-
Postów
1 662 -
Rejestracja
-
Wygrane w rankingu
7
Treść opublikowana przez Vesa
-
-
Dokończenie zlecenia dla Szwalni Rozmowa na temat zleceń z Menagy Oczyszczenie dróg po huraganie
-
Opinia: Lokal #5: Bean Machine Cafe Ostatnimi czasy odwiedziłem Bean Machine Cafe. Co prawda pewna osoba z ów lokalu była nie miła, informując, iż moje opinie są pisane, jakoby pisało je dziecko, co prawda akurat przejeżdżałem w okolicy ów lokalu, co poskutkowało, iż postanowiłem do niego wstąpić. Wyjątkowo wnętrze lokalu było bardzo przyjemne, jak na kawiarnie posiadało świetne oświetlenie, sporo miejsc siedzących jednakowo ze stolikami oraz kilka miejsc przy barku. W dodatku lokal prezentował się bardzo schludnie, a wokół było sporo dekoracji, w tym kilka obrazów oraz sporo roślinności ozdobnej. Przy barku były widoczne serniki, owoce oraz słodkie przekąski, na nim leżało kilka szklanych butelek z napojami jednakowo tymi alkoholowymi oraz bezalkoholowymi, tuż za barkiem widoczne były półki z naczyniami, w dodatku szafeczki z dodatkami do różnych kaw oraz herbat, ekspresem do kawy, maszynami do smoothie oraz ekspresem do herbaty, również było widać zestaw pierwszej pomocy, zestaw przeciwpożarowy oraz po drugiej stronie lodówkę z zimnymi napojami. Za barkiem stała bardzo miła i sympatyczna kobieta, co prawda mieli ogromny wybór, ale postanowiłem wybrać to, co mi poleci, a padło na sernik z kawą latte. Sernik oczywiście był bardzo dobry, został nałożony łopatką do ciast na elegancki talerzyk, samo Latte było jak dla mnie dość mocne, możliwe, że to przez fakt zaparzenia podwójnego espresso, lecz poza mocnym smakiem było całkiem niezłe. Co mnie zasmuciło to fakt, iż dostałem za pierwszym razem plastikowy widelec do sernika, który nie miał wystarczająco siły i złamał się w trakcie użytkowania, a gdy poprosiłem o nowy widelczyk, tak też dopiero dostałem ów widelczyk, lecz nie ominął mnie przewrot oczami ów kobiety, co sugerowało, iż potraktowała mnie, jak opornego klienta, co jednakowo mi się nie spodobało. Oczywiście widziałem, iż lokal posiada łazienkę, co też było miłe, a sama łazienka nie odbiegała od standardów. Dodatkowym plusem w ów lokalu jest fakt, iż jeżeli nie ma aktualnie wolnej barmanki za barkiem, tak też obok jest automat ów kawiarni, który wyda nam wybraną przez nas kawę. Przechodząc do oceny lokalu. Ocena: 5/5 + Świetnie zadbany dobrze prezentujący się ogromny lokal + Duża ilość miejsc siedzących + Widoczny cały sprzęt za barem oraz wszystko, co jest aktualnie dostępne + Wykwalifikowana obsługa + Świetne desery, oraz wyśmienitej jakości kawa. + Duża ilość napoi do wyboru + Świetnie dobrane dekoracje do lokalu + Wysoki standard bezpieczeństwa ~ Miła obsługa ~ Plastikowe widelce - Mało miejsca parkingowego w okolicy
-
Opinia: Lokal #4: Palais Royale W trakcie jednego z lokalnych koncertów, udało mi się odwiedzić klub Palais Royale, akurat udało mi się zdążyć na ostatnie kawałki Baby Ray'a oraz Chase Love, które oczywiście były świetne ale my nie skupiając się na artystach, przejdźmy do lokalu. Pierwsze co przykuło moją uwage to sam wstęp do lokalu, czyli zewnętrzna strona przy której jest ogromna ilość miejsca do zaparkowania pojazdów, w dodatku całość się pięknie prezentuje bardzo luksusowo, co dodatkowo zachęca do odwiedzenia ów lokalu. Wnętrze jest dość minimalistyczne, nie posiada zbyt wielu drobiazgów oraz innych dekoracji, za to posiada to co jest najważniejsze co sprawia że lokal bardzo pięknie się prezentuje, białe ściany oraz podłogi na wstępie z czerwonym dywanem i kilka ozdób za szkłem, w dodatku wejścia na góre pewnie dla VIP'ów lecz nie byłem w tamtym miejscu. Środek tak zwany główną salą był zdecydowanie piękny z nieziemskim oświetleniem oraz panelami oświetlającymi u góry, zarówno kilka z ów paneli znalazło się przy scenie, która również mimo minimalistyczności była wyśmienita, lokal opierał się na kolorystyce Biało-Czarnej. Zdecydowanie udałem się w strone baru, wtem postanowiłem iż mój wybór stanie na rumie w stylu Ol' Fashion. Barmanka która mnie obsługiwała była pięknie ubrana, w dodatku posiadała minimalistyczny makijaż, co zarówno nie odstraszało klientów. Za barkiem również był spory wybór alkoholi oraz napoi, w dodatku całość lokalu była świetnie zadbana, a przy samym barku była spora ilość barmanek co nie utrudniało wyczekiwania w kolejce na swoją kolej. Sama barmanka, była na tyle wykwalifikowana iż w trakcie przygotowywania drinka wykonywała taneczne ruchy, niczym profesjonalistka. Sam rum był zdecydowanie standardowy w smaku karmelowy, z zapachu można było wyczuć również karmel. Ostatecznie po odebraniu swojego drinka, postanowiłem udać się w miejsca siedzące, co prawda były tylko trzy ogromne miejsca siedzące ale były one bardzo wygodne, w dodatku posiadały odpowiedniej wielkości stoliki co pięknie się prezentowało oraz wystarczyło zdecydowanie na pozostawienie tam swoich drinków. Przed wyjściem z samego lokalu udałem się do toalety, by skorzystać z niej przed powrotem do domu, okazało się iż toalety męskie posiadały cztery oddzielne kabiny, które można było zamknąć, w dodatku były tam trzy umywalki oraz dwie suszarki do rąk. Całość była również bardzo stylistyczna oraz bardzo dobrze zadbana, co uprzyjemniło mi korzystanie z ów łazienki. Tak też, przejdźmy do recenzji. Ocena: 5*/5 + Duże pięknie prezentujące się wnętrze + Świetnie dobrana forma minimalistyczna podkreślająca cały lokal + Piękne zewnętrze lokalu + Dobranie kolorystyki Biało-Czarnej. Białe zewnętrze lokalu, Czarna główna sala. + Świetnie utrzymana higiena w lokalu + Wykwalifikowany personel + Świetnej jakości alkohol oraz drinki + Wygodne sporej wielkości miejsca siedzące z minimalnymi stolikami. + Sporej wielkości łazienki z suszarkami do rąk. + Ogromny parkiet oraz sporej wielkości scena. + Duża ilość barmanek za barkiem. + Ogromne bezpieczeństwo zagwarantowane przez świetnie ułożoną ochrone.
-
-
**Ktoś tam wykonał przelew $50.000 na konto spółki charytatywnej.**
-
**Można komentować zarówno tutaj oraz na stronie LI. Oczywiście większość słów niecenzuralnych skutkuje usunięciem komentarza pod oficjalną stroną.**
-
Opinia: Lokal #3: Fury Fight House Ostatnimi czasy odwiedziłem Fury Fighting Club. Tak też wypowiem się na temat ów klubu sportowego. Wszedłem do środka, oczywiście było wszystko pięknie zadbane. Cały wystrój lokalu był świetny, oraz łatwo można było wszystko znaleźć. Podszedłem do biurka, a przy nim stał męzczyzna, który oczywiście wystawił mi karnet. Zbyt wielu wyborów nie było w karnetach, a sama cena była przystępna. Wracając, za biurkiem nie widziałem szafek z jakimiś izotonikami czy dodatkowymi suplementami diety, trochę to smutne ale no nic nie poradze, gdyż mieli to pod biurkiem. Udałem się wtem do szatni, które okazały się ogromne i przyjemne, można było się wygodnie przebrać oraz usiasc i odpoczac. W dalszym momencie przeszedłem się po całości. Co przykuło moją uwage to fakt iż jest ogromna ilość sprzętu, w dodatku oktagon jest zaopatrzony w torby lekarskie na wszelki wypadek, co jest ogromnym plusem w trakcie treningów sztuk walk. Jest to o tyle ogromny plus, iż nie trzeba daleko chodzić po apteczki przez co można szybko opatrzeć rany, które często mogą się zdarzyć w trakcie sparingów. Ostatecznie postanowiłem potrenować przy worku, gdzie znajdywały się maty co też jest sporym plusem, gdyż można ściągnąć obuwie oraz wygodnie ćwiczyć każdy styl walki. Co mnie zirytowało to sam fakt iż po treningu chciałem się obmyć i załatwić inne potrzeby, a okazało się iż w klubie nie posiadają zarówno prysznicy oraz łazienki, co było dość smutne. Sam parking w okolicy nie był ogromny, zaledwie mieściło się na nim kilka pojazdów. Przechodząc do oceny lokalu. Ocena: 3/5 + Ogromne zadbane wnętrze. + Spora ilość przyrządów do ćwiczeń. + Ogromny oktagon + Torby medyczne w okolicy oktagonu + Maty pod workami do ćwiczeń ~ Brak widocznych suplementów diety oraz napoi, schowane pod biurkiem. - Brak Toalet oraz Pryszniców - Mało miejsca parkingowego w okolicy
-
-
158. Huragan zbiera pierwsze żniwa. Poważny wypadek na Tongva Hills, Los Santos
Vesa odpowiedział(a) na Ozianin temat w Daily News
**Einar cieszy się z małego wiaterku** -
**Wchodząc na lokalne blogi, możesz zauważyć nowy blog "Heavyweight: Uncensored Talks", po wejściu wyświetla się komunikat odnośnie wulgarnych słów i tym podobne, jest mozliwość zaakceptowania i przejścia dalej, bądź odrzucenia i wyjścia z strony na strone główną. Wchodząc na blog zarówno jest możliwość przeczytania ów bloga, bądź odsłuchania go w formie audio.** Blog #2: Konflikt Shakura Alexandra z Paulo Rodriguesem, po pierwszej walce Shakura w formie bokserskiej. Czas, aby popierdolić na temat ostatnich "Dramatów" zawodników sportów walki. A chodzi o ostatni konflikt, a w roli głównej Paulo Rodrigues z Shakur Alexander. Bez zbędnego pierdolenia, wchodzimy w całe szczegóły ich "dramatu". Więc tak, wszystko rozpoczęło się od momentu werdyktu jednej z walk Shakur'a. Ten po niejednostronnej decyzji sędziowskiej, uderzył sędziego, finalnie go opluwając. Wypowiadając się na ten temat, co mogę kurwa powiedzieć. Do tej pory na sparingach dostaje sowity wpierdol, w oktagonie jakimś cudem wychodzę zwycięsko, ale rozumiem rozczarowania, kiedy starasz sie jak możesz, i chuj, niejednostronna decyzja. Co prawda, wygrana to kurwa wygrana i lepiej jak są emocje, niż jak ich nie ma. Wypowiem się tutaj stricte w kierunku Shakura, chłopie sędziowie są różni. Jedni to chuje, inni są zajebisci, ale pamiętaj, że to co ty zrobisz definiuje cie jako osobe. To, co tam odjebałeś, to już twoja kwestia co zrobisz, a to, co zrobisz, tak ludzie cie ocenią. Wiadomo, można mieć wkurwa na sędzie, nawet na oponenta jak jest wkurwiający, ale tutaj trzeba mieć wysokie nerwy, bo po jednej akcji każdy pieprzy na boku, jaki to, kto nie jest. Bez opcji, zajebiście walczyłeś i też wkurwiłem się na werdykt, ale zirytowało mnie to, że finalnie w trakcie nerwów nie tyle, co uderzyłeś sędziego, ale go oplułeś. Bez opcji, ja rozumiem w nerwach czasami może być odruch, można przeprosić, powiedzieć "Sorry, nerwy mnie poniosły." ale oplucie to tez nie jest miła sytuacja. Moim zdaniem, mógłbyś nawiązać do tego, że cię poniosły nerwy, czy coś i nawet przeprosić za zachowanie. Bo ty uderzając jednego sędzie, z automatu jesteś spostrzegany źle przez innych sędziów i federacje, co też oznacza, że twoja kariera może się szybciej zakończyć, niż rozpocząć. Wracając do tematu konfliktu, po walce głos zabrał dość szybko Paulo Rodrigues, który ostro wbił szpile w młodego. Bez opcji, Paulo prosto wyjechał Shakurowi, że ten ma zbyt wysokie ego, uderzając sędziego, dodał też słowa, że chłopak nie zna się na walce, a samo zwycięstwo mu się nie należało. I tak te słowa wystarczyły aby powstała ogromna burza wśród obu sportowców. Ja tam oglądałem powtórkę i nie powiem, Shakur jak na początkującego ma spory potencjał na wybicie się bardzo wysoko, ma dobrze opanowaną pracę nóg, tak samo potrafi wyprowadzać celne ciosy. Z jednej strony, dużo się wypowiedzieć nie moge, bo sam nadal jestem Amatorem, miałem możliwość stoczenia trzech walk, z czego dwie stoczyłem, wygrywając werdyktem, a jedną wygrałem poprzez walkowera, gdyż mój przeciwnik się nie pojawił. Widzę, że ziomek ma duży potencjał, co prawda to zawsze po walkach są spore emocje i trudność w kontroli ich, ale tak poza tym umiejętności oraz potencjał jest w nim ogromny. W każdym razie, na zaczepkę odpowiedział sam Shakur. Młodziak wyśmiał Rodriguesa sugerując, że on się chuja zna na boksie i że ssa pałę w parterze. Szczerze? Powiem tak, Rodriguesa często widziałem w oktagonie, a jak wiadomo w oktagonie, najczęściej są zasady mieszkanych sztuk walki i tak też nie mogę się wypowiedzieć, jakie umiejętności ma Paulo w samym boksie, co prawda potrafi dobrze wychodzić z pozycji parterowej, tak też powiem od siebie, że najlepiej, gdybyście sobie to wyjaśnili między sobą, spotykając się w ringu. Po tej zaczepce Paulo szybko odezwał się do młodego, sugerując, że stawia wysoko poprzeczkę, wyzywając do walki własnie jego. Kminie to, bo aktualnie Paulo posiada dwa pasy mistrzowskie w Los Santos, i oczywiście wygrał je w trakcie walki, bez nieczystych zagrań. Co prawda, widząc dalszą część posta, trochę mnie to rozpierdala. Dobra, widzę, że Paulo wywyższa się swoją karierą, i się nawet tym często flexuje, ale kurwa widząc jak się ceni, to mnie rozpierdala. Przecież możecie spotkać się gdzieś u was, myślę w ABT i przy sędzi czy też kamerach pokazać waszą walkę niż wypierdalać jakieś śmieszne ceny z kosmosu typu dwóch milionów dolarów. Bez opcji, ale rozjebała mnie ta kwestia, ale to, co wydarzyło się potem, to zmiotło mnie z ziemi. Shakur ogarnął chwilowo Paulo, nawijając do niego że mogą obaj wystawić po milionie na stół, a zwycięzca zgarnia całą kwotę, cisnąć dodatkowo Rodriguesa od nudnego chłopa co zachowuje się, jak by go coś uwierało w dupsko. Najlepsze jest to, co stało się chwile po tym wszystkim. Ziomek nawija po chwili, że Paulo jest cipą i boi się przegranej, tym samym ogarniając zbiórkę, aby tylko zawalczyć z Rodriguesem, sugerując w tym wszystkim, że by mu łatwo najebał. Finalnie zostaje ostatni już ostatni post, ale nie będę się w niego zagłębiał. To jest kurwa komedia, tylko nie wiem, czy niecofnięta do lat dziewięćdziesiątych... Dobra panowie i panie. Wypowiem się co do tej całej "sytuacji". Kurwa, chłopy. Jak chcecie się walić po mordach albo coś sobie udowodnić, czy nie wiem... Spotkać się na kawce i ciastku to kurwa zróbcie to, a nie pierdolicie, jakimi to supermanami czy kurwa batmanami nie jesteście... Ja pierdole. Ja rozumiem, każdy widzi siebie jako jakiegoś dobrego w czymś, jeden nawija, że jest lepszy od drugiego i wzajemnie. Teraz co do was Shakur i Paulo. Wpierw wejdźcie do oktagonu albo ringu, zależy jak wolicie się walić, czysto boksersko czy w mieszanych, potem zróbcie walkę, bez udawania półbogów sportów walki, pierdoląc trzy po trzy, finalnie kurwa nawijajcie zdania na swoje tematy. Nie abym miał kurwa coś naprzeciw. Możemy spotkać się gdzieś, nawiniecie kurwa sobie coś twarzą w twarz, przyjebie to na bloga w formie vloga i chuj. Ludzie zobaczą czy te kwestie na LiveInvaderze to tylko pierdolenie jak pieski, czy macie do siebie jakiś problem i macie na tyle jaj, by powiedzieć sobie to twarzą w twarz. To tyle na temat całości, w razie co, kontaktujcie się ze mną przez e-mail [email protected] . Postaram się was znaleźć w tym spamie hejtu na temat tego bloga oraz mojej osoby. Trzymajcie się, do usłyszenia w następnym temacie. Heavyweight.
-
Podpisanie umowy z kontrahentami. Oczyszczanie Vespucci i Okolic (Chodniki+Ulice) + Kontrola budek telefonicznych ------- --- Czyszczenie chodników w South Central
-
Opinia: Produkt #2: Adventure Tour Collection I .101 Charity Run x Santo Capra I Od niedzieli posiadam przy sobie kolekcje .101 Adventure Tour, która powstała w czasie wydarzenia charytatywnego, dlatego też postanowiłem zakupić ów set, gdyż to tylko sześćset dolców. Oczywiście jako iż jest to kolekcja z setu wspierająca działania charytatywne tak też ocena nie bedzie aplikowana do produktu, po prostu wrzuce tutaj cała recenzje na temat ów przedmiotów, podsumowujac je wszystkie. Rozpocznijmy tak wiec od samego wykonania, gdyż ta kwestia jest najważniejsza. Oczywiście są to produkty wykonane z wysokiej jakości bawełny i małej ilości poliestru, co prawda jest to plus bo oczywiście trzymają one ciepło, dodatku całość jest bardzo wytrzymała, jest to materiał oczywiście przyjazny dla alergików i oczywiście jest bardzo miła w dotyku, z dodatkiem Poliestru staje się bardziej elastyczna oraz znakomicie dopasowuje się do sylwetki co jest ogromnym plusem całości, z minusów moge powiedzieć że na pewno ów produkty dłużej wysychają, w dodatku nie są przystosowane do długotrwałego użytkowania na słoncu, gdyż szybko się mozna w nich spocic, z czasem powodujac iż całość będzie nie miło pachniec, a zapach potu bedzie łatwo wyczuwalny. Topy z ów setu prezentuja sie bardzo ładnie, co prawda dobrze są dobrane minimalistyczne loga, które nie niszczą wizualności produktów, w dodatku błękitne linie w różnych okolicach również ładnie dopasowują się do całości. Jedynym moim zdaniem minusem wizualnym to możliwość tylko jednej wersji kolorystycznej czyli białej z błękitnymi dodatkami. Przechodząc dalej mamy kwestie techniczne, czyli zarówno wygode oraz funkcjonalność. Tutaj muszę powiedzieć, moje uczucia są dość mieszane. Koszulka jest na pewno najbardziej dobra, gdyż nie licząc zalet i wad materiału, tak V-neck jest bardzo wygodny gdyż ładnie się prezentuje, dodatkowo dając nam większą swobode oddychania. Sama bluza typu Bomber posiada ogromną zalete, głebokie zapinane kieszenie oraz jest zapinana na solidnej jakości suwak, dając nam wielką swobode w przechowywaniu cennych rzeczy, które najczęsciej gubią się w kieszeniach bez zamknięcia oraz są bardziej podatne na kradzież, w dodatku suwak ułatwia nam zakładanie i zdejmowanie ów bluzy. Odnośnie skórzanej bluzy, mogę wypowiedzieć się tak samo jak powyżej. Przejdźmy do oceny produktów. Ocena: 5/5 + Wysokiej klasy materiały + Dopasowanie do sylwetki + Przyjazne dla alergików + Miły w dotyku materiał + Elastyczność + Wytrzymałość materiału + V-neck w koszulce + Bluzy na suwaki z kieszeniami na suwaki. + Łatwe do utrzymania w czystości ~ Możliwości kolorystyczne ~ Trzymanie ciepła - Długi czas wysychania - Nieprzyjemny zapach przy dłuzszym użytkowaniu.
-
**Wchodząc na lokalne blogi, możesz zauważyć nowy blog "Heavyweight: Uncensored Talks". Wchodząc na blog zarówno jest możliwość przeczytania ów bloga, bądź odsłuchania go w formie audio** Blog #1: Wypowiedź na temat The Champion's Clash oraz co sądzę na temat wczorajszego .101 Charity Run Dzisiaj zaczniemy od popieprzenia trochę na temat ostatniej gali TCC, którą organizował znany Paulo Rodrigues. No wiec, nie przedłużając zbędnie, wystartuje pieprząc o tym wszystkim, co się tam odpieprzało. Więc zacznijmy od konferencji, która była w miarę spoko. Dużo gadania i pieprzenia, najbardziej pomiędzy kilkoma zawodnikami, których imion nie wymienię, bo jest to zbędne, ale panowie bez opcji. Jak już dużo pieprzycie, a potem wychodzi sytuacja, że nie wychodzicie do oktagonu, bo jest jakaś kontuzja czy coś w tym stylu to nawijajcie o tym kurwa na LifeInvaderze. Ludzie wpadają, by oglądać walki, sam organizator chce mieć wszystko dopięte, a tu nagle ostatnie minuty przed wydarzeniem widze nerwowego Rodrigues'a, który tylko chodzi podkurwiony. Tak się kurwa nie robi panowie. Bez opcji, ale przy dwóch face-to-face pieprzycie na swój temat, odpierdalacie głupie akcje pod publikę, by potem zakryć się słowami o kontuzji. Co prawda rozumiem, kontuzje się zdarzają, ale po cholerę tak pieprzyć o tym, jakim to się nie jest samcem alfa, by potem siedzieć na tyle i obserwować jak przeciwnik walczy z kimś innym... Bez opcji, nawet dłużej się nie wypowiadam na ten temat, bo nawet te osoby co nie przyszły na konferencje to miały zapewne jakieś powody, tak jak na ten przykład Maddox Knightley, który w trakcie walki z Warrenem Reesem pokazał, iż jego treningi nie poszły na marne, tak samo Montgomery Kellog, z którym spotkałem się w klatce, pokazał, iż mocno trenował tuż przed walką ze mną. Przejdźmy do tematu samej gali, bo konferencja konferencją, a to na gali wszystkie czyny są pokazywane. Jak by to inaczej ująć, konferencja to jest po prostu pokazanie jakim mocnym jest się w pieprzeniu trzy po trzy, to na gali zawodnicy wychodzą do oktagonu, by przekształcić swoje słowa w swoje umiejętności, i tak też na sam początek były utrudnienia, gdyż sam Kenneth nie pojawił się na gali poprzez kontuzje, a zastąpił go Tony Caye. Tak też Tony Caye zawalczył z Horacio Castaneda w oktagonie i można było zauważyć, kto dominował w całym pojedynku, zdecydowanie Tony był bardziej przygotowany do całej walki, pokazując w pierwszej rundzie swoja dominacje w stójce mocno obijając rywala, wtem w drugiej rundzie pokazał, że w parterze tez nie ma z nim zabawy, może gdyby nie jego zmęczenie to w trzeciej rundzie tez by mocno zdominował Horacio, ale jedno muszę przyznać. Horacio to mocny chłop, wytrzymać trzy rundy będąc mocno obijanym i dominowanym przez rywala, to trzeba mieć wytrzymałość. Co do mojej walki to wypowiem się dość krótko. Walka była dość wyrównana z początku, może gdyby nie fakt, że mocno szarżowałem i jeszcze wracam do formy, to byłoby nieco lepiej, ale nigdy nie lekceważę rywala. Montgomery pokazał mega klasę w drugiej rundzie, mocno obił mi mordę, nie powiem, spierdoliłem tą drugą rundę po całości. Zdając sobie z tego sprawę, odpocząłem dłuższy czas i tak też udało mi się skupić na walce w ostatniej rundzie. Pomimo że było sporo emocji, udało mi się zdobyć trzy głosy sędziowskie na pięć możliwych. Montgomery, jak to czytasz, to powiem ci, że zajebiście się poczułem, jak wbiłeś do tego oktagonu, bo widząc twoją posturę, wyczuwałem już ogromne emocje, które pokazaliśmy w oktagonie. Zdecydowanie trzecia walka to ta, z której byłem najbardziej rozczarowany... Warren powiedz mi jak taki zawodowiec jak ty, mógł tak dać sobą pomiatać w tym oktagonie? Ja rozumiem, że masz swój wiek, że już bliżej niż dalej emerytury, ale chłopie. Maddox to tam robił z tobą, praktycznie co chciał, bez obrazy. Chłopak się przez całą walkę nawet dobrze nie wymęczył i obijał ciebie jak chciał, raz jak miałeś dobrą sytuację, to nawet nie zdołałeś rozbić defensywy, no ale Maddox mega epicka dominacja, widać, że twoje treningi nie poszły na marne. Po tym przedstawieniu, bo inaczej nie mogę tego nazwaćm widząc jak Warren nie radzi sobie w oktagonie, posiadając tak wiele czasu na treningi, nadeszła chwila na walkę kobiet. Ohh, to było coś mega. Dwie debiutujące kobiety, dwa inne style, dwie pewne siebie przeciwniczki. Constanza Foley oraz Nele Van Dahl. Widocznie podeszły do siebie z początku z ogromnym szacunkiem, a w kolejnej rundzie Nele pokazała swoja dokładna technikę w stójce, zadając mocne ciosy w stronę Constanzy, która oczywiście dobrze je blokowała. Trzecia runda była bardzo techniczna, na korzyść Constanzy, która wykorzystała swój potencjał w parterze. Widać było, że dość długo to trenowała i pomimo trudności udało jej się, by Nele odklepała, wymuszając poddanie. Co mogę powiedzieć, piękna walka, w której obie zawodniczki dały z siebie wszystko, oby było więcej takich walk. Ostatecznie mieli się zmierzyć Tione Carter z Guarillem Mirga, ale Tione złapał kontuzje. Miał być to pojedynek, który każdy chciał zobaczyć, bo obaj zawodnicy mieli na swój temat mocne argumenty. Finalnie jeden z zawodowców musiał zastąpić Tione Cartera, a był nim Oakley Clarke, który pokazał, dlaczego jest zawodowcem, kończąc walkę w trzech rundach z ukazaniem mocnej dominacji nad młodym przeciwnikiem, kończąc wszystko poprzez poddanie go. Pomimo wszystko nie powiem, młody Guarill wykazał się sportowym zachowaniem i sporą ilością wytrzymałości, pokazując się bardzo dobrze w trakcie trzeciej rundy, gdzie oddał sporo celnych ciosów w znanego nam Oakley'a. Powiem tak, mam ogromny szacunek do zawodników z American Boxing Team, pomimo że reprezentowałem Worldwide Sport Club. Wszyscy zawodnicy okazali wielki szacunek do szansy, jaką dostali, pojawiając się na gali, reprezentując ów klub, w dodatku nikt nie zrezygnował z walki nawet w trakcie, kiedy przeciwnik był bardziej doświadczony. Na pewno mocno się zdenerwowałem, kiedy dowiedziałem się, iż Kenneth oraz Tione nie zawalczą poprzez swoje kontuzje, gdyż byli jednymi z zawodników, którzy dużo pieprzyli na konferencji. W dodatku zirytowało mnie, jak Warren w oktagonie nie potrafił pokazać swoich umiejętności zawodowca, mając taki rekord, powinien też wiedzieć jak wykorzystywać sytuacje na swoją korzyść, a tutaj Maddox wykorzystał każda sytuacje na swoją korzyść. Zdecydowanie nie spodziewałem się, iż Montgomery tak bardzo przygotuje się do walki, gdyż w oktagonie dokładnie widziałem, że skupia się na moich rekach, co z jednej strony było bardzo dobre, z drugiej miał mniej skupienia na nogach, co zauważyłem w trakcie końcówki drugiej rundy. Co do kobiet, pojedynek był zdecydowanie ostry i obie pokazały, w czym odnajdują się najlepiej, jedna była wyśmienita w stójce, zadając potężne ciosy, zaś druga posiadała techniczne podejście do walki, wykonując dobry grappling na rywalce, która nie była już w takiej samej formie jak w poprzednich rundach. Zdecydowanie też powinienem się wypowiedzieć na temat twarzy obu klubów, Paulo Rodrigues był bardziej skupiony na przebiegu całego wydarzenia, co pewien czas podchodząc do swojej drużyny, a mógł bardziej się z nimi kontaktować oraz ich częściej wspierać na duchu. Matt Orton, ten to dopiero się odpalił. Okrzyki radości w trakcie wygrywanych walk, załamanie, gdy Warren przegrał swoją walkę i finalnie okrzyki radości, gdy klub Worldwide wygrał podczas pierwszej gali TCC, nie będę ukrywał, chwile myślałem, że zaraz z tego szczęścia, to się zleje albo przytomność straci, chłopak ledwo co oddech mógł złapać po wszystkim. Moje finalne słowa na temat całości? Paulo, zajebista inicjatywa. Zawodnicy i zawodniczki, zagwarantowaliśmy zajebiste emocje w trakcie całego wydarzenia. Widzowie oraz Fanowie, mega wam dziękuję za podnoszenie nas na duchu oraz dawanie nam presji w oktagonie, widząc jak wiele was było. To tyle na temat całego wydarzenia TCC z mojej strony, ale to nie koniec bloga informacyjnego. Pozwolę sobie wypowiedzieć się tutaj wyjątkowo na ostatni temat, jakim będzie wczorajsze wydarzenie oraz wyścig charytatywny organizowany przez Sto jedynkę. Jako iż wyścig to sport, a całość jest charytatywna i była zorganizowana dla Le Foundation pod budowę kliniki onkologicznej, to też wypowiem się na ów temat. Moim zdaniem cała inicjatywa jest zajebista i każdy powinien moim zdaniem przynajmniej rzucić tego dolca na pomoc dla takich inicjatyw. Pamiętajcie, że zawsze takie placówki się przydadzą, a sam wyścig nie jest dla jakiegoś pierdolonego rozgłosu czy jakiś kurwa ogromnych nagród pieniężnych. Jest to pieprzona inicjatywa, w której pewne osoby zrobiły coś, aby w tym mieście żyło się każdemu lepiej, w dodatku zrobili wydarzenie, w którym każdy mógł wziąć udział, mógł nawet zapisać się i wystartować w wyścigu przekazując całość kwoty na tak wspaniały cel. Takie jest ogólnie moje zdanie na ten temat, samemu nie mogłem pojawić się na tym wydarzeniu, żałować żałuje, ale co mogę poradzić, już tak bywa. Wyjątkowo udało mi się przekazać pewną kwotę pieniędzy na szczytny cel i jestem z tego dumny, że mogłem dorzucić małą cegiełkę do tak szczytnego celu. Kolejna sprawa to topy, które powstały ze współpracom Santo Capra, zdecydowanie epicko się one prezentują oraz są bardzo wygodne. Finalnie przejdę do tematu aukcji i powiem, że to też zajebista inicjatywa, szczególnie patrząc na to, iż dwie znane firmy w tym Covgari oraz Wenger Luxury postanowili dorzucić tak luksusowe rzeczy do licytacji, by zebrać jeszcze większą kwotę, by mieć pewność, iż Le Foundation uzbiera wymaganą kwotę do otworzenia kliniki onkologicznej w Los Santos. Nie wiem, jak całość wydarzenia się potoczyła, ale mam nadzieje, że było zajebiście, a ziomeczką udało się stworzyć wydarzenie, które Los Santos na pewno zapamięta. To tyle ile mam do powiedzenia w dzisiejszym blogu, myślę, że za tydzień wypowiem się na jakieś dodatkowe tematy, a wy z chęcią przeczytacie bądź odsłuchacie sobie całości w wolnym czasie, czy to wkurwiając się na to, co mówię, bądź z przyjemnością słuchając mojej nawijki. Do usłyszenia w następnym Heavyweight.
-
-
Opinia: Lokal #2: Moka Cofe Udałem się wczorajszego popołudnia do jednej z lokalnych Kawiarni Moka Cafe aby zdać dzisiaj zdać wam swoje relacje z całości, a zaufajcie mi, ów lokal to lokal o jakim można śnić każdego dnia, a ja śniłem na javie. Zacznijmy od tego co było przed lokalem, a dokładnie dookoła niego. Lokal jest w jednej z znanych okolic dokładnie Vespucci, a tuż za nim jest spory parking, również można zaparkować przed lokalem bądź po prostu przejść się do niego gdyż jest bardzo blisko od lokalnej plaży. Zarówno na zewnatrz jest sporo miejsc do odpoczynku przy których mozna sie napić ich kawy, bądź skosztować ich wyrobów. Udając się do środka lokalu, można zauważyć iż lokal jest bardzo zadbany a wokół unosi się piękny zapach roślinności. Udałem się tak też w strone barku, przy którym stał zadbany mężczynza, który polecił mi muffina z czekolada, do tego wziąłem zielona herbatę, gdyż w zdrowym ciele zdrowy duch. Udałem sie na chwile do toalety, która posiadała świetny wygląd oraz również była zadbana co na pewno umiliło skorzystanie z niej, po wszystkim udałem się spowrotem do barku gdzie zauważyłem kątem oka iż mężczyzna korzysta z foliowych rękawiczek do nakładania muffina, również cały proceder parzenia herbaty był w pełni profesjonalny, a mężczyzna korzystał z naturalnych składników oraz przyborów do parzenia ów herbaty. Finalnie odebrałem swoje zamówienie i zasiadłem na wygodnej sofie, muffin oraz herbata były bardzo dobrej jakości, w dodatku z wyśmienitym naturalnym smakiem co na pewno pozwoliło moim kubką smakowym odkryć coś nowego. Dookoła lokalu było wiele roślinności, a sam lokal prezentował się bardzo ładnie co w dodatku z świetnymi wyrobami pozwoliło mi poczuć się bardzo odprężonym. Sam fakt iż obsługa była bardzo miła, lokal prezentował się bardzo dobrze, a wyroby były bardzo dobrej jakości w wyśmienitym smaku pozwoliło mi poczuć się jak bym był zdecydowanie w jakimś luksusowym miejscu. Z łzą w oku opuściłem lokal, ale wszystko co dobre kiedyś się kończy. Pozwoliłem sobie zadać pytanie odnośnie ów muffina i jak się dowiedziałem ów wyroby są wykonywane w zaufanej piekarni i każdego dnia transportowane do nich. Tak też nie przeciągając dłużej, pora na ocene. Ocena: 5*/5 + Ogromne świetnie prezentujace się wnętrze + Sporej wielkości parking + Możliwość zarówno skosztowania wyrobów w środku oraz na zewnatrz lokalu + Zadbany lokal z spora ilością roślinności, która gwarantuje wyśmienity zapach w lokalu + Toalety w lokalu dla odwiedzających w razie potrzeby skorzystania + Spora ilość wygodnych miejsc do odpoczynku + Wysokiej jakości higiena + Miła oraz wykwalifikowana obsługa klienta + Wyśmienitej jakości wyroby.
-
-
Opinia: Lokal #1: The Forge of Power Dzisiejszego popołudnia postanowiłem iż udam się do jednej z lokalnych siłowni, akurat siłownia The Forge of Power była otwarta tak też postanowiłem iż udam się tam aby wykonać swój codzienny trening. Dojeżdzając na miejsce, zauważyłem iż w okolicy jest dość blisko parking gdyz to zaledwie sto metrów od lokalu, tak też postanowiłem tam zaparkować swój pojazd. Wchodząc do środka ukazał mi się bardzo zadbany lokal, jedna z pracownic ów lokalu oraz mały regał z napojami oraz suplementami diety, było to minimalistyczne co dawało zachęte ale też nie kłuło w oczy. Udałem się w strone recepcji, gdzie poprosiłem o karnet i jak się okazuje ów siłownia oferuje zarówno karnet jednorazowy, tygodniowy, dwu tygodniowy oraz miesięczny, wyjątkowo wziełem karnet jednorazowy a kwota ów karnetu w stosunku do miejsca nie była ogromna, zarówno kobieta z obsługi bardzo miło traktowała klientów, pomagając mi w razie potrzeby. Pokierowałem się tak też do szatni wraz z pracownicą, gdyż pierwszy raz byłem w ów lokalu. Miła pani pokazała mi gdzie znajdują się szatnie, zarówno była jedna męska oraz jedna damska. Tak też udałem się w strone szatni męskiej. W środku szatni była spora ławka, wiele sporego rozmiaru szafek, w dodatku łazięka z dwoma zadbanymi kabinami do obmycia się po treningu, wyjątkowo minusem był brak toalet co może lekko irytować i zmusić nas do udania się poza lokal w poszukiwaniu ów toalety. Finalna moja destynacja to sala treningowa, okazało się iż ogromnym plusem było to iż pomimo swojej wielkości, sala była zdecydowanie bardzo dobrze zagospodarowana, posiadała sporej ilości sprzętu do ćwiczeń, w dodatku na sali była mała strefa komfortu z ekspresem do kawy firmy Bean Machine. Jedyne dwa minusy to na pewno fakt iż oktagon na sali nie był na specjalnym podłozu lecz zagospodarowany na panelach w dodatku worki treningowe oraz gruszki treningowe nie posiadały wokół siebie odpowiedniej maty, lecz ów maty to najmniejszy problem gdyż obok znajdują się maty do własnego użytkowania. Ocena: 5/5 + Wspaniałe zagospodarowanie miejsca + Miła obsługa + Higiena + Sporej ilości sprzętu co do miejsca + Cena za karnety oraz spora ilość wyboru karnetów. + Miejsce parkingowe w okolicy + Łazieka z dwoma zadbanymi kabinami prysznicowymi + Sporej wielkości wygodne szatnie ~ Brak toalet ~ Brak mat pod workami do ćwiczeń. Możliwość podłozenia kilku mat z okolicy. - Brak przystosowanego podłoża w oktagonie.
-
**Mr Opinion przelał kwote $600 kupujac cały set do odbioru w lokalnym paczkomacie, podajac swój drugi numer telefonu oraz drugi e-mail.**
-
Imie: Einar Nazwisko: Parsen Screen z przelewu:
-
((Wrzucone za olafika))
-
-
