Znajdź zawartość
Wyświetlanie wyników dla tagów 'words at war' .
-
W programie „Words at War” podczas prowadzonej audycji przez Raymond Hall'a, słuchacze mieli okazję usłyszeć wyjątkowo dynamiczny i momentami napięty wywiad z Rosario Duarte-Rubio — Zastępczynią Burmistrza Los Santos. Głównymi tematami rozmowy były modernizacje infrastrukturalne, bezpieczeństwo, sytuacja polityczna w mieście i relacje władzy z mieszkańcami oraz przedsiębiorcami. Padło wiele mocnych słów, ale też konkretów, które rysują przed mieszkańcami obraz nadchodzących przemian. 27 milionów dolarów — inwestycja w godność Wywiad rozpoczął się od odniesienia do niedawnego posta Rosario Duarte-Rubio w mediach społecznościowych, w którym zapowiedziała inwestycje infrastrukturalne na kwotę 27 milionów dolarów. Jak podkreśliła, nie chodzi o „PR-ową pokazówkę”, lecz o realną pomoc tym, którzy dotąd pozostawali w cieniu miejskich inwestycji. Na pierwszy ogień idą dzielnice Davis, Rancho i część El Burro Heights. Ich mieszkańcy zmagają się z niedoinwestowaną infrastrukturą, a dzieci chodzą do szkół po nierównych i niebezpiecznych chodnikach. „To nie są puste słowa – to konsekwentna polityka obecnej administracji. Burmistrz James Wyatt od początku kadencji mówi jedno: nie będziemy robić PR-u na potrzebie, tylko inwestycje w godność. I to robimy” – zaznaczyła Duarte-Rubio. Modernizacja w trzech fazach Zastępczyni Burmistrza przedstawiła plan modernizacji podzielony na trzy główne etapy: Etap pierwszy: Davis, Rancho, El Burro Heights – skupienie na podstawowej infrastrukturze. Etap drugi: Strawberry, La Mesa, East Vinewood – szczególny nacisk na transport publiczny i ścieżki rowerowe. Etap trzeci: Rewitalizacja obszarów przemysłowych – najtrudniejszy i najbardziej kompleksowy etap. Każdy z etapów będzie konsultowany nie tylko z ekspertami, ale przede wszystkim z mieszkańcami, których głos – jak podkreśla Duarte-Rubio – „przez lata nikt nie chciał słyszeć”. Korki będą – ale zmiana wymaga wysiłku Na pytanie o możliwe utrudnienia w ruchu miejskim w trakcie remontów, Duarte-Rubio nie owijała w bawełnę: korki będą, ale mają one służyć większemu dobru. „Nie zamierzam przepraszać za to, że w końcu ktoś robi coś dla Davis” – zaznaczyła stanowczo, wytykając uprzywilejowanym dzielnicom brak empatii wobec mniej komfortowych rejonów miasta. Zapewniono jednak, że plan zarządzania komunikacją jest gotowy i zakłada współpracę z LSPD, objazdy oraz harmonogramy prac dostępne dla mieszkańców. Ton, który wzbudza emocje W trakcie rozmowy nie zabrakło emocji, a wymiana zdań między prowadzącym a zastępczynią burmistrza momentami była napięta. Hall zwrócił uwagę na ostrość wypowiedzi Duarte-Rubio, na co ta odpowiedziała: „To nie złość. To determinacja. (...) Jeśli dla kogoś to zbyt bezpośrednie, to właśnie dlatego powinno wybrzmieć głośniej”. Zaznaczyła też, że jej styl nie różniłby się od mężczyzny w garniturze, a tylko płeć sprawia, że niektórzy odbierają jej wypowiedzi jako „zbyt ofensywne”. Terminarz i ekologia Jak poinformowała Duarte-Rubio, prace w Davis rozpoczną się w trzecim tygodniu maja, a mieszkańcy zostaną oficjalnie poinformowani o szczegółach. W kontekście ekologii zapewniła, że przewidziano zielone przystanki, nasadzenia drzew oraz inne przyjazne środowisku rozwiązania – jednak nie chciała wchodzić w szczegóły techniczne, pozostawiając to specjalistom. Opozycja, która „tworzy hałas” Sporo miejsca poświęcono również opozycji. Zdaniem Duarte-Rubio, ich działania są motywowane politycznie i nastawione na sabotowanie realnych postępów: „To nie jest konstruktywna krytyka. To cyniczne budowanie nastroju zmęczenia”. Dodała, że mimo prób dialogu, republikańscy radni nie są zainteresowani rozmową, a raczej „gotowymi odpowiedziami” pisanymi przez lobby i centralę partyjną. Wsparcie dla przedsiębiorców Duarte-Rubio podkreśliła, że miasto staje się coraz bardziej przyjazne dla lokalnych przedsiębiorców i młodych inwestorów. Uproszczone procedury, mentoring oraz lepszy kontakt z urzędami mają stworzyć przestrzeń do rozwoju dla tych, którzy chcą działać lokalnie i wspierać rozwój miasta. „My nie potrzebujemy więcej murów. Potrzebujemy więcej mostów – między miastem a biznesem, między starszymi i młodszymi, między centrum a peryferiami” – powiedziała, nie kryjąc krytyki wobec polityki izolacjonistycznej poprzednich administracji. Zapis audio z przeprowadzonego wywiadu w formie audycji LIVE - Dostępny TUTAJ :
-
**Materiał jest do obejrzenia tylko za pośrednictwem potwierdzenia pełnoletności** Początek burzy Raymond Hall otworzył program słowami, które zapowiadały wieczór pełen emocji: „Dzisiaj to jest ten dzień w którym czas, abyśmy poznali prawdę”. Szybko stało się jasne, że nie będzie to zwykła rozmowa. Już pierwsze wypowiedzi pokazały, jak głęboko konflikt zakorzenił się w parafii. Ksiądz Joseph Forter stanowczo zaprzeczył wszelkim zarzutom, jakoby pod kościołem znajdowały się „prowizoryczne więzienia” czy też że miały miejsce jakiekolwiek rytuały. – „To są pomówienia. Hugo preparuje dowody, próbując obalić Kościół Katolicki” – powiedział, oskarżając swojego rozmówcę o szerzenie herezji i przemoc wobec dzieci. Z kolei ksiądz Hugo Pembroke zachował chłodniejszy ton, punktując swojego przeciwnika: – „To przedszkolny teatrzyk. Słowa ojca Fortera są niemal kopią moich wcześniejszych wypowiedzi.” Oskarżył go o manipulację i wykorzystywanie swojej pozycji w parafii, w tym finansowe żerowanie na wiernych. Alkohol, przemoc, spiski? W toku rozmowy na jaw wyszły kolejne szokujące fakty. Ksiądz Forter oskarżył Hugo o sprowadzenie na mszę pijanego mężczyzny – Alejandro – który miał „przechadzać się po kościele bez spodni”. Hugo natomiast odpowiedział, że to Forter był odpowiedzialny za obecność tego człowieka. – „To Pan wprowadził go do kościoła, Pan go zatrudnił. I to Pan był pijany” – odbił zarzut. Słowa Fortera, które wielokrotnie zahaczały o pogardliwe, a wręcz rasistowskie i wulgarne komentarze, szokowały prowadzącego i słuchaczy. – „Nie cierpię imigrantów” – padło z jego ust. W dodatku oskarżenia o „zastępy szatańskich demonów” i spiski na zlecenie Hugo przywoływały bardziej narracje z teorii spiskowych niż rzeczowe argumenty. Hierarchia i pieniądze Istotnym punktem rozmowy stała się kwestia rzekomego zmonetyzowania parafii oraz faworyzowania proboszcza kosztem innych duchownych. Hugo zarzucił Forterowi, że zwykły wikary zmuszony jest żyć w rażąco gorszych warunkach niż proboszcz. – „Wikary to też człowiek. Kim Pan jest, aby dyktować innym nieludzkie warunki?” – pytał retorycznie. Forter nie zaprzeczył różnicom, a wręcz je potwierdził: – „Proboszcz to osoba święta. Musi żyć godnie. Wikary jest gorszy niż ja lub proboszcz.” Wypowiedź ta spotkała się z natychmiastową krytyką – zarówno ze strony Hugo, jak i prowadzącego, który pytał o szczegóły „rażącego luksusu” i domniemanych symboli satanistycznych widniejących na plebanii. Forter wszystkiemu zaprzeczył. Chaos zamiast odpowiedzi Cała audycja przybrała formę wojny słów, w której racje obu stron mieszały się z wyzwiskami, wzajemnymi oskarżeniami i brakiem konkretnych dowodów. Kiedy prowadzący próbował dojść do sedna i poprosił Fortera o przedstawienie obiecywanych „dowodów na winę Hugo”, duchowny odmówił, tłumacząc się śledztwem prowadzonym przez Watykan. Hugo w odpowiedzi zarzucił Forterowi kłamstwo i grę pod publiczkę: – „Od początku audycji z Pana ust wychodzą jedynie utarte formułki.” Finał sprawy : Ksiądz Hugo obierając od początku bardzo spokojną postawę w końcowym czasie trwania programu wyciągnął z teczki zdjęcia, pokazując całą prawdę i udowadniając winę Joseph'a Fortera. Pokazał on zdjęcia ukazujące odwrócone krzyże w parafii, zbudowane prowizoryczne więzienia w piwnicach kościoła, czarne habity do odprawiania czarnych mszy, jak i figura upadłego anioła. Hugo Pembroke swoją odwagą i determinacją w działaniu, pomimo straty swojej parafii i możliwości pracy w niej doprowadził do ujawnienia szokujących faktów na temat działalności proboszcza i jego zastępcy w parafii Holy Trinity. Przekupione służby? Podczas ostatniego wywiadu Hugo stwierdził, jakoby Joseph Forter mówił o jego znajomościach w biurze szeryfa, które gwarantują mu bezkarność. Dnia 6 kwietnia gdy doszło do przeszukania kościoła, biuro szeryfa nie odnalazło nic podejrzanego, zostawiając tą sprawę bez rozstrzygnięcia, aż do teraz! Czy ta sprawa ma kolejne dno, ukazujące korupcję w strukturach służb w naszym mieście? Agresja, próba pobicia Hugo przy okazaniu dowodów Gdy Hugo Pembroke bohatersko pokazał wszystkie dowody do kamery, ksiądz Joseph Forter rzucił się na niego chwytając go za kołnierz, musieliśmy przerwać program. W obliczu zagrożenia, nasz CEO wyciągnął broń palną odstraszając agresora. Na miejsce zostały wezwane służby, które otrzymały cały materiał dowodowy, a agresor został aresztowany. Niesamowita i bohaterska postawa Hugo Godfray Pembroke Ksiądz Hugo pomimo przeciwności losu oraz wielu osób w hierarchii kościoła, które były ponad nim - Udowodnił krzywdę ludzką od długiego czasu mającą miejsce w tej parafii. Pomimo strachu o własne życie, doprowadził do złapania sprawców. Pomimo utraty pracy, troski o własne bezpieczeństwo i podróży z całym swoim dobytkiem życiowym w samochodzie odkąd stracił możliwość mieszkania na plebanii - Zdecydował się doprowadzić tą sprawę do zakończenia. Chcemy pochwalić takie zachowanie oraz ogłosić, iż Hugo Godfray Pembroke w obliczu bohaterskiego czynu otrzymał od nas możliwość pracy w naszej redakcji i będzie prowadzić własny program telewizyjny dotyczący nauk katolickich. Zapis wideo 3 emisji programu "Words at War" **Została również opublikowana reszta nagrania z cenzurą użytą na broń palną i wiele niecenzuralnych słów. Jest to nagranie z monitoringu pokazujące zachowanie Księdza Josepha po udowodnieniu jego winy. Nagranie jest kolejnym materiałem dowodowym, jak i powodem przerwania nagrywania**
-
Dzisiejsze czasy są wspaniałe, nie tylko pod względem pokoju na świecie, wielu możliwości rozwoju, powszechnego obowiązku edukacji dzieci, ale też i technologii. Ludzkość rozwinęła się na tyle do przodu, że wiele technologii umożliwia nam spokojne, bardziej komfortowe i mniej zapracowane życie. Czy to roboty do odkurzania, myjące okna, kuchenne. W wielu sferach życia i dziedzinach zawodowych, nasz postęp technologiczny przyniósł wiele korzyści i ulgi dla pracowników czy gospodarstw domowych. To samo tyczy się i naszej dziedziny, czyli dziennikarstwa. Daily Globe – znana wszystkim stacja medialna – może poszczycić się wieloma artykułami informacyjnymi i programami o różnej tematyce: od motoryzacji, przez relacje damsko-męskie, aż po modę. Przez lata utrzymywała niekwestionowaną pozycję lidera, głównie dzięki braku poważnej konkurencji. Dawniej rywalizowała z Weazel News, jednak po skandalu korupcyjnym i defraudacji niemal dwóch milionów dolarów przez dyrektorkę oddziału w Los Santos, firma ta straciła swoją pozycję. To sprawiło, że Daily Globe stało się monopolistą na rynku. Pytanie jednak brzmi: czy ich dominacja i wysoka renoma są w pełni zasłużone? Postęp technologiczny doprowadził do powstania sztucznej inteligencji (AI), narzędzia, które w ułamku sekundy odpowiada na zapytania użytkowników. Dzięki niemu możemy szybko uzyskać informacje, stworzyć wypracowanie, ułożyć plan żywieniowy czy nawet przygotować artykuł. AI może wspomagać dziennikarzy w ich pracy – poprawiać teksty, podsuwać inspiracje czy sugerować treści. Kluczowe jednak jest, by narzędzie to było jedynie wsparciem, a nie zastępstwem dla ludzkiej pracy. Niestety, w Daily Globe stało się inaczej. Stacja coraz częściej publikuje artykuły, które w większości są dziełem sztucznej inteligencji. Przejdźmy do konkretów. Najnowszy program o modzie „Fashion with Kaylee”, którego debiut miał miejsce 12 marca, to przykład patologii w dziennikarstwie. Prezenterka Kaylee Reynolds „napracowała się” przy produkcji swojego materiału w zaledwie… 13%. Resztę, czyli 87%, napisała sztuczna inteligencja. Można się zastanawiać, na czym dokładnie polegał wkład prowadzącej – prawdopodobnie ograniczył się do powitania i pożegnania widzów. Podobna sytuacja miała miejsce w programie kontrowersyjnej w ostatnim czasie prezenterki medialnej Alyssy Marchesi. Jedenasta emisja jej audycji został w 75% napisany przez AI, mimo że wcześniejsze epizody nie wykazywały tak rażącego użycia technologii. Czyżby zabrakło weny? Nie lepiej wygląda sytuacja w programie „The Flight Path – Lotnictwo wczoraj, dziś i jutro”, prowadzonym przez Lukasa Wrighta – entuzjastę lotnictwa i doświadczonego spadochroniarza. Pomimo swoich 2048 skoków spadochronowych, przy drugiej audycji swojego programu wykazał się imponującym… 87% wkładem AI. Pierwszy odcinek był nieco lepszy – ingerencja sztucznej inteligencji wyniosła „tylko” 59%. Jak widać, im dalej, tym mniej chęci i wiedzy. AI w Daily Globe nie ogranicza się jedynie do programów telewizyjnych. W artykułach informacyjnych sytuacja wygląda równie źle. Przykładem może być tekst „Kolejny pożar w dzielnicy Vespucci. Czy możemy mówić o seryjnych podpaleniach?”, w którym ingerencja AI wyniosła aż 71%. Jeszcze gorzej wypadł artykuł „Pożar w dzielnicy Vespucci. Podpalenie, czy przypadek?”, opublikowany 20 lutego – tutaj AI napisała go w 100%. To oznacza, że dziennikarz nie poświęcił na niego nawet minuty. Szczególnie perfidnym przypadkiem jest artykuł z cyklu „Behind The Wheels” o samochodzie Pfister Comet S2 Cabrio. Tekst został przygotowany w formie graficznej, co miało utrudnić jego analizę pod kątem AI. Mimo to udało się ustalić, że ingerencja sztucznej inteligencji wyniosła 74%. Podobna sytuacja dotyczy artykułu o modelu Pfister Comet Callista, w którym AI napisała 84% treści. Nie wszystkie teksty w Daily Globe są jednak generowane maszynowo w tak dużym stopniu. Przykładem mogą być artykuły „Paradise Island: Tropikalny Raj na wyciągnięcie ręki” (30% AI) czy „Civil Aviation Day: Podniebne Święto w Sandy Shores” (14% AI). Tutaj sztuczna inteligencja została użyta jedynie jako narzędzie wspomagające, a nie zastępujące pracę dziennikarza – i tak właśnie powinno to wyglądać. Podsumowanie: Takie praktyki pokazują dobitnie brak wystarczającej, rzetelnej i dobrze wykonanej pracy przez dziennikarzy Daily Globe. Tutaj nawet nie możemy mówić o wykonanej pracy, tutaj możemy wprost wskazać jej brak. Takie sytuacje doprowadzają do szerzenia dziennikarskiej patologii i serwowania słuchaczom informacji generycznych i nudnych. Pamiętajmy, że jesteśmy dziennikarzami i to piękny zawód. Wykonujmy swoją pracę sumiennie i wykorzystujmy narzędzia jako pomoc, nie jako sposób szybkiego wykonania pracy, zdobycia pieniędzy i zapomnienia o wykonaniu swoich obowiązków. Kategorycznie nie zgadzamy się z takim sposobem przekazu informacyjnego z uwagi na możliwość stracenia przez dziennikarzy swojej pracy a zastąpieniem nas przez sztuczną inteligencje, jak ma już miejsce w wielu stacjach radiowych. Daily Globe, doprowadzacie do likwidacji dziennikarstwa! Obudźcie się bo będzie za późno! Dowody :
