Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

Aliéné

Supporter
  • Postów

    440
  • Rejestracja

  • Wygrane w rankingu

    2

Treść opublikowana przez Aliéné

  1. **Mike przesłuchał nutencje i zostawił lajkacza, w sumie to mu się spodobało**
  2. **Mike obejrzał trailer w przerwie od grania bety bf6, zostawił lajkacza i pchnął dalej**
  3. **Mike przesłuchał piosenki w drodze powrotnej do L.S, zostawił lajka bo mu wpadło w ucho**
  4. 14.08 Minneapolis - First Avenue **Spotkanie Meet & Greet rozpoczęło się po godzinie 17. Mike spotkał się z fanami w małej, kameralnej salce za kulisami First Avenue. Wnętrze było udekorowane plakatami z trasy, na stole stał kubek z kawą z lokalnej kawiarni, podobno ktoś z ekipy zdradził, że Mike bez niej nie zaczyna dnia. Atmosfera była swobodna, dużo śmiechu i luzu, czyli praktycznie jak każde spotkanie z nim. Spotkanie rozpoczął od sesji Q&A, nie zabrakło pytań - jedne były głupsze a drugie mądrzejsze, Mike natomiast starał się znaleźć półśrodek i odpowiedzieć na wszystkie, bez omijania tematu, no chyba że były mu nie na rękę:** Czy zdarza Ci się denerwować przed koncertem? Mike: Prawie zawsze. Ale jak wchodzę na scenę i słyszę pierwszy krzyk publiczności, to przechodzi praktycznie od razu. Mam tak przez to że zawsze, ale to zawsze chcę być perfekcjonistą, nie cierpię błędów i przed koncertem mam myśli z tyłu głowy, że coś nie wyjdzie. Jaką umiejętność chciałbyś opanować? Mike: Grać na perkusji. Wtedy mógłbym sam nagrywać wszystkie bębny do swoich numerów.. W sumie to byłbym samowystarczalny, dosłownie. Ale poza muzyką, chciałbym nabrać odporności do hejtu skierowanego w moich bliskich, dalej nad tym pracuje choć nie zawsze mi to dobrze wychodzi, natomiast zawsze sobie powtarzam że hejter to też rozgłos. Co ostatnio najbardziej Cię rozśmieszyło? Mike: Jakiś post na stronie LI z wyciętego fragmentu z teledysku GIRLS, fakt faktem mam niezłe ruchy ale wtedy mnie mocno poniosło, ale to już było dawno. **Standardowo po części Q&A, przyszedł czas na covery które fani z biletami VIP mogli zagłosować w ankiecie online. Finalne zestawienie krótkich coverów które zagrał Mike:** Let Me Love You – Mario What Makes You Beautiful – One Direction Cry Me a River - Justin Timberlake **Na koniec spotkania Mike zrobił sobie grupowe zdjęcie z całą grupą a potem niektórzy szczęśliwcy zostali wylosowani do zdjęć indywidualnych które pewnie zaczęły krążyć po stories i postach na social mediach.** **First Avenue tego wieczoru był nabity do granic możliwości, dosłownie od wejścia czuło się energię którą Mike tylko podbijał w trakcie koncertu. Rozpoczął mocnym uderzeniem, intro DJ’skie przeszło w "I’m Back" a od pierwszych sekund wszyscy skakali. Potem bez nawet chwili przerwy poleciały "SM1L3" i "Pikachu" z charakterystycznym momentem, kiedy Mike wspiął się na podwyższenie obok perkusisty żeby poprowadzić refren razem z tłumem. Podczas "GIRLS" Mike już spodziewał się wcześniej że reakcja na tą piosenkę będzie przewidywalna – pełen wrzask podczas refrenów. Mike co chwilę oddawał mikrofon publiczności a kiedy ktoś w pierwszym rzędzie pomylił słowa i było to tak mocno słyszalne, roześmiał się i powiedział po piosence:** Spokojnie, ja też czasem zapominam swoje teksty! **Środek koncertu zwolnił na moment przy "No Regret, No Love" i "Still Want You" drugi utwór wzbogacony był o projekcję Lailii Aguirre na ekranach za jego plecami. Potem atmosfera zrobiła się jeszcze bardziej intymna przy "No More Heaven" i "She's Never There" podczas których sala wyciszyła się prawie do zera. W końcówce Mike odpalił serię numerów, które totalnie rozgrzały publikę. W tej liście znajdowały się "Need U" i "Watch" podczas którego został wykorzystany ten sam motyw co przy piosence z Lailą, za jego plecami zostało wyświetlony krótki zapętlony filmik na którym była Maxine Koci. Finalnie na scenie pojawiła się narzeczona Mike'a, Nerina Aguirre z którą na żywo wykonał dwa wspólne kawałki - "Selfmade" i "More Than Friends". Na bis wrócił z "Diva", była to piosenka pełna ognia, mnóstwo czerwonych świateł, skoki publiczności i Mike który biegał, skakał na scenie jak opętany, tak mocno wczuty w piosenkę. Finalnie podziękował fanom za przybycie i wsparcie.**
  5. **Mike przesłuchał przed spotkaniem meet & greet, standardowo wrzucił narzeczonej lajka i pchnął w świat na swoich socialach**
  6. 13.08 Chicago - Byline Bank Aragon Ballroom **Spotkanie odbyło się w jednej z mniejszych sal Aragon Ballroom, jeszcze przed wpuszczeniem reszty publiczności. Fani wchodzili pojedynczo lub w małych grupach, a Mike witał każdego jak starych znajomych, czyt. przybicie piątek, krótkie rozmowy i żarty. Gdy wszyscy zajęli już swoje miejsce Mike zaczął Meet & Greet od pytań. Wysłuchał uważnie znajdujących się fanów a następnie wyrywkowo odpowiedział na niektóre z nich.** Który utwór z LOOK MOM, I MADE IT najtrudniej ci się gra na żywo? Mike: Chyba 'No More Heaven'. Nie przez problemy wokalne, tylko przez to że emocjonalnie mnie zawsze trochę rozbraja. Pierwszy raz w życiu na jakim koncercie byłeś? Mike: To był Linkin Park w 2015. Stałem w tłumie ludzie, przepychali mnie, ale i tak świetnie się bawiłem... i pamiętam, że wróciłem do domu kompletnie bez głosu. Teraz patrzę na ludzi po moich koncertach i mam deja vu phaha! Masz jakieś dziwne nawyki? Mike: Zawsze przed snem sprawdzam czy wszystkie drzwi są zamknięte… **Po krótkiej rozmowie Mike zagrał trzy akustyczne covery popowych hitów które wybrali fani podczas głosowania online:** As It Was – Harry Styles Shivers – Ed Sheeran Mirrors - Justin Timberlake **Chicago tego wieczoru oddychało gęstym, ciepłym powietrzem, a przed Aragon Ballroom od wczesnego popołudnia ustawiła się kolejka ludzi w merchu "GIRLS". Sala w środku wyglądała jak placyk przed pałacem. Złote zdobienia, lekki półmrok, to klimat który idealnie pasowała do trasy. Czuć było że Chicago to miasto które lubi głośne i bezpośrednie koncerty. Równo o godzinie dwudziestej pierwszej światła gasną a na ekranie pojawia się znajomy napis /LOOK MOM, I MADE IT/. Publiczność jakby jednym gardłem zaczęła ryczeć. Finalnie DJ który rozgrzał wcześniej publiczność puścił krótkie intro do 'I'm Back, które finalnie Mike zagrał jako pierwszą piosenkę. Nie dał sobie czasu na oddech i od razu wleciał w singiel "SM1L3", a potem jeszcze "Like This PT2", które w Chicago dostały wyjątkowo energiczne przyjęcie. Podczas grania "Pikachu" Mike kilkukrotnie wychylił się przez barieri i łapał dłonie fanów którzy je wyciągali, natomiast w sali podczas refrenu, ludzie śpiewali głośniej niż sam Mike. Finalnie Mike zaczął balansować między energią a emocjami. Przy "GIRLS" żeńska publika, szczególnie w pierwszych rzędach, przejęła cały utwór, Mike tylko dyrygował mikrofonem i cholernie się cieszył, jak sala wrzeszczała każdy wers. Potem zrobiło się poważniej: "No Regret, No Love" i "Still Want You" wprowadziły trochę ciszy, ale takiej wypełnionej skupieniem. Przy "Still Want You" na ekranie za Mike pojawiła się wizualka Laili Aguirre. Potem Mike ponownie rozpętał piekło, wleciało "Need U" a w miejscu zwrotki Chase'a, cała sala zaczęła śpiewać. "Watch" i "She’s Never There" pokazały, że nawet spokojniejsze numery mogą trzymać napięcie. "Mantra" zamknęła główną część setu w pełnym skupieniu... Na scenie zapanował półmrok. Mike usiadł na krześle z przewieszoną gitarą i zaczął grać. Przed zejsciem ze sceny na bis wrócił z "Diva" w wersji koncertowej, trochę dłuższej i ostrzejszej. Finalnie podziękował publiczności za jeden z najbardziej energicznych wieczorów tej trasy. **
  7. **Mike polubił sesję, podoba mu się przemiana Blanca z aferzystki na przedsiębiorczą, prostującą PR modelke**
  8. 12.08 New York City, Terminal 5 **Mimo przełożenia terminów koncertów na trasie koncertowej to ludzie w większej części nie zwrócili biletów a te które były dostępne to się wyprzedały. Już od wczesnych godzin popołudniowych w Terminal 5 zaczęła się gromadzić grupa szczęśliwców z wejściówkami VIP. Mike pojawił się punktualnie, ubrany w czarną koszulkę z merchu NOMAD od Chase Love, czarne jeansy i czarne airforce. Mimo uśmiechu na twarzy Mike'a, było widać że ostatnie wydarzenia trochę odcisnęły się na jego twarzy. Spotkanie rozpoczęło się od krótkiej rozmowy z fanami i rozdawania autografów, a później przeszło w część Q&A.** Jaki był Twój pierwszy odruch, gdy dowiedziałeś się o Chase’u? Mike: Zatrzymałem wszystko, zawirowało mi konkretnie w głowie i czułem się cholernie oszołomiony. Zamiast iść na próbę, poszedłem na spacer po Central Park. Potrzebowałem zniknąć na chwilę, żeby w ogóle to ogarnąć w głowie. Czy któryś z utworów które grasz dzisiaj, jest dla Chase? Mike: Tak. Jest taki jeden moment w secie, kiedy gram "Goodbye" i dedykuję go nie tylko Treyvonowi, ale też Chase’owi. To trochę mój sposób, żeby powiedzieć ‘dzięki’ i ‘do zobaczenia’. Czy Florida ma dla ciebie jakieś specjalne znaczenie? Mike: Tak, zawsze. Miami ma taki klimat że czuję się tutaj jak w domu, nawet jeśli wpadam tylko na jeden dzień. Ten koncert jest dla mnie trochę oczyszczeniem, zapomnieniem o problemach.. Co po tej trasie? Wakacje czy studio? Mike: Studio. Mam głowę pełną pomysłów i nie mogę tego zostawić na później. **Po dość prywatnych pytaniach ale i tych luźniejszych, Mike przeszedł do zagrania coverów które wylosowali fani VIP w ankiecie online. Oprócz tego Mike dorzucił na koniec cover od siebie:** SLOW DANCING IN THE DARK - Joji ROCKSTAR - CHA$E Better Now - Post Malone Changes - XXXTENTACION (od Mike'a) **Kiedy słońce chowało się już za linią palm a temperatura spadła do "przyjemnych" 28 stopni, w Terminal 5 było już pełne. Otwierający DJ rozgrzał publiczność latynoskimi miksami, a gdy światła zgasły i rozległy się pierwsze dźwięki intra Mike'a, hala dosłownie eksplodowała. Mike wyszedł powoli bez fajerwerków, jedyne co zabrał ze sobą z backstage to pewność siebie. Pierwszy numer jaki wykonał było to "I'm Back", jakby chciał głośno wykrzyczeć że nie porzucił planów, fanów i trasy koncertowej. W setliście pojawiły się też "Lost Control", "SM1L3" i akustyczna wersja "no more heaven" podczas którego publika wzięła telefony w dłonie, tworząc morze świateł. Potem przyszedł czas na "SELFMADE" i "GIRLS", która wywołała falę wspólnego śpiewania w pierwszych rzędach, szczególnie kobiet dla których był skierowany ten utwór. Nastrój szybko zmienił się, gdy zabrzmiała "DIVA" energiczny banger, przy którym cała hala skakała. Potem przyszedł czas na "PIKACHU", gdzie scenografia zmieniła się w żółte tło na którym pojawił się pokemon Pikachu. Momentem który wszyscy zapamiętają, była dedykacja dla Chase’a. Mike wstrzymał koncert na chwilę, poprosił o ciszę, a potem powiedział: Chase… bracie… wiem, że to słyszysz. Ten kawałek jest dla ciebie. **Po czym zagrał intymną, nieco zmienioną wersję "Goodbye (Thank u Treyvon)" z EP'ki Break From The Past, wplatając w nią kilka wersów o Chase’u. Publika zareagowała po piosence zareagowała głośnymi owacjami. Mike jednak nie zakończył koncertu, na telebimie pojawiło się zdjęcie Chase'a, rzucił: Nasza ostatnia piosenka ma teraz całkiem inny wydźwięk, nigdy nie chciałem żeby taki miała.. Od początku chodziło o to że chcemy wracać do tych najważniejszych miejsc i ludzi, jak pierdoleni zwycięzcy.. Z TARCZĄ a nie na niej. **Finalnie w hali Terminal 5 wybrzmiała piosenka "Need U" na której pojawia się Chase. Mike zaśpiewał swoją część a w momencie zwrotki Chase'a cała hala śpiewała razem z nim, to była mocna chwila pokazująca że ludzie w tych najgorszych momentach potrafią się jednoczyć. Po piosence wybrzmiały głośne oklaski. Wiem, że patrzysz stamtąd z góry… Ten ostatni numer jest dla Ciebie. Dziękuję że byłeś częścią tej drogi. Nigdy cię nie zapomnę Chasey. Podczas schodzenia ze sceny w całej hali wybrzmiała piosenka "CHASEY" z albumu NOMAD. **
  9. **Mike zamówił bluzy dla siebie i dla narzeczonej**
  10. **na stronie ticketmaster.com zostały udostępnione nowe daty przełożonych koncertów. Osoby które nie wybrały zwrotu środków za zakup biletu, dostały również powiadomienie mailowo jak i sms'owo. Na ten moment Mike wciąż nie udostępnił daty koncertu który ma się odbyć w Los Santos.** 12.08 New York City, Terminal 5 13.08 Chicago, Byline Bank Aragon Ballroom 14.08 Minneapolis - First Avenue
  11. **Mike przesłuchał nute a potem wrzucił lajkacza, spodobała mu się**
  12. **Mike przesłuchał na automatach w kasynie i dał lika**
  13. **Mike zastanawia się czy do tych simsów też jest zaimplementowany mod adult **
  14. **Mike po wylądowaniu w Santos kliknął w artykuł, mocno przeżywa śmierć Chase'a.**
  15. **Na stronie ticketmaster.com pojawił się komunikat od Mike'a, dostali go również fani którzy wykupili bilet na dzisiejszy koncert i dwa następne:** Dzisiejszy wieczór był najtrudniejszy w moim życiu. Mój przyjaciel… bratnia dusza… miał dziś stanąć ze mną na scenie w Nowym Jorku. Kilka godzin przed koncertem dostałem telefon, którego nikt nigdy nie chciałbym odebrać. Nie potrafię tego jeszcze ubrać w słowa. Nie dociera do mnie ta wiadomość. Ale jedno wiem na pewno, nie jestem w stanie grać dzisiaj tak jakby nic się nie stało. Dlatego najbliższe trzy koncerty zostają przesunięte. Potrzebuję kilku dni ciszy, żeby to unieść. Wrócimy. Zagramy to co mieliśmy zagrać. Ale nie teraz. **Oczywiście osoby które zakupiły bilet na któryś z trzech koncertów mają opcje zwrotu pieniędzy. W Nowym Jorku, na budynku należącym do Terminal 5 w dniu koncertu Mike'a zostało jedynie wyświetlone zdjęcie na telebimach -->**
  16. 02.08 Philadelphia, Pennsylvania - Franklin Music Hall **Upalne lato w Filadelfii nie zwalnia tempa. Powietrze było gęste od ciepła i napięcia, ale nikt z fanów Mike’a nie narzekał. Wręcz przeciwnie, jeszcze przed południem pod Franklin Music Hall zaczęły pojawiać się pierwsze osoby w kolejce, z transparentami, bransoletkami i markerami do autografów. Spotkanie z Mike’em odbyło się w zacienionej części budynku, przekształconej w coś między lounge a klubowym backstage’em. Miękkie fotele, klimatyzacja, ledowe światła i stonowana muzyka w tle a.la jak w centrum handlowym na zakupach. Po prostu wszystko zaprojektowane tak, by zbudować kameralny klimat mimo że lista uczestników była długa. Mike pojawił się jak zwykle punktualnie, ubrany luźno i założonym charakterystycznym uśmiechem, który rozpogodziłby każdą burzę. Każdy fan miał chwilę dla siebie, nie tylko na zdjęcie ale też krótką rozmowę. Mike żartował, podpisał gitarę, kilka biletów, a jednej dziewczynie nawet… gips na nodze. Kulminacją spotkania była mini sesja muzyczna, trzy covery wybrane przez fanów w internetowym głosowaniu, które Mike przygotował specjalnie na tę okazję. Zagrał je w akustycznej wersji, gitarą, nadając im swój własny wydźwięk, aby coś wnieść od siebie:** Iris - Goo Goo Dolls Creep - Radiohead Die For You - The Weeknd **Na koniec coverów odbyło się krótkie Q&A na którym padło wiele pytań:** Gdybyś musiał wybrać jeden smak lodów na resztę życia? Mike: Mango z nutą limonki. Smakuje jak słodki chaos, jak moje życie. Co robisz zaraz po zejściu ze sceny? Mike: Przeważnie to wracam od razu do domu albo hotelu i biorę prysznic... ALE, w przypadku trasy to sprawdzam, czy Nerina już coś zjadła, bo inaczej mam przesrane. Gdybyś mógł wymazać jeden moment ze swojego życia, ale musiałbyś też wymazać piosenkę, która z niego powstała... To zrobiłbyś to? Mike: Nie. Nawet jeśli coś bolało, to dało mi coś, czego nikt inny mi nie mógł dać... Czyli szczerość. A z tego powstały rzeczy, których sam bym nie wymyślił w dobre dni. **Na koniec zostało zrobione zdjęcie grupowe z VIP'ami, niektórzy zostali wylosowani do zdjęć indywidualnych. A na pewno reszcie zostały rozdane plakaty i przypinki z trasy koncertowej.** **Mike pojawił się na scenie tuż po 20:30 przy akompaniamencie jasnego światła, które biło z podłogi. Nie było intro, nie było zapowiedzi, po prostu sam werbel, wokal i cisza między nimi zanim ruszyło "No Regret, No Love" z pełnym i agresywnym uderzeniem. Tłum wszedł w rytm natychmiast, ludzie zaczęli klaskać i krzyczeć. Potem "Like This PT2" a zaraz za nim dynamiczne "GIRLS" które miało nową aranżacje: więcej perkusji i mocniejsze przejścia. Mike w przerwie spojrzał na publikę i powiedział: Ten rok nauczył mnie tego że nie ma nic bardziej zajebistego niż bycie po prostu sobą. Nawet kiedy boisz się że ktoś spojrzy na Ciebie i uzna że jesteś debilem. Po chwili sala przygasła a reflektory zaczęły pracować pulsacyjnie, to zwiastowało moment dla Neriny. Obecna na trasie od początku a dziś po raz kolejny pojawiła się u boku Mike’a, by wspólnie zaśpiewać "More Than Friends" i "SELFMADE" w wersji pół-akustycznej i piękną, sceniczną intymnością. Nerina miała na sobie oversize’ową koszulę Mike’a z której wystawały połyskujące rękawy cekinowego topu, to jasno obrazowało symboliczne połączenie ich światów: jego bezkompromisowego buntu i jej lirycznej wrażliwości. Ich spojrzenia podczas wspólnego śpiewu mówiły więcej niż słowa. Było w tym coś bardzo osobistego a jednocześnie otwartego na wszystkich w sali. Po zejściu Neriny Mike zaintonował "She's Never There", w tym momencie światła zwolniły zostawiając tylko pojedyncze punkty na scenie i wolno opadający dym. Kulminacją wieczoru było trio: "Pikachu", "SM1L3" i "I'm Back" podbite nowymi efektami świetlnymi: żółto-fioletowe neony, krzyżujące się promienie i wybuchy pary z bocznych dysz. Scena wyglądała jak jedno wielkie pulsujące serce a w samym centrum Mike był jego impulsem. Mike na finał oczywiście zagrał "Mantra". Ale dziś wersja była inna. Rozpoczęta acappella, tylko z publiką. Mike krzyczał refren razem z publicznością, a na ekranie za nim pokazywały się napisy: "Jesteś ważny.", "Nie jesteś sam.", "To dopiero początek.".**
  17. 01.08 – Washington, D.C. – The Anthem **Meet & Greet zaczął się punktualnie, ale bez zbędnej napinki. Mike wszedł standardowo z kubkiem kawy, jakby właśnie wrócił z szybkiego spaceru po Georgetown. Atmosfera była od razu luźna, żadne barierki, żadna sztywna kolejka, tylko rozmowy, śmiechy i kilka spontanicznych selfie. Mike rozpoczął spotkanie od serii pytań od fanów:** Jak zaczęła się twoja przygoda z muzyką? Mike: Od złamanego serca i taniego mikrofonu z walmartu. Serio. Które miasto jak na razie najbardziej Cię zaskoczyło? Mike: Denver. Serio, vibe tam był jakby wszyscy znali teksty zanim wypuściłem piosenkę. Jak w ogóle poznałeś się z Neri? Mike: Damn.. To było cholernie przypadkowe, wracałem w nocy do domu z chęcią pójścia spać. A że mieszkam obok Lailii, zauważyłem jej odpalony samochód na podjeździe i podjechałem zagadać. Okazało się że to była Nerina która dopiero co dojechała do Santos. Zagadałem, trochę się przestraszyła bo jednak jakiś facet podjechał prawie o północy.. Ale jak widzicie, wyszło zajebiście. **Mike uśmiechnął się, wziął gitarę i zagrał fragmenty trzech coverów, które wylosowali fani podczas ankiety online:** As It Was - Harry Styles Cruel Summer - Taylor Swfit Jealous - Nick Jonas **W stolicy było spokojniej niż w Miami, ale tylko do momentu wejścia Mike’a. O 21:03 światła przygasły i wybrzmiał pierwszy dźwięk "Mantra". Publiczność od razu wstała a Mike, ubrany w beżową koszule i biały podkoszulek, dodatkowo klasyczne niebieskie jeansy o których ostatnio w USA jest mega gorąco przez Sydney Sweeney, przeciął scenę jednym ruchem jakby był u siebie. Po "Mantra" przeszedł do "Like this PT2", podkręcając tempo i interakcję z tłumem. W połowie koncertu zagrał "Still Want You", bez Laili Aguirre na scenie, ale z jej wokalami w tle, publiczność znała każdą linijkę. Przed "I'm Back" powiedział tylko: "Od tego wszystko się zaczęło" i odpalił numer, który wywołał najwięcej telefonów w górze, niestety wśród tłumu nie było widać potężnego Marcina Gortata. Tuż po nim zaskoczył wszystkich "No More Heaven", bez żadnych efektów, tylko on i symboliczne białe światło. Zostawił sobie "SM1L3" na bis, ale zanim do tego doszło, było jeszcze "Diva", "Watch" z tańczącą projekcją Maxine w tle na wielkim ekranie i "Selfmade" z refrenem NERI na które wyszła z backstage, potem zagrali "More Than Friends". Na koniec "SM1L3", cały The Anthem świecił się od fleszy i światełek opasek rozdawanych przed wejściem.**
  18. 31.07 Miami, Floryda - James L. Knight Center **Spotkanie rozpoczęło się chwilę po 17:00, w specjalnie przygotowanej strefie za kulisami James L. Knight Center. Na wejściu każdy uczestnik dostał laminowaną przypinkę "LOOK MOM, I MADE IT - VIP". W powietrzu czuć było nerwowe podekscytowanie. Miami wiedziało, że to będzie wyjątkowy wieczór. Mike pojawił się punktualnie, w klasycznej czapce z daszkiem, dresowej bluzie o dziwo z logiem Eternal Atake i z szerokim uśmiechem. Zanim zaczęły się sesja coverów, przywitał wszystkich krótkim "Cieszę się, że tu jesteście, ten wieczór będzie należał do nas.". Następnie Mike podszedł do stojaka na którym była postawiona gitara, chwycił ją i dzięki paskowi przewiesił ją sobie na ramieniu. Poszedł do swojego miejsca i usiadł na pufie, wyciągnął telefon i spojrzał na wylosowane covery. Finalnie ogarnął akordy do piosenek i zaczął je grać. A VIP'owie nie zawiedli pod względem repertuaru i zagłosowali następująco:** Can I Be Him - James Arthur All Star - Smash Mouth Baby - Justin Bieber **Po dość specyficznej playliście nie zabrakło śmiechów czy żartów, ale tak to miało wyglądać. Mike przeszedł do części q&a gdzie tym razem fani wykazali się bardziej:** Który feat z tego albumu był najtrudniejszy do zrealizowania? Mike: Zdecydowanie ‘Watch’ z Maxine. Obie strony miały mocne wizje i musieliśmy dojść do wspólnego języka, ale jak już się udało, magia. Czy 'Mantra' to twoja ulubiona piosenka, jaką nagrałeś? Mike: To chyba najbardziej osobisty numer, ale ulubiony? Może i tak, na pewno świetnie mi się go gra na koncertach. **Część uczestników wręczyła mu własnoręcznie robione plakaty i prezenty, a jeden z fanów pokazał tatuaż z cytatem “no regret, no love” co Mike'a mocno wstrząsnęło, ale jednocześnie ucieszyło. Zrobił z nim dodatkowe zdjęcie i podziękował za wsparcie. Spotkanie trwało około 45 minut i zakończyło się wspólnym zdjęciem całej grupy VIP z Mike’em w centrum.** **Wieczór w Miami miał w sobie coś z filmu. Tłum był gorący jeszcze przed wejściem, jakby wszyscy czuli, że to nie będzie zwykły koncert. Mike wyszedł w niebieskiej koszuli i klasycznych niebieskich jeansach o których w ostatnim czasie w USA jest gorąco. Od razu uderzył w intro "I’m Back". Już na starcie zapowiedział, że dziś nie będzie kalkulował tylko da wszystko, co ma. Kiedy rozbrzmiało "Like This PT2", ludzie krzyczeli każdą linijkę razem z nim. Nie było miejsca na nudę. "SM1L3" rozbujało parkiet a "Mantra" miało coś z hipnotyzującego rytuału; czerwone światła na scenie poruszały się jak puls. W połowie koncertu zrobiło się bardziej emocjonalnie. Przed "She’s Never There" Mike przez chwilę milczał a potem powiedział tylko: Są takie osoby, których brak się czuje całe życie. W refrenie publiczność sama przejęła śpiew, Mike wystawił tylko Największy krzyk wieczoru? Zdecydowanie pojawił się, gdy na scenę wyszła Maxine Koci. Publiczność zareagowała jakby wchodziła Beyonce. W duecie zagrali "Watch", a potem Maxine została na scenie aby zagrać jeszcze swoją część: "Ok", "Wanna Understand", "My Life Need Savin'" a na koniec zagrali jeszcze wspólnie kawałek "X". Widać było, że oboje czuli mocno tę chwilę, byli zsynchronizowani nie tylko wokalnie, ale i energią. Na koniec poszło "Ex Moves" z niebieskimi światłami, konfetti i ludźmi skaczącymi jakby nie było jutra. Mike zakończył koncert z mikrofonem w górze i krótkim "Miami... thank you. You were perfect."**
  19. **Mike se przesłuchał w samolocie, zostawił lajka dla producentki**
  20. 29.07 Atlanta, Georgia - Coca-Cola Roxy **Spotkanie z fanami odbyło się jeszcze przed próbą dźwięku. Mike był w świetnym nastroju, mimo że to jego pierwszy raz w Atlancie, od razu złapał kontakt z ludźmi. Część osób miała na sobie własnoręcznie robione bluzy z napisem "I'M BACK FOR GOOD" albo "NEED U TOUR 2025" które jasno wskazywało na większą kolaboracje z CHA$E. Po wejściu do wydzielonego pokoju na spotkanie Meet & Greet od razu padły pytania, Mike co prawda miał inny plan - chciał zagrać covery, ale z uwagi na tak liczne zainteresowanie Q&A, zabrał się za odpowiedzi na nurtujące fanów pytania...** Czy presja po sukcesie Cię czasem przytłacza? Mike: Bywa. Zwłaszcza jak patrzysz na liczby i porównania których sam nie szukasz. Ale przypominam sobie gdzie byłem rok temu i nagle wszystko wraca do proporcji. Robię muzykę, nie zawody. Jaki numer z nowej płyty Twoim zdaniem najbardziej pokazuje, kim jesteś teraz? Mike: Chyba 'SM1L3'. To kawałek w którym przestałem się chować za metaforami i powiedziałem wprost: było ciężko, ale dalej tu jestem. I to nie maska, to po prostu ja. Co dla Ciebie znaczy epka Break From The Past? Mike: To nie była tylko EP-ka. To był punkt w którym po raz pierwszy zagrałem coś nie po to, żeby się komuś przypodobać, tylko żeby wyrzucić wszystko z siebie. 'Whispers' i 'Goodbye' są najbliżej tego, co wtedy czułem. Szczególnie doskwierał mi brak Treyvona, mieliśmy naprawdę dużo planów, wspólną płytę i tak dalej.. A EP'ka zamknęła ten rozdział. **Następnie Mike przeszedł do części coverowej gdzie fani wcześniej mogli zagłosować w ankiecie VIP, jakie utwory mają się pojawić. No i jak zwykle, nie zawiedli a Mike wcale nie miał łatwo pod względem wokalnym:** Photograph - Ed Sheeran Talking to the Moon - Bruno Mars I Like Me Better - Lauv **Finalnie spotkanie Meet & Greet zakończyło się zrobieniem grupowego zdjęcia z fanami VIP, niektórzy zostali wylosowani do zdjęć indywidualnych a reszcie zostały rozdane plakaty i przypinki z trasy koncertowej.** **Sala szczelnie zapełniona jeszcze przed 20:00. Gdy światła zaczęły przygasać z głośników poleciały przetworzone wokale z intra "I'm Back". Mike wszedł na scenę bez słowa, z lekkim uśmiechem i uniesionymi dłońmi witając się z wszystkimi przybyłymi na koncert. Zaraz po ostatnich wersach "I'm Back", przeskoczył od razu w "Like This PT2", wyciągając telefon i nagrywając siebie na tyle publiki, totalnie na luzie, trzymając pełną kontrolę. Wersy poleciały gładko, a beat przebił się przez każdą ścianę tego miejsca. W połowie koncertu było spokojniej, "Selfmade" zagrał w duecie z Neriną Aguirre, która wyszła na scenę jakby była u siebie. Tłum przyjął ją ciepło, a duet brzmiał intymnie i miękko. Światła wtedy zgasły prawie całkowicie, świeciły tylko dwa reflektory rozmieszczone po rogach sceny. Chwilę potem "Watch" z wizualizacją Maxine Koci. Publiczność znała każdy wers. Mike raz nawet odsunął mikrofon, żeby ludzie mogli zaśpiewać za niego refren. Zaskoczył wszystkich w końcówce, grając "No more heaven" jako przedostatni numer. Na koniec zapaliły się czerwone światła, pojawił się dym. Mike sam na scenie z głową spuszczoną nisko, przewieszoną gitarą i z totalnym skupieniem wykonał ostatni numer "Mantra".**
  21. 28.07 Austin, Texas - ACL Live at The Moody **Ciepły, duszny wieczór w Teksasie. Kolejka pod teatrem zakręcała za róg już godzinę przed otwarciem bramek. Fani przyszli wcześnie, wiele osób w t-shirtach z napisem /GIRLS/, z płytami, plakatami i telefonami gotowymi na selfie. Atmosfera buzowała od emocji. Mike na spotkanie Meet & Greet przyszedł bez ochrony, z kubkiem kawy i krótko-dziwnym pytaniem: "Dobra, kto tu ma najdziwniejszy tatuaż?". Gdzieś tam w ostatnim rzędzie wstał nieco grubszy facet pokazując na karku swój tatuaż kodu kreskowego z podpisem "Limited Edition". Finalnie w specjalnie wydzielonej strefie Mike przywitał kilkudziesięciu fanów, którzy wykupili pakiet VIP. Każdy miał chwilę na krótką rozmowę i zdjęcie, a także możliwość zadania pytania. Tym razem Mike zaczął spotkanie od części pytań:** Wrócisz kiedyś do Pikachu 2? Mike: Może... Ale teraz chcę, żeby pierwsza część żyła swoim życiem. Czas pokaże. Skąd czerpiesz inspirację do swojej muzyki? Mike: Moja inspiracja to przede wszystkim moje życie, wszystko co przeżyłem, co widzę i czuję. Lubię też obserwować ludzi i ich historie, to dodaje autentyczności moim tekstom. Jak radzisz sobie z presją i oczekiwaniami? Mike: Starając się być sobą i robić to, co kocham. Presja jest, ale trzeba ją przekuć na motywację, nie na blokadę. Co robisz, gdy nie tworzysz muzyki? Mike: Lubię odpoczywać z bliskimi, oglądać filmy, dbać o swoją kolecję aut a czasem po prostu wyjść na spacer i złapać trochę świeżego powietrza. **Następnie Mike przeszedł do coverów które zostały wybrane przez fanów w głosowaniu online:** In My Blood - Shawn Mendes Attention - Charlie Puth Stay With Me - Sam Smith **Stolica Teksasku, Austin przywitał Mike’a z otwartymi ramionami już od pierwszego ogłoszenia że pojawi się w tym mieście z trasą koncertową. ACL Live at The Moody Theater wypełnił się do ostatniego miejsca, a ludzie ustawiali się w kolejce jeszcze na długo przed startem. Widać było, że tu nikt nie przyszedł przypadkiem, każdy znał teksty i był gotów na pełne zanurzenie się w muzykę. Mike był pod wrażeniem, bo energia tłumu była intensywna i autentyczna, a fani nie odrywali wzroku od sceny ani na chwilę. Gdy na wielkim ekranie pojawiło się "LOOK MOM, I MADE IT", sala eksplodowała wiwatami. Mike wszedł na scenę z uśmiechem i rzucił żartem z ostatniego podcastu STARCAST związanego z kostkami lodu w Los Santos. Swój występ zaczął od DJ'skiego intra do "I'm Back", finalnie zagrał tą piosenkę a później poleciał "SM1L3", "Like This PT2" i "Pikachu". Kiedy na "GIRLS" cała sala zaśpiewała refren, Mike tylko się uśmiechnął i dał im prowadzenie na mostku. Pięć mocnych numerów z rzędu, po których Mike podziękował fanom i wyłapał kilka krzyków, szczególnie z pierwszych rzędów, na które odpowiadał z bliskim kontaktem. W drugiej części koncertu zrobiło się bardziej kameralnie i emocjonalnie. Wykonał "Still Want You" razem z odtworzoną wokalną częścią Laili, zaraz potem "No More Heaven". "Watch", potem "Need U" i "Selfmade" z na którym pojawiła się osobiście Neri. Przy "Selfmade" ludzie podnosili ręce, jakby ten kawałek trafiał ich prosto do serca. Przedostatni numer to mocno rozciągnięte i wyciszone "She's Never There", z pauzą przed ostatnim refrenem, cisza w sali jak nigdy. Mike zamknął koncert solo z gitarą, śpiewając "Mantra" bez DJ’a i hypemana. Schodząc ze sceny, nucił cicho do mikrofonu: "Moje życie to klatka filmu od Tarantino..." Nagle rozbrzmiała głośna trąbka puszczona przez DJ’a a na telebimie pojawiła się wizualizacja Farusha do ostatniego numeru "Diva". I tak właśnie Mike zakończył wieczór, finalnie podziękował fanom.**
  22. **Mike przesłuchał i zostawił lajkacza**
  23. 25.07 Dallas, Texas - South Side Ballroom **Spotkanie VIP w Dallas odbyło się parę godzin przed koncertem. Zjawiło się na nim około 100 osób a każdy fan z biletem VIP dostał niebieską opaskę. Wydzielona przestrzeń, nastrojowe światła, kanapy, lekki klimat przedwieczornego backstage’u. Mike zupełnie jak w Denver, wszedł na salę z kubkiem kawy ze starbucks i bez żadnej sztywnej otoczki. Przywitał ludzi żartem, jakby znał ich od lat. Potem zagrał trzy covery wybrane wcześniej przez VIP-ów w głosowaniu:** Call Out My Name - The Weekend Location - Khalid Circles - Post Malone **Między piosenkami robił przerwy i odpowiadał na pytania zadane mu przez fanów. Ogólnie panował luźny nastrój, Mike często się śmiał jak to miał w zwyczaju, nawet z głupich rzeczy. ** Gdybyś miał występować w barze karaoke pod fałszywym nazwiskiem, jak byś się nazwał? Mike: Wiesz co, jak zaczynałem z tym wszystkim, to zawsze chodziłem z plecakiem. Zamiast Blaze, zacząłbym z Backpack. Co cię bardziej stresuje, studio czy wizyta u dentysty? Mike: Damn.. Studio. Dentysta przynajmniej nie ocenia twoich wersów. Który numer z płyty miał być w ogóle czymś innym? Mike: SM1L3 miał być o imprezach, a wyszło o totalnym odklejeniu. **Na koniec wspólna fota grupowa i szybkie podpisy dla tych, którzy wylosowali indywidualne spotkanie.** **South Side Ballroom był napchany jak puszka, a powietrze w środku miało już gęstość koncertu, zanim cokolwiek się zaczęło. Gdy zgasły wszystkie światła, Mike wszedł na scenę i podszedł po cichu do konsoli DJskiej - oczywiście pojawiły się okrzyki w momencie jak wszedł na scenę, nie dało się go ukryć w stu procentach. Po chwili wybrzmiało dłuższe intro DJ'skie po którym poleciał "I'm Back", wszedł na stół od DJ'ki na którym miał wydzielone miejsce a sala zawrzała. Mike wszedł w początek koncertu mocno, po kolei poleciały: "SM1L3", "Like This PT2", "Pikachu", i było widać, że Dallas zna tracklistę na pamięć a dziewczyny przeważające ilością podczas koncertu Mike zdecydowanie szalały podczas piosenki "GIRLS", dały upust krzycząc na cały głos każdy refren, nawet ten zagrany acapella specjalnie dla nich. Mike co chwilę puszczał mikrofon w stronę tłumu, publika nie zawodziła i śpiewała razem z nim, momentami czuł się aż przytłoczony bo nie przypuszczał nigdy w życiu że aż w tak mocny sposób mógł do kogoś dotrzeć swoją twórczością. Przy "No Regret, No Love" zrobiło się trochę ciężej. Mike zwolnił, złapał bardziej surowy ton, a wokal poleciał trochę niżej niż zwykle, i to zrobiło robotę. Potem „Still Want You”, z projekcją Laili na telebimie, niby prosty zabieg, ale mocny jak diabli. W dalszej części koncertu przyszedł moment wyciszenia "No More Heaven", "She's Never There", i tu sala kompletnie spowolniła. Ludzie stali bez telefonów, wielu z zamkniętymi oczami. Mike na końcówce "She's Never There" milknie. Do końca koncertu emocje się tylko kumulowały: "Need U", "Selfmade", "Watch", a potem wejście w "Mantra" bez żadnego przejścia. Mike jakby nie patrzył już na ludzi, tylko przez nich. I to działało. Tego nie trzeba było rozumieć, wystarczyło tam być. Na bis wrócił, powiedział tylko jedno zdanie:** Nie ma mnie tu bez tych, co nie przestali wierzyć, nawet jak ja przestałem. **I poleciała "DIVA", robiąc na koniec konkretny ogień.**
  24. **Mike przejrzał efekt sesji zdjęciowej odpoczywając po koncercie w Denver, spodobały mu się rezultaty chociaż uważa że zabrakło jakiegoś zdjęcia z hobby horse.**
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin