Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

[Chatter Uncut] 001. Przepis na adamantium w dzisiejszym show business według Marquis North


Madlyn

Rekomendowane odpowiedzi

XJJRiSJ.png

W najnowszym podcaście Chatter Uncut gościliśmy Marquis North, menadżera Chase Love, który zdradził naszej dziennikarce kilka słów o kontrowersji, a także o ostatnich głośnych wydarzeniach w branży rozrywkowej. Premierowy odcinek dostępny jest w serwisie Spotify.

3gkrgGi.png

Powiadają, że mowa jest srebrem, a milczenie złotem. Ale czy stare przysłowie jest prawdą uniwersalną i czy zawsze znajduje swoje odniesienie w dzisiejszych czasach? O swoich dość wylewnych opiniach usłyszała dziennikarka Chatter Uncut z ust Marquis North"Czasem trzeba przekroczyć granicę dobrego smaku, żeby dotrzeć do ludzi do których nie da się dotrzeć w, powiedzmy, kulturalny sposób. Traktuje to jak ten przysłowiowy kubeł zimnej wody na głowę. Brutalna prawda jest lepsza niż miło-brzmiące kłamstwo".

gssI92M.pngPozostawiliśmy jednak bez odpowiedzi czy w granicach dobrego smaku jest wtrącanie się w czyjeś życie. Menadżer wypowiadał się głośno o niedawnych ruchach Maxine Koci, która to opublikowała wspólne zdjęcie z Dean Nash, zawodnikiem NBA, właśnie w dniu pogrzebu swojego byłego partnera, artysty KELLY. Jak komentował sam North na social mediach: "Tak w dniu pochówku swojego byłego partnera, który też był osobą publiczną i pokazywałaś się z nim w sieci [..] a potem jeszcze przyjść na pogrzeb i udawać wielce zrozpaczoną i jak to Ci nie zależało. [..] Ale cóż, ważne, że cyferki się zgadzały, kiedy partner był potrzebny".

KSCbBE2.pngDziś niewiele różni się jego zdanie o tej sprawie, a o artystce mówi: "[..] dla mnie ma i tak łatkę nijakiej artystki". Co ciekawe, sama Koci usunęła zdjęcie, które wywołało potężny sztorm w show business, a sam słuch po niej kompletnie zaginął. Nie tylko North był zamieszany w całe przedstawienie, ale i również Fehu Skarsgard, która naruszyła nietykalność cielesną Maxine Koci. Kto wie czy możemy spodziewać się finału tego zdarzenia? Nasza dziennikarka Claire Riviere i Marquis North poruszyli także wiele innych tematów, jak kariera Chase Love, a także sam związek z Lou Coulibaly. Cały odcinek dostępny jest w serwisie Spotify, na kanale Chatter Uncut.

**Pod artykułem naprowadzającym w witrynie Chatter Central pojawił się odnośnik do podcastu w serwisie Spotify. Prowadzi on do kanału Chatter Uncut, gdzie można było wysłuchać pierwszy odcinek z tej serii pt. "Przepis na adamantium w dzisiejszym show business według Marquis North".**

Spoiler

**Słychać na antenie muzykę zapowiadającą start programu, dopiero potem słychać głos kobiety**

CLAIRE RIVIERE: Cześć wszystkim - wybiła godzina dwudziesta i właśnie ruszamy z podcastem Chatter Uncut, który ani trochę nie przebiera w słowach. Prowadzę go ja, Claire Riviere, a gościem odcinka jest Marquis North, menadżer znanego wszystkim rapera Chase Love - oczywiście ślę dla niego pozdrowienia, a także współwłaściciel Digital Scale Entertainment.

MARQUIS NORTH: **dodał swoim raczej niższym głosem** Pierwszy raz możecie usłyszeć mój głos, a nie czytać to co napisałem, woah. Hey wszystkim.

CR:  Tak... **słychać krótki wdech** Niemniej to prawda. Ostatnio sporo się wypowiadasz, Marquis, co widać w szczególności po ostatnich wydarzeniach w Twoim otoczeniu. Uznałam, że lubisz sobie pogadać - stąd zaproszenie. Zaczniemy jednak od chit chat, ok? **krótka cisza między słowami** Jak leci? Co się dzieje u Ciebie? Skąd właściwie taki donośny głos Marquisa w sieci? Nie mówię, że to źle, ale... Niektórzy zaczynają chyba trochę mieć tego dosyć?

MN: Jak leci? Wszystko zgodnie z planami, rozwijam się i nie mam na co narzekać, myślę. A co do donośnego głosu - wiesz, Claire, skoro obracam się na co dzień w show-biznesie, to korzystam z zasięgów które mam, żeby wyrazić swoje zdanie. Jeśli ktoś ma tego dosyć? Dunno, droga wolna... Możecie mnie zablokować albo dać unfollow. Nie zmuszam nikogo do czytania tego.

CR: No ja to rozumiem, ale tu bardziej chodzi o to, że wypowiadasz się przy wielu, naprawdę wielu okazjach. Pytanie czy po prostu tyle wiesz, czy chcesz być wysłuchany? Jak to jest?

MN: Zależy od sytuacji. Ale raczej tyle wiem, nie widzę sensu w wypowiadaniu sie na tematy, o których nie miałbym wiedzy. A skoro jednak ją mam, to może ktoś podziela moje zdanie. Albo po prostu znajdzie inny punkt widzenia na daną sytuację, to też może pomóc w trzeźwej ocenie i wytworzeniu własnego.

CR: **lekki śmiech** Wiesz, jesteśmy tylko ludźmi, lubimy sobie czasem pogadać... Dopóki to w pewien sposób nie wykracza poza granice dobrego smaku, to można? Pytanie co Ty o tym sądzisz?

MN: Czasem trzeba przekroczyć granicę dobrego smaku, żeby dotrzeć do ludzi do których nie da się dotrzeć w, powiedzmy, kulturalny sposób. Traktuje to jak ten przysłowiowy kubeł zimnej wody na głowę. Brutalna prawda jest lepsza niż miło-brzmiące kłamstwo.

CR: Skoro już nawiązujesz do brutalnej prawdy... Co z Chase, huh? Ostatni jego wpis o treści "bye" nie był zbyt... Obiecujący? Możemy liczyć na jakąś brutalną prawdę? Koniec kariery?

MN: Nie wiem dla jak wielu ludzi to brutalna prawda, ale w pewnym sensie tak. Nie powiedziałbym, że to koniec kariery na zawsze, po prostu kwestia chwilowego wypalenia i przerwy dla odpoczynku. Fani Chase na pewno to zrozumieją, bo ja sam wolę, żeby Chasey wrócił za jakiś czas ze świeżą energią do działania, niż żeby wydał album zrobiony od niechcenia w obecnym czasie i zawiódł fanów. Każdy potrzebuje czasem chwili wytchnienia.

CR: Yeah, ale nie masz co do tego pewności, w pewnym sensie? Chyba, że dajesz nam nadzieję, a tak naprawdę kariera rapera, który Cię niejako wypromował w show business, nagle daje nogę, bo widzi że DSE się... Topi? Czy to skończy się jak historia rodem z Titanica?

MN: Nah. Jakby to dziwnie nie brzmiało, Chasey "dał nogę" jeszcze przed potknięciami DSE i nie ma opcji, żeby je przewidział, bo to sytuacje które zaskoczyły nas wszystkich. Nie ma tu nawet miejsca na "niejako", to czyste i niepodważalne fakty - to dzięki Chase zdołałem się utrzymać na tyle, żeby być teraz tutaj. Co nie zmienia faktu, że gdybym nic nie potrafił czy po prostu się na tym nie znał, to nie współpracowałbym z Chase. To działa w dwie strony, on dał coś mi, ja dałem coś jemu.

CR: Skoro jesteś tak dobry jak mówisz... Co z Kayes? Powrót Viviane kompletnie musiał Cię wybić z rytmu. Twój zespół w wytwórni się kurczy... Masz jakiś plan awaryjny, Marquis?

MN: Sam powrót nie wybił mnie z rytmu, raczej dalsze ruchy obu pań mnie zaskoczyły. Plan awaryjny? Nie potrzebuje go. Chce wspierać artystów, którzy na to zasługują i takich mam dalej w DSE, nie zależy mi na komercji. Wolę szlifować diamenty, które są przy mnie niż kopać w szukaniu następnych.

CR: Dobra, to teraz odbijmy od tych cholernie nudnych tematów, bo o tym na pewno dowiemy się z social mediów. Mnie bardziej interesuje coś innego. "Idziemy w złym kierunku, zdecydowanie" - napisałeś na swoim profilu. Czy w takim razie kontrowersja jest czymś złym? W końcu nieżyjąca już Daphne Chamberlain wybiła się na swoich ociekających wulgaryzmami i seksem utworach, no ale nie tylko - pisała też zajebiście agresywne posty, wprowadzając chaos w ówczesnym show business. Mało tego, Percy - kolejna osoba, której właściwie nie pomógłbyś kolejny raz. A co w takim razie z Pandorą? Jej slap w policzek Koci to cholernie gorący temat ostatniego tygodnia, w końcu zrobiła to na pogrzebie. Od razu zaznaczę... Ten temat jeszcze poruszymy, ale pytam ogólnie o kontrowersję. Ty też swoimi słowami wywołujesz przeróżne emocje.

MN: Czy kontrowersja jest czymś złym? Dla mnie tak. Mieliśmy masę przykładów na scenie muzycznej i nie tylko, gdzie kontrowersja dała komuś chwilowy zastrzyk atencji, żeby za chwilę całkowicie przekreślić jego czy jej osobę w sieci. Jak dla mnie - wizja artystyczna wizją artystyczną, ale taka tania kontrowersja jest zwyczajnie nudna i jeśli masz na siebie pomysł, to trafisz do szerszego grona ludzi na wiele lepszych sposobów. Kontrowersja to dla mnie deska surfingowa z głębokim pęknięciem - może chwile na niej popłyniesz, ale finał i tak zawsze będzie ten sam i pójdziesz na dno, co doskonale widać po takich osobach. I fakt, wywołuje swoimi słowami różne emocje u ludzi, ale będąc szczerym rzadko kiedy w ogóle mnie to obchodzi. Piszę co czuję i myślę o danej sytuacji, nie chowam się pod żadną maską sztucznego głaskania ludzi po główkach, bo wolę postawić na swoją autentyczność. Mówiłem już na samym początku, że nie każe ludziom zgadzać się z moimi słowami - a jeśli ktoś tego nie rozumie, to nie wiem, może lepiej dla niego, żeby odstawił ekran telefonu.

CR: W takim razie gdzie tu jest granica dobrego smaku, Marquis? **zrobiła krótką pauzę** Nie czujesz się hejterem w sieci? Wypowiadasz się na tematy, które nikogo nie ranią, jak sytuacja branży, a publicznie zdarzyło Ci się już kogoś ocenić. Mam tu na myśli Maxine Koci, której zarzuciłeś fałszywość w czynach, słowach, emocjach. Odłóżmy na bok temat Kelly'ego, niech spoczywa w pokoju. Skupmy się na samej sytuacji. Czy żałoba nie jest czymś osobistym? Dziś Maxine milczy, ale jutro? Nie sądzisz, że Twoje słowa i czyny osób trzecich mogą mieć negatywne konsekwencje? Nie myślisz, że ktoś mógłby... Po prostu się zabić?

MN: Mógłby. W sensie, mógłby wystąpić taki scenariusz. Ale mówimy tu o Maxine, która nie jest w sieci od dziś. Sama wybrała sobie taką drogę, sama zdecydowała się wejść w show-biznes, o którego kurewstwie i realiach wiedzą przecież nawet ludzie spoza. Nie byłem jedynym, który skrytykował jej zachowanie. I nie mówię tu nawet o ludziach, którzy mają jakieś przebicie - w komentarzach roi się od ludzi z kilkoma lajkami, którzy też podzielają podobne zdanie. Schemat jest cholernie prosty - wchodząc do show-biznesu musisz być gotowy na każdy scenariusz, albo wiedzieć kiedy mieć wyjebane na zdanie ludzi, a kiedy nie. Jeśli tego nie potrafisz, to widocznie się nie nadajesz. Na niektóre ostre posty czy komentarze trzeba mieć wyjebane, a z niektórych wyciągnąć lekcje jeśli są słuszne. Nie każda krytyka to hejt i na odwrót.

CR: Ale czy celebryci to nie ludzie? Czy celebryci też nie miewają problemów, które prowadzą do chorób psychicznych? Czy celebryci po starcie kariery mają dostawać jakąś zbroję z adamantium, która czyni ich Iron Manem w świecie show business?

MN: Niektórym celebrytom daleko do ludzi, ale wiem co masz na myśli. Wiadomo, że miewają problemy. Ja sam je mam, a wcale nie jestem wysoko w hierarchii lokalnego show-biznesu. Nikt nie każe Ci być Iron Manem, to co powiedziałem sprawdza się przecież też w życiu ludzi spoza branży rozrywkowej. Życie nigdy nie będzie kolorowe i cudowne, zawsze trafisz na jakieś potknięcia, przytyki i tak dalej. Trzeba tylko odpowiednio na nie reagować. Nie musisz przejmować się wszystkim co o Tobie piszą albo mówią, ale z każdej takiej rzeczy możesz wyciągnąć jakieś wnioski. Pytanie tylko - czy chcesz? Czy wolisz zasłaniać się tym, że wszyscy wokół Cię nienawidzą? Popełniasz błąd - wyciągasz z niego lekcje, nie dopuszczasz do powtórzenia go. Prosty schemat.

CR: Gdyby życie byłoby proste, żylibyśmy jak w raju, Marquis. Jeszcze gorzej, jak dokleją Ci łatkę. Ty możesz mieć łatkę długiego jęzora, bo w końcu wszystko komentujesz. Penny Trait też dostała swoją i jest nie tyle co rasistką, ale i cytuję: /dziwką/. Maxine też zmierza ku swojej łatce?

MN: Nie wiem, dla mnie ma i tak łatkę nijakiej artystki, ale jestem jedną jednostką. To, jak będą ją postrzegać ludzie i jaką łatkę jej dadzą zależy od tego, co zrobi dalej. Będzie powtarzać swoje błędy i ostatecznie skończy w jednym, wielkim gównie? Czy raczej wyciągnie wnioski i będzie lepsza? Zostawiam to w jej rękach, a dodawanie łatek w rękach jej fanów. Ja do nich nie należę.

CR: Miejmy nadzieję, że w końcu się odezwie. **krótka przerwa** Pogadajmy o związkach, Marquis. Rozmawialiśmy już o Chase, a teraz poruszę temat Lou, bo cholernie mnie ciekawi Twoja zmieniająca się wypowiedź w sprawie najpierw plotki o zdradę, później zniknięcie Lou z mapy San Andreas, a potem nagłe pojawienie się Twojej obecnie już żony. Chyba, że masz coś do ukrycia, Marquis? **znowu krótka przerwa** Zrobiłam mały research, żeby nie być w tyle... Spytam wprost, bo jeden z niesławnych portali plotkarskich wrzucał Twoje zdjęcia z blondynką na plaży czy w innych miejscach. Twoje komentarze to... Nie wiem, ale się wypowiem. A także... Poczekam aż wrzucicie nagranie, zamiast jednej krzywdzącej klatki. W niedługim czasie, bo praktycznie zaraz po tym jak Lou odeszła w cień - napisała swój post pożegnalny, koniec kariery i tak dalej, wrzuciłeś zdjęcia ze swoją kobietą, Navaeh. Lou jednak była dla Ciebie przeszkodą i jednocześnie trampoliną dla Twojej kariery?

MN: Nie była żadną przeszkodą ani trampoliną, bo jakakolwiek relacja z Lou zaczęła się od sfery prywatnej, a gdzieś w międzyczasie dopiero pojawił się wątek managementu. Zaznaczyłem to też, w sumie całkiem niedawno - jako jej partner wiedziałem wcześniej o wielu rzeczach niż ludzie z internetu... Lou też sama uznała, że powinienem zostać w Los Santos zamiast lecieć z nią do Senegalu. Korzystając z okazji i tematu - mam nadzieję, że wszystko u Ciebie i Twojej matki się układa, Lou.. Idąc dalej - tak, przytoczyłaś moje komentarze spod różnych postów portali plotkarskich i były one kierowane do nich przez to, że wielokrotnie zarzucali mi zdradę i to przy - jak to określiłem - niekorzystnych klatkach, które nie wskazywały wcale na to, że mnie i wtedy jeszcze moją znajomą, Nevaeh, coś łączyło. To był zwykły skok na atencję z ich strony, jak to z resztą większość takich portali ma w zwyczaju. Zarzucili mi też udział w śmierci fightera, dlatego nie wierzę w ich rzetelność, bo to co piszą ZAZWYCZAJ mija się z prawdą. Chociaż osobiście uważam, że portale plotkarskie są jednak potrzebne w show-biznesie. Może nie wszystkie, ale jednak czasem potrafią się przydać.

CR: No dobrze, ale mając kobietę, która jeszcze wówczas nie potwierdziła, że odchodzi, idziesz z inną na plażę, wygłupiasz się z nią? To nie dziwne, że ludzie mogli sobie tak pomyśleć. Wyglądało to cholernie romantycznie, aż sama zazdroszczę **podeśmiała się pod nosem**. Również czytałam komentarz, w który umieściłeś Wasze inicjały, Twoje i Lou, a pomiędzy nimi serduszko. Mieliście wspólne plany, wiązaliście ze sobą przyszłość i tak dalej, a skończyło się słowami: /Po prostu, ja będę o tobie pamiętać i Ty też o mnie nie zapomnij, proszę./. Znalazłeś swoje szczęście, wszyscy wokół życzymy Wam szczęścia, nie inaczej, ale... Czyż to nie hipokryzja, że dokładnie w tym samym czasie lub krótko po odejściu Lou, znalazłeś sobie pocieszenie w innych ramionach? Wytykałeś to Maxine, ale samo zdjęcie w sieci na to nie wskazuje.

MN: I nie zapomniałem o Lou. Plus, co warto zaznaczyć - Lou żyje, jakkolwiek bezpośrednio to nie brzmi. Jestem z nią w jakimś kontakcie, zna te sytuacje i tak dalej. A nawet sama w wiadomości - i to będzie jedyne, co przytoczę z prywatnej rozmowy - powiedziała, że chce, abym ułożył sobie życie dalej, według mnie. Fakt, jakieś podobieństwo między moją sytuacją, a tą z Maxine jest, ale według mnie minimalne. I nie uważam tak dlatego tylko przez to, że jedna dotyczy mnie. Gdyby w sytuacji z Lou ktoś inny był na moim miejscu, to twierdziłbym tak samo. I szczerze wolałbym nie poruszać jej tematu dalej w kontekście tej sprawy, bo sama o to poprosiła w poście i wolę, żeby zajęła się spokojnie tym, co ma aniżeli dalej analizowała co dzieje się w Los Santos i kto znowu o niej wspomniał.

CR: Czy to nie jest to o czym sam wspomniałeś? Powinno się mieć gdzieś co ktoś o Tobie mówi? Lub zwyczajnie przyjąć konstruktywną krytykę, a czcze gadanie ominąć?

MN: Pytasz w moim kontekście czy Lou i jej wpisu?

CR: Pytam o Lou, bo w końcu to o niej wspomniałeś. Pytam o to czy Twoje zdanie w tym temacie się nie zmieniło? Nie mamy wpływu na to kto o kim papla za plecami.

MN: Wspomniałem, że w zależności od sytuacji powinno się mieć gdzieś co ktoś o Tobie mówi albo przyjąć to do siebie i wyciągnąć wnioski. Na początku sam cały czas odpowiadałem postom portali i próbowałem się tłumaczyć, jakbym w ogóle miał z czego.. Teraz albo sie z tego śmieje, albo to zlewam - chyba, że temat jest poważny i jednak powinienem się do niego odnieść, albo powiedzmy, obronić - jak wtedy, kiedy zarzucili mi udział w śmierci Zucco. Może Lou ma wypracowany inny schemat dotyczący opinii ludzi, po prostu.

CR: Okey, okey... Tak na ostatni ostrzał - Twoja kolej, zarzuć wędkę i dowolnie skomentuj coś, co Ciebie najbardziej rozsierdza w ostatnim czasie. Chcę usłyszeć, w końcu po to Cię tu zaprosiłam! **śmiech** Masz na to... Bo ja wiem? Dziesięć minut? Wystarczy Ci, Marquis?

MN: Zobaczymy.. Co mnie najbardziej wkurwia w ostatnim czasie? To, że coraz więcej ludzi pokazuje swoje prawdziwe twarze i okazuje się, że cały czas kryli się pod maską i byli fałszywi. Wkurwia mnie to, że ludzie obwiniają mnie za swoje błędy i niepowodzenia, potem nawet grożąc mi śmiercią za konsekwencje ich decyzji - uważajcie na fotografowe wanna-be businesswoman. Co dalej...? Denerwuje mnie, że na scenie muzycznej dalej istnieją idioci, którzy powinni znaleźć się za kratami a nie na playlistach ludzi... I chyba ostatnie - łatwowierność ludzi i to jak podatni są na manipulacje ze strony innych, wierzą w każdy kit który się im wciśnie. Otwórzcie oczy i spójrzcie czasem dwa razy na ludzi, których trzymacie blisko siebie.

CR: Fakt - nie warto wierzyć wszystkiemu, co wypisuje się w internecie. Dlatego jeśli czujecie, że ktoś wam nadzwyczajnie długo dopieka, zgłoście to odpowiednim organom. Tutaj również chcę pokierować słowa do naszych odbiorców, którzy nie wiedzą jak sięgnąć po pomoc. Są instytucje, są też telefony zaufania, możecie również uzyskać pomoc w każdej stacji departamentowej - na pewno poradzą wam gdzie możecie pozyskać taką pomoc. **krótka przerwa** Dzięki Marquis za szczere słowa - jestem pewna, że niedługo znowu o Tobie usłyszymy, nie tylko w ChatterBox. Drodzy Słuchacze, dzisiejszym gościem Chatter Uncut był Marquis North, a to był nasz premierowy odcinek. Pojawi się on również po transmisji na żywo, na kanale Chatter Uncut w Spotify. Jeszcze raz dziękuję Marquisowi za obecność. Prowadziła Claire Riviere. Do usłyszenia i... cześć!

MN: Spokojnej nocy, widzimy się w kolejnych postach, pa!

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin