Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

074. Szczerze o problemach sercowych i planach na przyszłość. Rozmowa z MOB Prince!


przekadzia

Rekomendowane odpowiedzi

DjVClPb.png

BY GABRIELLE MILLS | 20.03.2023


**Na oficjalnych stronach Self Radio pojawił się kolejny materiał. Tym razem gościem Gabrielle Mills był Princeton Whitney znany bardziej jako MOB Prince. Dziennikarka miała okazję zapytać o jego relacje z Madison Beckett oraz o jego nadchodzący album. Jak zawsze materiał zawiera nagranie jak i transkrypcję.**


Gabrielle Mills: Witam Los Santos! Z tej strony Gabrielle Mills i dzisiaj mam przyjemność gościć osobę, która już nie raz naimage.thumb.png.215401aeb5ab3aa16debba997a9cc883.pngs pozytywnie zaskoczyła. Kochany przez tłumy raper Princeton Whitney znany szerzej jako MOB Prince! Cześć Prince, jesteś jedną z osób, która ma porównanie naszego studia przed i po remoncie. Jak ci ci się podoba teraz?

Princeton Whitney: Cześć wszystkim słuchającym, na pewno jest tutaj więcej miejsca niż poprzednio.. Oraz mogę szczerze powiedzieć, że bardziej podoba mi się wystrój, modernistczy w większym stopniu niż ostatnio kiedy tu byłem.

Gabrielle Mills: Dzięki za szczerą opinię. Naprawdę miło to słyszeć, że ci się podoba. A już wracając do naszej rozmowy. Początek roku miałeś dość udany. Mam tu na myśli nominacje oraz zdobycie statuetek na Celebrity Awards. Powiedz liczyłeś na więcej czy te dwie to i tak już dla ciebie wielki sukces?

Princeton Whitney:  Zdobycie jakiejkolwiek statuetki dla mnie uznaje już jako sukces. Mówiąc szczerze byłem przekonany, że otrzymam chociaż jedną statuetkę za mój ostatni album w duecie z Baby Ray. Nie dopuszczałem do głowy myśli, że moglibyśmy opuścić rozdanie nagród bez statuetki za ten projekt. Mogę jedynie podziękować wszystkim, którzy na nas zagłosowali w obydwu kategoriach i cóż... Spróbujemy uzyskać ten sam wynik albo lepszy na następnej gali.

Gabrielle Mills: Odważne wyznanie. Ale to od Ciebie wymaga masę pracy, żeby na następnej gali jeszcze bardziej brylować. Myślisz że dasz radę wznieść się jeszcze bardziej ze swoimi możliwościami?

Princeton Whitney: Myślę, że jestem w stanie to uczynić. Sam albo w duecie z Braylonem - przekonamy się przy kolejnych nominacjach za rok. Lubię stawiać sobie poprzeczkę co raz wyżej, gdybym tego nie robił wiem, że nie byłbym w tym miejscu, którym jestem teraz.

Gabrielle Mills: Nie jesteś osobą, która spoczywa na laurach. A jeszcze tak w temacie całej gali... ty i wspomniany przez ciebie już Baby Ray mieliście przyjemność jako jedyni na niej wystąpić. Ty również wręczałeś nagrodę. Jak to się stało, że z tylu artystów to właśnie wy mieliście okazję wystąpić?

Princeton Whitney: Nie jestem w stanie odpowiedzieć w stu procentach prawdziwie na to pytanie, bo sam nie mam pojęcia jak to się wydarzyło. Ja i Braylon otrzymaliśmy ofertę wystąpienia na gali od naszych menadżerów - Blake oraz Nannie. Przypuszczam, że wybrano akurat nas z powodu szumu, w cudzysłowie, który zrobiliśmy wypuszczeniem naszego wspólnego projektu.

Gabrielle Mills: I chyba słusznie bo wasz projekt zyskał uznanie praktycznie każdego. Wasze duo po prostu daje czadu.

Princeton Whitney: Nie mogę zaprzeczyć, chociaż wiem, że projekt mógł wypaść jeszcze lepiej, ale goniły nas terminy.

Gabrielle Mills: To chłopaki czekamy na coś jeszcze mocniejszego. Jesteś osobą która lubi duety. Ostatnio wziąłeś udział w akcji charytatywnej help_orphange v2 gdzie wystąpiłeś z Aishą. Jak ci się z nia współpracowało?

Princeton Whitney: To był w pełni jej pomysł, ona go zaproponowała. Współpraca przebiegła jak zwykle z nią - trochę krzyku, poprawek, przerabiania tekstu. Taka jest Aisha, u niej zawsze wszystko musi być zrobione dokładnie. Ja jestem tego totalnym przeciwieństwem.

Gabrielle Mills: Wiesz przeciwieństwa się przyciągają *zaśmiała się* Tym bardziej że macie stosunki przyjacielskie. Nie zawsze musi być słodko, czyż nie?

Princeton Whitney: W naszej relacji nigdy nie było słodko. Często się kłócimy czy wyzywamy, ale to u nas norma. Przy samej produkcji utworu do akcji help_orphange mieliśmy kilka sprzeczek, ale zazwyczaj idą w one nie pamięć po niespełna godzinie.

Gabrielle Mills: Trochę jak rodzeństwo. A jeszcze zostając przy tym utworze. Wielu fanów w twoim fragmencie doszukuje się drugiego znaczenia. Fani twierdzą, że śpiewasz o problemach sercowych. Czy mają rację?

Princeton Whitney: Nie chcę wyrzucać moich spraw prywatnych na forum publiczne, jednak ludzie, którzy tak twierdzą mają stuprocentową rację. Często w utworach mówię o swoich problemach, jest to forma odstresowania się z powodu ich występowania.

Gabrielle Mills: Zrozumiałe jest, że starasz się oddzielać życie prywatne od kariery. Tylko zdajesz sobie sprawę że jesteś idolem wielu ludzi i chcą wiedzieć co się dzieje w twoim życiu. I tak szczerze... ty i Madison Beckett dalej jesteście razem czy to już przeszłość?

Princeton Whitney: Ciężko mi odpowiedzieć na to, serio. Z powodu pewnych spraw, które wyszły na światło dzienne postanowiliśmy, że zrobimy sobie przerwę...

image.thumb.png.53ae0dd89ac7030e3367e95410f5fc18.pngGabrielle Mills: Rozumiem. Skoro tak mówisz to naszym widzom takie wyznanie musi na razie wystarczyć. A tak zmieniając temat. W tej samej akcji charytatywnej Ocean Porter w swoim kawałku śle w twoją stronę pewną zaczepkę. Jak się do tego ustosunkujesz?

Princeton Whitney: Uważam, że to durny pomysł zaczepiać kogoś w utworze, który de facto jest wypuszczony w celach takiej akcji. O zaczepce oraz o istnieniu tej osoby dowiedziałem się z masy spamu na moją prywatną skrzynkę od fanów. Jak się ustosunkuję? Hey, nie uznaję tego za żaden atak w moją stronę. Koleś twierdzi abym odstąpił mu tronu, więc niech pierw na to zasłuży - wtedy mogę jakkolwiek pomyśleć o tym.

Gabrielle Mills: Widzę że krótko, zwięźle i na temat. Łatwo się nie poddasz. Tym bardziej że niedawno wypuściłeś swój nowy kawałek "NO MORE FRIENDS". Już powiedziałeś że śpiewasz głównie o emocjach, ale czy ten kawałek nie jest swego rodzaju manifestem tego co stało się podczas trasy koncertowej z Baby Rayem?

Princeton Whitney: Kawałek mówi w skrócie o wydarzeniach związanych z całą trasą koncertową, o postrzeleniu Braylona i moim aresztowaniu. O osobach, które nagle zaczeły nas znowu zauważać - wcześniej uznając nas za duchów. Takich osób jest multum i mogę powiedzieć szczerze, że w dużej ilości są to osoby z branży muzycznej czy związani z tą branżą na co dzień.

Gabrielle Mills: Więc w tym kawałku chciałeś przekazać "Odpieprzcie się ode mnie"?

Princeton Whitney: Bardziej chciałem przekazać, że nie zapominam starych, zadanych mi ran.

Gabrielle Mills: Może da to do myślenia niektórym. Ten singiel jest również zapowiedzią kolejnego twojego albumu. Czy fani będą pozytywnie zaskoczeni. Możesz uchylić rąbka tajemnicy co planujesz?

Princeton Whitney: Na pewno to będzie coś innego niż każdy mój inny projekt. Jest to typowy trapowy album, żadnej melodyczności jak mogliście to usłyszeć na BABY PRINCE. Traktuję go jako formę wyrzucenia z siebie tego co przeżyłem w okresie dorastania i przed dojściem do kariery muzyka.

Gabrielle Mills: Jedynie ciebie będziemy mieć okazję usłyszeć czy znajdą się inni artyści?

Princeton Whitney: Trzech artystów pojawi się razem ze mną, nie chcę zdradzać ich pseudonimów, ale w mojej historii miałem z każdym z nich okazje współpracować.

Gabrielle Mills: Jasne. W takim razie twoi fani teraz zaczną obstawiać kto to może być. Na pewno produkcja i wypromowanie całego albumu to też wielkie wyzwanie. Ty od niedawna akurat masz pomoc w postaci menadżera - Nannie Larocque. Dlaczego padło właśnie na nią?

Princeton Whitney: Nannie sama wyszła z propozycją pomocy w prowadzeniu dalej mojej kariery - jest to mój pierwszy menadżer w historii. Odkąd pracujemy wspólnie nie zawiodłem się na niej ani razu. Nie obchodzą mnie co uważają inni ludzie z branży na jej temat. Mnie interesuję jak się spisuje i robi to wzorowo. A jej opinia jest dla mnie na ostatnim miejscu.

Gabrielle Mills: Ludzie lubią gadać i nic z tym nie zrobimy. Jak mówisz dopóki ty jesteś zadowolony ze współpracy to nie ma problemu. A gdyby się nie zgłosiła to szukałbyś innego menagera czy dalej działał solo?

Princeton Whitney: Yeah, najpewniej tak. Nigdy nie potrzebowałem menadżera, nie szukałem go na siłę - czekałem aż pojawi się sama odpowiednia osoba, można to porównać do oczekiwania na miłość życia.

Gabrielle Mills: Damn tylko mi nie mów że z Nannie to było jak miłość od pierwszego wejrzenia. *zaśmiała się i upiła trochę wody*image.thumb.jpeg.673f9b050b3a8c52c757d66fc2c553ae.jpeg

Princeton Whitney:  Nahh, nie było tak... Dla wszystkich osób, którzy snują wymysły, że mam jakiś romans z Nannie - nasze relacje są jedynie na linii podopieczny - menadżer, nic więcej.

Gabrielle Mills: Profesjonalizm na pierwszym miejscu, jasne! Jeszcze tak na koniec chciałam zapytać o plany na przyszłość. Kiedyś powiedziałeś, że masz zamiar wystartować z własną marką. Czy te plany są dalej aktualne?

Princeton Whitney: Są, ale odłożyłem większość planów na dalsze terminy. Planuję je zrealizować w momencie, w którym skończę z muzyką - aby się nie zanudzić.

Gabrielle Mills: Ty chyba nie lubisz siedzieć bezczynnie w miejscu, co?

Princeton Whitney: Nienawidzę, nie potrafię przesiedzieć w domu cały dzień jak nie którzy. Muszę coś robić.

Gabrielle Mills: W takim razie czekamy na wszystkie nowości jakimi nas uraczysz. Widzisz na samym końcu rozmowy moim gościom daję chwilę dla siebie. Więc kamera jest teraz twoja. Słowa do fanów, może jakieś ogłoszenie? Masz wolną rękę teraz

Princeton Whitney: *spojrzał prosto w kamerę* Dziękuje wszystkim, którzy przesłuchali wywiadu do końca. Fanom, którzy zasypują mi skrzynkę wiadomościami, że moja muzyka ratuję im życie. Moje ostatnie zdanie dziś - dążcie do wszystkiego czego pragniecie, wszystko jest możliwe do osiągnięcia, nie ma rzeczy niemożliwych. Dziękuje. 

Gabrielle Mills: Piękne słowa. I ja również ci dziękuje Prince za to że znalazłeś chwilę, żeby dzisiaj tutaj być z nami. *przeniosła wzrok na kamerę* I na dzisiaj to by było wszystko. Moim gościem był MOB Prince. A my widzimy się następnym razem Santos. See ya!

**Kamera pokazała obraz z całego studia. Princeton pomachał do kamery, a Gabi spoglądała z uśmiechem. Po tym ekran zrobił się czarny i pojawiło się logo Self Radio, a po nim zaczęły lecieć napisy członków realizujących ten materiał.**


buttonselfradio.png

Edytowane przez przekadzia
bunia, daw, bajtek i 3 innych lubią to
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin