Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

003. THE FLIGHT PATH - Wywiad z instruktorem San Andreas Flight School


Rezer

Rekomendowane odpowiedzi

SZYLD-DZIA-W-DG-POD-ARTYKU-Y

written by Lukas Wright, 27.01.2025

 

THE FLIGHT PATH - Wywiad z Elwoodem Smitty, instruktorem San Andreas Flight School

 


„The Flight Path” to seria audycji, w której zaglądamy w przestworza, by odkryć tajemnice lotnictwa i spadochroniarstwa. Prowadzi ją Lukas Wright – entuzjasta lotnictwa i spadochroniarstwa. Z pasją dzieli się wiedzą i doświadczeniem, zdobytym m.in. podczas wykonania imponującej liczby 2048 skoków spadochronowych.

W dzisiejszym odcinku Lukas rozmawia z Elwoodem Smittym, doświadczonym instruktorem lotnictwa z San Andreas Flight School oraz pilotem liniowym. Opowiada on o swojej pasji do latania, wyzwaniach związanych ze szkoleniem przyszłych pilotów i wpływie technologii na współczesne lotnictwo. Jeśli kiedykolwiek marzyliście o wzbiciu się w przestworza, ten wywiad z pewnością Was zainspiruje!

ad2Gp2i.png


1BjVBRA.pngLukas Wright: Witamy serdecznie wszystkich słuchaczy audycji „The Flight Path”. Jestem Lukas Wright, a dziś przygotowałem dla Was coś specjalnego – wywiad na żywo z instruktorem szkoły latania San Andreas Flight School, Elwoodem Smitty! Jeśli kiedykolwiek marzyliście o wzniesieniu się w przestworza i pilotażu samolotów lub śmigłowców, ten odcinek jest właśnie dla Was. Porozmawiamy o kulisach szkolenia lotniczego, wyzwaniach i pasji do latania. Elwood to doświadczony instruktor z latami praktyki. Odpowiemy na pytania o licencje lotnicze, porady dla przyszłych pilotów i tajemnice zawodu. Zostańcie z nami, będzie ciekawie! Elwood, powiedz proszę, jak zaczęła się twoja przygoda z lotnictwem? Czy zawsze wiedziałeś, że chcesz zostać pilotem i instruktorem?

Elwood Smitty: Cześć Wam. Przede wszystkim bardzo mi miło, że mogę tu być. Dzięki wielkie za zaproszenie. Co do pytania... Wszystko zaczęło się tak naprawdę od latania na wakacje z rodzicami. To właśnie dzięki nim mogłem mieć jakikolwiek kontakt z samolotami. Od zawsze ciekawiło mnie, jak one działają, wszystkie procedury z nimi związane, aby mogły oderwać się od ziemi i bezpiecznie przetransportować nas na miejsce. Nie obyło się również od poproszenia cabin crew o to, żebym zobaczył kabinę pilotów. Kiedy mnie do niej wpuścili, byłem wielce zaskoczony ilością przycisków, przełączników; a przede wszystkim profesjonalizmem pilotów. Powiedziałem sobie, że to jest to, co będę chciał robić przez resztę życia.

Lukas Wright: Fascynujący początek, Elwood. Czy możesz opowiedzieć, jak wyglądały Twoje pierwsze kroki w kierunku kariery pilota? Czy było coś, co szczególnie Cię zainspirowało podczas szkolenia?

Elwood Smitty: Pewnego razu powiedziałem najbliższym, że chciałbym zacząć się szkolić na pilota. To było dla nich wielkie zaskoczenie, bo nikt u nas w rodzinie nie był i nie jest pilotem komercyjnym czy wojskowym. Zapisałem się na szkolenie w Bay Area Flying Club w stanie San Andreas. To tam stawiałem swoje pierwsze kroki w lataniu. Poznałem masę cudownych osób, z którymi dalej mam kontakt. Chociażby mój instruktor Andrew, którego serdecznie pozdrawiam. Przebyłem całe szkolenie na licencję pilota turystycznego samolotowego i zakończyłem go egzaminem, który zdałem śpiewająco. Powiedziałem sobie, co dalej? Jak niektórzy pewnie wiedzą, aby zasiąść za sterami tak wielkich samolotów jak chociażby Boeing 737 czy Airbus A320, zwykła licencja na awionetki nie wystarczy. Musiałem zdać dodatkowe testy i egzaminy, chociażby egzamin z języka angielskiego-lotniczego ICAO. Zdałem kolejną licencję – CPL, pozwala ona wykonywać loty zarobkowe. Do tego doszło szkolenie ATPL, które jest już stricte skierowane dla pilotów chcących pracować w liniach lotniczych. Ze wszystkimi papierami zgłosiłem się do jednej z wielu linii lotniczych i po długim procesie rekrutacyjnym udało mi się dostać pracę jako pilot liniowy. Latałem na takich samolotach jak Boeing 737, 757 i finalnie na długodystansowych samolotach, takich jak chociażby Dreamliner, czyli Boeing 787. Zwiedziłem praktycznie cały świat – i to jest właśnie clue tej pracy.

Lukas Wright: Twoja historia jest naprawdę inspirująca – od szkolenia w Bay Area Flying Club po latanie największymi maszynami świata, jak Dreamliner. To niesamowite, ile osiągnąłeś. Chciałbym teraz zapytać o Twoją obecną rolę instruktora. Co skłoniło Cię do przejścia z kokpitu do szkolenia przyszłych pilotów?

Elwood Smitty: Po kilku tysiącach wylatanych godzin stwierdziłem, że wraz ze zdobytym doświadczeniem fajnie by było dawać tę wiedzę innym, którzy są w takiej samej sytuacji, jak ja byłem na początku ścieżki. Zrobiłem papiery instruktorskie na samoloty. Jednak chciałem poszerzyć moje zdolności lotnicze i nie mogło również zabraknąć licencji na śmigłowce. Naturalnie potem zdobyłem instruktora na helikopterach. Do tego momentu pracuję w San Andreas Flight School, dalej latam w liniach lotniczych i to jest przykład, że jeśli się chce, to się da.

Lukas Wright: A jak wygląda Twoja codzienna praca w San Andreas Flight School? Czy masz jakieś podejście, które wyróżnia Cię jako instruktora? Może coś, co uważasz za kluczowe w nauczaniu pilotażu?

Elwood Smitty: Jeśli chodzi o pracę w San Andreas Flight School, to jestem naprawdę zaangażowany w nauczanie i dbam o to, by każdy kursant czuł się pewnie w powietrzu. Uważam, że kluczową rzeczą jest indywidualne podejście do każdego ucznia. Każdy ma inny poziom doświadczenia, inne obawy i różne predyspozycje, dlatego dostosowuję techniki nauczania w zależności od ich potrzeb. Ważne jest, by stworzyć atmosferę, w której uczniowie czują się komfortowo, bo pilotaż to nie tylko technika, ale również zaufanie do siebie i do maszyny. Zawsze staram się tłumaczyć, dlaczego pewne manewry są ważne i jak ich opanowanie wpływa na bezpieczeństwo lotu. Często podkreślam, że pilotaż to nie tylko kontrolowanie samolotu, ale również umiejętność reagowania na sytuacje awaryjne i nieprzewidziane warunki. Zresztą sam wiesz, jak to jest, Lukas.

yY26tNu.png

Lukas Wright: No właśnie, ciekawostką jest to, że Elwood był moim instruktorem i muszę przyznać, że bycie Twoim uczniem było dla mnie niesamowitym doświadczeniem. Twoje podejście do szkolenia i zdolność do stworzenia komfortowej atmosfery sprawiły, że czułem się pewnie za sterami. Twoje wskazówki naprawdę robiły różnicę i pozwoliły mi lepiej zrozumieć pilotaż. Teraz chciałbym zapytać o technologię w szkoleniu pilotów. Jakie zmiany wprowadziły nowoczesne symulatory lotów w procesie nauki? Czy technologia ułatwia szkolenie, czy wciąż istnieją aspekty, których nie da się nauczyć poza prawdziwym kokpitem?

Elwood Smitty: Symulatory oferują ogromne korzyści – pozwalają na bezpieczne przećwiczenie różnorodnych scenariuszy, których nie dałoby się zrealizować w prawdziwym samolocie, takich jak sytuacje awaryjne, ekstremalne warunki pogodowe czy awarie systemów. Dzięki nim uczniowie mogą przećwiczyć krytyczne decyzje bez ryzyka, co znacznie zwiększa efektywność nauki. Współczesne symulatory są niezwykle zaawansowane i realistyczne. Mają symulację różnych typów samolotów. Jednak technologia, choć pomocna, nie zastąpi wszystkich aspektów rzeczywistego lotu. Symulatory nie oddają w pełni fizycznych odczuć związanych z lotem – takich jak siła grawitacji przy manewrach, odczucia związane z turbulencjami, a także interakcja z maszyną w rzeczywistych warunkach. To, co na symulatorze może wyglądać prosto, w prawdziwym kokpicie może wymagać znacznie więcej uwagi, koordynacji i wyczucia. Z kolei aspekt emocjonalny – stres związany z realnym lotem, zmieniające się warunki, interakcja z załogą czy pasażerami – jest czymś, czego nie da się w pełni odwzorować.

Lukas Wright: To, o czym mówisz, pokazuje, że szkolenie pilotów to coś więcej niż technika – to także emocje i umiejętność radzenia sobie w stresujących sytuacjach. Elwood, jako instruktor, musisz być świadkiem wyjątkowych momentów swoich uczniów. Czy jest jakaś sytuacja, która szczególnie zapadła Ci w pamięć? Może to być wyzwanie, które ktoś pokonał, coś wzruszającego albo nietypowego, co wydarzyło się podczas szkolenia.

Elwood Smitty: Uh, mieliśmy jedną sytuację niebezpieczną. Raz podczas szkolenia studenta na licencję pilota turystycznego samolotowego mieliśmy niemały problem. W momencie, kiedy startowaliśmy z lotniska w Sandy Shores, zauważyłem, że parametry silnika są strasznie zaniżone. Kazałem uczniowi wyrównać lot i zdjąć trochę mocy. Za ten czas sprawdziłem, czy parametry się utrzymują, czy dalej spadają. W tym momencie wskazówka momentalnie przeskoczyła w lewo i wyłączył nam się silnik. Przejąłem stery i zawróciłem w stronę lotniska, lądując z wiatrem – czyli przeciwnie, jak powinno się lądować. Po opuszczeniu maszyny i zabezpieczeniu jej przez lokalne służby na dolnej części kadłuba, pod naszymi fotelami, zobaczyłem czarną plamę. Był to olej, straciliśmy go w trakcie wznoszenia, finalnie prowadząc do wyłączenia silnika. Działanie było momentalne. Choć samolot umie szybować, to nie będzie szybować w nieskończoność i kiedyś zetkniemy się z ziemią. W takim momencie najważniejsze jest skupienie i zachowanie zimnej krwi. Pamiętajmy, że samolot czy śmigłowiec to tylko maszyna i może zawieść, dlatego nie można się za bardzo rozluźniać.

Lukas Wright: Twoje wcześniejsze historie pokazują, jak kluczowe są opanowanie, decyzyjność i elastyczność w tej branży. A teraz pytanie na rozluźnienie: gdybyś mógł polecieć gdziekolwiek na świecie i wybrać dowolną maszynę z floty, co by to było i dokąd byś się udał?

Elwood Smitty: Uh. Wybrałbym maszynę, która budzi kontrowersje. Mianowicie wsiadłbym za stery Concorde’a. Jest to ponaddźwiękowy pasażerski samolot turboodrzutowy, który pędzi z prędkością ponad 2000 kilometrów na godzinę. Przez jego awaryjność został wycofany z branży, zabierając ze sobą masę ludzi. Jednak jest to dla mnie symbol osiągnięć w lotnictwie. Gdzie bym poleciał? Tak naprawdę chciałbym zobaczyć oba bieguny z góry. Nigdy nad nimi jakoś bardzo się nie skupiałem, ale są to niesamowicie ciekawe miejsca, które mają wiele tajemnic.

Lukas Wright: Elwood, Twoje opowieści były fascynujące – od wyzwań w szkoleniu pilotów, przez refleksje o technologiach w lotnictwie, aż po marzenia o locie nad biegunami na pokładzie Concorde’a. Kiedyś w audycji opowiadałem o tym samolocie. Bardzo Ci dziękuję za poświęcony czas i niezwykle ciekawy wywiad! Czy chciałbyś powiedzieć coś na zakończenie naszym słuchaczom? Może masz jakąś krótką radę lub przesłanie dla tych, którzy marzą o wzbiciu się w przestworza?

Elwood Smitty: Nie bójcie się marzyć. Brama jest dla was cały czas otwarta. Wszystkim, którzy marzą o lataniu, polecam odwiedzenie naszego biura na lotnisku międzynarodowym w Los Santos i spełnienie swojego marzenia. Piękne dzięki za rozmowę, było mi niezmiernie miło być twoim gościem, Lukas.

Lukas Wright: Dziękujemy, że towarzyszyliście nam w dzisiejszym odcinku „The Flight Path”. Mam nadzieję, że rozmowa z instruktorem Elwoodem Smittym Was zainspirowała i przybliżyła fascynujący świat lotnictwa. Do usłyszenia w kolejnych audycjach!

dEMW8aM.png


ECMxxx9.png

Edytowane przez Rezer
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin