Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

NOVOSIBIRSKAYA BRATVA


Broom

Rekomendowane odpowiedzi

 zplLIzX.jpeg

NOVOSIBIRSKAYA BRATVA


Nowosybirsk. Największe miasto Syberii, gdzie zima trwa pół roku, a mróz wchodzi w kości bardziej niż strach przed prawem. To właśnie tam, na obrzeżach miasta, w szarych blokowiskach ciągnących się kilometrami, narodziła się grupa, która lata później miała zawitać na drugi koniec świata. Trzon Bratvy stanowili chłopcy, którzy dorastali w miejscu, gdzie jedyną walutą był respekt, a jedyną drogą wyjścia z biedy było wzięcie tego, czego nikt nie chciał dać po dobroci.

Zaczynali jak wszyscy, którzy później wyrośli na coś więcej. Drobne rozboje, wymuszanie haraczy od bazarowych handlarzy, przekręty na okolicznych targowiskach, kradzieże kieszonkowe w tłoku metra. W tamtych latach nie było w tym żadnej filozofii, była bieda i był głód, a reszta przychodziła sama.
Z czasem, gdy najbardziej zdeterminowani zaczęli wybijać się przed szereg, luźna zbieranina ulicznych rzezimieszków zaczęła nabierać kształtu. Pojawił się podział ról, pojawiły się zasady, pojawili się ludzie, których słowo znaczyło więcej niż innych.

Nowosybirsk był dobrym miejscem na start, ale kiepskim na przyszłość. Konkurencja gryzła się o każdy skrawek wpływów, a tamtejsze służby, po latach chaosu, zaczęły w końcu przykręcać śrubę zorganizowanym grupom. Punktem zwrotnym była jedna nieudana robota, przekręt na broni, który miał wynieść grupę na wyższy poziom, a zamiast tego ściągnął na nią uwagę, jakiej nikt nie chciał. Dwóch czołowych ludzi wylądowało za kratami, jeden zniknął bez śladu, a reszta zrozumiała prostą prawdę, albo zwiną interes i rozejdą się każdy w swoją stronę, albo skończą tak samo.


rUjAfXX.png

San Andreas. Los Santos. Miasto, o którym słyszeli, że pieniądz płynie tam szeroką rzeką, a półświatek jest na tyle rozdrobniony, że sprytna ekipa ze wschodu może w nim urosnąć szybciej niż gdziekolwiek indziej. Przyjechali bez fajerwerków, bez rozgłosu, jak kolejna fala imigrantów szukających lepszego życia. I przez długi czas dokładnie tak funkcjonowali, jak zwyczajni obywatele. Ta cierpliwość ich wyróżnia i po dziś dzień stanowi o ich sile. Nie rzucili się od razu w wir strzelanin i porachunków, jak robi to większość świeżaków, którzy chcą wszystko i od razu. Zamiast tego przez miesiące uczyli się miasta. Mapowali, kto jest kim, gdzie kończą się wpływy jednych, a zaczynają drugich, kogo można kupić, a kogo lepiej omijać szerokim łukiem. Po cichu budowali fundament, kilka biznesów tu, kilka kontaktów tam, kilka osób we właściwych miejscach. Dopiero mając grunt pod nogami, zaczęli rozpychać się łokciami. Za wyborem Los Santos stała jeszcze jedna kalkulacja. Miasto żyje samochodem i miasto żyje bronią. Dwie rzeczy, na których Bratva znała się jak mało kto. To nie był przypadek, że akurat tutaj postanowili odbudować to, co zostawili.

Sercem działalności grupy jest okolica skrzyżowania Vinewood Boulevard we wschodnim Vinewood. Miejsce wybrane z zimną kalkulacją. Ruchliwa arteria miasta, a tuż przy niej boczne uliczki, kamienice, garaże i warsztaty, gdzie w codziennym szumie samochodów i przechodniów łatwo ukryć to, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami. Nikogo tu nie dziwi widok wozu wjeżdżającego do warsztatu o późnej porze ani ludzi kręcących się przy garażach w środku nocy. Dla postronnego obserwatora to zwykła, żywa dzielnica.

To właśnie stąd rozchodzą się zlecenia. Tutaj trafiają skradzione fury, zanim zejdą na części albo pojadą dalej w łańcuchu. Tutaj domyka się większość interesów grupy, a legalna fasada w postaci warsztatu i kilku okolicznych lokali pozwala prać brudną forsę i tłumaczyć każdy ruch, jaki generuje działalność. Bratva trzyma się tej okolicy nieprzypadkowo, zna tu każdy zaułek, każde wyjście awaryjne i każdą twarz, która mogłaby okazać się problemem. Kto wchodzi na ich teren, jest widziany, zanim zdąży pomyśleć, że nikt go nie zauważył.


3PKI8sI.jpeg

Pierwszy filar i sprawa, która w Nowosybirsku o mało nie pogrążyła całej grupy, a w Los Santos stała się jej znakiem rozpoznawczym. Bratva wciąż utrzymuje kontakty na wschodzie, wśród ludzi, którzy zostali po tamtej stronie i wiedzą, jak ugotować czysty towar, resztek receptur i kontaktów, które oficjalnie nigdzie nie figurują. MDMA trafia do Los Santos okrężnymi drogami, a na miejscu wchodzi w obieg z solidną marżą. Dystrybucja prowadzona jest z chirurgiczną ostrożnością. Nigdy bezpośrednio, zawsze przez zaufanych pośredników, tak by łańcuch, nawet rozerwany, nigdy nie prowadził prosto do góry. Klientów szuka się wśród innych organizacji, pojedynczych graczy z półświatka i każdego, kto ma forsę i, co ważniejsze, dyskrecję. Transakcje domyka się w okolicy bazy albo w z góry ustalonych, cichych miejscach, gdzie departament nie ma prawa wsadzić nosa. Kto próbuje kombinować przy interesie z towarem, szybko przekonuje się, że Bratva nie bawi się w drugą szansę.

Drugi filar i chleb powszedni grupy. Dla fachowca z Bratvy kradzież przeciętnej fury to kwestia kilku minut, a cały proceder to dobrze naoliwiona maszyna, składająca się z kilku etapów. Wszystko zaczyna się od zlecenia, potem przychodzi upolowanie odpowiedniego wozu, a na końcu, przerobienie go albo przerzucenie dalej. Brzmi prosto, w praktyce wygląda dużo trudniej, bo za każdym udanym skokiem stoi cały sztab ludzi, z których każdy odpowiada za swój wycinek roboty. Do najbrudniejszej i najbardziej ryzykownej części werbuje się młodych chłopaków z okolicy. Za marne pieniądze, czasem za sprzęt zamiast gotówki, rozkręcają dla grupy furę i znikają, zanim ktokolwiek zdąży cokolwiek skojarzyć. Ryzyko biorą na siebie najniżsi, a zysk płynie w górę hierarchii, tak to działa i tak działać będzie. Skradzione pojazdy trafiają do warsztatu przy Power St, gdzie znikają numery nadwozia, zmieniają się tablice, a wóz albo schodzi na części sprzedawane później na lewo, albo w zupełnie nowej skórze wraca na ulicę, gotowy służyć nowemu, niczego nieświadomemu właścicielowi.


Grupa nie funkcjonuje na sztywnej, wypisanej na papierze hierarchii, jednak każdy, kto się w niej obraca, dokładnie wie, do kogo należy ostatnie zdanie. Decyzje najważniejsze zapadają w wąskim gronie, reszta wykonuje, bez zbędnych pytań. Werbunek jest ostrożny, najpierw długie rozpoznanie, a dopiero potem szansa. W szeregach Bratvy spotkasz różne charaktery, od cichych typów prowadzących legalne fasady, przez ludzi od czarnej roboty, po zimnych fachowców, którzy w tej branży siedzą od lat. Ta różnorodność to atut, pozwala grupie maskować się w mieście i wchodzić tam, gdzie sama zbieranina uzbrojonych osiłków nigdy by nie weszła.

Jedna zasada stoi ponad wszystkimi innymi, wierność ceni się wyżej niż talent. Bo talent bez lojalności to tylko problem czekający na to, by wybuchnąć w najmniej odpowiednim momencie.


 

 

Siema! Po dłuższej przerwie i paru podejściach do różnych projektów, jednych lepszych, drugich słabszych, wracamy do tego, w czym siedzimy najlepiej, czyli klimatu rosyjskiego półświatka, tym razem pod szyldem Novosibirskaya Bratva. Chcemy postawić na nogi porządną, rosyjskojęzyczną grupę przestępczą z prawdziwego zdarzenia, osadzoną w okolicy Power St / Vinewood Blvd we wschodnim Vinewood, opartą na dwóch filarach, handlu bronią i kradzieży fur, wokół których będzie się kręcić większość tego, co robimy. Nie zależy nam jednak na samym grindzie, bardziej na budowaniu klimatu, wciąganiu innych w fabułę i tworzeniu historii, które faktycznie coś znaczą.

Grupę sklejamy z kilku starych grajków, gdzie każdy grał albo prowadził coś w innym filarze przestępczym, a teraz postanowiliśmy zlepić to doświadczenie do kupy i ruszyć z czymś na poważnie. Zależy nam na długich, ciągnących się wątkach opartych na tym, co dzieje się między postaciami, na relacjach i powolnym rozwoju fabuły, dlatego stawiamy przede wszystkim na jakość, taką co pozwala budować historię i wewnątrz grupy, i z ludźmi z zewnątrz. Chcemy, żeby dobrą rozgrywkę miał nie tylko nasz skład, ale też każdy, kto wejdzie z nami w interakcję, więc jesteśmy otwarci na wspólne wątki, konflikty, współprace czy rozwój postaci powiązanych z naszym środowiskiem. Jak ktoś chciałby wejść z nami w interakcję, rozwinąć historię swojej postaci albo po prostu pokręcić się wokół Novosibirskaya Bratva, śmiało zapraszamy. Doświadczenie w prowadzeniu organizacji mamy, liczymy tylko na szansę pokazania, co da się z tego wyciągnąć.

ekipa boża:

https://forum.v-rp.pl/profile/526-broom/ (lider)
https://forum.v-rp.pl/profile/28701-szymek_se_jestem/
https://forum.v-rp.pl/profile/12359-825hp/
https://forum.v-rp.pl/profile/5393-maybeimtheissue/
https://forum.v-rp.pl/profile/2415-JankosOLN/
https://forum.v-rp.pl/profile/29537-seeba/
https://forum.v-rp.pl/profile/8611-blaze/
https://forum.v-rp.pl/profile/30342-zielin/
https://forum.v-rp.pl/profile/6545-abierto/

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin