Znajdź zawartość
Wyświetlanie wyników dla tagów 'bipolar' .
-
Armand Beauvilliers | 19 years old | student of Los Santos University | Student on Art & Design. Hej... Piszę ten rozdział tylko dlatego, że przechodzę przez wiele, ale to naprawdę wiele syfu w mojej głowie... Od kiedy to się stało, czasami naprawdę nie wiem, jak zamienić słowa z innymi... Po prostu jestem pusty... Staram się zastępować to wszystko swoimi innymi osobowościami... Staram się być raz Armandem... Drugi raz Collin... Trzeci raz Felixem... A czwartym Mayersem... Mam ich tak naprawdę dwadzieścia, ale żeby wam to wszystko wyjaśnić, potrzebowalibyśmy tutaj napisać całą Biblię... Armand Beauvilliers to prawdziwe ja... Co mam przez to na myśli? Jestem szarym, uśmiechniętym, z pasją dzieciakiem, który jest wszędzie i nigdzie, bardzo energicznym, szalonym, przygotowanym i marudnym, smutnym, dołującym się! Jestem tak naprawdę każdym kolorem w tęczy! Ale zapytasz się... Jak rozładowujesz to wszystko lub jak pozwalasz odejść myślą od tego...? No właśnie... Jak potrafię? Dzięki fotografii poznałem tak naprawdę swoją prawdziwą pasję, która pozwala mi się odizolować od tych różnych humorów, a zacząłem tę przygodę mając osiemnaście lat... Mój... Oj... Tak, mój ojciec, który zresztą zmuszał mnie do robienia zdjęć i bycia modelem, ale nie modelem, o którym wy myślicie... Zmuszał mnie do innych upokorzeń... Ale... Ale dzięki niemu poznałem aparat oraz jego możliwości, można to nazwać... Moim mieczem, którym samym się kaleczę... Uwielbiam nim władać, ale z drugiej strony samemu przeszłość tego mnie okalecza... Nie fizycznie, umyślnie... Czasami wracam dniami i nocami do tych bezsilnych nocy, w których nie mogłem nawet już krzyczeć o pomoc, a jedynie błagać, żeby on przestał... Ale... Niestety... Nie przestał dopóki nie miałem dziewiętnastu lat... O dziwo ten cały 'OJCIEC' postanowił mi wykupić studia jako jego odkupienie za jego grzechy... Strasząc mnie, że jeżeli się komuś wygadam, to moja cała rodzina spłonie... To łajdak... Ale... Wracając... Dziwisz się, dlaczego to czytasz, bo możliwe, że któregoś dnia wypuszczę ten dziennik, gdy będę sławniejszy lub rozpoznawalny, ale tak szczerze...? Chcę tego uniknąć, wiem, że mam potencjał i wiem, że mogę osiągnąć wiele... Ale nigdy nie chciałbym, żeby moje życie zostało zniszczone przez całą sławę. Opowiem trochę skąd pochodzę oraz dlaczego jestem w Kalifornii, a dokładniej w Los Angeles... Więc tak, zacznijmy od tego! Jestem z Francji, a dokładniej z wybrzeża mojej ślicznej Marsylii, w której mieszkałem do osiemnastego roku życia... Miałem być tam studentem, ale niestety przez to, co nas spotkało we Francji, bo zamieszki nas zniszczyły... Wyprowadziliśmy się z mamą oraz trzema braćmi do waszego wielkiego miasta, biegle angielskiego nauczyłem się od swojej mamy... A mój ojciec został zabity na swojej służbie podczas zamieszek... Wszystko tam poległo, nasze dziedzictwo... Oraz nasz majątek... A w Los Angeles mieliśmy świeży start... Moja mama zaczęła się spotykać z bogatym starszym białym mężczyzną... O którym wam wcześniej opowiadałem... Zmuszał mnie do tego, abym robił zdjęcia i upokarzał mnie, gdy mojej mamy nie było obok. Czy planuję wrócić do Marsylii w najbliższych kilku latach? Czy planuję, żeby kariera fotograficzna była moją główną karierą? Czy planuję być influencerem, fotografem, celebrytą, showmanem, studentem światowej klasy? Tego jeszcze nie wiem, ale staram się myśleć o samych sukcesach... I o zapewnieniach dla moich braci... To oni mają mieć jak najlepiej w życiu, bo ja sobie poradzę... Ale oni? Tego nikt nie wie, jak pociągną z tą rodziną... Bo ja? Częściowo spłonąłem.
