-
Postów
27 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez damiano
-
-
-
W samym sercu Strawberry, bardzo blisko okolicznego Davis, tuż obok głośnego i rozświetlonego klubu Vanilla Unicorn, znajduje się mała firma taksówkarska o nazwie Strawberry Cabs. Sama działalność na pierwszy rzut oka wygląda po prostu zwyczajnie, nie wyróżnia się niczym, może poza tym, że w oczywisty sposób jest robiona po kosztach. Firma działa stosunkowo od niedawna, ma kilka sprawnie działających samochodów (chociaż i to nie pod każdym względem), bazę w postaci wynajętego budynku po starym warsztacie, gdzie serwisuje się taksówki. W budynku wydzielono małe pomieszczenie, które ma sprawiać pozory biura, gdzie klienci, pracownicy albo petenci o pracę mogą przyjść i usiąść za biurkiem zawalonym wszystkim, co nie zmieściło się w kilku szufladach pod ścianą. Działający ekspres do kawy to prawdziwy rarytas w całym pokoju biurowym. Wyuczona pracownica do pilnowania, aby nikt przesadnie nie interesował się działalnością, swoim podejściem i niechęcią do udzielania jakiejkolwiek pomocy, ani sprawiania pozorów zadowolenia z obecności w pracy, raczej czeka aż sobie pójdziesz i przestaniesz zadawać pytania. Legalna działalność to jedno, ale tutaj interesuje nas ta druga - taksówki krążą po mieście, jednak sam interes przewozu osób, nie interesuje założycieli tak mocno, jak interes przewozu narkotyków. Wożenie mniejszych ilości, do klientów detalicznych i mniej-hurtowych. Czarnuchy z Davis mają dostęp do numeru telefonu, zmienianego praktycznie codziennie, na który mogą zadzwonić, żeby zamówić przejazd taksówką oraz pakiet towaru. Na miejsce przyjeżdża samochód z oznaczeniami firmowymi, a na tylnich siedzeniach czeka już gotowy pakiet narkotyków. Kierowca umywa ręce w razie sprawdzenia przez departament, zwala wszystko na klienta taksówki. W Chaldejskiej grupie, transport i dostawy kontrabandy po mieście oraz San Andreas, są filarem ich dochodów, dlatego firma taksówkarska jest po prostu kolejnym etapem do usprawnienia ich przestępczej działalności. Taksówki nie rzucają się w oczy, a zauważone na jakiejś dzielnicy, nie wzbudzają żadnych pytań, bo każdy wie, że to codzienny widok w wielkim mieście. Zawsze gdzieś, ktoś - potrzebuje transportu. Pranie pieniędzy przez nabijanie taksometru, rzecz jakiej nie da się udowodnić, bo nikt nie jest w stanie udowodnić, ile osób przewiozła dana taksówka, danego dnia.
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
W samym sercu Strawberry, bardzo blisko okolicznego Davis, tuż obok głośnego i rozświetlonego klubu Vanilla Unicorn, znajduje się mała firma taksówkarska o nazwie Strawberry Cabs. Sama działalność na pierwszy rzut oka wygląda po prostu zwyczajnie, nie wyróżnia się niczym, może poza tym, że w oczywisty sposób jest robiona po kosztach. Firma działa stosunkowo od niedawna, ma kilka sprawnie działających samochodów (chociaż i to nie pod każdym względem), bazę w postaci wynajętego budynku po starym warsztacie, gdzie serwisuje się taksówki. W budynku wydzielono małe pomieszczenie, które ma sprawiać pozory biura, gdzie klienci, pracownicy albo petenci o pracę mogą przyjść i usiąść za biurkiem zawalonym wszystkim, co nie zmieściło się w kilku szufladach pod ścianą. Działający ekspres do kawy to prawdziwy rarytas w całym pokoju biurowym. Wyuczona pracownica do pilnowania, aby nikt przesadnie nie interesował się działalnością, swoim podejściem i niechęcią do udzielania jakiejkolwiek pomocy, ani sprawiania pozorów zadowolenia z obecności w pracy, raczej czeka aż sobie pójdziesz i przestaniesz zadawać pytania. Legalna działalność to jedno, ale tutaj interesuje nas ta druga - taksówki krążą po mieście, jednak sam interes przewozu osób, nie interesuje założycieli tak mocno, jak interes przewozu narkotyków. Wożenie mniejszych ilości, do klientów detalicznych i mniej-hurtowych. Czarnuchy z Davis mają dostęp do numeru telefonu, zmienianego praktycznie codziennie, na który mogą zadzwonić, żeby zamówić przejazd taksówką oraz pakiet towaru. Na miejsce przyjeżdża samochód z oznaczeniami firmowymi, a na tylnich siedzeniach czeka już gotowy pakiet narkotyków. Kierowca umywa ręce w razie sprawdzenia przez departament, zwala wszystko na klienta taksówki. W Chaldejskiej grupie, transport i dostawy kontrabandy po mieście oraz San Andreas, są filarem ich dochodów, dlatego firma taksówkarska jest po prostu kolejnym etapem do usprawnienia ich przestępczej działalności. Taksówki nie rzucają się w oczy, a zauważone na jakiejś dzielnicy, nie wzbudzają żadnych pytań, bo każdy wie, że to codzienny widok w wielkim mieście. Zawsze gdzieś, ktoś - potrzebuje transportu. Pranie pieniędzy przez nabijanie taksometru, rzecz jakiej nie da się udowodnić, bo nikt nie jest w stanie udowodnić, ile osób przewiozła dana taksówka, danego dnia.
-
W samym sercu Strawberry, bardzo blisko okolicznego Davis, tuż obok głośnego i rozświetlonego klubu Vanilla Unicorn, znajduje się mała firma taksówkarska o nazwie Strawberry Cabs. Sama działalność na pierwszy rzut oka wygląda po prostu zwyczajnie, nie wyróżnia się niczym, może poza tym, że w oczywisty sposób jest robiona po kosztach. Firma działa stosunkowo od niedawna, ma kilka sprawnie działających samochodów (chociaż i to nie pod każdym względem), bazę w postaci wynajętego budynku po starym warsztacie, gdzie serwisuje się taksówki. W budynku wydzielono małe pomieszczenie, które ma sprawiać pozory biura, gdzie klienci, pracownicy albo petenci o pracę mogą przyjść i usiąść za biurkiem zawalonym wszystkim, co nie zmieściło się w kilku szufladach pod ścianą. Działający ekspres do kawy to prawdziwy rarytas w całym pokoju biurowym. Wyuczona pracownica do pilnowania, aby nikt przesadnie nie interesował się działalnością, swoim podejściem i niechęcią do udzielania jakiejkolwiek pomocy, ani sprawiania pozorów zadowolenia z obecności w pracy, raczej czeka aż sobie pójdziesz i przestaniesz zadawać pytania. Kursy taksówek spod szyldu Strawberry Cabs odbywają się głównie po terenach miasteczka Davis i okolicznych przyległościach, zależnie gdzie wola klienta poniesie. Brak kursów to wyjazdy do prawdziwej cywilizacji po drugiej stronie miasta. Dla kogoś patrzącego z boku mogłoby się wydawać, że firma została stworzona przez ludzi totalnie nieznających się na biznesie albo mogliby przewidywać, że ogłoszenie upadłości jest już bardzo bliskim scenariuszem. Niczego innego nie można się spodziewać, w końcu całość założono w chwilę, żeby nie powiedzieć "na szybko", gdzie po prostu kilka osób wrzuciło forsę do koszyka i zgłoszono się do urzędu. Mimo absolutnego braku jakichkolwiek przesłanek, aby wszystko mogło ocierać się o granicę rentowności i stabilności, firma każdego miesiąca odnotowuje dodatnie przychody. Co więcej, konsekwentnie je zwiększa. Wynajem budynku po starym warsztacie, małe biuro i starsze roczniki samochodów wymagały niewiele wkładu finansowego, ani dalszego regularnego utrzymywania. Idealna opcja, żeby wystartować z biznesem, o ile tylko znajdzie się głupich i naiwnych do pracowania w takich warunkach. Druga sprawa jest taka, że za cały ten interes odpowiadają Chaldejczycy ze Strawberry, w końcu to w światłach ich klubu Vanilla Unicorn wygrzewają się taksówki, zaparkowane pod autostradą. Pierwszymi pracownikami oraz założycielami byli właśnie Chaldejczycy. Właścicielem widniejącym na papierach jest Rabih Qasim, mający już w swoim życiu styczność ze strażnikami pokoju niejednokrotnie. Okolice Davis, Chaldejczycy - wszystko nie jest przypadkowe, to kolejna firma, która posłuży za pralnię pieniędzy, bo klientelę w przewozach ciężko policzyć, a tym bardziej udowodnić. Dlatego śmiało można zawyżać przychody z transakcji gotówkowych. Same taksówki są wszędzie, pojawiają się i nikt nie zadaje pytań, bo to po prostu normalna rzecz, co daje pole, aby samochodami firmy przewozić nielegalny towar. Czarnuch wsiada, wysiada dwie ulice dalej z torbą narkotyków i każdy oddala się w swoją stronę. Plan firmy zakłada stopniowy rozrost, pompowanie coraz większej ilości pieniędzy w pojazdy, pracowników, reklamę. Wszystko po to, aby uwiarygodnić firmę w oczach społeczności i móc wpuszczać na konta więcej gotówki z nielegalnych interesów.
-
**Fekir przeslał film wszystkim swoim znajomym, zostawił like**
-
Bajrami-klan jest zaledwie jednym z elementów układanki składających się na albańską przestępczość zorganizowaną w USA. Klany w tej strukturze to komórki odpowiadające rodzinom amerykańskiej mafii – jeden klan działa najczęściej na terenie konkretnego amerykańskiego miasta, ale to wszystkie klany razem tworzą całość organizacji. Dlaczego właśnie Stany Zjednoczone? Albańska mafia jest obecna w Stanach Zjednoczonych od lat dziewięćdziesiątych i szybko stała się ważnym graczem na krajowej scenie przestępczej. Półwysep Bałkański od dawna stanowi centrum zainteresowania w kontekście przestępczości zorganizowanej w Europie. Wieloletnia niestabilność polityczna w większości krajów tego regionu przyczyniła się do rozwoju różnych form przestępczości, w tym zwłaszcza przestępczości zorganizowanej i transgranicznej. To miejsce, gdzie łapówki przyjmowane przez wysoko postawionych polityków, reprezentujących zarówno interesy państwa na arenie lokalnej, jak i międzynarodowej, są na porządku dziennym. Jednym z najbardziej niepokojących aspektów jest podejrzana bliskość między rządami a osobami kierującymi przestępczością zorganizowaną na Bałkanach. Te tajemnicze kontakty są obecnie pod lupą Interpolu, ale struktury działania pojedynczych siatek przestępczych lub całych komórek są tak zatajone przez rządy, że nawet tak potężna i szanowana organizacja jak Interpol ma trudności w działaniach. Ścigani przestępcy, którzy od lat rozwijają swoją działalność, nadal pozostają poza zasięgiem sprawiedliwości, a ich działania zdają się być tolerowane przez władze. Albańczycy są znani ze swojej brutalności i bezwzględności. Nie wahają się zabijać swoich rywali lub zdrajców, niejednokrotnie udowadniając, że ich burzliwe bałkańskie charaktery potrafią przypominać tykającą bombę zegarową, która tylko czeka na odpowiedni moment, aby wyrównać zaległe rachunki. Zaznaczają swoją pozycję dość twardo, pokazując charakter, którego niekiedy brakuje współczesnym bandziorom. Zamrożenie wcześniej biernych stosunków między dwiema erami otworzyło drzwi dla nowego pokolenia. Starsi przestępcy postanowili dać młodym szansę zaistnienia u swojego boku. Teraz nie chodzi już tylko o pieniądze – młodsze pokolenie potrafi sprawnie zarządzać finansami i interesami. Dla starszych, którzy dążą do stabilizacji w życiu, ważniejsze stało się udzielenie ochrony i wsparcia młodym, którzy mogliby przynieść im płynność finansową na starość. Albańczycy znani są ze swojej nieustępliwości i bezwzględności, szczególnie jeśli chodzi o handel żywym towarem, z którego są rozpoznawalni na całym świecie. Wiecznie głodni, czujący niedosyt przestępcy gotowi są zrobić wszystko dla zarobku: handel organami, dziećmi, porwania dla okupu, sutenerstwo, handel narkotykami czy wymuszenia to ich chleb powszedni. Zamiłowanie do tego typu przedsięwzięć wyssali z mlekiem matki. Organizacja łączy tradycyjne cechy przestępczości zorganizowanej: sztywną dyscyplinę wewnętrzną, strukturę klanową bazującą na więzach krwi i wydawaniu za mąż swoich dzieci za dzieci innych członków organizacji. Ponieważ rodziny mafijne opierają się na pokrewieństwie krwi, liczba członków klanu jest ograniczona, a więzi między nimi są zazwyczaj bardzo silne. Infiltracja mafii jest prawie niemożliwa. Członkowie innych grup etnicznych mogą być przyjmowani tylko do wykonywania jednorazowych lub drugorzędnych zadań. Albańskie rodziny mafijne są zorganizowane na 4–6 lub więcej poziomach; taka struktura umożliwia im zachowanie zdolności do działania organizacyjnego, nawet w przypadku gdy niektórzy z jej członków lub grup zostaną schwytani. BAJRAMI-KLAN Bajrami-klan to prosta enklawa Albańczyków w Ameryce lub imigrantów z Albanii i terenów Bałkanów, która powoli przekształca się w pełnoprawną rodzinę przestępczą. Na czele klanu stoją bracia Bajrami. Każdy członek klanu wyznaje jednolite wartości i zasady, którymi charakteryzuje się grupa, takie jak lojalność, honor, dbałość o więzy rodzinne czy specyficzny kodeks honorowy znany jako "Besa", oznaczający bezgraniczne zaufanie. Gdy ktoś daje komuś swoją Besa, daje komuś swoje życie i zamierza chronić kogoś swoim życiem. Członkowie klanu w przestępczych kręgach znani są ze swojej charyzmy, zawziętości i stawiania na budowanie relacji. Właśnie takie podejście świadczy o ich profesjonalizmie i wyrafinowaniu. Zawsze robią to, co obiecują. Jednak poza Besą w życiu codziennym, jak i interesach, kierują się kodeksem rodowym zwanym Kanun, który mówi między innymi, że każda krew zostanie zapłacona krwią. Porachunki między ugrupowaniami walczącymi o wpływy w półświatku przestępczym są na porządku dziennym, rywalizacja wygląda jak safari na którym drapieżnicy, w tym przypadku silniejsze grupy eliminują te słabsze zbijając co chwile kolejne pionki z szachownicy zwanej ulicą, walki toczone między gangsterami oddającymi życie za barwy, ulice i paczkę znajomych to ledwie wierzchołek góry lodowej z której szczytu to prawdziwi gracze rozdający karty spoglądają na resztę z góry pociągając za sznureczki w odpowiednich momentach aby wywołać choć nutkę zamieszania, by wywołać kolejny bezsensowny konflikt, czy nastawiać przeciwko sobie bandy siejące postrach na ulicach Los Santos by tak naprawdę zarabiać na ich konflikcie za ich plecami robiąc dobrą minę do złej gry. Ostatnie doniesienia sugerują, że osoby powiązane z albańskimi organizacjami przestępczymi zostały zauważone w pobliżu Textile City, budząc obawy zarówno wśród organów ścigania, jak i mieszkańców. Ulice Los Santos są świadkami odrodzenia działalności przestępczej, a uwaga skupia się w rejonie Sinner Street które nieoficjalnie padło łupem Bajrami-Klan, nie od dziś wiadomo, że w okolicy od dawna znajdowało się skupisko albańsko-amerykańskich imigrantów powiązanych z klanem który zapuścił korzenie w Los Santos i przystąpił do przejmowania kawałek po kawałku dzielnic uważanych do tej pory za domenę rodzimego świata przestępczego w tym przypadku Textile City, Organizacja ma prostą hierarchię i strukturę, która ma na celu ukryć tożsamość liderów przed wymiarem sprawiedliwości. Grupa działa w sposób odmienny od innych organizacji w Los Santos; członkowie stosują się do zmienionego tradycjonalizmu, aby przetrwać w świecie przestępczym w dwudziestym pierwszym wieku, grupa wykorzystuje swoje pochodzenie i kulturę, aby wyróżnić się i zbudować silną tożsamość. Jedną z charakterystycznych cech albańskiej diaspory jest bezwzględność oraz brutalność, które na przestrzeni ostatnich lat można było zauważyć. Najbardziej znanym przykładem z 2020 roku jest zaangażowanie dwóch albańsko-amerykańskich gangsterów którzy działając za plecami w klanu złamali sztywne zasady panujące w organizacji i dopuścili się haniebnego czynu, a mianowicie porwania córki lokalnego przedsiębiorcy z branży gastronomicznej, a wszystko to w celu uzyskania marnego okupu kosztem utraty szacunku i godności, zdradzili zasady które wyznawali od najmłodszych lat i został postawiony na nich krzyżyk i ślad po nich zaginął. Organy do dziś nie rozwikłały sprawy ich zaginięcia ze względu na brak klarownych materiałów dowodowych. Członkowie klanu, bez względu na to, czy bezpośrednio angażują się w rabunki, handel żywym towarem, pranie pieniędzy, wymuszanie haraczy, czy sutenerstwo, zawsze lojalnie chronią integralność rodziny. Organy ścigania wielokrotnie doświadczyły niezwykłej pomysłowości członków klanu w sytuacjach kryzysowych. Podczas interwencji mężczyźni wykazują agresję, a kobiety potrafią udawać zawał serca, aby odwrócić uwagę od głównego problemu, skala jego przestępczej działalności jest wyjątkowo szeroka ludzie powiązani z Bajrami-klan nie trudnią się tylko walką o wpływy na brudnej ulicy, niektórzy prowadzą legalne przedsiębiorstwa służące jako pralnie brudnych pieniędzy gdy ich pobratymcy walczą o wpływy na ulicy wyciskając brudną forsę z handlu i dystrybucji narkotykami, sutenerstwa, haraczy czy wymuszeń. OOC
- 47 odpowiedzi
-
- albanian
- crime story
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
/Devils Hope/, marzyłeś o niebie, a zesłali Cię do piekła? Tutaj zabawa jest jeszcze lepsza, bo brakuje w niej zasad! Wnętrze kuszące oko, bogato wyposażone, wielokolorowe alkohole - niejeden śmiertelnik dopuści się w tym miejscu paru grzechów. Przechodząc przez drzwi, kiedy staniesz już w środku, otoczony z każdej strony ścianami, po których cieknie kobiecy seksapil w żywej postaci, prędko zapomnisz o domowych problemach, a tym bardziej o nudnym, monotonnym małżeństwie. Klub świadczący usługi "taneczne", ulokowany w dopiero co wyremontowanym budynku na terenie La Puerta, blisko portu. Lokal przystosowany i spersonalizowany pod najhuczniejsze imprezy, cieszące się dużą ilości decybeli, skumulowanych w jednej sali. Gwarancja niezapomnianych wrażeń, wielu wspomnień, zabawy do upadłego - cechy, które osoby zarządzające stawiają sobie ponad wszystko do spełnienia. Główny założyciel i sponsor, włodarz całego przedsięwzięcia z głową pełną pomysłów ma w planach rozpromować Devils Hope w całym Los Santos, skupiając się na jak największym wyróżnieniu nazwy spośród konkurencji tej branży. /Diabełki/, dziewczyny charakteryzujące Devils Hope, podczas imprez odziane w kostium demona albo klasycznie zniewalające skórzane ubrania, najczęściej w kolorze czarnym lub czerwonym, przyniosą Ci alkohol do stolika albo wyciągną spod ściany na sam środek! Zapomnij o zabawie bez towarzystwa. Te gorące kobiety w jeden wieczór zamienią Twój poukładany świat w fontannę ociekającą grzechem, który jest nam tak dobrze znany, chociaż rzadko się do tego przyznajemy. Przechadzają się między imprezowiczami, zawsze chętne porozmawiać, zatańczyć, wspólnie wypić kieliszek płynnego ognia! Pamiętaj tylko o wzajemnym szacunku! One uleczą Twoją - samotność, smutek, słabe samopoczucie, ciężkie chwile w pracy albo związku. Miałbyś tracić pieniądze na chodzenie po lekarzach czy zamartwianie się o swoje zdrowie? Sięgnij do portfela, poświęć gotówkę w naszym klubie! Mocny, dobrze rozgrzewający alkohol, będący numerem jeden na karcie zamówień, w połączeniu z towarzystwem gorącej kobiety, przeniesie Cię do świata grzechu. Warto spróbować, przynajmniej z ciekawości.
-
-
