Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

LOVE SANTOS - Miłość w mieście, które nigdy nie śpi (pilot)


Lori

Rekomendowane odpowiedzi

Y9xUqzp.png

LOVE SANTOS - MIŁOŚĆ W MIEŚCIE, KTÓRE NIGDY NIE ŚPI (PILOT)

**Na stronie Daily Globe pojawiło się nagranie nowego podcastu LOVE SANTOS, w formie wizualnej i skryptu.**

MiYafom.pngCześć, kochani! Tu Wasza Alyssa De Santis z Daily Globe – głosu Los Santos, ale dziś... głosu miłości! Witacie w mojej nowej audycji LOVE SANTOS. Dzisiaj porozmawiamy o najciekawszych, najdziwniejszych i najromantyczniejszych pomysłach na randki tutaj, w naszym kochanym Los Santos i okolicach. Niezawodnym klasykiem jest piknik przy zachodzie słońca. Przyznajcie się, kto z Was jest team sunset, a kto team sunrise? Nie wyobrażam sobie propozycji randki bez pozycji zachodu słońca na Vinewood Hills. Wyobraź sobie: koc, dwa kubki z winem, w niektórych przypadkach tym bezalkoholowym… Klimatyczna muzyka z telefonu i ten moment, kiedy słońce znika za wieżowcami miasta. Po prostu magia! Rollercoaster emocji w wesołym miasteczku na Del Perro Pier. Zacznijcie od wspólnej jazdy na diabelskim młynie – idealnie, żeby wyznać uczucia… albo sprawdzić, kto się bardziej boi wysokości. Jeżeli obydwie strony poczują, że nutka adrenaliny to jest to, kolejka górska będzie świetną opcją. Konna przejażdżka po Blaine County. Wiem, wiem – koń na randce? Ale uwierzcie mi, jak galopujecie razem przez pustkowia, to można poczuć się jak para z romantycznego westernu! Romantyczna kolacja z degustacją win? Zachodzące słońce nad wzgórzami Grapeseed, ciepły wiatr wśród winorośli, a Wy – z kieliszkiem czerwonego w dłoni i osobą, na którą nie możecie się napatrzeć. Winnica Marlowe, tuż za miastem, oferuje wieczorne degustacje – a może nawet prywatny stolik z widokiem na całą dolinę. I wiecie co? Nie trzeba być znawcą win, żeby się zakochać – wystarczy odrobina ciekawości i ktoś, kto poda Wam rękę. Miłość dojrzewa jak wino. A czasem… wystarczy jeden łyk, żeby wiedzieć, że to „ten rocznik”. Zamówcie pizzę z lokalnej knajpki i pojedźcie na plażę w Pacific Bluffs. Do tego jakaś lemoniada lub soda, bo przecież jakoś musicie wrócić do miasta. Cisza, szum fal i... ser w kawałkach, a nie w słowach. Wspólny wypad do klubu, na imprezę to chyba czysta klasyka, prawda? Ale gdyby wyrzucić wszystkie zasady do kosza i po prostu dać się porwać trybie imprezowicza… Ba! Może nawet rzucić komuś banknot pod nogi… Dla żartu, oczywiście. Wyjdźmy ze swojej strefy komfortu.

A teraz pora na Was! Opowiedzcie mi, słuchacze, o swojej najbardziej szalonej lub najbardziej romantycznej randce w Los Santos! Wpadliście kiedyś na randkę, która zaczęła się kawą, a skończyła... na komisariacie? Nasza infolinia czeka na Wasze historie. Podziel się z nami Twoją randką, którą wspominasz do dzisiaj!
Mamy pierwszą ochotniczkę. Jacqueline przekazała nam skrót swojej randki. Uwaga…
Moja randka marzeń? Zabrał mnie do galerii sztuki w centrum, a potem na dach jakiegoś wieżowca, gdzie czekał piknik z sushi! W tle grał saksofonista z ulicy… jakby był częścią planu. To był moment jak z filmu! Zakochałam się… Nie wiem, czy bardziej w nim, czy w tym saksofoniście.

Kolejna wiadomość od tajemniczego słuchacza, ale po fabule historii wnioskuje, że to jakiś miłośnik lokalnych pączków.
Spotkaliśmy się w kolejce po pączki w kawiarni na Burton. Ona zamówiła tego samego, co ja. Ja zażartowałem: 'To przeznaczenie.' Ona powiedziała: 'Albo przypadek.' Pół godziny później siedzieliśmy razem na masce jej auta i gadaliśmy do rana. Wczoraj świętowaliśmy naszą rocznicę.

Och, jak ja kocham te historie! Pokazują, że nie liczy się miejsce, tylko kto tam z tobą jest. Nasz słuchacz, chce podzielić się z nami swoją randką, która niekoniecznie jest wzorem do naśladowania.
Yo, moja shawty lubi sztukę, więc zabrałem ją na graffiti tour po Little Seoul. Pokazywałem jej ulubione murale, a potem namówiła mnie, żebyśmy razem coś namalowali. Teraz nasze serce z inicjałami jest na murze przy Del Perro Freeway. Może nielegalne… ale mega romantyczne, nie?

Erica, ma dla nas historię swojej niezapomnianej randki, którą czuję, że większość z nas doświadczyła.
Miałam randkę marzeń. On powiedział: 'Zaufaj mi.' Wsiadłam z nim na motor i pojechaliśmy aż na Mount Chiliad. W nocy, bez mapy, bez celu. Siedzieliśmy na szczycie w ciszy… Patrzyliśmy na światła miasta. 

Dziękuje, że podzieliliście się z nami waszymi wyjątkowymi historiami. Pora chyba na moją, prawda? Hmm… Moja pierwsza randka z mężem. Dla smaczku zaznaczę, że nasza relacja zaczęła się bardzo burzliwie. Nie mówię tutaj o naszych wybuchowych charakterach. No może moim, bo mój mąż to oaza spokoju. Podziwiam go, ja nie wytrzymałabym sama ze sobą tygodnia (śmiech). Wracając, nasza pierwsza randka to wypad za miasto. Zaprosił mnie nad ocean, a dokładniej na molo, w okolicy Paleto. Czekał na mnie z bukietem moich ulubionych kwiatów i pudełkiem trufli, które uwielbiam. Romantycznie, prawda? Nie uwierzycie. Mając do dyspozycji wszelkie luksusowe restauracje w naszym mieście spędziliśmy długi wieczór dyskutując o wszystkim i niczym. Dlatego mam Was challenge.

Na koniec mam dla Was wyzwanie! Zróbcie randkę za 0 dolarów – tak, zero! Może być spacer, wspólne rysowanie graffiti, piknik z domowego jedzenia. Udowodnijcie, że miłość nie musi kosztować  – no, chyba że mówimy o kosztach emocjonalnych... Ale to temat na inny odcinek! 

I tak oto, moi romantyczni buntownicy i niepoprawni marzyciele, kończymy dzisiejszy odcinek LOVE SANTOS. Dziękuję Wam za każdą historię – te pełne śmiechu, wzruszeń i... adrenaliny. Bo wiecie co? Miłość w Los Santos jest jak nasze miasto – głośna, nieprzewidywalna, czasem niebezpieczna… ale zawsze warta tego, by po nią sięgnąć. Jeśli dziś jeszcze nie jesteście zakochani – spokojnie. Może miłość czeka na Was za rogiem 24/7, może siedzi na murku w Vespucci, a może właśnie sączy drinka w klubie The Lust. A jeśli już ją macie – pielęgnujcie ją. Nie tylko drogimi kolacjami i różami z importu… ale też wspólną pizzą na masce auta. Bo to Wasz film – a Wy jesteście głównymi bohaterami. Trzymajcie się ciepło, piszcie do mnie dalej, i nie zapominajcie: To, co dzieje się w Los Santos… może być początkiem czegoś pięknego. Dziękuję, że byliście ze mną, kochani! Pamiętajcie – Los Santos może być miastem grzechu, ale miłość... no cóż, miłość zawsze znajdzie drogę – nawet między dwoma policyjnymi blokadami. Do usłyszenia w kolejnym odcinku LOVE SANTOS! Wasza Alyssa De Santis.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin