Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

Meph

Gracz
  • Postów

    327
  • Rejestracja

  • Wygrane w rankingu

    1

Treść opublikowana przez Meph

  1. **Ghost natknał się na filmik i obejrzał go w trakcie przygotowywania obiadu. Zaciekawił się tematem, jednocześnie mając świadomość iż w tańcu jest równie dobry co w gotowaniu. Po chwili wyrwał się z zamyślenia, czując spalone ciasto.**
  2. **Ghost zamówił album, jednocześnie będąc trochę zawiedzionym, że spora część wczorajszego festiwalu go ominęła. Przysiadł przy stole z kawusią, patrząc w ścianę i oczekując przesyłki.**
  3. **Ghost po powrocie do domu ogarnął sobie płytę z podpisami wszystkich członków zespołu, którą dostał po koncercie. Po nocnym maratonie muzycznym uznał, że całość jest naprawdę świetna i odłożył płytkę na honorowe miejsce na półce, gotów powracać do odsłuchiwania albumu co wieczór. **
  4. **Dnia 4 lutego pojawiła się informacja o włączeniu drugiego tomu z cyklu Ostatni List do sprzedaży. Wysyłka ma ruszyć już wieczorem, z kolei wraz z drugą częścią przyszło także kilka mniejszych lub większych zaskoczeń. Jak się okazało - wraz z drugą częścią pojawiło się także drugie wydanie, a tym samym - uprzednia 1 część także wyszła w takim wariancie. Książkę Ostatni List: część 2 - można odnaleźć pod kategoriami thriller, thriller psychologiczny, dramat, kryminał, debiutanci oraz niezależne. Zapewne nadal nie jest to szczyt pozycjonowania aczkolwiek pozycja książek Ghosta stopniowo się poprawia, choć nie jest to żaden krok milowy. Tak jak i ponownie - książka pojawiła się w wariancie z twardą okładką, miękką oraz jako ebook. Smaku może dodawać fakt, że to już przedostatnia książka z cyklu. Widać także znaczącą poprawę w przygotowaniu technicznym i graficznym książki, zaczyna to wyglądać znacznie bardziej profesjonalnie. Ponadto D.W Ghost wywalczył sobie autorską kategorię na kilku mniejszych i większych stronach - choć taka zakładka nie jest niczym trudnym do uzyskania, na samym początku jest to na pewno spore wsparcie dla pisarza.** ((1 część: książka: https://online.fliphtml5.com/pikey/mtxm/#p=1 )) ((2 część: książka: https://online.fliphtml5.com/pikey/bghd/#p=1 )) Książki są dostępne w trzech wariantach + w pakiecie, czyli: Twarda okładka Ostatni List: część I - $24 Ostatni List: część II - $24 Ostatni List: część I/II - $38 Miękka okładka Ostatni List: część I - $18 Ostatni List: część II - $18 Ostatni List: część I/II - $27 Ebook Ostatni List: część I - $10 Ostatni List: część II - $10 Ostatni List: część I/II - $15 Ostatni List to cykl thrillerów psychologicznych z nutką dramatu i kryminału. Opowiada on o historii morderstwa pewnej kobiety oraz wydarzeniach, które zostały przez to sprowokowane. Sprawa nie jest prosta, poszlaki przynoszą więcej niejasności niż wyjaśnień, a poszukiwanie winnego wydaje się coraz bardziej absurdalne. Balansowanie pomiędzy dziwactwami na granicy rzeczywistości i fikcji, ostatni taniec ze śmiercią przed wyryciem kilku słów na grobie. Czy dwójka detektywów zdoła poradzić sobie z rozwiązaniem sprawy nim ten taniec dobiegnie końca? Czy mąż ofiary uzna ukojenia i zdoła ujrzeć mordercę? Wciąż tak wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi, jednakże prawda skrywana za drzwiami może się okazać na tyle przytłaczająca by wzbudzić szczery strach przed tym co nadchodzi. Druga część skupia się przede wszystkim na wstępnym etapie śledztwa i kluczowym w sprawie odkryciu jakim był list ofiary. Zapiski okazały się jednak dość chaotyczne, dziwaczne i zagadkowe - budzące pytanie czy na pewno zostały spisane dłonią ofiary. I dlaczego są w nim zapisane tak dokładne godziny i wskazania do poszczególnych sytuacji, które nastąpiły dopiero po jego spisaniu? Sprawa wyrusza w ostateczną fazę, choć będzie to niezmiernie wyboista droga z mnóstwem zakrętów - a za rogiem zawsze można spotkać kogoś innego w równie dużych pośpiechu. Czy taki stan rzeczy doprowadzi do tragedii? ((Click na obrazek)) Pierwsza część z kolei stanowi wprowadzenie w całą historię Murphy'ego Hendersona, który obudzony w środku nocy dowiaduje się najgorszej możliwej informacji - o śmierci swojej żony. Każda za stron sprawia wrażenie mającej coś na sumieniu, nic w ostateczności nie jest tak pewne jak można by było tego pragnąć. Jak ta sytuacja wpłynie na głównego bohatera? Jak przebiegnie trudne do rozwiązania śledztwo? Jak ułożą się losy gry rozgrywanej pod stołem przez każdego z bohaterów? Odpowiedzi nie zawsze muszą być jasne i klarowne, ich rozwiązanie przychodzi czasem w najmniej oczekiwanym i logicznym momencie. A czy ty, wierzysz w to co widzisz? A może czujesz potrzebę odwrócenia obrazu i sprawdzenia płótna pod ramą? Ostatni List na pewno oferuje nutkę niepewności i nieufności wobec wszystkiego i wszystkich. Pozycja stanowi na pewno ciekawostkę, zwłaszcza przez fakt iż dopiero zyskuje na popularności, a ta może wybuchnąć w każdej chwili, sprawiając, że pierwsze i drugie wydania staną się towarami deficytowymi i niezmiernie pożądanymi wśród kolekcjonerów. Pozostaje tylko jedno pytanie - czy autorowi uda się przebić faktycznie aż do tego stopnia by jego dziełami zainteresowali się kolekcjonerzy gotowi wyłożyć na dany egzemplarz naprawdę spore sumy? Ponadto zachęcamy do zapoznania się z pierwszym wydanym przez D.W. Ghost'a dziełem - Epitafium. Jest dostępne w wersji ebooka, w twardej oraz miękkiej okładce. Dostępne również w naszym sklepie! ((Click na obrazek)) Promocja: Wydatki: Dane:
  5. Mięsożercy i smakosze! Łączmy się na najlepszym burgerze w mieście, czyli kilka słów o Cow Burger's Written by Madison Ávila - DAILY GLOBE, 02/02/2022 Jak każdy wie, gusta smakowe znacząco się różnią, każdy z nas ma bowiem inne preferencje w zakresie potraw, składników czy nawet przypraw. Mięsa w daniach lub jego braku. Temat może być także rozszerzony o wszelkiego rodzaju diety, zarówno te mniej jak i bardziej restrykcyjne. Jednak wszyscy powinniśmy pamiętać o jednej istotnej kwestii związanej z naszymi posiłkami – powinny być smaczne i sprawiać nam przyjemność, bowiem nic tak nie cieszy jak pyszny burger i chłodne piwo w piątkowy wieczór. Odnośnie wspomnianego burgera, jest chyba tylko jedno miejsce, które może rodzić tak intensywne doznania jeśli chodzi o Los Santos, mowa tutaj oczywiście o Cow Burger's. Specjaliści wśród specjalistów od tak charakterystycznego dla Stanów Zjednoczonych dania – treściwego mięsa dopełnionego dodatkami, zamkniętego świeżą bułką. Należy pamiętać, że to nie jest danie, którym można się znudzić, ogrom wariantów sprawia, że każdego dnia można próbować czegoś co smakuje zupełnie inaczej, oferując jednocześnie nowe doznania, a w tym aspekcie Cow Burger's radzi sobie wręcz wzorowo. Nie bez powodu lokal został wybrany jako zwycięzca w kategorii: Najlepszy smak. A o tym warto przekonać się osobiście, wielokrotnie i regularnie. Duży wpływ na tak dobrą działalność lokalu ma bez wątpienia jego właścicielka – Melanie Gentile. Dobre wybory, interesujące decyzje i śmiałe kroki pozwalają na stały rozwój. Nawet sytuacje krytyczne nie są Cow Burger's straszne – pamiętacie sytuację, gdy pod koniec listopada w lokalu miał miejsce pożar? Właścicielka szybko wyciągnęła wnioski z sytuacji a lokal został przygotowany do dalszego działania w ciągu doby. Tak, dobrze widzicie – doby. Ten krótki czas to idealny symbol dla wzorowej organizacji pracy i podejścia do lokalu prawdziwie otwartego na klientów. Ciągły rozwój w tym kierunku nie przechodzi także bez echa, gdyż Cow Burger's może pochwalić się certyfikatem „Biznes bez zaniedbań”. Co idzie w parze z takim certyfikatem? Jako klienci możecie być spokojni o przyrządzane potrawy, składniki będą pierwszej świeżości, z kolei sposób przygotowania i podania dań zachowuje najwyższe higieniczne standardy. Możecie być także spokojni o zajmowany stolik, sztućce czy wszelką zastawę stołową - wszystko jest regularnie czyszczone i zachowane w sterylnych warunkach. Warto zwracać uwagę na takie kwestie – taki stan rzeczy obrazuje jak lokal faktycznie troszczy się o dobro klienta. A czy widzieliście już kiedyś wnętrze Cow Burger's? Na pewno was zaintryguje już od samego progu. Nie wiem czy w jakimkolwiek innym przypadku termin – specyficzne, tak bardzo dokładnie odnosiłby się do poruszanego tematu. Wnętrze jest wyjątkowe i jedyne w swoim rodzaju, zupełnie odmiennego od tego co możemy dostrzec w pozostałych lokalach w mieście. Dzieje się dużo, początkowo może zakołować się w głowie, ale po kilku dłuższych wdechach przychodzi jedno skojarzenie – świetny wybór w połączeniu ze specjalizacją kulinarną lokalu. Spójność podejmowanej tematyki na pewno jest w stanie przysporzyć Cow Burger's grono stałych bywalców, którzy uwielbiają posiedzieć w tym pozytywnie zakręconym miejscu. Co ciekawe – przyglądajcie się waszemu otoczeniu i szczegółom, zawsze można wyłapać nowy szczegół, który jest jednym z wielu elementów składających się na ogólny wystrój. Czy jest lepsze zajęcie przy jedzeniu burgera niż poszukiwanie wzrokiem dekoracyjnej maczety wbitej w jedną z drewnianych belek? Nie sądzę. Jako iż na początku został poruszony temat preferowanych dań z mięsem lub bez mięsa, należy napomnieć, że Cow Burger's oferuje również Vegan Burger – czyli burger z serem camembert, roszponką, rukolą, pomidorkami koktajlowymi, żurawiną i sosem żurawinowo-majonezowym. Brzmi to obłędnie, prawda? Słysząc taką listę składników nachodzi mnie ochota na środy bez mięsa, chociaż w pozostałe dni nie sposób odmówić sobie innych burgerów z mięsem, a w Cow Burger znajdziemy takie jak: burger klasyczny, cheeseburger bekon, chilli burger, morski burger, szarpany burger czy też burger królewski (czyli burger nad burgery!). Czy już czujecie się zachęceni? Słusznie. Mięsożercy, ruszajmy do boju na najlepsze burgery w mieście. Osobiście uważam iż Cow Burger's to doskonały przykład tego, że minimalizm w gotowaniu może popłacać – wąski zakres dań pozwala doszlifować każde z nich wręcz do perfekcji. A czego może oczekiwać klient jeśli nie najlepszych wrażeń smakowych przy każdym jednym kęsie? Resztę pozostawiam do oceny wam! Pamiętajcie tylko o jednym idąc do Cow Burger's - 100% soczystej wołowiny!
  6. Meph

    Ingemar Lund (D.W. Ghost)

    **Początkowy etap w działalności Lunda nie był jakiś wybitny ani efektywny - brakowało w nim skandali, które wypchnęłyby go do ogólnego nurtu, jednak w dużej mierze jest to kwestia specyfiki jego działania. Swoją działalność rozpoczął od wydania darmowego ebooka "Epitafium", który kilka dni później pojawił się także do zamówienia w fizycznej wersji. Książka była przyjęta dość ciepło przez wąskie grono odbiorców, a Ci postanowili wesprzeć pisarza w dalszej działalności łączną sumą $8 000.** **Kolejne dni Lund spędził na intensywnej pracy w kurierce, robiąc kolejne nadgodziny by móc odłożyć na dalszą działalność i utrzymanie się. Nieustanna praca, pisanie i brak snu kiepsko odbiły się na jego zdrowiu, powodując znaczące przemęczenie i pogorszenie stanu psychicznego.** **Finalnie jednak kosztem swoje zdrowia, mężczyzna wypuścił na rynek pierwszą oficjalnie wydaną ksiązkę, pierwszą część cyklu Ostatni List. Książka od początku była dostępna w sprzedaży w wersji z twardą okładką, miekką oraz jako ebook. Sam pisarz także postanowił dokonać minimalnej promocji poprzez LifeInvader czy też rozwieszając w mieście kilka plakatów.** **Myśląc o potencjalnej przyszłości oraz możliwych kontaktach, postanowił budować powoli grunt pod taki stan rzeczy. Rozesłał swoją nową książkę do paru bardziej znaczących lub interesujących osób w mieście. Jednocześnie działanie to było z założeniem perspektywicznym niż realnie reklamowym - tym bardziej, że sam ten fakt nie wyszedł poza grono osób, które otrzymały książki oraz samego pisarza.** **Mężczyzna postanowił nieco bardziej wczuć się w swoją aktualną rolę i działanie pod pseudonimem. Tym samym postanowił usunąć swoje prywatne konto na LifeInvaderze oraz skupić się tylko i wyłącznie na tym opierającym się na jego sztuce.** **Lund udał się także na rozmowy z jedną z agencją menadżerską. Po kilkudziesięciu minutach opuścił biuro z lekkim uśmiechem. Może się to wiązać ze współpracą bądź zleceniem czegoś nowego.** **W wolnym czasie mężczyzna ograniczył także pracę jako kurier, zajmując się pisaniem artykułów jako freelancer pod Daily Globe, w tym przypadku nie wiążąc się z firmą w żaden sposób poza zleceniami na napisanie poszczególnych materiałów. Działa jednakże pod zmienionym imieniem i nazwiskiem, nie chcąc być łączonym z działalnością o charakterze dziennikarskim.**
  7. WIGWAM, czyli jak realizować wizję dobrej marki - nagrodzony w ramach DGBA jako dostęp do konsumenta. Written by Madison Ávila - DAILY GLOBE, 31/01/2022 Czy zdarzało się wam czuć nieodpartą chęć na wstąpienie do jakiegoś miejsca, gdy tylko znajdzie się ono w zasięgu wzroku? Jeśli tak – na pewno odczujecie ją ponownie także w przypadku lokalu gastronomicznego Wigwam. Jego położenie przy głównej drodze na Vespucci sprawia iż bardzo łatwo na niego trafić a samo miejsce przykuwa wzrok, a o ile bodźce wzrokowe nie wystarczą – na pewno też swoją część zagwarantuje sam zapach serwowanych dań. Finalnie każdy kolejny dzień sprawia iż pokonując drogę główną, gdzieś z tyłu głowy mamy myśl o skręceniu na jeden z pobliskich parkingów i kupienie sobie paru chwil przyjemnej wolności. Wigwam ma swoją historię i swoje lat. Został założony w czerwcu 2010 roku i działał aż do początków roku 2021. Wtedy też lokal został zamknięty a oficjalnych przyczyn takiego stanu rzeczy brak, chociaż plotki w społeczności lokalnej zdążyły się pojawić, nie ma pewności co do ich prawdziwości a tym samym nie należy ich przytaczać. To co ważniejsze to przybycie nowych właścicieli. Nabyli oni Wigwam w okolicach lipca 2021 roku. Miejsce, które upadło i nic nie wskazywało na zmianę tego stanu rzeczy – finalnie na nowo odżyło i funkcjonuje doskonale aż po dziś dzień. W końcu kto z nas nie wpadł tam coś zjeść choć raz? O ile ktoś taki faktycznie istnieje, zalecam poświęcenie kilku chwil na zapoznanie się z lokalem. Przekrój serwowanych dań jest zdecydowanie zadowalający – zarówno fast food jak i bardziej domowe posiłki. Każdy ma swoja własną opcję wyboru, a ta niekoniecznie musi być podyktowana dobrym czy złem, gdyż każdy z posiłków dostępnych w Wigwam wypada naprawdę niezmiernie smacznie. Niezależnie od podjętego wyboru – absolutnie nic nie stracisz! Do tego równie szeroki zakres napojów i drinków – także tych alkoholowych. W końcu nie ma nic lepszego do żeberek BBQ niż chłodne piwo. A potencjalnie równie zachęcających połączeń jest mnóstwo i warto spróbować każde z nich.Co ciekawe, również często w lokalu można ujrzeć osoby, które każdego dnia dbają i walczą o nasze zdrowie, bezpieczeństwo i porządek w mieście. Mowa tutaj oczywiście o pracownikach dwóch jakże istotnych departamentów – Los Santos Fire Departament oraz Los Santos Police Departament. Wigwam staje się więc idealnym miejscem do podjęcia kontaktu, rozmowy i zdobycia wiedzy na temat danych zawodów i ich funkcjonowania. Tylko pamiętajcie, że funkcjonariusze też mają swoje limity cierpliwości oraz zdarza im się chęć do zwyczajnego odpoczynku! To co czyni Wigwam miejscem specyficznym i wyjątkowym to niepowtarzalny klimat, świetna lokalizacja, która wita nas serdecznie w trakcie przejazdów oraz niezmiernie miły i rozmowny personel potrafiący umilić spędzony tam czas. Całość jest dodatkowo okraszona smacznym jedzeniem – czego więc więcej można oczekiwać? O ile nie daliście do tej pory szansy Wigwam, czas to zdecydowanie zrobić bo warto. Nie bez powodu lokal uzyskał nagrodę w kategorii: Dostęp dla konsumenta. Dostępność to bardzo mocny punkt programu, zarówno w przypadku szybkiej obsługi jak i doboru miejsca. A dla tych, którzy uważali, że dotychczasowy Wigwam to za mało – mamy dla was więcej, bowiem wkrótce zostanie otworzony drugi lokal, tym razem na Del Pierro! Całości będzie towarzyszyć naprawdę interesujące otwarcie. Warto podkreślić iż w związku z nim będzie miała miejsce loteria, w której wygrać można Sentinel Cabrio! Biorąc pod uwagę cenę jednego losu wynoszącą jedynie $300 oraz fakt, że na każdą osobę przypada maksymalnie pięć losów, szanse stają się naprawdę wysokie, więc losowaniu będą towarzyszyć ogromne emocje. Jednakże nie sama loteria jest tutaj największym punktem budzącym zdziwienie. Tym elementem jest współpraca na linii Wigwam oraz LSPD czego efektem jest depozyt nielegalnych substancji czy broni, który będzie prowadzony w trakcie otwarcia na parkingu przed lokalem. Takie działanie to na pewno interesujący ruch PR’owy, który może dodać rozgłosu, dodatkowo pozwalając poruszyć pewne tematy społeczne, które niejednokrotnie chowają się za kurtyną ciszy. Otwarcie drugiego lokalu odbędzie się pierwszego lutego o godzinie 20:00 na Del Pierro, nie może tam zabraknąć nikogo z was!
  8. Czy rozwój technologiczny idzie w drodze z najnowszymi trendami i potrzebami? Kilka słów o DigiBytes i ich nietypowej drodze w rozwoju spółki. Written by Madison Ávila - DAILY GLOBE, 30/01/2022 Dwudziesty pierwszy wiek to przede wszystkim rozrost usług związanych ze sprzętem elektrycznych, technologią i internetem, który stał się bazą pod wiele nowych zawodów i sposobów zarobku. Co istotne, na ciągły rozwój i polepszanie jakości naszego funkcjonowania stawiają najróżniejsze spółki. Jedną z nich, wartą szczególnej uwagi jest DIGIBYTE. Biorąc pod uwagę datę powstania jak i ilość wykonanych dotychczas projektów, może to robić bardzo mocne wrażenie. Szybki rozwój może być przypisany osobom zarządzającym – czyli Nicholasowi Satterfieldowi oraz Evanowi Vorronowi. Co ciekawe, na pewnym etapie działalności DIGIBYTE Nicholas Satterfield zrezygnował z roli CEO a samo przedsiębiorstwo zostało włączone pod CROWN Holdings przy przewodnictwie Evana Vorrona. Niedługo później Satterfield powrócił, jednocześnie wykupując wszystkie udziały. Aktualnie rolę CEO pełni Nathan Hawk, z kolei znacząca rola CTO przypadła Gabrieli Jones, natomiast Nicholasa Satterfielda jest właścicielem spółki. Zawirowanie jednak najwyraźniej nie wpływają znacząco na ich działanie bo ciągle radzą sobie bardzo dobrze, zarówno na naszym rynku jak i tym bym bardziej ogólnym. Jednak jak to się stało, że firma skupiająca się na software i hardware tak mocno wszczepiła cząstkę w siebie w ogromny i wymagający rynek w mieście Los Santos? Nie zawsze ważny jest cel, czasami istotna jest także sama droga do jego osiągnięcia. W przypadku DIGIBYTE była to niezmiernie fascynująca podróż, która wskazuje jak wielkiego rozwoju dokonali. Zaczynali od kart i terminali, które miały ułatwić płacenie kryptowalutami w codziennych warunkach. Jak nietrudno się domyślić, wiele firm przystało na nowe sposoby płatności a DIGIBYTE mogło rozkwitać coraz mocniej. Terminale i karty wkrótce zostały poszerzone o DIGIWALLET, czyli stronę pełniącą rolę wirtualnego portfela z zakresu kryptowalut. Jednak momentem przełomowym jeśli chodzi o spółkę DIGIBYTE była przede wszystkim współpraca z EcoStyle i rozszerzenie swojej działalności. Wtedy też mieliśmy przyjemność obserwować konkurs SMART HOME prowadzony właśnie z ramienia obu przedsiębiorstw. Tym samym kolejnym produktem oferowanym przez DIGIBYTE stały się systemy bezpieczeństwa czy też udogodnienia w działaniu domostw – łatwa kontrola technologii, tym bardziej uproszczona przy wydanym niedługo później DigiTerminalu. W końcu kto z nas nie chciałby mieć kontroli nad swoim całym apartamentem przy zaledwie paru kliknięciach na terminalu – to oszczędza mnóstwo czasu i potrafi zrobić wrażenie! Warto nadmienić iż firma przechodziła bardzo sprawnie przez etapy działania na rynku lokalnym, przez ogólnokrajowy czy też bardziej globalny. A już na pewno krokiem w tą stronę były dalsze działania przy uprzednio wspominanym DIGIWALLET – bowiem ówczesna strona została wydana w formie aplikacji dostępnej w różnych wersjach systemów operacyjnych. Taki tok myślenia okazał się sukcesem, jednakże jak już wielokrotnie DIGIBYTE przekonywało – ich najsilniejszą stroną zawsze była przede wszystkim wszechstronność. Spółka przede wszystkim od zawsze żyła z licznych współprac – smartwatche dla Vangelico, specjalny automat dla firmy produkującej napój Fuzzy czy też zabezpieczenia i terminale dla kurortu The Viceroy. Nie można zapominać o wspólnym działaniu z EcoStyle przy nowoczesnych mieszkaniach czy z Green Dream w zakresie turbin wiatrowych. DIGIBYTE w ten sposób nieustannie pokazuje jak istotny jest dla nich ekologiczny styl życia, przy czym sam rozwój technologii może wręcz temu sprzyjać! Jedną z najświeższych współprac spółki – Satterfield Bennefactor F1 Team – również należy uwzględnić, tym bardziej, że jest to kolejna karta przetargowa w rękach przedsiębiorstwa. Produkcja podzespołów do bolidu może się okazać lukratywnym zajęciem bądź też dużym ryzykiem. Jednakże w przypadku spółki DIGIBYTE takie obawy powinny być jednak w znacznym stopniu ostudzone - wystarczy przeanalizować poprzednie współprace i projekty by zrozumieć jak bardzo były różnorodne i odmienne od siebie. Niektóre firmy stawiaja na flagowe produkty i trzymają się ich kurczowo, z kolei dobrze nam znana spółka opierająca się w swych działaniach na software i hardware najwyraźniej ma osobny pogląd na to jak powinno to działać. Póki co raczej się nie mylą. Zapewne kwestią czasu jest chwila, gdy będziemy mogli nazwać spółkę DIGIBYTE gigantem na rynku krajowym bądź globalnym. Świetnie wyznaczane kierunki rozwoju, dostosowywanie się do sytuacji na rynku i wszechstronność, te trzy kwestie tylko pieczętują dalsze sukcesy ze strony spółki. Działania z zakresu PR także przyniosły oczekiwane rezultaty, sprawiając iż myśląc o DIGIBYTE, z tyłu głowy mamy już skojarzenie z akcjami na rzecz ekologii. Zielona energia to dobra energia – a skoro pozytywny dźwięk istnieje przy energii to czemu miałoby być inaczej w przypadku technologii? Niemniej, coraz częściej mamy okazję napotykać się na wpływ tego przedsiębiorstwa na nasze miasto i stan – od systemów bezpieczeństwa, udogodnienia technologiczne w mieszkaniach, lokalach, klubach i hotelach. A zapewne w wielu przypadkach nawet nie mamy świadomości iż w jakimś stopniu wpływa na nas coś w czym swoje palce maczało DIGIBYTE - i tutaj niech przykładem będą turbiny i farmy wiatrowe przy których spółka najwyraźniej uwielbia pracować bo aktualnie realizują kolejny projekt związany właśnie z energią odnawialną generowaną mocą wiatru. Finalnie można stwierdzić wprost iż DIGIBYTE wpłynęło na rozwój funkcji i zastosowania kryptowalut w mieście Los Santos jak i stanie San Andreas – jednakże wspominając tylko o tym, pominęlibyśmy bardzo ważny element spółki, który poniekąd stanowi jej duszę – skuteczne działanie na wielu frontach z innymi firmami. Dowodem na te słowa niech będzie zdobyta przez DIGIBYTE nagroda za 2021 rok w kategorii: Połączenie Sił. Pozostaje jedynie trzymać kciuki byśmy mogli być świadkami kolejnych współprac, które przyniosą korzyści zarówno nam jako klientom jak i samej spółce, której notowania niewątpliwie będą stale rosnąć.
  9. Gdzie zaprowadzi nas nocą głośna muzyka i odgłosy szalejącego tłumu? Kilka słów o Amnesia Club. Written by Madison Ávila - DAILY GLOBE, 29/01/2022 Nocne życie to istotna część każdego dużego miasta, a w przypadku Los Santos nie jest inaczej. Odgłosy muzyki, rozmów i intensywnej zabawy niosą się przy deptaku na Vespucci każdego wieczoru. Amnesia Club działa intensywnie i przyciąga do siebie tłumy osób spragnionych wrażeń, a potwierdzeniem takiego stanu rzeczy powinna być statuetka za rok 2021 w kategorii: Twoje miejsce imprez w ramach gali Daily Globe Business Awards. Wszystkie drogi imprezowiczów prowadzą nocami wprost do oświetlonych drzwi klubu. Czyż nie każdy odczuwa potrzebę poczucia się lepiej? A sugerując się nowym utworem DJ Doom’a i Nemesis – pod tytułem Amnesia - możemy przypuszczać, iż Amnesia Club zdecydowanie pozwala poprawić swoje samopoczucie. Pierwszym mocnym punktem jest zdecydowanie lokalizacja. Położenie nieopodal piaszczystej plaży i chętnie odwiedzanego przez całe tłumy mieszkańców oraz turystów deptaka. Amnesia wykorzystała potencjał miejsca, sprawiając, że pobliskie parkingi zaczęły zapełniać się wieczorami w zastraszającym tempie. Mimo tego trudu i tak nie przeszkadza to stałym bywalcom, których tłumnie można spotkać zarówno w samym lokalu czy też przed nim. Amnesia stała się nocnym i bijącym sercem Vespucci, w dodatku bijącym niezmiernie intensywnie i w rytm muzyki skłaniającej do szaleństwa na parkiecie. Centralną część klubu stanowi oczywiście parkiet, który najczęściej jest zapełniony po brzegi. Zaraz obok niego znajdziemy bar serwujący drinki i wszelaki alkohol, który tylko wzmacnia ekscytację muzycznymi i tanecznymi doznaniami bądź jest po prostu alternatywą dla osób, które potrzebują wsparcia przed wyjściem na parkiet. Dla introwertyków, którzy próbują swoich sił również jest dobra nowina – w lokalu jest sporo miejsc siedzących nieopodal ścian! Jednak to co stanowi największą atrakcję w przypadku Amnesia Club to nie tylko to lokalizacja, wnętrze czy serwowany alkohol, to przede wszystkim muzyka. W klubie można spotkać wielu zdolnych artystów, którzy regularnie dają popis, przy czym przekrój jest naprawdę spory więc każdy znajdzie coś dla siebie. Wśród osób, które regularnie pojawiały się w klubie za konsolą można wymienić choćby Nemesis czy DJ Doom. To oczywiście nie koniec, gdyż Amnesia skupia pod sobą naprawdę wielu zdolnych muzycznie osób, w tym także tych z mniejszym lub większym stażem. Kolejną osobą, która zaczyna działać coraz prężniej pod tymże klubem jest NightNoiz, który miał okazję stanąć już kilkukrotnie za konsolą podczas nocnych imprez robiąc to do spółki z Astro. Należy również nadmienić, że impreza z udziałem obu wspomnianych osobistości czeka nas już dzisiejszego wieczoru o godzinie dwudziestej pierwszej. Zatem czy w tak doborowym połączeniu miejsca, muzyki i alkoholu możemy mieć jakieś obiekcje? O ile ktoś boi się piasku, preferuje poezję śpiewaną i jest abstynentem, być może (choć również jest to wątpliwe). W innych przypadkach szansa na to powinna być wręcz nikła. Pamiętajcie – Los Santos nigdy nie usypia a my jesteśmy jego częścią!
  10. Meph

    Ingemar Lund (D.W. Ghost)

    **Niedługo po swojej pierwszej książce jaką było Epitafium, Ingemar poszedł za ciosem kończąc jeden z uprzednio pisanych tekstów. W tym przypadku sam proces wydania był znacznie skomplikowany i oficjalny - tym razem książki od początku były dostępne w sprzedaży w sklepach stacjonarnych i internetowych, choć ich pozycjonowanie i nie do końca znane na scenie nazwisko pewnie nie sprawiło iż będzie to hit sprzedażowy. Niemniej - pisarz ruszył z akcją reklamową na takim poziomie jak mógł sobie pozwolić od strony organizacji i realizacji, głównie wykorzystujac w tym celu LifeInvader.**
  11. **W godzinach wieczornych dnia 25 stycznia na internecie pojawiła się nowa książka spod pióra D.W. Ghost'a. W tym przypadku można ją uznać za prawdziwy debiut, gdyż w przeciwieństwie do pierwszej, nie jest ona darmowym ebookiem jak uprzednio. Książka mogła więc pojawić się na portalach związanych z literaturą - w tym w sklepach internetowych sprzedających książki. Podobnie kwestia wyglądała w przypadku sklepów stacjonarnych. Jednocześnie na pewno tytuł Ostatni List nie zajmował najbardziej widocznych półek ani pozycji na stronach - stanowił po prostu jedną z wielu nowo wydanych książek. W przypadku wersji z miękką okładką cena wyniosła $18, z twardą $24 z kolei e-book jest dostępny już za $10. Oczywiście powyższe koszty nie uwzględniają kosztów ewentualnej dostawy. Książkę można wyszukać pod kategoriami: debiut, thriller, thriller psychologiczny, dramat, kryminał.** ((Click na obrazek/Link do książki: https://online.fliphtml5.com/pikey/uoct )) (( Kilka powtórzeń mi uciekło przy poprawianiu, wrzucę jutro finalną tekstowo wersję)) **Zarówno w sklepach stacjonarnych jak i internetowych można dostrzec koszty za kupno ksiażki wynoszące kolejno:** - Ebook - $10 - Miękka okładka - $18 - Twarda okładka - $24 Promocja: Wydatki: Dane:
  12. Meph

    Ingemar Lund (D.W. Ghost)

    Ingemar Lund, znany także pod pseudonimem D.W. Ghost (bądź też głównie pod nim). Urodzony w 1992 roku w biedniejszej rodzinie. Początkowe etapy dzieciństwa były dość standardowe, problemy rozpoczęły się gdy miał kilkanaście lat a ojciec stracił pracę - co finalnie prowadziło do eskalacji konfliktów, przemocy domowej a finalnie alkoholizmu i współuzależnienia ze strony matki oraz starszej siostry Ingemara. W wieku 18 lat wyprowadził się z domu, kończąc jeszcze niezbędne etapy edukacji, jednakże z pewnymi problemami ze względu na konieczność wykonywania prac dorywczych, niekiedy na dwie czy trzy zmiany, tak by móc zapewnić sobie dach nad głową.Od młodszych lat wykazywał duże zainteresowanie dziennikarstwem oraz literaturą - finalnie też z tymi kierunkami pragnął wiązać swoją przyszłość. Wyższego wykształcenia jednak nigdy nie zdobył - za pierwszym razem podjął próbę na dziennikarstwie gdzie wytrzymał dwa lata, łącząc naukę z pracą tak by mieć za co żyć oraz opłacać college - niestety przez taki stan rzeczy nie był w stanie osiągnąć nic co pozwoliłoby mu uzyskać stypendium naukowe. Po dwóch latach w związku z ponownym kontaktem z członkami rodziny, naciągnięciu na pożyczki oraz wyniesieniem przez nich połowy zawartości jego mieszkania, Ingemar przerwał studiowanie topiąc się w długach. Ponownie spróbował w wieku 26 lat na kierunku bardziej nakierowanym na literaturę. Tym razem jednak przerwał naukę po roku, ponownie ze względu na niewydolność finansową i długi. Kilka lat zajęło mu w pełni uporządkowanie swoich finansów, zaś z całkowicie czystą kartą i nowym planem na życie wyruszył ponownie do jednego z miast, które zdołał polubić - a konkretniej, Los Santos. W tutejszych warunkach zabrał się za prace dorywcze, zostając kurierem i zaharowując się naprawdę solidnie, tak by móc przyoszczędzić kilka groszy. W przerwach i wolnych chwilach zaczął ponownie pisać, tym razem jednak podejmując istotniejsze działania praktyczne. Po kilku tygodniach pracy kuriera przeplatanej z pisaniem, wreszcie wydał swoje pierwsze dzieło - książkę pod tytułem "Epitafium", którą udostępnił w formie darmowego e-booka oraz w wersji fizycznej za opłatę wynoszącą koszty wydruku oraz wysyłki. Czy będzie to trampoliną do jego dalszej kariery? A może gwoździem do trumny człowieka, który nie zdołał zaznać stabilnego życia, tylko pogłębiając swoje własne problemy. Deklaruje iż działa na zlecenie, wykonując dla klientów takie usługi jak pisanie dla nich artykułów, książek, tekstów piosenek, wierszy czy nawet przemówień - w dodatku także zgadzając się na formę pracy jako ghostwriter. Swoją główną aktywność skupia na portalu społecznościowym jakim jest LifeInvader. Pseudonimy: - D.W. Ghost - Madison Ávila Powiązania: - Social Media: - Oficjalny profil D.W. Ghost - Prywatny profil, niezwiązany z twórczością [Usunięty przez Lunda] Materiały: - Książka: D.W. Ghost "Epitafium" - Książka: D.W. Ghost "Ostatni List część 1" - Książka: D.W. Ghost - Ostatni List: część 2 - Książka: D.W. Ghost - "The Sound of Emptiness: Part I" Artykuły jako Madison Ávila: - [WIB] whatinbusiness #017 - DIGIBYTE - [WIB] whatinbusiness #018 - Wigwam - [WIB] whatinbusiness #019 - The Viceroy Hotels&Resorts - [WIB] whatinbusiness #016 - Amnesia Club - [WIB] whatinbusiness #020 - Cow Burger's Wzmianki: - San News: #027 D.W. Ghost jakiego nie... widzieliście Wydarzenia: - OOC: Dane postaci:
  13. **Ghost przejrzał uważnie photobook wyraźnie zaciekawiony zdjęciami i ich stylistyką. Finalnie po spędzeniu paru dłuższych chwil, odpłynął nieco myślami by finalnie wyruszyć z domu ku przygodzie, uprzednio zapisując sobie numer konta autorki na później do przelewu**
  14. **Na wielu stronach pojawiła się możliiwość zamówienia książki w wersji fizycznej - z twardą okładką. Koszt wyniósł $10 + wysyłka - co z kolei jest samym kosztem produkcji i dostawy, tak jak początkowo było to zapewniane. **
  15. **W sieci na wielu stronach dotyczących literatury jak i na samych profilach artysty jakim jest D. W. Ghost pojawiła się książka "Epitafium" - dostępna w wersji e-booka za darmo do odczytania. Pojawiła się ponadto możliwość zadeklarowania chęci zamówienia fizycznej wersji książki za cenę wyłącznie kosztów wydruku i promocji. Dodatkowo można dotrzeć do paru innych informacji oraz profilu autora w mediach społecznościowych z którego pragnie trzymać ewentualny kontakt ze swoimi odbiorcami. Jak można doczytać - książka traktuje o nieco poważniejszym temacie jakim jest śmierć i choroba, jednocześnie część rzeczy nie podajac ot tak na tacy, prowadząc czytelnika w niepewność i ból bohatera. ** ((Kliknijcie w poniższy link)) https://online.fliphtml5.com/pikey/wxra/ **W dodatku na stronach można także natrafić na krótką informację od autora** Jak domyślacie się lub nie - pisanie jest dla mnie odskocznią od normy. Aktualnie pisanie jest dla mnie mocno ograniczone przez brak środków. Nie zamierzałem także wydawać Epitafium z koniecznością zakupu, a więc nie wygeneruję na nim żadnych zysków. Tym samym o ile ktoś chciałby zobaczyć więcej twórczości z mojej strony, wesprzeć mnie w procesie pisania i przeniesienia się na nie zawodowo - będę wdzięczny za każde wsparcie finansowe, gdyż może być finalnie zbawienne. Postaram się także umieścić w dedykacji przy następnej książce każdego takiego śmiałka o ile zaznaczy jak się nazywa i kim jest. Miłego dnia! Numer konta do przelewu: 4796449215
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin