-
Postów
5 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Mikorollo
-
028. Obniżenie samochodu. To jak to w końcu jest z tą "glebą"?
Mikorollo opublikował(a) temat w Behind The Wheels
Written by Mikey Jones - Daily Globe 22.01.2024 Fanów tuningu nie brakuje. Obniżenie samochodu to jeden z pierwszych kroków ku poprawie wyglądu samochodu. Wielu mechaników, purystów, czy sceptyków różnej maści wciąż się kłóci: czy obniżenie zawieszenia jest "zdrowe", czy faktycznie coś to poprawia, czy to tylko młodzieńczy zapęd do jak najszybszego i jak najprostszego "moda" w aucie? Z racji własnego doświadczenia w tej sprawie, opartego na wieloletnich testach samochodów prywatnych i nie tylko, postanowiłem wreszcie rozwiać wątpliwości. Zapnijcie pasy, bo być może czeka nas burza w komentarzach. Pytanie nie brzmi "czy". Pytanie brzmi "jak" Prawdopodobnie przeciętnemu puryście moja teza się nie spodoba, ale zaryzykuję: obniżenie samochodu poprawia jego właściwości jezdne. Jest to dla mnie (subiektywnie) niezaprzeczalny fakt, który oczywiście jest owiany kilkoma "ale". Zgodnie z nagłówkiem, należy zadać sobie pytanie "jak to zrobić", a nie "czy to zrobić", jeśli macie na to ochotę. Na początek jednak kilka argumentów. Po pierwsze, obniżając zawieszenie, obniżacie środek ciężkości samochodu. Wiecie dlaczego "elektryki" tak dobrze się prowadzą na zakrętach? Właśnie dlatego — akumulatory są najczęściej umieszczane pod podłogą, co drastycznie obniża środek ciężkości auta do takiego stopnia, jakiego przeciętny "spaliniak" nie osiągnie prawdopodobnie w żadnym momencie swojego istnienia. Dlaczego to ważne? Samochód staje się o wiele przyczepniejszy, dynamiczniejszy na zakrętach i zdecydowanie szybciej reaguje na polecenia kierowcy. Drugą sprawą jest zmiana charakterystyki zawieszenia, która zmienia w gruncie rzeczy całą charakterystykę jazdy autem. Chodzi tutaj o usztywnienie układu: zniknie wam typowy dla auta "przechył" przy przyspieszaniu, hamowaniu, czy "bujanie" przy dynamicznej zmianie biegów. To z kolei warunkuje lepszą pracę opon, płynniejsze przyspieszanie i hamowanie. Ostatni argument to aerodynamika. Obniżony samochód to mniejszy opór powietrza i mniejszy strumień powietrza, który przechodzi pod waszym autem. To z kolei wpływa na spalanie, zużycie opon i wreszcie, całą dynamikę pojazdu. Nie bez powodu F1, czy cała reszta aut supersportowych jest obniżana do granic możliwości: aerodynamika gra tutaj pierwsze skrzypce. Panie Wiesiu, wieź mnie na warsztat... No nie do końca, bo teraz przejdziemy do tego "ale", powiązanego z "jak" z poprzedniego akapitu. Samochód można obniżyć na dwa sposoby: źle i dobrze. Źle oznacza, że wszystkie powyższe plusy nie będą was dotyczyły w żaden sposób, bo samochód się "rozjedzie", będzie nieprzewidywalny, a zawieszenie zacznie pracować idealnie nie tak jak powinno. Aby do tego doszło, musicie bez większego pomyślunku, u przysłowiowego Johna Smitha na warsztacie zarzucić tarczę do szlifierki i uciąć sprężyny. Nie, nie grozi to śmiercią nikogo w najbliższej okolicy samochodu poruszającego się po drodze, ale nie jest to też specjalnie mądre i rozsądne. Seryjne sprężyny mają ustaloną twardość, wysokość i w większości przypadków też kształt, w którym pracują. Ucięcie zwojów równa się całkowitej miskalkulacji wszystkich możliwych danych, które owa sprężyna fabrycznie posiada. Ale to jeszcze nic, bo dużą rolę gra tutaj amortyzator. Kiedy sprężyny utniecie i zostawicie seryjny amortyzator, będzie pracował on w "niewygodnej" i bardzo wysilonej dla siebie pozycji, ostatecznie się niszcząc i wylewając. W gruncie rzeczy nie zyskacie tutaj nic, poza tym, że rozwalicie zawieszenie i będziecie płacili za nowe, które mogliście kupić, zanim je rozwaliliście. To jak to zrobić sensownie, zapytacie. Odpowiadam: nic prostszego, musicie poszukać dedykowanego zawieszenia dostosowanego do zmian parametrów, czyli chociażby zawieszenia gwintowanego z regulacją na ladze amortyzatora. Tylko tyle i aż tyle. A im bardziej pokombinujecie, tym lepiej: regulacja twardości amortyzatora zawsze mile widziana. A co z "camberem"? Nie można poruszać tematu obniżenia zawieszenia, nie poruszając tematu camberu. Camber, czyli inaczej kąt pochylenia kół, to kolejny temat kontrowersyjny w środowiskach tuningowych. Wielu kłóci się, że tak zwany "negatyw" psuje cały wygląd samochodu i zmienia go w "pokrakę". Zdecydowanie należy wyjaśnić sens tego działania i bezsens przesady w tym działaniu. Przede wszystkim, negatyw w "zdrowym" stopniu zdecydowanie wpływa na właściwości jezdne. Mówimy tutaj jednak o samochodach, które poruszają się w jakimś stopniu wyczynowo: w driftingu, wyścigach torowych czy chociażby jeździe na czas po torze. Chodzi tutaj przede wszystkim o styk opony z nawierzchnią w czasie pokonywanego zakrętu. Auto, kiedy się przechyla na łuku, otrzymuje pełną styczność opony z asfaltem, nie gubiąc trakcji. To w połączeniu z obniżeniem środka ciężkości gwarantuje niebywałą przyczepność. Praktycznie każdy samochód ma ustawiony minimalny "negatyw" fabrycznie, tylko go po prostu nie widać gołym okiem. W driftingu zastosowanie ma to głównie w przypadku mocnych aut. Pochylenie przednich kół gwarantuje nieco lepszą trakcję z przodu podczas jazdy bokiem i nieco szerszy skręt przedniej osi. Tylne koła wówczas są na "zero", żeby miały trakcję, a mocny pojazd był przewidywalny. Słabsze auta jeżdżące w driftingu wykorzystują negatyw do łatwiejszego wejścia w poślizg, bo po prostu opona się w mniejszym stopniu styka z nawierzchnią, co prostoliniowo gwarantuje mniejszą przyczepność. Krótko mówiąc, camber jest sensowny, ale niezbyt przydatny w jeździe "na co dzień". No i przesadzone "kąty" nigdy nie są zdrowe dla pojazdu i mogą być niebezpieczne: opona pracuje wówczas skrajnie nie w swojej strefie komfortu, a samochód ma naprawdę mało przyczepności. To obniżać, czy nie? Podsumowanie Jeśli lubisz poeksperymentować z zawieszeniem, interesujesz się motorsportem i poprawą samochodu pod kątem dynamicznej jazdy i reakcji na "polecenia" kierowcy, to zdecydowanie pierwszym krokiem (wraz z oponami) powinna być inwestycja w obniżenie. Pamiętaj jednak, by zrobić to z głową i nie przesadzać. Tak zwana "gleba", czyli obniżenie do granic możliwości karoserii wygląda obłędnie — lub paskudnie, zależy od gustu — ale w żadnym stopniu nie podnosi komfortu ani użytkowości samochodu. To operacja do wykonania wyłącznie na samochodach wystawowych, showcarach, czy autkach, które po prostu robią małe przebiegi i nie są waszym tak zwanym "daily". Z kolei jeśli jesteś fanem komfortu, to zdecydowanie tego nie rób: obniżone zawieszenie, to też usztywnienie układu jezdnego, czyli w dużym skrócie, rezygnacja ze wszystkiego, co z komfortem związana. Cała reszta zależy tylko i wyłącznie od własnych preferencji. Pamiętajcie, to tylko samochody: zabawa z nimi nie jest krzywdząca, ale jak w każdym sporcie, przesada bywa bolesna. -
Written by Mikey Jones - Daily Globe 13/12/2023 Front Aiden nie ustępuje. W dalszym ciągu budzimy się rano w zaśnieżonym Los Santos, temperatura nie wzrasta, śnieg nie topnieje, a lodu przybywa. W ostatnim materiale wyjaśniliśmy, jak poradzić sobie z zaśnieżonym samochodem. Dziś przyszedł czas na kolejny krok po odkryciu pojazdu z warstwy białego puchu, czyli samą jazdę. Ta, zimą, może być szczególnie niebezpieczna. W Los Santos raczej nie mamy w zwyczaju zamawiać opon zimowych: to przywilej stanów, w których zima nie atakuje z zaskoczenia i na kilka dni w roku. Musimy poradzić sobie z tym, co mamy, czyli z twardszym ogumieniem, niedostosowanym do "wgryzania się" w śnieg. To z kolei oznacza, że nasze samochody, nawet przy niskich prędkościach, są szczególnie podatne na poślizgi. Wyjaśnijmy więc jakie są rodzaje poślizgów, jak je bezpiecznie opanować i w jaki sposób możecie zmniejszyć ryzyko na wystąpienie poślizgu podczas zimowych warunków. Rodzaje poślizgów: poślizg podsterowny Pierwszym z dwóch rodzajów jest poślizg podsterowny. Występuje on w chwili, w której przednia oś traci przyczepność i przestaje słuchać się kierownicy, przez co kierowca traci kontrolę nad pojazdem. Najprościej rzecz ujmując: jest to sytuacja, w której skręcacie koła i oczekujecie, że samochód skręci razem z nimi, a on jedzie w dalszym ciągu prosto. W tym momencie przód waszego auta wypada do strony zewnętrznej zakrętu. Poślizg podsterowny najczęściej występuje wśród samochodów z napędem na przód ze względu na dodatkową funkcję rozpędzania samochodu, poza samym skręcaniem. Zimą jednak szanse na wystąpienie podsterowności w samochodzie z napędem na tył są równie prawdopodobne, szczególnie w przypadku sytuacji jazdy na oponach letnich po śniegu. W jaki sposób opanować poślizg podsterowny? W sytuacji jazdy po oblodzonej drodze możemy spodziewać się dość trudnego zadania, więc warto poćwiczyć na płytach poślizgowych. W momencie, w którym czujecie brak trakcji na przedniej osi mimo skręconych kół, paradoksalnie najbardziej pomoże wam odprostowanie kierownicy i delikatne hamowanie, najlepiej pulsacyjne. Stanowczo nie starajcie się i nie próbujcie gwałtownie naciskać hamulca ani gazu: to spowoduje tylko gorsze straty. Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ w momencie skręconej przedniej osi, jedyny element odpowiadający za przyczepność waszego samochodu — czyli bieżnik w oponie — ślizga się obrócony znaczną ilość stopni (zależną od kąta skrętu w pojeździe), jadąc prosto. Nie ma więc realnej szansy nawet na odrobinę trakcji w takiej sytuacji, a jedyny sposób, by ją odzyskać, to dać bieżnikowi szansę na poprawną pracę, czyli właśnie wyprostować kierownicę. Rodzaje poślizgów: poślizg nadsterowny Drugim rodzajem poślizgów jest nadsterowny. Jak się zapewne domyślacie, jest to swoista odwrotność podsterowności, czyli moment, w którym tylna oś traci przyczepność i zaczyna uciekać. Samochód wówczas dąży do obrócenia się wokół własnej osi, nakierowując przód do strony wewnętrznej zakrętu i wypadając tyłem na zewnątrz zakrętu. Poślizg nadsterowny występuje znacznie częściej wśród samochodów napędzanych na oś tylną. Zimą to zjawisko jest bardzo częste, jeśli kierowca doda zbyt dużo gazu w środku zakrętu. Wówczas tylne koła rozpędzają się do wyższych prędkości niż przednie, gubiąc trakcję i "wypychając" tył samochodu przed przednią oś, która trzyma przyczepność. Podobnie jak w przypadku podsterowności, w zimowych warunkach taki poślizg może wystąpić zarówno wśród aut przednio- i tylnonapędowych, dlatego miejcie na uwadze szczególną ostrożność. Samochody z napędem na przód mogą to zjawisko zaobserwować wtedy, kiedy tylna oś po prostu straci trakcję. W ramach ciekawostki dodajmy, że drifting to motorsport polegający właśnie na kontrolowaniu poślizgu nadsterownego w samochodzie tylnonapędowym. W jaki sposób opanować poślizg nadsterowny? Zarówno w przypadku samochodu z napędzaną osią przednią, jak i w przypadku samochodu z napędzaną osią tylną (wliczając też auta z napędem na cztery koła), poślizg podsterowny opanowujemy, odpuszczając gaz i kontrując kierownicę w kierunku uciekającego tyłu. Im większy kąt, tym większa musi być "kontra" na kierownicy. Pamiętajcie, żeby nie wciskać hamulca w trakcie poślizgu: wówczas przenosicie masę samochodu na przód auta, odciążając jego tył, dzięki czemu staje się on bardziej podatny na nadsterowność. Hamujecie dopiero wtedy, kiedy jesteście bliscy wyjścia z sytuacji kryzysowej. Nie dodawajcie też gazu podczas nadmiernej kontry, bo obróci wam samochód w drugą stronę i skutki mogą być dużo gorsze, niż pierwotnie by były przy obróceniu auta. Jak uniknąć poślizgów? Jest kilka sposobów, by uniknąć poślizgów na drodze. Pierwszy z nich, to dostosowanie prędkości do warunków panujących na drodze. Musicie zdjąć nogę z gazu, dać sobie czas na ewentualną reakcję i utrzymywać większe odstępy przed poprzedzającymi samochodami. Kiedy już jeździcie bezpiecznie, to pamiętajcie, by w samochodach przednionapędowych i samochodach z ciężkim przodem dociążyć nieco tylną oś, wkładając różnej maści ciężkie przedmioty do bagażnika. Mogą to być na przykład worki z ziemią kwiatową, jeśli macie ogród lub innego rodzaju dodatkowa masa. Warto też nieco popuścić ciśnienia z opon, by miały większą powierzchnie styczności z drogą. Pamiętajcie jednak, że wtedy trzeba jechać wolniej i dopompować koła do zalecanej przez producenta wartości po roztopach. Jedźcie bezpiecznie i pamiętajcie: jeszcze tylko maksymalnie kilka krótkich tygodni trudnej pogody. Synoptycy powoli przewidują przejaśnienia i zwiększenia temperatury. Chcesz dołączyć do zespołu działu Daily News? Kliknij w reklamę i złóż aplikację!
-
Written by Mikey Jones - Daily Globe 09/12/2023 Śnieg w Los Santos to dla większości mieszkańców nowość. Znaczna większość nie przygotowała sobie nawet garderoby, więc zupełnie nie dziwi poruszenie w świecie motoryzacyjnym. Jak się przygotować na nieustającą śnieżycę? Co zrobić, by jechać bezpiecznie? Jak zapanować nad poślizgami? Jak odśnieżyć, by nie zarysować lakieru? To wszystko pytania, na które postaramy się odpowiedzieć w najbliższym czasie, stawiając czoło frontowi AIDEN. Dzięki, Front Aiden. Nie wiem, w co wsadzić ręce W rękawiczki, przede wszystkim. Śnieg to nie powód do paniki, bez problemu możemy przez niego przejść bezpiecznie, chociaż sytuacja wymaga drobnego przygotowania. Nasze materiały podzieliliśmy na kilka części, które będą pojawiały się stopniowo w czasie kryzysowej pogody. Dowiecie się z nich, w jaki sposób "ugryźć" problem śnieżyc tak, by wasze samochody przetrwały bez szwanku. Studia Detailingowe: zamawiajcie kontener wosku, bo będzie tłoczno. Początek serii znaleźliśmy bardzo łatwo, bo po prostu wyjrzeliśmy przez okno. Chcecie pojechać na sobotnie zakupy, to musicie odśnieżyć wasze auto. Przejdźmy więc do rzeczy: jak to zrobić, by nie uszkodzić lakieru? Nie zrobicie tego całkowicie bezinwazyjnie. Możecie tylko zmniejszyć ryzyko Zaznaczmy na samym początku, że odśnieżanie samochodu zawsze będzie w jakimś stopniu inwazyjne dla lakieru. Nie zrobicie tego bezdotykowo: tak czy inaczej, musicie skorzystać z przedmiotu, którym będziecie "szurać" po lakierze. Ostatecznie i tak czeka was polerka po sezonie zimowym. Ale! Jest kilka sposobów, by się tego wystrzec. Nie mówię tutaj tylko o odśnieżaniu auta dmuchawą do liści, chociaż już pewnie jakaś grupa pognała po takową, ale o ciekawych gadżetach, które ułatwią wam życie po roztopach. Najprostszy sposób: kupcie miękką szczotkę Oczywistym przedmiotem do zgarnięcia zimowego puchu z waszego pojazdu będzie szczotka. Zwykła "zmiotka" ma plastikowe włoski, dość twarde i inwazyjne dla waszej powłoki lakierniczej. Warto rozejrzeć się za odpowiednikiem z miękkim, długim włosiem. Taka szczotka będzie delikatna, głównie będzie gładzić lakier, nie wcierając niewidocznego brudu i drobinek w lakier. Unikniecie w ten sposób mikrozarysowań, czyli tak zwanych "słoneczek", widocznych pod światło. Możecie też odśnieżać taką szczotką tylko z wierchu. Wówczas na pojeździe zostanie raptem cieniutka warstwa śniegu. Nie przejmujcie się tym: po rozgrzaniu wnętrza, puch spłynie z auta sam, bez waszej pomocy. Nie będzie z kolei tak niebezpieczny, jak całkowite zaniechanie tematu i nieodśnieżanie pojazdu w ogóle. Nie masz szczotki? Spróbuj tej metody Sposobem analogicznym do zakupu i odśnieżania miękką szczotką, jest owinięcie szczotki zmiotki mikrofibrowym ręcznikiem. Efekt będzie dokładnie ten sam, jak w przypadku szczotki z poprzedniego akapitu. Zalecam tę metodę zdecydowanie mniej, niż zakup szczotki, bo jest nieco bardziej inwazyjna dla waszego lakieru, jeśli macie brudne auto. Zrzucając śnieg z zakurzonej powierzchni, automatycznie wcieracie pył i piasek w waszą powłokę, powodując słoneczka. Kluczowa tutaj jest ostrożność: odśnieżajcie tylko tam, gdzie musicie, dbajcie o to, by samochód był możliwie czysty i starajcie się to robić możliwie bezdotykowo. Lakier odśnieżony. Co z szybami? Szyby w samochodzie osobowym są o wiele twardsze, niż jakakolwiek szczotka. Możecie więc bez obaw wymieść śnieg i cieszyć się dobrą widocznością bez zbędnego kombinowania. Ryzyko pojawia się głównie w przypadku bardzo zapiaszczonego samochodu. Starajcie się nie wcierać brudu w powierzchnie szkła, bo może się to skończyć rysami. Dużo gorsze jest z kolei odmrażanie auta. Sam śnieg to sytuacja kryzysowa i trudno sobie wyobrazić w Los Santos przymrozki, ale nigdy nie wiadomo. Jeśli wasz samochód został pokryty cienką warstwą szronu lub lodu, to czeka was przygoda ze skrobaczką. Unikajcie plastików, które dostaniecie na stacjach paliw i w supermarketach: chociaż w dobrym stanie są miękkie i nie rysują szyby, to lekko wyszczerbione po kilku odmrażaniach mogą już zostawiać ślady. Tutaj z pomocą przychodzi skrobaczka z mosiężnym ostrzem, które jest o wiele bardziej miękkie, niż szyba, ale też o wiele twardsza, niż plastik i nie szczerbi się tak szybko. Nie lubicie skrobaczek? Spróbujcie odmrażacza. Tutaj możecie wykazać się samodzielnie. Wystarczy nieco spirytusu salicylowego, octu, trochę płynu do mycia naczyń i woda. Zmieszajcie "miksturę" w następujących ilościach: cztery łyżki spirytusu, cztery łyżki octu, dwie łyżki płynu i litr (ćwierć galona) wody. Pamiętajcie, by porządnie wymieszać! Następnie przelejcie do butelki z atomizerem (spryskiwaczem) i cieszcie się własnym odmrażaczem. Po spryskaniu szyby wystarczy kilka minut, by przetrzeć roztopioną powierzchnię bez żadnego ryzyka i skrobania. Jak zabezpieczyć samochód, by nie porysować sobie lakieru? Chociaż w większości przypadków już za późno, to niektóre samochody stojące w garażach wciąż możecie przygotować na podłą pogodę na zewnątrz. Śnieg i woda wnikają w powierzchnie lakieru, wypełniając niewidoczne mikrozarysowania. Odśnieżanie samochodu powoduje, że wcieracie dodatkowo brud, powiększając tylko rysy pojazdu. Główną odpowiedzią na nagłówkowe pytanie jest: wypełnić mikrozarysowania. To możecie z kolei wykonać samodzielnie, lub z pomocą studia detailingowego. Pierwsza, tańsza, łatwiejsza i znacznie bardziej krótkotrwała metoda, to położenie wosku na lakier. Odpuśćcie sobie ten wosk, który oferują wam na myjniach bezdotykowych i automatycznych. Tutaj główne skrzypce gra wosk "twardy". Czy będzie on syntetyczny, czy naturalny: nie ma to większego znaczenia. Pamiętajcie jednak, by kupić od razu aplikator (małą gąbeczkę), by wetrzeć skuteczniej wosk w lakier. Powłoka musi być przygotowana, czyli odpowiednio umyta (ręcznie!) i wyglinkowana. Następnie odtłuśćcie samochód alkoholem izopropylowym (IPA) i nałóżcie wosk małymi, okrągłymi ruchami. Poczekajcie 10-15 minut aż stwardnieje na lakierze i wytrzyjcie miękkim ręcznikiem z długim włosiem. Prawdopodobnie od razu zauważycie różnice, bo lakier zacznie się niesamowicie błyszczeć — to właśnie efekt wypełnionych mikrozarysowań. Druga, droższa metoda to nałożenie powłoki ceramicznej. Tutaj zalecamy konsultację ze studiem detailingowym, bo jest kilka rodzajów powłok i niepoprawne nałożenie może być bardzo zdradliwe i szkodliwe dla waszego lakieru. Odśnieżajcie samochód: to bardzo ważne! Pamiętajcie, że nawet minimalne odśnieżenie samochodu jest o wiele lepsze, niż jego całkowity brak. Jeśli w ogóle nie chcecie uszkodzić sobie powłoki — wezwijcie tego dnia taksówkę. Chociaż w stanie San Andreas nie przewiduje się mandatów za nieodśnieżony pojazd (bo takie sytuacje występują naprawdę egzotycznie), to weźcie poprawkę na niebezpieczeństwo płynące z zaniechania. Śnieg na aucie wpływa na widoczność, która z kolei warunkuje czas reakcji za kierownicą. Opadający śnieg z dachu może wpłynąć na widoczność jadących za wami samochodów i bezpieczeństwo pieszych. Zróbcie to więc po prostu w ramach zdrowego rozsądku! Chcesz dołączyć do zespołu działu Daily News? Kliknij w reklamę i złóż aplikację!
-
Hejka, tutaj Michał xD Zasadniczo tematy społecznościowe raczej mnie nie dotyczyły, ale mam od dłuższego czasu znowu zajawę na RP i chciałbym tu zagrzać miejsce. Dobrym początkiem będzie przedstawienie się. Od strony Rp można mnie kojarzyć z devgaming głównie (nick bezkonkurencyjny Zenek), grałem znaczną większość czasu w SN i w ścigantach, ale to były tak strasznie stare dzieje, że prawdopodobnie nikt tego nie pamięta (2013-2017). Wcześniej było RP na Gothicu i jakieś opisówki na forum. Tylko to już prehistoria xD Od strony prywatnej, pracuje na co dzień jako dziennikarz motoryzacyjny, nie umiem żyć bez psucia samochodów, lubię klasyczki, lubię tuningi, lubię nowe samochody, których w zawodzie udało mi się przetestować już całkiem sporo. Ogólnie można ze mną o samochodach pogadać, zapraszam. Poza tym fotografia (też moto, kto by się spodziewał, ale nie tylko), pieski (mam dwa), lubię sobie pograć na konsolce, lubię obejrzeć dobry film i serial i chodzę na siłkę. Pozdro600
-
ja to mogę podzielić na czym jeździcie i czym jeździliście, trochę tego jest i było. zacznijmy od tego, co póki co zostało, czyli tak: Główny klasyczek: E30 z 1.8 is (M42B18), swap z E36, bo w M40 padła kompresja. Fajna baza, będzie coś działane z nią dalej po zimie: drugi to śmietniczek głównie na tor, też m42b18, czyli e36 kompot: I trzeci to bardziej "czym stoicie", bo mamy z kumplem Ładę 2105 na spółkę i elegancko od roku sobie wrasta xD A czym jeździliście w spoilerze:
-
NAKARM PSA Z OLX - BEZPŁATNA AKCJA CHARYTATYWNA
Mikorollo odpowiedział(a) na El Fenomeno temat w Społeczność
Ja tylko dodam od siebie, że dzięki tej akcji 3 lata temu adoptowałem psa, który siedzi u mnie na emeryturce po 10 latach w schronisku. Warto rozpowszechniać 🙂
