-
Postów
76 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez kajtula
-
przyszedł i czas na mnie, odbijam od ekipy; siemka!
-
uuu
-
archiwum
-
super
-
spróbujmy, lecisz z tematem - zglos sie w ticket
- 1 odpowiedź
-
- irl streamer
- influencer
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
archiwum
-
archiwum
-
archiwum, buzka i do zobaczenia
-
😎😎😎😎😎 DZIEKI DZIEKI!!!!
-
SCRAPBOOK:
-
Kathy Reich (ur. 6 lutego 2002, 23 lata) Urodzona 6 lutego 2002 roku w Denver. Jej rodzice mieszkali wtedy w Los Santos i tam było jej miejsce od pierwszych miesięcy życia. Denver było po prostu przypadkiem zaś Los Santos był domem. Od małego miała w sobie potrzebę ruchu, zmiany otoczenia i sprawdzania granic. Nie była dzieckiem, które dało się zatrzymać. Miała naturalny pociąg do ryzyka i do wszystkiego - co wymagało od niej odwagi. Kiedy inne dzieci bawiły się spokojnie, ta jednak szukała rzeczy trudniejszych. Wspinała się po drzewach zanim zaczęła normalnie jeździć na rowerze a jej pierwsze wyjazdy szkolne kończyły się dodatkowymi kilometrami biegu, bo Kathy zawsze musiała pójść dalej (mimo tego, że często lądowała przez to z problemami). Z wiekiem to się tylko nasilało. Nie robiła tego dla poklasku, po prostu nie potrafiła funkcjonować w ramach. Potrzebowała intensywności, tego uczucia że coś robisz pierwszy raz i że można to łatwo albo spieprzyć albo wygrać. Ogólnie szkoła nigdy nie dawała jej satysfakcji (jak większości). Uczyła się na tyle, żeby nie mieć problemów - ale realne życie ciągnęło ją poza klasę. Najbliżej było jej do ludzi, którzy myśleli podobnie - spontanicznie, kreatywnie, bez lęku przed tym jak zostaną ocenieni. To z nimi jeździła na pierwsze nocne wypady, pierwsze nieplanowane biwaki, pierwsze wyzwania, gdzie trzeba było radzić sobie bez przygotowania. Około 16 roku życia wpadła na pomysł nagrywania swoich przygód. Zwykły telefon wystarczył, żeby zebrać wokół siebie małą społeczność. Głównie na początku znajomych. Jej znajomi i inni ludzie nie oglądali jej dla jakości, ale dla tego jak była prawdziwa i bezpośrednia. To była jej przewaga. Nie udawała, nie filtrowała życia pod lajki. Pokazywała wszystko, nawet to co poszło nie tak. Gdy skończyła szkołę, nie widziała sensu w tym by pójść dalej. Wiedziała, że nie będzie siedzieć w biurze ani chodzić ustalonymi ścieżkami. Zdecydowała się skupić na kontencie i próbowaniu zmonetyzowania tego, przez aktualnie trwający hype na influencerów i v-tuberów. Kupiła pierwszą używaną kamerę, trochę sprzętu i stary samochód, który przerobiła na coś pomiędzy turystyczną terenówką a mini bazą wypadową. Jeździła po całej okolicy, nagrywając swoje wyprawy. Las, góry, plaże, opuszczone obszary, szlaki nocne, spontaniczne kilkudniowe wyjazdy bez planu. Im więcej wrzucała, tym bardziej rosła. Ludzi przyciągała jej energia, sposób mówienia, brak napinki. Nie była żadną influencerką od filtrów czy nagrywania sprośnego kontentu. Była dziewczyną, która potrafiła spać w aucie, wejść na skały, zrobić 20 kilometrów po ciemku i wciąż się z tego śmiać. Pojawiły się pierwsze współprace. Zarobki nie były ogromne, ale wystarczyły, żeby robić jeszcze więcej. W wieku 20 lat odkryła skydiving i to zmieniło jej kierunek. Skok z samolotu zrobił na niej takie wrażenie, że od razu wiedziała, że będzie tam wracać. Potem doszły wyjazdy na kilkudniowe survivalowe trasy, próby przejścia długich dystansów bez budżetu, nagrywanie swoich wpadek i kryzysów w trakcie wyzwań. Jej kontent stał się bardziej ekstremalny, ale nigdy przeprodukowany. To dalej była ta sama dziewczyna, tylko dojrzalsza i bardziej świadoma, czego chce. Nie miała managera, robiła wszystko sama - chociaż to jej dało nie raz w kość. W jej stylu było to naturalne - nienawidziła oddawać kontroli i chciała mieć WSZYSTKO pod sobą. W wieku 23 lat dorobiła się reputacji dziewczyny od ekstremalnego lifestyle’u. Szybkie auta, nocowania w dziczy, spadochrony, trekkingi, wyjazdy bez planu. Kath'ie jednocześnie ma świadomość, że balans jest kruchy. Raz na jakiś czas wycofuje się na parę dni i znika z internetu, bo wie, że jeśli zacznie działać jak każdy influencer - przegra. To, co ją wyróżnia, to naturalność i bezpośredniość. Od nastoletnich lat Kathy świadomie kręciła się wśród ludzi, którzy byli kilka lig wyżej niż ona. Nie dlatego, że chciała być "bogata dla lajków" tylko dlatego, że ciekawiło ją, jak myślą ludzie z kasą, dostępami i pewnością siebie. Już jako nastolatka łapała się na eventy, spotkania, prywatne imprezy, wyjazdy organizowane przez starszych znajomych innych znajomych. Nie była dodatkiem do czyjegoś towarzystwa - była obserwatorką. Słuchała rozmów, patrzyła jak ludzie z pieniędzmi podejmują decyzje, jak mówią o ryzyku, jak traktują czas i relacje. Szybko zrozumiała, że bogactwo to nie tylko kasa, ale i mindset - brak strachu przed porażką, szybkie cięcie ludzi, którzy nie dowożą, i ciągłe pchanie się dalej. Gdy wchodziła w dorosłość, zaczęła świadomie budować swój wizerunek wokół tego świata. Nie udawała milionerki, ale pokazywała, że do tego świata aspiruje. Robiła zdjęcia, nagrania, vlogi z miejsc, do których większość ludzi nawet nie ma wstępu – drogie auta, prywatne domy, loty, spontaniczne wypady, rozmowy przy stole z ludźmi, którzy nie żyją od wypłaty do wypłaty. Jej content nie był nachalny ani sztuczny - nie zawsze, ta sie mocno o to starała. To był zapis, uczenia się, łapania klimatu. I to działało. Z czasem przestała być gościem. Zaczęła być częścią tego środowiska. Nawet nie przez same ukłądy tylko przez konsekwencję i swoją energię. Była zawsze w ruchu, zawsze z kamerą, zawsze gotowa zrobić coś więcej niż reszta. Bogaci ludzie ją lubili, bo nie była nachalna ani żałosna. Nie prosiła o uwagę, po prostu miała ją naturalnie. Uczyła się negocjować, stawiać granice, wybierać współprace. Wiedziała, że jeśli ma grać w tej lidze, nie może być tylko twarzą - musi być marką, która dowozi. — SOCIAL MEDIA - — WSPÓŁPRACE - — ROZDZIAŁY - — WZMIANKI I MEDIA NT. POSTACI -
-
W takim razie błąd może być w samych LA roads, z tego co pamiętam to miałem podobnie na tych drogach.. polecam bardzo CaliRoads- jest to też fajny i ciekawy mod, który upiększa drogi i sygnalizacje świetlną na drogach. Jeśli będziesz potrzebować pomocy z odinstalowaniem la roads i zainstalowaniem cali roads - podbijaj w wiadomości prywatnej na forum to postaram ci się wyjaśnić co i jak :))
-
Wlacz sobie filtrowanie anizotropowe czy jakoś tak jak to się nazywało na x16 - powinno pomóc i naprawić ten błąd!
-
Nie spodziewałem się, że to przyjdzie tak szybko... Po 364 godzinach kończę rozdział rozgrywki na tej postaci. I tak, szkoda, bo to kupa czasu i pracy, ale jednocześnie jestem naprawdę zadowolony z tego, jak to wszystko prowadziłem. Każdy screen, każda wrzutka, każdy pomysł na to, jak ogarnąć klimat i spiąć to w sensowną historię (tyle czasu na to poszło, że nie zliczę) - to wszystko finalnie dało efekt, z którego jestem dumny. Peggy była w sumie pierwszą postacią przy której faktycznie odpaliłem tryb pełnego zaangażowania. Nie tylko w same granie, ale też w cały multimedialny chaos, który z czasem zaczął tak jak chciałem - w rozwijająca się historię i opowieść (stąd te epizody i tak dalej). MIMO TEGO prawda jest taka, że najlepsze rzeczy działy się bez żadnych wrzutek; w samej gierce, w rozmowach i tych spontanicznych akcjach, które w ogóle wyszły przez moje adhd wymysły - bylo milo ale sie skonczylo, smaze teraz cos innego, do zoba
-
**Na kanale Peggy Gildea na V-tube pojawił się materiał wyjaśniający, w którym to kobieta przyznała się do opuszczenia szeregów departamentu szeryfa. Zaznaczyła jednakże, że jej kontent w dalszym ciągu będzie bazować na działaniach w mundurze, o kobietach w ciężkich zawodach - a ta nie ma zamiaru z tego rezygnować. Zapowiedziała również, że ma wielkie plany - które aktualnie nagrywa. Liczy na wyrozumienie na koniec dziękując każdemu za wysłuchanie i obejrzenie filmiku.**
-
[26/11/2025] Blanca Carvantes — Racing for the Crown
kajtula odpowiedział(a) na El Fenomeno temat w Wycenione
**P.Gildea trafiła przypadkowo na filmik. Zostawiła like** -
**pegy przewinela temacik, rzuciła mu lajka**
-
ale fajny synek, chce autograf...
-
Ostatni miesiąc w życiu Peggy był tak intensywny, że momentami sama nie wiedziała, w którą stronę patrzeć. Zaczęło się od awansu, który miał być czymś w rodzaju spełnienia kolejnego etapu kariery. W praktyce okazał się raczej początkiem długiej listy nowych obowiązków. Zrozumiała, że jednak bycie sierżantem to nie tylko większy autorytet, ale też większa odpowiedzialność, ciągłe decyzje, presja i oczekiwania. Do tego doszło jeszcze jej wejście do SIBu i zajęcie roli PIO. Z jednej strony było to dla niej wyróżnienie, bo od dawna dobrze radziła sobie w sytuacjach, gdzie liczyła się komunikacja i chłodna głowa. Z drugiej strony nagle okazało się, że każdy dzień zaczyna się wcześniej, kończy później, a sprawy, które kiedyś zajmowały godzinę, teraz trwały trzy. W tym samym czasie próbowała ogarniać Primitive Tactical, które zaczęło rosnąć szybciej, niż przewidywała. Zarządzanie firmą wymagającą stałej kontroli, planowania, pilnowania ludzi i decyzji biznesowych zaczęło się zderzać z jej życiem w mundurze. Kilka razy łapała się na tym, że siedziała po nocach, bo coś musi poprawić, odpisać, wyjaśnić. Bywało nawet już tak, że miała już zaplanowany wieczór ze znajomymi, ale telefon z pracy albo kwestia do ogarnięcia w firmie przekreślała wszystkie plany. A jednak mimo tego kobieta naprawdę potrzebowała tych chwil z ludźmi - ludźmi których zna. Każdy wypad, nawet krótki, był dla niej czymś, co pozwalało jej odetchnąć, chociaż rzadko mogła sobie na to pozwolić. Mimo nawału obowiązków przygotowywała też kilka materiałów. Nagrywała, szkicowała pomysły, planowała rzeczy zarówno do departamentu, jak i na swój kanał v-tube. Jednym z jej planów był wspólny materiał z Danielem Mayberry, przyjacielem, z którym miała świetną relację i podobne spojrzenie na służbę. Jednak zanim zdążyli coś nagrać, Daniel zginął. Ta wiadomość podcięła jej skrzydła. Przez kilka dni była jakby nieobecna, a pustka po jego śmierci ciągnęła się za nią jeszcze długo. W międzyczasie wystąpiła jako PIO w nagraniu departamentu dotyczącym "Halloween Safety". Po raz pierwszy od dawna pokazała się tak oficjalnie i pozytywnie zrobiło jej to dobrze. Brała też udział w halloweenowym wydarzeniu, gdzie razem z innymi zastępcami rozdawała słodycze ludziom przebranym w stroje. To była drobna akcja, ale paradoksalnie jedna z tych rzeczy, które przypomniały jej, że mimo problemów lubi to, co robi. W jej życiu pojawiła się też Cindy Lewis, reporterka, która prowadzi podcasty, wywiady i różne materiały. Złapały z Peggy kontakt i szybko stały się znajomymi. Peggy chciała u niej wystąpić, nagrać coś z nią - ale coś się pokomplikowało i finalnie nic z tego nie wyszło. Mimo to dobrze wspomina te rozmowy, bo Cindy była dla niej w pewnym sensie odskocznią od wszystkiego. Końcówka miesiąca okazała się jednak wyjątkowo trudna. W Primitive doszło do kilku awantur, które zmusiły Peggy do podjęcia jednej z najcięższych decyzji odkąd prowadzi firmę. Musiała zwolnić swoją pracowniczkę i przyjaciółkę, Kassie Spring. Dyskusja, w którą wtedy weszły, poszła w zupełnie niepotrzebną stronę i zostawiła po sobie sporo przykrych emocji. Jakby tego było mało, w tym samym okresie wybuchła afera ze zdjęciem z Nicholasem Harmonem. Mężczyzną, na którego krążyło sporo podejrzeń, choć niczego mu nie udowodniono. Zrobił się wokół niej szum, wylądowała na rozmowie w IAB, ale ostatecznie została uniewinniona. Cała sytuacja jednak mocno ją obciążyła psychicznie. Po tej aferze wystąpiła w podcaście u Andrew Vaillancourta w jego serii "#drewskitalks". Opowiedziała tam o swojej pracy, o tym jak wygląda łączenie służby z prowadzeniem firmy, o presji i o tym, że czasami musi wybierać między dwiema rzeczami, które są dla niej równie ważne. Była szczera, może nawet bardziej, niż zamierzała, ale wyszło jej to na dobre... A potem przyszedł ten najcięższy moment miesiąca. Informacja o śmierci Daniela Mayberry. Choć próbowała trzymać się razem, naprawdę mocno ją to złamało. Ten miesiąc był dla niej mieszanką sukcesów i strat, momentów dumy i chwil, kiedy siadała sama i nie wiedziała, jak to wszystko udźwignąć. I choć dalej stoi na nogach, to było widać, że ten okres zostawił w niej sporo ran, z którymi dopiero będzie musiała się zmierzyć.
