-
Postów
109 -
Rejestracja
Ostatnie wizyty
11 911 wyświetleń profilu
Osiągnięcia Lori
-
Lori polubił odpowiedź w temacie: Zmiany półświatkowe
-
Lori polubił odpowiedź w temacie: Dział Propozycji
-
Lori polubił odpowiedź w temacie: RageMP: Nowy rozdział dla cywili - część 1
-
Lori polubił odpowiedź w temacie: 002. Zapomniane Cuda - Wypoczynek w koronie przyrody.
-
Lori polubił odpowiedź w temacie: 050. NEYLO - sam na sam
-
Lori polubił odpowiedź w temacie: [CC] [16/11/2025] Disean Bowdy (plaintiff) v. Gruppe Sechs (defendant)
-
Lori polubił odpowiedź w temacie: Ekipa oraz liderzy projektu Vibe Roleplay
-
Lori polubił odpowiedź w temacie: Ekipa oraz liderzy projektu Vibe Roleplay
-
Lori polubił odpowiedź w temacie: [BIZNES/KLUB] THE LUST RESORT
-
Lori polubił odpowiedź w temacie: 🌴🚤 Paradise Island - Informacje
-
WOLY polubił odpowiedź w temacie: [Projekt IC] CRYSTAL BEACH RESORT & SPA
-
lorenic polubił odpowiedź w temacie: [Projekt IC] CRYSTAL BEACH RESORT & SPA
-
naughty polubił odpowiedź w temacie: [Projekt IC] CRYSTAL BEACH RESORT & SPA
-
Michaelsen polubił odpowiedź w temacie: [Projekt IC] CRYSTAL BEACH RESORT & SPA
-
divine mercy polubił odpowiedź w temacie: [Projekt IC] CRYSTAL BEACH RESORT & SPA
-
Zazi polubił odpowiedź w temacie: [Projekt IC] CRYSTAL BEACH RESORT & SPA
-
shurolation polubił odpowiedź w temacie: [Projekt IC] CRYSTAL BEACH RESORT & SPA
-
shurolation polubił odpowiedź w temacie: [Projekt IC] CRYSTAL BEACH RESORT & SPA
-
shurolation polubił odpowiedź w temacie: [Projekt IC] CRYSTAL BEACH RESORT & SPA
-
shurolation polubił odpowiedź w temacie: [Projekt IC] CRYSTAL BEACH RESORT & SPA
-
-
shurolation obserwuje zawartość Lori
-
-
-
020. JUICY TALK-TAILS by Alyssa De Santis: Róż to nie trend, to życie
Lori opublikował(a) temat w Daily Talk Shows
JUICY TALK-TAILS BY ALYSSA DE SANTIS: RÓŻ TO NIE TREND, TO ŻYCIE **W mediach Daily Globe znajduje się materiał z odcinka Juicy Talk-Tails w wersji skryptowej i nagrania wideo ze studia radiostacji** Dobry wieczór, Los Santos! Witam się z Wami Alyssa De Santis. I tak kochani… Long time no see, pora na nowy odcinek Juicy Talk Tails! Dziś będzie różowo. Ale nie tak, jak myślicie. Październik to miesiąc świadomości nowotwora piersi. Świadomości, której w tym mieście czasem brakuje bardziej niż zdrowego rozsądku na autostradzie. I właśnie o tym porozmawiamy. Nie o plotkach, nie o skandalach, tylko o czymś, co może naprawdę uratować życie. Pink October to temat, który warto przegadać nawet w tym szalonym mieście, gdzie wszyscy gonią za lajkami, a nikt nie goni za badaniami profilaktycznymi. Zacznijmy od początku. W Los Santos piersi to temat, który pojawia się częściej na billboardach niż w gabinecie lekarskim. Tylko, że billboard nie uratuje ci życia. Badania już tak. Nie potrzebujesz kliniki na Rockford Hills żeby się badać. Wystarczy twoja dłoń, kilka minut raz w miesiącu. Samobadanie piersi – brzmi banalnie, ale może ocalić wszystko. Stań przed lustrem. Sprawdź, czy coś się zmieniło – kształt, skóra, obrzmienie, wyciek. Dotknij, poznaj, zaufaj sobie. Jeśli coś cię niepokoi – nie panikuj, ale też nie odkładaj tego na później. Nie googluj, nie pytaj wróżki na Vespucci Beach. Idź do lekarza.Serio, lekarz już wszystko widział. Im wcześniej coś zauważy, tym większa szansa, że wszystko skończy się dobrze. Pamiętaj… nigdy, przenigdy nie daj się zbyć. Jeśli ktoś powie: „Proszę się nie martwić, to nic” – nie przyjmuj tego jak mandatu. To twoje ciało, twoje zdrowie, twoje życie. Twoja czujność ratuje. Być kobietą i być słyszaną, gdy coś boli – to wciąż luksus. Zbyt często słyszymy: „to stres”, „to hormony”, „to nic groźnego”. Masz prawo żądać badań i diagnostyki. Masz prawo do drugiej opinii. I do trzeciej. Nie bój się powiedzieć: „Zróbmy badanie. Dla mojego spokoju”. Jeśli ty sama o siebie nie zawalczysz to nikt tego nie zrobi. W Los Santos ludzie potrafią wydać fortunę na tuning auta, a badań profilaktycznych unikają jak korków na Del Perro Freeway. Nie bądź jedną z nich. Nie pozwól, żeby ktoś inny decydował o tym, jak długo będziesz żyć. Ta paskudna choroba nie wybiera. Nie patrzy, czy jesteś gwiazdą ze Wzgórz, matką z Vespucci, czy policjantką na Mission Row. Nie interesuje go twoje nazwisko ani status. Nie obchodzi go, czy masz 25 lat, kredyt, dzieci, czy dopiero planujesz życie. Kiedy przychodzi diagnoza świat zwalnia. Czasem z hukiem, czasem po cichu. Wtedy zaczyna się prawdziwa walka. I wtedy często pojawia się cisza… Dlaczego? Ludzie nie wiedzą, co powiedzieć. Nie chcą się narzucać. Boją się. Współczucie to nie to samo co wsparcie. Nie litość, a obecność. Nie „będzie dobrze”, tylko „jestem z tobą”. Pomóż praktycznie: zrób zakupy, ugotuj obiad, zawieź dzieci do szkoły czy tam na zajęcia po szkole. Czasem to więcej niż tysiąc słów. Czasem normalność to największy dar. W dzisiejszych czasach łatwo o współczucie na LifeInvader, ale już trudniej o obecność. Wygodniej nam kliknąć serduszko pod postem niż zadzwonić i zapytać: „Jak się dziś czujesz?”. Kobiety często zostają z tym ‘wyrokiem’ same. Dlatego, jeśli słuchasz mnie teraz – niezależnie, czy masz doświadczenie z chorobą, czy nie – pamiętaj: wsparcie to nie gadżet. To lek. Październik. Miasto pełne reklam, promocji, eventów. Między tym wszystkim pojawia się coś wyjątkowego – różowe wstążki. Nie tylko symbol, ale przypomnienie: hej, badaj się, bo warto. To nie jest tylko kobiecy temat. Panowie – wy też możecie przypomnieć swoim partnerkom, siostrom, mamom, że czas na badania. Nowotwór piersi to nie problem jednostki. To coś, co dotyka rodzin, związków, całych społeczności. Pamiętaj, girl… Wcale nie musisz być „dzielna” codziennie. Masz prawo mieć gorszy dzień, płakać, być zdenerwowana. Prawdziwa siła to nie pozowanie do zdjęcia w różowej bluzie. To codzienna walka – czasem z chorobą, a czasem z własnymi myślami. Dbanie o siebie to nie krem za tysiąc dolarów ani joga o świcie czy zachodzie słońca. To codzienne decyzje, które ratują zdrowie. Jaki mamy rozkład dbania o siebie? Raz w miesiącu – samobadanie piersi. Raz w roku – USG lub mammografia. Zdrowa dieta – mniej fast foodów, więcej warzyw. Ruch – taniec, spacer, trening. Sen – minimum siedem godzin, nie trzy po imprezie w klubie. No i… spokój, bo stres też potrafi być toksyczny. Dbaj o siebie jak o auto – regularnie. Ciało to jedyny dom, z którego nie możesz się wyprowadzić, albo zmienić jak nam nie odpowiadają warunki. Dostałam wiele wiadomości od was w ostatnich dniach. Wiecie, ja naprawdę lubię rozmawiać z ludźmi. Jestem aktywna w social mediach – pewnie wielu z was już o tym wie. Często piszecie do mnie po audycjach, dzielicie się swoimi historiami, czasem bardzo osobistymi. I właśnie za to was kocham – za szczerość, za odwagę, za to, że nie boicie się mówić o trudnych rzeczach. Ta audycja to nie tylko mój głos w eterze. To wasze głosy, wasze emocje, wasze doświadczenia, które razem składamy w coś większego. Jedna słuchaczka napisała, że jej mama przeszła nowotwór i tylko dlatego, że badała się regularnie, dziś wciąż jest z nią. Inny słuchacz zapytał mnie, jak mężczyzna może wspierać kobietę w chorobie, żeby nie przeszkadzać. Odpowiadam – nie musisz być bohaterem, bądź obecny. Nie mów „wiem, co czujesz” – bo nie wiesz. Zrób herbatę, przytul, posłuchaj. To wystarczy. A jeśli jesteś tą kobietą, która właśnie przez to przechodzi – wiedz, że nie jesteś sama. Październik co roku staje się coraz bardziej różowy. Sklepy, marki, reklamy – wszędzie nagle pojawia się różowa wstążka. To dobrze. Każda taka wstążka przypomina o ważnej sprawie. Każdy kubek, koszulka czy bransoletka w tym kolorze to sygnał: „Hej, pamiętaj o badaniach”. Ale... nie pozwólmy, żeby to się na tym kończyło. Nowotwór piersi to nie modny trend na październik. To realne życie i realne cierpienie. Różowy kolor na logo nie wystarczy, jeśli za nim nie idzie działanie. Kupując gadżet – pomóż naprawdę. Zainteresuj się, przekaż datki, wesprzyj organizacje. Niech ten kolor będzie symbolem troski, a nie tylko sezonowego marketingu. Kiedy róż staje się tylko towarem, jego sens znika. A teraz mam coś ważnego do ogłoszenia. Wspólnie z organizatorem akcji Pink October – Vanté – ruszamy ze zbiórką na rzecz walki z rakiem piersi. Cała zebrana kwota zostanie przekazana na wsparcie organizacji pomagających kobietom w diagnozie i leczeniu. To nie tylko pieniądze – to realna szansa, by ktoś dostał badanie, lek czy opiekę, której wcześniej nie mógł sobie pozwolić. Patronem medialnym całego wydarzenia jest Daily Globe, które wspiera w nagłaśnianiu akcji i docieraniu do jak największej liczby osób. To nie wszystko. Już 12 października, w niedzielę, w Central Los Santos Medical Center odbędzie się dzień otwarty, który współorganizuję razem z Dyrektor szpitala – Seraphiną Blaire. Razem promujemy profilaktykę i dostępność badań dla kobiet. Tego dnia każda kobieta będzie mogła przyjść, porozmawiać z lekarzami, dowiedzieć się, jak wygląda mammografia, i – co najważniejsze – wykonać to badanie zupełnie za darmo. Całość zacznie się krótkim wprowadzeniem, kilkoma słowami o tym, dlaczego profilaktyka jest tak ważna, jak wygląda diagnostyka i czego można się spodziewać. Potem przejdziemy do badań, które będą prowadzone przez specjalistów z Central Los Santos Medical Center. Na koniec – poczęstunek, rozmowy i przestrzeń, by po prostu być razem. To wydarzenie to coś więcej niż medyczna akcja. To wspólnota. Spotkanie kobiet, które chcą być dla siebie wsparciem, które nie boją się mówić o zdrowiu i które wiedzą, że mówienie o nowotworze to nie temat tabu. To odwaga, świadomość i troska. I chcę, żebyście wszystkie – niezależnie od wieku, statusu, koloru włosów czy rozmiaru – przyszły tam. Dla siebie. Dla innych. Dla życia. Róż to nowy kolor odwagi, bo każda z nas zasługuje na to, by być widziana – nie tylko wtedy, gdy jest idealna. Widziałam wiele kobiet, które przeszły przez nowotwora piersi. Niech ta różowa wstążka będzie symbolem wsparcia, nie litości. Wszystkie miały jedną wspólną cechę – siłę. Nie zawsze głośną. Czasem cichą, zmęczoną, ale niezłomną. One nie potrzebują współczucia. Nie chcą, żeby ktoś nad nimi płakał. Chcą, żeby ktoś pomógł z praniem, zawiózł na chemię, posiedział przy kawie lub drinku. Moje cudowne kobiety… BADAJCIE SIĘ! Słuchajcie swojego ciała. Nie dajcie się zbyć. Nie bójcie się mówić o tym, co trudne. Milczenie zabija, a świadomość ratuje. I pamiętajcie, moje piękne istoty… Dbanie o siebie to nie egoizm. To akt miłości. Juicy Talk Tails właśnie dobiega końca. Żegna się z Wami Alyssa De Santis, do usłyszenia! -
[05/10/2025] The Pink Promise by Vanté - Charity #PinkOctober
Lori odpowiedział(a) na El Fenomeno temat w Wycenione
**Małżeństwo De Santis wpłaciło $100000 na zbiórkę charytatywną.** -
**Alyssa wysłała filmik Aurelii jak jej syn tańczy do nowej piosenki swojej celebrity crush.**
-
JUICY TALK-TAILS BY ALYSSA DE SANTIS: GASLIGHTING - KIEDY KTOŚ GASI TWOJE ŚWIATŁO **W mediach Daily Globe znajduje się materiał z odcinka Juicy Talk-Tails w wersji skryptowej i nagrania wideo ze studia radiostacji.** Gaslighting: kiedy ktoś gasi Twoje światło, a Ty zaczynasz wierzyć, że to naturalna ciemność. O manipulacji, której nie widać, ale której skutki odczuwa się boleśnie. Dobry wieczór Los Santos! Pora na długo wyczekiwany, nowy odcinek Juicy Talk Tails. Dziś porozmawiamy o temacie trudnym, ale niezwykle ważnym — o gaslightingu. To pojęcie, które coraz częściej pojawia się w rozmowach czy mediach społecznościowych. Wiele osób używa tego słowa, ale nie wszyscy rozumieją, czym ono dokładnie jest i jak poważne ma konsekwencje. Porozmawiamy o tej cudownej, manipulacyjnej sztuczce, którą ludzie stosują, żeby wmówić wam, że to, co czujecie… to nieprawda. Że wasze emocje są ‘przesadą’, wasze wspomnienia są ‘błędne’, a wasze doświadczenia? ‘Kochanie, wymyśliłaś to sobie’. Gaslighting to jedna z najbardziej podstępnych form manipulacji psychicznej. Osoba, która go stosuje, próbuje sprawić, byśmy zwątpili we własne wspomnienia, emocje i zdrowy rozsądek. To sprawia, że ofiara zaczyna pytać samą siebie: „Może faktycznie przesadzam? Może to ze mną jest coś nie tak?”. Gaslighting polega na systematycznym podważaniu czyjejś percepcji rzeczywistości. To nie jest zwykłe nieporozumienie czy różnica zdań. To świadome, powtarzające się działania mające na celu osłabienie drugiej osoby. Przykład: partner, który mówi: „Nigdy ci tego nie powiedziałem, wymyśliłaś to sobie”, mimo że padły konkretne słowa. Albo szef, który powtarza: „Źle pamiętasz, deadline był wcześniej”, mimo że fakty wskazują inaczej. Mechanizm jest prosty: gaslighter odbiera ci pewność siebie, aż zaczynasz bardziej ufać jego wersji wydarzeń niż swojej własnej. Słowo „gaslighting” pochodzi od sztuki teatralnej i filmu Gaslight z lat 30. i 40. XX wieku. Bohater manipulował żoną, przygaszając światło w domu, a gdy ona to zauważała — zaprzeczał, że coś się zmieniło. Kobieta zaczęła wierzyć, że traci zmysły. To właśnie sedno gaslightingu: stopniowe odbieranie ofierze poczucia, że może ufać własnym oczom i własnym odczuciom. Jak często słyszysz… “Oj, przesadzasz!”, „Przecież tego nigdy nie mówiłem”, „Masz bujną wyobraźnię." Albo klasyk - „to wszystko dzieje się tylko w twojej głowie”. I moje ulubione – „zawsze dramatyzujesz.” Kochani, jeśli słyszycie takie teksty częściej niż dzwonek z Uber Eats — to nie jest normalne. To nie jest troska. To jest kontrola. To trochę jakby ktoś nadepnął ci na stopę w szpilkach, a potem powiedział: ‘Oj, to nie boli, dramatyzujesz. Stopa? Jaka stopa?’. Zauważcie, że wszystkie te komunikaty nie odnoszą się do faktów, tylko do podważania zdolności drugiej osoby do właściwej oceny sytuacji. Nasuwa się pytanie - dlaczego ludzie gaslightują? Motywacje są różne. Czasami to potrzeba kontroli nad drugą osobą, unikanie odpowiedzialności za własne czyny, chęć utrzymania przewagi w relacji, czasem też lęk przed utratą autorytetu. Gaslighting występuje w relacjach romantycznych, przyjaźniach, rodzinach, ale także w pracy — np. wtedy, gdy przełożony podważa twoje kompetencje i sprawia, że wątpisz w swoje umiejętności. Jest szczególnie groźny, ponieważ działa powoli i podstępnie, wślizgując się w codzienność tak, że ofiara często długo nie zdaje sobie sprawy z jego skutków. Długotrwałe doświadczanie takiej manipulacji podcina skrzydła — osłabia poczucie własnej wartości, sprawia, że człowiek zaczyna żyć w ciągłym napięciu i lęku. Z czasem pojawia się przygnębienie, nawet depresja. Poczucie osamotnienia rośnie, bo ofiara izoluje się od innych. Przekonana, że nikt nie zrozumie jej perspektywy. Najbardziej destrukcyjne jest jednak to, że zaczyna wierzyć, że naprawdę traci rozum. To nie są lekkie konsekwencje. Gaslighting potrafi odebrać komuś nie tylko pewność siebie, ale także poczucie tożsamości i zdolność podejmowania decyzji. Jak rozpoznać, że padliśmy ofiarą gaslightingu? Często objawia się to w codziennych zachowaniach, które na pierwszy rzut oka mogą wydawać się drobnostką. Zdarza się, że nieustannie przepraszasz, nawet nie wiedząc dokładnie, za co. Coraz częściej masz wrażenie, że twoja pamięć zawodzi i że nie możesz do końca zaufać własnym wspomnieniom. Zaczynasz chodzić na palcach wokół drugiej osoby, byle tylko uniknąć konfliktu, bo każdy twój gest lub słowo mogą zostać zakwestionowane. Stopniowo nabierasz przekonania, że twoje emocje są przesadzone, a twoje reakcje nieadekwatne. W końcu pojawia się wszechobecne poczucie winy, mimo że obiektywnie nie masz ku temu żadnych powodów. Jeśli te opisy brzmią znajomo, to znak, że warto zatrzymać się i przyjrzeć bliżej własnej relacji. To mogą być symptomy manipulacji, której celem jest podważenie twojego zaufania do samej siebie. Gaslighting jest trudny do zatrzymania, bo jego mechanizmy wnikają głęboko w codzienne relacje i łatwo je przeoczyć. Istnieją jednak sposoby, które mogą pomóc odzyskać poczucie sprawczości i chronić się przed dalszą manipulacją. Najważniejsze jest zaufanie do własnych uczuć i wspomnień — jeśli coś przeżywasz, to jest to dla ciebie prawdziwe, nawet jeśli ktoś próbuje to zbagatelizować. Warto także dokumentować fakty: notować rozmowy, zapisywać sytuacje, a nawet gromadzić wiadomości. Taki zapis pozwala odzyskać pewność, że twoja pamięć cię nie zawodzi. Pomocna bywa też rozmowa z innymi. Istotne jest również stawianie granic — umiejętność powiedzenia „nie zgadzam się z tym” zamiast wchodzenia w niekończące się spory i próby udowadniania własnej racji. Gdy poczujesz, że sama nie jesteś w stanie odzyskać równowagi, nie wahaj się sięgnąć po wsparcie profesjonalne. Psycholog lub terapeuta mogą pomóc odbudować wiarę we własne siły i odzyskać zaufanie do samej siebie. Wiecie, kiedy myślę o gaslightingu, mam wrażenie, że to jedna z najbardziej perfidnych form przemocy. Bo to nie siniaki, które można zobaczyć. To nie krzyk, który da się nagrać. To cichy głos, powtarzany codziennie, aż zaczynasz mu wierzyć bardziej niż sobie samej. Gaslighting działa jak kropla wody, która uderza o kamień. Pojedyncze zdanie nie robi krzywdy. Ale powtarzane tygodniami, miesiącami, latami — potrafi wyżłobić w psychice prawdziwą przepaść. W tym tkwi największa tragedia: gaslighting nie tylko zabiera ci zaufanie do innych ludzi, on zabiera ci zaufanie do samej siebie. Gdy człowiek przestaje ufać własnym emocjom i wspomnieniom, staje się bezbronny. To jakby ktoś wyłączył twoje wewnętrzne światło i wmówił ci, że ciemność to stan naturalny. Dlatego tak ważne jest, by mówić o gaslightingu głośno. Nie po to, żeby kogokolwiek straszyć, ale żeby uświadamiać. Manipulacja najbardziej lubi ciszę. Najbardziej lubi, gdy ofiara milczy i wstydzi się pytać o pomoc. Chciałabym powiedzieć jasno: nie jesteś histeryczna, jeśli czujesz, że coś jest nie tak. Nie przesadzasz, kiedy czujesz się zraniona. Nie masz złej pamięci tylko dlatego, że ktoś inny twierdzi inaczej. Gaslighting nie jest miłością, troską ani „szczerością bez filtra”. Gaslighting to narzędzie władzy, które ma cię złamać. A twoją największą bronią jest świadomość, że twoja wersja rzeczywistości ma prawo istnieć. To był odcinek Juicy Talk Tails. Dziękuję, że byliście ze mną. Dbajcie o siebie i pamiętajcie: na końcu to twoje emocje i doświadczenia są prawdziwe — i nikt, absolutnie nikt, nie ma prawa gasić twojego światła.
-
Written by Alyssa De Santis - Daily Globe 09/09/2025 7 września 2025 roku Mirror Park zamienił się w przestrzeń pełną śmiechu, muzyki i aromatu grillowanych potraw. W tym roku święto ludzi pracy – Labor Day – po raz pierwszy odbyło w East Vinewood, a dokładniej na samym Park Mirror. Tegoroczne obchody pokazały, że w Los Santos potrafimy nie tylko ciężko pracować, ale też pięknie świętować. Park miejski zamienił się w tętniące życiem miasteczko piknikowe. Wieczorne słońce, zapach grilla, muzyka i rozmowy sprawiły, że symboliczne zakończenie lata miało ciepły, sąsiedzki charakter. Rodziny z dziećmi, grupy znajomych, seniorzy i młodzież – każdy znalazł coś dla siebie. Parkowe alejki wypełniły się stoiskami z jedzeniem, lodami, gadżetami i atrakcjami sportowymi. Całość odbyła się dzięki współpracy pomiędzy Department of Arts & Culture oraz Daily Globe. DAC było głównym sponsorem, natomiast nasza redakcja zadbała o medialny wydźwięk wydarzenia. Na scenie od pierwszych minut panowała Alyssa De Santis – dziennikarka i gospodyni wieczoru, która narzuciła imprezie lekko kowbojski tempo i ton. W kapeluszach, bandanach i z uśmiechem, uczestnicy szybko podchwycili klimat „miejskiego saloonu”. De Santis ze swoją charyzmą żartowała z publicznością, zapraszała do atrakcji i pilnowała, by energia nie opadała ani na moment. Krótko po oficjalnym otwarciu głos zabrał Semion Voronov, dyrektor Department of Arts & Culture. Podziękował mieszkańcom za liczną obecność i wsparcie dla inicjatyw kulturalnych w mieście, podkreślając, że Labor Day w Los Santos ma łączyć pamięć o wysiłku ludzi pracy z radością bycia razem. Sercem wydarzenia była strefa gastro – soczyste steki, klasyczne hamburgery i chrupiące hot dogi znikały w tempie. O podniebienia uczestników zadbali partnerzy wydarzenia, Wigwam oraz Moka Cafe. Dodatkową, wakacyjną wisienką na torcie była budka z lodami – oblegana nie tylko przez najmłodszych. Wanilia, truskawka, czekolada i kilka „sekretnych” mieszanek smakowych ustawiły długą, ale szczęśliwą kolejkę chętnych. Wcale nie mniejszym zainteresowaniem cieszyła się strefa gadżetów promujących miasto. Koszulki „I ❤️ Los Santos”, apaszki, czapki z daszkiem, okulary przeciwsłoneczne z logo LS, breloki (w wersji z koralikami i metalowymi literkami) schodziły tak szybko, jak gorące steki z rusztu. Dla wielu – pamiątka z Labor Day, dla innych – stały element codziennej stylówki. Każdy wrócił z tego wydarzenia z małą pamiątką, która dumnie reprezentuje nasze cudowne miasto. Nie zabrakło sportowego ducha na miejskim pikniku. Równolegle w skateparku młodsi testowali rowerki na rampach. Natomiast mini turniej w rzutki przyciągał zarówno wyjadaczy, jak i debiutantów. Najwięcej oklasków zbierali ci, którzy potrafili połączyć celność z poczuciem humoru – dokładnie w duchu wieczoru. Do wygrania w mini turnieju były darmowe przejazdy klasycznymi pojazdami, vouchery do strefy gastro, maskotki w barwach patriotycznych oraz dla zwycięzcy - puchar. Organizatorzy zadbali też o tych, którzy wolą aktywność w ruchu: skate park z dostępem do rowerków na rampę pozwolił spróbować sił w bezpiecznych, kontrolowanych warunkach. Nie zabrakło również atrakcji dla miłośników motoryzacji. Pokaz oldtimerów – od eleganckich krążowników szos po zgrabne miejskie klasyki – przyciągał obiektywy i wywoływał tę charakterystyczną mieszaninę zachwytu i sentymentu. Dla wybranych szczęśliwców przygotowano krótkie przejażdżki wybranymi modelami wokół boiska sportowego, co szybko stało się jednym z najgłośniej komentowanych punktów programu. Wśród atrakcji, które wzbudziły największe emocje, znalazł się pokazowy przejazd motocyklistów z Calaveras Rojas MC. Ich efektowna runda wokół boiska Mirror Parku przyciągnęła tłumy obserwatorów, a ryk silników zagłuszał nawet muzykę ze sceny. Po przejeździe klub zaprosił uczestników do obejrzenia maszyn z bliska i skorzystania z okazji do wspólnych zdjęć – co okazało się prawdziwym hitem wieczoru. Dla jednych to był moment rodzinnego pikniku, dla innych – okazja, żeby poczuć klimat miejskiego święta z prawdziwego zdarzenia. Od samego początku organizatorzy – DAC oraz Los Santos Daily Globe – akcentowali, że to wydarzenie jest dla wszystkich. Rodziny z dziećmi miały do dyspozycji wygodne strefy odpoczynku, szerokie alejki spacerowe Mirror Parku i niekończące się źródło drobnych atrakcji: od gadżetów po lody. Na zakończenie Alyssa De Santis wróciła na scenę z zestawem celnych, lekko przewrotnych puent, dziękując Department of Arts & Culture za współorganizację, a Wigwam i Moka Cafe – za smaczne wsparcie. Tegoroczny Labor Day w Mirror Park był dokładnie tym, czym to święto powinno być: pochwałą pracy i wspólnoty, ale też okazją, by na moment zwolnić, spotkać się i poczuć, że Los Santos to więcej niż tylko zabiegane miasto – to ludzie, którzy potrafią być razem. Zgodnie z tradycją, lato zostało pożegnane w najlepszym stylu. I już pojawiają się pytania: co dalej? Jeśli tempo i pomysły organizatorów pozostaną na tym poziomie, jesień w Los Santos zapowiada się równie ciekawie jak minione lato.
-
Labor Day, czyli Święto Pracy, to jeden z najważniejszych świąt, które celebrujemy większą społecznością. Obchodzimy je zawsze w pierwszy poniedziałek września. Początki sięgają końca XIX wieku, kiedy to ruchy pracownicze zaczęły walczyć o prawa robotników i godne warunki pracy. Pierwsza parada z okazji Labor Day odbyła się w 1882 roku w Nowym Jorku, a już kilka lat później święto zyskało rangę ogólnokrajową. Idea była prosta – uhonorować ludzi pracy i podkreślić ich ogromny wkład w rozwój kraju. Z biegiem lat Labor Day stało się także nieformalnym zakończeniem lata – momentem, w którym Amerykanie spotykają się z rodziną i znajomymi, urządzają grille, parady czy festyny. To czas odpoczynku, wspólnej zabawy i integracji całych społeczności. Tym samym pozwala nam się nastroić na dobre wejście w kolejną porę roku, jaką jest jesień. 7 września o 20:00 spotykamy się na Park Mirror - East Vinewood, aby wspólnie celebrować Labor Day – święto pracy i symboliczne zakończenie lata. W naszym mieście będziemy celebrować na Park Mirror, w otoczeniu przyrody i infrastruktury przyjaznej najmłodszym. Przygotowaliśmy bogaty program atrakcji, aby każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Na uczestników czeka wielkie grillowanie – serwowane będą soczyste steki, chrupiące hot dogi oraz klasyczne hamburgery, czyli wszystko to, co najlepiej oddaje charakter amerykańskiego pikniku. Nie zabraknie również strefy z gadżetami promującymi miasto. Będzie można otrzymać unikalne T-shirty, praktyczne bidony, breloki, okulary przeciwsłoneczne i inne drobiazgi, które staną się świetną pamiątką z tego wydarzenia. Dla tych, którzy lubią rywalizację, przygotowaliśmy mini turniej w rzutki – doskonała okazja do sprawdzenia swojej celności i dobrej zabawy w gronie znajomych. Jedną z największych atrakcji będzie pokaz zabytkowych samochodów. Miłośnicy motoryzacji nie tylko zobaczą z bliska wyjątkowe klasyki, lecz także będą mieli możliwość przejechania się wybranymi modelami po ulicach miasta. Nie przegap okazji, by spędzić ten dzień w gronie mieszkańców Los Santos. To będzie święto pełne smaku, atrakcji i dobrej zabawy! Serdecznie zapraszamy wszystkich chętnych do wzięcia udziału w wydarzeniu, które odbędzie się w najbliższą niedzielę, 7 września o godzinie 20:00. Standardowo, na mapie pojawił się blip amerykańskiej flagi, który zaprowadzi Was na miejsce wydarzenia. Liczymy, że wraz z nami oddacie ducha świętowania w iście amerykańskim stylu. Do zobaczenia na wielkim, wspólnym grillowaniu!
-
-
fluttershy obserwuje zawartość Lori
-
LOVE SANTOS - BLIND DATES, SPOTKAJ MNIE W CIEMNO **Na stronie Daily Globe pojawiło się nagranie nowego podcastu LOVE SANTOS, w formie wizualnej i skryptu.** Moi kochani, w dzisiejszym odcinku Love Santos chciałabym Was powitać w świecie BLIND DATES, czyli randek w ciemno, które potrafią zmienić życie… I to nie tylko tak jak w filmach. Odbędziemy krótką podróż po historii i fenomenie blind dates. Dowiesz się, dlaczego to nie tylko romantyczna przygoda, ale też trening dla Twojej odwagi, pewności siebie i otwartości na świat. Będzie trochę psychologii, trochę humoru, kilka anegdot, praktyczne wskazówki… i finał, który – ostrzegam – może sprawić, że spakujesz walizkę i pojedziesz przeżyć swój własny blind date w jednym z najbardziej luksusowych miejsc nad oceanem. Jest taki moment w życiu, kiedy decydujemy się zrobić coś… trochę szalonego. Coś, co wybija nas z codziennej rutyny. Dla jednych będzie to skok na bungee. Dla innych – podróż solo w nieznane. A dla niektórych… blind date. Blind date, czyli randka w ciemno, to spotkanie, na które idziesz nie wiedząc, kogo zobaczysz po drugiej stronie stolika. Bez zdjęć, bez podglądania w social mediach, bez tworzenia wyobrażeń w głowie. Wchodzisz w tę chwilę… czysty, otwarty, gotowy na niespodziankę. I to właśnie magia. Czujecie tą nutkę adrenaliny? Ohh, wiem, że ją czujecie. Nie bądźcie tacy skryci, c’mon! Ale wróćmy do początku… Przenieśmy się do Ameryki lat 20. XX wieku. Mężczyźni w eleganckich kapeluszach, kobiety w sukniach do kolan i z krótkimi fryzurami w stylu „flapper”. Jazz króluje w klubach, a w powietrzu unosi się zapach świeżo palonej kawy i… nowych pomysłów na życie. Właśnie wtedy w studenckich kampusach i wśród bywalców miejskich kawiarni pojawia się coś, co nazwano blind date – randka w ciemno. Idea była prosta: „Nie znasz? Poznaj!” – znajomi aranżowali spotkania między osobami, które nigdy się wcześniej nie widziały. Zero zdjęć, zero „researchu”. Po prostu: przyjdź, uśmiechnij się i zobacz, co się stanie. Lata 70. i 80. to czasy telewizyjnych show. Programy takie jak The Dating Game wciągały Amerykanów przed telewizory, a sam pomysł randki w ciemno stawał się coraz bardziej zabawą niż poważną misją znalezienia męża czy żony. Dziś randki w ciemno przeżywają drugą młodość. Niby mamy aplikacje, gdzie można obejrzeć setki zdjęć… Zauważalna jest tendencja do tego, że coraz więcej ludzi wraca do magii niespodzianki. Organizowane są „mystery matchmaking events”, kolacje tematyczne, a nawet randki, w których nie widzisz twarzy rozmówcy do momentu… aż usiądzie przy Twoim stoliku. W świecie, w którym wiemy o sobie wszystko zanim się spotkamy, blind date to luksus – luksus poznania kogoś tu i teraz, bez filtrów, bez scenariusza. Wyobraź sobie, że idziesz na spotkanie i nie wiesz nic o tej osobie poza tym, że… Istnieje. Twój mózg natychmiast zaczyna pracować na wysokich obrotach. Psychologowie mówią, że to naturalne – lubimy przewidywać, ale tutaj nie mamy danych. Efekt? Delikatna adrenalina. Serce bije szybciej, umysł wyostrza zmysły. Badania pokazują, że brak oczekiwań często prowadzi do… Lepszych wrażeń. Zamiast porównywać osobę do wyobrażenia, poznajesz ją naprawdę. Psycholodzy mówią, że brak oczekiwań to jeden z najlepszych startów dla relacji. Dlaczego? To proste, nie porównujesz rozmówcy do wyobrażenia w swojej głowie. Blind dates uczą nas też odwagi – nie tylko tej w relacjach. Jeśli jesteś w stanie usiąść naprzeciwko nieznajomego i prowadzić swobodną rozmowę, to znaczy, że w innych sytuacjach społecznych też sobie poradzisz. Pewnie w głowie układa Wam się pytanie - hej, Aly’ ale jakie są korzyści z takich randek w ciemno? Już śpieszę z odpowiedzią, moi kochani. Po pierwsze: nową perspektywę. Rozmowa z kimś spoza Twojego kręgu potrafi otworzyć oczy, rozwija horyzonty. Po drugie: odwagę – bo każdy taki krok przełamuje nasze lęki. Po trzecie: emocje. Ten miks ekscytacji, ciekawości i lekkiego stresu jest po prostu… życiodajny. Po czwarte: historie. Nawet jeśli nie znajdziesz miłości, zyskasz opowieść wartą powtarzania. Czy jest szansa, że na takiej randce nie poznasz swojej przyszłej sympatii? Jasne, nikt nie jest w stanie Ci zagwarantować, że to właśnie w ten sposób znajdziesz drugą połówkę. Ale może właśnie nawiążesz równie wartościową znajomość? Kiedyś usłyszałam porównanie randek w ciemno do pudełka czekoladek – czasem trafisz na truflę, a czasem na nadzienie, którego wolałbyś nie próbować. Koleżanka opowiadała mi, jak przyszła na taką randkę i uwaga… Zobaczyła swojego byłego szefa. Oboje udawali, że to zupełnie normalne. Chociaż słyszałam o tym jak facet chciał zaimponować kobiecie, przynosząc kwiaty… Tyle że zapomniał o uczuleniu na pyłki. Przez całe spotkanie kichał jak z karabinu maszynowego. Ale wiecie co? W tych wpadkach też jest urok. Wspólny śmiech to najlepszy lód do przełamania. Obydwie randki zakończyły się przyjemnie i były powtarzane… Wielokrotnie! (śmiech) Czujesz, że ta opcja Cię kusi? Wiem, że słuchają mnie romantyczni maniacy i również Ci, którzy są spragnieni adrenaliny. Nie muszę chyba Was więcej przekonywać do tego pomysłu, prawda? Wyobraź sobie zachód słońca. Siedzicie na tarasie, w dłoni kieliszek wina, przed Wami ocean. W tle szum fal. Po kolacji idziecie na spacer po prywatnej plaży. A jeśli rozmowa jest naprawdę dobra – kończycie wieczór w jacuzzi, patrząc na gwiazdy. Rozmowa płynie, a Ty czujesz, że to jeden z tych momentów, które zostają w pamięci. Twoja randka w ciemno to nie randomowa kawiarnia w mieście, a miejsce z klimatem i klasą. Właśnie dlatego Crystal Beach Resort & Spa postanowiło zorganizować wyjątkowe blind dates w swoim luksusowym ośrodku. Na uczestników czeka prywatna plaża, basen z widokiem na ocean, jacuzzi, sauna, taras i strefa spa. Osobiście zdradzę Wam sekret, że z mężem uwielbiamy plażę przy kompleksie, która jest utrzymana w klimacie Love Island, wiecie o czym mówię, prawda? Dużo miejsc na wypoczynek, intymności i szum oceanu. To będzie kilka dni spotkań, rozmów i wspólnego spędzania czasu w otoczeniu, które sprzyja budowaniu więzi. Na miejscu obsługa kompleksu zadba o Wasz komfort i intymność. A strefa hotelowa… Well, będzie do Waszej dyspozycji. Jak przygotować się do takiej randki w ciemno? Otóż… Po prostu bądź sobą. Nie twórz jakiegoś wyidealizowanego wizerunku swojej osoby, pokaż jaki jesteś i spotkaj swoją soulmate. Go geeeet it! Pamiętajcie kochani, miłość nie pyta o adres… Ale czasem dobrze, żeby znała ten jeden. Zgłoszenia można wysyłać już teraz przez stronę internetową Crystal Beach Resort & Spa. Zajrzyj do nas po więcej szczegółów. I pamiętaj - make love not war, bisous! **Odnośnik, który kieruje zainteresowanych do strony internetowej Crystal Beach Resort & SPA.** ((Kanał resortu, gdzie można zgłosić się do wzięcia udziału poprzez ticketa, regulamin wydarzenia: https://discord.gg/ygzwbBsqPs ))
-
-
018 JUICY TALK-TAILS by Alyssa De Santis: Odrzuciłam - zapłaciłam
Lori opublikował(a) temat w Daily Talk Shows
JUICY TALK-TAILS BY ALYSSA DE SANTIS: ODRZUCIŁAM - ZAPŁACIŁAM **W mediach Daily Globe znajduje się materiał z odcinka Juicy Talk-Tails w wersji skryptowej i nagrania wideo ze studia radiostacji.** Dobry wieczór kochani… Pora na… Juicy Talk Tails – czyli tam, gdzie rozmawiamy o rzeczach, które ludzie wolą przemilczeć… zwłaszcza faceci z urażonym ego. Odcinek będzie o tych mężczyznach, którzy kiedy nie mogą kogoś mieć, zaczynają niszczyć. Czasami – może nieświadomie – budują wokół kobiety mały towarzyski czy zawodowy obóz karny. Jeśli jesteś kobietą – być może poczujesz, że opowiadam Twoją historię. A jeśli jesteś facetem… Może to moment, żeby spojrzeć w lustro lub chociaż... Przypomnieć sobie, jak to jest usłyszeć 'nie' – i nie zamieniać tego w odwet. Są faceci, którzy nie potrafią przyjąć odmowy. I są tacy, którzy nie tylko nie przyjmą jej z klasą – ale zamienią Twoje ‘nie’ w początek cichej wojny. Brzmi dramatycznie? Być może, ale każda kobieta zna to z życia, z pracy, z social mediów. Odrzucenie – nawet najbardziej uprzejme, delikatne, taktownie wyrażone – staje się dla niektórych mężczyzn zniewagą osobistą. To właśnie wtedy zaczyna się teatr. Tak zwany /teatr zranionego ego/. Największym ukrytym lękiem mężczyzn jest porażka. Chcą uniknąć tego uczucia bardziej niż wszystkich innych. Mężczyźni oceniają świat z punktu widzenia zwycięzcy, patrzą na świat z perspektywy podboju i czują się upokorzeni, gdy tym zwycięzcą nie są, gdy coś im się nie udaje. Paradoksalnie męskie ego i poczucie tożsamości jest dużo bardziej wrażliwe od kobiecego i dlatego tak łatwo je zranić. Mężczyźni bardzo potrzebują akceptacji. Chcą czuć się ważni, kompetentni, doceniani. Zaczyna się klasycznie. On miły, uprzejmy, pełen atencji. Na żywo, w pracy, na imprezie. Wymiana kilku wiadomości dziennie, trochę flirtu. Z jego strony – może ciut zbyt nachalnie, ale jeszcze mieszczą się w granicach. A potem... mówisz to magiczne słowo NIE. Możesz zrobić to grzecznie, z klasą, z szacunkiem… Podziękować za poświęconą uwagę. Ale nuh-uh, sweetie. To już za późno, Twój książe zamieni się w księcia prosto z otchłań ciemności. On – obrażony – nie znika z klasy. On szuka sposobu, żeby Ci pokazać, że to Ty coś straciłaś. Albo że nic nie byłaś warta od początku. Znika uprzejmość, pojawia się zimna kalkulacja. Blokuje. Wrzuca pasywno agresywne teksty w stories. Najgorzej, jeśli przypadkiem macie wspólnych znajomych albo zawodowe styki, to... robi się nieprzyjemnie. Odnosisz wrażenie, że to nie człowiek, którego poznałaś. Oto rzeczywistość kobiet w XXI wieku. Odrzucenie mężczyzny – online lub offline – często kończy się nie tylko jego fochem, ale i realnym sabotażem. W przestrzeni prywatnej, zawodowej, cyfrowej. Obrażone ego nie znosi milczeć. To dzieje się nawet jeśli nie odwzajemniasz flirtu. I wtedy on... zmienia taktykę. Bo przecież jeśli nie może mieć Ciebie, to może przynajmniej sprawić, żeby nikt inny nie chciał. Zranione ego mężczyzny potrafi być jak mały reaktor – niby nie wybucha od razu, ale zaczyna sączyć toksynę. Zwłaszcza, gdy znajduje się w swoim naturalnym środowisku: wśród „swoich”. Koleżanek i kolegów, którzy mogą go poprzeć. Albo przynajmniej nie stanąć po Twojej stronie. Takie sytuacje dzieją się nie tylko w romantycznym czy zawodowym kontekście, ale też wśród znajomych. Ta manipulacja otoczeniem to szczególnie dotkliwa forma zemsty – cicha, ale niszcząca. Wiecie, co jest najgorsze? To nie są pojedyncze przypadki. To codzienność wielu kobiet. Kiedy kobieta odrzuca zaloty mężczyzny – nie w sposób brutalny, nie z pogardą, tylko po prostu uczciwie – ryzykuje. Czym? Tym, że facet zamiast przełknąć dumę, postanowi „odgryźć się. Wspomniany teatr obejmuje toksyczne zachowania - cichy bojkot. Publiczne dyskredytowanie. Sabotaż zawodowy. Albo po prostu pasywno-agresywne „nie istniejesz”. Ingerowanie w Twoje życie, w Twoich znajomych. Czasami to nawet nie jest jakieś dramatyczne odrzucenie. Wystarczy, że nie zareagujesz entuzjazmem na czyjś komplement. Albo nie podziękujesz mu za pomoc „tak, jak trzeba”. Znasz tego typa, prawda? On coś Ci pomoże – raz, drugi, trzeci. Zaczynasz czuć, że oczekuje czegoś w zamian. Może randki. Może zauroczenia. Może wdzięczności większej niż życie. A kiedy tego nie dostaje – zaczyna być zimny, oschły, może nawet ironiczny. To się nazywa /narcystyczna rana/. Nie chodzi o kliniczną diagnozę. Tylko o to, że niektórzy mężczyźni nie potrafią przyjąć, że czyjeś życie wewnętrzne, potrzeby, granice – nie obracają się wokół nich. Nie zostali nauczeni radzenia sobie z odmową. Sami przez całe życie słyszeli: Bądź zdobywcą. Jak się postarasz, to każda będzie Twoja. Nie poddawaj się, kobiety lubią upór. I co się dzieje? Kiedy trafiają na kobietę, która mówi „stop” – ich system się sypie. A wtedy... lepiej zniszczyć, niż uznać, że nie mam wpływu. Nie przypomina Wam to dziecięcej analogii? Trochę jak w piaskownicy. Mały chłopiec chce się bawić z dziewczynką, ale ona woli sama budować zamek. Więc co robi chłopiec? Burzy ten zamek. Jak nie jego – to niczyj. Tyle że teraz to nie piaskownica, tylko open space, spotkanie zarządu albo wieczór ze znajomymi. A zamek to Twoja reputacja, samopoczucie, samoocena. Problem w tym, że wciąż uczymy chłopców, że odrzucenie to wstyd. Że jak dziewczyna mówi „nie”, to trzeba ją jakoś „sprowadzić na ziemię”. Zamiast uczyć ich radzenia sobie z emocjami, uczymy ich rewanżu. A kobietom? Kobietom mówimy: Uważaj, jak odrzucasz. Rób to delikatnie, nie uraź go… bo inaczej będzie Cię kosztować. I wiecie co? Jestem zmęczona tym, że kobieta musi umieć odrzucać z dyplomacją doradcy ONZ, a facet nie musi umieć przegrywać z godnością. Niech to będzie apel, nie tylko do facetów, ale i do tych, którzy się temu przyglądają i nic nie mówią: Odrzucenie nie jest agresją. Zemsta – jest. A jeśli ktoś nie potrafi przyjąć odmowy bez konieczności zniszczenia drugiej osoby... To może właśnie odpowiedział sobie na pytanie, czemu usłyszał „nie”. Jeśli jesteś facetem i słuchasz dzisiejszego odcinka – nie uciekaj od tego tematu. Może to nie Ty, może to Twój kumpel, brat, kolega z pracy. Zamiast udawać, że przecież ona pewnie przesadza – posłuchaj, co mówi. Dla kobiet takie doświadczenia to nie wyjątek – to często rutyna. A może będziesz w stanie uratować tę relację? Nie ma nic bardziej niemęskiego niż facet, który nie umie znieść, że nie jest centrum wszechświata. I nic bardziej żałosnego niż ten, który zamiast przyjąć porażkę – rozstawia miny. Nie każda historia musi być miłością. Ale każda kobieta ma prawo, by jej /NIE/ nie zamieniało się w pole bitwy, w której zasady nie są fair. Ten odcinek był dla tych, którzy kiedyś powiedzieli ‘nie’ – i zapłacili za to zbyt wysoką cenę. Dla tych, którzy nie dali się złamać. I dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą, że mają do tego prawo. Dzięki, że byliście ze mną. Do usłyszenia. -
-
**Aly' przesłuchuje album na streamingu, męczy małżonka zapętlając go.**
