-
Postów
49 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Citrus
-
El Monte Flores 13, X13, XIII - Formacja o charakterze gangu ulicznego, powstała na przełomie lat pięćdziesiątych dwudziestego wieku jest to jeden z najstarszych gangów w okolicy, poprzedzając Crips i Bloods. Organizacja stworzona z myślą o ochronie społeczności latynoskich, przed grupami afro-amerykańskimi, którzy zagrażali południowcom. Florencia podlega pod meksykańska mafie La eMe oraz współpracuje z innymi setami Sureno, które także przystają na narzucone zasady La eM´y. Współpraca ma na celu zwiększenie możliwości działania na terenach miasta Los Santos, skupiając się na konkurencji, a nie na Sobie wzajemnie. Florencia często obchodzi się ze swoja przynależnością, zdobiąc mury, ciała, czy nawet swój ubiór liczba 13´, która oznacza literę alfabetu “M”, czyli meksykańskiej mafii. Jednak nie po samej cyfrze czy nazwie są oni rozpoznawalni. Memberzy gangu przywdziewają często niebieskie kolory, czy używają ich podczas oznaczania swojego terenu za pomocą puszki z farbą. Wyróżniają się szczególnie w porównaniu z innymi organizacjami przestępczymi na terenie South Central, swoja bezwzględną brutalnością, którą wykorzystują do powielania swojego dochodu, utrzymywania swoich terenów, czy ich poszerzania. Są często widziani w grupach, ich agresywne zachowanie odstrasza potencjalne zagrożenie, a słabe jednostki nie są tolerowane w ich środowisku. Formacje te nadzorują tereny południowego Los Santos, jednak młoda grupa Latynosów zaczęła pojawiać się w północnych częściach tego miasta przy ulicy Jamestown St´. Każdego wieczoru można zauważyć tam przesiadujących chłopaków w wieku między 15, a 24 lata. Częste interwencje policji, czy nocne awantury pobudziły tamtejszy rejon, szerząc panikę w społeczności, która zamieszkuje tamtejsze tereny. Florencia jest utrzymywana z różnych źródeł dochodów, najczęstsze z nich to handel narkotykami, bronią, napady, kradzieże, czy nawet porwania. Młodzi Latynosi nie należą do tolerancyjnych grup, uważają się za lepszych rasowo, z czego często dochodzi do konfliktów rasowych, narodowościowych, czy nawet religijnych, które są zauważalne przez tamtejsze organizacje pozarządowe. Jednak w niektórych przypadkach grupa odchodzi od swojego nastawienia, obierając drogę czystej strategii, poddaje się sojusz z innymi organizacjami, które pomimo w rzeczywistości nie powinny nigdy zaistnieć. Jest to typowe podejście, opierające się na zwiększeniu swojego kapitału. Sureños, czyli południowcy, złączeni są w ogromnym sojuszu zwanym „SUR”, co jest akronimem od Southern United Raza. Członkowie kliki od lat 80 rozproszyli się, jak szarańcza na północ oraz wschód, co zainicjowało kolejne beefy. Najbardziej zażartym rywalem południowców są gangi nazywające siebie Norteno, lecz latynosom z południa przypodobało się określenie “Norputos”. Obejmują one tereny na północy. Walki z biegiem lat nie ustały, a w niektórych okresach nawet się nasilały, co skutkowało wystrzałami broni i brutalnymi morderstwami dzień w dzień. Wojna nie ominęła setu Florencii, także jej odłamów w tym kliki El Monte Flores, którzy są skrajnie wrogo nastawieni do czternastek. Chociaż eskalacja konfliktu w okolicy Jamestown St' minęła, to stare wygi nakreśliły pogląd dzieciakom z projektów w tamtej okolicy. Poza nieustannymi walkami z Notenos Florentczycy toczą spór o tereny, dragi, lub po prostu o szacunek z 18th Street Gang, 38th Street Gang i pomniejszymi grupami. Są też śmiertelnymi wrogami Cripsów, z którymi tuż obok Nortenos, toczą najkrwawsze walki, szukając każdej okazji do zabicia rywala także z czystej nienawiści do czarnych. Największy zysk członkowie El Monte Flores kasują z licznych siatek dilerów, którzy rozprowadzają dragi po ich terenie, przez wizje większego zarobku, chętniej prowokują, a finalnie angażują się w konflikt z innymi grupami o teren. Poza dealowaniem latynosi wyciągają rękę także coraz częściej w stronę handlu ludźmi. Małolaty z Jamestown St' próbują naśladować starszych, widząc w nich przykład do naśladowania, kiedy obserwują ich z daleka zza siatki, lub obserwują liczne wrzuty w okolicy, właśnie dlatego w składzie szajki często widuję się tak młodych nastolatków. Najczęstszą wrzutą na ścianach oraz na ciele, jaką można zauważyć są słowa “El Monte Flores, Flores, EMF, XIII, X3 i 13. Członkowie grupy z Jamestown St' bardzo często utożsamiają się nosząc ich ubrania z LA DODGERS, czyli z drużyna baseballowa występująca w zachodniej dywizji National League ligi Major League Baseball. Nazwa gangu pochodzi od Barrio Las Flores.
-
-
-
-
-
**Wieczorem około 21:30 17.10.2021 z popularnego klubu Meiwei Strip Club na Chamberlain Hills, wyszło dwóch azjatów, którzy skierowali się zza klub. Zaraz po nich z drzwi wyłonił się Hugh Bustamante, prowadzony przez Leslie Tierney prosto w łapska oprychów, czyhających w ukryciu za budynkiem. Na drodze młodego czarnucha, powiązanego z lokalnym gangiem, stanęła dwójka zamaskowanych mężczyzn, którzy bez zastanowienia obezwładnili ofiarę i przystawili jej nóż do gardła, odpychając pod ścianę i odwołując kobiete, która momentalnie się oddaliła. Po krótkiej wymianie słów na ciemnych tyłach budynku, który nie posiada kamer, Hugh przyjął kilka ciosów od oprychów. Po dłuższej chwili podjechał ciemny sadler z kolejną dwójką zamaskowanych, do których wcześniej zadzownił jeden z napastników. Szarpiąc małolata, wszyscy wsiedli do wozu i odjechali w pośpiechu, wjeżdżając na Olympic Freeway, skąd autostradą zbiegli poza miasto. Ich działania były dość chaotyczne, widocznie nie planowali wcześniej dalszych ruchów. Po drodze dostrzec mogły ich kamery monitoringu miejskiego CCTV kolejno numer 37, 24 oraz 25. Hugh Bustamante został wywieziony do opuszczonego garażu na pustkowiu, w okolicy Grapeseed, gdzie po licznych torturach oraz ranach zadanych przez napastników, między innymi po postrzale z kalibru 9mm, wyzionął ducha, konając w męczarniach długą i bolesną śmiercią. Po tym wszystkim zabójcy wezwali dwóch mężczyzn, którzy zajęli się trupem, wywożąc go na bezdroża przy Górze Gordo, paląc zwłoki do zwęglenia, a następnie zakopując przy brzegu oceanu spokojnego. Czarny sadler, którym było wiezione ciało, nie wrócił do miasta, został zatopiony w Alamo Sea. Hugh Bustamante powiązany był z 103rd Baby Locs Grape Street Crips**
-
**Wieczorem około 21:30 17.10.2021 z popularnego klubu Meiwei Strip Club na Chamberlain Hills, wyszło dwóch azjatów, którzy skierowali się zza klub. Zaraz po nich z drzwi wyłonił się Hugh Bustamante, prowadzony przez Leslie Tierney prosto w łapska oprychów, czyhających w ukryciu za budynkiem. Na drodze młodego czarnucha, powiązanego z lokalnym gangiem, stanęła dwójka zamaskowanych mężczyzn, którzy bez zastanowienia obezwładnili ofiarę i przystawili jej nóż do gardła, odpychając pod ścianę i odwołując kobiete, która momentalnie się oddaliła. Po krótkiej wymianie słów na ciemnych tyłach budynku, który nie posiada kamer, Hugh przyjął kilka ciosów od oprychów. Po dłuższej chwili podjechał ciemny sadler z kolejną dwójką zamaskowanych, do których wcześniej zadzownił jeden z napastników. Szarpiąc małolata, wszyscy wsiedli do wozu i odjechali w pośpiechu, wjeżdżając na Olympic Freeway, skąd autostradą zbiegli poza miasto. Ich działania były dość chaotyczne, widocznie nie planowali wcześniej dalszych ruchów. Po drodze dostrzec mogły ich kamery monitoringu miejskiego CCTV kolejno numer 37, 24 oraz 25. Hugh Bustamante został wywieziony do opuszczonego garażu na pustkowiu, w okolicy Grapeseed, gdzie po licznych torturach oraz ranach zadanych przez napastników, między innymi po postrzale z kalibru 9mm, wyzionął ducha, konając w męczarniach długą i bolesną śmiercią. Po tym wszystkim zabójcy wezwali dwóch mężczyzn, którzy zajęli się trupem, wywożąc go na bezdroża przy Górze Gordo, paląc zwłoki do zwęglenia, a następnie zakopując przy brzegu oceanu spokojnego. Czarny sadler, którym było wiezione ciało, nie wrócił do miasta, został zatopiony w Alamo Sea.**
-
-
-
-
-
Imię i Nazwisko: Lev Tretiakov Pseudonim/ksywa (opcjonalnie): TONA Wiek postaci: 32 Opis postaci: Lev - trzydziesto dwu letni oprych z okolicy Niżnego Nowogrodu, po pierwszym spojrzeniu można domyśleć się, że nie zejdzie na kilka ciosów; to kupa cielska, nie bez powodu wołają na niego "TONA". Tęgi i wielki, lecz nie przeszkadzało mu to w przeszłości ze swoją karierą, jeszcze w Rosji, którą zaczął po służbie. Po kilkuletnim salutowaniu w mundurze, podczas którego między innymi uczestniczył w sporze z Ukrainą w 2014 roku i otarł się o śmierć, został on zwolniony przez lekarza, którego przekupił i pozbył się obciążającego obowiązku. Wracając do jego kariery, pomimo rozmiarów był dość zwinny, a w łapach miał talent, który otwierał każdy zamek - co często przydawało się w jego "robocie". W swoim fachu był całkiem niezły, jak nie najlepszy w okolicy, wpadał rzadko - bardzo rzadko, za szczeniaka siedział kilka razy za rozboje, lecz zawsze na krótko. Dokonywał on mniejszych kradzieży, czasami na zlecenie - od kradzieży aut, do włamań, zrobiło się o nim dopiero głośniej, gdy okazało się, że nieświadomie ukradł "oczko w głowie", nieodpowiedniego faceta. Był to jeden ekskluzywnych wozów mężczyzny, który w półświatku Rosji miał coś do powiedzenia i nie raz się wyhuczał. Lev dowiedział się o tym za późno, auto przekazał dalej, a następnego poranka obudził się ze zleceniem za jego głowę, za którą można było zgarnąć okrągłą sumkę. Nie miał za sporego wyboru, spakował się i załatwił wszystkie niezbędne rzeczy do ucieczki, gdy tylko wyszedł z mieszkania miał wrażenie, że jest obserwowany i zapewne miał powód, żeby się martwić. Po kilku dniach ukrywania się, wpakował się w samolot i wyleciał - padło na San Andreas, było wystarczająco daleko i bezpiecznie, na wszelki wypadek z pomocą znajomego pozacierał swoje ślady i zadbał, aby każdy kto go szukał, dalej myślał, że ukrywa się nadal w Rosji. Dwa tygodnie zajęło mu przyswojenie się do Los Santos od przylotu, osiadł się w okolicach Pacific Bluffs, gdzie zaczął powoli istnieć i pracować na dawną reputację, przy tym próbując nie zginąć. Discord: Citrus#1436 Wyrażam zgodę na ewentualne FCJ/FCK: Wyrażam
