Znajdź zawartość
Wyświetlanie wyników dla tagów 'killer for hire' .
-
Gdy wojna się kończy, nie wszyscy wracają do domu. Niektórzy zostają na froncie, nawet jeśli zmieniają się krajobrazy. W Los Santos, tam gdzie prawo jest iluzją, a sprawiedliwość kwestią ceny, byli żołnierze znajdują dla siebie nowe pole bitwy. Byli Marines, Rangersi, operatorzy sił specjalnych – ludzie, których rząd wyszkolił do walki, ale potem zostawił bez celu. Dla nich cywilne życie było jak więzienie, a jedyne co naprawdę znali to adrenalina, cel i spust pod palcem. Gdy służba się skończyła, pieniądze się skończyły, a wspomnienia nie pozwalały spać w nocy, odpowiedź była prosta wykorzystać umiejętności do tego czego zostali stworzeni. Proces był zawsze ten sam. Najpierw kontakt – nie było ogłoszeń, nie było otwartych rozmów. Wszystko działało przez zaufane źródła, ludzi z półświatka którzy wiedzieli, komu można powierzyć brudną robotę. Klient zgłaszał problem a były żołnierz oceniał, czy warto ryzykować. Potem przychodził czas na zbieranie informacji – rutyny, zabezpieczenia, możliwe punkty wejścia i wyjścia. Każdy szczegół miał znaczenie, każdy błąd mógł oznaczać śmierć. W świecie gdzie ludzie ginęli każdego dnia, kolejna śmierć nie zwracała uwagi, jeśli była dobrze przeprowadzona. Najlepsi wiedzieli, że subtelność jest kluczem. Departament mógł szukać mordercy, jeśli śmierć wyglądała podejrzanie. Ale jeśli wyglądała na nieszczęśliwy wypadek, gangsterskie porachunki albo zwykłe zaginięcie, nikt nie zadawał zbędnych pytań. Los Santos pochłaniało takich ludzi każdego dnia. Jedna ofiara w tę czy we w tę – kogo to obchodzi?
