Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

"Words at War" - 04. Los Santos na rozdrożu zmian: rozmowa z Zastępcą Burmistrza - Rosario Duarte-Rubio


CZEMP1ON

Jak oceniasz postępowanie oraz występ Zastępcy Burmistrza?  

10 użytkowników zagłosowało

  1. 1. Jak oceniasz postępowanie oraz występ Zastępcy Burmistrza?

    • Udany - Dobrze
      3
    • Nie mam zdania
      1
    • Słabo - Nieudany występ
      5
    • Za mało informacji
      1


Rekomendowane odpowiedzi

spacer.png

 

W programie „Words at War” podczas prowadzonej audycji przez Raymond Hall'a, słuchacze mieli okazję usłyszeć wyjątkowo dynamiczny i momentami napięty wywiad z Rosario Duarte-Rubio — Zastępczynią Burmistrza Los Santos. Głównymi tematami rozmowy były modernizacje infrastrukturalne, bezpieczeństwo, sytuacja polityczna w mieście i relacje władzy z mieszkańcami oraz przedsiębiorcami. Padło wiele mocnych słów, ale też konkretów, które rysują przed mieszkańcami obraz nadchodzących przemian.

 

27 milionów dolarów — inwestycja w godność


Wywiad rozpoczął się od odniesienia do niedawnego posta Rosario Duarte-Rubio w mediach społecznościowych, w którym zapowiedziała inwestycje infrastrukturalne na kwotę 27 milionów dolarów. Jak podkreśliła, nie chodzi o „PR-ową pokazówkę”, lecz o realną pomoc tym, którzy dotąd pozostawali w cieniu miejskich inwestycji. Na pierwszy ogień idą dzielnice Davis, Rancho i część El Burro Heights. Ich mieszkańcy zmagają się z niedoinwestowaną infrastrukturą, a dzieci chodzą do szkół po nierównych i niebezpiecznych chodnikach.

„To nie są puste słowa – to konsekwentna polityka obecnej administracji. Burmistrz James Wyatt od początku kadencji mówi jedno: nie będziemy robić PR-u na potrzebie, tylko inwestycje w godność. I to robimy” – zaznaczyła Duarte-Rubio.

 

Modernizacja w trzech fazach


Zastępczyni Burmistrza przedstawiła plan modernizacji podzielony na trzy główne etapy:

  • Etap pierwszy: Davis, Rancho, El Burro Heights – skupienie na podstawowej infrastrukturze.
  • Etap drugi: Strawberry, La Mesa, East Vinewood – szczególny nacisk na transport publiczny i ścieżki rowerowe.
  • Etap trzeci: Rewitalizacja obszarów przemysłowych – najtrudniejszy i najbardziej kompleksowy etap.

 

Każdy z etapów będzie konsultowany nie tylko z ekspertami, ale przede wszystkim z mieszkańcami, których głos – jak podkreśla Duarte-Rubio – „przez lata nikt nie chciał słyszeć”.

 

Korki będą – ale zmiana wymaga wysiłku


Na pytanie o możliwe utrudnienia w ruchu miejskim w trakcie remontów, Duarte-Rubio nie owijała w bawełnę: korki będą, ale mają one służyć większemu dobru. „Nie zamierzam przepraszać za to, że w końcu ktoś robi coś dla Davis” – zaznaczyła stanowczo, wytykając uprzywilejowanym dzielnicom brak empatii wobec mniej komfortowych rejonów miasta.

Zapewniono jednak, że plan zarządzania komunikacją jest gotowy i zakłada współpracę z LSPD, objazdy oraz harmonogramy prac dostępne dla mieszkańców.

 

spacer.png

 

Ton, który wzbudza emocje


W trakcie rozmowy nie zabrakło emocji, a wymiana zdań między prowadzącym a zastępczynią burmistrza momentami była napięta. Hall zwrócił uwagę na ostrość wypowiedzi Duarte-Rubio, na co ta odpowiedziała: „To nie złość. To determinacja. (...) Jeśli dla kogoś to zbyt bezpośrednie, to właśnie dlatego powinno wybrzmieć głośniej”.

Zaznaczyła też, że jej styl nie różniłby się od mężczyzny w garniturze, a tylko płeć sprawia, że niektórzy odbierają jej wypowiedzi jako „zbyt ofensywne”.

 

Terminarz i ekologia


Jak poinformowała Duarte-Rubio, prace w Davis rozpoczną się w trzecim tygodniu maja, a mieszkańcy zostaną oficjalnie poinformowani o szczegółach. W kontekście ekologii zapewniła, że przewidziano zielone przystanki, nasadzenia drzew oraz inne przyjazne środowisku rozwiązania – jednak nie chciała wchodzić w szczegóły techniczne, pozostawiając to specjalistom.

 

Opozycja, która „tworzy hałas”


Sporo miejsca poświęcono również opozycji. Zdaniem Duarte-Rubio, ich działania są motywowane politycznie i nastawione na sabotowanie realnych postępów: „To nie jest konstruktywna krytyka. To cyniczne budowanie nastroju zmęczenia”. Dodała, że mimo prób dialogu, republikańscy radni nie są zainteresowani rozmową, a raczej „gotowymi odpowiedziami” pisanymi przez lobby i centralę partyjną.

 

Wsparcie dla przedsiębiorców


Duarte-Rubio podkreśliła, że miasto staje się coraz bardziej przyjazne dla lokalnych przedsiębiorców i młodych inwestorów. Uproszczone procedury, mentoring oraz lepszy kontakt z urzędami mają stworzyć przestrzeń do rozwoju dla tych, którzy chcą działać lokalnie i wspierać rozwój miasta.

„My nie potrzebujemy więcej murów. Potrzebujemy więcej mostów – między miastem a biznesem, między starszymi i młodszymi, między centrum a peryferiami” – powiedziała, nie kryjąc krytyki wobec polityki izolacjonistycznej poprzednich administracji.

 

Zapis audio z przeprowadzonego wywiadu w formie audycji LIVE - Dostępny TUTAJ :

Spoiler

Raymond Hall : Dobry wieczór nasi słuchacze, witamy w kolejnej audycji - Jednak w poważnym wydaniu. Jak potrafimy zaskakiwać, tak dziś! Zaskakujemy ponownie, nie tylko Was, ale nawet i siebie ponieważ gościmy Zastępczyni Burmistrza naszego miasta - Panią Rosario Duarte-Rubio, której zadam kilka ciekawych pytań związanych z sytuacjami dotyczących bezpieczeństwa w naszym mieście, sektoru ekonomicznego oraz wielu, wielu innych. Bardzo dziękuję, że zdecydowała się Pani przyjść i znaleźć dla nas chwilę czasu.

 

Rosario Duarte-Rubio : Dobry wieczór, Raymond. To ja dziękuję za zaproszenie. Zawsze jestem gotowa rozmawiać z mieszkańcami Los Santos - szczególnie wtedy, gdy chodzi o sprawy tak ważne jak bezpieczeństwo czy gospodarka.

 

Raymond Hall : Doceniamy, przejdźmy zatem do pierwszego pytania - Na co każdy z nas z pewnością czeka. Jednak zanim je zadam, nakreślę sytuację. Opublikowała dzisiaj Pani post w mediach społecznościowych - Zaczniemy od tego z uwagi na fakt, że jest to Pani najnowsza działalność, jaką mogłem zauważyć w sieci z tym jest właśnie powiązane moje pierwsze pytanie. Wspomina Pani o planowanych inwestycjach za 27 milionów dolarów. Czy mógłbym prosić o wskazanie, które dzielnice miasta Los Santos zostaną objęte modernizacją w ramach zapowiadanych inwestycji w pierwszej kolejności?

 

Rosario Duarte-Rubio : Tak, to prawda dzisiejszy post to tylko zapowiedź tego, co dopiero przed nami. 27 milionów dolarów to nie jest kwota, którą można wrzucić w byle co i powiedzieć społeczeństwu: "Patrzcie, działamy". Pierwszy etap modernizacji obejmie Davis, Rancho i część El Burro Heights. Ich mieszkańcy zasługują na to samo co mieszkańcy Vinewood czy Rockford Hills. Mają dzieci, które idą do szkoły po wymagających naprawy chodnikach; mają małe firmy, którym brakuje dobrego zaplecza infrastrukturalnego i nie, to nie są puste słowa, jak dzisiaj przeczytałam - to konsekwentna polityka obecnej administracji. Burmistrz James Wyatt od początku kadencji mówi jedno: nie będziemy robić PR-u na potrzebie, tylko inwestycje w godność. I to robimy.

 

Raymond Hall : To bardzo ciekawe i dobre wybory, jeśli chodzi o modernizację. Jednak Davis nie jest najlepszą dzielnicą naszego miasta, pomimo Departmentu oraz placówki medycznej znajdującej się w tym miejscu. Pozwolę sobie spytać o tą sprawę jeszcze, mówi Pani o pierwszym etapie modernizacji. Ile jest przewidzianych etapów modernizacyjnych oraz w jakich kolejnych sektorach miasta?

 

Rosario Duarte-Rubio : Panie Hall, właśnie dlatego, że Davis nie jest postrzegane jako "najlepsza" dzielnica - cokolwiek to dziś znaczy - musimy tam inwestować w pierwszej kolejności. Mam ogromny szacunek do jego mieszkańców i oczekuję go także od Pana. Każda z dzielnic mierzy się ze swoimi problemami. Musimy im sprostać. Jeśli chodzi o etapy: mamy zaplanowane trzy główne fazy. Druga obejmie większe fragmenty Strawberry, La Mesa i części East Vinewood, ze szczególnym uwzględnieniem transportu publicznego i infrastruktury rowerowej. Trzecia - i to będzie najtrudniejsze — to transformacja przestrzeni przemysłowych. Wszystkie etapy są konsultowane z mieszkańcami, a nie tylko z "ekspertami", którzy patrzą na mapę zza biurka w klimatyzowanym biurze w Pillbox Hill. Przyświeca mi myśl, że zmiana zaczyna się od słuchania ludzi, których przez lata nikt nie chciał słyszeć.

 

Raymond Hall : To bardzo miłe słyszeć taki głos od tak ważnej persony w polityce naszego miasta. Odniosę się tylko jeszcze do początku - Szacunek do mieszkańców jak najbardziej, tymbardziej dla tych, którzy w tych dzielnicach codziennie żyją w obawie o swoje życie obawiając się o swoje bezpieczeństwo, jednak do tego pozwolę sobie przejść. Nie miałem na myśli tutaj dyskredytować, czy bagatelizować ludzi z mniej komfortowych dzielnic naszego miasta. Każde takowe ma, grunt to aby o nie zadbać i to właściwa droga, co warto pochwalić. Moje pytanie, jeszcze odnośnie rozwinięcia poprzedniej myśli czy planowane modernizacje będą utrudniały komunikacje w naszym mieście? Oraz jaki mamy plan na ewentualne rozładowanie wszelkiego zakorkowania na skutek wykonywanych prac?

 

Rosario Duarte-Rubio : Panie Hall, wie Pan co? Cieszę się, że Pan to powiedział, bo przynajmniej wybrzmiało jasno, co naprawdę myśli wielu komentatorów w tym mieście. Że bezpieczeństwo, godność i jakość życia są ważne - ale tylko, gdy nie przeszkadzają w porannym dojeździe do biura z Pacific Bluffs. Niech Pan się nie tłumaczy - to nie pierwszy raz, kiedy ktoś próbuje opakować swoją klasową niechęć w "troskę o logistykę". Ale odpowiem wprost, bo to właśnie robię: tak, remonty będą powodowały utrudnienia. Tak, będą korki. I nie - nie zamierzam przepraszać za to, że w końcu ktoś robi coś dla Davis. Czy mamy plan zarządzania komunikacją? Oczywiście, że tak. Mamy rozpisane harmonogramy, tymczasowe objazdy, koordynację z LSPD i służbami ratunkowymi. Ale jeśli ktoś myśli, że zmiana przychodzi bez wysiłku - to nie zna ani miasta, ani jego ludzi. Zamiast więc pytać mnie, czy "będzie zakorkowane", może warto zapytać, ilu dzieciakom zapewnimy bezpieczną drogę do szkoły. Bo to jest pytanie, które ja słyszę codziennie - a nie to, czy ktoś spóźni się do steakhouse’u na lunch.

 

* Rosario Duarte-Rubio stała się wyraźnie bardziej agresywna w swojej wypowiedzi, nie bawi się z dziennikarzem w pół-środki.

 

Raymond Hall : Odnoszę wrażenie, że pomimo chęci niesienia zmian - Jak tutaj stwierdzamy na ten moment jednogłośnie - Pozytywnych, nie ma Pani hamulców do tego, aby wręcz dobitnie pokazać co Pani myśli. Czy w mojej opinii, jako potencjalnego wyborcy na przyszłość jest to dobre? Szczerze, nie podoba mi się taka narracja - Pozwolę sobie rozwinąć. Mieszkańcy, w tym i wielu nawet bliskich osób z mojego otoczenia, potrafi narzekać na trudności związane z remontem, modernizacją czegokolwiek - Jednak nikt nie zwraca uwagi na to, jakie to skutki przyniesie. Ktoś musi wykonać swoją pracę, aby finalnie doszło do ułatwienia jakiegokolwiek procesu, czy poprawy standardu życia. Ja jak najbardziej to rozumiem, pytanie jest z kontekstu - Ciekawości oraz powiadomienia każdego zainteresowanego naszą rozmową o takich sytuacjach, oraz normalizowaniu, takiego podejścia jednak wyczuwam tutaj z Pani strony złość w moim kierunku, pomimo, że nic złego JESZCZE, mam nadzieję, nie powiedziałem. Także w opinii mojej, jako mieszkańca i wyborcy, nie jest to coś, na co bym patrzył pozytywnie w odbiorze Pani występu publicznego.

 

Rosario Duarte-Rubio : Złość? Nie, redaktorze. To nie złość. To determinacja, której wielu - zwłaszcza wygodnie rozsiadłych - nie potrafi odróżnić od gniewu. Ale skoro już mówimy szczerze: jeśli pytanie, które ma mi Pan zadać, brzmi „czy to dobrze, że mówię wprost, co myślę” - to odpowiem krótko. Tak. Sto razy tak. Los Santos przez zbyt długi czas było miastem z dwoma obliczami. Jedno - gładkie, błyszczące, eksportowe. Drugie - codzienne, walczące. Ja reprezentuję to drugie. Nie mam zamiaru przepraszać za to, że na antenie czy w ratuszu mówię językiem ludzi, którzy płacą podatki, a nie stanowią lobby. Cenię, że mówi Pan o „normalizacji” i „kontekście” - to ważne. Ale proszę zrozumieć, że dla wielu z nas ten „kontekst” to dzieci zasypiające przy dźwiękach syren departamentu, nie przy pianinie w willi. I jeśli dla kogoś, to co mówię, jest zbyt bezpośrednie, to własnie dlatego... To właśnie powinna wybrzmieć głośniej. Nie jestem tu, żeby kogokolwiek pieścić po ego. Jestem tu, żeby robić robotę; mówić o naszych planach, realizować je. Jak Pan sam słusznie zauważył, ktoś musi to zrobić.

 

Raymond Hall : Rozumiem determinację, jednak warto odróżnić determinację od bezpodstawnej ofensywnej postawy w kierunku rozmówcy - Z pełnym szacunkiem, Pani Rosario. Wiele można osiągnąć samą rozmową, zwłaszcza medialnej, którą obserwuje wielu wyborców, bądź zastanawiających się osób nad przeznaczeniem własnego głosu w przyszłych wyborach. Pani zwraca uwagi na istotne rzeczy, jak najbardziej - Jednak sposób prowadzenia rozmowy, nie jest koniecznie taki, jaki mógłby sobie życzyć ewentualny chętny wyborca czy dziennikarz, próbujący wywalczyć jak najwięcej informacji dla obywateli. My również świadczymy swoje usługi - Nie wykonawcze, informacyjne. Gdyby nie zadawanie pytań, nawet tych mniej wygodnych - Mało kto z mieszkańców miałby jakiekolwiek wyobrażenie na temat tego, co właściwie aktualnie w mieście się dzieje. Pozwolę sobie wyczerpać temat modernizacyjny. Na kiedy przypuszczalnie, szacowane jest rozpoczęcie pierwszych prac? Czy jeszcze nie ma takiej daty?

 

Rosario Duarte-Rubio : Panie Hall, doceniam, że Pan to powiedział - szczerze. Ale pozwolę sobie zaznaczyć, że rozmowa o konkretach nie wyklucza pasji, a pasja nie musi oznaczać agresji. Jestem kobietą, która mówi rzeczy wprost - i niestety wciąż w 2025 roku wielu odbiera to jako „zbyt ofensywną postawę”. Gdyby mówił to mężczyzna w garniturze, nazwalibyście go „charyzmatycznym reformistą”. W porządku, zostawmy to - jak sam Pan mówi: czas na konkrety. Prace w Davis rozpoczną się w trzecim tygodniu maja. I żeby była jasność - każdy mieszkaniec zostanie poinformowany o dokładnym harmonogramie. Nie przez media, nie przez przecieki, tylko oficjalnie: przez naszą stronę oraz biuletyny, gdzie trafiają treści instytucji publicznych.

 

Raymond Hall : Oczywiście, konkrety - Jednak każdy z nas ma pewne zasady. Jedną z nich, którą posiadam - Nie pozwolę narzucić narracji, jakbym miał przekonania, których nie mam, bądź włożyć mi słowa do ust, których nie wypowiedziałem. Mam na myśli to, że szczerze? Jako mężczyzna, jestem za równouprawnieniem nie jestem za tym, aby kobiety były dyskryminowane w kontekście wykonywanych zawodów - Powszechnie uważane za męskie. Takie przekonania, również pojawiały się w kontekście polityki, od wielu lat. Także gdyby mówił to mężczyzna w garniturze, powiedziałbym podobnie i mam ku temu pewność. Nie ma to żadnego znaczenia, że jest Pani kobietą. Czy budżet miasta przewiduje również ekologiczne rozwiązania? Mam na myśli, przykładowo - Zadbanie o zielone przystanki, sadzenie drzew, powiększenie pasów zieleni - nawierzchnie przepuszczalne?

 

Rosario Duarte-Rubio : Proszę się nie obawiać - nikt nie wkłada Panu słów w usta. Zadaje Pan pytania, ja odpowiadam. Natomiast; tak, modernizacje obejmują również rozwiązania ekologiczne. Nie znam jednak dokładnie uwarunkowań technicznych, więc zważając na odpowiedzialność, wolałabym się w tym kontekście nie wypowiadać.

 

Raymond Hall : Oczywiście, rozumiem. Wspomniała Pani o opozycji w tym samym poście. Która według Pani postu, robi tylko szum. Zatem pojawia się z mojej strony pytanie, oczywiście z pełnym szacunkiem - żaden to atak. Dlaczego opinia publiczna często wspomina o braku dostrzeżenia jakichkolwiek efektów oraz działań władzy w naszym mieście? Czy jest to typowy hejt? Czy ruch opozycyjny?

 

Rosario Duarte-Rubio : Zacznijmy od tego, że opozycja w Los Santos, szczególnie ta zdominowana przez środowiska konserwatywne, nie jest zainteresowana rozmową o faktach. Ich strategia od miesięcy polega na generowaniu hałasu - nie po to, by coś zakwestionować merytorycznie, ale by zakrzyczeć jakiekolwiek postępy. Zbudujemy nowe place zabaw? „Za drogie:. Wyremontujemy szkołę? „Za mało szkół". Postawimy zielony przystanek? „Po co zielony, skoro autobus się spóźnia". To nie jest konstruktywna krytyka. To jest cyniczne budowanie nastroju zmęczenia - tak, żeby mieszkańcy przestali wierzyć, że cokolwiek w ogóle się zmienia. Natomiast ten gabinet, zapewniam, nie da sobie tego narzucić. To nie jest tylko „hejterski szum”. Jest to polityczna strategia: zmęcz ludzi, odbierz im poczucie sprawczości, a potem powiedz, że to wszystko wina burmistrza Wyatta. Jak to było? Można przynieść komuś okulary, ale nie zmusić go, żeby spojrzał przez nie uczciwie.

 

Raymond Hall : *zaśmiał się* Muszę przyznać, że próby rozmowy brzmią dość kuriozalnie. Tym bardziej, że miałem zasugerować, że może wystarczy rozpoczęcie konstruktywnego dialogu z opozycją w kontekście głosowań dotyczących jakichkolwiek zmian. Spytam wprost po tym co usłyszałem - Czy głosy republikańskich radnych są blokadą bez obejścia?

 

Rosario Duarte-Rubio : Ten śmiech jest cyniczny; cieszę się, że może to Pana bawić. Mnie natomiast nie bawi, bo próbowałam dialogu. Nie raz, nie dwa. Były otwarte spotkania, konsultacje, wspólne komisje. Problem w tym, że część republikańskich radnych nie przychodzi tam z pytaniami. Oni przychodzą z gotowymi odpowiedziami - napisanymi im przez partyjną centrale czy sponsorujących ich deweloperów, którzy panicznie boją się miasta, które naprawdę się zmienia. Nie, głosy republikanów nie są „blokadą bez obejścia”. Mamy bezpieczną większość. To, czego nie możemy przeskoczyć, to ich nieustanna gra na czas, na PR i na dezinformację. Wie Pan co? Czas działa na naszą korzyść - inwestycje są już podpisane, pierwsze przetargi ruszyły, a efekty będą widoczne szybciej, niż którykolwiek z ich tweetów zdąży się zestarzeć. I kiedy te efekty się pojawią - nagle usłyszymy, że „to przecież wspólna zasługa.” Jasne. Byle kamery były włączone.

 

Raymond Hall : Przykro, że stosuje się takie praktyki w kierunku akurat zmian, które mają swoje realne odzwierciedlenie w rzeczywistości, które niosą zmiany na polepszenie standardu życia mieszkańców, gdy mówimy o modernizacji. Śmiech niestety to wywołuje u wielu osób, które są zaznajomione z tą sytuacją. Czy według Pani nasze miasto jest przychylne dla przedsiębiorców? Jakie warunki obecna władza stwarza dla każdego młodego mieszkańca, jak i inwestora, który chciałby rozpocząć działalność w Santos i przykładowo wspomóc rozwój miasta swoją działalnością?

 

Rosario Duarte-Rubio : Rzeczywiście, emocje czasem biorą górę - szczególnie gdy w grę wchodzi miasto, które kochamy, i ludzie, których znamy z imienia. Koniec końców, wszyscy jesteśmy po tej samej stronie - chcemy lepszego Los Santos. Uważam, że nasze miasto staje się coraz bardziej przyjazne dla tych, którzy chcą tutaj coś stworzyć. Wprowadziliśmy szereg ułatwień dla małych i średnich firm - uproszczone procedury, lepszą komunikację z urzędami, a także wsparcie mentoringowe dla młodych mieszkańców, którzy dopiero zaczynają. Wie Pan, Raymondzie, to co mnie najbardziej boli - jako polityk, jako kobietę, jako obywatelkę - to fakt, że przez lata wmawiano ludziom, że zamykanie się jest oznaką siły. Że jak tylko postawisz mur, nałożysz cło, albo pogrozisz komuś palcem, to nagle twoja gospodarka zacznie kwitnąć. To była i jest polityka Donalda Trumpa - tanie slogany, drogie konsekwencje. A my w miastach - w prawdziwej Ameryce, nie tej telewizyjnej - zostaliśmy z rachunkiem. Bo te cła, te bariery, uderzały nie w korporacje z Nowego Jorku. One sobie poradzą. One uderzają w lokalnych producentów z La Mesa, w rolników z Blaine County, w małe firmy z południa Los Santos. My nie potrzebujemy więcej murów. Potrzebujemy więcej mostów - między miastem a biznesem, między starszymi i młodszymi, między centrum a peryferiami. Właśnie dlatego działamy - nie opowiadamy. Nie chowamy się za hasłami. Los Santos nie ma być twierdzą. Ma być domem. Dla każdego.

 

Raymond Hall : To bardzo dobre stwierdzenie. Wspomniała Pani o polityce Donalda Trumpa, wyprzedziło to jedno z moich pytań. Jak mniemam po wypowiedzi, nie jest Pani zwolenniczką aktualnie prowadzonej polityki? Co Pani sądzi o prowadzonej wojnie handlowej z Chinami i jakie widzi Pani możliwości na poprawę tej sytuacji, gdyby to Pani miała możliwość naprawy tej sytuacji po obecnym prezydencie. Jakie jako polityk ruchy na przyszłość jest Pani w stanie przewidzieć po aktualnym prezydencie? Wiem, że jest to trudne pytanie z uwagi na totalną zmienność poglądów i ruchów w przeciągu nawet i doby.

 

Rosario Duarte-Rubio : Nie jestem zwolenniczką polityki Donalda Trumpa. I nie chodzi tylko o cła, wojny handlowe czy jego obsesję na punkcie "dealów". Chodzi o filozofię działania. O pogląd, że świat to gra o sumie zerowej - że ktoś musi przegrać, żeby ktoś mógł wygrać. Wojna handlowa z Chinami? To jest demonstracja siły bez planu na pokój. Ostatecznie to nie Pekin odczuje skutki tych działań, tylko rodziny w Los Santos, które nagle zapłacą zwyczajnie więcej za elektronikę, odzież, narzędzia - wszystko to, co wcześniej było cenowo dostępne. Co bym zmieniła? Po pierwsze: przestałabym prowadzić politykę gospodarczą przez platformę X. Po drugie: zbudowałabym realny dialog z partnerami międzynarodowymi, który nie opiera się na groźbach, tylko na współpracy i wspólnym rozwiązywaniu problemów - od klimatu po technologię. Zmienność to dziś eufemizm dla chaosu. Dlatego miasta takie jak nasze muszą być gotowe działać niezależnie. Nie czekać na dekret z Waszyngtonu, tylko budować własne strategie odporności - w handlu, w energii, w innowacjach. Prawdziwa Ameryka to nie stolica. To miasta i prowincja, które każdego dnia budują ją na nowo. W ciszy. Pracą. Konkretem. Zresztą, nie mówię tego z pozycji kogoś, kto tylko obserwuje. Przez cztery lata zasiadałam w Kongresie, w tym w dwóch kluczowych komisjach: House Committee on Financial Services oraz House Committee on Ways and Means. Wiem, jak wygląda polityka gospodarcza od środka - wiem, które przyciski się naprawdę wciska, a które tylko wyglądają dobrze przed kamerą. W Financial Services pracowaliśmy nad regulacjami, które miały chronić konsumentów przed skutkami nieprzewidywalnych wojen celnych, a w Ways and Means - komisji odpowiedzialnej za budżet i podatki - widziałam, jak bardzo cierpią lokalne społeczności, gdy nagle zmieniają się reguły gry, bo... Bo prezydent postanowił „zagrać twardo” na platformie Elona Muska. Dlatego dziś, jako Zastępczyni Burmistrza Los Santos, robię wszystko, żeby nasze miasto nie było zakładnikiem chaosu na Kapitolu, a zawsze stało na straży wartości i bezpieczeństwa - take ekonomicznego - jego mieszkańców. Uczymy się, inwestujemy, zabezpieczamy łańcuchy dostaw - i budujemy partnerstwa międzynarodowe, które pozwalają nam trzymać kurs, nawet gdy w Białym Domu wieje z czterech stron naraz. Doświadczenie nauczyło mnie jednego: stabilność nie jest czymś, co się dostaje. Stabilność się buduje. A jeśli już mówimy o tych, którzy mylą chaos z innowacją - to proszę spojrzeć na Elona Muska. Człowieka, który uważa, że można przestawiać gospodarki i całe społeczności jak pionki, bo ma rakietę i konto na X, które kiedyś nazywało się Twitter. Miasto to nie jest plac zabaw dla miliarderów z kompleksem zbawcy. To odpowiedzialność - a nie zabawa w kolonizację Marsa, podczas gdy ludzie tu, na Ziemi, nie mają dachu nad głową.

 

Raymond Hall : Mhm, to... to dość konkretne stanowisko, zwłaszcza na temat Elona Muska. Pozwolę sobie zadać jedno z ostatnich pytań, które teraz dotyczą stricte naszego miasta, pomimo powiązań polityki krajowej w konktekście naszego miasta, wciąż wracamy do naszego bardziej lokalnego obszaru. Czy uważa Pani, że wprowadzone pierwszego lutego bieżącego roku "Gang Injunction" odniosło sukces? Jeżeli tak, to dlaczego?

 

Rosario Duarte-Rubio : Jest to złożona kwestia. Sukces to nie metryka jednego miesiąca czy jednego raportu. To proces. I my ten proces obserwujemy, analizujemy i dostosowujemy - z szacunkiem zarówno dla prawa, jak i społeczeństwa.

 

Raymond Hall : Pozwolę sobie nieco rozwinąć temat, ponieważ w przestrzeni publicznej ze strony działaczy politycznych - Nakaz stanowy był sukcesem. Sukcesem na tyle ogromnym, że postanowiono... przerwać obowiązywanie nakazu po dziewięciu dniach jego trwania. Czy według Pani konfiskata zaledwie dwudziestu sztuk broni palnej, głównie krótkiej to efektywność na tyle duża, aby przerwać nakaz, który z pewnością niósł ze sobą wiele odpowiedzialnych decyzji, pracy wielu ludzi. Niosło to wiele nadziei dla mieszkańców jak wcześniej określiliśmy - "Gorszych dzielnic" aby finalnie, zarekwirowano taką ilość broni oraz narkotyków, którą mógłbym przyrównać, do rozbicia pierwszej lepszej szajki osiedlowej aniżeli skutecznej walki z zorganizowaną przestępczością?

 

Rosario Duarte-Rubio : Jeżeli wymaga Pan ode mnie tej odpowiedzi, cóż - tak, uważam, że Gang Injunction było sukcesem przede wszystkim dlatego, że doprowadziło do rozbicia struktur OCG. Nie będę licytowała ludzkiego życia i jego wartości, bo śmiem twierdzić, że nie chce Pan w tej licytacji brać udziału. Zadam pytanie.

 

Raymond Hall : Oczywiście, proszę.

 

Rosario Duarte-Rubio : Skoro rozmawiamy o liczbach… - ile dokładnie musi być sztuk broni, ile gramów narkotyków, ile straconych lat w życiu młodego człowieka, żebyśmy uznali, że to już wystarczająco dużo? Czasem mam wrażenie, że łatwiej jest debatować o statystykach niż zadać sobie to jedno, proste pytanie: ile warte jest ludzkie życie? To z Davis. To z Rancho. To z sąsiedztwa, o którym nikt nie mówi, póki nie pojawi się w nagłówku. Jeśli ktoś potrafi to przeliczyć na kilogramy, tony, dolary - to niech spojrzy w oczy matce, która pochowała dziecko.

 

Raymond Hall : Powiem Pani szczerze - Niezależnie skąd, życie ludzkie jest nieocenione. Czy to jest osoba starsza, młoda czy w średnim wieku. Tak jak mówiłem - Każde ludzkie życie, jest nieocenioną wartością, niewycenialną. Niewycenialną na tyle, ze w kontekście grup zorganizowanych, gdy słyszę o dwudziestu sztukach broni, KRÓTKIEJ zaznaczę ponownie. Jest statystyką kuriozalnie niską. Przyznać chyba Pani musi, że w gorszych bardziej zamkniętych dzielnicach, osiedlach - Takie ilości broni są normą. Mówimy o zorganizowanych grupach. Pierwsze lepsze szajki tak zwanych potocznie zbirów  posiadają większy arsenał niż to, co wywołało na biurze prokuratora okręgowego hrabstwa Los Santos taką decyzje o wprowadzeniu nakazu na CAŁY STAN. Powiem wprost, tu nie chodzi o czepianie się, tu nie chodzi o chwytliwy nagłówek - Poważnie. Tu chodzi o realne bezpieczeństwo mieszkańców. Kilka dni wstecz, jedna z naszych prezenterek telewizyjnych została napadnięta z bronią w ręku przez grupę mężczyzn. Grupa mężczyzn miała przy sobie dziesięć sztuk broni palnej, jest to połowa tego, co zostało zarekwirowane podczas nakazu stanowego. Czy przyczyniło się to do upadku zorganizowanej grupy? Tak, czy rekwiracja poszła tak daleko, że mieszkańcy różnych dzielnic naszego miasta mogą się czuć bezpiecznie? Moim zdaniem, niestety nie.

 

Rosario Duarte-Rubio : To właśnie jest problem, redaktorze. Że przyzwyczailiśmy się do „normy”. Że dwadzieścia sztuk broni w jednej operacji zaczyna brzmieć jak margines błędu. Że dopiero, gdy napadają reporterkę - wtedy mówimy o realnym zagrożeniu. Proszę powiedzieć to tym, którzy żyją w cieniu tej broni każdego dnia. Nie przez jeden wywiad, tylko przez całe dzieciństwo. Jeśli zaczniemy traktować nielegalny arsenał jako coś „kuriozalnie niskiego”, to naprawdę nie wiem, co jeszcze musi się wydarzyć, żebyśmy przestali się dziwić. Czym różni się, mówiąc bardzo brutalnie, "otrzymanie kuli" z broni krótkiej, od "otrzymania kuli" z broni automatycznej? Niczym. Pan to wie, ja to wiem.

 

 

Raymond Hall : Nasze spostrzeganie nie ulegnie zmianie dopóki liczba broni na ulicy nie ulegnie zmianie, to znaczy - Nasze przyzwyczajenie ma podłoże, prawda? One nie wzięło się znikąd. Warto w ten sposób spojrzeć na ten problem, nie z innej perspektywy. Ponadto, nie zauważam błędu tylko z uwagi na to, że osoba ta była prezenterką - To jest osoba, która swoją karierę zaczęła stosunkowo niedawno, jeszcze kilka miesięcy wstecz była moją znajomą, która pracowała i wiodła normalne życie poza fleszami i obiektywami kamer. Mnie również spotkały podobne sytuacje, jednak jeżeli je wymienie, to dalej mamy do czynienia z osobą znaną - Więc wydźwięk tego będzie, że zauważam problem dopiero gdy dotyka on znanych osobistości - Co jest nieprawdą. Dostrzegam problem, bo ciężko bezpiecznie żyć i dopóki normalizowane będzie wprowadzanie nakazów na kilka dni i rekwiracja dwudziestu sztuk broni palnej - wciąż będzie to miejsce niebezpieczne. Wracając do Pani pytania, jakie to ma znaczenie - Czy broń krótka czy długa. W kontekście szkód, rany postrzałowej, ewentualnej śmierci w wyniku postrzału - Niesie to te same zniszczenie w rękach nieodpowiednich osób. Jednak jak dla mnie, obywatela, który posiada broń krótką, legalną - Czuję się bardziej zagrożony w obliczu arsenału grup przestępczych, który jest bogaty w różny kaliber, aniżeli zwykły podstawowy, taki jaki posiadam ja. Jeżeli chodzi o departament - Szanuję pracę każdego pracownika służb. Chcę aby to wybrzmiało, nie ukrywałem tego nigdy - Podziwiam Waszą pracę i determinację. Jednak uważam, że trzeba ważyć słowa oraz nie ogłaszać sukcesów zbyt wcześnie.

 

Rosario Duarte-Rubio : Ja się nie czuję bezpieczniej dlatego, że jest Pan w posiadaniu broni palnej. Wręcz przeciwnie.

 

Raymond Hall : Myślę, że przy moim posiadaniu broni palnej - Może Pani zdecydowanie czuć się bezpieczniej, niż jechać w okolice Davis, gdzie pierwsza lepsza osoba może posiadać przy sobie pistolet maszynowy, która nie miała badań psychologicznych - Wręcz mogę dać gwarancję, że nawet by ich nie przeszła. Myślę, że w tamtej sytuacji, dopiero powinna Pani mieć obawy o własne bezpieczeństwo - Nie w obliczu obywateli, którzy musieli przejść szereg testów i rozmów z psychologami, aby takie pozwolenie uzyskać.

 

Rosario Duarte-Rubio : Fakt, że nie czuję się bezpieczniejsza w związku z posiadaniem przez Pana broni palnej, nie determinuje poczucia zagrożenia. Determinuje natomiast świadomość, że może Pan zrobić krzywdę dowolnej osobie, każdego dnia. Przeszedł Pan proces uzyskiwania zezwoleń - świetnie. Jeżeli jutro mówiąc bardzo kolokwialnie, coś się w Pana /głowie przestawi/, to powodzenia życzę każdej osobie, jaka stanie Panu na drodze tego dnia. Mam nadzieję, że rozumie Pan co mam myśli. Podobnie każda słuchająca nas osoba. W Stanach Zjednoczonych dostęp do broni jest zbyt duży. Nie będę słuchała argumentów drugiej strony, mówiących, że fakt posiadania w piwnicy karabinu szturmowego, jakkolwiek gwarantuje tej stronie wolność.

 

Raymond Hall : Rozumiem co ma Pani na myśli, jednak warto na to spojrzeć ponownie z drugiej perspektywy. Większość obywateli osiągających pozwolenie na broń palną i dokonujących finalnie jej zakupu - Nie zrealizowałaby tego gdyby nie czuła zagrożenia. Świetnie, że służby pracują. Jednak uważam, że przy takiej statystyce w moim mniemaniu, "Gang Injunction" to kompromitacja - Jednym słowem, gdybym miał to określić.

 

Rosario Duarte-Rubio : Rozumiem, że przeciętny mieszkaniec Teksasu kupuje broń palną, bo zagrożeniem jest sąsiad, który ma w garażu arsenał pozwalający mu wytłuc pięć procent populacji Austin. No chyba, że w kategoriach zagrożenia postrzegamy pola naftowe czy hodowle bydła.

 

Raymond Hall : Rozmawiamy niestety w kontekście zagrożenia wynikającego z wciąż narastającej statystyki kryminalnej w naszym mieście oraz detekcji przestępstw. Jest to znacznie poważniejsze niż hodowla bydła. Pani Rosario, moja prośba na koniec - Zarazem pytanie, ponieważ doszliśmy do końca przygotowanych przeze mnie pytań. Czy chciałaby Pani coś przekazać naszym słuchaczom? Chciałbym oddać Pani przestrzeń w tej kwestii, chyba, że jest coś równie istotnego, na co nie miała Pani czasu wypowiedzi - To oczywiście zachęcam do skorzystania. Nie chciałbym tak tego zostawić w takiej sytuacji, oczywiście.

 

Rosario Duarte-Rubio : Życzę naszym słuchaczom przede wszystkim dobrej nocy i owocnej środy. Wydaje mi się, że rozmowa ta była już wystarczająco wyczerpująca, a w poszanowaniu ich czasu nie będę przedłużała jej dalej.

 

Raymond Hall : Dziękuję również za Waszą wytrwałość i wysłuchanie naszej dyskusji, jak i wywiadu do końca. Życzę miłej nocy, jak i wielu sukcesów w politycznej działalności Pani Rosario Duare-Rubio, którą miałem przyjemność gościć w naszej audycji. Bezpiecznej nocy, Raymond Hall - Do usłyszenia.
 

 

spacer.png

 

 

spacer.png

 

 

spacer.png

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin