Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

Vexor

Gracz
  • Postów

    14
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Informacje dodatkowe

  • Discord
    sovereing_2

Ostatnie wizyty

688 wyświetleń profilu

Osiągnięcia Vexor

  1. Vexor

    Gr11ve 2aby

    ━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━ Imię i nazwisko postaci: Drako Payne Pseudonim artystyczny: Gr11ve 2aby Wiek postaci: 16 ━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━ Drako to szesnastolatek, który mocno wyłamuje się ze schematu typowego dzieciaka z osiedla. Nie jest kolejnym produktem skrajnej biedy czy patologii. Wręcz przeciwnie wychowuje się w pełnej rodzinie, a ojciec i matka ciężko harują, żeby zapewnić mu normalny start. Sęk w tym, że Drako tej "normalności" po prostu nigdy nie chciał. Mimo starań rodziców, chłopak bardzo szybko odrzucił system. Z hukiem wyleciał już z dwóch szkół za pyskówki i notoryczne wagary. Teraz oficjalnie figuruje na liście uczniów placówki alternatywnej. To wygodna przykrywka, która pozwala starym łudzić się, że młody jeszcze wyjdzie na ludzi, a jemu daje wolną rękę. Prawda jest taka, że edukację zastąpiła mu ulica. Całe dnie spędza przesiadując pod stacją benzynową na Davis, chłonąc osiedlowy klimat. Obserwuje dilerów, hustlerów i starszych chłopaków. To to środowisko go fascynuje i kształtuje jego charakter. Drako nie szuka w muzyce ucieczki przed biedą on po prostu kocha ten brudny, uliczny styl życia i świadomie go wybiera. Z natury nie jest typem krzykacza, który kłapie dziobem tylko po to, żeby robić wokół siebie bezsensowny hałas. Odzywa się rzadko, ale kiedy już otwiera usta, robi to z konkretnym zamiarem. Potrafi bezbłędnie trafić w najczulsze punkty rozmówcy. Problem polega na tym, że ma niesamowicie cięty język i zupełnie nie wie, kiedy odpuścić. Ten brak szacunku do jakichkolwiek autorytetów, w połączeniu z gówniarskim wiekiem, regularnie pakuje go w bójki i grubsze kłopoty. Jego jedyną, w pełni szczerą pasją jest muzyka. Kiedy pisze teksty i składa rymy, wyłącza się całkowicie, potrafiąc spędzić długie godziny nad jednym wersem, by brzmiał idealnie. Ale w przeciwieństwie do większości raperów, jego celem wcale nie jest wyrwanie się z getta czy zmiana adresu. Drako nie ma zamiaru opuszczać 112 ulicy. Rap to dla niego wyłącznie bilet do wielkiej kasy i budowy własnego imperium. Jego marzeniem jest podjechać pod tę samą stację na Davis nowym, koszmarnie drogim wozem i rzucać cień na tych, których do niedawna sam podziwiał, zostając przy tym na swoich starych śmieciach. Jako "Gr11ve 2aby" stawia na mocne, bezkompromisowe teksty i przemyślane punchline'y. Nie usłyszysz u niego użalania się nad losem czy wymyślonych, fałszywych historii o przetrwaniu w skrajnej nędzy. Jego kawałki to cyniczne obserwacje rzucane z perspektywy krawężnika na Davis, ostre komentarze o fałszywych znajomościach i bezczelne zapowiedzi tego, jak szybko wejdzie na sam szczyt. Nie potrzebuje do tego drogich studiów nagraniowych ani wypieszczonych, plastikowych teledysków. Jego pierwsze snippety to surowy, brudny wokal nagrywany często prosto z telefonu pod stacją, zmiksowany z ciężkim, basowym bitem znalezionym gdzieś w sieci. Drako pluje słowami z takim luzem, jakby robił to od niechcenia, co jeszcze mocniej kłuje w oczy tych, którzy pompują w swój wizerunek grube tysiące. Nie boi się wytykać palcami lokalnych krzykaczy, zacierając granicę między agresywnym dissem a chłodnym reportażem z tego, co faktycznie dzieje się po zmroku na 112 ulicy. ━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━ Social Media Lifeinvader Powiązania Hoover Criminals Twórczość Wzmianki - - - -
  2. **Na platformie V-Tube pojawił się pierwszy, surowy materiał od Gr11ve 2aby, zatytułowany „NO EXIT”. To nie jest typowy rap o pieniądzach, o jakich marzą dzieciaki z przedmieść. To zapis chłodnej kalkulacji gościa, który codziennie patrzy na miasto z krawężnika na Davis.** 0523.mp4 Opis pod wrzuconym kawałkiem: Jak wam się podoba zostawcie like aby mnie wesprzeć Tekst Wbijam na chłodno, bez pustych haseł, One-twelve na Davis, trzymam ten krawężnik. Ty drzesz się w necie, by złapać ten zasięg, A ja milczę z boku, mój plan to jest pewnik. System mnie skreślił, I don't give a fuck, Ulica to tlen, więc tu łapię swój oddech. Nie macham tu klamką, by robić ten wiatr , Big homies już patrzą, ja robię tu postęp. Sprzedajesz ten kit o dzieciństwie na dnie, Ja miałem ten dom, ale wbiłem w ten beton. Bo w całej tej grze widzę tylko swój cel, Nie szukam współczucia, nakręcam ten terror. Wyłożę ten bag, zgarnę plik z całej puli, Nie ruszam z osiedla, tu ustalam standard. Ty liczysz na cud, a twój ziomek się zgubi, Gr11ve 2aby on track, odbieram ten haracz
  3. Imię i nazwisko: Rayan Harrington Wiek postaci: 24 lata Typ działalności: Handel psychodelikami (MDMA/LSD) oraz produkcja Rayan Harrington nigdy nie pasował do wizerunku ulicznego popychadła, który drze się na rogach, żeby ktokolwiek go zauważył. Dorastał w cieniu wieżowców Algonquin, ale od małego jarało go tylko to, jak świat działa na poziomie cząsteczek. Zamiast kopać piłkę z kumplami, znikał w syfiastych magazynach na Brokerze, gdzie z kradzionego szmelcu montował swoje pierwsze amatorskie laby. Szybko załapał, że w każdej substancji drzemie ukryta moc, którą trzeba po prostu umieć wyciągnąć na wierzch. W narkobiznes wszedł nie dla grubych plików pieniędzy, ale z czystej pasji do chemii i tego, jak precyzyjne miksy potrafią przesterować ludzką świadomość. W Liberty City ochrzcili go „Alchemikiem”, bo pchał towar, który nie był chrzczony tynkiem ani tanim ścierwem, tylko idealnie czysty, robiony pod konkretny profil klienta. Wybrał sobie niszę artystów, koderów i stałych bywalców VIP-roomów, którzy chcieli odciąć się od szarego betonu. Rayan patrzył na swoje partie MDMA i kwasu jak na klucze do innych światów psychodeliczne arcydzieła, a nie zwykły syf na wagę. Wszystko szło gładko, póki Rayan nie uznał, że przeskoczył system. Odwalił fuszerkę, stawiając własny system szyfrowania dla syndykatu, który gonił jego towar, a soft miał BackDoora dla departamentu. Gdy federalni zaczęli zwijać jego ludzi i trzepać wszystkie meliny, Rayan skumał, że jego tarcza padła. To nie był jednak błąd w linijkach kodu, tylko zdrada typa, któremu ufał bezgranicznie jego głównego hurtownika z Liberty City. W jedną noc został z niczym bez kasy, labów i bezpiecznych adresów, ścigany przez departament i wściekłych gangusów, którym wyschło źródełko. Ewakuacja z miasta była najlepszym rozwiązaniem, choć musiał spalić za sobą wszystko, co budował latami. Kilka dni koczował w portowych kontenerach, żrąc resztki i kminiąc kolejny krok. Wiedział, że w Liberty jest martwy, jest tylko nazwiskiem w aktach, które musi zniknąć. Los Santos, o którym tyle słyszał, wydawało się neonowym rajem, gdzie nikt nie grzebie w papierach, o ile dostarczasz produkt najwyższej klasy. Harrington olał ciuchy czy sentymenty, zgarnął tylko podrasowanego laptopa, zaszyfrowane dyski z przepisami i parę fiolek z rzadką chemią. Wbił na pokład pod lewym nazwiskiem, czując na karku zimny oddech klęski. Cały lot gapił się w mapy satelitarne San Andreas, namierzając idealne spoty pod podziemne labo z mocną wentylacją i własnym prądem. Czuł, że Liberty City to była tylko rozgrzewka, a prawdziwa rzeźnia zacznie się po wylądowaniu. Nienawiść do kapusia mieszała się z euforią na myśl o nowym starcie. Przysiągł sobie, że w Los Santos nikt nie pozna twarzy kucharza, który robi najlepszy towar w stanie. Jego ambicja, choć oberwała, płonęła teraz mocniej i bardziej złowrogo. Rayan Harrington przestał być dilerem z Algonquin; stał się nową, nieobliczalną zmienną w chemicznym układzie sił Los Santos. Los Santos przywaliło mu falą skwaru i smrodem luksusowych perfum, co momentalnie uznał za perfekcyjny grunt pod biznes. Tutaj ludzie nie chcieli po prostu uciekać przed rzeczywistością, oni chcieli ją projektować pod siebie, a Rayan czuł pod skórą, jakiej chemii im do tego brakuje. Zamelinował się gdzieś w plątaninie hal na Cypress Flats i na obrzeżach ociekającego złotem Vinewood, dokładnie tam, gdzie wielka kasa zderza się z całkowitym brakiem hamulców. Jego pomysł na Los Santos to nie jest pospolite gonienie dropsów to budowanie elitarnych doznań, za które snoby zapłacą każdą sumę. MDMA i kwas w jego wydaniu mają być paliwem dla miejscowej śmietanki, która rzyga już bogactwem i szuka świeżych, potężnych kopów. Rayan nie planuje szukać frajerów w bramach na Davis celuje w penthouse’y, jachty i zamknięte studia nagrań, gdzie sterylność kryształu i morda na kłódkę są warte ciężkie miliony. Jako szef kuchni i główny logistyk zamierza być duchem gościem, który ogarnia zamówienia przez sieć anonimowych skrytek, znikając z radaru, zanim ktokolwiek w ogóle otworzy usta. Jego nowa melina w Los Santos ma stać się legendarnym punktem, o którym każdy słyszał, ale nikt nie potrafi go wskazać palcem. Produkcja dragów w tym mieście to dla większości brudna fucha oparta na śmieciowej mecie, ale on zamierza być tu jedynym prawdziwym mistrzem. Nie jara go masówka marnej jakości; poluje na unikatowe odczynniki, by wypuszczać serie czyste jak łza. Traktuje chemię jak wyższą formę sztuki, gdzie kluczowy jest ten moment, gdy idealne proporcje tworzą miks zdolny całkowicie otworzyć ludzką czaszkę. Wie doskonale, że w Los Santos każdy jego krok to część grubszego planu, którego nikt jeszcze nie rozpracował. Jeśli ktoś mu wejdzie w drogę, Rayan nie wyskoczy z gnatem na ulicę on po prostu odetnie gnoja od towaru, zeszmaci mu opinię i rozwali lokalny rynek precyzyjną dezinformacją. Wyciągnął wnioski z wtopy, więc teraz każdy serwer ma potrójne dno, a każda operacja finansowa leci przez szyfrowane portfele krypto. Los Santos jest dla niego wielką kolbą, w której może rozpuścić resztki starego siebie i wytrącić nową, ostrzejszą wersję. Zero skrupułów, liczy się tylko czysta radość z udanej reakcji i idealnie wyważona dawka towaru. Rayan Harrington chce stać się legendą schowaną za parawanem legalnych spółek medycznych i biur eventowych. To nie jest zwykłe dilerowanie, to chłodna, metodyczna kolonizacja chemicznej mapy San Andreas. Każda doba przybliża go do chwili, gdy stanie się nie do ruszenia. Harrington czaje, że słońce tutaj świeci dla każdego, ale tylko on umie przekuć ten blask w najjaśniejsze wizje w głowach swoich klientów. Przyszłość trzymają ci, którzy trzymają rękę na chemii mózgu, a Rayan jest w tym fachu absolutnym bogiem. Czeka cierpliwie na potknięcie konkurencji, żeby wjechać na ich rewiry i już nigdy nie oddać ani kawałka pola.
  4. **Josef polubił utwór i udostępnił go na Lifeinvader**
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin