Skocz do zawartoΕ›ci
 
GRACZY ONLINE

π™°πš•πš˜πš—πšŽ - πš—πš˜πš πšŽπš—πš˜πšžπšπš‘, 𝚝𝚠𝚘? π™½πš˜πš πšŽπš—πš˜πšžπšπš‘... πšπš‘πš›πšŽπšŽ? π™ΏπšŽπš›πšπšŽπšŒπš. (πšƒπšžπš£πš£πš’ πš‚πš•πšŽπš—πšπšœ, π™½πš’πš˜πš—πš— π™»πš˜πš›πšŽπš—, π™ΊπšŠπš•πšŽπš— πšƒπš›πš˜πš—πšπš’)


Alksik

Rekomendowane odpowiedzi

Impreza College jak każda inna, zaproszone były osoby ze wszystkich klas - od freshman po senior. Typowa impreza dla ludzi w takim wieku, alkohol, narkotyki, seks i bójki; imprezę w wszelkiej maści narkotyki zapatrywał koleś z senior-year, czyli Kalen - miał wszystko czego zapragniesz i był znanym szkolnym dealerem, lecz nie myślał, że to stanie się jego głównym źródłem utrzymania. Jego droga była mu już pisana w życiorysie, nie był to jego wybór a przeznaczenia - piętnował swoją obecność w półświatku wręcz nieświadomie, to miałbyć tylko boczny dorobek na lepsze ciuchy i jedzenie w restauracjach, lecz nie wiedział o tym, że wchodząc na taką ścieżkę nie da się z niej zboczyć, nawet nie chodzi o przymuszenie, ale o adrenalinę i kontakty jakie to przynosiło - te życie to coś co ogląda się na filmach a on mógł występować w takiej scenerii, lubił to. Jego udział w imprezie rozniósł się błyskawicznym i głośnym echem wśród dzieciaków z college i ćpunów - jedną z tych osób był Nyonn który nie ukrywał się z tym, że ćpa za kase swoich starszych; w jego głowie od razu zrodził się świetny pomysł tego, że potrzebuje takiego kontaktu w swoim telefonie, żeby odpowiednio rozpieprzać swoje nozdrza wieczorami.

Po tamtej imprezie Nyonn szybko stał się jednym z najbardziej lojalnych klientów Kalen'a. Ich współpraca nabrała tempa - bywało, że potrafił odbierać działkę nawet cztery razy w tygodniu. Część brał dla siebie, część przekazywał dalej - zwłaszcza osobom, które przewijały się przez jego studio muzyczne. To właśnie tam, w miejscu wypełnionym dymem i brzmieniem surowych bitów, ścieżki Tuzzy'ego i Nyonn'a przecięły się pierwszy raz. Ale zanim do tego doszło - wróćmy jeszcze na chwilę do samego początku tej historii...
Β 



Β 

GNqCo10.jpgLoren i Slents poznali siΔ™ dziΔ™ki muzyce, choΔ‡ to Tuzzy byΕ‚ tym, ktΓ³ry jej naprawdΔ™ szukaΕ‚. Od dawna czuΕ‚, ΕΌe jego wersy zasΕ‚ugujΔ… na coΕ› wiΔ™cej niΕΌ domowe nagrywki do mikrofonu zawieszonego w szafie, wΕ›rΓ³d tΕ‚umiΔ…cych dΕΊwiΔ™k ubraΕ„. To byΕ‚a jego codziennoΕ›Δ‡ - samotne sesje przy ledwo zipiΔ…cym laptopie, dΕ‚ugie godziny z tanim programem do obrΓ³bki dΕΊwiΔ™ku i prΓ³by sprawienia, by jego gΕ‚os brzmiaΕ‚ tak, jak to sΕ‚yszaΕ‚ w gΕ‚owie. Przez dΕ‚uΕΌszy czas robiΕ‚ wszystko sam - pisaΕ‚, nagrywaΕ‚, miksowaΕ‚, ale w koΕ„cu poczuΕ‚, ΕΌe siΔ™ dusi. MarzyΕ‚ o studiu, prawdziwej przestrzeni twΓ³rczej, w ktΓ³rej ktoΕ› pomoΕΌe mu wynieΕ›Δ‡ jego twΓ³rczoΕ›Δ‡ na wyΕΌszy poziom. SzukaΕ‚ dΕ‚ugo. WysyΕ‚aΕ‚ wiadomoΕ›ci do lokalnych producentΓ³w, wrzucaΕ‚ swoje nagrania do sieci, komentowaΕ‚ posty, pytaΕ‚, dopytywaΕ‚. CzuΕ‚, ΕΌe jeΕ›li nie znajdzie nikogo, kto da mu szansΔ™, jego talent zniknie, nim ktokolwiek go usΕ‚yszy. I wΕ‚aΕ›nie wtedy, gdy zaczynaΕ‚ traciΔ‡ nadziejΔ™, los - jak to czΔ™sto bywa - zadziaΕ‚aΕ‚ po swojemu. Pewnego dnia, podczas jednej z przerw w high school, wszystko siΔ™ zmieniΕ‚o. Jak zwykle, SlentsΒ wyszedΕ‚ przed budynek zapaliΔ‡ z kilkoma znajomymi. To byΕ‚a ich rutyna - szybki buch za rogiem szkoΕ‚y, kilka sΕ‚Γ³w o tym, co sΕ‚ychaΔ‡, trochΔ™ bujania siΔ™ w miejscu. Jego kumple dobrze wiedzieli, ΕΌe pisze teksty i siedzi w rapie, wiΔ™c z typowΔ… dla siebie mieszankΔ… ciekawoΕ›ci i ironii zaczΔ™li go namawiaΔ‡, by coΕ› zarzuciΕ‚. β€žDawaj, Tuzz, pokaΕΌ, co tam masz w tym swoim Ε›wiΔ™tym zeszycie.” - rzuciΕ‚ jeden z nich z krzywym uΕ›mieszkiem. Na poczΔ…tku siΔ™ wahaΕ‚, bo znaΕ‚ juΕΌ ich reakcje. Ale coΕ› w nim kazaΕ‚o mu siΔ™ przeΕ‚amaΔ‡. MoΕΌe potrzebowaΕ‚ udowodniΔ‡ coΕ› sobie. MoΕΌe po prostu miaΕ‚ dosyΔ‡ milczenia. WyciΔ…gnΔ…Ε‚ notatnik, z ktΓ³rego od lat nie rozstawaΕ‚ siΔ™ ani na chwilΔ™, otworzyΕ‚ na jednej z poΕΌΓ³Ε‚kΕ‚ych stron i zaczΔ…Ε‚ nawijaΔ‡. Nie zdΔ…ΕΌyΕ‚ dokoΕ„czyΔ‡ drugiej szesnastki, gdy wybuchΕ‚y Ε›miechy. Jeden z chΕ‚opakΓ³w zadrwiΕ‚, ΕΌe moΕΌe i fajnie rymuje, ale skoΕ„czy jak wszyscy - za ladΔ… w osiedlowym 9/5. Ich drwiny nie bolaΕ‚y aΕΌ tak, bo byΕ‚y przewidywalne. Ale tego dnia SlentsΒ poczuΕ‚ coΕ› jeszcze - rozczarowanie. Przede wszystkim sobΔ…, ΕΌe w ogΓ³le liczyΕ‚ na ich aprobatΔ™. Jednak los nie powiedziaΕ‚ ostatniego sΕ‚owa. Tego dnia w szkole odbywaΕ‚ siΔ™ Alumni Day - doroczny dzieΕ„ absolwentΓ³w, ktΓ³rzy wracali, by odwiedziΔ‡ stare kΔ…ty, porozmawiaΔ‡ z nauczycielami, zΕ‚apaΔ‡ kontakt z mΕ‚odszymi rocznikami. Na dziedziΕ„cu krΔ™ciΕ‚o siΔ™ mnΓ³stwo twarzy - niektΓ³re znajome, inne zupeΕ‚nie obce. WΕ›rΓ³d nich byΕ‚ teΕΌ Nyonn Loren - producent, ktΓ³ry skoΕ„czyΕ‚ tΔ™ samΔ… szkoΕ‚Δ™ kilka lat wczeΕ›niej. StaΕ‚ oparty o mur, trzymajΔ…c w rΔ™ku plastikowy kubek z kawΔ… i rozglΔ…dajΔ…c siΔ™ za znajomymi z dawnych czasΓ³w. I wΕ‚aΕ›nie wtedy usΕ‚yszaΕ‚ coΕ›, co przebiΕ‚o siΔ™ przez gwar - wersy pΕ‚ynΔ…ce z serca, nieudolne technicznie, ale cholernie szczere. Nie odezwaΕ‚ siΔ™ wtedy ani sΕ‚owem. Po prostu sΕ‚uchaΕ‚. I zapamiΔ™taΕ‚ twarz chΕ‚opaka, ktΓ³ry mΓ³wiΕ‚ z takim ogniem, ΕΌe aΕΌ zadrgaΕ‚o mu coΕ› w Ε›rodku. Kilka godzin pΓ³ΕΊniej, gdy szkoΕ‚a znΓ³w wypeΕ‚niΕ‚a siΔ™ uczniami, Nyonn zauwaΕΌyΕ‚ Tuzzy’ego na korytarzu. Tym razem nie czekaΕ‚. PodszedΕ‚, spojrzaΕ‚ mu w oczy i powiedziaΕ‚, kim jest. DodaΕ‚, ΕΌe produkuje muzykΔ™ i ΕΌe ma wΕ‚asne studio - niewielkie, ale wystarczajΔ…ce, by zrealizowaΔ‡ kawaΕ‚ki z prawdziwym brzmieniem. Bez zbΔ™dnych sΕ‚Γ³w podaΕ‚ mu kartkΔ™ z adresem. β€žWpadnij, jeΕ›li chcesz coΕ› nagrać” - rzuciΕ‚, jakby to byΕ‚a najprostsza rzecz na Ε›wiecie. Tuzzy nie dowierzaΕ‚. Przez chwilΔ™ myΕ›laΕ‚, ΕΌe to jakiΕ› ΕΌart. Ale kartka byΕ‚a prawdziwa. I gΕ‚os Nyonn'a teΕΌ. Problem byΕ‚ jeden - nie miaΕ‚ kasy. W jego Ε›wiecie nic nie przychodziΕ‚o za darmo, wiΔ™c z gΓ³ry zaΕ‚oΕΌyΕ‚, ΕΌe propozycja zaraz siΔ™ wycofa. Ale Loren tylko wzruszyΕ‚ ramionami. PowiedziaΕ‚, ΕΌe nie chodzi mu o kasΔ™. Nie teraz. PozwoliΕ‚ mu nagraΔ‡ pierwszy numer β€žna kredkę”, bez ΕΌadnych zobowiΔ…zaΕ„. ChciaΕ‚ po prostu sprawdziΔ‡, czy ten chΕ‚opak ma w sobie coΕ› wiΔ™cej niΕΌ tylko zajawkΔ™.

Β 

t69YpNw.jpgW koΕ„cu doszΕ‚o do ich pierwszego spotkania w studiu. Tuzzy nie mΓ³gΕ‚ spaΔ‡ przez pΓ³Ε‚ nocy, myΕ›lΔ…c o tym, jak to bΔ™dzie - czy siΔ™ dogadajΔ…, czy jego styl przypadnie producentowi do gustu, czy nie palnie jakiejΕ› gafy. Ale wszystkie obawy minΔ™Ε‚y juΕΌ po kilku minutach. Z Lorenem zΕ‚apali wspΓ³lny jΔ™zyk niemal od razu - rozmowa szΕ‚a lekko, atmosfera byΕ‚a luΕΊna, a caΕ‚oΕ›Δ‡ bardziej przypominaΕ‚a spotkanie starych ziomkΓ³w niΕΌ formalnΔ… sesjΔ™ nagraniowΔ…. NastΔ™pnego dnia wrΓ³cili i bez zbΔ™dnego przeciΔ…gania zaczΔ™li pracΔ™ nad pierwszym kawaΕ‚kiem. Tuzzy wszedΕ‚ do kabiny i bez wiΔ™kszych ceregieli zaΕ‚oΕΌyΕ‚ sΕ‚uchawki. Gdy beat popΕ‚ynΔ…Ε‚ z gΕ‚oΕ›nikΓ³w, zamknΔ…Ε‚ oczy i daΕ‚ siΔ™ ponieΕ›Δ‡ sΕ‚owom. KaΕΌdy wers wychodziΕ‚ z jego serducha - szczery, surowy, nieoszlifowany, ale peΕ‚en emocji. NyonnΒ tymczasem siedziaΕ‚ rozwalony na kanapie, sΕ‚uchawki na uszach, kiwajΔ…c gΕ‚owΔ… do rytmu. Z jednej strony analizowaΕ‚ flow i energiΔ™ chΕ‚opaka, z drugiej - czuΕ‚ znajome ssanie. PrzesunΔ…Ε‚ palcem po ekranie telefonu, odszukaΕ‚ kontakt i wystukaΕ‚ numer. PotrzebowaΕ‚ kolejnej dziaΕ‚ki i wiedziaΕ‚, ΕΌe Kalen nigdy nie zawodzi. Nie minΔ™Ε‚o duΕΌo czasu - Tuzzy dopiero koΕ„czyΕ‚ drugΔ… dubelkΔ™, gdy przez studio przetoczyΕ‚ siΔ™ charakterystyczny dΕΊwiΔ™k domofonu. NyonnΒ oderwaΕ‚ siΔ™ od konsoli i bez najmniejszego skrΔ™powania podszedΕ‚ do drzwi. U niego to byΕ‚ standard - interesy i nagrywki szΕ‚y ramiΔ™ w ramiΔ™. Kalen wszedΕ‚, uΕ›cisnΔ™li sobie dΕ‚onie, usiedli na kanapie i wymienili kilka suchych zdaΕ„, jakby rozmawiali o pogodzie. Potem - szybki deal. Torebka zmieniΕ‚a wΕ‚aΕ›ciciela, proszek zniknΔ…Ε‚ pod nosem Loren’a. Zero emocji, zero wahania. Wszystko rutynowo, jakby byΕ‚o czΔ™Ε›ciΔ… dnia jak poranna kawa. Tuzzy patrzyΕ‚ na to z kabiny. Nie powiedziaΕ‚ ani sΕ‚owa, ale jego spojrzenie zdradzaΕ‚o zaskoczenie. To, co zobaczyΕ‚, nie budziΕ‚o w nim odrazy. WrΔ™cz przeciwnie - coΕ› w nim zadrgaΕ‚o. W tej jednej chwili zobaczyΕ‚ w tej scenie wiΔ™cej niΕΌ tylko narkotykowy rytuaΕ‚. To byΕ‚ impuls, ktΓ³ry uderzyΕ‚ go w konkretny punkt - przypomniaΕ‚ sobie o dΕ‚ugu wobec Nyonn'a. O tym, ΕΌe jeszcze nic mu nie zapΕ‚aciΕ‚ za sesjΔ™. I ΕΌe raczej dΕ‚ugo nie bΔ™dzie w stanie. Gdy rozmowa miΔ™dzy producentem a plugiem przycichΕ‚a i przeszΕ‚a w luΕΊne ΕΌarty, Tuzzy wykorzystaΕ‚ moment. PodszedΕ‚, rzuciΕ‚ jakiΕ› komentarz, potem zagaiΕ‚. W jego pytaniach nie byΕ‚o desperacji - raczej dobrze ukryta ciekawoΕ›Δ‡. Kalen nie byΕ‚ zaskoczony. Przez lata spotkaΕ‚ setki takich chΕ‚opakΓ³w - mΕ‚odych, gΕ‚odnych, gotowych wejΕ›Δ‡ w temat, byle tylko wyrwaΔ‡ siΔ™ z biedy. Wymienili numery. Tak zaczΔ™Ε‚o siΔ™ coΕ›, co miaΕ‚o odmieniΔ‡ ΕΌycie Tuzzy’ego. PoczΔ…tkowo braΕ‚ maΕ‚e iloΕ›ci - ot, kilka gramΓ³w, ktΓ³re bez problemu upychaΕ‚ znajomym z klasy czy osiedla. Nie robiΕ‚ szumu, dziaΕ‚aΕ‚ po cichu. A przy okazji coraz czΔ™Ε›ciej bywaΕ‚ w studiu - nawet wtedy, gdy nie nagrywali. Wpadali razem z Lorenem, czasem z Kalen'em, gadali, pili, palili, sΕ‚uchali beatΓ³w i Ε›miali siΔ™ do pΓ³ΕΊna. Studio przestaΕ‚o byΔ‡ tylko miejscem do pracy - staΕ‚o siΔ™ dla nich azylem, bezpiecznΔ… przystaniΔ…, gdzie nikt nie oceniaΕ‚, nikt nie wymagaΕ‚. Z trzech obcych sobie typΓ³w powoli zaczΔ™Ε‚a rodziΔ‡ siΔ™ wiΔ™ΕΊ. CoΕ› w rodzaju nieformalnej rodziny – kruchej, ale prawdziwej. I wszystko szΕ‚o dobrze, dopΓ³ki w grΔ™ nie zaczΔ™Ε‚y wchodziΔ‡ wiΔ™ksze iloΕ›ci. WiΔ™kszy popyt. WiΔ™ksze pieniΔ…dze. Wtedy pojawiΕ‚y siΔ™ pierwsze problemy. I pierwsze decyzje, ktΓ³re nie miaΕ‚y juΕΌ nic wspΓ³lnego z rapem. Bo jak siΔ™ raz zanurzy w ten Ε›wiat, trudno siΔ™ zatrzymaΔ‡. SzczegΓ³lnie gdy hajs zaczyna siΔ™ zgadzaΔ‡, a jedyne, co trzeba zaryzykować… to trochΔ™ wiΔ™cej niΕΌ wers w kabinie.


Β 

jLV2CPC.jpg


Β 

Z czasem przestali być tylko współpracownikami. Przestali też myśleć o sobie jak o trójce przypadkowych chłopaków, których połączyła muzyka, dragi i szybki hajs. Zaczęli nazywać siebie braćmi. Wspólnikami. Ludźmi, za których każdy z nich poszedłby w ogień, jeśli byłaby taka potrzeba. Związała ich nie tylko wspólna pasja czy zysk, ale rytm ulicy, która zaczęła oddychać ich oddechem. To nie była już gra o marzenia - to był układ, który sam się zawiązał. Cichy sojusz, gdzie każdy znał swoje miejsce i rozumiał, że z tej drogi nie ma odwrotu. Z zewnątrz - studio muzyczne, rapowy klimat, "kreatywne chłopaki z zajawką". Od środka - w pełni działający mechanizm półświatka. Trzy tryby, każdy inny. Jeden miesza. Drugi rozprowadza. Trzeci załatwia wszystko, co potrzebne, by to wszystko się kręciło.

Nyonn Loren, z czasem nie tylko ćpał - zaczął eksperymentować. Czysta ciekawość, może nuda, może za dużo proszku w krwiobiegu, ale jedno było pewne: to, co robił w kuchni, przerodziło się w coś więcej niż miksowanie kreski z tabletką. Zaczął mieszać. Dosłownie. Został chemikiem z przypadku i potrzeby. Tworzył własne mieszanki, mocniejsze, tańsze w produkcji, bardziej uzależniające. Dla siebie? Już nie. Dla systemu, który wspólnie budowali. Stał się mózgiem laboratorium - gotował nocami, testował na sobie, udoskonalał skład, aż w końcu stworzył coś, co zaczęło mieć wartość na ulicy. Tyle że zamiast chemii na uczelni, miał tylko złamane serce, rozjebany łeb i dużo do udowodnienia.

Tuzzy Slents- ten, który marzył o mikrofonie, szybko zrozumiał, że droga do hajsu nie prowadzi przez marzenia. Zaczął jako zwykły chłopak sprzedający działki od Tronty'ego, ale gdy towar zaczął pochodzić z laboratorium Nyonn'a, przerzucił się całkowicie na "lokalne źródło". Szybko ogarnął, że sam handel to za mało. Wszedł głębiej. Fałszerstwa, lewe dokumenty, podrabiane dowody, konta bankowe na słupy. Wyspecjalizował się w lewej papierologii - potrafił stworzyć fikcyjne życie na kartce A4 i zamienić go w czysty zysk. Do tego wciąż działał na scenie rapowej - nagrywał, pisał, występował. Jego muzyka była nie tylko formą ekspresji, ale zasłoną dymną, miejscem rekrutacji, a czasem i przesyłką - płyty, których nikt nie słuchał, zawierały więcej niż tylko bity.

Kalen Tronty - niby najspokojniejszy z nich wszystkich. Starszy, bardziej ogarnięty, z pozoru najmniej zamieszany. Pracował legalnie jako kierowca dostawczy - jeździł busem i zaopatrywał sklepy, czasem nawet szpitale. Ale to tylko front. To właśnie dzięki jego pracy trafiały do laboratorium Nyonn'a różne "składniki aktywne" - ampułki, chemikalia, środki czyszczące, co trzeba. Kradzione z aptek, ze szpitalnych dostaw, z magazynów, które znał od podszewki. Grał legalnie, ale był kręgosłupem całej operacji. Studio muzyczne wziął na siebie jako słup - oficjalnie to on odpowiadał za wszystko, co wychodziło z jego ścian. Dokumenty, faktury, opłaty - wszystko czyste. Idealna przykrywka dla działalności, która już dawno przestała być o muzyce.
Β 

Wspólnie stworzyli coś, co trudno nazwać tylko "układem". To był organizm. Każdy z nich pełnił funkcję, bez której całość by się rozsypała. I choć mieli swoje życia - dziewczyny, matki, przeszłość - to tylko oni trzej znali całą prawdę. Nie było lidera. Było tylko zaufanie. I cel: zbudować coś, co przyniesie realną władzę.
Β 

Czy uda im się przetrwać? Czy osiągną to, co sobie obiecali?

Czy ΕΌycie poza systemem jest tym, co ich wybawi β€” czy tym, co ich w koΕ„cu poΕΌre?

Β 

Spoiler

Hey, cześć wychodzimy z projektem trio FL - gramy czarnuszków którzy dopiero co tak naprawdę wchodzą w życie przestępcze i półświatek, nie chcieliśmy grać dorosłych doświadczonych gangsterów, nasze postacie są dość młode i nie mają za wielkiej przeszłości jako kryminaliści oprócz rzucania dragami, małe kradzieże etc. Chcemy, żeby nasze postacie małymi krokami wchodziły w ten świat przez co nasze kreacje tych characterów będą się zmieniać, ich charakter, spojrzenie na świat itp. Zaczynamy od czarnuszków którzy chcą coś zarobić i celujemy najdalej jak możemy, chętnie będziemy zaczynać jako chłopaki na posyłki, lub coś w tym stylu. Jak przeczytaliście aplikacje to możecie sie dowiedzieć, że jeden z nas gra coś na deseń chemika - na samym początku byśmy chcieli stworzyć projekt zarobkowy który będzie na tym się opierał, jako że jest młodym testującym dopiero chemikiem; na wycenach mieliśmy w planie dostawać mówiąc wprost jakieś totalne ścierwo dragi które sprzedawałyby się po grosze, a do testowania narkotyków mamy swój pomysł, nie chcemy wyjawiać wszystkich kart na stół tylko zostawić też coś jako mała niespodzianka. Z biegiem gry IC, nasze postacie będą się zmieniać dlatego nie ma na ten moment backgroundu - opisaliśmy na tyle poznanie naszych postaci i czym będą się zajmować, że nie chcieliśmy już bardziej przedłużać apki. Kiedy dojdziemy do wniosku, że nasze postacie przeżyły już dość sporo stricte w świecie IC to wstawimy coś na deseń lore/bg naszych postaci. Pomysłów jest wiele, chęci tak samo. Dziękujemy bardzo z góry i pozdrawiamy serdecznie.
Projekt prowadzimy w 3 - @AlksikΒ @neostradaΒ @MamucikByczq

Β 

Edytowane przez Alksik
OdnoΕ›nik do komentarza
UdostΔ™pnij na innych stronach

Odrzucamy. InformowaΕ‚em ciΔ™ w rozmowie na discord, ΕΌe nie dostaniecie szansy na wΕ‚asny projekt. Pograjcie u kogoΕ› w projekcie, zΕ‚apcie siΔ™ czegoΕ› stabilnego i nabierzcie wiΔ™cej doΕ›wiadczenia w kierowaniu wirtualnΔ… grupΔ… przestΔ™pczΔ….Β 

Kekse lubi to
OdnoΕ›nik do komentarza
UdostΔ™pnij na innych stronach

GoΕ›Δ‡
Ten temat zostaΕ‚ zamkniΔ™ty. Brak moΕΌliwoΕ›ci dodania odpowiedzi.
×
×
  • Dodaj nowΔ… pozycjΔ™...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin