znanemu American Dart Masters. Wydarzenie rozpoczęło się o 20:00 i od tej godziny aż po sam koniec emocje i wyniki rzucane w tarcze były naprawdę szalone! Pierwszy półfinał został stoczony między Vienną Ferreirą, która zdobyła najwięcej punktów w swojej fazie grupowej, a Daisy Whitley, która w eleminacjach zdobyła niezwykle rzadkie osiągnięcie zwane "Nine-Dart Assasin", czyli zakończenie lega przy dziewięciu rzutów, idealne rzuty od początku do końca! To był bardzo zacięty pojedynek, bo został rozegrany w pięciu legach, co nie zdarza się często. Daisy w czasie tego starcia zdobyła kolejnego Nine-Dart Assasina, co było pierwszym takim przypadkiem w finałach, ale nawet to nie wystarczyło by pokonać Viennę, która wygrała to starcie 3:2! Drugi półfinał nie był już tak widowiskowy. Na przeciw siebie stanęli Amanda Oxenberg, która zdobyła najlepszą punktację w grupie B oraz Theo Cornero, który zamiast w potrójne dwudziestki słynie z rzucania w potrójne dziewiętnastki. Ta ortodoksyjna technika okazała się jednak nie tak dobra jak forma Amandy, która nie straciła z Theo ani jednego lega, wygrywając 3 do 0 i wchodząc do finału! Trzecim starciem było nic innego jak walka o trzecie miejsce. Jednak nawet i tutaj technika Theo nie była wyzwaniem dla jego oponentki, która była właśnie Daisy Whitley. Ta nie dość, że go pokonała, to jeszcze w wielkim, niepowtarzalnym stylu zdobywając aż DWA Nine-Dart Assasiny i to jeszcze z rzędu. Zdobyła trzecie miejsce w całkowitej dominacji i niedościgniona w swoich legach. Jednak pomimo tego wielkiego wyczyny Daisy, to finał był tutaj jeszcze bardziej niesamowity. Vienna Ferreira rzucała wyjątkowe wyniki i wygrała dwa pierwsze legi, ale Amanda nie dość, że zdobyła się na zdobycie własnego Nine-Dart Assasina w jednym z legów, odzyskując inicjatywę, to wygrała aż trzy legi z rzędu, robiąc niesamowity comeback, kończąc finały w dicederze, piątym legu i łapiąc nas wszystkich z zaskoczenia oraz zdobywając w ten sposób puchar i tytuł Mistrzyni Czwartego Sezonu American Dart Masters. Finały skończyły się ustawieniem finalistek na podium, a w tym sezonie mistrzyni, Amanda Oxenberg, nie dość, że zgarnęła 400.000$ to jeszcze otrzymała kluczyki do wyjątkowego, sportowego motocyklu, który był nowością jako nagroda w tym sezonie. Drugie miejsce, czyli pozycja Vienny Ferreiry, pozwoliło na zgarnięcie 250.000$, a wielokrotna Nine-Dart Assasynka, Daisy Whitley zdobyłą za trzecie miejsce 150.000$. Jeśli i ktoś z was czuje się pewny w rzutkach, albo korci was nagroda, spróbujcie swoich sił już w następnym, piątym, sezonie American Dart Master, który na pewno będziemy dla Państwa relacjonować, bo jak widzicie sami, z każdym kolejnym sezonem emocje sięgają coraz wyżej, a osiągi zawodników wychodzą poza skalę! -
340. Konferencja APEX za nami - Relacja z wydarzenia pełnego emocji!
SopriShina opublikował(a) temat w Daily News
Written by Silvio Tavares - Daily Globe 17/03/2025 Gdy już każdy miał czas na poznanie zawodników z osobna na wywiadach, przyszedł czas na samą konferencję APEX Athletic Arena & Fighting Championship, na której obecni byli niemal wszyscy zawodnicy w jednym miejscu oraz sam Paulo Rodrigues, przewodniczący całego przedsięwzięcia. Oczekiwać można było wiele emocji, ale tak wysokich i soczystych raczej nikt się nie spodziewał, a przecież nawet nie nadszedł jeszcze czas na pierwsze pojedynki! Całość odbyła się 16.03 od godziny 19.00. w budynku R&G Development Group, który był jednym ze sponsorów całego wydarzenia. Pozostałymi byli Western Sports Group, Blood Moon Entertainment, Moka Cafe, Animal Rescue and Care Foundation, Cafe Velvet, Very Nice Design Studio oraz Royal Geneve jako główny sponsor. Wydarzenie prowadził głównie Walter Parker, którego pewnie wielu kojarzy z chociażby bycia komentatorem walki charytatywnej APEX z poprzedniego miesiąca. Przedstawił on wtedy wszystkim zebranym zawodników z pierwszej, drugiej i trzeciej w kolejności walki. Walkę otwierającą stoczyć mają Daria Belyakov, którą poznać mogliście w jednym z ostatnich wywiadów, oraz Sarah Carter, która miała zawalczyć z Darią, ale z niepodanych przyczyn nie zawalczy. Nowa oponentka dla Darii ma zostać niedługo ogłoszona. Kolejną walkę stoczyć mają Adam Carson oraz Mark Castro. Niestety jednak obaj nie byli w stanie zjawić się na czas. Z tego powodu konferencja szybko przeszła do zawodników walki trzeciej, czyli znanego wam z wywiadu z Darią, Yakova Tiekhonovicza oraz jego oponentna, czyli Deshawna Blackwooda, zwanego "Shadow". Na pytanie skąd taka ksywka, odpowiedział, że wzięła się z tego, że jest szybki i nieuchwytny jak właśnie cień. Yakov natomiast zdradził, że jako debiutant czuł lekki stres, jednak teraz już mu minął i jest gotowy dać z siebie wszystko, ale nie chce zdradzać szczegółów swojego planu na zbliżającą się walkę. To był koniec pierwszego panelu, na koniec którego zapytaliśmy się Paulo Rodriguesa, czy planują do APEX dodać zawody ściśle związane z danym stylem walki, jak boks czy teakwondo, a nie tylko mieszane sztuki walki zwane MMA. Odpowiedź dostaliśmy, że nie jest to zależne od nich i dlatego starają się dać środowisko do walk, w których każdy styl walki znajdzie swoje własne miejsce. Następnie rozpoczął się panel dotyczącymi walk czwartej, piątej oraz szóstej, dalej pod przewodnictwem Waltera Parkera. Ogłosił on, że zawodnikami walki czwartej będą Vincent Lefeuvre oraz Jaquan Collins. Ten pierwszy udzielił kilku odpowiedzi, wśród których zapewniał, że pomimo bycia debiutantem w takiej lidze jak APEX, to czuje dużą pewność siebie i chętnie pokrzyżuje niepokonany rekord wygranych Jaquana. Dla Collinsa jednak są to czyste przechwałki i jest pewny, że Vincent stanie się kolejną cyfrą w jego serii braku przegranych w MMA. Kolejną walkę stoczyć mają dobrze wam znani z naszych wywiadów Movsar Shtyrkov oraz William Travolta, których rywalizację dało się wyczuć w trakcie ich pobytu w naszym studiu. Movsar dalej podtrzymuje, że planuje wygrać walkę poprzez nokaut i że jest zdeterminowany do zwycięstwa, bo nie ma nic do stracenia jako debiutant. Travolta natomiast odparł, że wywiad z Movsarem odsłuchał jedynie do połowy. Gdy na koniec panelu zapytaliśmy się ich, czy to pewność siebie, czy niedocenianie rywala. Wtedy Travolta podniósł głos i powiedział, że nie interesuje go nic o jego przeciwniku, dopóki nie rzuci go na matę. Movsar natomiast odrzekł na to, że ta zniewaga będzie wymagać krwi, a emocje między tymi rywalami jedynie się wzmogły na jeszcze wyższy poziom, zaczepiając to jednego, a to drugi odpowiadał przytykiem o strach przegranej, a nawet zbytnią pewność siebie. Jedno jest pewne, gdy ci dwaj staną w końcu do walki to będzie na ringu gorąco jak mało kiedy! Szóstą walkę w tym zestawieniu ma odbyć Enrique Scott, którego rywalem miał być Alexander Brown, który nie stawił się na konferencję, a nawet został wypisany z zawodów. Scott, spytany jak się czuje po tej zmianie planów, odpowiedział, że w poprzedniej federacji, w której był, miał podobną sytuację i dał radę na czas dostosować trening oraz przygotowania pod nowego oponenta, więc i tutaj nie czuje, że przyniesie mu to trudności. Wtedy przyszedł czas na ostatni panel, w którym otwarcie mieli gość ostatniego wywiadu, Sleavy Sorta, oraz Bashir Arsanukayev. Sorta od razu po zadaniu mu pytań zaznaczył, że nie liczy się z tym, że Bashir to były mistrz zapasów. Uważa, że dobierano mu słabych przeciwników i dlatego on będzie dla niego wyzwaniem, który powali go na deski. Bashir natomiast podszedł do tego z chłodną głową i odpowiedział, że nie będzie nikogo nie doceniać, nawet Sortę, który jest debiutantem oraz bardzo młodym zawodnikiem. Przedostatni mieli być Ronnie West Jr. oraz Maksim Fralov. Jednak ten drugi nie zjawił się, gdyż był zajęty obozem przygotowawczym. Ronnie West Jr. odpowiedział za to, że ma zamiar kontynuować dziedzictwo ojca, znanego Ronniego Westa i dlatego zrobi co może, aby zdobyć pas. I wtedy na koniec doszło do największych emocji. Ostatnia walka i spotlight całego zestawienia. Paul Rodrigues oraz Baysangur Tsarna. Paul odpowiedział, że to, że zniknął na dwa lata, nie znaczy, że nie da mistrzowskiego popisu. Dla niego wynik 16-0 Tsarny nie robi wrażenia. Wtedy właśnie Baysangur sięgnął za mikrofon, wtrącając się i informują, że tak jak na Life Invaderze pisał, tak tutaj powiedział, że ma zamiar się z Rodriguesem zabawić. Ten odpowiedział za to, że nie ma zamiaru dać się większej sile Tsarny, bo uważa swój styl i technikę za znacznie bardziej wyszlifowaną i dominującą. Tsarna natomiast przyatakował wygląd Paulo Rodriquesa, zwracając uwagę na zabarwione na różowo włosy, a także odwołał się do wywiadu, który odbył wcześniej z Paulem, jakoby ten miał się go bać i Tsarna ma zamiar to wykorzystać. Baysangur uważa, że dwuletnia przerwa Paulo sprawiła, że stał się słabszy. Spadła mu kondycja i wartość ruchowa. Później natomiast rozjaśnił swoje słowa co do deklaracji charytatywnego przeznaczenia pieniędzy ze swojej wygranej, ale też przegranej. Paulo natomiast przyszedł ze wtrąceniem się, że jego zdaniem nie powinno być rozróżnienia na wartość wpłaty w zależności od wyniku walki, na co Tsarna przyznał rację i ma zamiar wpłacić 50.000$ niezależnie od wyniku swojej walki. Wtedy Paulo Rodrigues zadeklarował, że jego konflikt z Tsarną, gdzie nawet na Life Invaderze używali wulgaryzmów czy niemal mowy nienawiści nie jest czymś, co uważa za niestosowne. Przedstawił swój punkt widzenia, że nie ma zamiaru robić z ligi APEX miejsca, gdzie się udaje grzecznych chłopców. Jego zdaniem na być szczerość i otwarte pokazywanie się, kim się jest. Natomiast Tsarna przyznał się do błędu, a nawet ogłosił, że post usunął i żałuje swojego postępowania w tamtej gorącej dyskusji. Mimo to Paulo Rodrigues zapytany o oznaczą w dyskusji Fehu, oznajmił, że uważa siebie za normalniejszą osobą, przyczepiając się do jej niedawnej inicjatywy w piciu piwa na czas w lokalu Dead in Vinewood! Na tym wzburzających się emocji zapytaliśmy, czy pomimo całej tej pewności siebie, w sporcie gdzie zawsze ktoś przegrywa, a ktoś wygrywa, ciągłego przechwalania się, czy zawodnicy nie uważają, że przegrana również jest dobra i rozwijająca? Zdania były podzielone. Sorta uważał, że już wchodząc na ring powinno się być gotowym tylko na zwycięstwo. Młody Ronnie West natomiast stwierdził, że dobrze zna uczucie porażki i to go zmotywowało na walki, które odbędą się 30 marca. JEDNAK co ciekawe, sam Paulo Rodrigues powiedział, że choć sport może uczyć przegrywać, on nie będzie się tego uczył. Jego największy rywal, Tsarnaev, powiedział, że dla niego przegrane są właśnie świetnym nauczycielem dla młodych, aby mogli się podnieść i iść dalej. Pomimo posiadania świetnego wyniku wygranych, odniósł się, że przegrane są świetnym zapalnikiem do polepszania się i nie spoczywania na laurach. Na tym pierwsza konferencja APEX Athletic Arena & Fighting Championship się zakończyła. Było wiele emocji, szczególnie między Movsarem i Travoltą oraz między Paulem Rodriguesem i Baysangurem Tsanrneavem. Odbył się oczywiście również krótki koncert nowego kawałka muzycznego federacji. Były to intensywne dwie i pół godziny, ale dla każdego fana sportu i mocnych wrażeń, jakże satysfakcjonujące! Już wkrótce pojawią się kolejne szczegóły, a niedługo po nich, pierwsze walki. Nie przegapcie tego i wyczekujcie od nas kolejnych dawek informacji o APEX! -
Written by Silvio Tavares - Daily Globe 16/03/2025 KonferencjaAPEX Atheltic Arena & Fighting Championship już trwa, a nim damy artykuł relacji z tego wydarzenia, pokazujemy wam ostatni wywiad z ostatnim zawodnikiem i pretendentem do tytułu nowego mistrza. Ten choć najmłodszy ma w sobie charakter i energię, która wręcz wylewała się z wywiadu, który przeprowadzony został z nim wczoraj, a dziś macie możliwość odczytania zapisu z tego wywiadu, poznając bliżej sylwetkę i podejście do zbliżających się zawodów samego Sleavy'ego Sorty. Silvio Tavares: Witam dziś wszystkich naszych drogich słuchaczy. Mam nadzieję, że w tą pełną emocji sobotnią noc jesteście gotowi na kolejną dawkę wrażeń, bo i dziś nie odpuszczamy, mając w naszym studiu kolejną okazję na lepsze poznanie pretendentów z APEX Athletic Arena & Fighting Championship! Tym razem w studiu mam przyjemność gościć wojownika imieniem Sleavy Sorta, który wprowadza w zawody swój własny styl, o którym jak i o sanym Sleavym dowiecie się dziś więcej. Witam się w studiu i dziękuję za przyjemność przeprowadzenia z tobą.. yy wywiadu. Sleavy Sorta: Hey wszystkim, jestem Sleavy - Ciesze się że mogę dumnie reprezentować swoje nazwisko już trzydziestego marca na gali APEX Athlethic Arena & Fighting Championship. Chciałbym równieź podziękować za zaproszenie do wywiadu jest to dla mnie ogromny zaszczyt jako debiutant. Bardzo chciałbym pokazać, że wiek nie gra roli - i ta walka będzie dla mnie tylko przystawką przed większymi wyzwaniami. Nie sądzę że obecny przeciwnik sprawi jakiekolwiek problemy moim umiejętnościom. Traktuje to jako swego rodzaju trening przed prawdziwą walką. Silvio Tavares: Świetnie to słyszeć taką energię od ciebie *Słychać po tonie wypowiedzi uśmiech* Młodzieńczą bym nawet powiedział. Zaczynając od początku, opowiedz nam skąd pochodzisz, jak wyglądał twój start w tym sporcie i co cię do tego skłoniło? I jak wyglądały te początki w karierze tak młodego zawodnika? Sleavy Sorta: *odchrząknął* Zaczynając od początku, pochodze z naszego cudownego miasta aniołów. Mój start w sporcie narodził sie sam - chęć ciągłej walki oraz potrzeba samoobrony zmusiły mnie do takiej decyzji, zaczynałem w pobliskim mojemu domu klubie, był to klub bez zasad w którym uczyłem sie przetrwania w późniejszych latach zmieniłem swoje miejsce treningu oraz zmieniłem sztuki walki których sie uczyłem *westchnął ciężej* Dołączyłem do klubu w którym uczyli teakwondo, jest to według mnie najlepsza dziedzina w sztukach walki - nauczyłem się tam pokory oraz samorealizacji jak i kopnięć. Silvio Tavares: No tak, teakwondo. To sport, który przywędrował do nas z Korei. Skupia się na walce przy pomocy nóg. Dlaczego uważasz, że to najlepsza dziedzina w sztukach walki? W APEX wielu zawodników to bokserzy, parterowcy czy graplerzy. Jak czujesz, że się z teakwondo odnajdziesz pośród tylu stylów? Sleavy Sorta: Jeśli połączysz siłe nóg wraz z szybkością będziesz nieśmiertelny, pozatym jestem mobilny i znam większość chwytów. Parter ćwiczyłem odkąd pamiętam, własny ojciec trenował go ze mną - mimo tego że zbytnio nie lubiłem spędzać czasu na podłodze, wole znokautować przeciwnika jednym celnym kopnięciem. Silvio Tavares: Czyli fani dynamicznych i pełnych ruchu walk będą z tobą na ringu wniebowzięci! *Zaśmiał się lekko* A skoro wspomniałeś o swoim ojcu, to czy to on zaszczepił w tobie pasję do sportowych walk? Skąd u niego takie umiejętności, które przeniósł na ciebie? Sleavy Sorta: Mój ojciec jest weteranem wojskowym - nauczył mnie braku litości i kilku chwytów. Można powiedzieć że to dzięki niemu znalazłem się w tym miejscu *zaśmiał się ciszej* Fani dobrych nokautów i znęcania się nad słabszym będą wniebowzięci, nie planuje przedłużać walki lecz prowadzić ją w swoim stylu. Silvio Tavares: Aa... ah.. znęcania się nad słabszymi, tak? *Spytał wyraźnie niepewnie* Cóż.. jak to się mówi, wszystkie chwyty dozwolone, szczególnie w mieszanych sztukach walki. W sumie.. ci, co zdążyli cię już śledzić, zauważyli na twój bezkompromisowy styl walki. Sądzisz, że wlicza się to w sportowe zachowanie? Sleavy Sorta: Wiesz mam swój oryginalny styl walki, nie widzę porażki - wchodzę do klatki wygrywam i wychodzę. Co do sportowego zachowania, nie mam zamiaru używać jakichkolwiek niedozwolonych ruchów na Gali, szanuje *parsknął śmiechem* umiejętności mojego przeciwnika, dobrali mu faceta który jest poziom wyżej Silvio Tavares: A skoro mowa o wychodzeniu. Podobno swego czasu miałeś przerwę od sportów walki. Wyczytałem, że... to były namowy twojego trenera, ale mimo to wróciłeś do walk. Możesz nam przybliżyć dlaczego tak się stało? Co motywowało twojego trenera za tą decyzją i jak to wpłynęło na ciebie? Sleavy Sorta: *westchnął ciężej* Mój były trener pastwił się nad swoimi wychowankami, zniechęciło mnie to do sztuk walki i tego całego świata. Po czasie zrozumiałem że nie umiem bez tego żyć i jeden człowiek nie skreśli mojej drogi po pas mistrzowski. Wróciłem o wiele mocniejszy niż kiedykolwiek Silvio Tavares: Rozumiem, to.. przykre. Pewnie osoba, która miała cię kierować w tym świecie twojej pasji, okazująca się kimś takim, kto tak traktuje swoich podopiecznych... cóż, to zrozumiałe, że było to chwiejące dla twojej determinacji, ale nie poddałeś się. Czy nawet porażki w APEX nie zdemotywują cię do ciągłej walki o pas mistrza? Planujesz też zawalczyć w innych ligach aż się w końcu nie uda osiągnąć bezapelacyjnego zwycięstwa na światowym poziomie? Sleavy Sorta: Nie sądze że przegram, wychodze z założeniem że ciężka dopiero będzie walka o pas mistrzowski, co do fedaracji APEX - jestem jej wierny i nie będę szukał swojego miejsca gdzie indziej. Paulo dał mi szanse za co jestem mu bardzo wdzięczny, zobaczył we mnie coś więcej niż przeciętnego zawodnika. Silvio Tavares: Pasja do wygrywania, ale wdzięczność ponad wszystkim. A skoro Pan Paulo dostrzegł w tobie potencjał to i pewnie dasz ponadprzeciętny pokaz. Oto właśnie Sleavy Sorta, drodzy Państwo! No to tak na zakończenie spytam: Masz coś co chciałbyś powiedzieć słuchaczom od samego siebie? Wolną rękę teraz masz. Sleavy Sorta: Na koniec chciałbym od siebie dodać - żeby nigdy nikt nie rezygnował z marzeń oraz nie obstawiał na mojego przeciwnika.. przegracie kase. Chciałbym podziękować za możliwość udzielenia wywiadu, trzymajcie się - miłego wieczoru. Przyszły mistrz Sorta. Silvio Tavares: Młoda energia i nieustępliwość w rywalizacji. Sami Państwo słyszycie, że galeria zawodników APEX Athletic Arena & Fighting Championship to lista ciekawych indywidualistów! Dziękuję ci Sleavy, ja nazywam się Silvio Tavares z Madery i życzę miłej nocy, słyszymy się na konferencji APEX. Dobranoc!
-
338. APEX Arena - Meet the Challangers: Daria Belyakov i Yakov Tikhonovich
SopriShina opublikował(a) temat w Daily News
Emocje się rozkręcają z każdym kolejnym zawodnikiem jakiego Państwu prezentujemy. A zatem tym razem rozkręcimy emocje jeszcze bardziej, bo w studiu gościliśmy nie jednego, a dwójkę zawodników z APEX Athletic Arena & Fighting Championship. Oboje pochodzą z Rosji i choć po nazwie sądzić możecie, że są do siebie podobni, to niech to was nie zmyli. To mieszanka pełna łamania stereotypów i zaskakująca na każdym kroku. To właśnie poniżej możecie przeczytać zapis z wywiadu z Darią Belyakov oraz Yakovem Tikhonovichem. Silvio Tavares: Witam ponownie słuchaczy! Po krótkiej przerwie wracamy do was z kolejną dawką informacji o zawodnikach APEX Athletic Arena & Fighting Championship! Teraz będzie wyjątkowo, bo gościmy w studiu dwójkę pretendentów na raz! Darię Belyakov oraz Yakova Tikhonovicha! Witam was serdecznie tutaj w studiu Daria Belyakov: Dobry viesto, mało mnie widać na portalu społecznościowym, ale zapewniam spory udział tutaj jak i na konferencji APEX Athletic Arena. Yakov Tikhonovich: Witam serdecznie wszystkich słuchaczy. Jest mi niezmiernie miło, że mogę udzielić dzisiaj wywiadu, nawet w tej nietypowej formie. Z miłą chęcią odpowiem na wszystkie pytania, które zostaną dzisiaj zadane. Silvio Tavares: I mi miło jest was tutaj gościć. W waszym sporcie często dwóch zawodników w jednym miejscu oznacza rywalizację, ale mam nadzieję, że nie będziecie tutaj walczyć o dojście do głosu, co n-nie? *Zaśmiał się lekko niepewnie* Daria Belyakov: Wręcz przeciwnie nie zamierzam rywalizować z Panem Yakovem, poniekąd cieszę się że jesteśmy tutaj we dwoje. Może i pokładam lekkie nadzieje co do wspólnego prowadzenia wywiadu. Rywalizację zostawiam swojej oponentce, o której praktycznie nie słychać tak jak przy moim pierwszym debiucie. Yakov Tikhonovich: Dokładnie tak jak mówi moja towarzyszka. Darzymy siebie wzajemnym szacunkiem, w końcu nie znamy się od dziś. Wszelką energie na rywalizacje trzeba zostawić na ten specjalny dzień. Silvio Tavares: Świetnie to słyszeć, a i trochę dynamiki między zawodnikami pozwoli naszym słuchaczom lepiej odczuć zalążek emocji, jakie wy macie w swoim sporcie! Jednak wy znacie się nie od dziś, ale niektórzy słuchacze dalej nie wiedzą o was wiele. Dziś to zmienimy. Niech Panie mają pierwszeństwo. Daria, powiesz proszę o tym skąd pochodzisz i jak twoje środowisko wpłynęło na ciebie. Kiedy zaczęły się twoje początki ze sztukami walki i co wytworzyło te pierwsze iskry do rywalizacji? Daria Belyakov: Przeprowadziłam się do Santos w wieku osiemnastu lat, z Moskwy, przeszło mieszkam tu około czterech lat. Tą decyzją kierował tylko jeden cel, myślałam wtedy jedynie o rozwinięciu kariery w sporcie ekstremalnym jak przytoczyłeś w sztukach walki. Sama rywalizacje w tej dziedzinie wpoił mi Ojciec. Pamiętam zabierał mnie na pierwsze treningi na swojej salce bokserskiej gdy miałam niespełna dziesięć lat. Wiele mu zawdzięczam i chcę udowodnić że nie robił tego bezcelowo. Tak jak zapalił iskrę walki u swojej córeczki, tak ona pokaże iskrę która wywoła pożar. Silvio Tavares: I to są słowa, które inspirują, Daria *Zaklaskał lekko, a w jego tonie było słychać radość* Miejmy nadzieję, że dotrą one do fanów, ale szczególnie do serca twojej rodziny. Yakov, jak z tobą? Również jesteś chyba z Rosji. Czy twoje początki były podobne do tych Darii? Przedstaw swoją perspektywę. Yakov Tikhonovich: Owszem, pochodzę z Rosji. A dokładnie z Bolkhov'a. U mnie wyglądało to z grubsza inaczej. Nie byłem typem człowieka który lubi rozwiązywać konflikty słownie, wolałem to rozwiązywać w inny sposób - a mianowicie pięścią. Nie chodziłem na żadne treningi, a co dopiero sztuki walki. Moimi treningami, jeśli można to tak nazwać... Były bójki w klubach nocnych lub u mnie na osiedlu. *zaśmiał się* Prawdziwe treningi zacząłem praktycznie dopiero chwile przed zaciągnięciem się do wojska, w którym spędziłem blisko siedem lat. Tam dostałem prawdziwą lekcje życia. Po opuszczeniu wojska, nie miałem co ze sobą zrobić. Wtedy mój brat, wyciągnął do mnie rękę i sprowadził tutaj do Stanów. Trenowałem w klubie Siberian Titans, początkowo tylko żeby utrzymać formę, lecz później wciągnąłem się w sztuki walki. Tam też poznałem Darie. Silvio Tavares: A czy z perspektywy czasu uważasz, że twoje.. sposoby rozwiązywania konfliktów? *Spytał z wyczuwalnie nieprzekonanym głosem* Czy może trafienie do wojska to zmieniło? Słyszy się, że pobyt w armii zmienia ludzi. Szlifuje psychikę i podejście do życia. Jak było z tobą? Yakov Tikhonovich: Jest to prawda, oczywiście nie na każdym to działa... Lecz mnie, będąc wówczas młodym szczylem, zmieniło to diametralnie. Oczywiście, jak sytuacja wymaga użycia rąk to nie ma co się szczypać, lecz teraz wole najpierw próbować słownie, a jak to nie działa to coż... Trzeba zrobić to co trzeba. Silvio Tavares: Cieszy mnie, że wyciągnąłeś lekcje i rozwijasz się w dobrą stronę, lepszą wersję siebie *Słychać było, że powiedział to z wyraźnym uśmiechem* Wojsko to miejsce gdzie chłopak zostaje mężczyzną, ale niektórzy tak też mówią o samych sztukach walki. A jak to było u ciebie, Daria? W sumie ty w wojsku nie byłaś, ale pewnie jako kobieta, stawiająca swoje kroki w sporcie, który kojarzy się głównie z facetami było to pewnie dla ciebie równie duże wyzwanie co służba dla Yakova. Opowiesz o swoich perspektywach, przemyśleniach i trudach jako kobieta? Daria Belyakov: Myślę że nic nie może konkurować z wydarzeniami które przeżyje się na służbie wojskowej. Racja miałam zupełnie inne zajęcie niż wszystkie moje koleżanki czy znajome, w sumie w czasie uczęszczania do szkół w większości byłam często wyśmiewana przez rówieśników, właśnie z tego powodu, bo robiłam coś innego niż każdy. Myślę że wpadło mi to w gust po czasie, gdy w następnych rocznikach, zaczynałam pokazywać swoją złość. Wtedy z ofiary żartów stawałam się obiektem grozy, miałam wrażenie iż wokół zaczynali się mnie bardziej bać i to mi się podobało. Wpadłam w swoją wygodną otoczkę i tak ją kreowałam, byłam zadziorna w stronę chłopaków i pyskata w stronę dorosłych. *zaśmiała się krótko* Sprawiło mi to drobne kłopoty, ale nie zbyt poważne. Silvio Tavares: Można powiedzieć, że trochę taka stereotypowa łobuziara, co? *Zaśmiał się niepewnie* Jednak ten stereotyp również łamiesz. Wyczytałem, potwierdź lub zaprzecz, jeśli się mylę, ale podobno w wolnych chwilach zajmujesz się treningami, ale też wsparciem wychowawczym dla młodzieży. Opowiesz więcej? Daria Belyakov: Tak, to jeszcze nic oficjalnego ale staram się wspierać młodzież organizując sesje treningowe dla młodzieży z trudniejszych środowisk i wciąż niepełnoletnich, większości zwyczajnie nie stać na opłacanie typowych treningów w siłowniach czy sprzęcie do sztuk walk. Próbuję kreować zdrowy i sportowy tryb życia właśnie w tych środowiskach, staram się odciąć młode pokolenie od zażywania dragów czy przysparzania sobie i rodzicom kłopotów przez czasami wręcz głupie jak mogę to nazwać wybryki przestępcze. Nie oczekuję od nich zapłaty za udział w moich treningach, jedynie zapału i chęci do zmiany swojej sytuacji. Również jestem oficjalnie Trenerką Personalną, bez tego tytułu nie mogła bym prowadzić takich zajęć. Silvio Tavares: To postawa godna podziwu *Zaklaskał z uznaniem* Myślę, że jest to coś z czego wielu może wziąć przykład. Zagrzewanie pasją i wsparciem inne osoby i nie branie nic w zamian prócz satysfakcji. Budzenie w innych ich możliwego zamiłowanie i stylu to coś budującego. W sumie to z tego co słyszałem, ty Daria masz nawet swój własny wyrobiony styl walki. Nie znam się na tych sztukach, ale to coś specjalizującego się w stójce i chwytach, chyba co nie? A jak u ciebie Yakov? Wolisz wymieniać ciosy, czy raczej rzucać innymi na matę, a może parterowcem się nazywasz? Yakov Tikhonovich: Cóż... Nie nazywałbym siebie parterowcem. Jednak wolę wymieniać się ciosami i kłaść przeciwnika na mate, niż żeby on to ze mną zrobił. *zarechotał pod nosem* Silvio Tavares: Sporo ludzi chętnych walczyć w stójce z tych pretendentów, z którymi miałem przyjemność prowadzić wywiad, hah. To znaczy, że zbliżające się walki będą bardzo dynamiczne. Dobrze, to już tak kończąc. Daria, Yakov, czy chcielibyście coś na koniec powiedzieć sami od siebie do naszych słuchaczy? Yakov Tikhonovich: Chciałbym zaprosić naszych słuchaczy do śledzenia mnie na Li, w niedalekiej przyszłości będzie sporo się tam pojawiać ciekawych rzeczy pojawiać. Oraz na konferencje już w tą niedziele. Ode mnie to tyle. Daria Belyakov: Zapraszam również słuchaczy do sprawdzania najnowszych informacji odnośnie APEX Athletic Arena, oraz mile pozdrowić moją oponentkę, życzę jej owocnych treningów które z pewnością się jej przydadzą. Sarah, mam nadzieję że nie oddasz walki jak Twoja poprzedniczka. Silvio Tavares: Jak słyszycie, Państwo, rywalizacja się wzmaga, ale zdrowa. Sport to emocje, a tych na pewno nie zabraknie w czasie zawodów APEX Athletic Arena & Fighting Championship. Brawa dla Yakova i Darii, dziękuję za wasze historie i słowa. Mówił dla Państwa Silvio Tavares z Madery. Życzę dobranoc wszystkim! -
337. APEX Arena - Meet the Challengers: William Travolta
SopriShina opublikował(a) temat w Daily News
Written by Silvio Tavares - Daily Globe 15/03/2025 W ostatnim artykule o pierwszym z przedstawianych przez nas zawodników APEX Athletic Arena & Fighting Championship poznaliście Movsara Shtyrkova. Dziś przybliżymy wam sylwetkę jego rywala, o którym wspominał. Dla niektórych może on być znany i pamiętamy, bo zaszczycał nas jeszcze kilka tygodni temu swoimi zmaganiami w najróżniejszych ligach i federacjach jak VFF. Mowa oczywiście o Williamie Travolcie, z którym wywiad przeprowadziliśmy wczoraj, a dziś macie możliwość odczytania z niego zapisku. Zapraszamy! Silvio Tavares: Witam Państwa bardzo serdecznie w ten piątkowy wieczór! Pewnie wielu z was myśli o tym jak spędzić ten początek weekendu. Zapraszam w takim razie, abyście zrelaksowali się na naszym dzisiejszym spotkaniu, na którym gościmy kolejnego zawodnika APEX Athletic Arena & Fighting Championship , a dokładniej samego Williama Travoltę, o którym slyszeliście już trochę w poprzednim wywiadzie. Dziś jednak macie okazję poznać go bliżej. Ja nazywam się Silvio Tavares z Madery i rozpoczynamy kolejną porcję wywiadu z pretendentami, na którym cię serdecznie witam, Williamie. William Travolta: yooo Santos, witam każdego słuchacza. Jeden z najlepszych fighter'ów z tego miasta wraca do sportu - jak i do was, do publiki. Mam nadzieję że rozsiedliście się w fotelach, odpowiem na każde pytanie szczerze. Może poznacie mnie ze strony, której nigdy nie pokazałem, pha! Silvio Tavares: Sły-słychać, że pewność siebie cię nie opuszcza, z której to tak słyniesz, hah. Ee.. Minęło trochę czasu, odkąd pokazałeś swoje umiejętności przed publiką. Aby odświeżyć niektórych słuchaczom pamięć, może opowiesz o sobie? Skąd pochodzisz, jak się cała twoja przygoda z tym sportem zaczęła? William Travolta: jestem z tego miasta - projekty Chamberline Hills. Początki... Jak dla większości, były dość ciężkie, psh. Oprócz łapania się każdej walki amatorskiej jakiej tylko mogłem, łapiąc przy tym sporo doświadczenia w klatce, brałem udział w jakiś turniejach, nawet nie pamiętam gdzie to organizowali po prostu, chciałem dorobić. Zarobić żeby mieć co jeść, za co trenować. Jakiś czas dorabiałem też w restauracji. W końcu doczekałem się pierwszej profesjonalnej walki, nie? Starałem się, wygrywałem - z czasem mnie zauważono. Wtedy VFF zaproponowało mi pierwszy kontrakt. Szczerze? Po czasie mogę powiedzieć że nie był wysoki, ale była to szansa, którą tylko idiota by odpuścił. Stanąłem do walki z Hawkins'em. Przegrałem, i co z tego? Każdemu spodobała się ta pewność siebie, to, jak pokazuje się w klatce. VFF proponowało więcej, i więcej. Teraz siedzę tutaj, pha! Silvio Tavares: Czyli chwyciłeś okazję i jej nie zmarnowałeś. *Było słychać w głosie uznanie* Pomimo trudności jakie miałeś, zbudowałeś sobie pewność siebie i determinację. Pewnie wśród naszych słuchaczy jest nie jeden mieszkaniec Davis oraz Chamberline Hills. Czy możesz powiedzieć jak się to odbiło na twoich początkach? Masz jakieś przemyślenia na temat życia w tym rejonie? Coś, co byś mógł zmienić? Albo jakieś porady dla tamtejszej społeczności? Może chcesz zainspirować sobą nowe pokolenie, które ma podobnie, jak miałeś ty? William Travolta: Shh... To jest dość ciężkie pytanie, nie wiem jak tam jest teraz. Lekko typowo, ważne chyba żeby się nie poddawać nie? Nie ważne skąd jesteście, ile macie lat. Sport jest dla każdego ludzie. Jak nie chcecie tego brać poważnie, traktujcie to jako relaks, zamiast alkoholu, czy narkotyków. Silvio Tavares: Nigdy się nie poddawać, co? To prawda. Wielu się poddaje zbyt wcześniej. Jednak mówiąc to, pewnie niektórych z naszych słuchaczy zainteresują te słowa w kontekście twojego kilku miesięcznego zniknięcia bez komentarza po ostatniej porażce. Skoro wróciłeś, chcesz się do tego odnieść? William Travolta: Ay, mówiłem że odpowiem na wszystko szczerze, więc... Myślę każdy potrzebuje takiego resetu? Tak to nazwę. Miałem dobrą passę, przeciwnik za przeciwnikiem. W końcu zacząłem mieć zbyt duże ego, przegrana je roztrzaskała. Poczułem na sobie presję, której nigdy nie czułem dodatkowo lekko mnie to załamało, wiesz. Idzie ci idealnie, tak jak sobie wyobrażałeś, jednak życie zaczyna mieć inny plan. Teraz wracam silniejszy, dalej pewny siebie, ale mam ten szacunek do rywala, którego wcześniej nie miałem. Silvio Tavares: A skoro mowa o szacunku do rywala, co powiesz na słowa, które skierował jeden z twoich rywali w twoją stronę? W środę gościliśmy tutaj Movsara Shtyrkova, który powiedział wprost do mikrofonu, że, tutaj cytuję, "masz się przygotować na nokaut od strony debiutanta" w formie rywalizacyjnej zaczepki. William Travolta: phahah... "Debiutanta", słowo klucz. Pierwszy raz na profesjonalnym poziomie, szczerze? Może sobie gadać co chce, wyjdzie przed publikę to będzie kompletnie inaczej. Mogę prosto na to odpowiedzieć - jak jest tak pewny jednej nokautu, to będę go męczył tak długo, jak sztab medyczny na to pozwoli Silvio Tavares: No tak, słowa zawsze muszą znaleźć swoje potwierdzenie w akcji, szczególnie w przypadku debiutantów. Jednak już raz się zdarzyło, że debiutant nagle stawił ci wyzwanie. Pamiętasz Barry'ego Fishera? Praktycznie debiutant w sztukach walki, a stanął z tobą do walki o mistrzowski pas i wygrał. William Travolta: po pierwsze - nawet nie wiem dlaczego dostał propozycję walki ze mną. Jak powiedziałeś, praktycznie debiutant. Fisher przeszedł do MMA z formuły bokserskiej, później ja wróciłem do VFF i boom! Walka o mistrzostwo, spełnienie marzeń każdego fighter'a, myślałem że to żart. Gość z tylko, dwiema wygranymi na koncie? O ile dobrze pamiętam... Dlatego olałem przygotowania, trenowałem tak jakbym miał w ogóle nie zawalczyć, żeby podtrzymać formę do następnego kontraktu. Przeliczyłem się, nie byłem kompletnie na to gotowy. Silvio Tavares: Ale skoro jesteś taki pewny siebie, to pewnie tym razem nie popełnisz takiego błędu i nie nie docenisz żadnego ze swoich przeciwników, abyśmy mogli oglądać starcia na maksymalnym poziomie. Dobrze, myślę, że będziemy kończyć. Czy na koniec chciałbyś coś powiedzieć od siebie do naszych słuchaczy? William Travolta: na pewno nie popełnię tego samego błędu dwa razy... Powiedzieć od siebie? Za dwa dni pieprzona konferencja - na pewno mnie tam zobaczycie, TEŻ CHCE WAS TAM ZOBACZYĆ. Silvio Tavares: Dokładnie tak! Nie zapomnijcie o konferencji APEX Athletic Arena & Fighting Championship! Każdy fan i zaciekawiony sportem oraz zawodnikami na pewno się nie rozczaruje, w końcu emocje są nie tylko na arenie, ale w sercach samych zawodników. To był William Travolta, brawa dla niego! Ja się z Państwem jeszcze nie żegnam, bo już za chwilę odbędzie się kolejny wywiad w ramach przedstawiania pretendentów APEX. Tak, zgadza się, dzisiaj dostajecie, nasi drodzy słuchacze, pokaźną dawkę informacji, a więc zostańcie z nami i słyszymy się już za kilkanaście minut! Do usłyszenia. -
336. APEX Arena - Meet the Challengers: Movsar Shtyrkov
SopriShina opublikował(a) temat w Daily News
Written by Silvio Tavares - Daily Globe 14/03/2025 Gala oraz zawody APEX Atheltic Arena & Fighting Championship zbliża się z każdym dniem wielkimi krokami. Emocje zaczynają buzować i w fanach i zawodnikach. Szczególnie tych drugich, bo to ich zmagania będziemy już wkrótce śledzić na deskach areny. Co jednak gdy dalej nie wiesz, komu kibicować? Bez obaw. Rozpoczynamy od dziś przedstawianie wam sylwetek pretendentów do zbliżających się zawodów. Przybliżymy wam ich historię, przemyślenia i ciekawski, których nie dowiecie się nigdzie indziej. Serię poznawania zawodników zaczynamy od jednego z cięższych. Samego Movsara Shtyrkova, który udzielił nam wywiadu, który zamieszczamy poniżej: Silvio Tavares: Witam Państwa serdecznie w tą spokojną noc. Wiem, że jest już późno, ale to właśnie o takiej.. y.. porze najlepiej słucha się takich historii, jaką mamy dziś dla Państwa. Ja się nazywam Silvio Tavares, a w studiu dziś goszczę jednego z zawodników APEX Athelic Arena & Fighting Championship! Dla tych co nie mieli jeszcze przyjemności słyszeć, jest to marka i organizator zbliżających się zawodów, w którym na arenie zmierzą się jedni z najsolidniejszych wojowników tej dekady pod okiem samego Paulo Rodriguesa! Dziś macie przyjemność poznać pierwszego z pretendentów - Movsara Shtyrkova Movsar Shtyrkov: Witajcie wszyscy słuchacze Daily Globe, witam również ciebie Silvio. Bardzo dziękuje za zaproszenie i możliwość tutejszego spotkania z tobą i odpowiedzenia na kilka twoich pytań! Silvio Tavares: I my również dziękujemy za możliwość zaspokojenia ciekawski co poniektórych fanów *Zaśmiał się lekko* A więc dla tych może, co nie śledzą zbliżającego się wydarzenia jak i samych zawodników w tym sporcie, może opowiesz coś o sobie dla słuchaczy? Skąd pochodzisz i co cię podkusiło, by walczyć? Movsar Shtyrkov: Pochodze z Federacji Rosyjskiej, dokładniej z Moskwy - przyleciałem tutaj osiem lat temu jako bardzo młody chłopak - szukających wrażeń i zdobycia swoich "Pięć minut w życiu" Dlatego też wybór padł właśnie na Los Santos mieście słynącym z amerykańskiego snu! Kocham sport, mam z nim styczność... od ósmego roku życia, odkąd rozpocząłem treningi kickboxu w lokalnym klubie sportowym. Również wtedy zaczęła się moja przygoda z bodybuildingiem gdzie swoje pierwsze żelastwa przenosiłem w starej piwnicy w bloku. Momentem zapalnym do walk była chęć poczucia tej adrenaliny, momentu wyżycia się, ponieważ miałem bardzo trudne dzieciństwo, w moim domu nie przelewało się. Nie do końca też byłem grzecznym nastolatkiem! *zarechotał, kaszlnął do mikrofonu* Można powiedzieć sport walki i decyzja robienie tego profesjonalnie, dojrzewała ze mną z każdym dniem! Silvio Tavares: Myślę, że jest to coś.. z czym niektórzy z naszych słuchaczy mogliby się.. utożsamić *Odchrząknął* Jak w sumie reagowali twoi rodzice na wieść, że chcesz rozwijać mięśnie i ćwiczyć sztuki walki? Miałeś od rodziny jakieś wsparcie, czy raczej widzieli w tym coś niebezpiecznego i martwiącego? Movsar Shtyrkov: Moja mama bardzo nienawidzi jakiejkolwiek przemocy, najchętniej nie chciałaby mnie oglądać na nadchodzącej gali - mimo to bardzo mnie wspiera i z tego miejsca chciałbym powiedzieć, że bardzo Cię kocham mamo i się nie martw! Wyjdę z tej walki bez ani jednego siniaka. A ty Travolta szykuj się na nokaut w pierwszej rundzie, jestem w doskonałej formie! Co do taty, on mnie najbardziej motywował, również trenuje mieszane sztuki walki - bardziej hobbystycznie. Dlatego liczy na mnie, również Cię bardzo kocham tato i pamiętaj nie zawiodę Cię w octagonie! Silvio Tavares: To.. bardzo wzruszające, co powiedziałeś *Powiedział to ze słyszalnie zadowolonym tonem głosu* Pozdrawiamy serdecznie rodziców tego zawodnika, który udowadnia, że pasja do sportów przemocy może iść w parze z miłością! *Zaklaskał* W sumie pewnie wielu chciałoby móc osiągnąć taką siłę i odwagę do walki jak ty. Każdy pewnie słyszał, że body building i walka na ringu to przede wszystkim siła woli i siła mentalna. Zgadzasz się z tym? Jakie były dla ciebie najtrudniejsze momenty i przeszkody, gdy miałeś swoje pierwsze walki? Movsar Shtyrkov: Przede wszystkim dyscyplina i systematyczność zrobią z ciebie potwora! Powtarzam to każdej osobie która zaczyna z budowanie ciała i sportami walki. Dużo było najtrudniejszych momentów i przeszkód, takich jak kontuzje, budżet finansowy na sprzęt do walk, większość swoich walk odbyłem na ulicy przez co mało co nie zginąłem *chrząknął* Nóż dosłownie minął dwa centymetry od mojej lewej piersi, przecinając skórę. Silvio Tavares: Uuu, domyślam się, że ktoś chciał... uniemożliwić ci wygraną. *Zrobił chwilę ciszy* A-Ale najważniejsze, że wyszedłeś z tego i pokazałaś, że nie tak łatwo da się ciebie zniechęcić do twojej pasji. Jak już jesteśmy na walkach to nie bez powodu nazywa się to sztukami walki, prawda? To sztuka, a sztuka pozwala wyrazić siebie. Powiedz zatem jaki jest twój styl walki? Wolisz być Strikerem, który uderza w stójce? A może specjalizujesz się w chwytach i powalaniu przeciwników? Czy może walka w parterze to twój najlepszy moment? Movsar Shtyrkov: Tylko i wyłącznie w stójce, lubię bliski kontakt z przeciwnikiem, częstych wymian bez żadnego kalkulowania z obu stron, tak naprawdę przy takiej wadze każdy cios może być zabójczy. Chce dać widzom walkę bez miękkiej gry. Nie lubię schodzić do zapasów, uważam to za mniej atrakcyjne. Zdecydowanie z tego miejsca zachęcam każdego fana stójki do obejrzenia akurat mojej walki. Co do samego mojego przeciwnika liczę - że damy dobre show. Silvio Tavares: W takim razie dla każdego kto lubi mocne i silne ciosy oraz szybką pracę nóg, nie przegapcie żadnej walki Movsara! Myślę, że to byłoby już niemal wszystko na dziś. Zostało ostatnie pytanie. Chcesz coś powiedzieć od siebie? Coś dodać? Przekazać słuchaczom coś co powinni usłyszeć lub wiedzieć? Movsar Shtyrkov: Że mistrz wagi ciężkiej zbliża się wielkimi krokami, a ty Travolta szykuj się na szybki nokaut i upokorzenie przez debiutanta! Chciałbym również podziękować dla wszystkich którzy mnie wspierają i kibicują na nadchodzącej gali nie wiecie jak dla mnie to wiele znaczy i dodaje mi motywacji również tobie dziękuje Silvio za rozmowę, mam nadzieje - że to nie ostatni raz w tym studio w takim wydaniu! Silvio Tavares: Jak wygrasz to na pewno znów będzie okazja do wywiadu. To tyle na dziś drodzy Państwo. Mam nadzieję, że poznaliście lepiej sylwetkę Movsara Shtyrkova. Śledźcie nas jednak, bo już wkrótce poznacie kolejnych pretendentów w APEX Athletic Arena & Fighting Championship! Do usłyszenia! -
331. Coś się kończy, coś się zaczyna - Finały i wywiad z American Dart Masters.
SopriShina opublikował(a) temat w Daily News
Written by Silvio Tavares - Daily Globe 09/02/2025 Wieczorem 26 stycznia 2025 odbyło się zakończenie trzeciego sezonu American Dart Masters w formie wielkiego i hucznego finału w Rockford Plaza. Był to moment, na który wielu czekało, ale nikt z nich nie mógł przewidzieć ilości najróżniejszych emocji, które towarzyszyły w trakcie tych zwieńczających rozgrywek. Radość, żal i zaskoczenie. To oraz wiele więcej można było doświadczyć tamtej nocy. Całość rozpoczęła się od zaskakującej informacji, że Murray Elsinore, faworyt wielu, z przyczyn prywatnych nie weźmie udziału w rozgrywkach finałowych. Na jego miejsce do finałowej czwórki weszła Zayla Yefimova. Po tym rozpoczęło się pierwsze starcie, a w przysłowiowych szrankach stanęła znana wielu fanom Ruijin Min, a na przeciw niej o wejście do głównego finału walczyła June Fees. Choć przez długi czas obie Panie szły łeb w łeb w końcu na prowadzenie wyszła Ruijin Min. Drugi pół finał odbył się z udziałem Zayli Yefimovy oraz Svetlany Pokrovskayi. Tutaj ta pierwsza szybko wyrobiła sobie duża przewagę, a Svetlana zaczęła rzucać coraz gorzej i gorzej, na koniec kończąc na samych jedynkach. Prawdziwe zaskoczenie miało przyjść dopiero w walce o trzecie miejsce, gdzie w trakcie rzutów między June Fees a Svetlaną Pokrovskayą ta druga zdecydowała się na specjalne rzucanie najniższych punktacji, co poskutkowało zdyskwalifikowaniem jej z finałów, jak i niedowierzeniem wielu fanów. Wtedy do walki o tytuł Mistrzyni trzeciego sezonu stanęły właśnie znana wielu fanom tego sportu Ruijin Mina oraz debiutanka, Zayla Yefimova. Kobiety od początku rzucały bardzo wysokie wyniki, podwyższając poprzeczkę raz za razem i pokazując osiągi tego sportu na najwyższych obrotach. W końcu jednak Ruijin rzuciła lotką znacznie za nisko, co przypieczętowało wynik tego starcia, dając Zayli Yefimovej wynik 3 do 1 jak i również tytuł nowej Mistrzyni American Dart Masters. Finały zakończyły się wręczeniem nagród, przekazując zwycięzcom póle nagród o łącznej wartości miliona dolarów, a także informując, że Lara Kozlova, współorganizatorka ligi, że od teraz całą pieczę nad zawodami przejmuje Nathalie Larson, która to również była sędzią jak i komentatorką tych finałów. Nim jednak opadł dym i kurz po całym starciu finalistek American Dart Masters, udało się spotkać z nową mistrzynią, Zaylą Yefimovą, która podzieliła się z nami swoimi przemyśleniami jak i poradami w poniższym wywiadzie: Silvio Tavares: Wi-witam państwa bardzo serdeczenie w ten środowy wieczór. Mają Państwo przyjemność słuchać mnie, czyli Sivio Tavaresa z Madery. Em.. < Słychać krótką przerwę > W ostatnią niedzielę mieliśmy przyjemność relacjonować dla państwa finały American Dart Masters, a dziś gości nową mistrzynię, Zaylę Yefimovę Zayla Yefimova: Dobry wieczór... Miło tu być Silvio! Witam też wszystkich którzy tego słuchają! Silvio Tavares: Mi również jest miło, jak i zapewne naszym słuchaczom, a w szczególności tych, którzy wśród nich są fanami sportu, w którym dałaś ostatnio nie mały popis. Z tego właśnie powodu się dziś słyszymy, abyś miała okazję podzielić się z naszymi słuchaczami słowami, które zaspokoją ciekawość fanów. Tego sportu jak i może pobudzi to nowe osoby do spróbowania swoich sił w tej dziedzinie. < Słychać wzięcie nieco większego oddechu > Skoro o tym właśnie mowa, jakie były twoje początku? Skąd pomysł, chęć oraz przede wszystkim odwaga, by spróbować swoich sił w American Dart Masters, Zaylo? <nastaje cisza, przerywana cichym stukaniem palców o sztuczną skórę> Zayla Yefimova: Rzutki to nie była jakaś nowa zajawka, to było ze mną od dziecka. Czy to z ojcem, czy z bratem – zawsze w domu ktoś rzucał. A mój brat? On nienawidził przegrywać. Pamiętam, jak wychodził z pokoju, trzaskał drzwiami albo rzucał tekstem "To było szczęście, jeszcze raz!". A potem przegrywał znowu i znowu. I może to właśnie to mnie nauczyło, że w rzutkach chodzi nie tylko o celność, ale też o psychikę. O to, żeby się nie złamać, kiedy presja siada ci na plecach. Z czasem zaczęłam grać na zakłady w pubach. Nie dlatego, że brakowało mi pieniędzy – po prostu lubię rywalizację, a jeszcze bardziej lubię, kiedy ktoś jest przekonany, że mnie pokona… a potem zbiera szczękę z podłogi. Wychodziło mi to całkiem dobrze. Więc... kiedy usłyszałam o turnieju to pomyślałam "czemu nie?". Wzięłam udział, ale nie dostałam się do finału. Nie płakałam z tego powodu, bo byłam tu nowa i nie miałam wielkich oczekiwań. Silvio Tavares: No właśnie. Podobno weszłaś do finału zamiast Pana Murrey'a. Z jednej strony ci się nie udało, a z drugiej tak. Czy po wejściu do finału wierzyłaś, że skoro masz drugą szansę, to tym razem dasz radę? Jak się czujesz z takim obrotem spraw i zwycięstwem? Zasłużenie, czy niedosyt rywalizacji może? Zayla Yefimova: No cóż... < Słychać poprawianie materiału i opieranie się ciężej na sztucznej skórze > Murray to absolutna legenda i nie ma co udawać, że gdyby został w turnieju, moje szanse wyglądałyby inaczej. Ale skoro los mi tę szansę dał, to głupotą byłoby jej nie wykorzystać. Na początku podeszłam do tego na luzie, bez wielkich oczekiwań. Ale kiedy stanęłam przy tarczy.. To przestało być "zamiast Murray'a". To był mój finał, moja gra i moja szansa. Czy był niedosyt rywalizacji? Nie... absolutnie nie. Ryujin dała mi więcej niż wystarczająco do roboty. Silvio Tavares: Oj to bez dwóch zdań prawda. Sam byłem świadkiem, bardzo zacięta i wyrównana gra. < Śmiech > I uważasz, że to Pani Ryujin była ci największym wyzwaniem, czy może ktoś jeszcze, albo może coś innego? Zayla Yefimova: Ryujin? Zdecydowanie była największym wyzwaniem. Nie tylko dlatego, że potrafi świetnie grać ale też dlatego, że miała ze sobą całą cholerną sale ludzi. Nie spodziewałam się, że można mieć tak potężny fanclub w dartach. Serio. W pewnym momencie zaczełam się zastanawiać, czy przypadkiem nie gram... Przeciwko niej i tej całej jej ekipie, a nie tylko jej samej. Wygrała pierwszego lega i przez poczułam się jak w pieprzonych horrorze. Ale potem przestawiłam myślenie.. i zgarnęłam kolejny trzy legi dla siebie - tym samym wygrywając finał. Silvio Tavares: No.. tak. Zgromadziła wokół siebie wielu, nie ma się co dziwić, gdyż jej umiejętności na to pozwalają. Teraz jednak i ty pokazałaś, że stać cię na takie umiejętności. Czy w takim razie zaczęłaś już czuć, że sama zaczynasz budować swoje grono fanów w tym sporcie? To jest twoim największym wsparciem? Zayla Yefimova: Zacznę od tego, że nie spodziewałam się, że ktoś w ogóle będzie mnie kojarzył. Serio. Wskoczyłam do finału na zastępstwo, miałam może jedno oficjalne zdjęcie, a potem nagle ludzie zaczęli pisać, komentować, oglądać mnie. To trochę dziwne uczucie - wiedzieć, że ktoś ogląda twoje ruchy, kibicuje Ci. Ale to też daje kopa... bo jeśli już ktoś na mnie liczy, to głupio byłoby ich zawieść. Ale jeśli mówimy o ludziach, którzy we mnie wierzyli od początku to Samira numerem jeden. Nie żartuje, ona chyba wierzyła we mnie bardziej niż ja sama. Nawet groziła mi, że jak nie wygram to mi zrobi pranie mózgu. A Robert? Robert oczywiście jej przytakiwał, bo on zawsze przytakuje kiedy Samira coś mówi - mądry chłopak, zna zasady przetrwania. Tony.. Tony doglądał mojej chory i cały czas na był na bieżąco czy w ogóle dam radę dojść do finału. Był moją tarczą ochronną bo gdyby nie on to pewnie zrobiłabym coś.. Głupiego, żeby tylko przyśpieszyć powrót do formy. Więc tak... miałam swoje wsparcie. I to nie tylko na trybunach. Miałam ludzi, którzy pchali mnie do przodu, nawet jeśli czasem robili to groźbami. I o to w tym chodzi - żeby mieć kogoś kto nie pozwoli ci się cofnąć i za to ich szanuję. Silvio Tavares: Takich ludzi, wiernych i wspierających gdy idziemy do tyłu i łapiących nas za rękę, gdy zboczymy z toru... to skarb. A skoro.. mowa nie cofanie się.. Co sądzisz o zachowaniu Pani Svetlany, która została zdyskwalifikowana w czasie gry? Zayla Yefimova: Svetlana? < Słychać ciężkie westchnęcie > Nie wiem, co mam o niej powiedzieć, żeby to brzmiało grzecznie. Ale spróbuję. Jak w ogóle doszła do finału, skoro nie miała w sobie krzty charakteru, żeby walczyć? Rzucanie w jedynki po przegranym legu to nie jest presja – to zwykłe poddanie się. A w sporcie, zwłaszcza na takim poziomie.. Nie ma miejsca dla ludzi, którzy nie potrafią trzymać nerwów na wodzy. Każdy zawodnik czuje stres. Każdy czuje presję. Ja? Miałam szwy na brzuchu, ból przy każdym ruchu i świadomość, że jeśli coś pójdzie nie tak, mogę zrezygnować i nikt by mi tego nie wypomniał. Ale nie zrobiłam tego... Bo nie jestem tchórzem. Svetlana natomiast postanowiła pokazać wszystkim, jak wygląda spektakularna porażka. Zamiast walczyć, zaczęła strzelać w jedynki, jakby chciała powiedzieć "Mam gdzieś ten mecz". Tylko że jak masz gdzieś grę, to może nie powinnaś w ogóle wychodzić do finału? A to, co zrobiła w meczu o trzecie miejsce z June, to już w ogóle teatr absurdu. Zdyskwalifikowali ją za to, że rzucała w jedynki? No i słusznie. To nie była gra, to była parodia sportu. Nie umiesz przegrywać? Ok, to naucz się. Bo w dartach, tak jak w życiu, nie zawsze wszystko idzie po twojej myśli. Ja rozumiem, że presja może złamać człowieka. Ale to jest mistrzostwo. Albo grasz, albo nie. Wchodzisz na scenę i dajesz z siebie wszystko, nawet jeśli przegrywasz. Bo jeśli wychodzisz po to, żeby się poddać to nie zasługujesz na to, żeby tam być. Koniec tematu. Silvio Tavares: Mocne słowa, ale takie sytuacje wymagają też mocnych nerwów, jak sama mówisz. "W dartach, tak jak w życiu, nie zawsze wszystko idzie po twojej myśli" A.. masz może jakieś porady dla naszych słuchaczy? Zarówno co do sportu jak i w stawianiu naprzeciw wyzwaniom? Pomimo twoich wielu lat amatorskiej gry w lokalnych gronach, to twój pierwszy raz na profesjonalnej scenie dartów, toteż z pewnością masz coś, co nauczyła cię ta droga z debiutantki do mistrzyni w jeden sezon. Co poradzisz od siebie, aby wspomóc swój rozwój osobisty? Zayla Yefimova: Porady? Jasne, mam ich kilka, chociaż nie jestem pewna czy wszyscy będą na nie gotowi. Pierwsza zasada...nigdy nie czekaj na idealny moment, bo ten moment nie istnieje. Jeśli coś chcesz zrobić, to po prostu to zrób. Nie musisz być gotowy w stu procentach, bo w życiu nigdy nie będziesz. Zawsze coś będzie cię blokować – strach, wątpliwości, brak czasu – ale jeśli będziesz się tym przejmować, to nigdy nic nie osiągniesz. W dartach jest podobnie jak w życiu. Trzymasz lotkę, patrzysz na tarczę i wiesz, że masz tylko jeden rzut. Czy trafię? Może tak, może nie. Ale jeśli nie spróbujesz, to nigdy się nie dowiesz. A to co jest naprawdę ważne, to próbować. Nawet jeśli pudłujesz – uczysz się na błędach, poprawiasz celność, analizujesz co poszło nie tak. W sporcie tak samo jak w życiu, rozwijasz się wtedy kiedy działasz, a nie wtedy kiedy stoisz w miejscu. Druga zasada... naucz się znosić presję. Presja jest częścią każdej walki – czy to o zwycięstwo, czy o swoje marzenia. Svetlana pokazała jak wygląda, kiedy presja wygrywa z człowiekiem. Ja pokazałam, że nawet z raną w brzuchu możesz stanąć na podium jeśli nie pozwolisz presji cię złamać. Nie chodzi o to żeby zawsze wygrywać. Chodzi o to, żeby nigdy się nie poddawać. Więc moja rada? Rzucaj w tarczę nawet jeśli myślisz, że nie trafisz. I znajdź ludzi, którzy będą cię dopingować, nawet jeśli sam przestaniesz w siebie wierzyć. Silvio Tavares: Czyli próbować aż do skutku. Gdy.. lotka poleci za nisko, tak jak nasze decyzje, to wziąć na nie następnym razem poprawkę? Zayla Yefimova: No tak, mniej więcej. Choć niektórzy, zamiast brać poprawkę to wolą się upierać przy tym samym błędzie i uderzać w tą samą tarczę, licząc że następnym razem jakoś magicznie trafią. A potem kończą z samymi jedynkami na tablicy. Ale tak, próbować trzeba. Tylko nie głupio. Nie chodzi o to, żeby walić w tę samą ścianę w nieskończoność, aż w końcu rozwalisz sobie nos. Chodzi o to, żeby jeśli już masz nie trafić to przynajmniej dowiedzieć się dlaczego. Bo w tym jest cała różnica, między kimś kto naprawdę chce być lepszy a... Między kimś kto tylko udaje, że próbuje. Dlatego ja trafiam tam, gdzie chcę. Bo jeśli mam coś poprawić to zrobię to raz a dobrze. Silvio Tavares: To mocno motywujące słowa. Wyciągnęłaś to nie tylko z finałów, ale na pewno już dużo, dużo wcześniej. Zdradziłabyś nam mo-może.. jaki taki moment w życiu właśnie najbardziej nauczył cię tego, co teraz mówisz? Był to rodzina czy coś innego? Zayla Yefimova: Nie było jednego momentu. To był cały cholerny łańcuch sytuacji, które albo cię wzmocnią albo cię połamią. Rodzina na pewno miała w tym swój udział. Mój brat Levis, nigdy nie potrafił przegrywać. Był cholernie uparty, a jak coś nie szło po jego myśli to kończyło się rozwaloną tarczą. I to ja byłam tą, która musiała go nauczyć, że ma czegoś takiego jak /łatwo/. Ale jeśli chodzi o moment który naprawdę mnie ukształtował? Powiedzmy, że to był czas, kiedy zaufałam nie tym ludziom co trzeba. Kiedy zbyt mocno wierzyłam w swoje własne zasady a oni postanowili to wykorzystać. I wtedy zrozumiałam, że życie nie daje drugich szans. Jeśli coś ci się posypie, to albo bierzesz to na klatkę i wyciągasz wnioski albo kończysz jak pionek w cudzej grze. Więc tak.. to co teraz mówię, nie wzięło się z finału, nie wzięło się z jednego turnieju. To wzięło się stąd, że jeśli życie... Rzucało we mnie cegłami, to zamiast dać się z nimi zakopać, zaczęłam z nich budować. A teraz siedzę tu i opowiadam o tym, jak to niby /motywuje/. Zabawne prawda? Silvio Tavares: Czy zabawne...? Szkoda mi to słyszeć, ale.. najważniejsze jest, że cię to nie zagrzebało. Pomimo takich sytuacji odnalazłaś swoją siłę i przesz w życiu dalej do przodu. A jak już mowa o tym, to masz zamiar kontynuować swoją karierę w American Dart Masters? Zayla Yefimova: Powiem tak.. jeśli ktoś myśli, że przyszłam zgarnęłam trofeum i teraz sobie pójdę, to chyba mnie nie zna. Ja nie jestem typem, który robi coś na pół gwizdka. Jeśli raz postawię nogę na tej scenie, to zamierzam na niej zostać długo. Więc tak, zobaczycie mnie jeszcze na turniejach. Wskoczyłam do finału jako zastępstwo, ale teraz chcę wejść tam na własnych zasadach. Nie przez przypadek, nie dlatego, że ktoś odpadł. Chcę pokazać, że to nie był jeden wielki fart. A najlepszy sposób na to? Wygrać jeszcze raz. Jest jeszcze coś. Wcześniej nie miałam szans z Murrayem, a teraz? Teraz chcę rewanżu. Chcę zobaczyć, jak wyglądałby nasz pojedynek, kiedy oboje jesteśmy na pełnych obrotach. A Ryujin? Ona miała najlepszy fanclub, jakiego kiedykolwiek widziałam. Czułam się, jakbym grała przeciwko całej sali ludzi... I to było cholernie dobre uczucie. Może tym razem to ja sprawię, że ktoś inny poczuje tę presję? Więc tak – jeszcze mnie zobaczycie. I tym razem nie jako niespodziankę. Tylko jako zawodniczkę na którą warto postawić. Silvio Tavares: I to brzmią jak słowa prawdziwej zawodniczki gotowej na rywalizację za którą wielu z nas uwielbia właśnie sport. A czy są jeszcze jakieś sporty lub dziedziny, gdzie chciałabyś dać sobie szansę robić profesjonalnie, tak jak teraz to wyszło z dartami? Zayla Yefimova: Szczerze? Nie wiem czy świat jest gotowy na mnie w jeszcze innej dziedzinie. Bo jeśli już się za coś biorę to nie po to, żeby być przeciętna. Ale skoro pytasz... myślałam kiedyś o boksie. Może dlatego, że zawsze lubiłam rywalizację.. a może dlatego, że zdarzało mi się w życiu kilka razy sprawdzić.. Swoją celność, ale nie tylko w rzutkach. Chociaż nie wiem, czy siędziowie daliby mi długo powalczyć. Mam wrażenie, że bym się nie kontrolowała, gdybym naprawdę się w to wkręciła. No i oczywiście poker. Bo tu podobnie jak w dartach, nie chodzi tylko o umiejętności. Chodzi o psychikę. O to, czy... Potrafisz zapanować nad sobą, gdy sytuacja robi się gorąca. Tylko, że w pokerze jak przegrasz, tracisz pieniądze. A w dartach? Cóż... najwyżej dumę. Ale póki co zostaje przy rzutkach. Jeszcze nie skończyłam rozgrywki tutaj. Silvio Tavares: Poker podobnie jak rzutki są grą powiązaną z barami, toteż pewnie i w nim miałabyś co pokazac od siebie < Śmiech > I na koniec dnia dzisiejszego spytam jeszcze, czy jest coś co chciałabyś powiedzieć naszym słuchaczom z sama od siebie bez mojego pytania? Może coś co by zrozumieli lepiej o tym czym jest dla ciebie ten sport? Albo coś odnośnie twojej kariery i samej siebie? Droga wolna, możesz powiedzieć naszym słuchaczom co teraz tylko zechcesz. Zayla Yefimova: No dobrze... skoro mam wolną rękę. Powiem tak - darty to nie jest sport dla miękkich ludzi. To nie jest tylko kwestia rzucania lotkami do tarczy. To nie jest tylko o tym, żeby mieć dobry nadgarstek i celnośc jak snajper. To sport psychiki. Sport presji. Jeśli nie umiesz radzić sobie ze stresem, jeśli pękasz w najważniejszych momentach - nie masz tu czego szukać. I nie mówię tego, żeby kogokolwiek zniechęcić. Wręcz przeciwnie. Mówię to bo jeśli chcesz w to wejść to musisz wiedzieć, że to nie jest tylko kwestia umiejętności. W dartach wygrywa nie ten, kto ma najlepszą technikę. Wygrywa ten, kto w momencie gdy cały świat patrzy, potrafi zamknąć resztę na zewnątrz i trafić dokładnie tam gdzie chce. A jeśli chodzi o mnie? Nie przyszłam tu na jeden występ. Teraz moje nazwisko już tu jest i zamierzam sprawić, żeby ludzie. Zapamiętali je na długo. Więc jeśli ktoś liczył na to, że wygrałam i zniknę to mam złą wiadomość. Silvio Tavares: <Długa przerwa > Toooo dziękuję w takim razie za twoją obecność dziś i za te słowa. Drodzy Państwo, słuchaliście dziś Zayli Yefimovy, nowej mistrzyni dartów i miejmy nadzieję, że usłyszymy ją już niebawem w następnym sezonie, gdzie znów pokaże pazur. Na dziś to tyle. Żegnam sie z państwem ja, Silvio Tavares z Madery i życzę każdemu z was miłego wieczoru. Zaglądajcie na stronę American Dart Masters jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o przyszłości kariery Zayli oraz samych zawód lub wyczekujcie naszej relacji, bo na pewno nie przegapimy tego. Dobranoc! Takimi oto słowami pożegnała nas nowa Mistrzyni American Dart Masters. Jednak pożegnanie to nie będzie długie, bo już wkrótce startować będzie kolejny. Wyczekujcie tego wydarzenia wraz z nami, a może nawet niektórzy z was wezmą sobie słowa Zayli do serca i zainspirowani jej mistrzowskim debiutem poczują wiatr w żagle i sami spróbują sił? Nie bójcie się próbować, bo jak ta historia udowadnia, zwycięstwo zawsze jest w zasięgu, gdy chwyta się okazji. Podzielcie się z nami na stronie o waszych przemyśleniach i emocjach, co do finałów, a także jak czujecie się po słowach i motywacjach nowej Mistrzyni. Wyczekujcie naszej kolejnej relacji z czwartego już sezonu American Dart Masters w przyszłości. -
330. Niespodziewana akcja z udziałem FBI na terenie stripklubu
SopriShina opublikował(a) temat w Daily News
Written by Silvio Tavares - Daily Globe 04/02/2025 W ostatnią niedzielę o wieczornej godzinie 21.30 dnia 03 lutego mieszkańcy okolicy, a już na pewno sami klienci klubu ze stripteasem Palace of Pleasure mogli zobaczyć przyjazd wielu wozów służb mundurowych. Zabawa w klubie została nagle przerwana, gdy grupy interwencyjne obstawiły budynek, a jednostki weszły do środka zatrzymując nie tylko ochroniarzy, barmanów, stripteaserki, jak i również klientów. Nikt przez cały czas akcji nie był dopuszczany w pobliże klubu, a nasi reporterzy widzieli nawet psy policyjne wykorzystywane w czasie działań służb mundurowych na terenie tego klubu. Na szczegóły dotyczące przebiegu działań tamtego wieczora odpowiedział nam Supervisory Special Agent Kirby oraz jego wspólnik, którego imienia dla dobra całej sprawy nie pozwolono udostępnić. Oto co nam powiedziano: Silvio Tavares: Mogliby Panowie powiedzieć, o której godzinie zaczęła się interwencja w Palace of Pleasure i pod jakim zarzutem? Agent Kirby: Nie była to stricte interwencja. Realizowaliśmy federalny nakaz przeszukania na Palace of Pleasure, podpisany przez sędzine Jennie Holden. Był on związany ze śledztwem związanym z tym miejscem. Silvio Tavares: Rozumiem. I o której godzinie rozpoczęła się akcja przeszukania klubu, a o której zakończyła? Agent Kirby: Zaczęła się o godzinie dwudziestej pierwszej trzydzieści. Wtedy to udaliśmy się z miejsca zbiórki... wraz z jednostkami specjalnymi SEB oraz patrolem Sheriffs na miejsce. Zakończyła się około północy. Silvio Tavares: Rozumiem, dziękuję bardzo. Czy w ciągu tych dwóch i pół godziny doszło do napotkanych trudności? Nikt nie został ranny? Agent Kirby: Nikt nie został ranny. Doszło do trudności, ponieważ jedna osoba posiadała przy sobie nielegalną broń palną oraz nieznaczną ilość narkotyków miękkich, przez co konieczne było aresztowanie. Również niektóre sexworkerki stawiały się w trakcie realizowania samych przeszukań, co doprowadziło do przedłużania całej sytuacji. Silvio Tavares: Rozumiem. Nikt się tego niespodziewał, a ludzie byli pewnie przerażeni. W dodatku sexworkerki na pewno nie czuły się komfortowo mając już i tak mało na sobie, jeszcze wymagane od nich było przeszukanie. Czy może Pan zapewnić, że w czasie działań nie doszło do nadużycia siły lub też zbytniego naruszenia prywatności? Agent Kirby: Nie, ponieważ wychodziliśmy z założenia, że nie jest to dom publiczny. Pomimo charakteru tego miejsca, służby porządkowe na podstawie nakazu mają prawo dokonać przeszukania tego miejsca, niezależnie od kwestii prywatności - po to właśnie jest nakaz. Co do nadużycia siły, naturalnie - nie, nie doszło. Silvio Tavares: Rozumiem. Cieszę się, że służby porządkowe nawet w tak napiętych sytuacjach szanują prawa i zdrowie człowieka *Uśmiechnął się z widoczną ulgą na twarzy* Czy podzielą się Panowie, ile osób aresztowano łącznie po zakończeniu działań na terenie klubu? Agent Kirby: Aresztowano jedną osobę w związku z nielegalną bronią i narkotykami, jednakże wszystkie osoby zostały zweryfikowane pod kątem posiadania aktualnej, ważnej wizy lub posiadania zielonej karty i generalnie - dokumentów; dlatego na miejscu było ICE. Silvio Tavares: I to właśnie ta aresztowana osoba była przesłuchiwana wedle informacji, o których wspomniał Pan wcześniej? Domyślam się, że szczegółów nie dane będzie Panu zdradzić, ale czy można wiedzieć, czy przesłuchanie jak i całe przeszukanie rzuciło nieco więcej światła i wskazówek na całą sprawę? Anonimowy Agent: Nasze procedury zabraniają na zdradzanie informacji, co się działo na przesłuchaniu. Całe śledztwo jest niejawne dla jego bezpieczeństwa. Nie możemy powiedzieć czy przybliżyło nas ono do celu czy nie. Silvio Tavares: Rozumiem. Mam nadzieję jednak, że pozwoli zbliżyć nas wszystkich w stronę większego bezpieczeństwa naszego miasta. Czy klub Palace of Pleasure może liczyć jakąś formę odszkodowania? Agent Kirby: Oczywiście, że klub ze striptizem nie może liczyć na żadne odszkodowanie. Nakaz przeszukania był realizowany zgodnie z prawem na podstawie dokumentów świadczących o potencjalnej działalności przestępczej. Nie mamy wpływu na opinię klientów. Silvio Tavares: Rozumiem. Takie procedury. Chcą może coś panowie dodać od siebie na koniec? Agent Kirby: Owszem. FBI będzie z całą stanowczością walczyć z nielegalną imigracją napływającą do miasta, niezależnie czy z Europy, czy z Meksyku. Nie kierujemy się kryteriami rasowymi, a jedynie tym, czy osoby przebywają tutaj legalnie. Silvio Tavares: Dziękuje za tę informację. Dobrze wiedzieć, że władze nie mają nic przeciwko ludziom z innych stron świata, tak długo jak nie łamią prawa. Jak można zatem wywnioskować ze słów Agentów FBI, cała akcja na terenie klubu ze stripteasem o nazwie Palace of Pleasure była pod legalnym nakazem ze strony sędziny Jennie Holden. Służby mundurowe przeszukały teren w poszukiwaniu narkotyków jak i nielegalnych imigrantów. Zatrzymała została jedna osoba i przewieziona na przesłuchanie. Nikt nie został ranny, a zatrzymane i przeszukane osoby na terenie klubu zostały puszczone wolno. Pozostaje więc pytanie, które dalej nie znalazło swojej odpowiedzi, gdzie ta sprawa zostanie poprowadzona dalej i czy jej echa będziemy mogli śledzić w przyszłości? Jeśli tak, to Daily Globe da szybko i rzetelnie o tym znać!
