Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

063. MARGOTH - odcięcie się od przeszłości, wspaniała teraźniejszość i eksperymentalna przyszłość


przekadzia

Rekomendowane odpowiedzi

DjVClPb.png

BY GABRIELLE MILLS | 11.01.2023


Margaret Lecter znana bardziej jako MARGOTH ostatnio odpowiedziała w studiu Self Radio na lawinę pytań. Odniosła się do swojej przeszłości oraz wspomnieniach z czasów Phobii, powiedziała o swojej obecnej twórczości i swojej nowej EP'ce oraz zdradziła, że w niedalekiej przyszłości planuje coś czego jej fani się nie spodziewali po niej! 


**na oficjalnych stronach Self Radio pojawił się wywiad przeprowadzony przez Gabrielle Mills z MARGOTH, który odbył się 10.01.2023 w godzinach wieczornych. Materiał jest przedstawiony w formie nagrania audio wraz z transkrypcją**


**Kadr został ustawiony na Gabi tak, aby była widoczna tylko ona. Po prezentacji jej gościa dopiero obraz powędrował na MARGOTH, która to spojrzała na kamerę utrzysngine_92f947f58bf328e0303378ab48806ec1.thumb.png.ecd6bce22e4ed637dd60f9aafaafe1b4.pngmując lekki uśmiech, wypadając przy tym dość naturalnie. Po chwili kamera uchwyciła całe studio**

Gabrielle Mills: Witam Los Santos! Z tej strony Gabi Mills prosto ze studia Self Radio. Mam dzisiaj przyjemność gościć byłą wokalistkę zespołu Phobia, a na dzień dzisiejszy dziewczynę, która stawia na karierę solową. Margaret Lecter znana szerzej jako MARGOTH! Witaj. Cieszę się że zjawiłaś się u nas dzisiaj. Powiedz jak się masz?

Margoth: Cześć Santos. Cześć Gabi. **puściła do niej oko** Bardzo dobrze. Praktycznie każdy mój dzień zaczyna się i kończy bardzo dobrze. W tym momencie jestem naprawdę szczęśliwa. Tym że mogę tutaj dziś być z Tobą i z wami, drodzy słuchacze. No i tym, że miałam bardzo produktywny muzycznie dzień. Więc od razu dopowiem wszystkim tym co we mnie widzą ponuraka - tak, wzięłam tabletki. **zaśmiała się krótko**

**na materiale można zauważyć, że MARGOTH ciągle utrzymuje lekki uśmiech i co chwila manewruje spojrzeniem między Gabi a kamerą**

Gabrielle Mills: Od początku mocne wyznania. Nie patyczkujesz się **zaśmiała się i spojrzała na swoją podkładkę** Jednak zaczynając... Jak wiemy jesteś muzykiem. Powiedz nam czy pamiętasz ten moment w swoim życiu gdzie stwierdziłaś: "Tak, to jest właśnie to co chce w życiu robić"?

Margoth: Powiem Ci droga Gabi, że nie było takiego momentu. Dla mnie... muzyka jest czymś naturalnym, tak jak jedzenie i sen. Od początku była w moim życiu, więc nie mogę powiedzieć, żeby jakaś magiczna myśl pojawiła się w mojej głowie. Fakt faktem, moja kariera muzyczna to bardziej ciąg przyczynowo- skutkowy, który zrodził się z przypadku. Wszystko się zaczęło od zespołu Phobia, o którym wspominałaś, tak naprawdę. A wracając do korzeni... od czwartego roku życia gram na wiolonczeli. Potem jeszcze doszło pianino i tak się wchłonęłam w to.

**Wypowiedzi dziewczyny są bardzo swobodne. Gotka wypowiada się bez pauz, dość płynnie, z zaangażowaniem w głosie i naturalną chęcią wypowiedzi na ten temat. Wszystkiemu towarzyszy mimowolna gestykulacja, która jest dość żywiołowa**

Gabrielle Mills: No właśnie wiolonczela to poniekąd twój znak rozpoznawczy **wskazała z entuzjazmem na dziewczynę** Jednak o tym bym chciała pomówić za chwilę. Margoth szukając o tobie informacji można natrafić na dość cóż... ciężki temat z którego wynika, jeżeli jest to prawda to nie miałaś łatwej przeszłości. Powiedz czy chciałabyś jakoś odnieść się do tych informacji?

Margoth: **podrapała się po karku, wsłuchując się w Gabrielle** Moja przeszłość to czas, który zostawiłam daleko za sobą. Nie licząc adaptacji do nowego otoczenia - bo fakt - nie jestem z Los Santos - to w zasadzie czasy studenckie były najtrudniejsze. Pewnie gdybym była obecną sobą wtedy, bardziej zadbałabym o swoje bezpieczeństwo. Jednakże z drugiej strony jestem trochę wdzięczna, że ten gorszy czas się pojawił. Bardzo! dzięki niemu wydoroślałam, a jednocześnie, gdyby nie Tucker, prawdopodobnie nigdy byśmy się tu nie spotkały Gabi, w takiej fajnej atmosferze.

Gabrielle Mills: Więc wyznajesz zasadę że to właśnie błędy kształtują to gdzie właśnie jesteśmy i trzeba po prostu wyciągać z nich lekcje aby ich nie popełniać.

Margoth: Tak, dokładnie. Jest to dość przykry, ale potrzebny aspekt. Każdy upadek czegoś uczy - w mniejszym lub większym stopniu. Dzięki temu jesteśmy mądrzejszymi ludźmi i nauczeni doświadczeniem oczywiście. **poprawiła kosmyk opadający na prawy policzek, przytakując do swoich słów, w stronę rozmówczyni**

Gabrielle Mills: Tylko trzeba umieć wyciągać wnioski. **przytaknęła głową** Jeszcze trochę o przeszłości lecz nie tej odległej tylko już tej bliskiej. Byłaś wokalistką w Phobii. Czy według ciebie wstąpienie do zespołu było błędem czy raczej kluczem do pociągnięcia swojej kariery do przodu?

**Widzowie mogą zauważyć, że przez całą rozmowę Gabi utrzymuje ciepły i sympatyczny ton głosu. Z jej twarzy nie schodzi uśmiech, dzięki któremu jej rozmówczyni ma czuć się swobodnie **

17puuYw.png.0afaa385c6afcd41d67ff8cfc38fc68f.pngMargoth: Oj zdecydowanie był to klucz. Prawdę powiedziawszy miałam szczerą nadzieję, że tą drogą pójdziemy wszyscy czworo. Jeśli w tamtym czasie zapytałabyś mnie, czy istniałabym bez Phobii, powiedziałabym oczywiście, że nie. Na początku podchodziłam do tego tematu tak od niechcenia. Nie wiązałam większych nadziei z sukcesem naszego zespołu. Czas jednak zweryfikował, że w szczycie naszej "popularności" byliśmy niezwykle zgrani i wspieraliśmy się nawzajem. Wtedy właśnie bardziej w siebie uwierzyłam. Od osoby, która początkowo wyobrażała sobie rolę szeregowego, dość płynnie przeszliśmy do naprawdę owocnej współpracy. Kto słyszał utwory Phobii, ten wie. **przytaknęła w stronę kamery**

Gabrielle Mills: No właśnie! Zespół rozpadł się w momencie kiedy odnosiliście największe sukcesy. A tu trzeba wspomnieć że mieliście dość ciężki gatunek muzyczny. Heavy metal a raz z twoim pojawieniem się metal symfoniczny. Co tak właściwie się stało że tak zgrany zespół przestał istnieć?

Margoth: Co do tego nie mogę udzielić jednoznacznej odpowiedzi, bo zbyt wiele składowych złożyło się na... rozpad naszej grupy. Chociażby... poróżnienie w kwestii kierunku, jaki mielibyśmy obrać w tamtym czasie. Do tego dochodziły też cele prywatne każdego z nas. Ostatecznie wewnętrzne spory doprowadziły do tego, że ja miałam ponownie ten gorszy czas i zdaje się... że gdy jedno ogniwo się poluzowało, poodpadały następne. Nie jestem pewna, czy reszta chciała tego samego, co ja, bo jak wiesz pierwotnie to Tiffany była wokalistką. Mój gatunek nie należy do prostych, więc po części rozumiem ich podejście w późniejszym czasie. Z drugiej jednak strony, liczyłam na trochę większe wsparcie ich w tamtym czasie. Przechodziłam przez trudny czas, demony z czasów studenckich wróciły i... każdy chyba wykorzystał chwilę na ucieczkę. Do dziś nie wiem co się dzieje z Raven, Tucker w zasadzie też się zapadł pod ziemię. Jedynie Ulrik działa, choć nie w przemyśle muzycznym. Z tą ucieczką to taka przenośnia. **zaśmiała się lekko** Żebyście nie pomyśleli, że ktoś był w zespole z przymusu.

Gabrielle Mills: Zrozumiałe Margoth że to przenośnia. A tak zostając w temacie zespołu jeszcze. Dostajesz dzisiaj telefon że chcecie reaktywować zespół. Co byś zrobiła? Reakcja pokroju "walcie się teraz" **zacytowała palcami** czy raczej rozważyłabyś to?

Margoth: Prawdę powiedziawszy, nie liczyłabym na to. Jeśli byłaby faktycznie taka okazja, to może gościnnie mogłabym czegoś spróbować, ale... Na dłuższą metę wolę się trzymać swojej nowej ścieżki, takiej... bardziej emocjonalnej i na swój sposób romantycznej. Wy, moi drodzy jeszcze tego nie wiecie, ale wkrótce przekonacie się na własne uszy. **uśmiechnęła się, najwyraźniej bardziej pewna siebie** Moja obecna wizja bardzo odbiega od tego, co z Phobią tworzyliśmy. Mam nadzieję natomiast, że żadne z nich nie obraziłoby się. Zresztą, nie jestem pewna czy w ogóle byliby zainteresowani reaktywacją.

Gabrielle Mills: Oho! Ciekawe zapewnienie moja droga. Miejmy nadzieję że już niedługo się dowiemy co miałaś na myśli. Jak już mówisz o tej nowej ścieżce... niewątpliwie ważnym krokiem było dołączenie do 101 Records. Czemu akurat postawiłaś na Blake'a?

Margoth: To też jest dziełem przypadku. W zasadzie to bardziej on postawił na mnie niż ja na niego. Osobiście się znamy dość długo. Początkowo jak usłyszał o Phobii, to chciał przygarnąć pod skrzydła wytwórni cały zespół, ale przez rozpad oczywiście było to niemożliwe. Wtedy postanowiłam że sama wezmę w garść ster tego statku i odezwałam się do niego. Bardzo podoba mi się ogólne podejście wytwórni bo dają naprawdę szerokie perspektywy rozwoju dla młodych, nieopierzonych artystów. Stawiają na prawdziwe talenty. I jestem niezmiernie wdzięczna, że moja muzyka zainteresowała kogoś tak "dużego". Zwłaszcza, że ten gatunek należy raczej do niszowych.

Gabrielle Mills: Czyli tak jak mówiłaś wszystko jest ciągiem przyczynowo- skutkowym, gdzie po prostu skorzystałaś z sytuacji jaka nastała.

Margoth: Zgadza się. Prawdopodobnie, gdyby nie ta decyzja, tej szansy nigdy by nie było, a ja pisałabym w dalszym ciągu do szuflady. A jestem taką osobą, która dość szybko łapie inwencję twórczą. Tylko wczoraj wymyśliłam około... ośmiu nowych ścieżek melodycznych. Szkoda, żeby to się zmarnowało, zwłaszcza, że podchodzę do muzyki bardzo personalnie. Lubię przelewać towarzyszące mi emocja z danej chwili na kartki pięciolinii.

Gabrielle Mills: Wow, wow dziewczyno nie tak szybko. Dopiero co wypuściłaś swoją EP'kę a ty już obmyślasz następne kawałki? **zaśmiała się** 

Margoth: Naturalnie. Wiesz... proces tworzenia muzyki wygląda bardzo różnie u ludzi. **uśmiecha się** Niektórzy próbują robić coś na siłę, a według mnie nie to jest środkiem do osiągnięcia wymarzonego efektu. To tak jakbyś... siedziała pod drzewem wczesną jesienią i próbowała złapać opadający liść. Trzeba odpowiednio poczekać, aż któryś opadnie wprost do twojej dłoni. Muzyka powinna nieść ze sobą pewien bagaż emocji, przemyśleń. Nie dopuściłabym do tego, żeby któryś z moich utworów brzmiał pusto, bez wyrazu. Złożony, czasochłonny i przede wszystkim wymagający odpowiedniego nakładu cierpliwości proces, który owocuje lepiej niż niejedna jabłoń. **uśmiechnęła się serdecznie**

Gabrielle Mills: Na tą chwilę na pewno nie masz obaw. Szczególnie po wydaniu tej EP'ki. Tam to mam wrażenie że jest cała masa emocji i to na dodatek skrajnych. A szczególnie w utworze End of the Line, który to właśnie będziemy mieć przyjemność usłyszeć.

**Obraz na chwilę został zbliżony na Gabrielle, która podniosła prawa rękę i pstryknęła palcami. w tle zaczął lecieć fragment utworu "End of the Line". Obraz powędrował od razu na Margoth i wyłapał, że dziewczyn przymknęła oczy, wsłuchując się w samodzielnie przez nią skomponowaną i zagraną ścieżkę. Po chwili muzyka ucichła zaś obraz przedstawiał już obie kobiety. Gabi od razu się wyprostowała i spojrzała pewnie na Margoth, ta zaś też się wyprostowała z szerokim uśmiechem na twarzy **

Gabrielle Mills: Powiem ci że jak to nie jest mój gust muzyczny to ten kawałek do mnie trafił. Mam wrażenie że za każdym razem chcesz przekazać coś innego słuchaczowi. Plus ten spokój wiolonczeli. Niesłychane. Jak ty odbierasz ten kawałek?

Margoth: On jest o tyle specyficzny, że... jednocześnie stanowi początek i koniec pewnej ery. Jest to dla mnie utwór też dość osobisty - co oczywiste, jeśli spojrzy się na bieg wydarzeń... Uhm... potrzebowałam tego, wiesz? Był jak fatum, którego nie potrafiłam się pozbyć. Krążył w mojej głowie przez wiele tygodni. Jednocześnie stanowi zbiór moich wszystkich emocji z tamtego czasu, podkreśla odwagę, jaką w sobie znalazłam od czasu kiedy zespół przestał istnieć i podjęłam solową karierę. No i przede wszystkim miał zamknąć za sobą rozdział o nazwie Phobia. Czułam niepohamowany smutek, kiedy od tak - z dnia na dzień - przestaliśmy istnieć. Czułam wewnątrz, że nasi fani żądają pewnych wyjaśnień. To - jak zresztą słyszałaś - koktajl emocji. Zarówno w tekście, który odpowiednio musiałam dostosować do wokalu Tiffany, jak i w muzyce. Każda sekunda ma swoje znaczenie w tym utworze i nie sądzę, że mogłabym zrobić coś lepszego niż to. Że mogłabym lepiej upamiętnić zespół, lepiej podkreślić, że teraz jest mój czas i lepiej podziękować fanom naszej twórczości.894034544_Marg-OkadkaFinal.png.958f9f1b2e0eb55fcd33ee60376b3137.png.ba69d40ac2ba9132ba0809cef5243275.png

Gabrielle Mills: Właśnie Tiffany... czy wykorzystanie jej wokalu to w jakiś sposób twój hołd dla niej? Podziękowanie za Phobie i za to co później się zaczęło dziać?

Margoth: Mam bardzo personalne podejście do symboliki. Tiffany... cóż, nie znałam jej osobiście, nie wiem nawet czy byłaby usatysfakcjonowana, że urywki z nagrań pojawiły się w tym utworze... Ale to był głos, który nigdy nie miał okazji ujrzeć światła dziennego. Mamy do czynienia z... matką, która nie mogła nacieszyć się tym, jak dorasta jej dziecko. Wierzę w istnienie życia pozagrobowego i tak sobie tłumaczę... że to jej duch mnie odpowiednio zainspirował do stworzenia tej EPki. Może dzięki temu odzyskała wieczny spokój. Tego nie wiem. **splotła dłonie na kolanach, spojrzała na Gabrielle.**

Gabrielle Mills: Cóż chyba uzyskałam znacznie głębsza odpowiedź niż się spodziewałam **powiedziała w zamyśleniu** A co z pozostałymi utworami. W sieci krążą teorie że pozostałe utwory są nawiązaniem do byłych członków Phobii a "End of the Line" to swego rodzaju twój kthaarsis. 

Margoth: Owszem. **przytaknęła uprzejmie** Zdementuję wszystkie teorie spiskowe.

**Po słowach Margoth na nagraniu można zobaczyć jak Gabi zachęca ją gestem aby kontynuowała **

Margoth: Tak, pozostałe utwory są nawiązaniem do Raven, Ulrika i Tuckera. To czysta interpretacja tego, co czuję wobec nich. Być może wiele osób myśli, sobie że po tym wszystkim szczerze ich nienawidzę, ale tak nie jest. Poczułam się zdradzona nie przez nich, tylko przez to co zrobili i jak się zachowali. Te emocje też musiały znaleźć ujście, ale dzięki temu... takiemu zawiłemu rozmyślaniu o tym powstały naprawdę piękne utwory. To również miało być swego rodzaju hołdem dla nich. Słowem "dziękuję wam za wszystko", w takiej mojej osobistej formie. Dodam tylko, że... że przy następnych utworach już nie będzie tak łatwo, musicie sami otworzyć umysł i wyczuć o co chodzi.

Gabrielle Mills: Zapewne tymi słowami zaspokoiłaś ciekawość niejednego twojego fana. Zapewne to jest piękny gest z twojej strony za taką dość osobista formę podziękowania. **wzięła głęboki oddech** Jeżeli uraczysz nas tak emocjonalnymi utworami jak do tej pory to pewnie nie będzie z tym problemu. Powiedz jeszcze... nie jesteś artystką, przy której jest sporo szumu. Jednak i mały incydent miał miejsce. Jakiś czas temu Celebrity Preview. Informowało nas o pewnej sesji fotograficznej na cmentarzu. Od tamtego momentu ani razu się do tego nie odniosłaś. Czy tym razem chciałabyś to skomentować jakoś?

Margoth: Myślę, że nie trzeba zbyt wiele tutaj dopowiadać. Jak wiemy wszyscy, Celebrity Preview szuka taniej sensacji, zniżając się do naprawdę dennych zagrywek. Żaden nagrobek nie został uszkodzony, a żadne z nas nie zachowywało się niestosownie. Nie było ani krzyków, ani czegoś, co mogłoby naruszyć ciszę zmarłych. Muszę natomiast zwrócić uwagę co niektórym mieszkańcom miasta. Poprosił mnie o to również osobiście mój tata, którego serdecznie pozdrawiam, a który z pewnością będzie również oglądał, czy słuchał tego wywiadu. Niestety, ale stan naszego miejskiego cmentarza pozostawia wiele do życzenia. Faktem jest, że zmarli mają oczywiście odpowiednio przystosowane miejsce, natomiast stan niektórych mogił... Ciężko jest to skomentować dosadnymi słowami Gabi. Jak można w obecnych czasach zapominać o naszych najbliższych? O dziadkach, rodzicach, nawet dzieciach. Dlatego... mając na uwadze, że takowe kontrowersje się pojawią, osobiście przeznaczyłam część zebranych przeze mnie dochodów na zorganizowanie przez firmę mojego taty sprzątania poszczególnych źle zachowanych grobów. Według obecnego stanu, nagrobki zostały oczyszczone, część została zakonserwowana, tak by przez najbliższy czas mogły uzyskać należny im szacunek. Sprawa specjalnie nie była w żaden sposób nagłaśniana, z jednego prostego powodu. Nagłaśnianie nie było potrzebne. Tym zmarłym należy się po prostu szacunek. To coś co powinno naturalnie z nas wypływać. Więc wracając do postulatu, odwiedźcie swoich najbliższych, powspominajcie najlepsze chwile. Bo czas mknie nieubłaganie i nie wiecie, kiedy nadejdzie wasza kolej na to, żeby się tam znaleźć. A nikt z nas nie chciałby raczej, żeby o nim zapomniano.

Gabrielle Mills: Przepiękny gest i inicjatywa Margoth. I jak najbardziej również podpinam się pod ten postulat. To że naszych bliskich z nami nie ma to nie znaczy że pamięć o nich musi zostać zakopana.

**W tym momencie zostało dokonane zbliżenie na twarz Margoth. Kamer uchwyciła jak dziewczyna przytakuje, a z miny pozbawionej emocji przeszła do płynnego uśmiechu posłanego w stronę Gabrielle**

Grand_Theft_Auto_V_Screenshot_2023_01.11_-_15_05_46_92.png.6d157649f25b8248b56ab66d36083b8d.pngMargoth: Dokładnie tak

Gabrielle Mills: Uff... Margoth naprawdę poważnie się zrobiło i liczę że twój postulat dotrze do jak największej liczby odbiorców. A teraz... było o przeszłości, rozmawiałyśmy o tym co teraz się dzieje to raczej nie trzeba geniusza żeby domyślić się jakie będzie moje. Kolejne pytanie do ciebie **uśmiechnęła się szeroko do kamery i do dziewczyny** Jak widzisz swoja przyszłość? Całe życie w muzyce oraz czy masz zamiar w jakimś stopniu eksperymentować ze stylami muzycznymi.

Margoth: **uśmiechnęła się do Gabrielli** Przecież wiesz, że nie mogę otwarcie odpowiedzieć na to pytanie, choćbym bardzo chciała. Moje dalsze kroki są dla mnie znane. Wiem, w którym kierunku chcę podążać i... być może będzie w tym coś zupełnie innego. Tego nie ukrywam. Może usłyszycie mnie w fakt faktem jeszcze nieznanym przez was stylu. A potem z kolei stylu, którego byście się po mnie zupełnie nie spodziewali. Jak większość pamięta, jeszcze za czasów Phobii miałam gościnny występ w utworze RXXPERES, który część z was pamięta z koncertu Halloweenowego organizowanego przez 101. Records. Więc nie jestem zamknięta na eksperymenty. A pomysłów na takowe mam naprawdę dużo. Przypomnę, że RXXPERES była producentką obracającą się w muzyce elektronicznej, więc sfera, w której nikt by się mnie nie spodziewał.

Gabrielle Mills: Słyszycie to?! Kobieta niespodzianka po której można się spodziewać wszystkiego! Świetnie słyszeć że nie boisz się nowych wyzwań. Powoli dochodzimy do końca dlatego też masz teraz pole do popisu. Pozdrowienia, może jeszcze jakiś apel do społeczeństwa lub fanów. Proszę bardzo oddaję ci pole do popisu w tym momencie.

**Obraz ponownie został zbliżony na twarz Margoth. Ta spojrzała wprost, z lekkim, trochę upiornym uśmiechem **

Margoth: Kochani. Bardzo dziękuję wam, że pomimo tak wyboistej drogi jesteście ze mną, bo prawdę mówiąc, gdyby nie wasze zainteresowanie, nie byłoby mnie tu gdzie jestem. Ci wszyscy, którzy dopiero zapoznacie się z moją twórczością, otwórzcie umysły spróbujcie jak to smakuje, bo być może... **wprowadziła krótką, nieco dramatyczną pauzę**poczujecie doznania, których jeszcze do tej pory nie mieliście okazji poczuć. Przy okazji, już teraz chciałabym was zaprosić na koncert, który będę odgrywała wraz z moją serdeczną przyjaciółką Atrope, która też... być może pojawi się na mojej nowej płycie, o której też niebawem się dowiecie. Także. **klasnęła w dłonie** Środa, osiemnasty stycznia, godzina dziewiąta wieczór widzimy się w Total Explode - tam gdzie swoją drogą ostatni raz na scenie zabrzmiała wiolonczela. Chciałam też z tego miejsca pozdrowić zespół z wytwórni. Robicie naprawdę dobrą robotę i sprawiacie, że czuję się wewnętrznie szczęśliwa. To tyle, Gabi. Dziękuję Ci za zaproszenie, mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy, hmm? **uśmiechnęła się ciepło do kobiety, założyła nogę na nogę, krzyżując ręce**

Gabrielle Mills: I tym miłym zaproszeniem zakończymy dzisiejszą rozmowę. Dzięki kochana że wpadłaś do nas. Na pewno jeszcze nie raz będziemy miały okazję się spotkać. Drodzy widzowie moim gościem dzisiaj była MARGOTH! A ja życzę udanego dnia. Do usłyszenia następnym razem! 

Margoth: Papa! 

**Na ostatniej scenie widać uśmiechniętą Gabi oraz machającą nieco dziecinnie Margoth, która się praktycznie od razu gasi uśmiech. Po tym obraz zanika i pojawiają się napisy z nazwiskami osób odpowiedzialnych za materiał **


pbNdPR4.png

Edytowane przez przekadzia
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

**Atropa otrzymawszy link do wywiadu od właściciela total explode, odsłuchała go w prędkości 1.5x. Zwolniła do standardowej prędkości przy wzmiance o sobie, cofnęła nagranie kilkukrotnie by posłuchać tego jednego zdania. Po chwili kontynuowała oglądanie wywiadu, wysłała na lifeinvader wiadomość do właściciela klubu. Na koniec odruchowo zostawiła pozytywną reakcję pod wywiadem.**

Edytowane przez Verevi
daw, xydhc, doozan i 2 innych lubią to
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin