-
Postów
27 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Ratka
-
Po ponad roku działalności przyszedł czas i na nas, w tym miejscu chciałem podziękować wszystkim graczom, którzy współtworzyli z nami ten projekt i przyczynili się do tego, że mogliśmy najzwyczajniej w świecie bez żadnych napinek czerpać fun z gry choć na chwile odcinając się przy tym od codzienności, na czym zależało nam najbardziej. Dzięki jeszcze raz i możliwe, że do zobaczenia 😉 ✌️
- 119 odpowiedzi
-
- carjacking
- burglary
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Pozwól, że zacytuję notkę ze sklepu z pozycją do przepalenia postaci - „Zmiana tożsamości dozwolona jest jedynie w przypadku braku aktywnych wątków na postaci, lub w przypadku zgody wszystkich uczestników danego wątku fabularnego postaci. W przypadku nieprawidłowego wykorzystania usługi postać będzie blokowana.” - Nie przypominam sobie żebym zakończył z tobą wątek rozpoczęty przed akcją na moście, dodatkowo robaczek również nie zakończył z tobą wątku, na którym opierała się głównie twoja postać, czyli wątek rodzinny z bratem, który był odpowiedzialny za sprowadzenie siostry do Los Santos. Dokładnie nie zostaliśmy o niczym powiadomieni, więc w tym wypadku ponownie strzeliłeś sobie w kolano, a zarzut MG jest co najmniej bezsensowny i proszę cię abyś nie mierzył wszystkich swoją miarą 😉 Nigdzie nie wspomniałem, że twoja postać poszła w „koronkę” tylko rzuciłem tematem współpracy po tym jak dowiedziałem się od opiekuna przestępczych, że lea wyraziło zgodę na twoją przepałkę. Po tej wiadomości mogłem się jedynie domyślać co miało miejsce ale nie wnikałem na jakich zasadach to działało, ponieważ nie miałem jasnego potwierdzenia w postaci logów czy screenów co tam graliście - sam się sprzedałeś, że zagrałeś świadka koronnego, co w ogóle szczerze nie powinno mieć miejsca, bo zagrałeś coś o czym nie masz bladego pojęcia. Nawiązując do narracji ze screena dopuszczając się METAGAMINGU, którą puściłeś do kolegi na PRIV DISCORD zamiast użyć do tego odpowiednio przypisanej komendy czyli /ldo twoja postać będąca jak to ciągle opisujesz w dużym stresie już po samym skoku mogła umrzeć od zapaści krążeniowej, zatrzymania akcji serca z powodu masywnego wyrzutu adrenaliny czy po prostu wyłączenia organizmu. Poczytaj sobie co dzieje się z ciałem człowieka po skoku do wody z kilkuset czy nawet kilkudziesięciu metrów i jak szybko po takim „strzale” traci się funkcje życiowe oraz jak na to reaguje kręgosłup. Nie jest to parę minut, a sekundy dodatkowo jeszcze spędzając te kilka minut w wodzie, gdzie również będąc nieprzytomnym z rozprutymi w środku narządami, śmierć poprzez utonięcie jest niemalże pewna w ciągu kilkunastu sekund. Więc zamiast grać jakieś śruby w kolanach, które możesz mieć też w przypadku jak kolega cię popchnie podczas gry w piłkę bardziej adekwatnym scenariuszem byłoby złożenie wniosku o dofinansowanie na stanowisko do intensywnej terapii albo przynajmniej jakiś bajerancki wózek inwalidzki z gadżetami dla ściganta.
-
Odpowiadając na twój pierwszy podpunkt, zerknij sobie na czas w jakim padło to pytanie, a padło dopiero wtedy jak zweryfikowałem kto to Aksinya ooc, nie wiedziałem że omaty, o którym tu wspominasz prowadził ten sam biznes na dwóch różnych postaciach co chyba nie jest zbytnio zgodne z regulaminem 😉 Całą resztę pozostawiam do weryfikacji dla administracji, tyle z mojej strony.
-
Link do Twojego konta: https://forum.v-rp.pl/profile/14216-ratka/ Link do konta oskarżonego: https://forum.v-rp.pl/profile/19921-areczek/?tab=node_vrp_VibeProfileTab Powód składania skargi: nieposzanowanie życia postaci, błędna kreacja, terminatorstwo, celowe unikanie konsekwencji IC, przepalenie postaci bez zakończenia wątków z organizacją do której należał Wyjaśnienie sprawy: Cześć, zostałem tu odesłany przez opiekuna przestępczych aby w większym gronie zweryfikować tę sprawę, gdyż jak on sam stwierdził nie może tego zrobić na własną rękę. Cała sprawa dotyczy wątku rozegranego przez oskarżonego w nocy z 29.09 na 30.09.2025. Chcąc wrzucić chłopakom z organizacji wątek do gry przed tym jak szedłem na urlop zleciłem do realizacji Arkowi kradzież samochodu w ramach fcj, który jak się w trakcie okazało był jego ziomeczka, z którym grał w jakiejś ściganckiej grupie (nie miałem szczerze pojęcia, że to on). Arek długo się nie zastanawiając (w dowodach screen z czasem jak skończyliśmy z nim grać i wiadomość do kolegi, który gra brata ic jego postaci żeby nie wychodził z gry) nagle postanowił zmienić podejście do nas wraz z dotychczasową kreacją zadziornej, cwanej, skorej do bójek i raczej nie pałającej miłością do lea postaci bez większego powodu wchodząc na szczyt mostu, którego screena zamieszczam poniżej i skoczyć z niego odgrywając samobójstwo, które o dziwo przeżył. To co działo się po skoku zostaje do weryfikacji po logach, ponieważ nie otrzymałem jednoznacznych informacji jak rozegrał dalej wątek, w którym jego postać powinna umrzeć ale z tego co mi wspomniało kilka osób nie grał jakiejś niepełnosprawnej osoby czy czegoś w tym stylu. Dowiedziałem się za to, że po dość sprawnym dojściu do siebie poszedł na jakąś współpracę z lea, które finalnie wyraziło zgodę na przepalenie owej postaci, która była członkiem mojej organizacji i względem której nadal są grane wątki. Cała ta otoczka wskazuje na celową chęć "uwalenia" organizacji oraz chęć zagarnięcia na inną postać majątku, który zgromadził w trakcie gry przy nas. Dowody:
-
- 119 odpowiedzi
-
- carjacking
- burglary
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
- 119 odpowiedzi
-
- carjacking
- burglary
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
W mrocznych zakamarkach Los Santos, wśród nielegalnych interesów, korupcji i gangsterskich układów, istniała tajemnicza organizacja, która potrafiła wykorzystać wszystkie słabości tego zrujnowanego miasta. Jej celem było jedno – przechwytywanie skradzionych samochodów i nielegalny przemyt ich najczęściej na granicę Tijuany, gdzie były sprzedawane na czarnym rynku, bądź trafiały do zleceniodawców związanych z meksykańskimi kartelami. Grupa składała się z doświadczonych i bezwzględnych ludzi, którzy perfekcyjnie znali miasto, jego słabe punkty i luki w systemie. Największym atutem była ich sieć informatorów oraz zdolność infiltracji, która pozwalała im rekrutować złodziei samochodów z różnych grup przestępczych. Wystarczyło kilka słów, odpowiednia gratyfikacja i obietnica ochrony, by młodszy złodziej na stałe wszedł do organizacji. Rekrutacja była sprytnie ukierunkowana na tych, którzy mieli doświadczenie w kradzieży pojazdów – najczęściej byli to mężczyźni z ubogich dzielnic, którzy szukali szybkiego zarobku. Z czasem zrozumieli, że mogą zarobić o wiele więcej, niż tylko kradnąc samochody dla lokalnych handlarzy. Członkowie obiecywali im większe zarobki, ochronę przed rywalami, a także dostęp do ekskluzywnych samochodów, które przemycano na granicę. Każda akcja kradzieży była dokładnie zaplanowana. Najpierw organizacja rekrutowała złodziei, którzy specjalizowali się w prostych i szybkich akcjach przy tanich wozach. Z czasem wyszkolono ich do pracy przy najnowszych modelach samochodów, samochodach sportowych i luksusowych. Wykorzystując zaawansowaną elektronikę i umiejętności, które umożliwiały obejście nowoczesnych systemów alarmowych i zabezpieczeń, w kilka minut potrafili przejąć nawet najbardziej strzeżony pojazd. Następnie, zaraz po skradzeniu auta, transportowali je do jednego z wielu ukrytych warsztatów w zakamarkach miasta. Tam, samochody były "czyszczone" – zmieniano numery VIN, modyfikowano układy elektroniczne i nadawano im nowe tożsamości. Czasami wymieniano także elementy, które mogłyby zostać rozpoznane przez specjalistów z organów ścigania. Jednak najtrudniejszy etap operacji miał dopiero nadejść – przemyt. Kluczowe w tym procesie było ominięcie granicy, gdzie regularnie patrolowali ją celnicy i służby porządkowe. Na tym etapie organizacja miała swoich ludzi zarówno po stronie amerykańskiej, jak i meksykańskiej. Najczęściej samochody przemycano w kontenerach transportowych lub, gdy to nie wystarczało, były ukrywane w pojazdach ciężarowych, które kursowały regularnie między Los Santos a Tijuaną. Z kolei na meksykańskiej stronie granicy czekały kolejne osoby, które przejmowały pojazdy, by je rozprowadzić na czarnym rynku lub przekazać kartelom, które miały je wykorzystać do swoich interesów. W miarę jak grupa zyskiwała na potędze, jej członkowie zaczęli dostrzegać nie tylko finansowy zysk, ale również chęć zdobycia większej kontroli nad rynkiem aut luksusowych. Zaczęli planować bardziej ambitne operacje, takie jak kradzież samochodów dla wpływowych polityków czy celebrytów, którzy nierzadko byli wciągani w tajemnicze machinacje organizacji. Wszystko zaczęło się psuć, kiedy jeden z młodszych złodziei, związany z ekipą, zdradził organizację i przekazał informacje ścigającym ich służbom. Operacja ta wywołała falę zatrzymań, a członkowie grupy zaczęli być ścigani zarówno przez władze Los Santos, jak i meksykańskie służby. Organizacja, choć przez chwilę upadła, nie zniknęła jednak całkowicie. Zmieniła struktury, ukryła się w mrokach Los Santos, gotowa na kolejny ruch, wiedząc, że w świecie przestępczym jedynie ci, którzy potrafią adaptować się do zmieniających się warunków, przetrwają. Historia tej grupy stała się jedną z najbardziej legendarnych opowieści o przestępczości motoryzacyjnej w Los Santos, a w miejskich zaułkach zaczęły krążyć plotki o powrocie ludzi ukrywających się w cieniu, którzy postanowili jeszcze raz wbić się na scenę wkręcając w swoje szeregi nowe twarze w towarzystwie których są gotowi do kontynuowania swojego dzieła by znów zagarnąć fortunę stojącą na ulicy. Cześć, już trochę czasu minęło od naszego startu i postanowiliśmy z chłopakami otworzyć się na nowe twarze. Stawiamy na dobrze zorganizowane akcje, kreatywne podejście do mechanik serwera oraz interakcję z innymi graczami – zarówno po stronie podziemia, jak i legalnych struktur. Nie interesuje nas zwykłe "kradnę auto i jadę", tylko wciągający, rozwinięty roleplay związany z czarnym rynkiem pojazdów i ciekawymi, nawet kontrowersyjnymi wątkami. Kogo poszukujemy? Przede wszystkim samodzielnych i kreatywnych osób, które potrafią tworzyć własne historie nie czekając na to by ktoś ich ciągle prowadził za rączkę. Oczywiście nie zamykamy się na ludzi, którzy nigdy nie mieli z tym do czynienia, ba nawet z chęcią was wszystkiego nauczymy. Chodzi tu bardziej o kwestie tego żeby nie stać jak przysłowiowe “słupy” tylko jakkolwiek angażować się w rozgrywkę tworząc nieszablonowe scenariusze. Co do kreacji postaci macie od nas wolną rękę oraz swobodę w kreowaniu własnych inicjatyw i rozwijaniu unikalnych historii IC. Ważne tylko by wszystko było robione z przysłowiowym “smakiem” zachowując przy tym realizm. Macie ochotę na nowe przygody? Na początku zapoznajcie się z całym tematem i zamysłem organizacji, a później zapraszam na nasz discord, który stoi dla wszystkich otworem. Śmiało odpowiemy na wszelakie pytania i damy wskazówki jak zacząć jeśli takie będą potrzebne. DISCORD
- 119 odpowiedzi
-
- carjacking
- burglary
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
- 119 odpowiedzi
-
- carjacking
- burglary
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
- 119 odpowiedzi
-
- carjacking
- burglary
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
- 119 odpowiedzi
-
- carjacking
- burglary
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
- 119 odpowiedzi
-
- carjacking
- burglary
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
- 119 odpowiedzi
-
- carjacking
- burglary
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
- 119 odpowiedzi
-
- carjacking
- burglary
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
– Gdy ich zabrakło, wszystko się posypało – ciągnął Liam, zaciskając dłonie w pięści. – Zaczęło się od tej dzikiej walki o wpływy. Każdy chciał przejąć kontrolę. Kiedy patrzę na to z dystansu, widzę, że to była... może i nieunikniona reakcja. Gdy jest chaos, ludzie walczą, by wyjść na wierzch. – A jak ty się wtedy czułeś? Czy próbowałeś walczyć o swoje miejsce? – zapytał dr Samuels, starając się nie naciskać. Liam uśmiechnął się gorzko. – Ja? Nie, raczej nie... Obserwowałem to z boku. Byłem już wtedy zmęczony. Po prostu patrzyłem, jak oni walczą między sobą – każdy miał swoją wersję „nowego ładu”. Każdy uważał, że wie najlepiej. Na początku próbowali się dogadać, ale… z czasem to była czysta rywalizacja. Wszyscy chcieli być jak Bboy, ale nikt nie rozumiał, że nie chodziło o siłę. On miał charyzmę, łączył nas, nie kontrolował. A oni? Rozdzielali nas coraz bardziej. Dr Samuels uniósł lekko brew, pochylając się nieco w jego stronę.(...) (...) – To była akcja kradzieży – odpowiedział w końcu, próbując uspokoić swój oddech. – Mieliśmy przejąć ciężarówkę, w której znajdowały się… Eh, plan był solidny – myśleliśmy, że pójdzie jak po maśle. Ale… coś poszło nie tak. Ludzie się pospieszyli, ktoś zrobił błąd i… wszystko się rozpadło. Aiden został złapany, a Hunter... Hunter po prostu zniknął. Jakby... jakby wyparował. Ostatni raz widzieliśmy go, jak uciekał. Potem – cisza. Żadnego śladu. Dr Samuels siedział nieruchomo, patrząc na Liama, który z każdym słowem wydawał się coraz bardziej zmęczony i przybity. – Co czujesz, kiedy o tym mówisz? – zapytał w końcu terapeuta. Liam wzruszył ramionami, choć jego oczy zdradzały gniew i smutek. – Nie wiem… Może żal. Może... poczucie winy. Ciągle zastanawiam się, czy mogłem coś zrobić inaczej. Aiden za to płaci teraz, siedzi za kratkami, a Hunter… Przepadł, jakby nigdy nie istniał. Dr Samuels skinął głową, dając Liamowi przestrzeń do wyrażenia tych emocji. – Często wracasz myślami do tych wydarzeń? Liam przez chwilę milczał, jakby układał sobie w głowie odpowiedź. Potem przytaknął. W mrocznej uliczce na peryferiach Los Santos, gdzie puls miasta zlewał się z odorem ścieków i spalin, znajdował się bar, który równie dobrze mógłby nie istnieć. Jego szyld, choć w teorii nadawał lokalowi jakąś tożsamość, w praktyce był reliktem po lepszych czasach. Ledwie kilka liter wciąż trzymało się kurczowo, wystawiając na widok napis „Taste…”, podczas gdy reszta zdążyła zniknąć, zjedzona przez rdzę i lata zaniedbań. Byli jednak ludzie, którym ten brud i ciemność odpowiadały - ci, którzy nie mieli już gdzie indziej pójść, oraz ci, dla których „Taste…” stanowił przystań wśród obcych. Stali bywalcy, każdy oszczędny w słowach, siedzieli głównie w swoich kątach, powoli sącząc napoje. Na środku sali trzej młodzi chłopcy w różnych stanach upojenia wykrzykiwali sobie wzajemnie coś o wielkich planach na przyszłość i drzemiących w nich ambicjach, choć każdy z nich w głębi duszy wiedział, że Los Santos dawno pochłonęło ich i już nigdy ich nie wypuści. W jednym z cichszych kątów siedziała kobieta, której sylwetka zdawała się stapiać z mrokiem. Miała długie, ciemne włosy spływające po ramionach i twarz o delikatnych, japońskich rysach. Choć wyglądała na młodą, jej oczy nosiły ślady zmęczenia, które tylko podkreślało cienie pod oczami. Rysy jej twarzy były spokojne, a ciemne oczy, choć wpatrzone w szklankę, zdawały się nieobecne, jakby szukała czegoś po drugiej stronie przeszłości. Wtedy właśnie do baru wkroczyła postać mężczyzny. Był wysoki, w ciemnej bluzie i spodniach. Na głowie miał kaptur, spod którego wystawały dredy, lekko kołyszące się przy każdym kroku. Dredy sprawiały, że mężczyzna wyglądał groźnie i tajemniczo, jak ktoś, kto był gotów stawić czoła każdemu, kto śmiałby mu stanąć na drodze. Unosił się za nim odór palonej trawy, który dostał się do pomieszczenia i rozniósł się po nim całym w samym momencie przekroczenia przez mężczyznę progu lokalu. Przechodził między stolikami pewnie, z niewzruszonym spokojem, a gdy jeden z chłopaków szturchnął go nieopatrznie, mężczyzna jedynie posłał mu chłodne, zniecierpliwione spojrzenie. Jednym ruchem barku odrzucił go prosto na drewnianą barierkę przy blacie, czym wywołał cichy śmiech kilku jego znajomych. Chłopak, choć pełen złości, opuścił wzrok i zamarł - wiedział, że ten zakapturzony człowiek nie był osobą, z którą warto zadzierać. Mężczyzna skierował się do ciemnowłosej kobiety, która uniosła wzrok na jego widok, choć na początku jej wyraz twarzy wyrażał jedynie lekkie zdziwienie. Był ktoś jeszcze, z kim tak dawno się nie widziała, że zapomniała, jak to jest rozmawiać z kimś, kogo zna się na tyle dobrze, by nie zadawać żadnych pytań. - Mocne wejście - rzucił mężczyzna z lekkim uśmiechem, unosząc dłoń w powitalnym geście. - Mocne? - Uniosła brew, unosząc też szklankę do ust, ale zanim się napiła, pokręciła głową. - Mocne wejście to tu codzienność, dla najwyżej dzieciaków próbujących udawać, że kontrolują swoje życie. - Przypatrywała mu się dłużej, oceniając go wzrokiem, jakby szukała czegoś znajomego. - Zabawne… Brzmisz zupełnie jak ktoś, kogo znałam kiedyś. Ten akcent… - Mężczyzna nie odpowiedział od razu. Sięgnął za to do kieszeni, z której wyciągnął metalową zapalniczkę, której powierzchnia lśniła w przytłumionym świetle. Była wytarta i poobijana, ale nadal widoczny był na niej symbol: logo starego baru „El Gato Negro”. To miejsce, które kiedyś znało swoje dni chwały, będąc ostoją dla różnej rzeszy ludzi. Szczególnie dla konkretnej grupy fanów motoryzacji. Kobieta na ten widok zmarszczyła brwi, a potem lekko zachichotała, rozpoznając zapalniczkę. - To jest... - powiedziała pod nosem, nagle ożywiona. - Wiesz, jak trudno było go do czegoś takiego namówić? Przypominał mi zawsze, że ogień powinien być tylko do wyścigów, a nie żeby podpalać papierosy. Ale zawsze trzymał ją przy sobie. Liam… Jaka była z niego dusza. Prawdziwy drań na torach, a zarazem człowiek, który z każdym wrogiem obszedłby się jak z przyjacielem. Niesamowity był, naprawdę… Zamyśliła się na chwilę, jakby wspomnienia same przyciągały ją z powrotem do tamtych czasów. - Zawsze mówił, że miasto będzie jego, a potem przepadł, jak wszyscy. Ot tak. Zaśmiała się, lecz jej głos brzmiał jak ciche echo dawnych dni, gdy beztroska była wciąż blisko. W tej okolicy? - dodała, przyglądając się mężczyźnie uważnie. - Uważaj na swój wózek. - Śmiech jednak szybko ucichł, gdy zakapturzony mężczyzna, który dotąd spoglądał na nią w milczeniu, przybrał znacznie poważniejszy ton. - Śmieszne, jak los potrafi zabrać jednego za drugim… - Spoważniał i spojrzał w bok, w stronę tych nielicznych gości baru. - Słyszałaś o BBoyu? - Kobieta patrzyła na niego, jakby jej spojrzenie mogło odgadnąć to, co miał na myśli. Przestała się uśmiechać, a jej rysy złagodniały w wyrazie zaniepokojenia i smutku. - BBoy. Był jednym z tych, których nie da się zastąpić. - odpowiedziała w zamyśleniu. - Zapadł się pod ziemię, zostawiając wszystko. Nikt nie wie dlaczego, ale nagle opuścił posiadłości, garaże, samochody. Przepadł, nie zostawiając śladu. Bez niego cały układ, cała ekipa… - urwał - Wszystko runęło. Bez fundamentów, wszystko się rozpadło jak domek z kart. – Na twarzy kobiety odmalowało się zrozumienie. Znała tę historię, choć nie przypuszczała, że kiedykolwiek usłyszy ją tutaj, w zatęchłym barze na przedmieściach. Wyciągnęła papierosa, a potem podsunęła paczkę mężczyźnie, który skinął głową i wziął jednego dla siebie. Oboje zapalili, wypuszczając obłoki dymu, które leniwie unosiły się ku przestarzałym lampom, jakby opowiadały własną historię, pełną bólu i tęsknoty. W tle, zza hałasu rozmów i śmiechów innych klientów baru, wciąż dobiegała rzewna, elektroniczna melodia, która zdawała się być soundtrackiem ich przeszłości. Przez chwilę cisza zdawała się wypełniać ich słowa, unosząc ciężar wspomnień. - To jaki jest ciąg dalszy tego syfu, o którym opowiadałeś? - zapytała kobieta, zaciągając się mocno papierosem, jej twarz skąpana w cieniu wydawała się wręcz nieruchoma. Zakapturzony mężczyzna nie odpowiedział od razu. Odczekał kilka chwil, po czym powoli uniósł głowę, odsłaniając spod kaptura swoją twarz. To była chwila, która wypełniła pustkę w myślach kobiety. Brakujący element układanki, który ponownie połączył jej chęci do działania. Twarz mężczyzny, kobiecie bardzo dobrze znana, miała w sobie wyraz twardości, ale także zdeterminowania. To coś, co mówiło, że to nie jest przypadkowa wizyta. - Mamy wiele osób do obdzwonienia, dziewczyno - powiedział, jego głos cichy, ale mocny, jakby to, co powiedział, było obietnicą, której nie miał zamiaru złamać. Kobieta patrzyła na niego, a na jej twarzy pojawił się lekki, pełen nadziei uśmiech. Kiwnęła głową, milcząc, ale jej spojrzenie zdradzało gotowość. Po kilku chwilach zniknęli w dźwięku kiczowatej muzyki i kolejnych aspirujących do miana króla Los Santos nastoletnich dupków. Pozostało po nich tylko wspomnienie i obraz niedopitego drinka oraz dwóch niedopałków papierosów, wbitych w starą, przypaloną wizytówkę warsztatu samochodowego w popielniczce - symbol przeszłości, do której nie zamierzali już wracać, rozpoczynając nowy rozdział. (...) - Banger z Davis? Naah.. to chyba nie jest dobre określenie. Podobno mam łeb na karku, to może po prostu radzący sobie czarnuch wychowany przez ulice? Dr Samuels jedynie przytaknął na jego słowa kontynuując rozmowę. - Jesteś specyficznym człowiekiem Liam, ciekawym.. Mam tu doczynienia z różnymi ludźmi, historiami ale ta twoja wydaje się być bardziej wyjątkowa od innych. Skoro już tu wróciłeś, skończyłeś z dawnym życiem i chcesz to poukładać na nowo.. masz przygotowany jakiś plan? Liam zaciągnął się mocniej papierosem słuchając słowa doktora. Wciągnięty dym zatrzymał przez chwilę w swoich płucach, a fajką skiepował do popielniczki leżącej na blacie stolika kawowego. Wypuścił dym otwierając wcześniej usta, uniósł głowę spoglądając na doktora i dodał. - A może ja dopiero zaczynam?
- 119 odpowiedzi
-
- carjacking
- burglary
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
**Na social mediach TWC pojawił się post promujący wydarzenie organizowane przez ekipę z okazji oficjalnego otwarcia warsztatu** https://li.v-rp.pl/post/113409_zapraszamy-na-wyjatkowy-spot-samochodowy-jdm-juz-w-najblizsza-niedziele-w-twili.html
-
**Warsztat Twilight Customs nawiązał kolejną dobrze zapowiadającą się współprace z torem Extreme Drift Night, o której od razu wspomnieli na swoich socialach** https://li.v-rp.pl/post/113399_twilight-customs-x-extreme-drift-night-dla-wszystkich-ludzi-szukajacych-wrazen.html
-
Twilight Customs to warsztat tuningowy, który szybko zyskał renomę wśród miłośników aut JDM (Japanese Domestic Market). Oferując pełne spektrum modyfikacji – od zaawansowanych zmian mechanicznych, przez dopracowane układy wydechowe, po agresywne body kity, które przyciągają wzrok nie tylko pasjonatów, a również ludzi spoza środowiska. Warsztat stał się miejscem, gdzie precyzja spotyka się z pasją do motoryzacji tworząc spójną całość. Misją TWC jest tworzenie aut, które wyróżniają się nie tylko wyglądem, ale również osiągami na najwyższym poziomie. Kadra pracująca nad spełnianiem marzeń klientów to zespół, który po części wywodzi się z popularnego w środowisku motoryzacyjnym studia tuningowego, które nosiło nazwę ENDO Perfomance, a na czele całej kadry stoi Liam Knight, który był członkiem zarządu studia na Little Seoul. Dzięki ich wspólnemu doświadczeniu oraz zrozumieniu specyfiki aut japońskich, każdy projekt jest realizowany z najwyższą starannością, a klienci mogą liczyć na pełną profesjonalizmu obsługę oraz realizację tych najbardziej wymagających zleceń. Za elegancką fasadą legalnej działalności kryje się mroczniejsza strona biznesu. Twilight Customs nie ogranicza się wyłącznie do tuningowania aut na zamówienie. Na tyłach warsztatu, poza wiedzą większości klientów, odbywa się handel kradzionymi częściami, a niekiedy nawet całymi pojazdami. Części te, często sprowadzane z zewnątrz, są następnie montowane w samochodach klientów, którzy nie zdają sobie sprawy z ich pochodzenia. Czasami, szczególnie przy bardziej ekskluzywnych zleceniach, na warsztat trafiają całe samochody, które mają za sobą przestępczą historię, następnie są przerabiane i sprzedawane niczego nieświadomym nabywcom jako unikalne projekty. Taka działalność, chociaż ściśle ukrywana, jest integralną częścią dochodów wtajemniczonego zespołu TWC. Ekipa, wiedząc o tych praktykach, działa w zmowie, utrzymując podwójną rzeczywistość – z jednej strony są profesjonalistami, dostarczającymi najwyższej jakości usługi tuningowe, z drugiej – są częścią szerszego, nielegalnego mechanizmu, który przynosi ogromne zyski. Warsztat stał się lokalnym centrum tuningowej kultury, ale jednocześnie miejscem, gdzie granica między pasją a przestępstwem jest niebezpiecznie cienka.
-
LOS SANTOS HALLOWEEN TAKEOVER (movie)
Ratka odpowiedział(a) na YoungG temat w Multimedia - Zdjęcia i filmy z serwera Vibe Roleplay
Profeska 👌 -
- 72 odpowiedzi
-
- rzezimieszki
- złodzieje
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
- 72 odpowiedzi
-
- rzezimieszki
- złodzieje
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
- 72 odpowiedzi
-
- rzezimieszki
- złodzieje
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
- 72 odpowiedzi
-
- rzezimieszki
- złodzieje
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
- 72 odpowiedzi
-
- rzezimieszki
- złodzieje
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
