Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'chaldean mafia' .

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Informacje
    • Informacje
    • Discord
    • Odzyskaj swoje konto!
    • Ekipa oraz liderzy projektu Vibe Roleplay
    • Publikacje dt. fabuły serwera
    • Publikacje dt. rozgrywki
    • Regulaminy
    • Rekrutacje
    • Społeczność
    • Poradniki
    • Event Team
  • Sprawy organizacyjne
    • Pochwały oraz skargi
    • Apelacje od kar
    • Współdzielenie IP
  • Organizacje publiczne
    • Opiekunowie organizacji publicznych
    • Los Santos County Government
    • San Andreas Judicial Branch
    • Projekty oficjalne
    • Federal Bureau of Investigation
    • Internal Revenue Service
    • Los Santos County Sheriff's Department
    • Los Santos Police Department
    • Natural Resources Agency
    • Los Santos County Fire Department
  • Organizacje prywatne
    • Informacje Opiekunów
    • Aplikacje
    • Biznesy
    • Projekty In Character
    • Spółki
    • Projekty CM/GM
    • Projekty zmotoryzowane
    • Przetargi
    • Wyceny i dofinansowania
    • Archiwum
  • Organizacje przestępcze
    • Informacje
    • Organizacje
    • Crime Support
    • Przestępstwa
    • Archiwum
  • Branża rozrywkowa
    • Profile postaci
    • Informacje
    • Przedsiębiorstwa
    • Materiały
  • Media
    • Media
    • Daily Globe
    • Music Media ChatterBox
  • In Character
    • Wydarzenia fabularne
    • Los Santos County & Blaine County
    • Internet
    • Los Santos
    • Biografie postaci
    • Społeczności
  • Inne
    • Multimedia - Zdjęcia i filmy z serwera Vibe Roleplay
    • Multimedia - Zgarniaj wyjątkowe nagrody
    • Twórczość Użytkowników
    • Hydepark
    • Archiwum globalne
  • 7.7.7 | GIGA DC
  • doozan's fanclub Tematy
  • PRAWILNY GENG Tematy
  • capybara team Zdjęcia kapi
  • 12KG MAFIA Rodzina nie znaczy przyjaźń.
  • KR Kumar
  • KR Rajesh
  • Federal Ballin Bureau Club Regulamin warzne!

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


O mnie


Discord

Znaleziono 13 wyników

  1. W samym sercu Strawberry, bardzo blisko okolicznego Davis, tuż obok głośnego i rozświetlonego klubu Vanilla Unicorn, znajduje się mała firma taksówkarska o nazwie Strawberry Cabs. Sama działalność na pierwszy rzut oka wygląda po prostu zwyczajnie, nie wyróżnia się niczym, może poza tym, że w oczywisty sposób jest robiona po kosztach. Firma działa stosunkowo od niedawna, ma kilka sprawnie działających samochodów (chociaż i to nie pod każdym względem), bazę w postaci wynajętego budynku po starym warsztacie, gdzie serwisuje się taksówki. W budynku wydzielono małe pomieszczenie, które ma sprawiać pozory biura, gdzie klienci, pracownicy albo petenci o pracę mogą przyjść i usiąść za biurkiem zawalonym wszystkim, co nie zmieściło się w kilku szufladach pod ścianą. Działający ekspres do kawy to prawdziwy rarytas w całym pokoju biurowym. Wyuczona pracownica do pilnowania, aby nikt przesadnie nie interesował się działalnością, swoim podejściem i niechęcią do udzielania jakiejkolwiek pomocy, ani sprawiania pozorów zadowolenia z obecności w pracy, raczej czeka aż sobie pójdziesz i przestaniesz zadawać pytania. Legalna działalność to jedno, ale tutaj interesuje nas ta druga - taksówki krążą po mieście, jednak sam interes przewozu osób, nie interesuje założycieli tak mocno, jak interes przewozu narkotyków. Wożenie mniejszych ilości, do klientów detalicznych i mniej-hurtowych. Czarnuchy z Davis mają dostęp do numeru telefonu, zmienianego praktycznie codziennie, na który mogą zadzwonić, żeby zamówić przejazd taksówką oraz pakiet towaru. Na miejsce przyjeżdża samochód z oznaczeniami firmowymi, a na tylnich siedzeniach czeka już gotowy pakiet narkotyków. Kierowca umywa ręce w razie sprawdzenia przez departament, zwala wszystko na klienta taksówki. W Chaldejskiej grupie, transport i dostawy kontrabandy po mieście oraz San Andreas, są filarem ich dochodów, dlatego firma taksówkarska jest po prostu kolejnym etapem do usprawnienia ich przestępczej działalności. Taksówki nie rzucają się w oczy, a zauważone na jakiejś dzielnicy, nie wzbudzają żadnych pytań, bo każdy wie, że to codzienny widok w wielkim mieście. Zawsze gdzieś, ktoś - potrzebuje transportu. Pranie pieniędzy przez nabijanie taksometru, rzecz jakiej nie da się udowodnić, bo nikt nie jest w stanie udowodnić, ile osób przewiozła dana taksówka, danego dnia.
  2. White collar crimes - kategoria przestępstw ekonomicznych, które często są związane z działalnością finansową, korporacyjną lub administracyjną. Obejmują one działania osób wykonujących zawody związane z finansami, które dopuszczają się oszustw i przestępstw pod płaszczykiem prowadzenia legalnej działalności gospodarczej. Przestępstwa te charakteryzują się działaniem z ukrycia i mają na celu osiągnięcie korzyści finansowych bez użycia przemocy fizycznej, bądź psychicznej (chodź nie zawsze sytuacja na to pozwala). Money laundering - działania zmierzające do wprowadzenia legalnego obrotu pieniędzy lub innych wartości majątkowych uzyskanych z nielegalnych źródeł bądź służących do finansowania nielegalnej działalności. Chaldejczycy dochodzą do ważnych pozycji w wielu legalnych biznesach działających nie tylko na Davis, ale na terenach całego miasta duchów. Zbudowali wokół swojej szajki przestępczej siatkę legalnych działalności w których ich słowo jest tym najważniejszym - mimo, że nie ma ich tam w papierach, bądź wpisani są jako zwykli pracownicy. Od jakiegoś czasu zmuszeni są znaleźć dobry, i cichy sposób na pranie coraz to większych ilości gotówki pochodzącej z nieznanych źródeł.
  3. Davis Wholesale Depot - hurtownia przemysłowa, założona przez czarnoskórego biznesmena z Davis, Malcolma Rashforda. Rashford, chociaż stara się wprowadzić pozory samodzielności, to ma z nią tyle wspólnego, co z byciem białym - cały interes kontrolują Chaldejczycy, dla których hurtownia ma być furtką do większych pieniędzy z biznesów w Południowym Los Santos. Rashford zostawił swoje mniejsze interesy, zaciągnął spory kredyt na legalne sfinansowanie nowego przedsięwzięcia, a pod stołem dostał torbę gotówki, ociekającej krwią i narkotykami. Depot zajmuje się zaopatrywaniem biznesów na tym terenie, od małych gastronomii, po siłownie, i sklepy budowlane. Wszystko, czego potrzebujesz do własnej działalności, znajdziesz w jednym miejscu, ulicę albo dwie obok Ciebie. Właściciel składa podpis, wypełnia papiery, podaje dane, a odpowiedzialni za dostarczenie mu towarów, mają już na niego materiał. Masz wszystko pod nosem, niczego nie musisz zamawiać - przyjedź, wybierz czego potrzebujesz, a my Ci to sprzedamy albo dowieziemy pod drzwi jeszcze tego samego dnia. Druga strona medalu, to po prostu dobrej jakości pralnia pieniędzy, która posłuży za składowisko narkotyków, do zaopatrywania ulic o podwyższonej aktywności gangowej. Transporty morfiny, to nowy cel Chaldejczyków - prosto z San Diego; paczki ukryte w suplementach diety, spalaczach tłuszczów i innym badziewiu do siłowni; morfina ma nawet własne oznaczenia, żeby w razie kontroli, przypadkowy officer, do niczego nie doszedł, bez puszczenia tego do laboratorium.
  4. Ashur Ramezani to mężczyzna, który przez większość życia funkcjonował na ulicach Los Santos. Wszystkie pieniądze, te większe pieniądze nie miały legalnego pochodzenia. Haracze, wymuszenia, pobicia - ganiał dłużników, tych którzy zapomnieli oddać pieniądze Chaldejskiej Mafii na Strawberry. Działał z ich przyzwolenia, jak i w ich strukturach; środowisko w jakim się urodził, ludzie jakimi się otaczał, nie dały mu najmniejszego wyboru, jak droga przez zarabianie na krzywdzie ludzkiej, chociaż nikogo z nich to nie obchodziło. Skrupuły i moralność, to na pewno rzadki towar i o wiele droższy, niż prochy i broń, jakie przez ręce Chaldejczyków przechodziły hurtowe ilości. Minęły lata, a on przy odrobinie szczęścia nie skończył w więzieniu, ani w piachu. Zarobione pieniądze zainwestował w sklep ogrodniczy na Strawberry, prał tam część dochodów, zarabiając też legalnie; to nie była zwykła melina, a faktyczny interes, który funkcjonował każdego dnia. Klientów nie brakowało, pieniędzy zresztą też, teraz oprócz tych z ulicy, były też te legalnie zarobione. Z biegiem czasu otworzył dzięki temu kilka innych punktów - w innych dzielnicach miasta, tych bardziej cywilizowanych. Ludzie go znali; wiedzieli, że to solidny gracz - zajął się lichwą, pożyczaniem pieniędzy na procent, najpierw dla znajomych, potem lista kontaktów budowała się sama. Potrzebował wsparcia, mocnych pleców; kogoś, kto pomoże z tymi zapominalskimi i problematycznymi dłużnikami; zgłosił się po pomoc do Amir Saddoun, a na pierwsze problemy nie trzeba było długo czekać. Chaldejska Mafia w Los Santos ostatnie miesiące spędziła w spokoju, unikając wszelkich większych konfliktów. Spędziła ten czas na budowaniu szlaków transportowych do miasta i poza miastem; pieniądze płynęły spokojnym nurtem, co pozwoliło na rozwinięcie pomniejszych interesów. Jednym z nich jest właśnie lichwa, gdzie Saddoun we współpracy z Ramezanim, zaczęli pożyczać pieniądze, tym bardziej zdesperowanym - na większy procent. Nie liczyło się kto, tylko czy jest mu co zabrać, gdyby w razie problemów, nie miał za co oddać; odebranie domu, samochodu czy kosztowności, to nie był dla nich problem. Za dłużnikami stała tylko rodzina, a za tymi dwoma; Chaldejska Mafia.
  5. Davis Wholesale Depot - hurtownia przemysłowa, założona przez czarnoskórego biznesmena z Davis, Marcusa Rashforda. Rashford, chociaż stara się wprowadzić pozory samodzielności, to ma z nią tyle wspólnego, co z byciem białym - cały interes kontrolują Chaldejczycy, dla których hurtownia ma być furtką do większych pieniędzy z biznesów w Południowym Los Santos. Rashford zostawił swoje mniejsze interesy, zaciągnął spory kredyt na legalne sfinansowanie nowego przedsięwzięcia, a pod stołem dostał torbę gotowki, ociekającej krwią i narkotykami. Depot zajmuje się zaopatrywaniem biznesów na tym terenie, od małych gastronomii, po siłownie, i sklepy budowlane. Wszystko, czego potrzebujesz do własnej działalności, znajdziesz w jednym miejscu, ulicę albo dwie obok Ciebie. Właściciel składa podpis, wypełnia papiery, podaje dane, a odpowiedzialni za dostarczenie mu towarów, mają już na niego materiał. Masz wszystko pod nosem, niczego nie musisz zamawiać - przyjedź, wybierz czego potrzebujesz, a my Ci to sprzedamy albo dowieziemy pod drzwi jeszcze tego samego dnia. Druga strona medalu, to po prostu dobrej jakości pralnia pieniędzy, która posłuży za składowisko narkotyków, do zaopatrywania ulic o podwyższonej aktywności gangowej. Transporty morfiny, to nowy cel Chaldejczyków - prosto z San Diego; paczki ukryte w suplementach diety, spalaczach tłuszczów i innym badziewiu do siłowni; morfina ma nawet własne oznaczenia, żeby w razie kontroli, przypadkowy officer, do niczego nie doszedł, bez puszczenia tego do laboratorium.
  6. „Nie wszystko, co wybucha, ginie. Czasem dopiero wtedy zaczyna żyć.” W świecie, gdzie sprawiedliwość to tylko teatr, a prawo ślepo służy tym, co mają pieniądze, powstaje coś, co wymyka się systemowi. Coś, co nie prosi, nie przeprasza, nie czeka. Ogień. Ogień kontrolowany, precyzyjny, zimny jak stal i bezlitosny jak czas. W samym sercu zbutwiałych hal, gdzie powietrze pachnie benzyną i rdzą, rodzi się coś, o czym się nie mówi. Nazwa nie jest ważna. Miejsce nie istnieje. Liczy się tylko rezultat. Ładunek. Detonator. Efekt. Tworzone tu ładunki nie są zwykłymi bombami. Każdy z nich to wiadomość. Manifest zniszczenia. Precyzyjnie wykonane pakunki śmierci, które zmieniają układ sił, przesuwają granice wpływów i gaszą światła tam, gdzie nikt się nie spodziewa. Składniki są zakazane. Proces - nieregularny. Miejsce - zawsze zmienne. Ludzie? Bez twarzy, bez nazwisk. Tylko role: chemik, mechanik, cień. Każdy wie tyle, ile musi. Każdy zna tylko część prawdy. To świat bez pytań i bez litości. „Lepiej być cieniem, który rujnuje świat, niż trybem, który go podtrzymuje.” Dla wtajemniczonych to nie jest przestępstwo - to styl życia. Tutaj działa zasada: zero sumienia, maksimum precyzji. Nocą pracują w ciszy, z zamkniętymi ustami i otwartymi oczami. Tykanie zegara detonatora to dla nich muzyka. Zimny pot na czole – codzienność. Nie szukają bohaterstwa. Szukają efektu. Zyski? Ogromne. Ryzyko? Stałe. Ale to właśnie niepewność jest tu walutą. Jeden dobrze przygotowany ładunek może przynieść więcej niż rok legalnej pracy. Ale też może być ostatnią rzeczą, jaką człowiek dotknie. Tu nie chodzi o pieniądze. Tu chodzi o kontrolę. O przewagę. O władzę. I o to, kto ma odwagę nacisnąć przycisk.
  7. Muzeum sztuki z pozoru to miejsce, w którym spotykają się pasja, estetyka i historia. Odgrywa nie tylko rolę wystawienniczą, ale także kulturową i edukacyjną. Jednak nawet w tak prestiżowych miejscach mogą rozgrywać się ciche dramaty i tajemnice, które umykają uwadze odwiedzających. Tak jest w przypadku pewnej amatorskiej malarki Alayeen, której wystawa w lokalnym muzeum wzbudziła zainteresowanie nie tylko ze względu na oryginalność prac, ale jak się okazuje? Również z powodu ich bardzo wątpliwego pochodzenia. Artystka, nieposiadająca formalnego wykształcenia plastycznego, pojawiła się nagle na lokalnej scenie artystycznej. Jej obrazy wyróżniały się intensywną emocjonalnością, wyrazistym kolorem i niecodzienną kompozycją. Tymczasem prawda okazała się znacznie bardziej złożona – choć do tej pory nikt jej oficjalnie nie odkrył. Malarka bowiem nie tworzyła wszystkiego od podstaw. Część jej dzieł była... przeróbką cudzych prac. Obrazy pochodziły z nielegalnych źródeł, głównie z kradzieży z małych prywatnych galerii, warsztatów artystycznych, a nawet mieszkań innych artystów. Kobieta pozyskiwała oryginalne dzieła. Często mało znane, ale wartościowe, po czym dokonywała na nich ingerencji: przemalowywała fragmenty, zmieniała kolory, usuwała podpisy i nakładała nowe warstwy farby. W efekcie powstawały „nowe” kompozycje, które w rzeczywistości miały już swoją historię, tylko starannie zamaskowaną jak ona sama. Najbardziej niepokojące jest to, że nikt się dotąd nie zorientował. Jej twórczość jest postrzegana jako świeża i inspirująca, a ona sama jako intrygująca i nowa nuta. W rzeczywistości jednak wciąż.. po cichu kontynuuje proceder: wyszukuje niedostatecznie zabezpieczone galerie, śledzi mniej znanych artystów w mediach społecznościowych, a następnie w dyskretny sposób pozyskuje ich dzieła, które przerabia i wystawia jako własne. Ten przypadek rodzi wiele pytań. Czy instytucje kultury robią wystarczająco dużo, by weryfikować autentyczność i pochodzenie dzieł, które wystawiają? Jaką odpowiedzialność ponosi artysta wobec oryginalnych twórców, których prace bez ich wiedzy i zgody stają się „materiałem” do nowych obrazów? Czy w świecie sztuki, gdzie często forma przeważa nad treścią, można tak łatwo ukryć plagiat pod płaszczem „twórczej interpretacji”? Tymczasem malarka nadal funkcjonuje bez przeszkód, ciesząc się uznaniem i rozwijając swoją „karierę”. Dopóki nikt nie rozpozna pierwotnych dzieł, a żadne z poszkodowanych osób nie powiąże ich z wystawionymi pracami, prawda pozostanie ukryta. To historia, która pokazuje, że w świecie sztuki , mimo szlachetnych intencji – nie wszystko jest tak czyste i niewinne, jak mogłoby się wydawać.
  8. Chaldejska Mafia w USA znana jest z wykorzystywania swoich połączeń do karteli (historycznie kartel z Medellín, aktualnie kartel Sinaloa) do uzyskiwania nielegalnych dóbr, głównie narkotyków. Transporty jedynie drogą lądową zdecydowanie ograniczają pole manewru, a pewnym momencie paraliżują wręcz możliwości rozwoju każdej grupy przestępczej. W swojej historii Chaldejczycy zatrudniali pilotów, których jedynym zadaniem było latanie między prywatnymi punktami z San Diego/Phoenix do Detroit, a także organizowali lokalne kręgi narkotykowe, takie jak te w El Cajon, San Diego. Kwestią czasu było, aż skonsolidowane gangi Chaldejczyków z Los Santos zaczną przybierać podobnych kroków w celu zyskania wpływu międzystanowego. Aktualnie się to dzieje, a na naszych oczach, dzięki sile dolara Chaldejczycy wkupują sobie miejsca w sercach, oraz portfelach, celników, zwiększając znacząco wolumen wprowadzanych nielegalnych towarów na lokalny rynek Los Santos, oraz rynki z nimi powiązane. Od narkotyków, po podrabianą elektronikę, na torebkach LV kończąc. Wszystko to przy akompaniamencie ceł nakładanych przez administracje Trumpa, które popychają coraz mocniej zwykłych Amerykanów, pragnących poczuć się choć trochę luksusowo, w sidła podrabianych dóbr luksusowych, które aktualnie już nie różnią się niczym poza ceną, niezauważalnymi gołym okiem detalami oraz brakiem możliwości zrobienia wręcz filmowego przejścia się po galerii w szale zakupowym. Przy odpowiednim posmarowaniu forsą przez port przeleci wszystko, nawet żywy człowiek czy zwierzak. W ostatnim czasie, Chaldejczycy ze Strawberry, przepchnęli duże ilości towaru, coraz bardziej skupiając się na hurcie. Lądowe połączenie i wypracowane trasy z czasem stały się niewystarczające. Dzięki dobrze zorganizowanemu mechanizmowi korupcji w West Docks, możliwe było wykupienie dostępów i zorganizowanie legalnie działającego biznesu, opartego na transporcie. Chaldejczycy wykupili strefę magazynową, za niewielką sumę miliona dolarów. Legalna firma postawiona na zaufanego biznesmena, który nie jest oficjalnie powiązany ze zorganizowaną przestępczością. Dla wewnętrznie rozeznanych wiadome jest, że nowy właściciel firmy w West Docks został wręcz "wychowany" praktycznie od zera przez Chaldejczyków. Wpompowali w niego pieniądze z ulicy, zbudowali mu historię, a teraz przyszedł czas na spłatę. Horowitz, bo takie jego nazwisko - od lat ślizga się po różnych interesach oraz inwestycjach. Na dzisiejsze dni tworzy silną, niepodważalną historię finansową.
  9. Na każdym zakręcie tego pieprzonego świata, a już szczególnie tu – w Stanach – gdzie nie spojrzysz, widzisz jebane loga. Gucci, Supreme, Rolex, Apple, Versace – jakbyś nie wiedział, co to, to i tak widziałeś na jakimś pajacu w metrze, na billboardzie czy na dresie dzieciaka, co jeszcze mleko pod nosem ma. Każdy chce błyszczeć, nawet jak w lodówce tylko światło zostało. Ludzie sprzedają duszę, żeby założyć buty z metką albo wrzucić selfie z nowym zegarkiem, którego wartość przekracza ich miesięczny czynsz. No i tu wchodzimy MY – nie z bajkami, tylko z towarem, który wygląda, jak trzeba, ale kosztuje tyle, że ci się ryj cieszy. Podróby, bracie. Ale nie te z bazaru, co się rozpadną po pierwszym deszczu. Mówimy o produktach, które rozpozna tylko jebany specjalista z lupą i porównaniem oryginału obok. Ciuchy, kosmetyki, zegarki, suplementy, biżuteria, części do fur – wszystko, co się da sprzedać, to się sprzeda. I właśnie to robimy. Chaldejska społeczność od dawna już kręci się wokół takich interesów. Mamy kontakty, mamy dojścia, mamy ludzi, którzy sprowadzają towar zza oceanu, jakby to były paczki z Amazonu. Porty, magazyny, busy, nawet jebane ciężarówki – wszystko chodzi jak dobrze naoliwiona maszyneria. Towar trafia do Los Santos i stamtąd już tylko dzielnica po dzielnicy – rozprowadzamy to, zanim ktoś się kapnie, że to nie jest butik z Vinewood. Brakuje tylko jednego – człowieka z jajami, żeby tym dowodził. Kogoś, kto zna ludzi, zna zasady i nie pęka, jak robi się gorąco. Bo kasa się zgadza, jak nikt nie zadaje pytań. Jedyne, co trzeba zrobić, to ustawić pionki i zacząć grę.
  10. W dzisiejszych czasach sexworking nie jest już niczym nadzwyczajnym, jest on praktykowany przez wszystkich. Niezależnie czy to facet czy kobieta, wszyscy kto mają na tyle odwagi i na tyle niską bariere moralności by sprzedać swoje ciało pchają się do tego, mimo, że nie jest to niczym nadzwyczajnym to nadal jest to potępiane przez zwyczajnie zaniknięte wartości drugiej osoby. Opcji dlaczego ludzie idą w takim kierunku zarobku jest wiele, od zwyczajnej biedoty, z nudów, jako dodatkowy zarobek.. Ktoś kolejny jest szantażowany a jeszcze inna osoba po prostu jest zdemoralizowana na tyle i wyzbyta z siebie wstydu, że uważa to za coś fajnego. Ostateczna opcja dlaczego tak się dzieje to po prostu brak jakichkolwiek perspektyw i na tyle niski poziom intelektu do zaoferowania czegoś więcej poza własnym ciałem. Zazwyczaj takie osoby żerują na odłamie nieudaczników i ludzi, którzy mają problemy z poznawaniem prawdziwych relacji i muszą płacić za takie widoki, za wirtualne poczucie bycia wyjątkowym. Chociaż to mija się z prawdą, zwyczajnie okłamują samych siebie, że to wszystko co widzą jest prawdziwe i tylko i wyłącznie dla nich, jakby to była personalna relacja. Znamy już przykłady gdzie osoby, które już przed karierą sexworkingu były rozpoznawalne i znane potrafiły generować chore przychody z niebieskiej platformy zazwyczaj. Biorąc pierwszy przykład z brzegu takiej osoby? Danielle Bregoli, znana w szerszej skali jako Bhad Bhabie, raperka i influncerka. Swoje konto w tej branży założyła pierwszego kwietnia dwutysięcznego dwudziestego pierwszego roku, sześć dni po swoich osiemnastych urodzinach. Szacuje się, że po pierwszych ośmiu godzinach zarobiła z platformy swój pierwszy milion, cały przychód tego pierwszego miesiąca szacuje się na całe pięćdziesiąt milionów dolarów. Robi to wrażenie biorąc pod uwagę, że to tylko pierwszy miesiąc - od założenia konta minęło już pięć lat, dziewczyna za pokazywanie się nago zarobiła praktycznie tyle samo lub nawet więcej niż z rapowania. OOC: Siema, przychodzę z kolejnym projektem, tym razem na serio. Poprzedni oddaliśmy do archiwum, bliżej mówiąc po prostu połączyliśmy siły z znajomą i będziemy robić to samo co miałem robić w poprzednim temacie tyle, że u niej - dopełniając przy tym jej wątki tematu i napędzając to wszystko wspólnie. To będzie tak samo nasz wspólny temat kolejny tylko już spod mojego szyldu. Chcemy uderzyć przestępczo w branże sexworkingu online. Pierwotny planem było zwyczajnie prowadzenie tego na fake acc ale nic nie jest limitem, zobaczymy jak to wyjdzie w praniu. Nie chcemy ograniczyć się tylko i wyłącznie do scamu by wyciągnąć kilka dolców z tego i żerować na subskrypcjach nieświadomych osób. Chcemy zaczerpnąć interakcji z ludźmi i stworzyć postać, która będzie miała swoje konsekwencje w świecie gry. Gramy pod ciapatymi
  11. Leki poza systemem istniały i istnieją, a grupy przestępcze znajdują coraz więcej nowych dróg by takowy proceder trwał. Rynek USA jest zalewany medykamentami które zamiast skończyć na półkach aptek, trafiają do każdej grupy ludzi. Od narkomanów stojących na ulicach po lekarzy którzy zamiast dbać o pacjentów wolą napchać kieszenie lekami na które nie ma podatku czy są poza rejestrem. Każdy myśli tylko jak z czegoś co koniec końców każdy człowiek potrzebuje, wynieść jak najwięcej dla siebie. Nikogo z nich nie obchodzi pozyskiwanie pigułek czy proszków, myślą tylko by je dostać - i tu pojawiają się grupy które umożliwiają to swoimi działaniami. Mimo zwiększającej się kontroli od strony państwa, rynek nie legalnych farmaceutyków rośnie i nie spowalnia powiększającego się rynku, internet czy sama natura ludzi nie utrudnia zbytu takowych piguł, a nawet im pomaga. W świecie gdzie pieniądz traci wartość a inne dobra zyskują, leki nie są wyjątkiem - Apteki czy magazyny farmaceutyczne stają się pewnego rodzaju bankami, gdzie zamiast dollarów jest coś bardziej wartościowego, coś dla czego duża część niżu społecznego jest wstnie zaryzykować kryminałem, a organizacje przestępcze mające władze nad danym terenem wykorzystują to.
  12. NO PAPERS, NO RIGHTS, NO MERCY Los Santos to jebany potwór. Pożera ludzi bez gryzienia, wciąga ich jak ścierwo w tłok silnika. Tu nie trzeba porywać – wystarczy obiecać. Obiecać, że będzie praca, że będzie legalnie, że będzie lepiej. A potem? Potem zamykasz ich w kontenerze i każesz im pracować do utraty sił. Nie mają papierów, nie mają głosu, nie mają nic. Tylko własne ręce i nadzieję, że przeżyją kolejny dzień. To nie są imigranci – to praktycznie niewolnicy do roboty, to towar. Bez prawa do odpoczynku, bez prawa do czegokolwiek. I nikt nie zapłacze, jak któryś zniknie. SLAVE WORK WITH A SMILE Pracują wszędzie. W knajpach, w pieprzonych magazynach, na budowach, w burdelach. Głównie wysyła się ich do pracy domach spokojnej starości, do sektorów o mniejszej kontroli państwa. I nikt nie zadaje pytań, bo każdy wie, co się dzieje. Ale wszystkim to pasuje. Bo tania siła robocza to święty graal biznesu. Pracują po 12, 14 godzin dziennie. Śpią w namiotach, na starym magazynie, utrzymywani w miarę ludzkich warunkach. Czasem któryś padnie na miejscu, ale kto by się przejmował? Jeden trup mniej, jeden pachołek więcej. A szef w garniturze? Uśmiechnięty, wypłacony, nie do ruszenia. NO ONE CARES WHERE THEY GO W tym mieście nie ma miejsca na sentymenty. Jak ktoś znika – to znaczy, że przegrał. Prosto. Departament? Ma to w dupie. Urzędy? Przymykają oczy. Biznes? Zaciera ręce. A ci, którzy naprawdę ciągną za sznurki? Milczą. Bo wszystko idzie zgodnie z planem. Znikniesz? Nikogo to nie obchodzi. Przeżyjesz? Będziesz zapierdalał dalej. Ciała się zmieniają, ręce są zawsze. Jeden wypluty, dwóch nowych. Nie ma końca. Ten system nie jest zepsuty – on jest kurwa perfekcyjny. Tylko nie dla ciebie. Któryś wpadnie, zacznie gadać? Praktycznie nie ma o czym - imigranci nie dostają żadnych konkretnych informacji. Pamiętają tylko twarz tego, kto załatwia im pracę, nie znają nawet jego imienia.
  13. STRAWBERRY IS BREATHING HEAVY AGAIN I to nie dlatego, że coś się pieprzy w powietrzu. To ten znajomy, jebany ciężar, który wraca z pełną siłą. Znowu zaczyna się robić gęsto, a te kurwa spokojne czasy już odeszły w zapomnienie. Ulice, które kiedyś huczały od dźwięków interesów, nagle milczą. To jakby ktoś zapomniał, kto naprawdę trzyma rękę na tej dzielnicy. Gdzieś tam, w ukryciu, ci, którzy od dawna liczyli na przestrzeń, zaczynają się pieprzyć za bardzo. Myślą, że wszystko przejdzie im gładko, że mogą działać bez konsekwencji. No, to się kończy teraz. Zmiana nadchodzi i nie ma tu miejsca na żadne gówno. Bez zapowiedzi, bez żadnych wstępów, po prostu – jebany powrót do porządku. I nie ma co liczyć na zmiłowanie. Jeśli jeszcze tego nie czujesz, to lepiej zapytaj kogoś, kto zdążył zapłacić. PAY OR YOU HAVE A PROBLEM Niezależnie od tego, co robisz – czy masz salon fryzjerski, warsztat, studio tatuaży – to nie ma znaczenia. Jeżeli stoisz na tym terenie, to zapamiętaj jedną rzecz: nic nie jest za darmo. Każdy, kto tu działa, musi wiedzieć, że jest tylko jedna zasada: płacisz, albo masz problem, który nie zniknie, dopóki nie zamkniesz długu. A jeżeli jesteś jeszcze na etapie zapominania o opłatach, to lepiej zacznij się szykować na przypomnienia. One nie są tylko formalnością – to nie jest zabawa. I nie dzieje się to bez powodu. Nie ma tu czasu na zbędne gadanie. Wystarczy, że pojawi się to jedno, jebane spojrzenie, krok do przodu i drzwi zamykające się za tobą za wolno. A wtedy wiesz już, co się wydarzy. Nic, kurwa, nie zginie w tym mieście, a co cię spotka, nie jest niczym przyjemnym. THE RULES ARE SIMPLE - PAY WHAT YOU OWN To nie jest miejsce na udawanie, że nie wiesz, jak działa ten pieprzony świat. Tutaj nie ma miejsca na zapomnienie. Każda decyzja ma swoją cenę, a jeśli myślisz, że uda ci się przejść przez to miejsce z pustym portfelem, to lepiej zastanów się dwa razy, zanim wejdzie ci stopa na te uliczki. Kiedy przychodzisz tu, to wiesz, co cię czeka. Nie oszukuj się, nikt nie zapomina o tym, kto komu wisi pieniądze. Jeśli myślisz, że uda ci się wymigać, to pora obudzić się i spojrzeć na to, jak działa ten świat. Tu nikt nie daje forów.Ludzie wchodzą, wychodzą. Neony rzucają różowy blask na mokry asfalt, a muzyka wali w bębny. Ale pod tym wszystkim, za tymi kurwa światłami, na tych samych ulicach coś zaczyna się dziać na nowo. To nie jest już ten sam czas. I jeśli nie widzisz, że wracają dawne porządki, to pora, żebyś otworzył oczy. NO MERCY, JUST PAY UP Tutaj nie ma miejsca na współczucie. Jeśli jeszcze nie zapłaciłeś, to lepiej nie myśl, że dostaniesz więcej czasu. Nie ma tu zmiłowań ani przeprosin. To nie jest czas na opóźnienia, ani na udawanie, że nie wiesz, jak ta gra działa. W tej grze nie ma miejsca na miękkie zasady, na kompromisy. Są tylko dwie opcje: płacisz, albo masz problem, który nie zniknie, dopóki nie spłacisz swojego długu. I pamiętaj – w tym mieście nic nie znika bez śladu. To, czego nie zapłacisz dzisiaj, wróci do ciebie w sposób, który na pewno ci się nie spodoba. Jak myślisz, że uda ci się prześlizgnąć, to kurwa lepiej zapomnij o tym pomyśle. Tu nie ma miejsca na frajerów, którzy zapominają, komu wisisz.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin