Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

Cebulion

Gracz
  • Postów

    1
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

285 wyświetleń profilu

Osiągnięcia Cebulion

  1. Cebulion

    Earl Callahan

    Earl Callahan, emerytowany wojskowy Earl Callahan urodził się w marcu 1961 roku w Detroit, w rodzinie Roberta i Margaret Callahan. Rodzice od zawsze byli dla niego i jego rodzeństwa surowi, od dziecka mieli wpajaną do łbów dyscyplinę, to jak ważna jest praca i szacunku do tego co mają, ze względu na to, że ich rodzice sami nie wywodzili się z bogactwa. Detroit w latach 60' i 70' było miastem... specyficznym; z jednej strony wszędzie fabryki, pracy od groma gdzie człowiek nie spojrzał, a z drugiej dość szybko narastająca przestępczość, która z czasem stała się zauważalna i odczuwalna dla praktycznie każdego, kto w tym mieście żył. Earl już jako dziecko pomagał ojcu i starszemu rodzeństwu przy ciężkich pracach fizycznych. Już jako nastolatek rwał się do roboty, by pomóc utrzymać rodzinę, bardzo chciał być jak jego ojciec, którego uważał za wzór do naśladowania. Katorżnicze warunki pracy na magazynach, zakładach produkcyjnych, hałas maszyn, dym z kominów i wszechobecny kurz były dla niego normą. Surowa matka widząc w Earlu Roberta cieszyła się, nie chciała, by jej syn schodził ze ścieżki, jaką obrał kiedyś jego ojciec, ścieżki ciężkiej, uczciwej pracy, za to jego ojciec - typowy twardziel bez uczuć dla swoich pociech, żeby to czasem nie zrobić z nich mięczaków - często wymagał od niego więcej, niż sam chłopak mógł zrobić. Wychowanie w tym domu było niczym jakiś survival camp - bez zbędnych czułości, za to z masą oczekiwań i pracy, pracy i jeszcze raz harówy. Lata mijały, a Detroit zaczynało podupadać. Fabryki zaczęły się zamykać, a bezrobocie roslo. Wszędzie coraz więcej przestępstw, co nie pasowało młodemu Earlowi. Zdecydował się więc na to, na co decydowali się wszyscy jego rówieśnicy - wstąpienie do wojska. Liczył, że w końcu się na coś przyda, że znajdzie jakiś cel i wykorzysta nabytą z domu dyscyplinę do czegoś dobrego. Wojsko okazało się strzałem w dziesiątkę: Earl przeszedł szkolenia, a potem jeździł i spędzał czas w bazach wojskowych rozsianych po całym świecie. Zimna wojna, operacje w Panamie, a w końcu wojna w Zatoce Perskiej w 1990 roku. Widział na własne oczy rzeczy, które niektórych naznaczyłyby na całe życie, jednak Earl miał (i wciąż ma) charakter, nawet jeśli te sytuacje odbiły na nim piętno to nie dał tego nigdy po sobie poznać. Po naprawdę wielu latach służby w wojsku, Earl zaczął odczuwać swego rodzaju brak przynależności, brak celu i jakiegokolwiek sensownego wynagrodzenia za cały jego wkład. Jego wysiłki nie zostały docenione, a państwo, któremu poświęcił najlepsze lata życia, olało go podobnie jak wielu weteranów. Pewnego dnia coś w nim pękło, powiedział sam sobie: - Szlag by ich wszystkich trafił, tyle lat na marne! Człowiek robi co tylko może, a potem jest wyrzucony na zbity pysk, nosz kurwa mać! Zakończył więc - i tak wyjątkowo długą - służbę, odszedł z wojska z nowymi doświadczeniami, a także swego rodzaju żalem w sercu po wszystkim co przeszedł i tym jak go potraktowano. Stwierdził, że teraz pora skupić się na sobie: nie podążać ślepo za rozkazami, które prowadzą donikąd, ale robić to co sam uważa za słuszne; mimo żalu do wojska, to jednak wciąż jest ogromną częścią jego życia i mimo jego ogólnej niechęci do rozmowy, jest to jedna z niewielu rzeczy na których temat możę opowiadać godzinami. Przemierzał Stany, próbując znaleźć swoje miejsce na ziemi, mieszkał w swoim ukochanym kamperze, którego kupił za pensję wojskową, łapał się na fuch tu i ówdzie (nawet takich na czarno). Po czasie takiej bezcelowej wędrówki z miejsca do miejsca przypomniał sobie o rodzinie. Kontakt z rodziną dawno zanikł, brat Boone, Jed i reszta wyprowadzili się z Detroit lata temu, a Earl nie wiedział kompletnie gdzie ich szukać ani czy jeszcze w ogóle żyją. Dopiero niedawno, po latach poszukiwań usłyszał od kilku znajomych, z którymi złapał kontakt, że jego starszy brat Jed osiedlił się w okolicach Los Santos, na zachodnim wybrzeżu. Jed, znany w rodzinie ze smykałki do pędzenia bimbru i najróżniejszych rodzajów trunków (a także ich nadmiernego spożywania), był jedyną osobą, którą Earlowi udało się odnaleźć. Stwierdził więc, że podąży za tropem i pojedzie spotkac się z bratem. Spotkanie z Jedem po blisko kilkunastu/kilkudziesięciu latach było dla niego zupełnie jakby nie widział go raptem miesiąc. No, może poza tym, że oboje stali się starymi, pomarszczonymi dziadami. Jed przekonał go, że bimber to nie tylko alkohol, ale zaczął mu filozofować o tym, że to symbol wolności i niezależności. Earl stwierdził, że w sumie czemu by nie spróbować, że nie ma nic do stracenia, więc postanowił podłapać od brata to i owo, oczywiście z informacji o sztuce, jaką jest pędzenie tego cudownego, wysokoprocentowego alkoholu. Dla Earla bimber stał się czymś więcej niż tylko trunkiem, którego również był "smakoszem", pojawił się także sposób zarobku, tego z mniej legalnych, który Earl rozumiał przez swoje dość pokraczne rozumowanie jako odegranie się na rządzie USA, który - za przeproszeniem - wydymał go bez mydła po niedocenionych latach w wojsku. Tak więc razem z bratem, w barakach niedaleko Sandy Shores, z dala od wścibskich sąsiadów, Earl odnajduje w końcu ciszę i spokój razem ze swoim bratem, z którym chcą rozpocząć nowy - może ostatni, może jeden z wielu - rozdział. Co przyniesie los? Czy Earlowi się to uda? Czy znów wróci do tułaczki po Stanach w poszukiwaniu celu? Pytania kłębią się w głowie emerytowanego wojskowego, ale teraz wie jedno. Wie, że ma się na czym skupić i że może razem z bratem zrobić coś, co będzie jego - na co zapracuje sam, a co w końcu docenią inni.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin