Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

El Pastor; as much guns, as Mexico provides


Ragnarro

Rekomendowane odpowiedzi

"Las balas se acaban... pero el nombre queda."
 Kule się kończą... ale imię zostaje.

                                                                             Los Buenos Viejos Tempos...
                                                                                                                                                                                                                             (stare dobre czasy...)
--------------photo-taken-in-the-80s-hispanic-young-mother-posing-holding-her-son-at-her-home-kitchen.jpg?s=612x612&w=0&k=20&c=IIODYdUTqbqiesMZ7KxXWsDlNm-k_vZQQ7buruP6it4=-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dwójka braci bliżniaków urodzonych 1988 w El Topo, miasteczku położonym nieopodal granicy ze stanami, nie byli oni dzieciakami z biednej rodziny, wręcz przeciwnie, ich ojciec był jednym z czołowych dostawców plonów rolnych w okolicy, co sprytnie wykorzystywali lokalni działacze, szerzej znani jako członkowie karteli. Tijo, czyli głowa rodziny Mondragón współpracował z pobliskimi przestępcami poprzez udostępnianie im swoich transportów do przerzutu towarów przez granicę. Chłopcy przez całą młodość żyli w błędzie, wierzyli w to, że ich ojciec to uczciwy i pracowity przedsiębiorca. Młodzi chłopcy od najmłodszych lat, byli troskliwie wychowywani przez swoją matkę - Ximene, poświęcała im pełnie swojego wolnego czasu ze względu na brak zatrudnienia, żaden z nich nie mógł poczuć się gorszy, matka zawsze wpajała im wartości, jakie dzierży rodzina, co pozwoliło im dochować swojej braterskiej więzi. Chłopcy nie mogli na nic narzekać, wychowywali się w domu pełnym miłości, gdy chłopcy byli w wieku 8 lat ich rodzina powiększyła się o siostrę, wprawiło to rodzinę w lekki szok, ale końcowo nowa dusza pozwoliła im dochować swoich wartości, aby finalnie pozwolić rodzinie na jeszcze większe szczęście niż dotychczas.

 

Primeras divisiones
(Pierwsze podziały)
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------riot-police-mexico-afp_0.jpg-----

Chłopcy w wieku 12 lat wyręczali znacznie matkę w opiece nad małą siostrą, co pozwalało jej, na korzystanie w pełni ze swojego wolnego czasu. To również czas, w których nastoletnie lata chłopców zaczynały się pełną parą, pierwsze związki, pierwsze kłótnie i bójki. Był to też zalążek XXI wieku, czyli lat, w których przestępczość kończyła swój rozbłysk i zaczęła wchodzić w cień. Wydarzenie, które zapadło chłopcą w pamięć, wydarzenie o którym będą pamiętać do końca swoich dni... śmierć swojego ojca 20.06.2000. Całe wydarzenie było poprzedzone aresztowaniem Tijo, postawiono mu wiele zarzutów, m.in przynależenie do ZGP, czy posiadanie hurtowych ilości broni, głowa rodziny Mondragón posiadała wiele nieruchomości, w jednej z nich znaleziono dokładnie 29 sztuk broni długiej (AR, PDW, Shotgun) oraz kilkadziesiąt sztuk broni krótkiej, takich jak pistolety półautomatyczne, skutkowało to wyrokiem dożywocia, jednak po spędzeniu dwóch miesięcy w więzieniu o zaostrzonym rygorze został zamordowany, wskutek zadanych obrażeń ostrym narzędziem. Całe wydarzenie zostawiło wyrwę w sercach chłopców, a cała rodzina Mondragón zaczęła zubożać. Chłopcy jednak nie poddali się, mimo tak młodego wieku nie pozostawili matki samej sobie, pomagali jej w codziennych obowiązkach kosztem wyników w swojej nauce, co nie spodobało się starszej Mondragón, jednak to ona sama im wpajała, że jedyne,
na co mogą liczyć w życiu, to rodzina.

 

El camino del El Pastor
(Ścieżka El Pastor)
Valentin

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Jeden z braci Mondragón po 960px-Gypsy_Joker_Protest_Run_2.jpgukończeniu 19 roku życia wyjechał do stolicy Meksyku (Mexico City) w celu podjęcia dalszej nauki, co mogłoby w dalszym czasie przynieść zyski rodzinie, wybrał on kryminologie, był to kierunek, który od początku nauki w szkole średniej do niego przemawiał, chciał zostać kryminologiem, łapać złych ludzi, ale nie chciał tego robić bezpośrednio... chciał to robić zza kulis, nie chciał zbierać gratulacji za swoje działania, wolał zostać w cieniu. Na pierwszym roku studiów podejmował również pracę dorywczą jako barman, poznawał tam masę ludzi, tych dobrych i tych złych. Po sukcesywnym łączeniu nauki wraz z pracą zdecydował się wydać swoje dotychczasowe oszczędności na środek transportu, a dokładniej motocykl, których był fanem. Z czasem jego dotychczasowe miejsce zatrudnienia musiało się zmienić, ze względu na brak wystarczających dochodów, które generował biznes, przeniósł się więc do jednego z bardziej /undergroundowych/ barów, a dokładniej barów jednego z 1% klubów motocyklowych. Zatrudniając się w nowym barze wkroczył jednocześnie w drugi rok studiów, ale jego rządza buntu i niezależności była nieustannie e2YOgI3.jpegpodsycana przez stacjonujących tam motocyklistów nie zajęło mu długo, aby wkroczyć na drogę prospektury do klubu, w taki sposób jeden z Mondragón, zaczął wplątywać się w działalności przestępcze Meksyku, chciał dalej studiować, ale jego członkostwo i potrzeba oddania się klubowi nie pozwalało mu na to, po około 11 miesiącach aktywnego uczestniczenia i przykładania się do życia klubu został przyjęty na oficjalnego członka, pozwoliło mu to prawdziwie rozwinąć skrzydła i spojrzeć na szemraną stronę Meksyku bez opaski na oczy. Nie zajmował się początkowo niczym szczególnym, właściwie to wypełniał tylko polecenia tych, których naszywki znaczyły więcej, natomiast sam Mondragón zaczął interesować się bronią, jej konstrukcją i przeznaczeniem, po trzech latach członkostwa w klubie i ciągłego przysługiwania się świętej trójcy klubu sam zdołał awansować na SGT.AT.Arms, co pozwoliło mu na stały dostęp do broni, mimo, że był jej miłośnikiem, nigdy nikogo nie zabił, niejednokrotnie zdarzyło się jej użyć, jednak organy śmiertelne, to sprawa, której zawsze unikał. Proporcjonalnie do zainteresowania bronią przez młodego mężczyznę rosła jego chęć konstruowania własnej broni, w końcu klub zapewnił mu to, czego chciał, własny warsztat rusznikarski, niedługo po rozpoczęciu swojej działalności zdołał zyskać przydomek El Pastor - ze względu na to, iż klubowicze uważali iż broń jego produkcji jest boska, a jak on sam póżniej zażartował, inni mogą poczuć się zbawieni dostając kulkę właśnie z niej. Napięcie w Mexico City rosło, a wraz z nim produkcja broni przez Pastora, jednak nie trwało to długo, wraz z ukończeniem 28 roku życia mężczyzna trafił za kraty, razem z całym klubem, który był obserwowany w przeciągu kilku poprzednich lat przez służby federalne, w więzieniu nie miał jak kultywować swojej prawdziwej pasji, mimo swojego wyroku, który w założeniu miał trwać piętnaście lat, mężczyżnie udało się wyjść po ośmiu za dobre sprawowanie. Jedyne wieści, jakie usłyszał po opuszczeniu zakładu, to, że jego matka nie żyje od dwóch lat, mimo tego, ile dla niego znaczyła nie mógł się poddać, postanowił zmienić się na lepsze, wyprowadził się do Stanów, gdzie postanowił osiedlić się na stałe na wybrzeżu, a dokładniej w Los Santos, gdzie znalazł sobie pracę jako magazynier i prowadzi spokojne życie, nieustannie, lecz niestety bezskutecznie próbuje uzyskać kontakt do swojego brata, którego nie widział kilka lat, pomimo przeciwieństw losu jego nadzieja na spotkanie go, nie umierała

 

El camino del El Veneno
(
DECEASED)
(Ścieżka El Veneno)
Lazaro


-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

1377663236000-AP-Mexico-Vigilantes.jpg?width=2863&height=1620&fit=crop&format=pjpg&auto=webpDrugi z braci Mondragón pozostał w domu rodzinnym aż do 20 roku życia, gdzie kultywował więzy rodzinne zarówno pomiędzy swoją młodszą siostrą jak i Matką, która na tamten moment miała 51 lat. Jeden z bliżniaków  Mondragón jako jedyny obecny mężczyzna w rodzinie wziął sprawy w swoje ręcę, podjął fizyczną pracę, która nie przynosiła mu oczekiwanych zysków, jednak w połączeniu z niezbyt wielką wypłatą matki, która dorabiała w jednym z pobliskich spożywczaków pieniędzy starczało im na codzienne życie. Okolice 2010 roku to ponowne odrodzenie przestępczości, tym razem w nieco stonowanej formie, co nie znaczyło, że była ona niezauważalna. Mimo, że jeden z bliżnaków starał się jej unikać, to przez chęć wzbogacenia się i powrócenia do stylu życia za życia jego ojca przyjażnił się z nimi. Przez jego życie przepływało wiele propozycji, wiele z nich odrzucał, ze względu na honor rodziny. Wraz z upływem miesięcy nacisk ze strony towarzystwa się zmieniał, Mondragón pod presją wywieraną przez jego znajomych zaczął się pakować w przestępcze życie El Topo, nieen-331e3f942c23eda63bbfc98119bd7453.jpg robił nic poważnego, raczej tylko pomagał swoim znajomym, gdy naprawdę nadarzyła się ku temu okazja, nigdy do nikogo nie przynależał, nie był czyimś przedmiotem, nie był pionkiem w tym wszystkim. Znany w okolicy był ze swojej barczystej budowy, długoletnia praca fizyczna w ciężkich warunkach odpowiednio zadbała o jego ciało, do tego odpowiednia dieta i jego nieregularne wizyty na pobliskiej siłowni zdziałały cuda. Jego wygląd sam w sobie budził respekt, gdyby wziąć pod uwagę również samo znaczenie w lokalnej siatce przestępczej i znajomości, które udało mu się wyrobić na przestrzeni ostatnich lat był naprawdę grożnym gościem. Jego najbliższe otoczenie wołało na niego El Veneno z jednego prostego powodu, niezależnie od tego co mu się zleci, zajmie się tym, czasami potrwa to dłużej, czasami krócej, ale skuteczność zawsze jest ta sama, co budziło respekt wśród lokalnych bandziorów. W 2014 roku szajka której wykonawcą był jeden z braci Mondragón zaczęła się rozpadać, wskutek konfilktów wew. sam Venencentral-america-6-apr-17.jpgo nie bał się o to, gdyż jego zdaniem, był z dala od przynależności do wcześniej wspomnianej szajki. Pewnej słonecznej niedzieli, gdy Mondragón przechadzał się wytyczoną przez siebie ścieżką na mszę do lokalnego kościoła podjechał do niego czarny SUV, z którego wyskoczyła banda zamaskowanych mężczyzn, okrążyli go i zbili do nieprzytomności, mimo swojej prawdziwie muskularnej budowy nie mógł sobie poradzić z grupą, gdyż byli oni wyposażeni w broń obuchową. Veneno obudził się tydzień póżniej w szpitalu, gdzie dowiedział się o swoim stanie, w momencie przywiezienia go do placówki, był on krytyczny, tak naprawdę cudem uniknął śmierci, wtedy zrozumiał, że nie może polegać na znajomościach, gdyż nie są one trwałe, jedyne co jest trwałe, to więzy Rodzinne, Na tamten moment 31-letni mężczyzna postanowił odciąć się od Meksyku, chciał poznać coś więcej, chciał znaczyć coś więcej, końcowo trafił do Los Santos, gdzie osiedlił się na stałe, pozostawił swoją dorosłą siostrę wraz z matką, wiedział, że nie ma na świecie silniejszych kobiet, niż ta dwójka. Veneno w mieście aniołów podejmował wiele prac, jednak żadna z nich nie była wystarczająco satysfakcjonująca dla ambitnego Mondragón, rozmyślał nad czasami, w których ludzie go szanowali i nie traktowali jak pachołka, chciał do tego wrócić... ale nie wiedział jak. Następne lata swojego życia poświęcał na budowaniu siatki kontaktów, chciał znów poczuć, że jest w grze, chciał poczuć adrenaline. W wieku 35 lat doszły go słuchy, że do jego miasta przeprowadził się niejaki El Pastor zainteresowały go te pogłoski, po głębszym doszukiwaniu się szczegółów, dowiedział się, że jest to jego brat, krótko po tym, jak doszły go te informacje postanowił się z nim skontaktować... osobiście

 

 

Reconciliación
(Pojednanie)

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Majowy czwartek - rok 2022 El Pastor delektuje się swoim wolnym czasem, gdyż ostatnimi czasy ma urwanie głowy w swojej pracy, usłyszał pukanie do drzwi, w których zaraz to ujrzał swojego brata, był jednocześnie zaskoczony, sfrustrowany i szczęśliwy, można powiedzieć, że szastały nim uczucia z każdej klasy. Zaprosił go do mieszkania, gdzie wspólnie prowadzili żywą rozmowę, na temat życia po ich rozstaniu, a także życia po ciemnej stronie świata, oboje mimo swoich świetlanych planów na przyszłość jakimś cudem przeszli na złą stronę, wbrew pozorom mogło to tylko przybliżyć ich do siebie. Veneno dalej ciągnęło do złych rzeczy, natomiast Pastor już o tym nie myślał, jednak jego pasja, to było coś więcej niż zarobek, to było zajęcie, dzięki któremu mógł koić rany, mógł chwilowo odejść od rzeczywistości i poświęcić się temu, co kocha. Wkrótce były podwykonawca szajki w Meksyku postanowił postawić sprawy jasno, skoro obydwoje maczali palce w takim życiu i oboje popełnili błędy, to powinni zacząć współpracować razem, w końcu wszystko by się udało w obu przypadkach, gdyby nie felerna lojalność, której niewielu potrafiło dotrzymać. Jednak całe powstanie bliżniaków Mondragón nie było sielanką, było powolnym procesem, który trwał kilka lat, odbudowywanie kontaktów, sprowadzanie różnych przedmiotów uznanych za kontrabande, załatwianie sobie ochrony, aby wszystko przebiegało sukcesywnie, to coś, co leżało na ich drodzę do załatwienia, dziś - dwójka 37-letnich mężczyzn chce zbudować swoje imię w półświatku, chce zaistnieć, tym razem bez błędów - w swoim duecie, na swoich zasadach

 

 

 

Notka OOC

Spoiler

Cześć, wraz z @jrz44 startujemy z projektem duetu freelencerów, a dokładniej braci. Aktualnie jesteśmy na finiszu naszej około pół-rocznej gry w yakuzie, szerzej znanej jako Kage-Okami, czuliśmy się wypaleni poprzednim projektem, sporo przegranego czasu i monotonność nie pozwoliła nam do końca rozwinąć własnych skrzydeł. W powyższym projekcie mamy zamiar rozgrywać dwóch doświadczonych względem kryminalnego półświatka meksykanów w średnim wieku, nie oznacza to, że odrazu będziemy grać terminatorów, ze względu iż w rozgrywanych postaciach uwzględnimy pod aspektem fabularnym ich przerwe od jakichkolwiek czynności znanych jako przestępstwa. W całym projekcie będziemy chcieli ubiegać się o status Suppliera broni, lecz przy aktualnym zapotrzebowaniu odpuścimy sobie to, do ponownego otwarcia naboru na takowych, w międzyczasie zajmiemy się kreacją różnorakich wątków i budowaniem swoich kontaktów, aby finalnie wystartować z kameralnym warsztatem rusznikarskim

 

Edytowane przez Ragnarro
jaszk1nn, tomeg, jrz44 i 5 innych lubią to

Goin' dress to impress with a bulletproof vest..

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin