Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

1999 Wildfire

Gracz
  • Postów

    496
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez 1999 Wildfire

  1. **epps gdyby nie był w śpiączce to by sprawdził **
  2. **Daevion Epps, ktory siedzi w tym samym hotelu w Nowym Jorku zaczal wydzwaniac do BByKayla, zeby przeszkodzic jej w live.**
  3. **eppski daje like dla zasady i wraca do zabawy z ekipa w tym yonah cabajero na trasie**
  4. **daevion epps sprawdzil bo tak naprawde fantazjuje o maxine koci**
  5. 18.08 – Miami @ Knight Center Complex **Miami dostało koncert, którego nie zapomni jeszcze długo. Po standardowych setach supportów nastąpiła dłuższa pauza, podczas której na scenę wjechał pełnowymiarowy koszykarski parkiet i pianino ustawione w samym centrum. Atmosfera była gęsta, wszyscy fani ekipy spodziewali się wielkiego otwarcia. Ciszę przecięło powolne intro pianina, a fani przygotowani na kolejną przemowę AI w stylu jaki był na Maze Bank podczas Listening Party unieśli telefony, czekając na znajome głosy wygenerowane przez komputer. Zamiast tego rozległ się jednak prawdziwy, potężny głos LeBrona Jamesa: /Miami! Y’all know what’s up! LIBIDUO doesn’t just play the game, they change it. From Los Santos to the world... City Boys, this is your court tonight. So tell me… are you ready?!/ Publika eksplodowała. Pianino ucichło, telebimy zalał napis US VS THEM, a pierwszy bas uderzył w tłum jak pocisk. Z podziemnego podestu wystrzelił Daevion Epps, cały w czerwieni, z łańcuchem City Boys odbijającym światło reflektorów, wejście w pełnym demonicznym stylu, jakby uniósł się z samego dna areny. W tym samym czasie światła przeniosły się ku górze i ukazały Mayhema Percy, stojącego wysoko na metalowych konstrukcjach scenicznych. Rapował swoją zwrotkę niczym z dachu drapacza chmur, a wizualizacje za nim pokazywały panoramę Downtown Miami. Publiczność była rozgrzana jak nigdy, ale punkt kulminacyjny przyszedł w połowie koncertu. LIBIDUO przerwało set, a Epps złapał za mikrofon: /Od samego początku kariery Jacob był z nami. Wspierał nas, wierzył, kiedy nikt jeszcze nie wierzył. Ten moment jest dla niego, dla LS Panic, dla całej naszej rodziny, na gang/. Na scenę wtoczono dodatkowe piłki. Cała ekipa City Boys zaczęła kozłować, jakby grali pokazowy mecz. Tłum wstrzymał oddech bo to było coś więcej niż koncert, to było widowisko. Każdy rzut na kosz kończył się eksplozją aplauzu. Wtedy z głośników poleciało intro Los Santos Panic. Drzwi backstage'u otworzyły się i na scenę wbiegła cała drużyna Los Santos Panic, razem z LeBronem Jamesem i Jakubem Młynarczykiem. Arena eksplodowała jak po zwycięskim buzzerbeaterze. Zamiast tylko tańczyć, raperzy i koszykarze naprawdę zaczęli grać mecz, robić podania, kozły, a nawet wsady na prowizorycznych koszach. DJ MIDNIGHTWORSTNIGHTMARE dorzucał dźwięki syreny i dopingu jak w prawdziwej hali NBA. Kiedy beat wszedł pełną mocą, koszykarze zaczęli tańczyć razem z raperami, hypeować publikę i trzymać w górze koszulki Panic jak trofea. Do końca koncertu ekipa LS Panic została na scenie, tworząc razem z City Boys jedno wielkie widowisko. To nie był zwykły koncert, to był mecz, spektakl i manifest lojalności w jednym. Miami zobaczyło coś, co zapisze się w historii City Boys Tour jako jeden z najbardziej unikalnych momentów.**
  6. 15.08 – Nashville @ The Pinnacle at Nashville Yards **Czwarty przystanek CITY BOYS TOUR odbył się się w The Pinnacle at Nashville Yards, a ekipa zapowiedziała, że po koncercie spędzi jeszcze wieczór na after party z fanami w jednym z lokalnych klubów. Support bez zmian, SEX P otworzył wydarzenie swoimi największymi bangerami, rozgrzewając publiczność agresywnym, surowym stylem. Pomiędzy jego występem a wejściem BByKayli scenę przejął MIDNIGHTWORSTNIGHTMARE, serwując półgodzinny DJ set wypełniony lokalnymi hitami z Nashville i Los Santos, od klasycznego country-trapu po nowoczesne, klubowe remiksy. Gdy przyszła pora na BBKaylę, artystka wjechała na scenę z pełnym zestawem swojego nowego albumu, w obecności SEX P i Jalena Gardnera, którzy dołączali do niej w niektórych kawałkach. Miała świetny kontakt z publiką, rzucała krótkie komentarze między numerami, a w pewnym momencie złapała telefon od fana, nagrała krótki filmik samej siebie, po czym teatralnie odrzuciła go z uśmiechem. Po jej występie nastąpiła półgodzinna przerwa, podczas której technicy przygotowywali scenę pod główny show. Na scenę wprowadzono niski lowrider z naklejkami LIBIDUO i kilka charakterystycznych atrap, neonowe witryny barów, fragmenty ulicznych latarni i znaki drogowe, które miały nadać scenografii uliczno-miejskiego klimatu. Tuż przed wejściem LIBIDUO na telebimach zaczęły wyświetlać się krótkie, błyskawicznie zmieniające się napisy w bieli i czerwieni, zsynchronizowane z narastającym, pulsującym podkładem basowym. Wśród nich migały hasła: /CITY BOYS RUN THIS TOWN/ /NO SLEEP. NO FEAR./ /NASHVILLE, ARE YOU READY?/ Publika zaczęła skandować /LIBIDUO/, a w momencie, gdy bas uderzył pełną mocą, odpalając koncert otwarciem w postaci /we got them (freaks)/. Samochód, który po prostu stał na środku sceny zaczął podskakiwać a to dzięki zainstalowanej hydraulice, więc co chwilę podskakiwał na zawieszeniu w rytm bitu. W momencie, gdy rozbrzmiało /we got them (freaks)/ to Daevion Epps z Mayhem Percy wyskoczyli z tylnych siedzień wozu przez co widownia oszalała. Na telebimach wybuchła wizualna eksplozja neonów, dynamicznych ujęć miasta i pulsujących stroboskopów, a wyrzutnie posłały w górę białe chmury w rytm bitu. Sam koncert przebiegł gładko i profesjonalnie, tym razem obyło się bez żadnych wpadek ani niespodziewanych momentów. Żaden z raperów nie odniósł się też do nowej piosenki Vienny Bohannon, jakby temat w ogóle nie istniał. Dopiero po zejściu ze sceny, na after party w lokalnym klubie, ekipa City Boys zaskoczyła fanów, puszczając na głośniki freestyle nagrany wcześniej w drodze do klubu. Nagrania, w którym pijany i naćpany kolektyw bawi się do własnych linijek razem z fanami, w kilka godzin obiegł internet, budując jeszcze większy hype wokół trasy. Na afterze poleciał też numer YoDaddy z BBKaylą pod nazwą /Party/. Cały klub eksplodował energią, bo kawałek stał się nieoficjalnym hymnem imprezowym trasy. Kayla wskoczyła na bar i rapowała z butelką w ręku, a YoDaddy podkręcał publikę, krzycząc refren razem z fanami, którzy w jednej chwili zamienili after w dziki, nocny festiwal.** 16.08 – Atlanta @ Chastain Park Amphitheater **Piąty przystanek CITY BOYS TOUR w Atlancie rozpoczął się bez ostrzeżenia. Telebimy nagle rozbłysły napisem "WELCOME TO THE PARTY", a czerwone i fioletowe neony pulsowały w rytm pierwszych basów. Cała hala w jednej chwili zamieniła się w klub. Na scenę wbiegł Mayhem Percy, od razu w swoim trybie demona, trzymając butelke alkoholu. Przy wersie /rozbiłem butelkę na głowie dziwki/ teatralnie udawał, że tłucze szkło o scenę, co poskutkowało, że publika eksplodowała wrzaskiem. Za jego plecami pojawiły się tancerki w kowbojskich kapeluszach, co jest dobrze znanym motywem z poprzednich miast. Kobiety weszły na lowrider ustawiony na środku sceny, ruszający się w rytm basu, i odpaliły choreografię. Kiedy poleciało /Woo, woo, G6, let’s get it/, cała ekipa podniosła alkohol w stronę widowni. Publiczność odpowiedziała tym samym, dziesiątki rąk w górze, jakby w toaście, a klubowa atmosfera udzieliła się całej hali. Refreny stały się rytuałem: raperzy krzyczeli /It’s our party!/, a tłum ryczał głośno /City Boys/. Do Mayhema dołączył Dee, kontrastujący spokojem i ironicznym uśmiechem. W rękach trzymał plik banknotów, którymi zaczął obsypywać scenę i tancerki. Fałszywe dolary o nominale stówki poleciały także w publikę, a fani rzucili się, by złapać je na pamiątkę. Gdy Dee cisnął marynarkę w tłum przy wersie /to moje party, moje party/ reakcja publiki była natychmiastowa Na finał numeru, przy linijce /..a twoja laska jest naszą lalką/, scena rzeczywiście zamieniła się w chaos na nią wbiegli znajomi z backstage’u, DJ, tancerki. Telebimy zmieniły grafikę na agresywne, czerwono-białe animacje /US VS THEM/, które przy każdym dropie roztrzaskiwały się jak szkło. Kolejny numer czyli Us vs Them, tylko podkręcił temperaturę. YoDaddy wyszedł pierwszy, agresywnie przesuwając się do przodu. Przy wersie /robię spin, później robimy slide/ faktycznie wykonał spin & slide, idealnie zsynchronizowany z beatem. W tle pojawili się tancerze w roli paparazzi, błyskając fleszami prosto w jego twarz, a on tylko odpowiadał szerokim uśmiechem, dokładnie tak, jak rapował. W momencie, gdy Mayhem rzucił wers o zdjęciach z drona nad publicznością naprawdę pojawił się dron. Nagrywał tłum i ekipę na scenie, a obraz na żywo pojawiał się na telebimach. Cała sala machała do kamery, a Atlanta dosłownie stała się częścią wydarzenia. Światła w hali rozdzieliły się nagle na dwie strony: prawa w czerwieni, lewa w niebieskim, jakby dwie armie stanęły naprzeciwko siebie. Telebimy zmieniały napisy /YOU vs US/ i /US vs THEM/, a widownia ryczała z raperami jak podczas stadionowego hymnu. Kulminacja przyszła przy wersie /Nawet twoja suka to jest mój kibic/. Beat ucichł, DJ zatrzymał się, a linijka poleciała acapella wykrzyczana przez wszystkich naraz. Sekundę później bit wrócił podwójną mocą, konfetti wystrzeliło w górę, armatki z dymem buchnęły na boki sceny. Strobo zamieniło halę w klub, tancerki wskoczyły na lowridera, raperzy razem z tłumem skakali w rytm dropu, a dron krążył nad głowami. Totalny chaos, ale dokładnie taki, o który chodziło na tym etapie trasy. W połowie koncertu nagle zgasły wszystkie światła, a na telebimach pojawiły się cytaty z Biblii: Romans 8:31 - /If God is for us, who can be against us?/ Matthew 6:24 - /You cannot serve both God and money./ Przez kilka sekund na hali panowała cisza przeplatana jedynie głośnymi okrzykami fanów. Nagle scenę rozświetliły intensywne, białe światła skierowane prosto na raperów, co miało symbolizować niemal anielskie objawienie. W tym momencie rozbrzmiał kolejny utwór /For the Street/, odebrany przez publikę jako wyraźny pstryczek w stronę Vienny Bohannon. Symbolika cytatów miała podkreślić kontrast między kolektywem a piosenkarką, która jeszcze niedawno wzbudzała kontrowersje ze względu na powiązania z wizerunkiem satanistycznym. Całość idealnie wpisała się w kontekst medialnej burzy, dzień wcześniej do sieci wyciekły prywatne wiadomości między YoDaddy a artystką, co dodatkowo podgrzało atmosferę wokół koncertu.** **Po koncercie i after party do sieci wyciekło nagranie prosto z hotelowego pokoju raperów z LIBIDUO. Na materiale widać Mayhem Percy aka MyWay, który w koszulce LS Panic nawija freestyle, całkowicie pochłonięty muzyką. W tle można dostrzec sylwetkę Daevion Epps aka YoDaddy, zajętego intymnymi chwilami z nierozpoznaną kobietą, najprawdopodobniej jedną z fanek. Jakość nagrania jest bardzo słaba, wielokrotne reuploady sprawiły, że szczegóły są rozmazane. Na stole w kadrze pojawia się również Patriot Beer, marka, którą niedawno promowało Sloppy Toppy. Całość jeszcze bardziej podkreśla klimat nagrania, czyli spontaniczny, chaotyczny i pełen imprezowej energii. Wielu fanów zwróciło uwagę, że to kolejny dowód na to, iż LIBIDUO potrafi freestyle’ować w każdych okolicznościach, od legendarnego nagrania w ambulansie z początków ich kariery, aż po hotelową imprezę, w której jeden brat bawi się muzyką, a drugi… dosłownie bawi się z fanką.**
  7. **Po koncercie w The Pinnacle at Nashville Yards, które jest trzecim przystankiem trasy LIBIDUO, kolektyw brał udział w after party z fanami. Podczas wspólnego bawienia się z fanami w klubie do największych hitów, został puszczony numer w średniej jakości autorstwa YoDaddy, czyli Daevion Epps. Po jego storce, którą dodał kilka minut wcześniej można wywnioskować, że to właśnie ten numer został nagrany w trakcie drogi do klubu, bo jak wiadomo, LIBIDUO jest znane z wolnego stylu. W sieci już krąży masa filmików jak ludzie razem z raperem bawią się do nowości i widać to po rosnących hasztagach #CityBoysTour, że jak na razie jest to najgorętszy temat z trasy biorąc pod uwagę, że w ten sam dzień został puszczony numer Vienny Bohannon. ** **Dosłownie chwilę po after party na oficjalne konto LIBIDUO wleciał nowy kawałek pod nazwą /Demon Time Freestyle/. Tak jak wyżej napisane, numer jest nagrany w średniej jakości podczas drogi do klubu. W trakcie story, które wrzucił, padają takie słowa jak /Dlaczego uważasz, że jesteś najlepszym raperem/ i to ma być właśnie odpowiedź, że kolektyw potrafi nagrać numer nawet w busie i nie potrzebują do tego ghostwritterów i tysiąca realizatorów. W freestyle Epps podczas nawijania /Codziennie o nas nowe plotki, ale studio dalej czynne/ ma na myśli to jak ostatnio ekipa City Boys zaczynała dostawać pozwy, czy nawet to jak show biznes o nich gada. Następnie sugeruje, że Bohannon jest chora psychicznie i o tym, że wiedział o tym numerze zanim go wypuściła. Co najciekawsze to wspomina o Kayes z którą raper nie ma dobrych relacji i o głośnej sytuacji, gdy ta została porwana, tym samym tworząc wers tak, by był to follow up do numeru swojego ziomka z kolektywu, Mayhem Percy, kiedy ten puścił freestyle o Aniyah Geovanney. Nie jest to jednak diss, tylko luźny freestyle, dlatego też raper nie wyciągał żadnych prywatnych rzeczy. Chwilę później na genius pojawiły się tłumaczenia zajaranego i naćpanego fana.** Tekst: material nie jest do wyceny.
  8. **Eppski siedzac na backstage przed koncertem w Nashville spojrzal na spam powiadomien od swoich znajomych z linkiem do numeru. Zostawil wiadomosci na niewyświetlonym, zeby po koncercie i after party sprawdzic co jest grane i co tak naprawde jego byla kochanka wyciagnela na swiatlo dzienne. **
  9. **dee kocha wszystkie aniolki i diabelki a szczegolnie te co z sa city girls**
  10. **dee namawia ekipę żeby ubrali merch na trasie**
  11. **Dee sprawdził bo przez gadkę Mayhema serio pomyślał że Promise Payne robi teraz pornograficzne rzeczy z jedzeniem**
  12. **dee pomlaskal sobie jak to sprawdził, liczył na jakieś lepsze i mocniejsze punche **
  13. **dee przesłuchał w drodze do kolejnego przystanku z trasy, jest zajarany tym, że Los Santos być może będzie świadkiem dobrego beefu muzycznego**
  14. **Dee kupuje torebke dla Yemaya i ma nadzieje, ze dojdzie do Miami bo by ja przekazal podczas after party**
  15. **dee z libiduo podczas chwilkę przerwy na trasie sprawdził, nie zostawił po sobie żadnej reakcji **
  16. **dee w drodze powrotnej do hotelu w las vegas przesluchal krazek**
  17. 1 lipca 2025 roku na znanej platformie zajmującej się sprzedażą biletów online, czyli ticketmaster.com, pojawiła się głośna oferta wejściówek, która momentalnie przyciągnęła uwagę fanów rapu. Wszystko za sprawą niespodziewanej trasy koncertowej CITY BOYS TOUR, w której główną rolę gra kultowy duet LIBIDUO, wspierany przez BBYKAYLĘ oraz ekipę CITY BOYS. Po licznych plotkach i luźnych zapowiedziach w mediach społecznościowych, sprzedaż internetowa wreszcie ruszyła, a zainteresowanie przerosło najśmielsze oczekiwania organizatorów. CITY BOYS TOUR obejmuje czternaście starannie wybranych przystanków, rozmieszczonych w kluczowych punktach USA, z finałem w legendarnym Los Santos. Jest to naturalna konsekwencja rosnącej popularności LIBIDUO po premierze ich debiutanckiego albumu oraz serii viralowych momentów, które uczyniły ich nie tylko muzycznymi trendsetterami, ale też ikonami w hip hopie. Fani mogą liczyć na pełnoprawne, bezkompromisowe show, od Las Vegas, przez Nowy Jork, po San Diego, w wykonaniu artystów, którzy znani są z tego, że scena jest dla nich polem do absolutnego artystycznego wyżycia co pokazali już na Maze Bank podczas Listening Party. Wśród przystanków trasy znalazły się takie miejsca, jak prestiżowe Dolby Live at Park MGM w Las Vegas, kultowy House of Blues w Chicago czy kameralne, klimatyczne Humphreys, Concerts By the Bay w San Diego. Każdy z tych koncertów ma być czymś więcej niż tylko występem, bo to połączenie energii ulicy z koncertowym rozmachem, które na żywo zaprezentuje największe hity kolektywu i album City Boys. Trasa rozpocznie się 9 sierpnia 2025 roku w Las Vegas, a zakończy 30 sierpnia wielkim finałem w SAGMA w Los Santos. To wydarzenie już teraz zapowiadane jest jako jeden z najbardziej pamiętnych wieczorów w historii tamtejszej sceny muzycznej. Pełna lista przystanków CITY BOYS TOUR: 09.08 – Las Vegas @ Dolby Live at Park MGM 11.08 – Albuquerque @ Revel Entertainment Center 13.08 – Houston @ Warehouse Live 15.08 – Nashville @ The Pinnacle at Nashville Yards 16.08 – Atlanta @ Chastain Park Amphitheater 18.08 – Miami @ Knight Center Complex 19.08 – Filadelfia @ Franklin Music Hall 20.08 – Nowy Jork @ The Brooklyn Hangar 22.08 – Chicago @ House of Blues 23.08 – Omaha @ Steelhouse Omaha 26.08 – Denver @ Mission Ballroom 27.08 – Phoenix @ The Van Buren 29.08 – San Diego @ Humphreys – Concerts By the Bay 30.08 – Los Santos @ SAGMA
  18. **W dniu rozpoczęcia trasy koncertowej LIBIDUO na ich kanale pojawił się solowy numer od YoDaddy, czyli Daevion Epps. Za realizację numeru odpowiedzialny jest @SHEWANTSMOYAI, a za teledysk Tearence Angeles. Cały klip był nagrywany w okolicach Davis, co nawet przewija się uliczny motyw, ponieważ nagrane są ujęcia z zamaskowanymi kolesiami, którzy trzymają bronie. CapLords przewija się najbardziej w klipie, nie zabrakło jeszcze reklamy SaintVeil, bo pojawia się ich marka na klipie. Medialne osoby, które występują w klipie to: Mikayla Lykes, Carmen Villagres, Mayhem Percy i Praise Cousin-Staples. Jak to LIBIDUO ma w zwyczaju, nie brakuje rymów, liryki i nawiązań do celebryckiego świata, bo ta grupa ma takie pióro. Co najciekawsze to nigdzie nie jest napisane, że numer wyszedł spod ręki wytwórni UNSAINTED RECORDS.** Tekst: Gra: Promocja: Informacje:
  19. **dee sprawdził tylko dlatego, że wyprodukował to koleś z city boys **
  20. **dee sprawdził tylko dlatego, że pojawiła się na stronie 404**
  21. **dee przez przypadek to sprawdzil**
  22. **dee z ciekawosci sprawdzil z racji, ze poklocil sie z vienna**
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin