Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

Tulsa pariahs; Bubba Clan (Bonnie Bubba & Bobby Bubba)


dzonny

Rekomendowane odpowiedzi

Wszystko zaczęło się w Tulsie, w stanie Oklahoma. Mieście, którego nikt nie odwiedza bez powodu, a jeszcze mniej osób chce w nim zostać. Kurz, stare auta na cegłach i zapach spalonego tłuszczu unoszący się z podwórek, gdzie dzieci zamiast zabawek dostawały cegły na sznurku i puste butelki po piwie. W takim otoczeniu dorastali Barty, Bonnie i Bobby – trójka rodzeństwa, dla których dzieciństwo było bardziej karą niż etapem życia. Ojciec był ojcem tylko z nazwy. Pił od rana do rana, pędził bimber w szopie, a żeby móc się zabawić strzelał do zwierząt sąsiadów. Części do swoich samoróbek pozyskiwał od ludzi, których imion i nazwisk nigdy nie chciał poznać i nie poznał. Był brutalny, zimny i nieprzewidywalny. Każdy problem rozwiązywał agresją, a każde potknięcie dzieci kończyło się ich płaczem i bólem. Nie bił z nienawiści. Bił z bezsilności – bo sam nie znał innej formy komunikacji. Ich matka za to była w domu tylko duchem. Całymi dniami siedziała w jednym miejscu, odurzona lekami, które miały ją "uspokajać", a w praktyce odcinały od otaczającej ją smutnej rzeczywistości. Nie rozmawiała, nie patrzyła, nie czuła. Gdy ojciec krzyczał i bił – nie reagowała. Gdy dzieci płakały – nie słyszała. Z czasem, rodzeństwo zrozumiało, że jeśli chcą przeżyć, muszą dorosnąć w ekspresowym tempie. W wieku, w którym inne dzieciaki uczą się wiązać sznurowadła, oni uczyli się jak kraść jedzenie z pobliskiej knajpy. Gdy inni pracowali na stacjach benzynowych, oni testowali pierwsze, stworzone przez nich mieszanki leków, które imitując znane im narkotyki miały przynieść szybki zysk. Całość warunkowała nie ciekawość, a potrzeba – potrzeba wolności, ucieczki od codzienności, potrzeba przeżycia. Nigdy nie nauczyli się marzyć. Czasem tylko im się śniło, żeby w końcu nie musieć się bać, co przyniesie kolejny dzień. Po śmierci rodziców uznali, że jedynym sposobem na zmianę czegokolwiek jest wyjazd. Los Santos było kolejnym miastem, w którym mieli nie zagrzać miejsca zbyt długo. Kolejny punkt na mapie, który pozornie wydawał się obietnicą czegoś lepszego. Ciągle za czymś gonili. Gonili za czymś, czego nie znali i czego nie potrafili sobie nawet wyobrazić. Większe miasto, więcej pieniędzy, nowe możliwości. Spakowali się bez sentymentów – żadne z nich nie oglądało się za siebie. Przyjechali nie po to, żeby zacząć od nowa. Przyjechali po to, żeby robić to samo, z nadzieją na jakkolwiek lepsze jutro.

image.png.78323717f546de370d2694e055f6b856.pngBonnie Bubba 36 lat. Kobieta o twardym charakterze, której życie nigdy nie dało taryfy ulgowej. Wychowana w środowisku skrajnie dysfunkcyjnym, musiała przedwcześnie dorosnąć i zmierzyć się z otaczającą ją rzeczywistością. Gdy inni byli przygotowywani do dorosłego życia, ona już pełniła rolę opiekunki dla swoich młodszych braci — Barty'ego i Bobby'ego. Od najmłodszych lat to właśnie ona trzymała rodzinę w ryzach, zastępując matkę i ojca, których nieobecność była bardziej dotkliwa niż ich obecność kiedykolwiek mogłaby być. Ciężar odpowiedzialności i codzienne zmagania z przemocą, biedą i brakiem perspektyw zmusiły ją do szukania ujścia emocji. Znalazła je w seksie, używkach i sztuce — trzech żywiołach, które pomogły jej przetrwać i nie zwariować. Z czasem zaczęła rysować, a później tatuować, początkowo na swoich braciach, a później na okolicznych ćpunach nieliczących się ze swoim ciałem i tym, co się na nim znajdzie. Od zawsze tworzyła dla czystej pasji - z uwagi na brak wykształcenia i niewyrobioną kreskę nie była w stanie znaleźć pracy w żadnym, posiadającym jakąkolwiek ludzką renomę studio. W wieku nastu lat porzuciła legalną formę zarobku jako kelnerka w jednym z barów sąsiadujących z ich domem i zaczęła się prostytuować. Początkowo obsługiwała klientów okolicznych stacji benzynowych, by później oddawać się komukolwiek, kto nie miał w portfelu przeciągu. Wielokrotnie padała ofiarą przemocy, zarówno fizycznej jak i psychicznej. Bonnie to kobieta o krzepkiej posturze, silna fizycznie i psychicznie. Zawsze była „solidną babą” — kimś, na kim można polegać, ale też kimś, kogo nie należy lekceważyć. Ma cięty język, zero cierpliwości dla hipokryzji i jeszcze mniej dla ludzi, którzy udają kogoś, kim nie są. Jest lesbijką, ale nie identyfikuje się z mainstreamową kulturą queer. Gardzi sztucznością i pretensjonalnością. Dziewczyny, które według niej udają kogoś lepszego lub szukają atencji, nazywa z pogardą wieloma niewybrednymi epitetami.

 

image.png.2557353ed386d3448a1f941b5aedb9e0.pngBobby "Bob" Bubba — 30 lat. Najmłodszy z trójki rodzeństwa, dorastał w cieniu Tulsy, gdzie zgnilizna społeczna przesiąka człowieka na wskroś. Autystyczny, dyslektyczny, dysgraficzny, daltonista — od zawsze na marginesie, od zawsze wyśmiewany, od zawsze inny. W świecie, który nie potrafił go zrozumieć, a jeszcze chętniej z niego szydził, Bobby od dziecka funkcjonował na własnych zasadach, we własnym rytmie. A gdy nie mógł się dostosować — otaczający go świat robił wszystko, by go złamać. Nie udało się. Nie mówi za dużo, przy obcych praktycznie wcale, ale jak już się odezwie — nie przebiera w słowach. Albo cię kocha, albo cię nienawidzi. Nie ma stanu pośredniego. Uczył się życia na własną rękę, przetwarzając rzeczywistość po swojemu. Litery uciekały mu z kartek, kolory się mieszały, ale myśli miał zawsze ostre jak brzytwa. Dosłownie. Bobby ma obsesję na punkcie śmierci. Jego pasją, z której nikt nie potrafi go wyleczyć, są autopsje martwych zwierząt — głównie szopów, wiewiórek i kotów potrąconych przez samochody. Nie dla zabawy, nie dla chorej fascynacji — ale z potrzeby zrozumienia tego, czego nie pojmuje: końca, nieuchronności, tego momentu, kiedy coś się po prostu wyłącza. Siostra wbiła mu do głowy, żeby zawsze gonił za pieniędzmi. Wychowany w skrajnej nędzy nigdy nie nawykł do pełnego brzucha. Nie rozumiał po co, ale robił wszystko, aby przynieść do domu jak najwięcej bezwartościowych dla niego banknotów. Z wiekiem zrozumiał jak ważne jest, aby móc przeżyć kolejny dzień bez zamartwiania się o pustą lodówkę. Zawsze był blisko ze swoją siostrą, która, z uwagi na jego nieporadność, robiła wszystko, aby świat był dla Bobbiego miejscem do życia. Stała się dla niego najważniejszą osobą w życiu. Jest z nią nierozłączny - tam gdzie Bonnie, tam i Bobby. Ma tylko ją i nie potrafiłby bez niej żyć, a nawet podetrzeć dobrze swojego tyłka. Łączy ich specyficzna, znana tylko im więź. Bobby nie do końca rozumie relację, w której jest z Bonnie — niejednokrotnie będąc odurzonym przystawiał się do niej, by później wyżyć się w kiblu mając jej obraz w swojej wyjątkowej głowie.

Rodzeństwo przyjechało do Los Santos w 2025 roku, traktując miasto jako kolejny punkt na swojej wciąż odkrywanej mapie Stanów Zjednoczonych. Los chciał, że zatrzymali się na Vespucci — obszaru kontrolowanego pozornie przez białych supremacjonistów. Wynajęli wspólny pokój — ciasny i obskurny, lecz wystarczający, by zasnąć bez strachu o swoje życie. Niedługo po przyjeździe Bonnie stała się ofiarą brutalnej napaści przez czarnoskórych nastolatków na plaży Vespucci. Zaatakowana i pobita do nieprzytomności, szybko zrozumiała, jak funkcjonuje się w Los Santos. Razem z bratem, zdesperowani, by mieć co jeść, ruszyli w miasto, odwiedzając kolejne lokale i firmy, które ogłaszały wówczas nabory. Każda rozmowa kończyła się porażką i wytykaniem ich palcami. Ich wygląd, pochodzenie, brak ogłady — wszystko to zamykało przed nimi kolejne możliwości podjęcia legalnej pracy. W końcu udało im się zatrudnić w jednej z większych firm taksówkarskich w Los Santos. Wydawało się, że osiągnęli upragniony cel, jednak rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Legalna praca była dla nich zbyt wymagająca, zbyt nużąca i zbyt trudna. Obowiązek noszenia koszuli i spodni w kant — dla Bonnie, dziewczyny żyjącej dotychczas w dwóch ubieranych na przemian parach jeansów — były nie do przeżycia. Autystyczny Bobby w garniturze przypominał raczej karykaturę człowieka niż profesjonalnego kierowcę. Pewnego czerwcowego wieczoru los znowu ich zaskoczył. Spotkali grupę lokalnych watażków — byłych członków klubu motocyklowego, prowadzących konkurencyjną firmę taksówkarską. Przypadkowe spotkanie przerodziło się w znajomość, a znajomość we wspólne interesy. Bonnie szybko wyczuła okazję. Perspektywa łatwego zarobku przeważyła nad rozsądkiem. Weszła z nimi w konszachty, które stały się początkiem historii, jaką możemy dzisiaj obserwować.

Spoiler

Cześć.

Na serwerach roleplay znani jesteśmy (albo byliśmy kiedyś :D) pod ksywkami dzonny i nowik, a przygodę z kreacją postaci zaczęliśmy już w okolicach 2009 roku, głównie na polskim LS-RP. Graliśmy głównie w organizacjach przestępczych, więc uważam, że będziemy w stanie dźwignąć wyzwania związane z prawidłowym odgrywaniem postaci z półświatka. Zaproszeni przez kolegę, trochę stęsknieni za odgrywaniem ról, zawitaliśmy na Vibe, by miło się zaskoczyć i spróbować stworzyć fajną historię dwójki rodzeństwa - tytułowych Bonnie i Bobbiego Bubba. 

Pomysł na rozgrywkę opierać się będzie na kilku filarach — nadrzędnym jest stosowne odgrywanie wymyślonych przez nas postaci i odnajdywanie się w tym, co przyniesie nam codzienna gra. Każda z naszych postaci ma wytyczone indywidualne cele, które w przyszłości będziemy starali się zrealizować m.in. w postaci legalnych biznesów, a jeśli rozwinie się to w odpowiednią stronę — może jakiejś organizacji przestępczej. 

Duet Bonnie i Bobbiego to drobni przestępcy, którzy podejmują się jakiejkolwiek formy zarobku. Podstawą dla naszej gry będą aktywności takie jak proste rozboje, włamania, kradzieże, produkcja niskobudżetowych, brudnych narkotyków. Stawiamy też duży nacisk na współpracę ze znanymi (i jeszcze niepoznanymi) przestępcami, z którymi, mamy nadzieję, uda się zbudować jakąś sieć koneksji, która nas dokądś zaprowadzi. Aktualnie nasze postaci pracują pod/dla/z dwoma freelancerami, których poznaliśmy w trakcie gry. Nie chcieliśmy wchodzić do gry od razu jako przestępcy — poza chęcią sprawdzenia serwera chcieliśmy sprawdzić dokąd zaprowadzi nas gra i czy będzie to miało ręce i nogi jeśli chodzi o podłoże IC. Kroki poczynione w trakcie gry doprowadziły nas do momentu, w którym wnioskujemy o statusy freelancera.

W naszej grze chcemy poniekąd odwzorować klimat tzw. white-trash, ale trochę przejaskrawiony, bardziej w rockstarowym stylu aniżeli na siłę odwzorowując kulturę białych odpadów żywcem z USA. Rozgrywkę planujemy skupić w mieście i na obrzeżach miasta.

Potrafimy zagrać fajny roleplay, bez nastawiania się na sytuacje must-win. Gramy ewolucję postaci i potrafimy odnaleźć się jako drobni przestępcy, mający świadomość otaczających ich grubych ryb i zagrożeń wynikających z pracy organów ścigania. Fragment pod opisami postaci jest opisem naszych wydarzeń, które miały miejsce w świecie gry na przestrzeni ostatnich tygodni. Temat będzie na bieżąco wzbogacany screenami przedstawiającymi nasze dalsze losy.

https://forum.v-rp.pl/profile/30715-dzonny/

https://forum.v-rp.pl/profile/30710-now1k/

 

  

Edytowane przez dzonny
Now1k lubi to

every saint has a past, and every sinner has a future

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin