Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

040. Deputy Sheriff Richard Sutliff opowiada o Mental Evaluation Team (MET), służbie w zakładzie karnym jako kadet i pracy negocjatora w patowych sytuacjach.


marcinekkk

Rekomendowane odpowiedzi

Vv7elTT.png

Richard Sutliff w wieczornym wywiadzie z Naomi Kane opowiada  o swojej pracy zastępcy szeryfa oraz o wszelkich obowiązkach podczas pełnienia służby, a także o różnych doświadczeniach podczas pracy. Działania jednostki MET, oraz wszelakie informacje na temat jednostki. 


dg2.png

Naomi Kane: Dobry wieczór, Los Santos! Nazywam się Naomi Kane, a to kolejny odcinek Night American Discussions. Dzisiaj porozmawiamy na poważne tematy z poważnym człowiekiem. Moim gościem jest Richard Sutliff
Richard Sutliff: Dobry wieczór Naomi, dobry wieczór dla osób w studiu i dobry wieczór dla słuchaczy. Cieszę się, że mogę być Waszym gościem

Naomi Kane: Zacznijmy od początku, jest pan członkiem Mental Evaluation Team. Ale postawmy się w roli przeciętnego obywatela, który nigdy nie słyszał o takim tworze. Mógłby pan w skrócie opisać działania jednostki MET?
Richard Sutliff: Oczywiście, MET jest to skrót od Mental Evaluation Teams. Postaram się w skrócie to opisać, choć nie jest to łatwe. MET składa się z zastępcy departamentu szeryfa i klinicysty departamentu zdrowia psychicznego hrabstwa Los Santos. Te dwuosobowe drużyny świadczą usługi na terenie całego hrabstwa. W naszych zadaniach między innymi są negocjacje kryzysowe podczas sytuacji zabarykadowanych podejrzanych, ogólnie pojęte działania przy próbach samobójczych, w tym także negocjacje z osobą znajdującą się w kryzysie. Reagujemy w czasie rzeczywistym lub na prośbę zastępców i innych agencji do danych sytuacji, oferując techniki deeskalacyjne. Naszym celem jest ograniczenie użycia siły przez LEOs do absolutnego minimum. Dodatkowo klinicysta departamentu zdrowia psychicznego jest uprawniony do rozpoczęcia procedury leczenia psychiatrycznego, współpracujemy w tym celu z odpowiednimi ośrodkami. Odwiedzamy także osoby po kryzysach by upewnić się, że leczenie przebiega pomyślnie. To tak naprawdę najkrótsze możliwe streszczenie naszych zadań przy równoległym oddaniu mnóstwa zadań, z jakimi się mierzymy każdego dnia.

Naomi Kane: Brzmi jak bardzo wymagająca, a często i niebezpieczna praca. Szczególnie, gdy odpowiada się za bezpieczeństwo - jak mniemam nieuzbrojonego, wcześniej wspomnianego klinicysty. Jak wygląda na co dzień współpraca z takim partnerem? Są oni traktowani jak pełnoprawni członkowie LSSD?
Richard Sutliff: Dla nas są jak członkowie rodziny - spędzamy ze sobą naprawdę mnóstwo czasu podczas służby, udajemy się razem i pomagamy ludziom w kryzysie, a to łączy. Połączenie oficera pokoju z klinicystą daje nam szeroki wachlarz opcji najważniejszą z nich jest to, że ma on lub ona możliwość od samego początku działać przy osobie potrzebującej pomocy. Ich wiedza i doświadczenie są nieocenione przy ustalaniu strategii działań. Pojazdy MET są wyposażone także w terminal DMH; tak więc klinicysta może podpiąć swój laptop, wyszukać daną osobę w bazie danych i wiemy już, czy dana osoba była już kiedyś leczona psychiatrycznie, jeśli choruje to na co i tym podobne. Co do niebezpieczeństwa - zdarzają się takie sytuacje, to prawda - szczególnie, że MET nastawiony jest na reakcję w czasie rzeczywistym, nie czekamy aż pozostali zastępcy opanują sytuację. Jeśli zachodzi taka potrzeba to klinicysta pozostaje w pojeździe - a sam pojazd ma wzmocnione szyby, tak więc ryzyko postrzelenia go gdy znajduje się w wozie - jest naprawdę niskie. Mamy też wyrobione między sobą zaufanie, wiemy jak razem działać - tak więc człowiek nie odczuwa w ogóle, że obok niego nie znajduje się inny oficer pokoju. Zabrakło by nam czasu antenowego, by oddać sprawiedliwość tym ludziom - i z tego miejsca chciałbym serdecznie pozdrowić każdego pracownika departamentu zdrowia psychicznego hrabstwa Los Santos.

Naomi Kane: Załóżmy, że patrol MET udaje się do próby samobójczej. Poważna sprawa, jednak udaje się odratować obywatela w potrzebie. Co się później z nim dzieje? Czy jest on w waszym systemie, pod waszą opieką?
Richard Sutliff: Oczywiście - MET będzie działać by zapobiec próbie samobójczej, a jeśli już do niej doszło, to będzie zbierać informacje, które mogą być przydatne dla odpowiednich lekarzy. Zajmujemy się także szczegółową dokumentacją, która jest pomocna jeśli zachodzi potrzeba leczenia psychiatrycznego. Co do samych prób samobójczych - jeśli doszło do niej, jednak życie nie jest zagrożone - jak na przykład, uznajmy, że udało się kogoś przekonać do zaniechania próby - wtedy my zajmujemy się transportem do odpowiedniego ośrodka. Pojazdy MET mimo bycia nieoznakowanymi są przystosowane do transportu osób - by zniwelować wstyd i stygmatyzację zamiast standardowych krat rozdzielających tylną kanapę od zastępcy znajduje się - brakuje lepszego słowa - ale klatka z wzmocnionego, przezroczystego plastiku. Tak samo drzwi wyłożone są odpowiednim materiałem, a sam wóz posiada pasy, którymi można skrępować osobę. Dzięki temu możemy zajmować się samodzielnie transportem. Oczywiście jeśli zdrowie lub życie jest zagrożone transportem zajmie się RA w eskorcie MET. W samym szpitalu odpowiedni lekarze poddają osobę badaniom zdrowia psychicznego i fizycznego, ustalają mnóstwo rzeczy - żeby nie zajmować dużo czasu skrócę to - przede wszystkim ważne jest czy dana osoba próbowała pozbawić się życia już wcześniej. W zależności od wyniku badań osoba może zostać po obserwacji wypuszczona z ułożonym planem działań jak na przykład wizyty u terapeuty. Takiej osobie proponuje się też dobrowolne poddanie się leczeniu psychiatrycznemu w ośrodku. Sprawa wygląda inaczej gdy lekarze wraz z klinicystą DMH uznają, że przymusowe leczenie jest potrzebne. Wtedy odpowiednia dokumentacja trafia przed sąd, który następnie pozbawia daną osobę prawa do samostanowienia. Wtedy dana osoba ląduje w zamkniętym ośrodku, gdzie poddana jest odpowiedniemu leczeniu. Niezależnie który z tych scenariuszy się rozwinie - zastępcy MET po wyjściu danej osoby z obserwacji lub po leczeniu wykonują tak zwane wizyty kontrolne - ma to na celu przeciwdziałanie kolejnym kryzysom u danej osoby, upewnienie się, że leczenie daje efekty. No i przede wszystkim wsparcie dla tych osób.

Naomi Kane: Wszystko to brzmi imponująco, świat jednak płata różne scenariusze. Co się dzieje w sytuacji, gdy negocjacje kończą się niepowodzeniem? Kiedy kończy się rola MET, a dochodzi do skorzystania ze środków przymusu bezpośredniego?
Richard Sutliff: To wszystko zależy od sytuacji - każda jest inna, a zastępca MET i dowodzący akcją muszą wziąć bardzo wiele czynników pod uwagę. Naszym zadaniem jest sprawić, by dana sytuacja rozwiązana była bez użycia siły jeśli się da - jednak przede wszystkim musimy zapewnić bezpieczeństwo innym zastępcom i osobom postronnym. Weźmy dla przykładu sytuację z zakładnikami - ich zdrowie i życie jest najważniejsze, więc gdy te jest poważnie zagrożone nie ma mowy o dalszych negocjacjach, a do akcji zmuszeni są wkroczyć odpowiednio przeszkoleni operatorzy, w przypadku naszego departamentu są to operatorzy Special Enforcement Bureau. Tak jak mówiłem - każda sytuacja jest inna, jednak jest wspólny mianownik w tym - jeśli czyjeś życie jest zagrożone - musimy przeciwdziałać temu zagrożeniu. Mogę tylko powiedzieć, że na całe szczęście nasze przeszkolenie pozwala nam doprowadzić do pokojowych rozwiązań lub rozwiązań nieśmiertelnych o wiele częściej niż wynika potrzeba użycia broni.|

Naomi Kane: Mental Evaluation Team z pewnością miał wpływ na wiele pojedynczych żyć, ale pomówmy o trochę szerszej perspektywie. Czy powstanie tej jednostki odwzierciedliło się w znaczący sposób na statystyki w Departamencie Szeryfa?
Richard Sutliff: Oczywiście. Jak już wspomniałem dzięki naszym działaniom bardzo często udaje się rozwiązać dane konflikty bez użycia siły lub z użyciem tak zwanej siły mniej śmiertelnej. Nasza rola jako negocjatorów kryzysowych jest kluczowa. Dodatkowo zastępcy także czują się bezpieczniej wiedząc, że w razie potrzeby - interakcji z osobą niestabilną lub chorą psychicznie, na przykład - mają możliwość wezwać kogoś, kto, mówiąc kolokwialnie, zna się na tym i da radę mu pomóc. Dobrym przykładem może być sytuacja, która miała miejsce jakiś czas temu. Zastepcy podjęli się pościgu za mężczyzną - ten przeistoczył się w pościg pieszy, a finalnie mężczyzna wyciągnął broń, celując sobie w głowę. Dzięki szybkiej reakcji MET i negocjacjom udało się przekonać podejrzanego do upuszczenia broni i poddania się - cała sytuacja zakończyła się bez osób zabitych lub rannych - a miała bardzo duży potencjał na ofiary śmiertelne.

Naomi Kane: Chciałabym pomówić przez chwilę o konkretnej sytuacji, a konkretnie wydarzeniu. Był pan na pierwszej "linii frontu" podczas protestu "no protection city" - pokojowej manifestacji związanej z falą agresji w Los Santos. Jaki był cel w wygaszaniu tego wydarzenia?
Richard Sutliff: Cel był dość prosty - uniknąć eskalacji. Sam protest nie był zgłoszony, przez co nie istniała szansa przygotowania się na niego. Dodatkowo lokalizacją było Biuro Burmistrza, które jest objęte ochroną jak każdy rządowy budynek. Sam protest był pokojowy, oczywiście. Jednak nigdy nie mamy pewności, że taki pozostanie, to jest jedna sprawa - druga jest taka, że istnieje ryzyko kontrdemonstracji i w wyniku tego eskalacji. Nie mogliśmy również dopuścić, by sam protest przeniósł się do środka budynku. Dlatego też został zmobilizowany Riot Control, który, jak Państwo za pewne wiedzą, obstawiał budynek i ulicę, nie ingerował w większy sposób w sam protest. Protestujący domagali się rozmów, tak więc z rozmową wyszliśmy. Dyskutowaliśmy wraz z dowodzącym akcją sierżantem i oficerem prasowym departamentu miejskiego przez dłuższy czas, a protestujący odeszli z własnej woli, zadowoleni z rozmowy. Dostali szansę wykorzystać swe prawa i to zrobili.

image.thumb.png.c72dbe00f2b3be0519cecaf6ab269ac0.pngNaomi Kane: Każda komórka w departamencie ma swoje wymagania. Aby dołączyć do Special Enforcement Bureau, zapewne należy przejść wszelakie testy sprawnościowe. Jak sytuacja ma się w przypadku MET? - czego potrzeba, aby służyć przy boku szeryfa Sutliffa?
Richard Sutliff: Zastępcy - tutaj pozwolę sobie jeszcze na małą dygresję, z którą spotykam się bardzo często. Szeryf jest jeden i jest on wybierany w wyborach przez obywateli hrabstwa. On prowadzi cały departament. Jego pracownicy są znani jako zastępcy. A wracając do pytania - przede wszystkim trzeba być zastępcą szeryfa w naszym departamencie. Następnie należy zgłosić się do nas z chęcią dołączenia - co jakiś czas prowadzimy, można to nazwać wewnętrzną rekrutacją.  Z osobami chętnymi rozmawia porucznik MET, a następnie wytypowane osoby po rozmowie trafiają na długi czas na szkolenia - każdy zastępca MET przechodzi ponad 750 godzin szkoleń z zakresu negocjacji kryzysowych, chorób psychicznych świadomości autyzmu, świadomości kultury weteranów i tym podobne. Jeśli podzielimy to na dwadzieścia cztery godziny, bo tyle wynosi dzień - każdy zastępca MET ma dosłownie miesiąc szkoleń, non-stop. Wiadomo, że jest to rozłożone w czasie chciałem w ten sposób po prostu pokazać ilość szkoleń, jakie taki zastępca musi przejść zanim wyjedzie w teren jako członek MET. Dodatkowo MET zajmuje się także szkoleniem oficerów pokoju z innych agencji, jak i osób spoza kręgu organów ścigania - na przykład pracowników pracujących w 'branży', że tak to ujmę, zdrowia psychicznego.

Naomi Kane: Oczywiście to drobne przejęzyczenie z mojej strony, zastępco szeryfa. Zaciekawiła mnie kwestia tych szkoleń. Kto na ogół korzysta z takich usług Departamentu Szeryfa? Jak się to odbywa?
Richard Sutliff: Odbywa się to wszystko w naszym budynku treningowym, jak i czasem po prostu na danych stacjach szeryfa. Jak mówiłem z tychże szkoleń korzystają nasi zastępcy - nawet nie tyle Ci, co chcą dołączyć do MET, ale także Ci służący w patrolu. Tak samo z naszych usług treningowych korzystają także inne departamenty, choćby ULSA PD - departament policji służący społeczności University of Los Santos, San Andreas. A same szkolenia? Nie odbiegają w sumie od szkoleń z innych dziedzin prowadzący je daje wykład, zachęca osoby biorące udział do dyskusji, przyjmuje pytania. Sam materiał jest obszerny - od negocjacji kryzysowych, po świadomość kultury weteranów czy świadomość autyzmu.

Naomi Kane: Jest późna pora, może rozluźnijmy atmosferę. Szybkie pytanie i szybka odpowiedź. W czym Los Santos Sheriff's Department jest lepsze od Los Santos Police?
Richard Sutliff: Uhhh... Szybkie pytanie, ale ciężka odpowiedź... Nie odejmując niczego moim kolegom z departamentu miejskiego - ale myślę właśnie, że dzięki MET - podejście do osób chorych psychicznie.

Naomi Kane: W zeszłym miesiącu gościem NAD był Ricky Kessler, SLO z LSPD. W jednej odpowiedzi nawiązał on do znaczących różnic w rekrutacji, akademii tych dwóch agencji. Mógłby pan pokrótce opisać ten proces w Sheriff's Department?
Richard Sutliff: Oczywiście. Oczywiście dana osoba musi przejść akademię, jak w każdej innej agencji egzekwowania prawa. Różnica jest widocznie dalej - osoba po zdanej akademii trafia do jednego z więzień jako Custody Assistant. Pozwala to przede wszystkim na poznanie dogłębnie 'kultury' gangów, z którymi dana osoba będzie miała styczność w patrolu, jak i pozwala to zastępcom na zobaczenie gdzie i w jakich warunkach lądują ludzie, których będą aresztować. W samym więzieniu zastępca musi spędzić minimum rok. Mówiąc minimum na myśli, że nie ma limitu spędzonego tam czasu. Wszystko jest zależne też od miejsc w patrolu, najzwyczajniej w świecie. Osoby chętne do przejścia do patrolu muszą zdać rygorystyczny egzamin - niektórzy nie dają rady i pozostają pracując w więzieniach, niektórzy zdają dopiero za którymś podejściem. Dopiero po czasie odbytym w więzieniu i po zdanych testach zastępca trafia do tak zwanego Field Training Program - najprościej to ujmując jest to nauka poprzez wyjazd w teren. Każdy taki zastępca ma przydzielonego swojego mentora, zwanego Field Training Officer. Jego zadaniem jest poprowadzenie tegoż zastępcy przez cały okres szkoleniowy i przygotowanie go do zdania tak zwanego last-ride. Brzmi to dość wymagająco i takie jest - ale dzięki temu nasz departament może szczycić się wysokimi standardami i przeszkolonymi oficerami pokoju.

Naomi Kane: Jak pan osobiście wspomina swój pobyt w akademii, a szczególnie takim więzieniu? Mi wizja pracy w zakładzie karnym wydaje mi się przytłaczająca... z drugiej strony, funkcjonariusze spotykają się z gorszymi przypadkami podczas patroli.
Richard Sutliff: Proszę też nie myśleć, że więzienia to miejsce, w którym każdy jest grzeczny. (śmiech) Niestety realia są takie, że i w więzieniach dochodzi do przemocy, jak i aktywność gangów jest zauważalna. Ja sam swój pobyt w akademii wspominam bardzo ciepło z perspektywy czasu - chociaż, będąc całkowicie szczerym, miewałem wątpliwości czy to dla mnie. Teraz wiem, że rygorystyczni wykładowcy przełożyli się na moją wiedzę i wyszkolenie. Co do pobytu w więzieniu miałem tyle szczęścia, że spędziłem tam półtora roku - były wolne miejsca do programu szkoleniowego patrolu, zgłosiłem się, zdałem egzaminy i jestem tu gdzie jestem. Praca w więzieniu dała szerszą perspektywę - wiem gdzie lądują ludzie, których aresztuję. Pozwala to spojrzeć szerzej na swoje interakcje z obywatelami. Wiem co ich czeka, gdy tam wylądują. Dało mi to też duży boost w pewności siebie - tam nie ma miejsca na wahanie, trzeba być stanowczym. To przekłada się niesamowicie na dalszą pracę.

Naomi Kane: Powróćmy może na moment do Los Santos Police i innych agencji, z którymi na co dzień styczność ma Sheriff's Department. Jak wygląda współpraca pomiędzy funkcjonariuszami? Pojawiają się jakieś zgrzyty, chociażby względem jurysdykcji?
Richard Sutliff: Nie ma absolutnie mowy o zgrzytach - mimo różnych procedur czy różnicy w wielkości obejmowanego działaniami terenu przyświeca nam jeden cel - zapewnić obywatelom bezpieczeństwo. Wielokrotnie współpracujemy ze sobą. Wiadomo, wszędzie pracują tylko ludzie i czasem mogą pojawić się jakieś nieporozumienia, jednakże samych zgrzytów - nie ma o nich mowy. Każdy z nas - nieważne czy zastępca szeryfa, oficer departamentu miejskiego czy Highway Patrol - każdy z nas musi spełniać wysokie standardy wytyczone przez swój departament. Wielokrotnie zdarza się, że, na przykład, departament miejski musi wkroczyć działaniami na teren podlegający nam - nasze centrale informują się wzajemnie o tym, komunikacja między agencjami trwa non stop, dwadzieścia cztery na siedem, trzysta sześćdziesiąt pięć dni w roku.

Naomi Kane: Pomówiliśmy trochę o akademii, to na koniec chciałabym zapytać - czemu kadeci powinni udać się do Sheriff's Department, a nie innej agencji? Jest jakiś archetyp kandydata, który jest szczególnie pożądany?
Richard Sutliff: Ponieważ jesteśmy najlepsi. **smiech** A tak całkowicie na poważnie - nasz idealny zastępca to ktoś, kto chce pomagać ludziom, jest skory do ryzykowania życiem na innych. Wyrozumiały, działający w trosce o innych. Dlaczego Sheriff's Department? W moim przypadku wybór był dość prosty - urodziłem się w mieście West Vinewood i tam całe życie mieszkam. West Vinewood ma podpisany kontrakt właśnie z departamentem szeryfa hrabstwa Los Santos na świadczenie usług organów ścigania. Dlatego też wybrałem departament szeryfa i dlatego też służę na stacji dziewiątej w mieście West Vinewood. I w sumie mogę to samo polecić każdemu słuchaczowi. Pomóż lokalnej społeczności, a z czasem przyjdzie pomoc wszystkim.

Naomi Kane: "Pomóż lokalnej społeczności, a z czasem przyjdzie pomoc wszystkim" - Myślę, że wszyscy możemy podpisać się pod tym stwierdzeniem. Dziękuję ci Richard za ciekawą i dogłębną rozmowę. To było Night American Discussion z Richardem Sutliffem, zastępcą szeryfa i członkiem Mental Evaluation Team. Mówiła dla was Naomi Kane, dobranoc..
Richard Sutliff:Dziękuję słuchaczom i także dziękuję Tobie, Naomi, za tę rozmowę. Pozwolę sobie na sam koniec tylko dodać - pamiętajcie, że nie jesteście sami. Z czymkolwiek się nie mierzycie - są ludzie, którzy mogą Wam pomóc. Dlatego nie krępujcie się - jeśli czujecie potrzebę, ot, choćby rozmowy - numery telefonów i e-maile zastępców MET są publicznie podane na naszej stronie internetowej, jak i na LifeInvader. Dobranoc wszystkim.


I1l4Jieh.jpg
Chcesz dołączyć do zespołu działu Daily News? Kliknij w reklamę i złóż aplikację!

Jesus, Verevi, Orzeł i 3 innych lubią to
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

**Austin Rasmussen wszedł w artykuł, który wysłał mu Richard. Obejrzał go do konca, ostatecznie zostawiając polubienie pod nim. Richardowi wysłał tylko emotke 💪**

                                                            

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin