Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

You STILL gotta watch your whip, bro 💥


Ratka

Rekomendowane odpowiedzi

 

oSHCefU.png 
Gdy ich zabrakło, wszystko się posypało – ciągnął Liam, zaciskając dłonie w pięści. – Zaczęło się od tej dzikiej walki o wpływy
. Każdy chciał przejąć kontrolę. Kiedy patrzę na to z dystansu, widzę, że to była... może i nieunikniona reakcja. Gdy jest chaos, ludzie walczą, by wyjść na wierzch.A jak ty się wtedy czułeś? Czy próbowałeś walczyć o swoje miejsce? – zapytał dr Samuels, starając się nie naciskać. Liam uśmiechnął się gorzko. – Ja? Nie, raczej nie... Obserwowałem to z boku. Byłem już wtedy zmęczony. Po prostu patrzyłem, jak oni walczą między sobąkażdy miał swoją wersję „nowego ładu”. Każdy uważał, że wie najlepiej. Na początku próbowali się dogadać, ale… z czasem to była czysta rywalizacja. Wszyscy chcieli być jak Bboy, ale nikt nie rozumiał, że nie chodziło o siłę. On miał charyzmę, łączył nas, nie kontrolował. A oni? Rozdzielali nas coraz bardziej. Dr Samuels uniósł lekko brew, pochylając się nieco w jego stronę.(...)
 

 

                       

Cytat

RCbxgHz.png                     dPe0Ckt.png

 

 

 

 

(...) – To była akcja kradzieży – odpowiedział w końcu, próbując uspokoić swój oddech. – Mieliśmy przejąć ciężarówkę, w której znajdowały się… Eh, plan był solidny – myśleliśmy, że pójdzie jak po maśle. Ale… coś poszło nie tak. Ludzie się pospieszyli, ktoś zrobił błąd i… wszystko się rozpadło. Aiden został złapany, a Hunter... Hunter po prostu zniknął. Jakby... jakby wyparował. Ostatni raz widzieliśmy go, jak uciekał. Potem – cisza. Żadnego śladu. Dr Samuels siedział nieruchomo, patrząc na Liama, który z każdym słowem wydawał się coraz bardziej zmęczony i przybity. – Co czujesz, kiedy o tym mówisz? – zapytał w końcu terapeuta. Liam wzruszył ramionami, choć jego oczy zdradzały gniew i smutek. – Nie wiem… Może żal. Może... poczucie winy. Ciągle zastanawiam się, czy mogłem coś zrobić inaczej. Aiden za to płaci teraz, siedzi za kratkami, a Hunter… Przepadł, jakby nigdy nie istniał. Dr Samuels skinął głową, dając Liamowi przestrzeń do wyrażenia tych emocji. – Często wracasz myślami do tych wydarzeń? Liam przez chwilę milczał, jakby układał sobie w głowie odpowiedź. Potem przytaknął.
 

 

Cytat


kAAwD8t.pngLos Angeles, będące jednym z największych i najbardziej zaludnionych miast Stanów Zjednoczonych, od lat zmaga się z wyzwaniem w postaci kradzieży pojazdów. Z uwagi na liczbę zarejestrowanych pojazdów, jak i ogromną różnorodność modeli samochodów, miasto to stało się jednym z głównych celów dla złodziei aut. Poniższy raport zawiera analizę procederu kradzieży samochodów w Los Angeles, wskazując główne cele, obszary o podwyższonym ryzyku oraz specyficzne metody działania sprawców.

Miejsca szczególnego ryzyka sięgają od South Central, po West Vinewood
, biorąc na cel głównie dzielnice mieszkalne, jak i kompleksy biurowe lub centra spotkań o zmniejszonej aktywności. Złodzieje praktykują różne metody działań, począwszy od wykorzystywania urządzeń wzmacniających sygnał z klucza, czy takich dekodujących zamki elektroniczne, kończąc na metodzie "smash and grab" czy fałszywych ofertach i ogłoszeniach kupna/najmu. W ciągu ostatnich kilku lat kradzieże pojazdów w Los Angeles odnotowały wzrost. Statystyki policyjne wskazują na wzmożoną działalność grup przestępczych, które koncentrują się na różnych typach pojazdów, w zależności od popytu na rynku wtórnym i poziomu trudności w obejściu zabezpieczeń. Najczęstszymi ofiarami padają pojazdu osoby klasy średniej, wozy importowane oraz przede wszystkim pojazdy luksusowe. 


nr4LOVx.pngW okresie od maja do października 2024 roku w Stanach Zjednoczonych zaobserwowano znaczące wahania w liczbie incydentów cyberbezpieczeństwa, które rysują wyraźny obraz wyzwań, przed którymi stoi kraj w kontekście cyfrowego zagrożenia. Szczególnym przypadkiem jest Kalifornia, gdzie skala zagrożeń cybernetycznych odgrywała kluczową rolę w całkowitych statystykach krajowych. W maju 2024 roku liczba incydentów cyberbezpieczeństwa wyniosła 500, z czego 199 przypadków miało miejsce w Kalifornii, co stanowiło około 40% całkowitej liczby zgłoszeń w Stanach Zjednoczonych. Choć ten poziom już na starcie był znaczący, trend wzrostowy ujawnił się dopiero w czerwcu, kiedy liczba zgłoszonych incydentów wzrosła o 82% w skali kraju, osiągając poziom 910 przypadków. Kalifornia odnotowała wówczas 326 incydentów, co odpowiadało wzrostowi o 64% w stosunku do poprzedniego miesiąca. Ten skok wskazywał na narastające problemy z zabezpieczeniami cyfrowymi zarówno na poziomie stanowym, jak i krajowym. W lipcu nastąpiło chwilowe spowolnienie, gdy liczba incydentów spadła do 772 na terenie USA, a w Kalifornii do 168. Choć spadek w Kalifornii mógł budzić optymizm, stan ten wciąż odpowiadał za 22% wszystkich incydentów w kraju. Spadek ten nie okazał się jednak trwały, gdyż już w sierpniu ponownie odnotowano wzrost do poziomu 713 zgłoszeń na poziomie krajowym, przy czym 321 przypadków miało miejsce w Kalifornii, co stanowiło aż 45% całkowitych incydentów w USA. Wrzesień 2024 okazał się momentem kulminacyjnym, gdy liczba ataków osiągnęła rekordowy poziom 1465 w skali całego kraju. W samym stanie Kalifornia odnotowano 712 incydentów, które stanowiły prawie połowę, bo aż 49%, wszystkich zgłoszeń w USA. Dane z tego miesiąca wyraźnie wskazują na intensyfikację działań cyberprzestępczych i jednoczesne wyzwania w zakresie ochrony infrastruktury informacyjnej w Kalifornii. W październiku 2024 roku, po osiągnięciu wrześniowego szczytu, liczba incydentów spadła do 652 przypadków na poziomie krajowym i 282 w Kalifornii. Pomimo tego spadku, stan Kalifornia w dalszym ciągu stanowił aż 43% wszystkich zgłoszeń w kraju, co podkreśla nieproporcjonalne obciążenie tego regionu w kontekście cyberzagrożeń.


t2tGaaO.pngW okresie od maja do października 2024 roku w stanie Kalifornia odnotowano znaczący wzrost liczby napadów na nieruchomości, sięgający 58%. Liczba zgłoszonych przypadków wzrosła z 1,638 w maju do 2,589 w październiku, wskazując na wyraźny trend wzrostowy, który wymaga dalszej analizy. Średni miesięczny wzrost wyniósł 11,6%, co świadczy o postępującej dynamice tego rodzaju przestępczości, budząc uzasadnione obawy w zakresie bezpieczeństwa nieruchomości, zarówno prywatnych, jak i komercyjnych. Napady z użyciem broni stanowią znaczącą część analizowanych incydentów, co sugeruje coraz większe uzależnienie przestępców od broni palnej jako środka nacisku i zastraszania. W październiku odsetek napadów na nieruchomości z użyciem broni osiągnął najwyższy poziom – aż 94%, co oznacza wzrost o prawie 3 punkty procentowe względem maja (91,1%). Średni odsetek napadów z użyciem broni w okresie maj–październik wyniósł aż 92,2%. Taka tendencja sugeruje, że napastnicy coraz częściej sięgają po środki przymusu, co dodatkowo eskaluje potencjalne ryzyko i przemoc w kontekście bezpieczeństwa nieruchomości.

 

W mrocznej uliczce na peryferiach Los Santos, gdzie puls miasta zlewał się z odorem ścieków i spalin, znajdował się bar, który równie dobrze mógłby nie istnieć. Jego szyld, choć w teorii nadawał lokalowi jakąś tożsamość, w praktyce był reliktem po lepszych czasach. Ledwie kilka liter wciąż trzymało się kurczowo, wystawiając na widok napis „Taste…”, podczas gdy reszta zdążyła zniknąć, zjedzona przez rdzę i lata zaniedbań. Byli jednak ludzie, którym ten brud i ciemność odpowiadały - ci, którzy nie mieli już gdzie indziej pójść, oraz ci, dla których „Taste…” stanowił przystań wśród obcych. Stali bywalcy, każdy oszczędny w słowach, siedzieli głównie w swoich kątach, powoli sącząc napoje. Na środku sali trzej młodzi chłopcy w różnych stanach upojenia wykrzykiwali sobie wzajemnie coś o wielkich planach na przyszłość i drzemiących w nich ambicjach, choć każdy z nich w głębi duszy wiedział, że Los Santos dawno pochłonęło ich i już nigdy ich nie wypuści. W jednym z cichszych kątów siedziała kobieta, której sylwetka zdawała się stapiać z mrokiem. Miała długie, ciemne włosy spływające po ramionach i twarz o delikatnych, japońskich rysach. Choć wyglądała na młodą, jej oczy nosiły ślady zmęczenia, które tylko podkreślało cienie pod oczami. Rysy jej twarzy były spokojne, a ciemne oczy, choć wpatrzone w szklankę, zdawały się nieobecne, jakby szukała czegoś po drugiej stronie przeszłości. Wtedy właśnie do baru wkroczyła postać mężczyzny. Był wysoki, w ciemnej bluzie i spodniach. Na głowie miał kaptur, spod którego wystawały dredy, lekko kołyszące się przy każdym kroku. Dredy sprawiały, że mężczyzna wyglądał groźnie i tajemniczo, jak ktoś, kto był gotów stawić czoła każdemu, kto śmiałby mu stanąć na drodze. Unosił się za nim odór palonej trawy, który dostał się do pomieszczenia i rozniósł się po nim całym w samym momencie przekroczenia przez mężczyznę progu lokalu. 

Przechodził między B1xaaU3.pngstolikami pewnie, z niewzruszonym spokojem, a gdy jeden z chłopaków szturchnął go nieopatrznie, mężczyzna jedynie posłał mu chłodne, zniecierpliwione spojrzenie. Jednym ruchem barku odrzucił go prosto na drewnianą barierkę przy blacie, czym wywołał cichy śmiech kilku jego znajomych. Chłopak, choć pełen złości, opuścił wzrok i zamarł - wiedział, że ten zakapturzony człowiek nie był osobą, z którą warto zadzierać. Mężczyzna skierował się do ciemnowłosej kobiety, która uniosła wzrok na jego widok, choć na początku jej wyraz twarzy wyrażał jedynie lekkie zdziwienie. Był ktoś jeszcze, z kim tak dawno się nie widziała, że zapomniała, jak to jest rozmawiać z kimś, kogo zna się na tyle dobrze, by nie zadawać żadnych pytań. Mocne wejście - rzucił mężczyzna z lekkim uśmiechem, unosząc dłoń w powitalnym geście. - Mocne? - Uniosła brew, unosząc też szklankę do ust, ale zanim się napiła, pokręciła głową. - Mocne wejście to tu codzienność, dla najwyżej dzieciaków próbujących udawać, że kontrolują swoje życie. - Przypatrywała mu się dłużej, oceniając go wzrokiem, jakby szukała czegoś znajomego. - Zabawne… Brzmisz zupełnie jak ktoś, kogo znałam kiedyś. Ten akcent… - Mężczyzna nie odpowiedział od razu. Sięgnął za to do kieszeni, z której wyciągnął metalową zapalniczkę, której powierzchnia lśniła w przytłumionym świetle. Była wytarta i poobijana, ale nadal widoczny był na niej symbol: logo starego baru „El Gato Negro”. To miejsce, które kiedyś znało swoje dni chwały, będąc ostoją dla różnej rzeszy ludzi. Szczególnie dla konkretnej grupy fanów motoryzacji. Kobieta na ten widok zmarszczyła brwi, a potem lekko zachichotała, rozpoznając zapalniczkę. - To jest... - powiedziała pod nosem, nagle ożywiona. - Wiesz, jak trudno było go do czegoś takiego namówić? Przypominał mi zawsze, że ogień powinien być tylko do wyścigów, a nie żeby podpalać papierosy. Ale zawsze trzymał ją przy sobie. Liam… Jaka była z niego dusza. Prawdziwy drań na torach, a zarazem człowiek, który z każdym wrogiem obszedłby się jak z przyjacielem. Niesamowity był, naprawdę… Zamyśliła się na chwilę, jakby wspomnienia same przyciągały ją z powrotem do tamtych czasów. - Zawsze mówił, że miasto będzie jego, a potem przepadł, jak wszyscy. Ot tak. Zaśmiała się, lecz jej głos brzmiał jak ciche echo dawnych dni, gdy beztroska była wciąż blisko. W tej okolicy? - dodała, przyglądając się mężczyźnie uważnie. - Uważaj na swój wózek. - Śmiech jednak szybko ucichł, gdy zakapturzony mężczyzna, który dotąd spoglądał na nią w milczeniu, przybrał znacznie poważniejszy ton. - Śmieszne, jak los potrafi zabrać jednego za drugim… - Spoważniał i spojrzał w bok, w stronę tych nielicznych gości baru. - Słyszałaś o BBoyu? - Kobieta patrzyła na niego, jakby jej spojrzenie mogło odgadnąć to, co miał na myśli. Przestała się uśmiechać, a jej rysy złagodniały w wyrazie zaniepokojenia i smutku. - BBoy. Był jednym z tych, których nie da się zastąpić.  -  odpowiedziała w zamyśleniu. - Zapadł się pod ziemię, zostawiając wszystko. Nikt nie wie dlaczego, ale nagle opuścił posiadłości, garaże, samochody.

Przepadł, nie zostawiając śladu. Bez niego cały układ, cała ekipa… - urwał - Wszystko runęło. Bez fundamentów, wszystko się rozpadło jak domek z kart. Na twarzy kobiety odmalowało się zrozumienie. Znała tę historię, choć nie przypuszczała, że kiedykolwiek usłyszy ją tutaj, w zatęchłym barze na przedmieściach. Wyciągnęła papierosa, a potem podsunęła paczkę mężczyźnie, który skinął głową i wziął jednego dla siebie. Oboje zapalili, wypuszczając obłoki dymu, które leniwie unosiły się ku przestarzałym lampom, jakby opowiadały własną historię, pełną bólu i tęsknoty. W tle, zza hałasu rozmów i śmiechów innych klientów baru, wciąż dobiegała rzewna, elektroniczna melodia, która zdawała się być soundtrackiem ich przeszłości. Przez chwilę cisza zdawała się wypełniać ich słowa, unosząc ciężar wspomnień. - To jaki jest ciąg dalszy tego syfu, o którym opowiadałeś? - zapytała kobieta, zaciągając się mocno papierosem, jej twarz skąpana w cieniu wydawała się wręcz nieruchoma. Zakapturzony mężczyzna nie odpowiedział od razu. Odczekał kilka chwil, po czym powoli uniósł głowę, odsłaniając spod kaptura swoją twarz. To była chwila, która wypełniła pustkę w myślach kobiety. Brakujący element układanki, który ponownie połączył jej chęci do działania. Twarz mężczyzny, kobiecie bardzo dobrze znana, miała w sobie wyraz twardości, ale także zdeterminowania. To coś, co mówiło, że to nie jest przypadkowa wizyta. - Mamy wiele osób do obdzwonienia, dziewczyno - powiedział, jego głos cichy, ale mocny, jakby to, co powiedział, było obietnicą, której nie miał zamiaru złamać. Kobieta patrzyła na niego, a na jej twarzy pojawił się lekki, pełen nadziei uśmiech. Kiwnęła głową, milcząc, ale jej spojrzenie zdradzało gotowość. Po kilku chwilach zniknęli w dźwięku kiczowatej muzyki i kolejnych aspirujących do miana króla Los Santos nastoletnich dupków. Pozostało po nich tylko wspomnienie i obraz niedopitego drinka oraz dwóch niedopałków papierosów, wbitych w starą, przypaloną wizytówkę warsztatu samochodowego w popielniczce - symbol przeszłości, do której nie zamierzali już wracać, rozpoczynając nowy rozdział.

 

 

(...) - Banger z Davis? Naah.. to chyba nie jest dobre określenie. Podobno mam łeb na karku, to może po prostu radzący sobie czarnuch wychowany przez ulice?
Dr Samuels jedynie przytaknął na jego słowa kontynuując rozmowę. - Jesteś specyficznym człowiekiem Liam, ciekawym.. Mam tu doczynienia z różnymi ludźmi, historiami ale ta twoja wydaje się być bardziej wyjątkowa od innych. Skoro już tu wróciłeś, skończyłeś z dawnym życiem i chcesz to poukładać na nowo.. masz przygotowany jakiś plan?
Liam zaciągnął się mocniej papierosem słuchając słowa doktora
. Wciągnięty dym zatrzymał przez chwilę w swoich płucach, a fajką skiepował do popielniczki leżącej na blacie stolika kawowego. Wypuścił dym otwierając wcześniej usta, uniósł głowę spoglądając na doktora i dodał
- A może ja dopiero zaczynam?

 

 

Spoiler

Nawiązując do historii, która już od kilku lat na serwisie jest budowana przez nasze postacie chcemy zrobić kontynuacje projektu https://forum.v-rp.pl/topic/22672-you-gotta-watch-your-whip-bro-🚗/, który mieliśmy okazje z niektórymi osobami współtworzyć jakiś czas temu. Bazując na doświadczeniu zdobytym w stu procentach drogą In Charakter zaczniemy od prostej szajki rzezimieszków specjalizującej się w kradzieżach samochodów - drobne i szybkie akcje, które z czasem zaczną ewoluować w coś bardziej zorganizowanego zwiększając poziom trudności i profesjonalizm operacji. Mając już za sobą spory background nie chcemy ograniczać się wyłącznie do samych kradzieży i handlu zdobytymi częściami, planujemy zrobić krok w przód stopniowo wdrażając w naszą rozgrywkę dodatkowe smaczki fabularne, które z czasem (mam nadzieję) otworzą nam drogę do organizowania napadów i wkręcenia się w cyberprzestępczość - tu od razu chcę zaznaczyć, że wszystko z czasem o ile w ogóle nasza droga pójdzie w tym kierunku. Na początku chcę tylko zrobić tak zwaną "furtkę" na nowe możliwości, tak by gra się szybko nikomu nie znudziła i moglibyśmy sobie postawić cele, do których postaramy się sukcesywnie dążyć. Wyzwaniem, jakie stawiam przed swoją postacią i grupą, jest nie tylko rozwój osobisty, ale również możliwość wpływania na losy innych postaci i tworzenia interakcji pełnych ryzyka i niepewności. Nasza działalność zmotywuje innych do ścigania nas lub współpracy, a także stworzy możliwość na nowe, napięte relacje między postaciami. Interakcje z innymi graczami będą stanowiły fundament tego przedsięwzięcia, tworząc nowe wątki, zależności i sojusze. Przede wszystkim bardzo zależy mi na tym, aby ta historia i działania nie były pretekstem do zwykłego "grindu" i kolejnym bezsensownym nakręcaniem do nienawiści na różne strony. Jesteśmy gotowi przyjąć konsekwencje za nasze działania w świecie gry, aby wzbogacić fabułę, ale zachowując przy tym zasady wzajemnego szacunku i umiaru. Chcę, aby ta historia była zróżnicowana, głęboka i prowadzona w sposób zbalansowany, by nie wprowadzać chaosu i toksyczności, ale skupić się na ciekawym rozwoju fabuły. Mam nadzieję, że dzięki temu projektowi uda się stworzyć rozgrywkę pełną emocji, wyzwań i zwrotów akcji, w której inni gracze znajdą równie dużo frajdy i inspiracji. 

Ekipa startowa: @Ratka @Kurpan @ESHU @pvtrykovsky @Narid @Mecenas @Tokar @Baltek @Papaj @fili @Stemp3l @Speed112

 

 

 

 

Edytowane przez Ratka
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin