~Nie ulega wątpliwości, że mafia jest jedną z głównych przyczyn nieszczęść mieszkańców Los Santos. Ilekroć zdarza się wykroczenie przeciwko prawu, powtarzane są słowa "To sprawa Mafii"~
Clayton „Clay” Hampton urodzony 10 października 1998
był kiedyś jednym z najbardziej rozpoznawalnych
gangsterów na Chamberlain w Los Santos. Jego życie od zawsze było pełne niebezpieczeństw, adrenaliny i niezwykłych zwrotów akcji. Clayton był człowiekiem, który od zawsze czuł, że nie pasuje do szarej rzeczywistości swojego miasta. Od najmłodszych lat marzył o dolarach, wolności i cieszeniu się życiem bez ograniczeń. W młodości Clay zamieszkiwał okolice Chamberlain, więc już samo to było wyrokiem i zmusiło go do interakcji z okolicznym gangiem(Park Village Compton Crips), który zajmował tamtejsze tereny. Clayton w przeszłości chciał spróbować legalnej pracy, jednak ten pieniądz dla niego był dość trudny i zbyt monotonny, chłopak nie potrafił legalnie pracować- poddał się po pierwszej próbie w której nie wytrwał nawet jednego dnia w pracy. Kiedy jego miejsce zamieszkania otaczała lokalna banda, która oferowała lepsze i szybsze dolary w krótszym czasie – dla młodego Claya brzmiało to zachęcająco. Po części to zasługa tamtejszych gangsterów, którzy wciągnęli go w świat przestępczości, oni od zawsze widzieli w nim osobę, która posiadała charyzmę, siłę i umiejętności które były im potrzebne, żeby rozwijać swoją grupę. Takim właśnie sposobem Clay wbił się w szeregi grupy przestępczej, która zajmowała się handlem narkotykami i wymuszeniami. Przez spory okres Clay nabierał doświadczenia od swoich kolegów z osiedla, przez co z czasem stawał się lepszy i zyskiwał większy szacunek. Po pewnym czasie przez szacunek, który wypracował w dość szybkim czasie, miał wolną rękę do tego, czym się zajmował, przeważnie w pewnych sprawach Clay preferował działanie samemu, czuł się wtedy skuteczniejszy, jednak nie zapominał o swoich wspólnikach z Chamberlain którzy pomogli mu wejść w przestępczy świat.
Po pewnym czasie podczas różnorodnych zleceń, które wykonywał dla poszczególnych grup, poznawał różne osoby z różnych kręgów półświatka przestępczego, a to z kolei otwierało mu furtkę do nowych doświadczeń i wyzwań, w których niekoniecznie zawsze się odnajdywał, jednak dolary, które zawsze wyglądały obiecująco rekompensowały mu jego zmartwienia. Jego główną zaletą i kartą przetargową przy współpracy z grupami przestępczymi była siła i lojalność, potrafił wykonać zlecenie bardzo starannie i przy tym nie marudząc. Przeważnie zlecenia od większych grup przestępczych podpierały się na zastraszeniach, wymuszeniach i pobiciach – czyli tego, w czym Clayton był dobry od najmłodszych lat, a większym graczom z Los Santos nie chciało się brudzić rąk i tracić czasu. Mimo to każde ze zleceń wykonywał z cienia – nie chciał być rozpoznawalny albo żeby, ktokolwiek identyfikował go z grupą przestępczą, chciał zachować do samego końca czystą kartę. Kiedy mijały kolejne lata, Clay wypracował w sobie niezwykła sumienność i determinacje. Jego wybuchowy charakter, który posiadał od dnia swoich urodzin, zdecydowanie się wyciszył – wiedział, że kiedy wykonuje robotę musi skupić się tylko na niej, a przez swoje nerwy mógł tylko to wszystko spartolić łącznie z szacunkiem, który wypracował, jednak przez tyle lat, kiedy zawsze był narwany, a jego nerwy miały krótkie granice, nigdy nie wpadł w problemy z prawem – zawsze obchodził to bez żadnych komplikacji mimo tego, że czasem potrafiło być na prawdę gorąco. Zawsze będący pewny swoich działań, prężnie rozwijał swoje umiejętności, często u boku różnych grup przestępczych, z którymi starał się żyć w dobrych relacjach, a jednocześnie obustronnych zyskach. Jego stale rosnący szacunek który rzutował na nowe możliwości a te z kolei wpływały znacząco na jego portfel powodował nowe wyzwania, prócz wymuszeń i pobić rozpoczął przemyty na terenie miasta, był swojego rodzaju kurierem dla większych grup które chciały nawiązać z nim współprace. Clayton nabierając nowych doświadczeń pragnął działać na pełną skale pod każdą płaszczyzną z którą się zapoznał, zapach dolarów tylko nakręcał go do działania, facet był jak maszyna nie do zatrzymania, każdego wieczoru planował swój następny ruch- często w towarzystwie osób z którymi współpracował. Poprzez szacunek który nabywał i determinacje którą w sobie miał od dawna, z dużą łatwością każdego dnia przychodziło mu realizować pomysły i plany.