Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

Ghost investigations: City of Broken Rules


dior

Rekomendowane odpowiedzi

NxNoPk8.png

                                                                                                                                                                                                                                                                                                                        

wNpNP7V.png"Eyeball? To był ten typ, co nigdy nie gadał więcej, niż musiał. Zawsze sam w kącie, zawsze obserwował. Jak ktoś go szturchnął, to potrafił wyszczerzyć zęby jakby miał zaraz rzucić się na gardło, ale nigdy nie robił ruchu bez powodu. Wiesz, są tacy, co w więzieniu gubią głowę, a on przeciwnie — jeszcze bardziej ją sobie poukładał. Po stracie oka patrzył na ludzi tak, jakby prześwietlał ich na wylot. Każdy wiedział, że z nim lepiej nie próbować gierek." Mówi Florencio Ruiz – Były osadzony w hiszpańskim więzieniu, bliski eyeballa i jego współkolator.

Urodził się siódmego kwietnia dziewięćdziesiątego szóstego w Madrycie, w dzielnicy, w której nikt nie marzył o spokojnym życiu, bo każdy dzień był walką. Bloki obdrapane, ulice wiecznie brudne, a wieczorami lepiej nie włóczyć się samemu. W domu nie było luksusów, ale ojciec potrafił ogarnąć, żeby zawsze coś się znalazło do jedzenia. Dorabiał na przemycie fajek i alkoholu, czasem znikał na parę dni, a jak wracał, to miał przy sobie pieniądze i historie, których dzieciak nie zawsze rozumiał. Eyeball szybko wciągnął się w to, co robił stary. Najpierw pomagał w małych rzeczach nosił paczki, jeździł tam, gdzie go wysłali. Pierwszy raz przerzucił towar przez granicę mając dziesięć lat. Pamięta, jak siedział w aucie, czuł strach, ale też dziwną frajdę, serce waliło, a w głowie kotłowało się tylko jedno  żeby się udało. Z czasem wiedział już, jak omijać kontrole, komu można wsunąć parę banknotów, a kogo lepiej nie kojarzyć. Szybko okazało się, że papierosy i alkohol to tylko mała gra. Broń dawała większy zysk i większy ciężar. Najpierw pojedyncze sztuki, później całe skrzynie, które trafiały dalej do Portugalii, Francji czy przez morze do Afryki Północnej. Nauczył się wszystkich sposobów przerzutu: ciężarówki z podwójnym dnem, skrzynie z owocami, łodzie rybackie płynące nocą bez świateł. Ale im więcej tego robił, tym mocniej czuł, że przestaje go satysfakcjonować samo przewożenie cudzej roboty. Potrzeba kontroli pchnęła go w inną stronę. Zaczął rozkręcać pistolety, przyglądać się mechanizmom, szukać słabych punktów i uczyć się, jak można coś zmienić. Na początku robił to z czystej ciekawości, ale szybko stało się jasne, że woli rozumieć broń, niż tylko nią handlować. Areszt był brutalnym końcem tamtej drogi. Siedem lat odcięcia od świata, gdzie wszystko rządziło się innymi zasadami. Tam też nauczył się, że ludzie zrobią wszystko, by przeżyć. Podczas jednej z więziennych zadym ktoś wbił mu nóż w twarz. Stracił oko. To nie tylko zostawiło ślad na ciele  zmieniło też sposób, w jaki patrzył na świat. Już wcześniej nie ufał nikomu, ale po tym wydarzeniu zasada „każdy jest sam za siebie” stała się dla niego jedyną prawdą. Po wyjściu z więzienia Madryt nie był już jego miejscem. Stare układy przepadły, dawni „znajomi” zniknęli, a on miał dość przemytu. Tamta ścieżka prowadziła wyłącznie do zdrady, więzienia albo śmierci. Zdecydował, że zacznie od nowa  i wyjechał do Los Santos. Przez pierwszy rok trzymał się na uboczu, obserwując i analizując. A potem zamknął tamten rozdział. Przestał wozić cudzy towar, a całą energię włożył w naukę. Studiował wszystko, co mógł dostać  podręczniki wojskowe, schematy rusznikarskie, katalogi z częściami. Rozkręcał broń, którą kupował tanio od handlarzy złomem, badał każdy element, zapisywał swoje wnioski. Nie robił jeszcze żadnych zleceń. Wiedział, że to za wcześnie. Ale uczył się w zawzięty sposób, krok po kroku poznając mechanizmy, które dla innych były tylko kawałkiem metalu. Chciał zrozumieć broń do samego końca  nie po to, by ją przerzucać, ale po to, by pewnego dnia móc stworzyć coś, czego nie miał nikt inny. I tak Eyeball zakotwiczył w Los Santos. Bez pośpiechu, bez hałasu. W tle miasta, które żyło szybkim pieniądzem, on stawiał na cierpliwość i wiedzę. Bo po tym wszystkim, co przeżył, wiedział jedno  w tym świecie liczy się nie to, co ktoś ci da, ale to, co potrafisz zrobić sam.

pxiWwyf.png

"Nie był zwykłym gliną. W wieku 27 lat, po kilku latach służby patrolowej i w wydziale kryminalnym, awansował na Detective II w wydziale narkotykowym. Tam dość szybko zyskał opinię śledczego, on nie tylko potrafił „pociągnąć za język informatora, ale też umiał połączyć pozornie niepowiązane fakty w jedną całość. Był metodyczny, cierpliwy i niezwykle skuteczny w długotrwałych operacjach. Umiał wcielić się w rolę tak dobrze, że razem z kolegami z wydziału żartowaliśmy,że „On nawet w śnie gra tajniaka”. Był dobry... Zbyt dobry." Mówi Charles Wood – Sergeant II w wydziale narkotykowym LSPD, były przełożony i mentor.

Urodził się w latach 90-tych i wychował w Kalifornii, w rodzinie, która od pokoleń była związana z mundurem — ojciec był strażakiem, matka pracowała jako pielęgniarka w szpitalnym oddziale ratunkowym. Od zawsze słyszał, że „uczciwa robota to jedyne, co masz na koniec dnia”. Po akademii policyjnej trafił do LSPD, gdzie szybko wyróżnił się chłodną głową i zdolnością czytania ludzi. W wieku 27 lat został awansowany na Detective II w wydziale narkotykowym. Pracował przy dużych operacjach pod przykrywką rozpracowując siatki przemytnicze od strony ulicznych dilerów po hurtowników. W 2021 roku powierzono mu prowadzenie jednej z największych operacji w jego karierze. Dostał zadanie zbadania łańcucha dostaw nowego syntetycznego opioidu, który pojawił się w Los Santos. Początkowo wyglądało to na typową sprawę — kilku ulicznych dilerów jeden hurtownik, standardowa robota. Jednak im głębiej kopał, tym częściej natrafiał na ludzi, którzy dziwnym trafem byli nietykalni - Jak sie później okazało kopał zbyt głęboko. Celem końcowym do którego doszedł po ponad roku główkowania i rozpracowywania wszystkiego było zinfiltrowanie kanału przerzutowego, który prowadził nowy opioid z Meksyku prosto do Los Santos. Spędził ponad rok pod przykrywką, zdobywając zaufanie pośredników i wchodząc coraz głębiej w strukturę grupy przestepczej. Był blisko dotarcia do człowieka, którego DEA i LSPD ścigały od lat — głównego koordynatora dostaw na terenach Ameryki północnej. Kolejne ślady prowadziły go nie tylko do kartelu, ale też do firm zarejestrowanych w innych stanach i do ludzi z powiązaniami w administracji miejskiej. W raportach zaczęły pojawiać się nazwiska, które… lepiej było zostawić w spokoju. Pewnego dnia wezwano go „na rozmowę” do przełożonych. Powiedziano mu, że jego śledztwo zostało przejęte przez inny wydział, a on sam ma „wziąć urlop” do odwołania. Oficjalny powód? Rzekome „nieprzestrzeganie procedur” i „brak transparentności w raportach operacyjnych”. Nieoficjalnie — wiedział, że wszedł w rejony, w które nie powinien. Z dnia na dzień odcięto go od baz danych, zablokowano dostęp do akt i odebrano przepustki. Koledzy z wydziału przestali odbierać telefony. Był spalony, a jego kariera — zakończona w sposób, który miał zamknąć mu usta. Dawniej wierzył, że system można naprawić od środka. Teraz wiedział, że system sam siebie chroni, a prawda nie ma znaczenia, jeśli uderza w odpowiednie osoby. Został z kontaktami, umiejętnościami i wiedzą o tym, jak działa przestępczy rynek… oraz kto tak naprawdę go kontroluje. Postanowił działać na własną rękę. Zaczął przedstawiać się jako prywatny konsultant i detektyw do „spraw wrażliwych”. Dzięki dawnej reputacji wciąż potrafił wyciągnąć informacje od starych znajomych z LSPD, a podsłuchy, sprzęt i metody pracy operacyjnej zdobywał przez czarny rynek. Nie chodziło już o sprawiedliwość. Teraz chodziło o przejmowanie wpływów, które wcześniej tylko obserwował. Dzięki temu, że nadal potrafi udawać człowieka z odznaką, zaczał działać podkładając pluskwy, przesłuchiwać ludzi, zdobywać dostęp do komputerów i dokumentów… wszystko pod przykrywką legalnej pracy. W rzeczywistości każdy „rozwiązany” przez niego problem staje się dla niego kolejnym źródłem dochodu lub władzy przejmując rynek nie tylko narkotykowy ale też danych wrażliwych które nie powinny raczej ujrzeć światła dziennego.


 

Spoiler

Siema, razem z @bieluu chcielibyśmy zagrać freelancerów i trochę odskoczyć od branży, w której ciągle się poruszamy. Nie podajemy imion i nazwisk naszych postaci tutaj chcemy, aby pozostały anonimowe. Konkretne imiona przekażemy w ticketach. Mamy nadzieje że do zoba w gierce.

8FlP8Ut.png

Edytowane przez dior
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 3 tygodnie później...
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin