Znajdź zawartość
Wyświetlanie wyników dla tagów 'memphis' .
-
Tiontay "NTAY" Villacres Tiontay Villacres przyszedł na świat w Memphis, dokładniej po południowej stronie miasta, gdzie codzienność miała zupełnie inny rytm niż w spokojniejszych dzielnicach. Tu każdy znał dźwięk syren, odbijających się echem od szyb starych budynków, i głosy dzieciaków grających na ulicy do późna, dopóki matki nie zaczynały krzyczeć z okien, żeby wracali do domu. To było miejsce, gdzie noc i dzień zlewały się w jedno, a życie toczyło się między sklepem za rogiem, boiskiem i blokiem z odrapanymi ścianami. W tym właśnie świecie dorastał Tiontay - chłopak, który od początku musiał nauczyć się, że nic nie przychodzi samo. Ojciec zniknął z jego życia, zanim zdążył cokolwiek zrozumieć. Nie zostawił po sobie nic, oprócz nazwiska i paru zdjęć, które matka trzymała w szufladzie. Została sama z małym dzieckiem i górą rachunków, która z każdym miesiącem rosła jak kula śnieżna. Z początku łapała się każdej roboty - sprzątała, gotowała w knajpie, pracowała na zmiany w pralni. Bywały dni, że wracała wykończona i nie miała siły mówić, ale mimo tego zawsze znajdowała chwilę, żeby przytulić syna i zapytać, jak mu minął dzień. Z czasem w ich życiu pojawił się ktoś nowy - mężczyzna, który potrafił ją rozśmieszyć i przy którym pierwszy raz od dawna czuła się spokojnie. Dla Tiontaya był to ojczym, choć z biegiem lat stał się kimś więcej. Dorastanie w South Memphis nie należało do prostych. Na ulicach łatwo było zboczyć w złą stronę. Każdy znał kogoś, kto siedział, kto handlował albo po prostu zniknął. Matka robiła wszystko, żeby trzymać syna z daleka od tego świata. Nie pozwalała mu długo siedzieć na dworze, pilnowała znajomości, ale wiadomo - im bardziej zabraniała, tym bardziej kusiło. Tiontay i tak wymykał się do kumpli z sąsiedztwa, grał z nimi w kosza, włóczył się po osiedlu. Z tych spotkań nauczył się więcej niż w szkole. Zrozumiał, że tutaj dorosłość przychodzi wcześniej, że trzeba umieć dbać o siebie, bo nikt inny tego nie zrobi. Choć jego rodzina miała nieco lepiej niż wielu sąsiadów, chłopak szybko pojął, jak cienka jest granica między tymi, którym się udaje, a tymi, którzy przepadają. Widział, jak koledzy zaczynają wchodzić w szemrane interesy, jak ulica daje im poczucie siły, a potem odbiera wszystko - czasem dosłownie życie. Mimo że kilka razy był blisko tego świata, nie dał się wciągnąć. Wiedział, że matka nie przeżyłaby, gdyby trafił do paki albo gorzej. Powtarzała mu, że ma głowę na karku i powinien coś z nią zrobić. Tiontay zrozumiał wtedy, że chce żyć z czegoś, co naprawdę ma sens. Muzyka pojawiła się w jego życiu dzięki kuzynowi Tivonte. To on pierwszy pokazał mu, jak wygląda studio - choć w rzeczywistości był to mały pokój z laptopem, mikrofonem przymocowanym do stojaka od lampy i tanimi słuchawkami. Tivonte miał ten błysk, który sprawiał, że kiedy nawijał, wszyscy milkli. Dla Tiontaya był jak starszy brat, ktoś, kto naprawdę wiedział, o czym mówi. Siadał z boku i patrzył, jak kuzyn nagrywa, chłonąc każdą linijkę wersu. Z czasem sam zaczął pisać wersy. Początkowo chaotyczne i trochę bez sensu. W jego notatniku pojawiały się historie z osiedla, rozmowy podsłuchane pod sklepem, scenki z życia ludzi, których znał od dziecka. Później styl się zmienił - gdy w domu zaczęło się lepiej powodzić, a Tiontay miał trochę więcej pieniędzy od rodziców, jego teksty stały się bardziej pewne siebie, z nutą typowego memphisowego flexu. Pierwszy raz stanął przed mikrofonem, gdy Tivonte zaprosił go, żeby dograł się do jednego kawałka na jego soundcloud. To był krótki wers, nagrany w pośpiechu, ale dla Tiontaya znaczenie miało wszystko - moment, kiedy usłyszał swój głos w słuchawkach, był jak olśnienie. Wiedział, że to jego miejsce. Od tego dnia robił wszystko, żeby nagrywać więcej. Noce spędzał nad telefonem, zapisując wersy w notatkach, a w dzień próbował przekonać matkę, żeby dała mu trochę pieniędzy na sprzęt. Zorganizował sobie prowizoryczne studio w pokoju: materac w kącie służył za wygłuszenie, a mikrofon wisiał na kablu przyczepionym do sufitu. Pierwsze numery wrzucał do sieci bez większych oczekiwań. Nie liczył na sławę - chciał tylko, żeby ktoś usłyszał. I choć początkowo słuchało go może kilkanaście osób, z każdym nowym kawałkiem czuł, że idzie w dobrą stronę. Muzyka stała się jego sposobem, by wyrwać się z miejsca, w którym dorastał, ale też by zachować z nim więź. Bo choć South Memphis nie dawało zbyt wielu szans, to właśnie tam wszystko się zaczęło. Po przekroczeniu pełnoletności postanowił wyjechać z rodzinnego miasta i stanu Tennessee, do nowego dla niego miejsca - LA, wraz ze swoim starszym kuzynem. SOCIAL MEDIA Tiontay Villacres BODY OF WORK NTAY - MPRODUCT (prod. yzee) NTAY - 4+5 (prod. yzee) NTAY - P's (prod. Bakari) NTAY - Notre (feat. Young Murda) NTAY - MPIMPIN (prod. yzee) NTAY - EAT OR GET EATEN (prod. skid) NTAY - Thank You Mum (prod. yzee) MENTIONS KONCERT; NTAY x YOUNG MURDA x ROCCBRAYZ x SPACE X - LIVE SPECTRUM 13.12.2025 RAISED UNDERGROUND - BIG DODO 500 jako gwiazda wieczoru, a razem z nim na scenie wystąpią takie osoby jak - Young Murda, TioNTAY Villacres i DJ-e którzy kryją się razem pod ksywką Space X. KONCERT; LIVE PARTY - MUSIC BY: SPACE X, TIVONTE "YOUNG MURDA" MURDON, TIONTAY "NTAY" VILLACRES 20.12.2025 KONCERT; PRE-CHRISTMAS PARTY – The Lust Resort; Na scenie rapowa załoga: BIG DODO 500, YOUNG MURDA, NTAY oraz kosmiczny duet DJ-ów SPACE X 21.12.2025 OOC Imię i nazwisko postaci: Tiontay Villacres Numer konta postaci: 2080959974
-
Tyzee Lopez aka. yzee Tyzee Lopez urodził się 13 maja 2004 roku w Methodist South Hospital w Memphis, w stanie Tennessee. Dorastał w South Memphis w zwykłej rodzinie. Ojciec który często brał nadgodziny pracował jako mechanik, a matka sprzątała w hotelu. Nie mieli dużo pieniędzy, ale zawsze potrafili jakoś sobie poradzić. Tyzee od małego widział, że jeśli czegoś chce, musi na to zapracować gdyż z czasem samo nic nie przyjdzie. Muzyką zainteresował się jeszcze jako dzieciak. Kuzyn puszczał mu lokalnych raperów – Yo Gottiego, Key Glocka i innych, którzy wywodzili się z tych samych ulic. Kiedy rówieśnicy włóczyli się po okolicy, on siedział przy starym laptopie i próbował robić bity. Na początku wszystko brzmiało źle, ale z czasem ogarnął programy i nauczył się podstaw produkcji. Robił to z ciekawości, a potem z pasji, aż w końcu zaczął sprzedawać pierwsze podkłady przez internet. W liceum mimo tego że nie był orłem nauki co tworzyło mu problemy, zaczęło mu iść coraz lepiej. Ludzie z okolic południowego Memphis zaczęli kojarzyć jego nazwisko, a dwójka kuzynów z sąsiedztwa nagrywało na jego bitach. Nie był typem, który się wychyla, raczej pracował po cichu. Nie lubił gadać o planach – po prostu robił swoje. Kiedy zebrał trochę sprzętu, zaczął też pisać teksty. Chciał pokazać, jak jego muzyka brzmi z wokalem, więc spróbował samemu nagrywać. Jego styl był prosty i bez zbędnego owijania w bawełnę. Pisał o codziennych rzeczach, o życiu w Memphis, o dorastaniu i również o tym, jak to jest próbować czegoś w miejscu, gdzie niewielu osobom udaje się coś osiągnąć. Poza muzyką napawał miłością do sportu, szczególnie koszykówki. Grał w szkolnej drużynie, często też z kolegami po lekcjach. Dzięki temu nauczył się wytrwałości – jeśli coś nie wychodzi, trzeba po prostu próbować dalej. Sport pomagał mu odciąć się od problemów i zachować równowagę między szkołą która była jego piętą Achillesową a muzyką. Lot do LA był dla niego początkiem nowego etapu. Wiedział, że to nie będzie łatwe, ale nie planował się cofać. Wysiadł z samolotu z plecakiem, laptopem i przekonaniem, że niezależnie od tego, gdzie jest, i tak będzie robił swoje – tak jak zawsze. Tyzee Lopez nie wychował się w luksusie, ale miał jasno w głowie, czego chce. Nigdy nie chodziło mu o szybki rozgłos czy pokazanie się w internecie. Po prostu chciał tworzyć muzykę, która ma sens, i udowodnić, że ktoś z South Memphis też może dojść dalej, jeśli tylko postanowi się nie poddać. SOCIAL MEDIA Tyzee Lopez PRODUCED Young Murda - Bipolar (prod. yzee) NTAY - MPRODUCT (prod. yzee) NTAY - 4+5 (prod. yzee) NTAY - MPIMPIN (prod. yzee) NTAY - Thank You Mum (prod. yzee) James Garton - Alone in the Noise (prod. yzee) NTAY, Young Murda - CASTALIA EP ChukkyRRich - GOAT EP Easside Bunny - Sukka Killa ft. ChukkyRRich, Yourbiggest Nightmare, BabyYank (prod. yzee) SINGLES/FEATURES yzee - NO HOOK yzee - sensitive yzee - prayer MENTIONS KONCERT; PRE-CHRISTMAS PARTY - BIG DODO 500, YOUNG MURDA, NTAY, YZEE OOC, notka; Imię i nazwisko postaci: Tyzee Lopez Numer konta postaci: 3813266997 Przynależność (np. do wytwórni muzycznej jeśli grasz artystę, do agencji menadżerskiej jeśli grasz menadżera, do klubu sportowego jeśli grasz sportowca itd.): Cesar Medina Agency Imię i nazwisko menadżera (jeśli posiadasz): Felipe Cesar Medina Numer konta menadżera: 0791865550 Kontrakt zawarty z menadżerem (dot. podziału zysków, np. 10% zysków trafia do menadżera): Manager 30%
-
Castalia Heights, Memphis, TN Na południu Memphis znajduje się dzielnica Castalia Heights, znana z ubóstwa, gangowości i problemów z narkotykami. Wskaźniki przestępczości są tutaj większe niż w innych rejonach miasta, a wiele rodzin żyje poniżej granicy ubóstwa. Co widują tutaj dzieciaki? Oprócz poćpanych i zwariowanych rodziców, którzy nawet nie próbują już wiązać końca z końcem, widują codziennie strzelaniny, krew, bijatyki czy okazjonalnie zwłoki, co nie zdarza się tam aż tak rzadko. Mimo tej złej strony Castalia Heights jest znana ze swojej mocnej więzi sąsiedzkiej - mieszkańcy organizują wspólne akcje sprzątania, wydarzenia kościelne i lokalne programy wsparcia młodzieży. To miejsce trudne, ale jednak żywe - pełne historii i zaangażowania społeczności w lepsze jutro. Tivonte Murdon (ur. 9 maja 1999r) nie był wyjątkowym dzieciakiem - urodził się w bardzo ubogiej rodzinie, która mieszkała w bardzo małym domku (wręcz można nazwać go było slumsem, ledwo co dopływała tam woda). Jednocześnie jego rodzice byli uzależnieni od cracku i nie skupiali większej uwagi na nim. W pierwszym okresie jego życia zajmowała się nim babcia, która umarła gdy chłopak miał pięć lat. Wtedy został sam z poćpanymi rodzicami, którzy byli strasznymi paranoikami (pewnie przez ubytki w mózgu przez crack) - darli się na niego bez powodu, czasami nawet go bili - dlatego chłopak szukał ucieczki poza domem. Tak jak wielu innych czarnuchów, spędzał czas na osiedlu, często łapiąc się używek takich jak marihuana czy MDMA, które pozwalały zapomnieć o smutnej rzeczywistości. Niestety przesiadywanie na ulicy wiązało się z widywaniem przestępczości - w wieku ośmiu lat widział jak czarnuch był "rozsmarowany" przez pociski 7.62 - jak opowiadał Tivonte, nie dało się rozpoznać kim był ten czarnuch, tak miał podziurawioną twarz, na wylot. Życie w biedzie zmusiło Tivonte do rzucenia szkoły w wieku jedenastu lat (przestał do niej uczęszczać, często przychodziły listy od szkoły na temat jego nieuczęszczania) i zajął się handlem marihuaną. Zyski były fajne, ale przez rzucenie szkoły szybko skończył swoją krótką karierę - gdy do domu przyjechał departament by zaaresztować Tivonte (szkoła zawiadomiła sąd, przychodziły listy o rozprawie ale nikt się nie zjawił - dlatego według prawa przyjechali po niego), znaleźli przy nim uncje marihuany w skarpecie. Sprawą zajął się sąd dla nieletnich, który wysłał go do ośrodka wychowawczego do siedemnastego roku życia. Przez ten okres pisał teksty, uczył się z teorii muzycznej i czytał wiele książek motywacyjnych oraz ekonomicznych, które go kształciły. Gdy wyszedł w wieku siedemnastu lat z ośrodka i wrócił na Castalia Heights szybko wpadł w sidło narkotyków - zaczął pić purple drank, połykać xanaxy i palić po pół uncji zielska dziennie. W międzyczasie spędzał czas w studiu i rzucał Oxycodonem gdy robił przerwę od nawijania. Zaczął się też zadawać wtedy ze swoim kuzynem, Tiontay Villacres, który miał identyczną zajawkę do chłopaka. Spędzali czas w studio, jednak Tivonte ciągle ciągnęło w stronę dilerki - chciał robić szybkie pieniądze, ale zakończył raz na zawsze sprawę z dilerką gdy jeden klient zrobił na nim backdoor i był postrzelony pięć razy z 9x19mm Parabellum. Od tamtego momentu zaczął skupiać się na muzyce na sto procent, często podejmując prace na krótki okres w fast foodach, by móc nadal opłacać wynajem mieszkania czy by mieć fundusze na żarcie. W wieku dwudziestu dwóch lat przeprowadził się do Los Angeles w poszukiwaniu lepszego życia, i uważając miasto to za miasto kształtujące gwiazdy muzyki. Spędził tam kilka lat na pracy w fast foodzie porzucając na chwilę zajawkę, ale teraz, w wieku 26 lat postanowił wrócić do pisania tekstów i do wypuszczania swoich utworów, które zawsze wrzucał do szuflady. Wierzy, że ciężka praca i motywacja może pomóc mu odnieść sukces, tymbardziej mając w głowie to, że przez całe swoje życie praktycznie głodował i chodził w podartych ciuchach. Chce, by czarnuchy które przeżywają to samo co on mogły zobaczyć, że każdy może osiągnąć sukces i zrobić coś ze swoim życiem. SOCIAL MEDIA: _________________________________________ SONGS: Error 901: Setup failed to initialize: NOT OUT AT THE MOMENT.. COME BACK LATER _________________________________________ FEATURES: Error 901: Setup failed to initialize: NOT OUT AT THE MOMENT.. COME BACK LATER _________________________________________
- 5 odpowiedzi
-
- memphis
- leansipper
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
-“Los Angeles to jedno z tych miast, w których kradzieże samochodów stały się niemal codziennym zjawiskiem, niemal wpisanym w rytm życia miasta, a jednocześnie częścią większej, nieustannej gry w kotka i myszkę między policją a złodziejami. W samym tylko 2023 roku odnotowano tu prawie dwadzieścia siedem tysięcy takich przestępstw, co daje średnio ponad dwa tysiące aut miesięcznie, a więc prawie osiemdziesiąt samochodów każdego dnia. Te liczby jasno pokazują, że nie jest to chwilowa moda czy nagły wzrost przestępczości – to utrwalony problem, który dotyka całego miasta i nie omija też okolicznych miejscowości. Jeśli spojrzymy na cały stan Kalifornia, roczna suma kradzionych samochodów idzie w setki tysięcy, co w praktyce oznacza, że jakiś pojazd znika średnio co kilka minut. W takim kontekście łatwo, by pojedyncze historie ginęły w statystykach, a dla mieszkańców miasta stają się czymś niemal normalnym – codziennym ryzykiem, którego nie da się całkowicie wyeliminować, nawet przy dużych wysiłkach policji i systemu ścigania. Każda kradzież, choć statystycznie może wydawać się kolejnym numerem w tabeli, dla właściciela oznacza spory problem – stracone mienie, stres, czas poświęcony na zgłoszenia i formalności, a czasem także poczucie zagrożenia. W tym ogromnym, miejskim ekosystemie kradzieży samochodów, Los Angeles staje się miejscem, gdzie codzienność splata się z przestępczością w sposób, który trudno zignorować, a każda liczba w statystyce to czyjaś osobista historia.” - Memphis to miasto, które od lat ma łatkę jednego z najbrutalniejszych miejsc w Stanach. Statystyki same się bronią - poziom zabójstw, strzelanin i włamań regularnie umieszcza je w czołówce USA. W 2021 roku pobito tam rekord liczby morderstw, a w kolejnych latach sytuacja wcale się nie poprawiła. Każdy, kto dorasta w tej rzeczywistości, wie, że życie potrafi skończyć się na rogu ulicy szybciej, niż zdążysz się obejrzeć. W nocy słychać serie z karabinów, a rano gazety podają kolejne raporty: zabity nastolatek, zastrzelony kierowca Ubera, strzelanina pod sklepem spożywczym. To nie są pojedyncze przypadki - to codzienny krajobraz. W Memphis ulica wychowuje ludzi na dwa sposoby: jedni wybierają przemoc, drudzy uczą się przetrwać mimo niej. Dzieciaki widzą na własne oczy, jak policja wyciąga zwłoki z rozbitych samochodów, jak sąsiedzi tracą auta spod bloków, jak zwykła kłótnia kończy się trupem. Handel narkotykami napędza spiralę, bo za nim idą pieniądze, a tam, gdzie są pieniądze, pojawia się broń. Gangi trzymają całe osiedla i dyktują swoje zasady. Kto nie respektuje układu, szybko zostaje wyeliminowany. Memphis to nie jest miejsce, w którym buduje się spokojną przyszłość. Młodzi mieszkańcy kończą zakładach poprawczych albo chowają kumpla na cmentarzu. Każdy dzień przypomina hazard - wystarczy być w złym miejscu o złej porze. Dlatego właśnie do Los Angeles trafili trzej mężczyźni, zdeterminowani, by zbudować własny interes po ciemnej stronie rosnącej fali kradzieży samochodów. Antez Wellz, Narquise Porter i Tijani Lyons pochodzili z dwóch różnych światów, ale ich drogi przecięły się w momencie, który miał zdefiniować ich dalsze życie. Narquise i Antez byli kuzynami z Memphis, wychowanymi w tej samej ulicznej kulturze, choć każdy przyswoił ją na swój sposób. Antez, starszy, trzymał się na dystans. Charakteryzowała go cierpliwość, która nie pasowała do szybkiego rytmu ulicy. Wiedział, że pochopne działania kończą się źle, a w ich świecie jeden zły ruch mógł kosztować dużo więcej niż kilka dolarów. Narquise, młodszy, miał energię odwrotną: napęd, temperament i głód, by być równie dobrym jak inni, choć ten głód pchał go często na krawędź ryzyka. Obaj mieli jednego nauczyciela - wujka, który nigdy nie prowadził ich krok po kroku, ale już na początku pokazał, że w świecie kradzieży aut liczy się spokój, bystre oczy i umiejętność wyślizgnięcia się z każdej sytuacji. Traktował ich bardziej jak obserwatorów niż uczniów, pozwalając patrzeć i uczyć się na własną rękę. To wystarczyło, by obaj zaczęli naturalnie rozumieć, jak działa ten kawałek rzeczywistości. Tijani Lyons pochodził z innego miejsca. Dorastał w Atlancie, gdzie warunki były równie surowe, choć reguły gry różniły się od tych w Memphis. Spotkał dwójke kuzynów, gdy jego własna droga zaczynała już skręcać w stronę ulicznych interesów. Narquise i Antez od razu dostrzegli, że Tijani nie tylko ma otwartą głowę, ale też uczy się szybciej niż większość. Nie znał się na biznesie, ale nadrabiał energią i zapałem. Kuzyni pokazali mu podstawy - jak patrzeć na samochód nie tylko jak na maszynę, ale jak na towar, jak planować ruchy, jak odróżniać dobrą okazję od pułapki. Tijani chłonął tę wiedzę i stopniowo oswajał się z układem. Kiedy cała trójka zdecydowała się na wyjazd do Los Angeles, nie była to pochopna decyzja. Wiedzieli, że Memphis i Atlanta mają swoje ograniczenia. Mniejsze rynki oznaczały większe ryzyko szybkiego wpadnięcia i ograniczone możliwości sprzedaży. Los Angeles było inne: ogromne miasto, w którym znikało osiemdziesiąt aut dziennie, miejsce, gdzie można było zniknąć w tłumie i gdzie popyt na „strikery” wydawał się nieograniczony. Właśnie w tym chcieli się specjalizować - samochodach łatwych do kradzieży i szybkiej sprzedaży, które zapewniałyby stały przepływ gotówki. Dla nich była to droga do stworzenia czegoś, co mogłoby wyglądać jak biznes, nawet jeśli formalnie nim nie było. Ale Los Angeles rządziło się własnymi zasadami. To nie było Memphis ani Atlanta, gdzie wystarczyło kilka znajomości i szybkie ruchy, by zarobić pieniądze. Tutaj wszystko opierało się na kontaktach, układach i kalkulacji. Narquise instynktownie przejął rolę lidera - to on nadawał tempo, wiedząc, że każdy nieprzemyślany ruch mógł kosztować ich więcej, niż byli w stanie udźwignąć. Antez był człowiekiem czynu, potrafiącym improwizować, gdy plan nagle się sypał. Tijani wniósł to, czego kuzynom brakowało - świeże spojrzenie, odwagę do testowania nowych rozwiązań i kontakty, które zaczął budować samodzielnie. Ich doświadczenie w Los Angeles nie było opowieścią o błyskawicznym sukcesie. To była powolna wspinaczka trzech młodych ludzi, którzy uczyli się nowego miasta i próbowali rozwijać to, co już mieli. W tle zawsze wisiało pytanie, czy uda im się utrzymać równowagę między lojalnością wobec siebie, chciwością a presją środowiska, które nie wybacza błędów. Każdy dzień stawiał przed nimi nowe próby: od pozornie prostych kwestii logistycznych, które mogły się posypać, po decyzje, komu zaufać, a kogo unikać. Los Angeles dawało im możliwości, ale wymagało więcej, niż przewidzieli. Szybko zrozumieli, że w tym mieście nie ma miejsca na sentymenty. Antez, Narquise i Tijani byli ekipą dopiero rozpoczynającą swoją grę wśród miasta pełnego graczy. Była to dla nich szansa, by przenieść lekcje z Memphis i Atlanty na grunt, gdzie stawka była wyższa, a ryzyko bardziej realne. Tutaj każdy krok liczył się podwójnie, a każdy błąd mógł oznaczać początek końca. W cieniu codziennych nagłówków i utworach o kradzieżach samochodów AutoProPAD pojawia się jako przykład narzędzia o podwójnym obliczu - z jednej strony profesjonalny programator kluczy i modułów immobilizera, użyteczny dla ślusarzy i serwisów, z drugiej przedmiot zainteresowania tych, którzy chcieliby ominąć zabezpieczenia i szybko „ożywić” skradzione auto. To nie jest zwykły gadżet; to urządzenie zaprojektowane do legalnej pracy przy pojazdach, ułatwiające dopasowanie pilota, dorobienie klucza czy diagnostykę elektroniki, ale w nieodpowiednich rękach może stać się elementem większej układanki związanej z handlem skradzionymi samochodami. Mówiąc wprost: samo narzędzie nie determinuje przestępstwa - decyduje zamiar i sposób użycia - dlatego producenci i dystrybutorzy coraz częściej wprowadzają procedury ograniczające ryzyko nadużyć, wymagają rejestracji kupującego, weryfikacji warsztatów i blokują wybrane funkcje bez odpowiednich uprawnień. Służby śledcze i instytucje finansowe obserwują rynek takich urządzeń, a przypadki wykorzystania ich do przestępstw trafiają do raportów i analiz, bo powiązanie sprzętu z kradzieżą potrafi być istotnym śladem w dochodzeniu. ''Top news obtains surveillance video showing the moment Thieves approached Taylor's Mercedes-Benz G-Wagon just after 9 pm Two people on bikes stop in front of her SUV One person gets off, and the second follows shortly after Approaching the driver's door, in less than a minute One person jumps back on the bike and drives off And the second person follows driving the G-Wagon out of the lot"
