Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

029. What in Music Industry: Maxine Koci


Rekomendowane odpowiedzi

ht3pI9U.png


GW623Cw.png


Virgil Bassey: Hey! Witam was bardzo serdecznie w nowym materiale What in Music Industry realizowanym dla Daily Globe. Jestem Virgil Bassey a głównym tematem odcinka będzie piosenkarka Maxine Koci wraz z jej nowym i debiutanckim albumem Sweet Disaster. Zgodnie z obietnicą i zapowiedziami pojawiamy się tutaj wspólnie z Maxine... a w trakcie na pewno ujrzycie oraz usłyszycie jeszcze kilku ciekawych gości, którzy uzupełnią to wszystko. Co dla was przygotowaliśmy? Na temat albumu usłyszeliście co nieco na ostatnim epizodzie Night American Discussions ale oczywiście tutaj przebrniemy przez głębszą analize treści i niektóre wybrane piosenki. Dowiecie się kilku ciekawostek czy historii z okresu, w którym powstawał album. Nie zabraknie również tematu zza kulis czy ogólnego wspomnienia o tym w jaki sposób nad projektem pracował team Maxine. To było chyba całkiem niezłe wprowadzenie więc zostaje mi tylko zaprosić was dalej.. startujmy i przejdźmy do gwiazdy odcinka!

BjvHWIU.png

Maxine Koci: Witaj Virgil, witam również wszystkich oglądających jak i słuchaczy. (posłała uśmiech w stronę kamer, zaraz zerkając w stronę mężczyzny) Cieszę się, że spotykamy się w trochę luźniejszym dla mnie czasie, no i przede wszystkim po premierze mojego albumu, który jest dostępny na wszystkich platformach streamingowych jak i nośnikach fizycznych. Jestem totalnie podekscytowana faktem, że mogę zdradzić Wam kulisy powstania Sweet Disaster oraz opowiedzieć jego historię - historię, która jest częścią mnie. Podczas ostatniego wywiadu, wspomniałam pokrótce czym jest dla mnie ten projekt oraz jaką wagę sentymentalną ma dla mnie jako artystki oraz autorki. Przede wszystkim, pracowałam nad tekstami do Sweet Disaster na przestrzeni trzech lat - za czasów, kiedy mieszkałam jeszcze w Chicago, aż po moje początki w Santos jak i podczas rozpędu mojej kariery. Dla mnie to osobisty rozdział oraz jego zamknięcie, którego poniekąd chciałabym nie pamiętać, mimo, że album nie jest zapełniony tylko smutnymi piosenkami. Wzloty i upadki, strach, pewność siebie oraz wątpliwości wobec tego, przez co musiałam przejść i czy rzeczywiście na to zasłużyłam. W każdym razie, chciałam zrzucić z siebie noszony ciężar, za sprawą wydania tego albumu.


Virgil Bassey: Wielu twoich fanów na pewno ciekawi sam aspekt produkcji i twój czas spędzony podczas nagrań. Jak wyglądała twoja praca w studiu razem z producentami, szczególnie Trophy oraz Kayes? Z Chase Love, który dograł Ci się do albumu miałaś dłuższą sesje w studiu czy jednak on po prostu wysłał ci swoją część piosenki? Z zrozumiałych powodów nie pytam tutaj o Breedlove oraz Orlando Dalore. Kawałki z nimi na pewno są dla ciebie czymś symbolicznym i dużą pamiątką. Czy możesz z nami podzielić się czymś szczególnym jeśli chodzi o prace w studiu? Mam na myśli tutaj to jak wyglądały tam twoje dni, wszelkie ciekawostki czy historie, które zapadły ci w pamięci i będziesz do nich wracać myślami? Te pozytywne i negatywne. Jesteś z tych upartych i stawiasz na swoim mimo wszystko? Ciężko się z tobą pracuje czy wręcz przeciwnie i byłaś otwarta na różne uwagi, sugestie czy propozycje z osob, z którymi współpracowałaś?

Maxine Koci: Pamiętam moment, w którym skończyłam pisac I Know - to było bardzo późną nocą. (zaśmiała się, wspominając dany moment) Wiedziałam, że to będzie letni kawałek, który porwie wszystkich do tańca, ale czegoś mi w tym wszystkim brakowało, wiesz? Byłam pewna, że muszę to podkręcić do czerwoności - wtedy zdecydowałam się zapytać opinię Breedlove'a, słyszałam tam jego głos, więc chciałam wiedzieć co o tym sądzi. Spotkaliśmy się w GEN A, rzuciłam mu pomysłem i dałam do odsłuchu surową wersję piosenki. Uśmiechnął się tylko i stwierdził, że wchodzi w to bez dwóch zdań, wtedy bardzo długo rozmawialiśmy i doszliśmy do wniosku, że zrobimy z tego trio. Breed' bardzo dobrze znał się z Chasem, rzuciłam mu, że jego głosu nam brakuje. Mieliśmy już zarys, wszystko doszło do skutku, natomiast ja i Chase zaczeliśmy pracę w studio, nagrywając swoje zwrotki, natomiast Wayne dograł się nam w wolnej chwili. Bardzo dobrze wspominam ten czas, w tamtym momencie to było dla mnie spełnienie marzeń - wiesz, współpraca z takimi artystami jak Chase czy Breed. UymiN stworzyła nam niesamowity beat, a my dokończyliśmy całość. (zaśmiała się beztrosko) Jeśli chodzi o współpracę z Orlando, byliśmy na tyle zajęci, że nie mieliśmy możliwości złapać się wspólnie podczas nagrań, ale często wracam pamięcią do momentu, w którym rozmawiałam z nim o nagraniu wspólnego numeru. Był taki zadowolony, że wyszłam z taką inicjatywą - jestem ogromnie dumna, że udało się nagrać Losing My Mind. To typowy lovesong, nie byłam na początku przekonana, czy zgodzi się na tą współpracę, ale wszystko poszło tak, jak powinno. (uśmiechnęła się ciepło, przytakując głową)

GZHiNkK.png

Co do samych nagrań, jak i czasu spędzonego w studio podczas prac przy albumie... Przeważnie pracowaliśmy nad nagraniami dość późną porą, zdecydowałam się, że Trophy jest bardzo utalentowanym producentem, więc zadba o to, aby ten krążek ujrzał światło dzienne na moich zasadach. Pamiętam, że byłam świeżo podpisaną artystką HYPE, byliśmy już po pierwszym spotkaniu z Jaden'em, wtedy dostałam zielone światło na to, że będzie częścią tego projektu. Pracowaliśmy bardzo kameralnie, bez większej ilości osób, zresztą... Kocham tworzyć muzykę w jak najmniejszym gronie osób. Ja, w tamtym przypadku Trophy oraz to, co w czym byliśmy najlepsi - ja w śpiewaniu, natomiast on w tworzeniu beatów. Niesamowicie dobrze wspominam tamten czas, ponieważ wiele spraw nas łączyło. Jaden niesamowicie mnie rozumiał, oboje mieliśmy za sobą osobiste klęski, które razem zażegnaliśmy. Jeśli chodzi o Kayes... Ohh, Aniyah jest kolejnym przykładem na to, jak robić dobrą muzykę - złapałyśmy wspólny język, natomiast ona pomogła mi dopiąć album tak, jakbym tego chciała. Była też dla mnie powiewem świeżości w tamtym momencie, czymś, czego zupełnie nie znałam - może dlatego współpraca z nią jest dla mnie takim sentymentem.
 

Virgil Bassey: Aniyah, minęło już troche czasu od premiery albumu Sweet Disaster, przy którym miałaś okazje pracować jako producentka. Jak aktualnie oceniasz cały projekt i jak wspominasz wspólną prace w studiu z Maxine Koci? W swoich wypowiedziach bardzo cie chwaliła i ceniła. Podziel się tym jak wyglądała wasza współpraca podczas nagrań, było ciężko czy raczej sprawnie radziła sobie z każdą kwestią i przyjmowała twoje spostrzeżenia, uwagi? Któryś z momentów zapadł ci konkretnie w głowie? Na pewno jest co wspominać. Myślę, że przez ten czas zdążyłaś też ją poznać bardziej prywatnie, płynęły z niej emocje podczas sesji czy raczej całkiem udanie je ukrywała? Biorąc pod uwagę to, że album jest rozliczeniem z przeszłością.

NpO405m.png

Aniyah Geovanney: Nie oszukujmy się, Sweet Disaster to jednak coś na co warto było tyle czekać. Świetny projekt, który pozwolił również mi się rozwinąć jako producentce - poszerzyłam swoje horyzonty, przy pracy z Maxine otworzyła mi się bardziej głowa na inne gatunki. Wcześniej działałam tylko przy hip-hopie, a tutaj? - Kompletnie coś nowego, kompletnie inna bajka. Ale.. znalazłyśmy z Maxine wspólny język dosyć szybko. Okazało się, że wcale tak bardzo się nie różnimy, co ułatwiło nam całą sprawę. Przyczyniłam się do połowy piosenek z albumu, przyłożyłam swoją dłoń również do tego, co Trophy zdążył z nimi zrobić.. Maxine spodobały się moje zmiany, spodobał się jej mój sposób działania i etyka pracy. Bywało tak, że niektóre kawałki nagrywałyśmy kompletnie od nowa, ale hej - to przełożyło się na cały sukces projektu. Szczególnie wspominam prace przy numerze Compromise. Zazwyczaj bywało tak, że zamykałyśmy się we dwójkę w studio i działa się cała magia, a przy tym numerze towarzyszyła nam nasza wspólna menedżer - Viviane. Najlepiej bawiłam się przy robieniu tego numeru, nie brakowało łez śmiechu.. To zdecydowanie mój ulubiony kawałek z całego albumu. Przez ten cały czas spędzony w studio całkiem dobrze się poznałyśmy, osobiście jestem jej wdzięczna za pomoc w rozwoju w swojej producenckiej karierze. I wiem, że nie skończy się tylko na tym albumie - szykujemy się na jeszcze więcej, niezaprzeczalnie. Czy to zmiksujemy się wokalnie na kawałku, czy to ja zmiksuję jej solowy numer.
 

Virgil Bassey: Będąc już po całym okresie pracy nad materiałem, powiedz co stanowiło dla ciebie największe wyzwanie podczas produkcji albumu? Mam tutaj na myśli wyzwanie typowo muzyczne, karierowe i takie prywatne.  Czy jesteś w stanie wskazać najważniejszy bądź najbardziej ulubiony utwór z albumu? Czy patrząc po motywie projektu ciężko ci wybrać konkretny tytuł? Co chciałabyś abyś twoi słuchacze zabrali ze sobą po przesłuchaniu tego albumu?

AjOa85t.png

Maxine Koci: Zdecydowanie największym wyzwaniem, była dla mnie zmiana brzmienia, które jest wyczuwalna na tym krążku. Postanowiłam, że to będzie coś nietuzinkowego, coś niespotykanego w moim przypadku. Strasznie obawiałam się odbioru moich słuchaczy, momentu kiedy stwierdzą; "Nie, to nie jest Maxine Koci" (zainscenizowała palcami cudzysłów, śmiejąc się pod nosem) Tą decyzją mogłam sobie odebrać możliwości oraz pozycję, którą wypracowałam jako popowa wokalistka, ale z czasem dotarło do mnie, że była to adekwatna decyzja. Wspomnę jeszcze raz o wyrzeczeniach, na które musiałam również sobie pozwolić - potrafiłam nie widzieć się z rodziną, czy przyjaciółmi przed dłuższy czas, to był ciężki okres, ale potrzebny do tego abym mogła zakończyć prace nad albumem. Jest wiele utworów na albumie, które są dla mnie ważne, ale uważam, że To The Top jest kawałkiem, z którym najciężej było mi się zmierzyć... Stałam się osobą publiczną, byłam wiele razy na językach - oskarżano mnie o zdrady, o to, że związki w które wchodziłam, są aktem chęci dobrania się do czyjegoś majątku. Cały czas mam w głowie moment, kiedy pisałam ten kawałek - byłam taka przerażona, zadawałam sobie pytanie, czy jestem w stanie zapłacić tak wysoką cenę... Chcę, aby moich słuchacze mogli czuć to, co ja czułam w różnych momentach mojego życia - mogli mnie poznać od bardziej strony prywatnej... Kiedy byłam pewna siebie, kiedy opadałam na dno, bądź zwykle cieszyłam się życiem. Słodka porażka zawsze była częścią mnie, za sprawą tego albumu, chciałam odkryć swoje emocje, obawy, ale przede wszystkim być w tym wszystkim czymś realnym. Każda piosenka na tym albumie ma odbicie w mojej osobie oraz mojej historii.


Virgil Bassey: A jeśli chodzi o tą drugą strone. Za co konkretnie odpowiadał twój cały zespół? Jak wyglądała praca managementu i czego oczekiwałaś w momentach, w których ty byłaś zamknięta w studiu? Chciałbym bliżej poruszyć pracę zza kulis i to jaki wpływ mają takie osoby na swoją podopieczną w okresie tworzenia materiału - bo myślę, że można ten okres uznać za bardzo intensywny. Kto jeszcze wspierał cie w tym czasie poza managerką Viviane Genereux? Nie tylko odnośnie kariery, ale też w strefie prywatnej. Jest taka osoba, której tutaj teraz mogłabyś szczerze podziękować?

Maxine Koci: Wiesz Virgil... Viviane była osobą, która mogła sięgnąć rzeczy, których ja nie byłam w stanie podczas procesu tworzenia albumu. Koncerty, promocje związane z wydanymi singlami, organizacja różnych koncertów czy eventów. Vivi również była też lekarstwem na wszystkie moje dolegliwości oraz momenty, w których zwykle nie czułam się zdatna do dalszej pracy... Nie będę ukrywać, że bardzo długo pracowałam nad tym albumem, z różnymi przerwami - mniejszymi, bądź większymi. Ogromnym wsparciem, podczas tych wszystkich zwątpień, czy natłoku pracy, byli dla mnie rodzice, czy przyjaciele... Pamiętam moment, w którym przyjaciółka odwiedziła mnie w moim domu - zastała mnie śpiącą na dywanie w salonie... Byłam w takim afekcie pracy, że potrafiłam usypiać gdzieś na podłodze, pisząc, bądź kończąc kolejny tekst do albumu. Kosztowało mnie to wielu wyrzeczeń, ale uważam, że to było warte tych wszystkich poświęceń.


Virgil Bassey: Jeśli chodzi o twoje poszczególne numery to wybrałem kilka z nich, które chciałbym byś omówiła w bardziej szczególny sposób. Album Sweet Disaster opisałaś jako rozliczenie z przeszłością. Czym jest utwór MONEY w tym wszystkim? Do czego nawiązuje poruszony motyw bogactwa? Przytocze tutaj na przykład wersy z twojego refrenu - "Błoga wolność, kiedy wydaje swoje wszystkie pieniądze. Zabawie się tak, jakby nic mnie to nie kosztowało. Bogactwo wypaliło dziurę w mojej kieszeni. Musze powielić ten banknot, tak bardzo powielić". Jest to typowy numer o trwonieniu pieniędzy, o tym że nie mają one dla ciebie większego znaczenia czy masz ich aż tyle, że nie przykładasz do tego uwagi?

GtZ4xN3.png

Maxine Koci: Cenię sobie bardzo ten utwór, szczególnie za jego lekkość oraz nową linię melodyczną, której nikt się po mnie nie spodziewał... Napisałam ten kawałek w aucie, pewnej nocy - to było zaraz po przyjeździe do Santos. Byłam totalnie spłukana Virgil, nie było mnie stać na nocleg w hotelu, więc spałam w samochodzie... (zaśmiała się w charakterystyczny dla siebie sposób) To był poniekąd mój początek, nie miałam nic, a chciałam mieć wszystko. Pieniądze nigdy nie były dla mnie ważne, bo to nie one sprawiają jakim jestem człowiekiem. Z czasem ten tekst nabrał dla mnie ogromnego znaczenia - mój początek, a miejsce w jakim się aktualnie znajduję. Uważam, że to dobry kawałek, jeden z ważniejszych dla mnie. (dmuchnęła strumieniem powietrza w stronę nadmiaru włosów na swoim czole*)


Virgil Bassey: Kolejnym numerem na naszej liście jest piosenka, o której już wspomniałaś, czyli TO THE TOP. Nie trudno wyszukać tam pewnych nawiązań do tego jak wygląda showbusiness, świat Vinewood i cena jaką trzeba zapłacić za sławe i sukces. Chociażby przytaczając twoje wersy.. a właściwie można przytoczyć całą drugą zwrotkę - "Idealne talie, kto pokaże więcej? Konkurs piękności, twarz produkt. Krócej i ciaśniej, tak. Nogi do nieba, tak dobrze wyglądają. Jestem gotowa zapłacić tak wysoką cene? Talent, który jest dodatkiem do całości. Kolejna pusta maska, którą przybrałam. Chce wierzyć, że usłyszą mój głos" Czy dobrze odbieram twój przekaz w postaci, że często liczą się zupełnie inne rzeczy i wartości niż talent, umiejętności czy faktycznie to czym się zajmujesz? Czyli wszystkie afery, plotki, dramy, wygląd, współprace z korporacjami, które tworzą z was produkt i jednocześnie wręcz musicie posiadać więcej niż jedną twarz? Czyli wcześniej wspomniane maski.

Maxine Koci: (chwilowo opuściła wzrok na czubki swoich butów, po chwili namysłu, znów oplotła wzrokiem twarz mężczyzny) Jestem kobietą... Brzmi to odrobinę komicznie, bo to oczywisty fakt. Ale fakt jest taki, że kobieta jest bardziej oceniana pod względem fizycznym - tym bardziej wokalistki, które są częścią przemysłu muzyki popularnej... Te wersy są jak najbardziej namacalne, im więcej pokażesz, tym więcej zyskasz. Czasem talent nie jest wszystkim, co możesz zaoferować, bądź czymś na co inni zwrócą uwagę. Pamiętam czasy, kiedy zaczynałam swoją karierę - rozsyłałam swoje dema po różnych wytwórniach w Santos, jedna z nich się do mnie odezwała. Poszłam na spotkanie z producentem, który działał na rzecz danego labelu, zajęłam wyznaczone miejsce, spojrzał na mnie i powiedział; "Maxine, masz ogromny potencjał wokalny, czuć w tym Twoje emocje, oddanie... Ale tak na Ciebie patrzę... Nie wyróżniasz się niczym, jesteś nijaka - ciemne włosy, blada cera, nie tak wygląda gwiazda pop." (wzdrygnęła całym ciałem w akcie powrotu do tamtego momentu, łapiąc nerwowo wdech) Tamta sytuacja była zapalnikiem do tego, aby powstał ten kawałek... Nigdy nie chciałam być produktem.


Virgil Bassey: Trzecim i ostatnim numerem, który poruszymy.. jest oczywiście tytułowy Sweet Disaster. Nie moglibyśmy go pominąć. Czy to swoją osobę określasz jako słodką porażkę i jednocześnie uznajesz, że jesteś warta każdego grzechu? Czy masz może na myśli ten cały świat związany z sławą i pieniędzmi, przeżycia, których doświadczyłaś i jednocześnie potwierdzasz, że to wszystko warte było przeżycia bo ukształtowało to twój charakter a każda ciężka sytuacja w życiu czy porażka uczy nas czegoś nowego i ważnego? Wyciągnąłem kilka twoich wersów - "Nie potrzebuje rozmów.. troche uwagi. Będe tym czego właśnie chcesz, tak bardzo chcesz" oraz - "Odrobina pewności, poczekaj tu, yeah. Wyrwe serce, tak samo jak wyrwałeś moje" To ostatnie bardzo bije mi w kierunku twoich nieudanych związków, które mogłyby nauczyć cię traktować ludzi w ten sam sposób w jaki traktowali ciebie. I skoro tobie wyrwano serce, to z chęcią zrobisz to samo. I na pewno to nic jest nic dziwnego bo wielu ludzi tak postepuje. Nawet nieświadomie.

zJQb7GX.png

Maxine Koci: To przez co przeszłam... To bardzo wiele złych rzeczy, których nie życze nikomu - z czasem zła passa, która była moim cieniem, skłoniła mnie do tego, aby wierzyć, że może rzeczywiście stałam się porażką... Zdecydowanie Sweet Disaster ma odbicie w moich relacjach, porażkach... Ale pewnie zastanawiasz się dlaczego, prawda? Taneczny kawałek, z dość odważnym tekstem. Z racji tego, że wierzyłam w to tak długo... Postanowiłam, że postawię się w wygranej pozycji, mimo wielu upadków, chciałam się czuć pewna siebie, zdolna do tego, co mi zrobiono. Dla wielu to pewnie dość kontrowersyjne, ale w pewnych aspektach naszego życia, człowiek z czasem nabiera odwagi i brawury. Słodka porażka, warta każdego grzechu...


Virgil Bassey: Sweet Disaster to na pewno obowiązkowy materiał dla wszystkich fanów Maxine Koci i zdecydowanie warty sprawdzenia jeśli nie jesteście na bieżąco z jej twórczością. Sporo tutaj inspirujących, prawdziwych utworów i niektórzy na pewno będą mogli utożsamiać się z tematyką panującą na albumie ale też poznać życie autorki z innej strony. Tej mniej kolorowej - tak samo jak po obejrzeniu tego materiału, w którym przechodzimy głębiej przez Sweet Disaster. Z mojej strony będzie to wszystko w tym materiale. Ciesze się, że mogłem gościć tak wyjątkową wokalistkę, która na pewno skrywa jeszcze dużo potencjalu i ciekawych historii. To był bardzo dobrze spędzony czas a my.. być może za jakiś czas zobaczymy się w kolejnym, podobnym materiale pod dział muzyczny Daily Globe! Dzięki za dotrwanie do końca, poprowadził to dla was Virgil Bassey razem z niezawodnym gościem - Maxine Koci.

Maxine Koci: Dziękuję wszystkim, którzy sięgnęli po ten materiał, dziękuję również wspaniałemu Virgil'owi, który dzielnie wysłuchał całość. Kochani, cieszę się, że tak cudowny odbiór zaliczył mój album - mam nadzieję, że to, czym się z wami podzieliłam, rzuci wam nowe spojrzenie na mój debiutancki album. Dziękuję jeszcze raz i zachęcam nowych słuchaczy do zapoznania się z Sweet Disaster!


heQIxLP.png

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin