Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

Vexovy

Gracz
  • Postów

    49
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Vexovy

  1. Moim skromnym zdaniem trochę za późno...
  2. **Vito Siletto udał się do drugiej swojej firmy, zabrał jeden z pojazdów z Santos Taxi, po czym wrócił na warsztat w celu przeprowadzenia serwisu.** **Vito Siletto otwiera drzwi, bagażnik oraz maskę pojazdu.** **Vito Siletto podchodzi do przodu pojazdu, po czym zaczyna odręcać obudowę filtra powietrza w celu wymiany na kompletnie nowy.** **Vito Siletto po wyciągnięciu starego filtra powietrza wyrzuca go do beczki w roku hali a następnie wracając łapie za pojemnik do zlania starego, przepalonego oleju oraz nowy filtr oleju leżący na warsztacie.** **Vito Siletto podchodzi do warsztatu łapiąc za klucz nasadowy oraz pokrętło, po czym podchodząc do przodu samochodu odkłada wszystkie narzędzia.** **Vito Siletto kieruje się po wózek na kółkach, po czym kieruje go do Benefactor'a i kładze się na nim wjeżdzając pod silnik pojazdu.** **Vito Siletto łapiąc za klucz nasadowy zakłada go na śrubę do spustu oleju i odkręca ją tym samym podstawiając miske do przepalonego oleju.** **Vito Siletto podczas gdy olej zaczyna ściekać do miski sięga ręką w kierunku filtra oleju odkręcając go ręką a następnie przeciera szmatką miejsce styku uszczelki filtra.** **Vito Siletto wychodzi spod auta, po czym stary filtr wyrzuca do beczki ze złomem, odpakowywane nowy filtr, mocząc palec w starym oleju i smaruje nową uszczelkę filtra, mocuje filtr w samochodzie ponownie kładąc się pod autem.** **Vito Siletto odstawia miskę ze zużytym olejem, po czym zakręca korek spustowy oleju.** **Vito Siletto idzie na magazyn łapiąc za bańkę z nowym olejem oraz etykietkę opisową wracając do benefactora.** ** Vito Siletto odkręca korek wlewu oleju oraz bankę z olejem a następnie wlewa odpowiednią ilość dla tego modelu. sprawdza poziom wskaźnikiem zanurzeniowym a następnie opisuje kartkę wymiany oleju zczytując również stan aktualnych kilometrów i zawiesza go na jednym z przewodów od zbiornika płynu chłodniczego.** **Vito Siletto łapie za miskę ze zużytym olejem i zanosi go w róg hali zlewając jego zawartość do beczki na olej odkładając miskę zaraz obok.** **Vito Siletto kieruje się do warsztatu, łapie za szmatkę, przeciera narzędzia i odwiesza je na swoje miejsce.** **Vito Siletto wyciera ręce, łapie za komputer idąd do auta, lokalizuje gniazdo OBD, podłącza komputer, zeruje licznik do następnego przeglądu, odpina złącze i odnosi komputer na swoje miejsce.** **Vito Siletto ponownie idzie na magazyn, wybiera jeden z nowych filtrów kabinowych i wraca do stanowiska pracy.** **Vito Siletto podchodzi do benefactora od strony pasażera z przodu, klęka na ziemi i demontuje zaślepkę obudowy filtra kabinowego zlokalizowanego pod schowkiem pasażera.** **Vito Siletto wyciąga mocno zużyty filtr kabinowy, wyciąga reszte śmieci z obudowy a następnie montuje nowy filtr zamykając za nim zaślepkę obudowy filtra.** **Vito Siletto wstaje od auta, wyrzuca zużyty filtr do pojemnika a następnie wraca do samochodu, zamyka drziw.** ** Vito Siletto łapie za stanowisko do obsługi klimeatyzacji ciągnąc je za sobą w kierunku benefactora.** **Vito Siletto podpina przewody wysokiego oraz niskiego ciśnienia do samochodu obok sprężarki klimatyzatora, aktywuje obsługę tworząc podciśnienie w obwodzie i wyciągając czynnik chłodzący z obwodu klimatyzacji.** **Stanowisko obsługi klimatyzacji zaczyna buczeć. (( Vito Siletto ))** **Stanowisko zaczyna pikać. (( Vito Siletto ))** **Vito Siletto dezaktywuje urządzenie, odpina przewody z obwodu a następnie odstawia stanowisko na swoje miejsce.** **Vito Siletto zakręca korki od obwodu klimatyzacji, zamyka maskę samochodu i łapie za telefon wybierając jeden z kontaktów.** Vito Siletto mówi (telefon): Rocco - Benefactor skończony.
  3. Nora Averielle mówi: Hey, jest ktoś może z zarządu? Vito Siletto mówi: Dzień dobry! Witamy w V&R Customs. Jestem właścicielem. Vito Siletto mówi: W czym mogę Pani pomóc? Nora Averielle mówi: Świetnie się składa, przyjeżdżam z propozycją współpracy waszego lokalu z Fuzzy, polegająca na tym że postawilibyśmy u was nasz automat. Co Pan na to? Vito Siletto mówi: W jednej z naszych firm już posiadamy Państwa automat - i mam również ciekawą propozycję. Jak wiemy posiadacie Państwo sporo pojazdów. A co za tym idzie musicie je gdzieś serwisować, prawda? Vito Siletto mówi: Możemy postawić wasz automat wzamian za możliwość serwisowania waszych pojazdów. Nora Averielle mówi: Naszych pojazdów? Zajmujecie się takimi wielkimi dostawczakami? **Nora Averielle spojrzała na niego lekko zdziwiona.** Vito Siletto mówi: Jeśli chodzi o przeglądy? Oczywiście - możemy zajać się przeglądami aby utrzymać samochód mechanicznie w dobrym stanie. Niestety poza tą usługą nie mogę nic więcej Pani zaoferować. Vito Siletto mówi: Standardowa wymiana olejów, weryfikacja zawieszenia i jego stanu, drobne poprawki mechaniczne. **Nora Averielle pokiwała głową.** Nora Averielle mówi: Bym musiała to uzgodnić z szefem, ale nie powiem - jest to ciekawa propozycja na którą wydaje mi się bardzo prawdopodobna do zrealizowania. Vito Siletto mówi: No to świetnie - proszę przekazać, że automat może być wyposażony w ten sam asortyment co Santos Taxi. Nora Averielle mówi: Ooh, to też wasza firma? Vito Siletto mówi: Oczywiście. Nora Averielle mówi: Rozumiem... **Nora Averielle wysłała na telefonie zawiadomienie do szefa.** **Po chwili słychać dźwięk powiadomienia. (( Nora Averielle ))** Nora Averielle mówi: Szef mi pisze że już mamy współpracę bazującą na tym samym z innym warsztatem, także chyba jednak to nie przejdzie... Vito Siletto mówi: No trudno - tak czy inaczej niech automat będzie postawiony... Zaraz obok automatu na kawę. **Vito Siletto wskazuje głową za siebie i pomieszczenie poczekalni.** **Nora Averielle uśmiechnęła się na te słowa.** Nora Averielle mówi: Świetnie, musimy tylko spisać umowę i dłużej już nie będę przeszkadzać. Vito Siletto mówi: Jak Pani widzi - ruchu brak także w żadnym wypadku Pani nie przeszkadza. Może zaprosze od biura? Tam podpiszemy dokumenty. Nora Averielle mówi: Oczywiście. Vito Siletto mówi: Także jeśli mogę prosić o dokumenty. **Nora Averielle wyciągnęła z teczki umowę, podsunęła facetowi.** **Vito Siletto odniósł sukces próbując znaleźć pieczątke na biurku.** Vito Siletto mówi: Tu jest! Nora Averielle mówi: Czyli jak rozumiem nie ma Pan żadnych pytań? Wie Pan co i jak? Vito Siletto mówi: Oczywiście - już przy tamtym automacie zostałem poinformowany o wszystkim. Nora Averielle mówi: Rozumiem. **Nora Averielle kiwnęła głową.** **Vito Siletto łapie za długopis oraz pieczątke bez namysłu podpisując umowę w wyznaczonych miejscach.** **Vito Siletto odkłada pieczątke z długpisem, po czym oddaje umowę lekko się przytym uśmiechając.** **Nora Averielle odebrała umowę, schowała ją do teczki.** Nora Averielle mówi: Ale jakbym miała coś innego - a może wpadnie w moje ręce jakiś inny samochód to napewno wróce. Vito Siletto mówi: Bardzo dziękuje Pani za wizytę u nas. Mam nadzieje, że wszystko mamy ustalone. Kiedy możemy spodziewać się dostawy? Nora Averielle mówi: Obstawiam że do dwóch dni. Ostatnio działa to w miarę sprawnie. Vito Siletto mówi: Świetnie - czy mogęw jeszcze w czymś Pani pomóc? Nora Averielle mówi: Chyba nie, dziękuje bardzo za tak sprawną kooperacje, i nic no - chyba będę jechała dalej. Mogę jeszcze zostawić kontakt do siebie jeżeli by Pan chciał. **Vito Siletto łapie za wizytówke z biurka, po czym podaje ją przedstawicielce Fuzzy.** **Nora Averielle podsunęła mu również swoją i wstała z siedzenia.** Nora Averielle mówi: Więc to chyba na tyle tak? Vito Siletto mówi: Oczywiście - z mojej strony to tyle. Nora Averielle mówi: Dziękuje w takim razie i życzę miłego dnia. Vito Siletto mówi: Pani również miłego dnia. Nora Averielle mówi: Dziękuje!
  4. Rocco Mille mówi: Hej ! Raphael Delacroix mówi do Rocco Mille: Witam Rocco Mille mówi: Długo kazałeś na siebie czekać. Rocco Mille mówi: Jestem Rocco, miło mi. Raphael Delacroix mówi: No wiem, przepraszam bardzo *powiedział trochę speszony*. Raphael Delacroix mówi: Wie pan, sprawy urzędowe i takie tam... * Rocco Mille wyciaga dłoń w stronę mężczyzny. * Raphael Delacroix podaje ręke. Rocco Mille mówi: Chodz pokaże ci co i jak u nas. Rocco Mille mówi: Jak się zdecydujesz podpiszemy umowę. ** Zapewne się przedstawił z imienia i nazwiska. (( Raphael Delacroix )) Raphael Delacroix mówi: Ale tu *zmrużył oczy* jasno.. Rocco Mille mówi: Pokaże ci nasze biuro, i zaplecze, miejsce gdzie możesz napić się kawy czy coś zjeść i poplotkować z resztą *uśmiecha się*. Rocco Mille mówi: Tutaj rządzicie. * Raphael Delacroix przytakuje. Rocco Mille mówi: Tam nasze biura. Rocco Mille mówi: A tu mamy sale od takich spotkań jak nasze dzisiaj. Raphael Delacroix mówi: Jasne. * Rocco Mille wyciąga wzór umowy, przekazuje Raphaelowi. Rocco Mille mówi: Proszę, zapoznaj się jak sie zgadzasz to podpisz. * Raphael Delacroix bierze papier do ręki i zaczyna go przeglądać. ** Czy w umowie znajdowały się jakieś niedomówienia? Coś co mogło zaniepokoić Raphael'a? (( Raphael Delacroix )) ** Nie, standardowy wzór umowy o pracę. (( Rocco Mille )) * Raphael Delacroix bierze długopis do ręki i podpisuje umowę. * Raphael Delacroix podaje papier pracodawcy. * Rocco Mille odbiera umowę od Raphaela i odkłada na stół. Rocco Mille mówi: To witamy w firmie ! *uśmiecha się*. * Raphael Delacroix uśmiecha się. Rocco Mille mówi: To teraz przyjemności chodź pokaże ci nasz garaż... Rocco Mille mówi: Teraz tak w skrócie. * Raphael Delacroix patrzy na samochody. Rocco Mille mówi: Kierowcy jak Ty, którzy przychodzą do nas dostają rangę kierowcy I. Raphael Delacroix mówi: Powiem panu, potężny arsenał macie. Rocco Mille mówi: I tacy kierowcy maja do dyspozycji samochody po naszej prawej stronie. Rocco Mille mówi: Te 5 samochodów jest do Twojej dyspozycji. * Raphael Delacroix przytakuje na słowa Rocco. Rocco Mille mówi: Jak będziesz aktywny, jak sie sprawdzisz myślę za tydzień samochody po Twojej lewej stronie będą służyły i Tobie. Raphael Delacroix mówi: Świetnie. Rocco Mille mówi: Który podoba Ci się najbardziej ? Raphael Delacroix mówi: Mam jeszcze pytanie co do ubioru, mam się ubrać jakoś formalnie, czy po prostu schludnie? Rocco Mille mówi: Co do ubioru... hmm nie wymagam abyś chodził w garniturze ale w dresie też nie chce abyś był. Nie wiem może jakieś dżinsy ? Raphael Delacroix mówi: Najbardziej podobają mi się *wskazuje na czarny i biały samochód* te Benefactor'y. Rocco Mille mówi: Czarny i biały mówisz ? Raphael Delacroix mówi do Rocco Mille: Dobrze, będą dżinsy Rocco Mille mówi: Tak się składa, że ten czarny to mój. * Raphael Delacroix uśmiecha się. Rocco Mille mówi: I jak dasz czadu to będzie Twój. Raphael Delacroix mówi: Ładny samochód w takim razie. Rocco Mille mówi: Posłuchaj go. Raphael Delacroix mówi: No powiem panu, fajnie brzmi. Rocco Mille mówi: Dobra, ode mnie tyle jak jakieś pytania to wal jak nie to z mojej strony jesteś wolny, lub zajęty jak wyjeżdżasz na miasto. Raphael Delacroix mówi: No właśnie chciałem zapytać, czy mogę już dzisiaj wyjechać. Rocco Mille mówi: Jak przeczytałeś regulamin, podstawy i informacje to jasne. Rocco Mille mówi: Wiele Ci to ułatwi. Raphael Delacroix mówi: Tak, zapoznałem się z regulaminem. Rocco Mille mówi: To zmień gacie i możesz lecieć, gabloty czekają. Raphael Delacroix mówi: Jeśli mogę jechać, to pójdę do samochodu i się przebiorę. Rocco Mille mówi: Jasne. Rocco Mille mówi: Powodzenia ** Zapewne poszedł do samochodu i się przebrał. (( Raphael Delacroix )) Raphael Delacroix mówi: Do zoabczenia w takim razie. * Rocco Mille Rocco po zatrudnieniu drugiego pracownika jednego dnia, odjeżdża do mieszkania.
  5. Bradley Creed mówi: Dobry. Bradley Creed mówi: Sorry ze tak dlugo... lekkie komplikacje. Rocco Mille mówi: Hej, jak leci ? Rocco Mille mówi: To twoja maszyna ? *Rocco Mille pokazuje na skuter.* Bradley Creed mówi: Ta... moja, jak najszybciej sie auta dorobic i sprzedac to w ***** *machnal reka i sie zasmial*. Bradley Creed mówi: To do ciebie o prace nie? Rocco Mille mówi: Ty pisałeś maila w sprawie pracy ? Bradley Creed mówi: Owszem. Rocco Mille mówi: Bradley tak ? Bradley Creed mówi: Tak tak. Rocco Mille mówi: Ok, miło mi. Rocco Mille mówi: Słuchaj to przejdźmy się do biura, pokaże Ci jak tu mamy, spiszemy umowę i przejdziemy do garażu... Bradley Creed mówi: Jasne. * Rocco Mille kierują się w strone biura.* Rocco Mille mówi: Tutaj sobie, jecie pijecie, rządzicie w swoim gronie *śmiech*. *Bradley Creed zasmial sie.* Bradley Creed mówi: Czaje czaje. *Rocco Mille wyciąga przygotowaną umowę i podaje Bradleyowi.* Rocco Mille mówi: Zapoznaj się i jak zdecydowany to podpisz. * Bradley Creed wzial, zerknal i podpisal gdzie trzeba dosc szybko. Oddal mu papierek. * Rocco Mille odbiera umowę od Bradleya.* Rocco Mille mówi: No to witamy w firmie *uśmiecha się*. *Bradley Creed rowniez sie usmiechnal.* Bradley Creed mówi: O kurde... Rocco Mille mówi: To u nas to wygląda tak, nowi kierowcy mają rangę I. Rocco Mille mówi: Mogą jeździć samochodami tymi po Twojej prawej stronie. Bradley Creed mówi: Czaje czaje... Rocco Mille mówi: Kierowcy II kategorii dostają samochody te po lewej. Bradley Creed mówi: Ciekawy system... Rocco Mille mówi: No kwestia jest prosta. Rocco Mille mówi: Jeżeli będziesz jeździł, będziesz zarabiał my ci to wynagrodzimy. Bradley Creed mówi: Elegancko. Rocco Mille mówi: System premiowy widziałeś ? Bradley Creed mówi: Jeszcze nie. Rocco Mille mówi: To zobacz w tym załączniku do umowy, zobaczysz jak robić przy zarobić jak najwięcej. Bradley Creed mówi: Dobra... zaraz zerknę. Rocco Mille mówi: Z mojej strony to tyle, ja lecę do biura ustawię Ci wypłatę a Ty zapoznaj się z regulaminem i podstawami i kiedy tylko będziesz gotowy możesz ruszać na miasto. Bradley Creed mówi: Dobra, dzięki wielkie *uśmiechnął sie*. * Rocco Mille wyciąga rękę w stronę mężczyzny.* Rocco Mille mówi: To powodzenia. Bradley Creed mówi: Dzięki dzięki, raczej dam rade *zaśmiał sie*.
  6. Carlos Tyuyu mówi: Witam, Tyuyu Community Service. Spotkam kogoś z zarządu albo menagera? Vito Siletto mówi: Witamy w V&R Customs. Jestem Vito - szef tego zakładu. W cym mogę pomóc? Carlos Tyuyu mówi: Chciałbym porozmawiać na temat współpracy. Vito Siletto mówi: Współpracy? Proszę kontynuować. Carlos Tyuyu mówi: Specjalizujemy się w kontroli oraz serwisowaniu technicznym. Nasza specjalizacja jest drewno, metal, mechanizmy oraz elektryka. Vito Siletto mówi: Rozumiem - jak Pan widzi posiadamy trochę maszyn, które mogą wymagać serwisów. Oczywiście wszystko zależy od waszych możliwości oraz ceny. Carlos Tyuyu mówi: Dodatkowo, współpracujemy z lokalnym złomowiskiem, tak tez możemy odbierać od was stare oraz zniszczone części. Carlos Tyuyu mówi: Wszystko na tle recyklingu, ów stare i zniszczone części są w miarę możliwości rozkładane, transportowane na złomowisko, finalnie tworzy sie z nich nowe rzeczy. Vito Siletto mówi: Rozumiem, że odbiory zużytych części są darmowe tak? A jak z serwisem maszyn? Jak to wygląda cenowo? Carlos Tyuyu mówi: Kontrola oraz Serwis są w cenie podatków. Potem wszystko trafia do rządu stanu i oni opłacają nas z tego. Carlos Tyuyu mówi: Jedyny koszt to nowe części które musi zakupić warsztat do ewentualnych napraw. Vito Siletto mówi: Rozumiem. Oczywiście interesuje nas takowa współpraca. Jako, że zakład został dopiero otwarty to oczywiście serwis nie jest jeszcze wymagany. Natomiast wydaje mi się, że w przeciągu dwóch tygodni taki serwis można wykonać. Vito Siletto mówi: Co do części - oczywiście rozumiemy, że nowe kosztują. Carlos Tyuyu mówi: Oczywiście, w takim razie. Pozostawię ci moja wizytówkę na tle kontaktowym, najlepiej w formie wiadomości tekstowej. Vito Siletto mówi: Odbiór starych części macie zapewniony u nas. Carlos Tyuyu mówi: Wykonuje również działania prywatne, ale to już bardziej domostwa, tak tez można i wtedy do mnie dzwonić. Vito Siletto mówi: Oczywiście - proszę o Pana wizytówkę i będziemy w kontakcie. **Carlos Tyuyu wyciaga po chwili wizytówke z prawej kieszeni koszuli, wtem wystawia ja w kierunku faceta.** **Vito Siletto sięga po wizytówkę, po czym spogląda na nią a następnie chowa do kieszeni spodni.** **Vito Siletto sięga do drugiej kieszeni a następnie podaje swoją wizytówkę.** **Carlos Tyuyu odbiera po chwili od niego wizytowke, wtem chowa ja do tylnej kieszeni.** Vito Siletto mówi: Dziękuje za Pana wizytę - muszę wracać do klienta. Carlos Tyuyu mówi: W takim razie, miłego wieczoru życzę. Vito Siletto mówi: Miłego wieczoru.
  7. Riccardo Algheri mówi: Czołem ! Vito Siletto mówi: Witamy w V&R Customs! Riccardo Algheri mówi: Doszły mnie słuchy, że dobrze robicie Muscle *uśmiecha się*. Vito Siletto mówi: Nie ukrywam, że mamy mały problem z pracownikami... Sami musimy zacierać ręce. Co Pana do nas sprowadza? Vito Siletto mówi: Jasne! - to jedna z naszych specjalności. Riccardo Algheri mówi: I to szanuje ! Riccardo Algheri mówi: Słuchaj jestem Riccardo, miło poznać. Vito Siletto mówi: Jestem Vito - lepiej będzie nam się rozmawiać. Riccardo Algheri mówi: A teraz do rzeczy...zobacz to moja perełka, można powiedzieć takie marzenie z czasów dzieciństwa, kiedyś taki samochody mogłeś policzyć na palcach jednej ręki... **Riccardo Algheri spogląda na czerwonego Chino.** Vito Siletto mówi: Już wygląda dobrze - w naszych rękach sprawimy, że będzie wyglądać na cacuszko... Kwestia tylko finansów... Riccardo Algheri mówi: Aż tak drogo macie ?*śmiech*. Vito Siletto mówi: Wszystko zależy od tego co chcesz uzyskać. Vito Siletto mówi: To od czego zaczynamy? Riccardo Algheri mówi: Słuchaj, hmm, myślałem nad jakimś odświeżeniem go... Riccardo Algheri mówi: Jakieś skóry, zrobiłbym nowe, jakieś jaśniejsze. Vito Siletto mówi: Zrobi się! - kolor zostaje? Riccardo Algheri mówi: Druga rzecz, zdecydowanie ! chciałbym mu zamontować dach... Vito Siletto mówi: Sporo pracy ale też wykonujemy takie usługi. Riccardo Algheri mówi: Myślisz, że jesteście w stanie mu założyć miękki dach ? Vito Siletto mówi: Raczej chciałbym aby Pan się zaczął martwić czy czegoś nie jesteśmy w stanie zrobić. Robimy wszystko - na cuda potrzeba więcej czasu. Riccardo Algheri mówi: Klasa. Vito Siletto mówi: Niech Pan chwilkę poczeka. Riccardo Algheri mówi: To słuchaj młodzieńcze, ja w to wchodzę, przekonałeś mnie... **Vito Siletto podchodzi do warsztatu gdzie aktualnie ładuje się tablet i wraca do klineta.** Riccardo Algheri mówi: Te fotele w któe wpadasz, to jest inna bajka, kiedyś robili samochody.... Vito Siletto mówi: *podaje tablet* proszę o zapoznanie się z naszą ofertą. Zaznaczyć co dokładnie Pan wybiera, automatycznie podliczy Panu wycene. Poniżej wystarczy tylko kliknać akceptuj wycene. Riccardo Algheri mówi: Hmm, chyba się zdecydowałem. Riccardo Algheri mówi: To będzie tak, założymy mu nowe felgi, i wymienimy tablice. Riccardo Algheri mówi: Na razie tyle, nie malo to wyszlo... Vito Siletto mówi: Świetnie - zatem już zaczynam działać. Będzie Pan zadowolony z naszych usług. Riccardo Algheri mówi: Super ! to jak się umawiamy ? Riccardo Algheri mówi: Długo trzeba czekać ? Vito Siletto mówi: Proszę pojawić się za godzinkę? Riccardo Algheri mówi: O to świetnie ! zatem widzimy się ! Riccardo Algheri mówi: Dziękuję i powodzenia. Vito Siletto mówi: Do zobaczenia! *wyciąga ręke do klienta*. ** Riccardo Algheri odwzajemnia gest mężczyźnie.** **Vito Siletto podchodzi do podnośnika, po czym rozstawia łapy pod samochodoem tak aby został on równomiernie podniesiony. Następnie podchodzi do sterownika i dźwiga pojazd do góry.** **Vito Siletto Podchodzi do warsztatu, łapie za klucz pneumatyczny oraz klucz 22. Podchodzi do każdego koła za koleją i odkręca wszystkie śruby mocujące koła. Każde z kolei zanosi do montażownicy.** **Vito Siletto Zdejmuje każdą z opon ze starych felg. Stare pakuje do worków i zanosi do bagażnika samochodu.** **Vito Siletto Podchodzi do regału łapiąc za nowe felgi i każdą zanosi pod montażownię.** **Vito Siletto każdą z felg lekko smaruje specjalnym smarem, nakłada oponę używając docisku.** **Vito Siletto Czynność tą powtarza z każdą felgą, po czym każdą z nich przy użyciu pistoletu pompuje do wymaganego ciśnienia.** **Vito Siletto łapie kolejno za kompletne nowe felgi z oponami, nakłada na wyważarkę aby dokładnie wyważyć każde z kół.** **Vito Siletto po wyważeniu zanosi koła do każdej piasty, nakłada felgi, łapie śruby za placami a następnie używa klucza dynamometrycznego w celu precyzyjnego dokręcenia śrub.** **Vito Siletto zawiódł próbując odkręcić przyspawaną śrubę.** Vito Siletto mówi: Cholera... musiała się zerwać. **Vito Siletto odkręca pozostałe śruby, przyprowadza spawarkę na miejsce serwisu pojazdu, po czym obspawuje urwany łeb do zerwanej śruby.** **Vito Siletto ponownie obspawuje urwany łeb śruby, łapie za palnik i podgrzewa śrubę tak aby była możliwość jej odkręcenia.** **Vito Siletto zawiódł próbując Odkręcić obspawaną, podgrzaną śrubę.** **Vito Siletto podnosi się spod pojazdu, odchodzi nerwowym krokiem w kierunku bramy. Łapie za papierosa, odpala go i zaczyna wyzywać pod nosem...** **Vito Siletto ucina zerwaną śrubę, biorąc wiertarkę rozwierca śrubę zablokowaną w piaście, po czym wyciąga jej pozostałości. Podchodzi do blatu warsztatu, łapie za komplet nowych śrub i wraca do pojazdu zakładając z sukcesem pozostałe koła.** **Vito Siletto podchodzi do warsztatu odnosząc klucze używane do wymiany kompletnych kół, odprowadza palnik oraz spawarkę na miejsce. Łapie za śrubokręt z warsztatu, zdejmuje poprzednią tablicę rejestracyjną, po czym mocuje na jej miejsce kompletnie nową.** **Riccardo Algheri podnosi rękę w geście przywitania.** Riccardo Algheri mówi: Czołem ponownie. Vito Siletto mówi: Witam ponownie! - jak widać udało się sprostać mam nadzieje Pana oczekiwaniom. Riccardo Algheri mówi: No już patrzymy. Riccardo Algheri mówi: No klasa. Vito Siletto mówi: Miałem problem z jedną szpilką mocującą koło, na koszt firmy wymieniłem cały komplet śrub. Riccardo Algheri mówi: Miała prawo... nie ma co się oszukiwać piasty tutaj nie są pierwszej swieżości. Riccardo Algheri mówi: W każdym bądź razie, dziekuje Panu. Riccardo Algheri mówi: Jadę się pocieszyć. Vito Siletto mówi: Faktura jest w pojeździe - dziękujemy za skorzystanie z naszych usług. Riccardo Algheri mówi: Dziekuje.
  8. **Noc była cicha, tylko deszcz rozbijał się o dach furgonetki. Na desce rozdzielczej leżała zmięta kartka – brudna, przesiąknięta wilgocią. Kilka kresek, znak „X” i coś, co wyglądało na drogę przez las. Noah odpalił silnik i spojrzał na nią jeszcze raz. Wiedział, że tam czeka kolejna paczka. Kolejny kawałek układanki, której nie potrafił już zatrzymać. Nie wiedział, kto mu to zostawia, ale wiedział jedno – dopóki zostawia gotówkę tam, gdzie trzeba, wszystko się kręci.** Wszystko zaczęło się kilka miesięcy temu, gdy Noah Garrau dostał pierwszy cynk — małą, brudną karteczkę, wciśniętą w drzwi jego ciężarówki na parkingu przy dokach Los Santos. Na kartce był tylko prosty rysunek: trzy linie, skrzyżowanie, znak „X” i dopisek „za starej stacji”. Nie wiedział, kto to zostawił, ale ciekawość wzięła górę. Nocą pojechał na miejsce — w sam środek zapomnianego kawałka lasu między Paleto Bay a granicą hrabstwa Blaine. W półmroku, pośród wilgoci i zapachu sosny, odnalazł małą metalową skrzynkę, przysypaną ziemią. W środku – kilka elementów, wyglądających jak fragmenty karabinu. Obok karteczka z krótką wiadomością: „Gotówka w tym samym miejscu za trzy dni”. Nie pytał. Po prostu zostawił pieniądze i wrócił do miasta. Od tamtej pory wszystko zaczęło się układać w schemat — ktoś dostarczał mu lokalizacje, a on dostarczał gotówkę. Wymiana odbywała się bez słów, bez imion, bez zaufania. Z czasem Noah zaczął rozumieć, że to nie przypadkowe akcje. Skrytki były zbyt dobrze rozlokowane, paczki zbyt starannie ukryte. Wszystko wyglądało na część większej sieci – nielegalnego łańcucha dostaw części broni, przemycanych z Meksyku przez granicę, a następnie rozprowadzanych w Los Santos przez ludzi, których nikt nie znał. Teraz, gdy ma już kilka takich „cynków” za sobą, Noah zaczyna budować własny system. Utrzymuje kontakt z ludźmi, którzy znają teren — pracownicy portowi, kierowcy ciężarówek, bezdomni, imigranci. Każdy z nich może przekazać mu kolejną wskazówkę, kolejny fragment układanki. Zdarza się, że jeden z „dostawców” zostawia mu stary, zniszczony plan, z zaznaczonym punktem w środku lasu. Innym razem Noah znajduje cynk pod wycieraczką swojej furgonetki. Nigdy nie wiadomo, kiedy i skąd nadejdzie następny. Z czasem zaczyna też docierać do niego, że nie tylko on szuka tych paczek. Ktoś inny również krąży po mieście, próbując przechwycić dostawy. Nikt nie wie, czy to konkurencja, czy może ludzie, którzy kontrolują cały łańcuch od góry. Jedno jest pewne — Noah wplątał się w coś większego, niż kiedykolwiek planował. Dla niego to już nie tylko sposób na przetrwanie. To gra, w której stawką jest zaufanie, informacje i władza. Każdy cynk to nowa tajemnica, a każda paczka może być jego ostatnią. OOC:
  9. **Rocco Mile oraz Vito Siletto poświęcili trochę czasu na rozmowy nad rozwojem swojej firmy. Uzgodnili wspólnie, że chcą w okolicach siedziby Santos Taxi CO. otworzyć nową działalność. Ich rozwój najwyraźniej nie podoba się wszystkim w Los Santos. Ich kolejnym krokiem jest założenie warsztatu - działanie jak w przypadku Taxi. Frontem do klienta.** **Następnego dnia na postoju taxi w dzielnicy Vespucci doszło do nieprzyjemnego zdarzenia. Pracownik konkurencyjnej firmy podczas wymiany zdań z pracownicą Santos Taxi dopuścił się przemocy fizycznej. W obronie stanał współwłaściciel firmy co skutkowało niestety ugodzeniem noża. Vito oraz pozostali pracownicy wezwali pomoc na miejsce. Na szczęście Rocco nie ucierpiał zbyt mocno przez co jego rekonwalescencja nie przebiegała zbyt długo. **
  10. Po latach za kółkiem, wśród dźwięku silników, klaksonów i wiecznego zgiełku miasta, Vito i Rocco Mille stali się kimś więcej niż tylko właścicielami Santos Taxi CO.. Byli symbolem wytrwałości – ludźmi, którzy z niczego zbudowali markę, której zaufało całe miasto. Jednak obaj wiedzieli, że sukces to nie koniec drogi, a jedynie znak, że czas ruszyć dalej. Każdy dzień w firmie utwierdzał ich w jednym – auta to coś więcej niż maszyny. To świadkowie historii, emocji, zwycięstw i porażek. I kiedy inni widzieli w nich tylko narzędzia pracy, Vito widział w nich duszę. To właśnie tam, między kluczami a zapachem oleju, zaczęła się rodzić nowa idea. W siedzibie Santos Taxi CO. Pewnego wieczoru Vito został w garażu po godzinach. Jedna z taksówek – stary, wysłużony model – wymagała więcej niż rutynowej naprawy. Kiedy Rocco przyniósł mu kawę, zobaczył, jak Vito z uśmiechem składa silnik, nucąc pod nosem. Vito Siletto mówi: Wiesz, Rocco… to nie jest tylko naprawa. To jak przywracanie życia. Każda śruba, każdy dźwięk… to coś, czego nie da się kupić. Rocco odpowiedział spokojnie: Rocco Mille mówi: Skoro potrafimy tchnąć życie w stare taksówki, to czemu nie zrobić tego dla innych? Zróbmy coś swojego. Coś, co pokaże, kim jesteśmy naprawdę. Tego wieczoru, przy brudnym stole i pod migającą lampą, narodził się pomysł, który miał zmienić ich przyszłość. V&R Customs. Nowe nadchodzi? Znalezienie odpowiedniego miejsca zajęło trochę czasu. Vito i Rocco nie szukali luksusu – szukali przestrzeni z duszą, miejsca, które będzie miało w sobie ten sam upór i charakter, co oni. Gdy je znaleźli, obaj wiedzieli, że to właśnie tam powstanie coś wyjątkowego. V&R Customs od pierwszego dnia miało jasno określoną filozofię: to nie ma być zwykły warsztat. To ma być miejsce, gdzie pasja spotyka się z rzemiosłem, a mechanika staje się sztuką. Nie chodziło o to, by tylko naprawiać auta – chodziło o to, by nadawać im charakter, przywracać ich osobowość. Czasem klasyk potrzebował nowego życia, czasem sportowiec – więcej mocy, a czasem zwykły samochód – odrobiny stylu. Każdy projekt miał być podpisany sercem i rękami ludzi, którzy naprawdę rozumieją, czym jest droga. Vito – perfekcjonista, dla którego każda śruba musiała być dokręcona dokładnie tak, jak trzeba. Rocco – spokojny strateg, potrafiący przekuć wizję w markę, a warsztat w prosperujące imperium. Razem tworzyli duet, który balansował między chaosem a harmonią. Ich współpraca była jak dobrze zestrojony silnik – różne elementy, ale jeden rytm. Warsztat szybko zaczął przyciągać ludzi – kierowców, pasjonatów, a nawet dawnych klientów Santos Taxi. Niektórzy przychodzili, by naprawić samochód, inni, by po prostu posłuchać, jak silnik budzi się do życia po rękach Vito. Każdy, kto przekraczał próg V&R Customs, czuł, że wchodzi do miejsca, które powstało z miłości do motoryzacji – nie z chęci zysku. V&R Customs to nie tylko warsztat. To symbol tego, że pasja może przetrwać próbę czasu, że nawet po najcięższych trasach zawsze można zacząć od nowa. Dla Vito i Rocco to nie biznes – to sposób na pozostanie wiernym sobie. Ich motto wisi dziś nad wejściem, wypalone w metalu: „Nie tworzymy aut. Tworzymy legendy.” Każdy, kto tu przychodzi, wie jedno – jeśli V&R biorą się za twoje auto, możesz być pewien, że dostaniesz coś więcej niż naprawę. Dostaniesz kawałek historii, zbudowany przez ludzi, którzy sami wyszli z asfaltu. Plan działania: OOC: Opcja: Supersamochody, Klasyki Sportowe No-Limit | Sport, SUV, Coupe, Sedan $150.000 Lokalizacja:
  11. **Vito Siletto udał się wraz ze swoim pracownikiem Chris'em po odbiór auta z serwisu. Lekko poddenerowany już nie mógł się doczekać jak będzie się prezentować jego auto po zmianach.** Vito Siletto mówi: To będzie dobry dzień... Cholernie deszczowy ale dobry **śmieje się**
  12. Osobiście to kolejna drama związana z użytkownikiem @AFRYKA CENTRUM SWIATA Jego logi kar zaczynają być długie i to ponownie z jednego powodu. Na czacie biznesu ooc - mówione było, że dzisiaj ruchu nie ma i omawialiśmy jak to z tym ruchem jest. Kolejny napisał, że ZW idzie a po raz kolejny owy użytkownik cały czas uciszał wszystkich. Czat grupowy nie był nadużywany - zresztą sam uczestniczyłem w dyskusji. Jak widać na screenach starałem się załagodzić konflikt to zostałem zwyzywany od "CWELA". Nie jestem za tym aby ten użytkownik czystym słowem przepraszam zakończył sprawę - patrząc na logi oraz jak sam napisał - "troll"
  13. **Vito wykonując swoją codzienną pracę zaczął irytować się, że jego samochód firmowy wydaje się być zwyczajną wersją bez polotu. Dlatego też udał się do jednego z warsztatów a następnie zlecił serwis wybierając ulepszenia z katalogu.** Vito Siletto mówi: Dobry wieczór. * skina głową do wszystkich w okolicy* chciałbym trochę popracować nad swoim autem. Talah Chee mówi: Hej hej! Cristobal Tejeda mówi: Masz to, wjedź gdzieś, gdzie nie będziemy przeszkadzać. ** Cristobal Tejeda zgarnął papierowy katalog w formie gazetki, podał V.Siletto.** Cristobal Tejeda mówi: Inspiruj się, ziomalu. **Vito Siletto odbiera katalog i zaczyna go wertować.** **Cristobal Tejeda podgłośnił audio na warsztacie.** **Vito przekazał pracownikowi warsztatu co ma zostać wykonane oddając mu katalog, po czym ustalili termin odbioru samochodu.** Cristobal Tejeda mówi: Dobra... z tym wszystkim powinienem się wyrobić do jutra. Talah Chee mówi: Masz jak wrócic? Cristobal Tejeda mówi: Miałem o to pytać. Talah Chee mówi: Mogę zrobic za kierowce... Ezri Clark mówi: Jak ty dachu nie masz a pada. Talah Chee mówi: Jakbym mogła smignac pewną fajnie pomalowaną ranflą... Vito Siletto mówi: To ja się zgłoszę po sprzęt jutro. Zgodnie z katalogiem. Felgi, kolor, silnik, przyciemnianie szybek i systemy alarmowe i bezkluczykowe. Cristobal Tejeda mówi: Wszystko spisałem, yeah. Jak potrzebujesz podwózki, daj znać - podrzucę cię. Vito Siletto mówi: Życze dobrej, pracowitej nocki. A co do transportu - mam jak wrócić. Dzięki! **Vito opuścił warsztat wyciągając z kieszenie telefon, a następnie wybrał numer do swojego wspólnika.** **Nawiązano połączenie.** [Telefon, mężczyzna]: Siemasz, co tam bracie. Vito Siletto mówi (telefon): Rocco - oddałem auto do serwisu. Możesz po mnie wyjechać? Wyślę Ci lokalizację. [Telefon, mężczyzna]: Jak zaplacisz to bede, taka moja praca. [Telefon, mężczyzna]: Hah. Vito Siletto mówi (telefon): Phah - już wzywam taryfę... **śłychać deszcz i przebijający śmiech Vito - dodatkowo lokalizacja wysłana** lepiej się pospiesz bo gnoju narobię w aucie... **Rozmowa została zakończona.** Vito Siletto mówi: Kurwa... Co za pogoda... Jestem cały mokry. Dzięki Rocco, że po mnie przyjechałeś. Rocco Mille mówi: Gdzie dzisiaj jedziemy ? Vito Siletto mówi: Słuchaj - trochę przesadziłem... **wtem pokazuje fakture za serwis auta**. **Wartość na fv 55 000$. (( Vito Siletto ))** Rocco Mille mówi: A nowy pfister 150k...**śmieje się**. Vito Siletto mówi: Zobaczysz... będzie piękny. Vito Siletto mówi: Przepraszam, że tak poszło. Trochę przesadziłem. Rocco Mille mówi: Ale ja nie mam z tym żadnego problemu, byle na wypłaty bylo dla każdego i reszta to nieważne, oby ładny byl. Vito Siletto mówi: Będzie piękny - a co najlepsze doinwestowałem też silnik. Vito Siletto mówi: Dzięki Rocco - idę zanieść papiery do księgowości. **Vito Siletto podchodzi do blatu, po czym fakturę z warsztatu okleja kartką z informacją "do zapłaty" a następnie wkłada ją do kuwety z napisem "Ważne".**
  14. Link do Twojego konta: https://forum.v-rp.pl/profile/31689-vexovy/ Link do konta oskarżonego: (jeśli nie znasz to podaj nicki IC) https://forum.v-rp.pl/profile/1675-afryka-centrum-swiata/ @AFRYKA CENTRUM SWIATA Powód składania skargi: Obelgi, prowokację na biznesowym OOC. Wyjaśnienie sprawy: Jako, że jestem właścicielem biznesu Santos Taxi, gość nie wykazuje żadnej aktywności a za to, że posaliśmy na czacie OOC biznesu zaczął obrażać wszystkich członków biorących udział w dyskusji. Starałem się uspokoić niestety nic to nie pomogło. Dowody: w załącznikach pełne ss'y.
  15. **Vito wraz z Rocco po ciężkich rozmował postanowili, że David - najbardziej aktywny z pracowników będzie mógł im pomóc i wyręczy z obowiązków. David Jones zajmuje się większością papierkowej roboty oraz rekrutacją pracowników.** **Do Vito zadzwonił telefon - To David informujący o zatrudnieniu wysokiej, ładnej blondynki. Vito osobiście postanowił z nią porozmawiać i przekazać klucze od bramy.** Jane Jockie mówi: Dobry wieczór. Vito Siletto mówi: Dzień dobry Pani Jane - David przekazał mi, że umowa również została podpisana. *wtem sięga do kieszeni i podaje piloty do bram* to są piloty do naszych bram wjazdowych. Należy pamiętać aby za każdym razem zamykać je za sobą. Jane Jockie mówi: Tak wiem David wszystko powiedział. Vito Siletto mówi: *spogląda z lekko zadartą głową do góry ponieważ Jane jest zdecydowanie wyższa* Mam nadzieje, że współpraca nasza będzie przebiegać prawidłowo *uśmiecha się*. Jane Jockie mówi: Również mam nadzieje *uśmiechnęła się* wiec mogę zaczynać? Vito Siletto mówi: Oczywiście - Proszę tylko pamiętać, które z pojazdów są do dyspozycji. **Chwilę po spotkaniu Jane oraz Vito przystąpili do swoich obowiązków, korzystając z pogody, która nad Santos zaczyna się klarować.**
  16. **Gasro został zamordowany w dzielnicy Rancho. **
  17. **Gasro ponownie odpowiada w swoim artykule.** Chcąc nie chcą w przeciągu kilku godzin mojej pracy jestem w stanie ustalić więcej niż to robicie wy. Skoro wiecie więcej i wszystko co udało mi się ustalić - to dlaczego w miejscach przez mnie wskazanych nadal osoby z bronią oraz dragami chodzą wolno? Cały czas te same osoby. Mam kontakty z osobami, które za kilka zielonych stówek sprzedają innych, a wy? Gdzie macie osoby przeznaczone do obserwacji? Jeśli chodzi o pączki... Dobrze wiemy... wróć. Wystarczy zrozumieć przenośnie. Z brakiem pozdrowień, Gasro.
  18. **Gasro przełącza się między swoimi artykułami, po czym zapoznaje się z treścią komentarza i dodaje coś od siebie.** Gasro: O! To rozumiem, że środowisko oczyszcza się lepiej niż z pomocą biura szeryfa?
  19. **Gasro siędząc w swoim wygodnym fotelu popijając Whiski i śmiejąc się pod nosem umieszcza komentarz do wypowiedzi.** Gasro: Oj... Ależ zabolało, że u was pieniądze przeznaczone na szkolenia idą w kierunku "jak być lepszym krawężnikiem". To, że ktoś pomylił się w stopniu służbisty nie oznacza, że historia wyssana z palca. Jeśli ktoś podchodzi do oficera i głośno mówi, że posiada informację o dragach i ich miejscu a oficer to olewa... To tylko się prosi do obsmarowania. Aktualnie obejmujący wysokie stanowiska w Państwowych departamentach powinni dawno stracić stołki. Chociaż może być to z lekka ciężkie - duża ilość pączusiów. Dodatkowo każdy z was co tak broni niech nie umieszcza anonimowych wiadomości. Chętnie zamienimy kilka słów... Jeśli pracujecie u źródła, wezmę ze dwadzieścia pączków... Starczy na chwilkę dyskusji? Zdjęcia, które dodałem tylko pokazują, że do podstawy się nadajecie, wszyscy... Osiągnąć coś więcej? Niestety nie...
  20. **Gasro korzystając z możliwości dodaje post do swojego artykułu. Wgrywając dodatkowe zdjęcia** Gasro: Oj Panowie - chyba mój artykuł zainteresował nie tylko cywilnych mieszkańców Santos. A oczywiście odpowiednie służby mając na wyciągnięcie ręki zdjęcia miejsca gdzie znajdują się dragi i bronie z chęcią udali się w to miejsce. Szkoda tylko, że dziwnym zbiegiem okoliczności, dzień po mojej wizycie i artykule pojawiają się ONI... Stróże prawa!
  21. Written by Gasro - 12/10/2025 Wiecie, że nie odpuszczam. Jak coś śmierdzi, to ja tam wchodzę po kostki, żeby sprawdzić, kto naprawdę wali ten smród. Tym razem postanowiłem wdrożyć do wszystkiego Los Santos County Sheriff’s Department. Myślałem naiwnie, że może ktoś w końcu powie: „Gasro, dzięki za info, działamy!”. Ale nie. Trafiłem na kolejnego urzędnika w mundurze – sierżanta Contrerasa. Rozmowa z nim to była strata czasu i tlenu. Gość od początku zachowywał się jakby miał kij w tyłku i robił mi łaskę, że w ogóle ze mną gada. Kiedy zacząłem temat dragów – konkretnych miejsc, które sam zlokalizowałem, adresów, gdzie towar schodzi szybciej niż woda z kranu – ten pieprzony ignorant tylko westchnął i rzucił: „Jestem w pracy, mam inne obowiązki.” Inne obowiązki? Jakie, do cholery?! Bo jeśli „inne obowiązki” to żarcie pączków w radiowozie i czajenie się przy światłach, żeby wyłapać kogoś, kto przejechał na pomarańczowym, to gratulacje. Sheriff’s Department oficjalnie stał się parodią samych siebie. Tylko pytanie... Czy da się bardziej sparodiować idiotę? Gość pełniący służbę publiczną rzuca do mieszkańca tekstami typu: koleś... Gasro mówi: Mam kilka pytań. Powiedzmy, że działam dla dobra mieszkańców, normalnych mieszkańców. Contreras mówi: No dawaj. Contreras mówi: Ugh,-.. Mówiłeś do mnie, prawda? Co jest grane, z resztą zejdź na chodnik - coś jeszcze Ciebie przejedzie, c'mon. Gasro mówi: Nie chodzi o wykroczenia a sprzedaż narkotyków, broni... Gasro mówi: Dlaczego jesteście takimi nieudacznikami, że nie potraficie zapanować nad przestępczością w tym mieście? **wten uruchomił nagrywanie dzwięku w telefonie.** Contreras mówi: 'A-ha,-.. W porządku, społeczność i działanie na jej rzecz to ważna, bardzo ważna kwestia - w czym mogę Ci pomóc, koleś? Contreras mówi: Wróć.. Czemu uważasz, że jesteśmy nieudacznikami? Widziałeś statystyki roczne naszego departamentu? Czy w ogóle upublicznione dane przez prokuraturę okręgową?.. Bronie, dragi.. I przestępcy są zdejmowani z ulic i stają przed ławą przysięgłych.. Prawda? Gasro mówi: I oczywiście proszę o przedstawienie się. Ludzi na pewno to zainteresuje uśmiecha się. Gasro mówi: No nie do końca... Jak to jest, że na Grove na waszych oczach okładany jest mężczyzna a wy czekacie aż sytuacja się uspokoi i dopiero wtedy ingerujecie? Contreras mówi: Sierżant Contreras z LS County Sheriff. Człowieku.. Jestem teraz w pracy, prawda? Nie mam czasu na jakieś wywiady, z resztą Ty nie jesteś dziennikarzem.. Nie znam tej sytuacji, nie mam zdania..- Nie chcę gdybać, zrozum mnie. Gasro mówi: Kolejna kwestia... W przeciągu kilku godzin udało mi się ustalić gdzie i kto ma coś na sprzedaż a wy latami nie możecie tego ogarnąć? Gasro mówi: Jesteś pracownikiem publicznym i będąc na służbie masz prawo ze mną rozmawiać. Nie wiesz kim jestem. **wten pokazuje plakietkę Daily Gobe** Contreras mówi: Cieszy mnie Twoje zaangażowanie w zwalczanie dilerów.. Śledztwa są prowadzone, ale nie są to publiczne dane; Wyobraź sobie, śledczy chcą rozbroić organizacje, a nie jednostki.. Gasro mówi: Oczywiście chcą rozbroić organizację. Wczoraj widziałem jak to robią... Goście z bronią przy sobie chwile wcześniej nią wymachiwali, po czym wy przejazdem, krótkie pytanie i odjazd. Contreras mówi: 'Ah-ha.. Nie przedstawiłeś mi się, stąd ta opinia.. Ale jak powiedziałem, jestem teraz zajęty.. Będąc na zmianie mam masę innych, ważniejszych obowiązków - zrozum mnie. Z resztą nie jestem oficerem prasowym, go możesz sobie zaprosić na rozmowę do.. Studia, coś? Gasro mówi: To jest śmieszne Panie Contreras... Contreras mówi: Nie będę tego komentował, nie widziałem i nie słyszałem o tym.. Gasro mówi: Oczywiście **wten dezaktywuje rejestrację rozmowy ** Pana słowa oczywiście znajdą się w artykule. Miłego dnia. Powiedziałem mu wprost: wiem, kto handluje, wiem gdzie i z kim. W ciągu kilku godzin ogarnąłem to, z czym oni niby „walczą” od miesięcy. Wiecie, jaka była reakcja? Cisza. Pusta, zimna, obojętna cisza. Gość mnie olał. Kompletnie. Jakbym gadał z chatbotem z hotline’u, a nie z człowiekiem, który ma bronić porządku. I wtedy dotarło do mnie jedno: w tym mieście czerwone światło jest większym zagrożeniem niż worek koksu w bagażniku. Bo łatwiej wystawić mandat niż ruszyć dupę do Rancho, Davis czy Grove. Po co ryzykować, skoro można nabić statystykę wykroczeń i mieć „dobrą służbę”? Sierżant Contreras – człowiek, który powinien być symbolem służby publicznej, stał się symbolem bezradności. Facet w mundurze, który wie, że w mieście dzieje się syf, ale woli udawać, że go nie ma. Bo tak wygodniej. Bo po co się wychylać, skoro szef i tak nic nie zrobi? I tak właśnie wygląda dzisiejsze „prawo i porządek” w Los Santos County. Ludzie giną, dragi płyną, a Sheriff’s Department w najlepsze tłumaczy się tym, że „to nie ich kompetencje”. Szeryf? Chyba dawno zapomniał, po co ma odznakę. Ja nie zapomnę. Bo jeśli ktoś myśli, że Gasro da się zbyć gadką o „innych zadaniach” – to chyba nie wie, że moim zadaniem jest właśnie grzebać w ich brudach, aż się udławią własną obojętnością. Gasro – ten, który robi ich robotę, bo ktoś musi.
  22. **Gasro rozsiadł się wygodnie na swoim fotelu przeglądając swoje artykuły, po czym napotkał na komentarz "kuby" i z uśmiechem na twarzy odpisał.** **Komentarz użytkownika Gasro: Ja zdrowo pierdolnięty? Nie wiem w jakiej skali patrzycie na ludzi z Rancho i ich poziom umysłowy... Wystawiają się na tacy za jedyne dwanaście tysięcy? Nie nadają się do niczego... Powinni poszukać pracy, może zamiatanie dróg? Chociaż nie wiem czy ogarną ten temat...** **Gasro w międzyczasie podłączył telefon do laptopa, uruchomił VPN a następnie dodał do swojego komentarza kolejne zdjęcia.** **Gasro opisuje zdjęcia: Kolejni idioci nie potrafią zamykać drzwi...**
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin