Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

Piggy's Bandit


MrAndreios

Rekomendowane odpowiedzi

 

jVOAOpK.png


"I'm proud to be from Davis. It ruined my life, literally, but i'm proud."

                                                                                                          - Davis Man
                                                                                                  Los Santos Globe

Wiara w to, że każdy w tym mieście jest dobry albo zły może sensownie nadać sens dla tego wszystkiego, ale pozwól, że opowiem Ci mój punkt widzenia. Nie każdy rodzi się tutaj ze wspaniałym dzieciństwem, kochającymi rodzicami, a w dodatku zamożnymi, otacza się wspaniałymi przyjaciółmi, ma wierną żonę, cudowną pracę o której marzył i rozwija w niej skrzydła, brzmi bajkowo...? Tak, może brzmi to cudownie dla uroczych gwiazd poprawnego systemu, a co jeśli by tak spojrzeć na kogoś innego, na kogoś kto jest przeciwieństwem tego wszystkiego? Rodzi się w przesiąkniętej przemocą rodzinie, Twoje dzieciństwo opiera się głównie na tym czy ojciec nie wrócił pijany do domu lub matka nie przyprowadziła klienta do mieszkania by móc zarobić na to wszystko parę groszy? Brzmi absurdalnie...? Ale Ty przecież powiesz, że dziecko nie musi być takie jak rodzice, że może być dobrym człowiekiem, dążyć do marzeń, dbać o społeczeństwo, jeśli w to wierzysz to nie mamy nad czym dyskutować, bez odpowiednich wzorców i odpowiedniego zaplecza będziesz dbał tylko o swoje przetrwanie, będziesz kradł, będziesz robił wiele złych rzeczy, bo to łatwiejsze niż walka z tym wszystkim. Te pierdolone gwiazdeczki z północnej części miasta będą oceniać Cię jako śmiecia, bo tak łatwiej, lepiej nie widzieć tego co złe czy też straszne, no bo Ty przecież jesteś dobry, a reszta chuj Cię obchodzi... Smutna rzeczywistość? Może i tak... choć ja nigdy nie potrafiłem się przypisać do jednej z tych grup, moje życie nie kończyło się wspólnym rodzinnym zdjęciem na jachcie, ani płaczem matki z drugiego pokoju, gdy ojcu przyszła ochota potrenować metody przesłuchań CIA podczas wojny w Wietnamie. Wiodłem spokojne życie, może czasem zdarzyło się wrócić z podbitym okiem, ale była to prędzej zasługa tej dzielnicy, nie samego charakteru. Na przestrzeni lat odkryłem jedną ważną rzecz, która łączy te wszystkie trzy grupy, każdy dąży do czegoś lepszego, czegoś czego brakowało w życiu, jednym przychodzi to łatwiej, jednym gorzej, pytaniem jest, czego Ci brakowało i w jaki sposób chcesz to osiągnąć. Z własnego podwórka wiem, że moja rodzina nie potrafiła się wynieść z tego miasta przez całe życie harując na tych co mieli więcej, żeby mieli jeszcze więcej, będziecie mi się dziwić w tym, że będę chciał za wszelką cenę opuścić to cholerne miejsce? Uniknąć cierpienia jak moi rodzicie, którzy zawsze byli pod kimś, bo po prostu nie urodzili się w prywatnym szpitalu, nie mieli bogatych rodziców, którzy ustawili ich przyszłość? Nic nie motywuje Cię bardziej do zmiany niż widok cierpienia osób które kochasz, choć może w tej dzielnicy nie powinno się o tym mówić. Gdy znalazłem się w firmie zajmującej się wywozem odpadów, w której pracował mój ojciec zdałem sobie sprawę, że bliżej mi do tej drugiej grupy, czas wychylić głowę ponad chmury i napluć w barierę systemu, która dzieli nas na lepszych i gorszych, gadanie o tym, że tak nie jest albo, że nasza lokalna władza próbuje to zmienić, to jak zaufanie prostytutce, że jesteś jej jedynym klientem. Im prędzej zdasz sobie sprawę, że każdy ma Cię w dupie, jesteś sam i sam sobie możesz jedynie pomóc, może Cię uratować z poczucia, że tkwisz w dziewięćdziesięcio-procentowym społeczeństwie, które jest niezadowolone ze swojego życia. Ja już wybrałem swoją drogę, którą chce podążać, nie jest ona bezpieczna... Poznałem kogoś, okazało się, że jest bliższy memu sercu niż myślałem, los jest przewrotny gdy spotykasz swojego dawnego przyjaciela po latach gnicia w tym zadupiu. Choć trochę otuchy mi się należało, choć ja wolę mówić, że to przeznaczenie. Nie chce podawać Wam tutaj jego prawdziwego imienia, bo zdaje sobie sprawę z tego, że nie każdy jest tutaj życzliwy... Zawsze myślałem, że moja introwertyczna dupa będzie wyrywać się z tego miasta na własną rękę, ale on opowiedział w czym i jak może mi pomóc, żeby to osiągnąć, samemu na tym korzystając. Brzmi jak cholerna gra zespołowa, tworzymy dwuosobową drużynę? Też tak myślałem do pewnego momentu, dopóki nie powiedział mi co tak naprawdę planuje zrobić. Kazał mi czekać na niego w cholernym garażu na obrzeżach miasta, zapowiadało się niewinnie...


64biDcO.jpgPierwsza myśl to taka, że przyjedzie pochwalić się nowym samochodem czy też dokonać aktu upadku moralnego zabawiając się z łatwiejszą istotą płci pięknej. Jak się okazało przyprowadził pierdolonego ćpuna w bagażniku swojego vana, słyszałem krzyki i jak się awanturuję, na pierwszą myśl musiałem stwierdzić, że jest pojebany i ja z takich interesów się wypisuje, bo niby jak chcesz osiągać swoje marzenia na drodze przestępstwa? Teraz myślę, że w tamtym momencie stanąłem przed faktem dokonanym, złapał mnie za bluzę, przyciągnął do siebie i powiedział "siedzisz w tym ze mną, tylko mi pomóż, a będziemy bogaci", tania zagrywka i jeżeli myślicie, że jestem inteligentnym gościem, to się mylicie. Byłem nim zanim przytaknąłem na jego propozycję, dostałem od niego kominiarkę i od tamtej pory wykonywałem polecenia mojego "przyjaciela", złapaliśmy gościa we dwójkę, przeprowadziliśmy go do środka, on go trochę obił i jakoś go usadziliśmy na krześle, pamiętacie jak chwilę wcześniej wspominałem Wam o tym jak niektórzy ojcowie bawią się w agentów CIA na nieoficjalnych przesłuchaniach z pasem w dłoni? To tutaj wyszło to poza moje najśmielsze oczekiwania, jeszcze nigdy nie widziałem tak efektywnego podtapiania człowieka, ale zapytacie, tortury, ale co miało to na celu? Zdajecie sobie sprawę, że żyjemy w XXI wieku? Nic nie jest warte tyle co informacje, a on miał ich w cholerę, ćpun jest jak dziwka, dużo słucha, wie kto, gdzie, jak, z kim i kiedy...


YGBEKhx.jpgCzy się bałem? Oczywiście, wiedziałem, że jak go wypuścimy to pierwsze co się stanie to parę niezłych lat życia spędzimy za kratami, ale poszliśmy o krok dalej... Kurwa, jak sobie teraz myślę, wjebaliśmy się po uszy. Czy jakbym miał maszynę czasu to bym się cofnął do momentu, w którym założyłem kominiarkę i nie podjąłbym tej samej decyzji? Z perspektywy tego jak czuje się teraz, a jak czułem się wtedy, wiem że był to najlepszy wybór jakiego mogłem dokonać, ale granie harcerzyka w świecie przestępczym nie jest kurwa powodem do dumy, no nie oszukujmy się, ale wróćmy do tego co było dalej... Mogłem zrozumieć wpierdalanie hektolitrów wody do pyska jakiegoś czarnucha, to zrozumiałe, bo chcieliśmy się czegoś dowiedzieć, znaczy "chcieliśmy"... On chciał, a ja się bacznie przyglądałem jak pies na posyłki. Specjalista - może tak go nazwijmy, przyłożył nóż do gardła tego porządnego i zajebiście prawego Afroamerykanina i wyrecytował formułkę, która informowała ofiarę, gdzie mieszka, z kim, ile lat ma jego matka, co wpierdala jego mały jamnik i gdzie chodzi do szkoły jego siostra. Szczypałem się po ręce, czy to nie ukryta kamera, bo może kręcą jakiś popierdolony film sensacyjny bez Stevena Seagala w roli głównej... Wypuściliśmy go, naturalnym było to, że powiedziałem, że to przegięcie, że nie powinniśmy tego robić, że to chore, wpierdolą nas za kratki. Dostałem zapewnienie, że facet nic nie wygada i wiecie co? No kurwa miał racje, do dziś nie pisnął ani słowa, bo w innym przypadku nie czytalibyście tej historii.


BI0aHQV.jpgAle może trochę wyluzujmy z tym wszystkim, zdajecie sobie sprawę, co czuje jakikolwiek przestępca? Wszystko to co my, przepraszam Wy - bo pewnie w Waszych oczach jestem potworem, a nie człowiekiem, który nie powinien żyć, bo robi złe rzeczy. Tania gadka, a jakże urzekająca... Wiecie jak jest naprawdę? Mamy swoje rodziny, każdy inną, potrafimy kochać, potrafimy wspierać, mamy normalne ludzkie odruchy, oglądamy netflixa w weekendowe wieczory, a w dni robocze normalnie pracujemy w gównianych robotach, to chyba nie tak bardzo się różnimy? Jedynym to co nas wyróżnia, to że my przesunęliśmy granicę w naszej głowie, co możemy. Teraz postaw się w skrajnej sytuacji, jesteś ubogi całe życie, masz do wyboru albo zapierdalać za najniższą krajową i wiązać ledwo koniec z końcem, czy może zabrać coś komuś bogatemu, mimo że on i tak nie zbiednieje? Odpowiedziałeś sobie sam, być może dlatego, że w ten sposób akceptuje to co robię. Przestałem dawno temu wierzyć w system. Dobra, odpoczęliście chwilę od głównego wątku, więc czas do niego wrócić. Nie jestem dumny z tego co zrobiliśmy, ale najprościej mówiąc wykorzystaliśmy informację od ćpuna, który wyjawił nam gdzie są dochodowe kobiety... Pojechaliśmy do Sandy Shores vanem służbowym mojego serdecznego przyjaciela i porwaliśmy tą dziwkę z ulicy, która miotając się na wszystkie strony, zostawiła mi ślady zębów na ręce, wiedziałem, że idziemy coraz dalej...


DEbuAZC.jpgMiałem już na koncie obrabowanie nierządnicy i współudział w torturowaniu człowieka na przełomie jednego miesiąca, zajebiście... Mimo tego w ciągu tej jednej nocy zarobiłem tyle ile przez cały miesiąc swojej roboty w tym zawszonym mieście i jak takie coś miało mnie nie zachęcić do dalszej "pracy"? Sam w to nie wierze, ale z mojego pomysłu zaczęliśmy obserwować potencjalne mieszkania w bogatszych dzielnicach, może nie na tyle bogatych gdzie świnie pojawiają się w przeciągu paru minut, a monitoring jest na każdym rogu, ale na tyle obfitych, że będziemy mogli dobrze zarobić, chociażby sprzedając pierdolony dywan z niedźwiedzia za paręset dolarów w lombardzie. Sprawy się trochę skomplikowały, bo to było duże przedsięwzięcie, jakkolwiek to nie brzmi, ale nie myślcie sobie, że opierdolenie czyjegoś dobytku gdzie może być pierdolone psisko czy też sprzątaczka z Meksyku, jest łatwym zadaniem. Obserwowanie ludzi w późniejszym czasie uważałem za hobby, kręciły mnie cudze sprawy, być może dlatego, że moje życie towarzyskie było ubogie, bo przebywanie w obecności tancerek z Vanilla Unicorn nie jest specjalną dozą znakomitego towarzystwa, zapomniałem dodać jeszcze parę groszy od siebie, że w tym mieście normalna dziewczyna wykraczała poza moje zasięgi, kto by zwrócił uwagę na śmieciarza, mieszkającego ze starszą matką i poruszającego się chłopaka głównie komunikacją miejską? Z tego co się dowiedziałem nasze grono ma się powiększyć. być może nie będę już musiał robić grilla dla dwóch osób. Po poczuciu tej władzy jaki ma wyzwolony umysł względem systemu, wiem że ciężko będzie mi się teraz przed czymkolwiek cofnąć... Może kiedyś, jeżeli będzie mi dane, opowiem Wam co się działo dalej. Pamiętajcie - nie osądzajcie kogoś, jeżeli nie wiecie co przeżył.

Spoiler

Witam serdecznie każdego kto to teraz czyta, postanowiłem wdrożyć pomysł nowej organizacji o nazwie Piggy's Bandit, która nie charakteryzuje się na mafię, gang uliczny czy też zapaleńców motoryzacji, jest to po prostu szajka, grupy osób, którzy ze zwykłych szarych obywateli wkraczają, podkreślę dopiero wkraczają w sidła półświatka przestępczego, nie chcę tworzyć organizacji, która miała już zaplecze historyczne, zaczynamy od zera, nie gramy dokokszonych gangsterów z automatycznymi giwerami, chce pokazać kreacje organizacji, która nie tylko ma coś wspólnego z przestępstwami, ale normalnym życiem. Naszym celem do gry jest zaangażowanie jak największej liczby osób do gry z nami, chcemy by gra nie była tuzinkowa, chcemy się wyróżniać w taki sposób, że każda nasza przestępcza akcja będzie dobrze zaplanowana, a nie zrobiona pod kaprys, bo jest nudno. Tego ostatniego nie zazna się w naszej organizacji, bo gdy będzie trzeba odpocząć po akcji przestępczej, to wyluzujesz sobie na mieście z całą naszą ekipa, którzy nie będą afiszować się z tym komu to oni nie wpierdolili i ile pieniędzy mają w materacu. Jedna z ważniejszych rzeczy, organizacja nie ma na celu tworzenia jakiejkolwiek bojówki do strzelania się z policją czy też prowokowania innych organizacji przestępczych. Strzelanie u nas będzie miało fundamentalne zasady, takie jak używanie broni w konieczności lub punktu planu akcji, gdzie będzie to niezbędne. Chce wyjść z nową inicjatywą, bo chce odczuć oddech świnek z lokalnego departamentu - jak w życiu, co wskazywałem w historii wyżej, każdy przestępca ma rodzinę, przyjaciół czy kolegów, wkurwiającą sąsiadkę, każdy może Cię sprzedać, choćby przypadkowo, czasy lojalności się dawno skończyły. Jeżeli policja będzie miało dojście chociażby do jednego z nas, to dany detektyw prowadzący sprawę, otrzyma ode mnie jako lidera interaktywną rozmowę jaką może przeprowadzić z daną osobą powiązaną z postacią naszej organizacji, wybierane odpowiedzi będą miały skutek czego dany detektyw się dowie, jest to element, który wyeliminuje tzw. miasto duchów, gdy przykładowo nas nie byłoby na serwerze, a detektyw może sobie wtedy działać. Chcemy prowadzić naszą grę w ciągu fabularnym, każdy wybór, będzie miał swój skutek, który będzie przekładał się na nasze wybory podczas gry. Chciałbym wprowadzić pewne ograniczenie w mojej aplikacji ze względu na logikę organizacji, tj. każda osoba grająca u nas, musi grać Amerykaninem/Amerykanką, z prostego logicznego względu gry, nie będziemy brać do ekipy osób, które się wyróżniają i nie znają tego miasta. Tylko wybrańcy z Los Santos. Ekipa nigdy nie będzie wielka, bo stawiamy na jakość nie ilość, większa grupa osób stwarzałaby realne zagrożenie większej wpadki podczas każdej akcji. Celem organizacji jest wzbogacanie się to prawda, ale żaden z nas nie chce grać tutaj dla pieniędzy w grze, tylko dla tworzenia zajebistej interakcji z resztą graczy. samemu przy tym mieć frajdę. Nasza organizacja nigdy nie będzie stawiała się ponad jakakolwiek inną organizację, to my będziemy psami do wynajęcia i od czarnej roboty.

Pozwolę sobie tutaj wstawić informacje rekrutacyjną do naszej ekipy, jeżeli byłyby jakieś pytania od sprawdzającego aplikacje, proszę mi tylko powiedzieć, serdecznie zaproszę na discord gdzie są opisane nasze główne zadania jakimi się będziemy kierować i w jaki sposób będziemy działać, nie ujawniam tego publicznie, gdyż jest to poufna informacja tylko dla członków liczę, że przyszłej aplikacji na VibeRP.

Ekipa: 

MrAndreios (LD) https://forum.v-rp.pl/profile/2947-mrandreios/

Erwin https://forum.v-rp.pl/profile/3878-erwin/

Kervj https://forum.v-rp.pl/profile/3628-kervj/

Astro https://forum.v-rp.pl/profile/4110-astro/

Staris https://forum.v-rp.pl/profile/13886-staris/

xrihet https://forum.v-rp.pl/profile/12431-xrichetx/

(wyrzucony za próbę gry mustiwna) Roymeey - https://forum.v-rp.pl/profile/14165-roymeey/?tab=activity

 

Przestępstwo:

 

 

Informacje rekrutacyjne:

- podchodzimy do sprawy poważnie, gdzie naszym głównym celem jest nakręcanie rozgrywki, a nie liczenie pieniędzy w kieszeni przy jajach,
- stawiamy na zależność swojej organizacji od innych, nie bawimy się we władców wszechświata, to zostawmy mafiom,
- chcemy rozwijać się w kilku dziedzinach, zaczynając od drobnych kradzieży, włamań do mieszkań, obrabowywaniu lokalnych biznesów, kończąc na porwaniach, rozbojach z użyciem broni palnej oraz napadach na większą skalę,
- realizm to nasz konik napędowy, każda postać zależnie od historii ma swoich przyjaciół, byłą dziewczynę, aktualną dziwkę w niedzielny wieczór, rodzeństwo czy też rodziców, zostawiłeś ślad podczas aktu grzechu, a świnki z San Andreas Avenue już na Ciebie czekają? Powodzenia...
- jeśli masz świadomość, że działamy na najbardziej narażonej na wykrycie branży, a więzienie stanowe to tylko miejsce do ponownego pokrycia Twoich pleców*, to z radością będziemy gościć Cię w naszej drużynie,
- pierścień władzy jest tylko jeden, od planowania jestem ja, ale teoria, że masz się słuchać i nie wpierdalać odeszła do lamusa, trzymamy się jako drużyna, która ma za zadanie lepiej żyć, małe słówko ode mnie... Jeśli myślisz, że odejdziesz z tej branży, bez szmatki na Twoim szpetnym ryju i 5 litrowej butli wody to uznam Cię za niepoprawnego optymistę,
- to nie miejsce dla bohaterów, to nie czas westernu, myśl logicznie by nie wpierdolić się na całe życie w cztery ściany, broń palna to nie zabawka, jesteś na tyle duży, żeby to zrozumieć, prawda?
- wielowątkowość ma znaczenie, dla urozmaicenia rozgrywki, każda postać z naszej grupy będzie miała swoją historię zamontowaną w interaktywnym wideo, którą otrzyma każda świnka prowadząca sprawę po zdobyciu poszlak czy też dowodów.

 

Edytowane przez MrAndreios
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach


o1brf1L.jpgZnowu się spotykamy, na czym to skończyliśmy? A już pamiętam, no więc powiększyliśmy drużynę, dwóch równie złamanych ludzi przypałętało się z podkulonym ogonem do ciemniejszej strony życia. Jak ich zwerbowaliśmy zapytacie? Tak, tak - miałem w tym swój udział, ja wyciągnąłem pomocną dłoń do jednego z lokalnych dobroczyńców montujących przekaźniki do prania mózgu. Tak, zgadza się, mówię tu o telewizji. Kiedy tracisz perspektywy, lądujesz zazwyczaj w burdelu, na dziwkach, przy alkoholu, albo lądujesz równie dobrze z depresją w czterech ścianach swojego mieszkania i zapominasz o błogim świecie, jedno nie wyklucza drugiego... Ale tak, Monter - tak go nazywajmy, jest specyficznym człowiekiem, nie chodzi tutaj o charakter ale korzenie, niektórzy spierdalają przed biedą, ale trafiając do tego miasta to chyba niewielka zmiana? No cóż, powstrzymajmy tutaj temat jego pochodzenia, bo jeszcze ktoś posądzi czarnego o rasizm... Wyrwałem go ze szponów przepuszczania pieniędzy na tańczące lalki, teraz pracuje dla mnie i ze mną. Może kiedyś przedstawię szerzej jego historię. Ale znalazł się jeszcze jeden przybłęda, niekoniecznie przedstawię Wam jego opowieść, bo nie ja go werbowałem. Równie młody facet, ślęczący przed komputerem z pryszczami i niską sumą na koncie, z paczkami Laysów i coca-colą zero, bo przecież to fit.


US24zKR.jpgJa sam nie jestem jakiś obrotny w społeczeństwie, ale zrozumcie, tylko zdesperowany człowiek rzuca się do walki o swoje, a ta dwójka właśnie podpisała pakt z diabłem. Dowiedziałem się gdzie mieszkają, jak się nazywają, jak ich matka ma na drugie imię i co je ich pies w porze lunchu, Kwestia bezpieczeństwa, to nie jest pierdolone harcerstwo, gdzie nie dostaniesz pierdolonego odznaczenia na mundurek, wdeptujemy w gówno, którego nigdy z buta nie ściągniesz, dopóki nie kupisz nowych, ale żeby to zrobić, musisz mieć na to pieniądze, więc przejdźmy do rzeczy. Przedstawiłem im mój plan, ale nie jest to poziom "Profesora" z La Case de Papel, bądźmy ze sobą szczerzy, trochę planu, trochę spontanu. Jak wiecie, miałem już na koncie kradzież pieniędzy z dobrobytu dziwki, i nie jest to zły pomysł, żeby to powtórzyć - takie miałem w tamtym czasie zdanie. Ale realia wyglądają inaczej - wiecie co różniło dziwkę od innych przyszłych ofiar? Dziwka była sama, była późna pora, dokonywała sama przestępstwa, była na obrzeżach miasta. A teraz pomyślcie, jak złapać przykładowo barmankę, która ma na swoim koncie sto tysięcy oszczędności i zmusić ją, żeby nic nigdy nie wygadała? Jest to kurwa a-wykonalne. Potrzebujemy rozpoznania i dobrego planu, buszowaliśmy trochę w klubie, trochę pod nim, ale wyniki naszej "pracy" są fatalne. Zabawa dopiero się rozpoczęła, ale nie tracę nadziei, z dnia na dzień będziemy coraz lepsi... A teraz udam się po coca-cole zero  i paczkę laysów, do zobaczenia w przyszłych perypetiach bandy zepsutego społeczeństwa.

Spoiler

iXArgzD.png

 

Edytowane przez MrAndreios
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

dVNY8AG.jpgCholernie się za Wami stęskniłem, skoro dotarliście aż tutaj to znaczy, że nie postawiliście na mnie kropki tak samo jak Alfred na Batmanie, ale może skończmy z tą ckliwością, dzisiaj mam trochę do opowieści prawdziwej treści. Jak mogliście ostatnio się dowiedzieć, szukaliśmy ofiary płci przeciwnej, ja jednak żyje w utwierdzeniu, że to po prostu słabsza płeć. Nie oszukujmy się, nasze amatorskie podejście do sprawy nie przyniosło rezultatów, z których bylibyśmy zadowoleni. Postanowiłem zawiesić działania w tej o to "branży" do czasu obmyślenia konkretnego planu... Wraz ze "Specjalistą", o którym czytaliście w pierwszej jego pojebanej działalności, wpadliśmy na pomysł, opierdolenia stacji benzynowej. Zapytacie się, jakim kurwa cudem, paru chłystków ma opierdolić stacje benzynową w samym środku Davis, bez broni, bez dokładnego planu budynku, bez doświadczenia i wyjść z tego cało? Otóż to, nie mamy nic z tych rzeczy, ale kto powiedział, że opierdolenie stacji benzynowej ma tyczyć się wnętrza budynku? Wiecie ile to 1.63 dolara za litr w dzisiejszych czasach? Tak, dobrze rozumujecie, mieliśmy zamiar odjechać bez płacenia, ale nie jak totalni amatorzy tankując własny samochód, ale cholerny zbiornik na płyn. Pomyślmy, jak tego dokonać mając ze sobą bandę nieszczęśliwych pajaców oraz wzmożone patrole na tym jebanym zadupiu co parę minut?


basj17c.jpgChyba wiecie gdzie pracuje poza wieczornymi przygodami? Jeżeli zapomnieliście, to napomknę, że robię przy wywozie odpadów. Śmieszne jest to, że ta praca właśnie dała mi pierwszy raz coś z czego naprawdę się cieszę, a dokładniej kontakt do osoby, która mogła załatwić mi prowizoryczne zaopatrzenie do napełnienia benzyny w dużych ilościach. Ale może od początku, po przekazaniu grupie planów pojechaliśmy po sprzęt, jedna grupa po odpowiedni "ubiór", a druga po ciekły pieniądz. Nie musiałem mówić po co mi 4 połączone butle, wcześniej używane do przechowywania gazu, a aktualnie puste jak moja kieszeń po tych patologicznych biznesach z tym gościem. Zapakowaliśmy sprzęt na paczkę naszego pickupa i ruszyliśmy na miejsce zbiórki. Z technicznych nowinek zdradzę Wam, że te połączone 4 zbiorniki miały zmieścić ponad 100 litrów. Jeżeli mam powiedzieć co czułem w tamtym momencie, to jakby ktoś mocno mnie wyruchał w dupę z nadzieją, że ktoś mi za to zapłaci - wiem, pojebane porównanie, ale nie wchodźmy w szczegóły. Spotkaliśmy się w miejscu zbiórki, powtórzyłem plan, założyliśmy ulubiony gadżet każdego przestępcy i ruszyliśmy w kierunku stacji znajdującej się na Davis. Pytanie za milion punktów, jak myślicie, czy pierdolonej bandzie pięciu patałachów uda opierdolić się firmę LTD bez pierdolonego przypału? Otóż kurwa nie...


BUoM1j5.jpgW trakcie dojazdu do stacji, prawie zatrzymali nas pierdoleni zastępcy szeryfa, a my z kominiarkami na pysku, no kurwa finał jak z jebanej telenoweli, na nasze szczęście przejechali obok. Wysłaliśmy nowego jako zwiadowcę na stacje, żeby obserwował czy jest czysto. Musieliśmy czekać 5 minut, aż jebany wstrętny świniak wyjdzie z pierdolonej stacji z wyjebanym donutem pokrytym lukrem! Wybaczcie mi za ilość wulgaryzmów, ale dawno nie byłem tak poirytowany pierdoloną świnią... No i w końcu nadszedł moment, nowy wysłał cynk, droga wolna, jazda! Zajeżdżamy pod dystrybutor numer dwa, i czarne ociężałe mambo (Monter) wychodzi z rękawiczkami na dłoniach tankować zbiornik. No byłoby za łatwo prawda? Imbecyl, zaczął ściągać najpierw zbiornik z paki samochodu... Zjebałem go i powiedziałem, żeby tylko wspiął się na pakę i lał ile wlezie. Skumał. Jeżeli ktoś myśli w tym miejscu, że to jest finał, to niech przygotuje popcorn, bo to co się stało, to istne odtwórstwo pierdolonej Gry o tron od HBO. Jakaś pierdolona suka z pieskiem widząc zamaskowanych gości na stacji wykręciła numer alarmowy, no kto by się spodziewał... Na domiar złego, nie mieliśmy nawet połowy zbiornika, a niedaleko nas pojawił się helikopter departamentu... W tamtym momencie, żyłem nadzieją, że to nie o nas chodzi, to nie nas szukają. Ale kogo ja chce oszukać. Kazałem czym prędzej stamtąd wypierdalać zanim przyjadą posiłki.


hl9Xr0L.jpgNie sądźmy, abyśmy nie byli sądzeni - wyryje sobie taki grawer w mojej celi pomyślałem, helikopter nad nami, 120 na liczniku w centrum Davis przemierzając między niewinnymi ludźmi. Wtedy już nie myślałem o tym ile zarobimy, a czy będziemy wolni. Jeżeli naoglądasz się za dużo Police Activity czy innego kanału o działaniu "sił bezpieczeństwa" naszego kraju, to Twoje morale spadają do zera podczas ucieczki. Dojechaliśmy pod miejsce, gdzie zostawiliśmy nasze wozy przed akcją, kazałem tam się rozdzielić, rozproszyć i spierdalać. Mój czarny przyjaciel pojechał schować wóz, ja jechałem tuż obok niego, a nad naszymi głowami oczywiście był słyszalny helikopter. Zajechał samochodem pod most, ukrył wóz, ja szybko zgarnąłem go stamtąd. Tylko śmignął nam czerwono-niebieski błysk z policyjnego radiowozu z autostrady znajdującej się nad nami. Do tej pory nie wiem co się stało, bo helikopter odleciał albo nas zgubił? Aktualnie, chuj mnie to interesuje, bo jesteśmy cali, zdrowi i najważniejsze, wolni, a wkrótce zarobieni. Żadna jednostka nie ruszyła już za nami w pościg, nikt nas nie widział. Może zacznę wierzyć w Boga? Według powszechnie uznawanej logiki, on chyba nie wspiera takich jak my - ale kto ustalał te popierdolone zasady? On sam, czy ludzie? Pozbawmy się tych teologicznych rozważań i udajmy się do Sandy Shores, by tam omówić z całą drużyną sytuacje jaka miała miejsce, a być może jeszcze zawitamy do Vanilla Unicorn z odbitą dłonią na pośladkach tancerki.

Spoiler

UoVaTpS.jpg

gEH4hGv.png

dlqellG.png

jbwBLzp.png

LCsvniu.png

 

 

 

Edytowane przez MrAndreios
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin